Chrzest w szpitalu w przypadku zagrożenia życia

04.09.18, 19:40
Jak to właściwie jest? Czy imię nadane w takich okolicznościach przez pielęgniarkę/kapelana szpitalnego jest wpisywane w jakieś dokumenty? Czy jeśli dziecko przeżyje a imię rodzicom nie podchodzi to można je zmienić czy w takiej sytuacji trzeba pisać do kurii? A może w USC można takie dziecko zarejestrować "po swojemu"? Miał ktoś taką sytuację? Jak sprawa została rozwiązana?
    • dalenia Re: Chrzest w szpitalu w przypadku zagrożenia życ 04.09.18, 20:28
      Nie jest to nigdzie wpisywane, a przynajmniej za czasów mojego brata (niemal 30 lat temu) nie było. Jedynie w książeczce zdrowia miał pierwotnie wpisane imię nadane przez pielęgniarki, które później zostało po prostu przekreślone i zmienione przez moich rodziców. Imię nie było podawane do żadnych dokumentów, kurii etc.
    • rosynanta Re: Chrzest w szpitalu w przypadku zagrożenia życ 10.09.18, 11:57
      Wedle mojej wiedzy, jeśli dziecko przeżyje, to chrzest "z wody" powinien być uzupełniony standardową ceremonią, podczas której można nadać już docelowe imię. Plus w papierach kościelnych musi być spójność z tym, co w USC, więc zazwyczaj kolejność jest następująca: rejestracja w USC po wyjściu ze szpitala, a potem z aktem urodzenia do kościoła i informacja, że dziecko zostało ochrzczone wcześniej w szpitalu.
      • dalenia Re: Chrzest w szpitalu w przypadku zagrożenia życ 10.09.18, 19:56
        Dokładnie - nie wspomniałam o tym, ale mój brat oczywiście miał później "normalny" chrzest w kościele, imieniem wybranym przez rodziców.
        • eleanor_tilney Re: Chrzest w szpitalu w przypadku zagrożenia życ 26.08.19, 12:11
          To ciekawe, bo według mojej wiedzy, chrzest może być tylko jeden, wiec w kosciele powinno nastąpić jedynie uzupełnienie ceremonii, np namaszczenie olejem ale już nie polewanie woda. Nigdy jednak nie uczestniczyłam w takiej ceremonii wiec nie wiem jak wyglada
          • dalenia Re: Chrzest w szpitalu w przypadku zagrożenia życ 26.08.19, 14:21
            Być może tak było, nie wiem, nie było mnie wtedy jeszcze na świecie. Natomiast są zdjęcia z uroczystości kościelnej, wyglądające jak z każdego "normalnego" chrztu, więc możliwe, że pominięto po prostu obrzęd polewania głowy.
Pełna wersja