Dodaj do ulubionych

Zabawa kalendarzowa - 22 czerwca

22.06.21, 09:29
Dawniej częste było nadawanie imion z kalendarza. W myśl tej zasady robimy sobie taki właśnie kalendarz, w którym codziennie odnotowujemy DWA imiona – męskie i żeńskie, które nadalibyśmy, gdyby był przymus nadawania właśnie imion z kalendarza. Nawet jeśli nie będzie danego dnia imienia, które by nas zachwycało, to z konieczności wybieramy jedno pasujące najbardziej, zamiast szukać fajnych w okolicy.

UWAGA: głosy nieregulaminowe (bez wskazania na jedno imię męskie i jedno żeńskie albo ze wskazaniami spoza listy) są kasowane.

pl.wikipedia.org/wiki/22_czerwca
Achacjusz, Achacy, Agenor, Alban, Albana, Będzieciech, Eberhard, Flawiusz, Innocenty, Jan, Paulin i Tomasz.
Obserwuj wątek
    • chayah Re: Zabawa kalendarzowa - 22 czerwca 22.06.21, 10:45
      O Boschuuu... ale dzisiaj wybór! Bardziej ograniczony niż prędkość na drodze. A z dzisiejszymi żeńskimi imionami jest tragedia. Dramat przez gigantyczne D. Normalnie dramat większy niż "Dziady", "Hamlet" i "Wesele" razem wzięte!... No cóż. Dzisiejsze imię żeńskie wybieram z miną zrozpaczonego artysty, który po pięćdziesiątym z rzędu nieudanym obrazie wbija sobie w serce nie zimne stalowe ostrze, ale piórko, którego używał do kreślenia konturów powoływanych do życia postaci, po czym rzuca się na podłogę i charczy, wijąc się po ziemi w prawdziwych konwulsjach, i patrząc, jak jego krew spryskuje dopiero co przygotowane płótno, na którym nie ma nawet najmniejszego śladu najdelikatniejszego pociągnięcia pędzlem. Auć, boli jak diabli. Bądźmy szczurzy... pardon, szczerzy... ale ta Albana za Chiny ludowe i Koreę nie-ludową mnie nie przekona. Primo: zbyt "odmęska". To dla mnie zwykły Alban w przebraniu damy. Mężczyzna udający kobietę, jak nieśmiertelna Marysia z twarzą Wojciecha Pokory. Pokorę kocham całym swoim serduszkiem, móżdżkiem, wątróbką, nereczką, płuckiem, trzusteczką, żołądeczkiem, jelitkiem i czym tam jeszcze można kochać, ale Albanowi udającemu kobietę mówimy stanowcze "nie". Secundo: rzeczona Albana nie podchodzi mi brzmieniowo. Wydaje mi się taka jakaś... no właśnie, jak to łagodnie ująć... przyciężkawa, jak dopiero co narodzone słoniątko. Taka troszeczkę toporna... W moich oczach nie ma w sobie nic ze ślicznej, zwiewnej wróżki - skojarzeń, które nasuwają mi się przy wielu żeńskich imionach. Raczej widzę ciężką "babę", kanciastą jak robot zbudowany z pudełek, spasioną, nafaszerowaną tanią podróbką hamburgera z KFC, ociekającą mało pomidorowym ketchupem parówką cielęcą w baraniej kiszce i rozpaćkanym wyrobem frytkopodobnym, opitą najtańszą colą marki cola, poruszającą się tak leciutko i wolniutko, jakby była ogromnym, kilkusettonowym, podwójnie opancerzonym czołgiem z gatunku Rudego z "Czterech pancernych", sunącym na swoich gąsienicach i rozjeżdżającym każdego napotkanego na drodze robaczka, której każdy krok trzęsie ziemią z przeogromnym "łup!". Gdyby kazano mi narysować moje wyobrażenie Albany, to z pewnością zabrakłoby mi miejsca na papierze. Gdyby kazano zrobić to prawdziwemu, wiecznie natchnionemu artyście - z pewnością rzuciłby się w przepaść z głośnym płaczem, nawet nie żałując nieukończonego jeszcze dzieła. Po trzecie - to osobiste skojarzenie, automatycznie nasuwające się na samo wspomnienie Albany. Skojarzenie, które dręczy mnie z ogromną pasją, zupełnie jakby było dzieckiem dręczącym bezdomnego kotka. Skojarzenie, które śni mi się po nocach niczym zimna jak lód, czwartkowa, przedszkolna zupa owocowa ze śniętym makaronem i zdechłą truskawką pływającą po powierzchni niczym kra lodowa, najgorsze z możliwych najgorszych wspomnień mojego dzieciństwa. Skojarzenie, które wyciska łzy z oczu, zupełnie jakby wsadziło się całą głowę w pięciokilogramowy worek surowej cebuli. Mianowicie... Gang Albanii. Klątwa faraona i gimnazjum, do którego uczęszczałam. Zawsze musiał znaleźć się ktoś, kto przez włączony na cały regulator głośnik puszczał Gang Albanii. Aua, do dziś toto odbija mi się echem gdzieś z tyłu głowy, niczym piłka rzucona przez ucznia, który z wychowania fizycznego miał tylko niedostateczny. Gang Albanii, większe zło z czasów mojej jurnej i dumnej młodości. Pozwólcie, ale teraz splunę sobie przez lewe ramię. Pardon - przez prawe, bo lewe ma w czwartek poddać się czemuś na SZ. Pfe. Co za profanacja, mon Dieu!... Zbyt daleko od mojego gustu. A teraz, mówiąc mową tak wiązaną jak nowe trampki, powiem jedno. Albana nijak mi nie pasuje. Ten jeden, jedyny raz, kiedy naprawdę boli mnie wybór imienia żeńskiego w tej zabawie. "Écoutez comment un décadent pleure", pewnie już gdzieś to słyszeliście, ale dzisiaj czuję dokładnie to. Do majonezu z takim wyborem. Nie powiem nawet, że "jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma" , bo dzisiaj to nie działa. Ech, żyćko...

      Z męskim nie mam większego problemu. Na Achacjusza i Achacego brakuje mi odwagi. Agenor, nie wiedzieć czemu, kojarzy mi się z jakimś antycznym greckim wojownikiem w zbroi błyszczącej jak 24-karatowe złoto, z tarczą okrągłą jak młyńskie koło i tak wypolerowaną, że gdyby tylko odbił się od niej promień słońca i trafił prosto
      w twoje oczy, to nie ma bata, żebyś w sekundę nie stracił wzroku. I to - również nie wiedzieć dlaczego - ten wojownik ma figurę żywego posągu, jakiegoś brązowego czy marmurowego bóstwa wyrzeźbionego ręką profesjonalisty. Piękne, chce się cmoknąć z uznaniem. Może i ciekawe skojarzenie, bo od razu pobudziło moją wyobraźnię, ale chyba podziękuję. Albanowi, podobnie jak parówkowym skrytożercom, już na wstępie mówię stanowcze "nie!". Raz, że skojarzenia z tym przeklętym Gangiem Albanii, a dwa, że po prostu nie zachwyca mnie brzmieniowo. Adieu. Będzieciech to dla mnie "wynalazek" mało zgrabny i leciutko przekombinowany. "Ciech" kojarzy mi się wprawdzie dość miło, bo z lubianym przeze mnie Wojciechem, ale w połączeniu z "będzie" (dlaczego od razu mam w głowie łabędzie???) to rzeczony "ciech" traci w moich oczach swój widok i zmienia się w twór mało wyrafinowany. Nijak mi ten Będzieciech nie pasuje. Harmonia, człowieku. Trzeba umieć być wynalazcą, a nie łączyć ze sobą zupełnie niepasujące do siebie ogniwa. To nie klocki Lego. Trochę jak trzylatek, który dostał na Gwiazdkę swoje pierwsze puzzle i denerwuje się, bo kawałki nijak nie chcą się ze sobą złączyć. Out. Eberhard i Innocenty to w dwustu procentach nie mój gust. W Paulinie wkurza mnie to automatycznie nasuwające się skojarzenie z zakonnikiem. I'm sorry, ale klimaty kościelne i zakonne to nie moja bajka. Pozostają tylko Flawiusz, Jan i Tomasz. Flawiusza bardzo lubię, ale, cholewka jasna, jak zdrobnić to imię, jednocześnie nie kalecząc dumnej i pięknej sztuki zdrabniania??? Flawi?... Uszek?... Flawek?... Fe, co to za dziwolągi!... Co to za amatorszczyzna!... Czyli jednak nie Flawiusz. Tomasz?... Może i jest jakieś pozytywne skojarzenie, ale coś mi nie gra, zupełnie jak w orkiestrze, w której jeden z trębaczy się wykruszył. Lubię Tomka, ale jakoś go nie "czuję". Ostatecznie zostaje Jan. Może i może otrzymać dyplom za jedno z najwyższych miejsc na Konkursie Najpopularniejszych Imion Ostatnich Lat, ale przymknijmy na to oczko i buźkę. Może i swojego czasu w piaskownicy będzie biliard pierdyliard Jasiów, może i mój Jaś zatonie w tłumie swoich imienników niczym Titanic. Ale jest jedno, co mnie pcha w kierunku wybrania akurat tego imienia. A mianowicie: gdzieś, daleko stąd, po ziemi dumnie stąpa sobie Mistrz, prawdziwy Mistrz, któremu na imię Jan, a którego nazwisko zaczyna się na E i kończy się na T. Mężczyzna Doskonały, chciałoby się rzec. No, no... Chodząca perła polskiej kultury. Skojarzenie piękne i szlachetne. Skojarzenie moich marzeń. Ach, jakie cudne skojarzenie... I od razu odzywa się we mnie ta niekończąca się słabość do rzeczonego Mistrza o imieniu na J i nazwisku na E. No cóż, tym razem też musi skończyć się na Janku wink


      Czyli, krócej mówiąc... Albana i Jan. Z powodu żeńskiego normalnie ryczę jak lew, którego ktoś zranił w łapę. Na miły Bób surowy i gotowany, co za geniusz, który został geniuszem w taki sposób, że do wyniku swojego testu IQ dopisał piętnaście zer okrągłych jak strusie jajo, rozkładał te imiona w kalendarzu??? Jak małe dziecko rzucające swoje zabawki na jedną wielką kupkę, bo mu się nie chce wrzucać do odpowiednich pudełek. Ot tak, ktoś rozdzielił te imiona jak popadnie. Męskie w porządeczku. Ale mogło być gorzej. Mogło, przez duże M.

      PS: Jak ja się cieszę, że dzisiaj mam dostęp do komputera, nareszcie mogę się rozpisać! wink
    • adalwinka Re: Zabawa kalendarzowa - 22 czerwca 22.06.21, 11:07
      Albana i Agenor Jan

      Ojej, to zdecydowanie nie jest mój dzień 😂 Albana wygląda jak Albania z literówką. Nawet autokorekta mi tak poprawiła. Kojarzy mi się jeszcze z albą. I choć lubię Anatolię, która też jest geograficznym imieniem, to Albana zupełnie mi się nie podoba. Z męskimi tylko nieco lepiej. Miałam dylemat, w jakiej kolejności ułożyć te dwa imiona. Jan podoba mi się nieco bardziej, poza tym to imię mojego kochanego śp. dziadka. Tylko Jasie po prostu wyskakują z lodówki... Agenor całkiem, całkiem, tylko obawiałabym się ciągłych pytań "jaaak?". Ja już nieco osłuchałam się z tym imieniem czytając o historii Galicji (hrabiowie Agenor Romuald Onufry Gołuchowski i Agenor Maria Gołuchowski), ale inni mogliby mieć problem.
      Achacy - trochę podobny do Ignacego. Ale to jednak nie to, nie czuję tego imienia. Tomasza nigdy nie lubiłam. Paulin zbyt dziewczęcy, plus skojarzenie z zakonem paulinów. Innocenty też podobnie - zakonno-papieski. Flawiusz brzmi dla mnie jak nazwisko (z powodu Józefa Flawiusza). A w pozostałych imionach przeszkadza mi któraś ich cząstka: Eberhard ("hard"), Achacjusz (nie lubię końcówki "jusz"), Będzieciech (będziecie + ch).
    • kocynder Re: Zabawa kalendarzowa - 22 czerwca 27.06.21, 22:11
      Nadrabiamy.
      Dziś odmawiam rodzenia córki! Zdecydowanie! Chyba, że można by nadać Janinę, od patrona - Jana? Jeśłi nie to jedyna dziś Albana, ale z odrazą! Janina byłaby nawet chętnie. Męskie Paulin. Po moim pradziadku, niech ma. Wolę Tomasza, ale zostawiam go sobie na inny dzień, jeśli nic innego nie będzie, a Jan już był tyle razy, że nawet Englert by się wkurzył...

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Wybierz imię dla dziecka

Sprawdź co znaczą nasze imiona, skąd pochodzą, kto sławny je nosił lub nosi.