Jakie imiona, w jakich środowiskach, miastach itd

10.04.06, 23:16
W związku z ostatnio rozpętaną dyskusją postanowiłam założyć nowy wątek.
Interesują mnie Wasze obserwacje, z których można by wysunąć jakieś
statystyki dla różnych imion w różnych środowiskach i miastach. Dobrze by
było, gdyby osoby wypowiadające się co zaobserwowały, dodały wojewódzwtwo lub
miasto, w którym mogły dokonać tych obserwacji. Także gazety są interesującym
źródłem w obserwacji (imiona dzieci polityków, aktorów). Jakie imiona i gdzie
stają sie popularne? Może do tego ktoś doda swoje refleksje filozoficzne,
skąd się biorą pomysły na dane imiona? Dlaczego w danym środowisku akurat to
a nie inne imię zyskuje na popularności?
    • femian Re: Jakie imiona, w jakich środowiskach, miastach 10.04.06, 23:44
      Dodam tylko, że ja mam pewne trudności z określeniem środowisk, w jakich daje
      się dane imię, ponieważ np Amelia moim zdaniem jest obecnie dawana w bardzo
      zróżnicowanych środowiskach, i tych lepiej wykształconych jak i tych tzw.
      prostych.
      Imię Mikołaj - to imię mojego dziecka, w mojej okolicy istnieje także
      patologiczna rodzina, która posiada dziecko w tym samym wieku o tym imieniu.
      Imię bardzo popularne ostatnio w przedszkolach w różnych środowiskach i pewnie
      każdy jak je nadawał myślał, że daje dość rzadkie imię.
      W moim otoczeniu, którego się nie wypieram, bo to w większości normalni
      ludzie wink w ciągu kilku ostatnich lat urodziły się dzieci o imionach: Marysia,
      Marcelina, Marcel, Natalia, Oliwia, Adrianna, Zosia, Aleksandra, Franek,
      Patryk, Maciek, Zuza, Karolina, Jowita.
      Imie Julka - dają różne środowiska, których nie chcę dzielić na lepsze czy
      gorsze tylko z powodu własnych sympatii czy antypatii, zauważam tylko, że imię
      częste w przedszkolu.
      W mojej rodzinie najczęstsze imię to Anna (babcie, ciotki).
      W mojej klasie szkoły podstawowej a potem LO, najczęstsze imię to: Magdalena,
      Anna, Monika, Agnieszka, Katarzyna, Karolina, Tomek, Krzysztof.
      Sama preferuję takie imiona (pod kątem wyboru dla mojego dziecka), których nie
      spotykam w żadnym ze znanych mi środowisk, ani w mojej rodzinie, ani wśród
      koleżanek ze szkół, studiów czy pracy. I tutaj pojawia się problem: jak dobrać
      imię, aby mi się podobało, było ładne (niekoniecznie wyjątkowo oryginalne) ale
      raczej niezbyt często dawane. Zdarza się jednak, że imię choć ładne i
      oryginalne ale już ktoś w moim otoczeniu nadał i wówczas sama już nie mam
      ochoty nadać takiego imienia. Taki problem wystąpił u mnie z Marcysią.
      Pozostały mi Hanna i Anastazja, bo tych imion jeszcze nikt w moim otoczeniu nie
      nadał.
      • shilla01 Re: Jakie imiona, w jakich środowiskach, miastach 12.04.06, 09:29
        jestem w stanie przeprowadzic mały eksperyment, ale bede potrzebowala na to
        troche czasu, choc nie sadze , zebym byla w stan ie wyciagnac jakies wnioski.
        Tzn nie sadze, aby udalo mi sie wyodrebnic 2 grupy imion i ludzi. Ale
        obserwacje zaczynam od dzis. Zobaczymy co z tego wyjdzie.
    • adziunia Re: Jakie imiona, w jakich środowiskach, miastach 12.04.06, 15:56
      Moge powiedziec ze u mnie na wsi (woj. podkarpackie) wsrod mlodych malzenstw
      (rzadko z wyzszym wyksztalceniem) sa takie dzieciaczki:
      Oliwia i Norbert
      Szymon i Seweryn
      Krystian i Tomasz
      Monika i Miłosz/Mikołaj (w koncu nie wiem jak mu dali ale na poczatku mial byc
      Andreas uncertain)
      Szymon
      Jakub x 2
      Kamil, Aleksandra i Miłosz
      Mateusz i Wojciech
      Bartosz i Kacper
      Nikola
      Emilia
      Watpie ze mozna z tego wyciagnac jakies wnioski ;]
    • gaudencja Re: Jakie imiona, w jakich środowiskach, miastach 13.04.06, 22:30
      Bardzo ciekawy wątek może tu powstać; na razie się nie wpisywałam, bo mniej
      wiecej opisywałam już imiona z mojego środowiska w innych postach, ale w wolnej
      chwili zrobię bardziej pogłębioną listę.
      • theodorka Re: Jakie imiona, w jakich środowiskach, miastach 14.04.06, 09:07
        gaudencja napisała:

        > Bardzo ciekawy wątek może tu powstać; na razie się nie wpisywałam, bo mniej
        > wiecej opisywałam już imiona z mojego środowiska w innych postach, ale w
        wolnej
        >
        > chwili zrobię bardziej pogłębioną listę.
        >

        Czekamy!
    • femian Re: Jakie imiona, w jakich środowiskach, miastach 14.04.06, 09:31
      A zapomniałam jeszcze napisać, że w mojej okolicy jest rodzinka (całkiem w
      porządku) w której tatuś to własnie taki "kark" uczęszczający reguralnie na
      siłownię, spożywający sterydy z pociągiem do kieliszka a jego żona, fajna,
      zadbana tleniona blondynka uczęszczająca regularnie na solarium wink. Mają dwoje
      małych dzieci:Zuzannę i Bogusława smile))
      • zo0 Re: Jakie imiona, w jakich środowiskach, miastach 12.11.06, 19:27
        Bogusia pewnie na czesci Lindy, dla tatusia twardziela to wymarzony idol smile
    • szczekuszka Re: Jakie imiona, w jakich środowiskach, miastach 14.04.06, 10:02
      Wczoraj przeczytalam notke w prasie, ze straznicy miejscy zlapali jakis pijanych
      wandali. Jeden z nich mial na imie Gaspar surprised
      • theodorka Re: Jakie imiona, w jakich środowiskach, miastach 13.06.06, 16:14
        szczekuszka napisała:

        > Wczoraj przeczytalam notke w prasie, ze straznicy miejscy zlapali jakis
        pijanyc
        > h
        > wandali. Jeden z nich mial na imie Gaspar surprised

        A ja słyszałam (mimochodem, bo oglądać nie oglądam) o jakiejś aferze, w których
        wystąpiły osoby o imionach Celestyna i Medard (!). Celestyna była starszą
        panią, Medard trafił do więzienia.
    • pepperann Re: Jakie imiona, w jakich środowiskach, miastach 14.04.06, 13:59
      Wśród moich znajomych (osoby mieszkające w Warszawie - od urodzenia lub od
      czasu studiów, po studiach) są następujące tendencje immiennicze (dla małych
      dzieci, najstarsze - 2, 5 roku): Piotr, Jan, Franciszek, Mateusz, Leon, Witold,
      Maciej, Helena, Wanda, Zofia, Roża, Danuta, Jaśmina, Aniela. Czyli - imiona
      raczej z "głównego nurtu" ze skrętem na te starsze + parę oryginalniejszych.
      Niektórzy przywiązują wieeelką wagę do nadania imienia - tak jak osoby tu na
      forum - rozważają, czy nie pretensjonalne, czy aby nie za częste, czy dobry
      patron, czy pasuje do nazwiska, do drugiego imienia, do imion rodzeństwa,
      rodziców itd. Inni - prawie do urodzenia dziecka nie wiedzą i mają do wyboru:
      Tomek albo Janek, Łukasz albo Mateusz i w końcu wybierają na chybił-trafił.

      Mój mąż prowadzi treningi z dziećmi w Warszawie na Targówku i Ursynowie (wiek:
      6 - 11 lat). Wypytałam go i twierdzi, że różnice imiennicze są duże. Na
      Targówku (tzw. "gorsza dzielnica", w której sami mieszkamy) dużo Patryków,
      Kamili, Dawidów (głównie chłopcy ze względu na dyscyplinę sportu), na
      Ursynowie: Franki, Stasie i Jasie. Może wyciągnę od niego listy wink
    • erba Re: Jakie imiona, w jakich środowiskach, miastach 14.04.06, 18:31
      Hej!

      Fajny wątek. Robiłam rok temu badanie na zaliczenie z metod i technik
      socjologicznych o imionach. Próbe miałam małą, bo niestety mało osób zgodziło
      się wziąć w tym udział. Przeprowadzałam wywiady z rodzicami dzieci w wieku
      przedszkolnym o imionach z dwóh grup: mało popularnych i z pierwszej piątki
      popularności w danych rocznikach. No i z racji tego, że próba była mało liczna
      nie mogłam wyciągnąć wielu szeroko zakrojonych wniosków, ale... smile) okazało
      się, że zdecydowanie częściej na przeprowadzanie badania zgadzali się rodzice
      dzieci o imionach niepopularnych oraz zdecydowanie częściej wiedzieli dokładnie
      dlaczego nazwali dziecko tak a nie inaczej (rodzice dzieci "popularnych" na
      pytanie dlaczego właśnie takie imię odpowiadali często "bo ładne", albo "nie
      zastanawiałam/łem się szczególnie nad tym).
      Z tym boomem na konkretne imię to jest tak, że ludzie nadają je często
      nieświadomi wielkiej popularności, a podoba im się, bo je słyszą często wśród
      znajomych, znajomych znajomych, przedszkolach, sklepach itp a wiadomo, że
      podobają nam się rzeczy lepiej znane i częściej widziane.

      Pozdrawiam!
      • erba Re: Jakie imiona, w jakich środowiskach, miastach 14.04.06, 18:32
        oczywiście dwóCH smile)
        • abiela Re: Jakie imiona, w jakich środowiskach, miastach 14.04.06, 19:21
          Erba, bardzo ciekawe badanie przeprowadzalas. Chetnie dowiem sie jeszcze czegos
          wiecej.
          • erba Re: Jakie imiona, w jakich środowiskach, miastach 14.04.06, 22:45
            smile)) to z inspiracji tym forum
    • gaudencja Spróbuję :) 20.04.06, 19:24
      Wśród moich znajomych, koleżanek/kolegów ze szkoły, ze studiów, rodziców
      kolegów mojego synka; Warszawa, dzieci 0-9 lat:
      Józef - rodzina muzyczna z tradycjami
      Marianna - rodzina KIK-owska (KIK to Klub Inteligencji Katolickiej, skupiający
      w dużej mierze ludzi przywiązanych do własnej tradycji szlachecko-herbowej,
      jakkolwiek by to śmiesznie czasem wyglądało), trochę zdeklasowana (nie będę
      wyjaśniać szczegółów)
      Gabriela - jw.
      Wanda - rodzina muzyczna z tradycjami, również intelektualno-muzycznymi
      Antoni i Zosia - rodzina muzyczna
      Bronisław - rodzina muzyczna z tradycjami w dziedzinie muzyki rozrywkowej
      Franciszek i Stanisław - jw.
      Michał (mama chciała Ignacego, ale mąż postawił weto) - rodzina muzyczno-
      drobnourzędnicza, tradycje rzemieślnicze
      Tadeusz - rodzina KIK-owska z tradycjami
      Feliks i Róża - rodzina typowo inteligencka, ojciec aktywny w organizacjach
      pozarządowych i dość w tym środowisku znany, matka również znana w środowisku
      naukowym
      Agata - oboje rodzice po studiach wyższych, dość znani opozycjoniści, obecnie
      aktywni w organizacjach pozarządowych;
      Julia i Malwina - rodzice zajmujący się bardzo drobnym biznesem, chyba nie po
      studiach wyższych;
      Kevin - rodzice - własciciele małego sklepu odzieżowego;
      Zośka i Rysio - rodzina po wyższych studiach, klasa średnia;
      Hania - rodzina muzyczno-inteligencka;
      Szymon - rodzina z jednej strony wojskowa, z drugiej - drobny handel;
      Jadzia, Stefan i trzecie dziecko, którego imienia niestety nie pamiętam -
      rodzina KIK-owska, inteligencka, dosć znana;
      Kazio - rodzina dziennikarska, mama pracuje w jedym z największych pism o
      tematyce społeczno-politycznej;
      Grześ - mocno zdeklasowana rodzina dawniej z tradycjami;
      Nora - rodzice po studiach, kultura alternatywna;
      Zuzia - nowa klasa średnia, rodzina z tradycjami, ale "po przejściach";
      Weronika - rodzina muzyczna;
      Wojtuś - rodzina muzyczna;

      Kraków:
      Staś, Antoś, Helena, Grześ - rodzina inteligencko-artystyczna

      teraz dzieci trochę starsze, od 10 do 25 lat:
      Staś i Ula - rodzina artystyczno/inteligencka;
      Konstancja - najmłodsza z czworga rodzenstwa, dzieci dwojga inteligentów po
      studiach, ojciec długi czas pełnił eksponowane funkcje polityczne;
      Maria, Sophie, Cristopher i Hedwig(?) zwana Jadwinią - rodzina mieszana
      narodowosciowo, inteligencko-arystokratyczna, dość znana;
      Weronika i Łukasz - rodzina inteligencka;
      Zosia - jw.

      Jesli piszę "zdeklasowana", to - uwaga, obrońcy równości i sprawiedliwosci
      społecznej - oznacza to np. problemy z drobną przestepczością, narkomanią,
      niedostosowanie społeczne.
      • theodorka Re: Spróbuję :) 20.04.06, 19:47
        Gaudencjo, przy Twojej rozległej liście imion dzieci inteligenckich znajomych
        poczułam się po prostu jak niewykształcony prymityw smile Ile ja znam rodzin
        prawdziwie inteligenckich? Może kilka... Ale cóż - uroki życia na zapadłej
        prowincji smile Prawdziwa inteligencja ucieka do "stolycy" i innych dużych miast.

        Imiona z tradycjami, podobają mi się smile Są po prostu inne, niż raczej mało
        inteligenckie Krystiany i Mariolki smile))
      • gaudencja Re: Spróbuję :) 20.04.06, 19:53
        Przypomniały mi się jeszcze:

        > Wśród moich znajomych, koleżanek/kolegów ze szkoły, ze studiów, rodziców
        > kolegów mojego synka; Warszawa, dzieci 0-9 lat:
        Bruno - rodzina inteligencka

        Gdańsk - dzieci 0-12 lat
        Maciej i Michał - nowa klasa średnia
        Grześ z poprzedniego postu (ten pojedynczy Grześ) był tez z Gdańska

        > teraz dzieci trochę starsze, od 10 do 25 lat:
        > Zosia - jw.
        Ula - jw.

        Theodorko, Warszawa jest bardzo mała. Wystarczy pożyć w tym mieście xx lat i
        być przeciętnie aktywnym, żeby znać bardzo dużo ludzi.
        Niestety większosc moich znajomych rówieśników tak naprawdę nie ma jeszcze
        dzieci, bo może miałabym ciekawszy materiał porównawczy.
        • ewa_mewa Re: Spróbuję :) 21.04.06, 00:20
          Wiecie co, przepraszam z góry jeśli kogoś urażę, ale mnie to śmieszy że Franki i
          Antosie, typowo chłopskie przecież imiona są teraz tak modne w tzw
          inteligenckich rodzinach. (że niby takie tradycyjne i oryginalne zarazem) Przy
          ich obecnej popularności są dla mnie jakieś takie oklepane i pretensjonalne.
          • gaudencja Re: Spróbuję :) 21.04.06, 01:35
            W swojej bazie genealogicznej, która zawiera ponad trzy tysiące osób (około 2/3
            z nich to nie moja rodzina) mam pełno Antonich i Franciszków pochodzących ze
            zwykłej, niespecjalnie wielkiej szlachty - ale na pewno nie są to chłopi. Czemu
            myślisz, że Antoni i Franciszek to typowo chłopskie imiona?

            W tej chwili rzeczywiście są dość popularne; dla naszych dzieci będą równie
            oczywiste, jak dla naszego pokolenia np. Tomasz, Krzysztof czy Grzegorz.
            Rzeczywiście to trochę dziwne i śmieszne, jak to się stało, że nagle tyle
            osób "przekonało się" do tych dwóch akurat imion (oraz Stasia) oraz do Marysi i
            Zosi, ale mam nadzieję, że z czasem będą powracać na szerszą skalę również
            inne "dziadkowe" imiona. Trzeba też zrozumieć ludzi, ktorzy chcą być zgodni z
            modą, tzn. być oryginalni, ale zanadto się nie wychylić - stąd się bierze
            zarówno moda na Kacprów i Jakubów, jak i Franków (pomijam przypadki typu "od
            podstawówki wiedziałam, ze mój syn tak się bedzie nazywał" - choć zawsze miewam
            podejrzenia wobec takich deklaracji, być może niesłuszne) albo Oliwierów.
            • gaudencja Re: Spróbuję :) 21.04.06, 01:37
              BTW w przykładach, które podałam, Antek ma 8 lat i był prawdopodobnie jednym z
              prekursorów mody na Antków; takoż i Franek, który akurat na pewno był
              prekursorem mody na Franiów, bo to chyba jeden z najgłośniejszych polskich
              małych Franiów. Motywacja rodziców nadania imienia - na cześć Franka Sinatry i
              św. Franciszka wink
              • pipi43 Re: Spróbuję :) 11.06.06, 23:36
                Ja myślę, że prekursorem Frankomanii jest Artur Barciś (z żoną) - jego syn jest
                już dobrze wyrośniętym nastolatkiem...smile)))
                • gaudencja Re: Spróbuję :) 11.06.06, 23:37
                  Pipi - pewnie jego Franio był wczesniejszy wink ale ten Ani Jopek chyba jest
                  badziej medialny...
            • etre2 Re: Spróbuję :) 21.04.06, 01:56
              Jeżeli jesteśmy przy genealogii, wśród moich przodków powtarzają się takie imiona:

              Mikołaj, Gerwazy, Ignacy, Juliusz, Apolloniusz, Izabella, Zuzanna, Urszula.
              • ewa_mewa Re: Spróbuję :) 21.04.06, 09:06
                No może masz racje Gaudencjo że Franciszek i Antoni to nie do końca typowo
                chłopskie imiona, ale nic nie poradzę że tak mi się kojarzą. Po prostu mam
                wrażenie że kiedyś (czytaj 50-100 lat temu) wśród tzw inteligencji raczej były
                Jany, Stanisławy, Ignace (no to na pewno nie chłopskie imię), Henryki,
                Bolesławy, Leony itd. a tak w ogóle to oczywiście nic złego w tym że dane imię
                jest chłopskiesmile. Chodziło mi też o to, że gdyby powiedzmy w mojej klasie w
                podstawówce był jakiś Antek czy Franek to byłby chyba znany na całe miasteczko,
                a obecnie - proszę. Wiem, wiem - znak czasów. Był np. taki znany na całą szkolę
                Borys. Miałam też sąsiadów z dziećmi o imionach Jaś i Staś i było to uważane za
                coś bardzo niezwykłego. To mnie śmieszy że to co 10 lat temu uchodziło za
                oryginalne i niespotykane dziś jest standardem. W czasach mojego dzieciństwa
                Jakub było raczej oryginalnym imieniem, a dzis - szkoda gadać. (Też dlatego, że
                imię zawsze mi się podobało, tak jak Julia, a teraz jak na złość ta ich
                popularność odstrasza mnie do nazwania tak swoich dzieci)

                A za 10 lat znowu wrócą Mariusze i Agnieszki...
                • femian Re: Spróbuję :) 21.04.06, 11:10
                  A mi się wydaje, że znakiem naszych czasów jest to, że już żadne imię nie
                  będzie oryginalne, wyjątkowe, nawet jeśli będzie niezbyt często dawane. Ludzi
                  przybywa, stajemy się globalną wioską, w której niemal wszystcy się znają (np
                  dzięki forum) - w ten oto sposób osłuchując się z różnymi imionami (także tymi
                  tzw nietypowymi, oryginalnymi) zmieniamy stosunek do tych imion. Po prostu
                  przestają być dla nas jakieś wyjątkowe. Kryteriami w takiej sytuacji przy
                  wyborze imienia może być to, czy imię jest raczej rzadko dawane w naszym
                  najbliższym otoczeniu i śledzenie mody na rózne imiona, starając się unikac
                  tych najmodniejszych. Ale jeśli dane imię pomimo popularności jest dla kogoś
                  piękne, to nic nie staje na przeszkodzie nadania tego imienia. Mnie tylko
                  zaskakuje to, że w podobnym czasie tak wielu osobom może się podobać to samo
                  imię, które ileś lat wstecz jeszcze było bardzo rzadkie, np Julia, Amelia,
                  Aleksandra, Wiktoria, Zuzanna. Fakt, te imiona są ładne, ale dziwi mnie, że
                  wczesniej były w ukryciu a teraz taki boom. Pewnie wynika to z tego, że rodzice
                  myślą, że je nadając kierują się ich "oryginalnością" a oryginalne są dla nich
                  tylko dlatego bo sami nie znali żadnej Julii, Wiktorii, Zuzanny, Amelii w swoim
                  otoczeniu. Nie wiedzą tylko, że tysiące ludzi właśnie w tym momencie myśli
                  podobnie wink. Gdybym miała kiepski dostęp do informacji, to pewnie bym tym
                  sposobem nadała imię Amelia, i dziekuję Bogu, że tego jednak nie zrobię wink .
                  I wiece co jeszcze, jakis moment byłam zachwycona niesamowicie oryginalnym
                  imieniem Idalia, ale równie szybko jak się zachwyciłam tak mi zachwyt minął i
                  to imię nie jest już dla mnie niezwykłe. Wystarczyło to, że się opatrzyłam z
                  tym imieniem na forum. Są jednak imiona, które pomimo opatrzenia nie przestają
                  mi się podobać i niestety są to imiona dość popularne teraz, np Anastazja,
                  Hanna (chociaż nie znam osobiście żadnej Anastazji a jedyne Hanny jakie znałam
                  to były moje wykładowcznie). Jedynie Marcjanna nie jest popularna w Polsce i
                  też mi sie bardzo podoba - nadal! Bardzo przywiazałam sie do tych trzech
                  imion wink.
                  Jesli chodzi o środowiska w jakich są nadawane różne imiona, to wśród tzw
                  inteligenckich rodzin można spotkać sie często z patologią i znam sporo takich
                  niby inteligenckich rodzin z problemami z narkotykami, łapówkarstwem i
                  chamstwem. A ze swojego pokolenia znam właśnie takich amfetaminowych
                  inteligentów: Jakuba, Stanisława, Jarosława, Piotra. Franciszków, Antków i
                  Jasiów w moim pokoleniu nie było i pewnie dlatego, że matkom z mojego pokolenia
                  te imiona nie kojarzą się z nierozgarniętymi lub z pozornie inteligentnymi
                  kolegami z naszego pokolenia są teraz chętnie nadawane.
                  • gaudencja Re: Spróbuję :) 21.04.06, 12:36
                    femian napisała:

                    > A mi się wydaje, że znakiem naszych czasów jest to, że już żadne imię nie
                    > będzie oryginalne, wyjątkowe, nawet jeśli będzie niezbyt często dawane. Ludzi
                    > przybywa, stajemy się globalną wioską, w której niemal wszystcy się znają (np
                    > dzięki forum) - w ten oto sposób osłuchując się z różnymi imionami (także
                    tymi
                    > tzw nietypowymi, oryginalnymi) zmieniamy stosunek do tych imion. Po prostu
                    > przestają być dla nas jakieś wyjątkowe.

                    Myślę, ze to dotyczy wąskiego grona bywalców takiego forum jak nasze. A na
                    innych forach spotkasz dużo osób, które pytają się, czy nie skrzywdzą dziecka
                    imieniem Filip czy Mikołaj, bo są zbyt rzadkie i rodzina twierdzi, że dziecko
                    będzie przezywane - gdy tymczasem oba te imiona są w pierwszej jedenastce
                    najczęściej nadawanych imion męskich. Tak naprawdę przeciętni ludzie nie mają
                    świadomości, które imiona są obecnie najczęściej nadawane, a imiona, które za
                    ich czasów były rzadkie - jak już pisałas - wydają im się być nadal rzadkie i
                    ich nadanie jest uważane za znak wielkiej odwagi, czasem wręcz za
                    ekstrawagancję.

                    Co do amfetaminy i innych narkotyków, to ich zażywanie nie zmienia statusu
                    inteligenckiego (o ile już został raz nabyty), o ile nie prowadzi do
                    degeneracji psychiki i organizmu. Witkacy nie przestał byc inteligentem mimo
                    swoich narkotycznych eksperymentów z odmiennymi stanami świadomości.

                    I jeszcze do ewy_mewy - teraz wracają imiona niekoniecznie sprzed stu lat.
                    Określenie "imiona dziadków" jest dalece nieprecyzyjne. Wracaja imiona, które
                    brzmią "staro", ale podejrzewam, że wielka część z nich jest tak naprawdę
                    imionami prapradziadków albo praprapradziadków. Niestety brak danych, zeby to
                    dokładnei zlokalizowac czasowo, a być może też stanowią one melanż imion
                    chętnei nadawanych w różnych epokach. Wiem jedno - dzisiejsze Jakuby, Mikolaje,
                    Tomasze, Wojciechy, Pawły, Stasie, itp. imiona, które obecnie brzmią
                    nowocześnie, były popularne (wśród szlachty na pewno, nie wiem, jak w innych
                    warstwach) w XV-XVII wieku.

                    Mariusze i Agnieszki nie wrócą za 10 lat. To zbyt krótki czas. Agnieszki
                    jeszcze nie odeszły, choć są dużo rzadsze, a Marusz za 10 lat będzie miał
                    status dzisiejszego Ireneusza i Mariana.

                    I czy naprawdę w czasach naszego dzieciństwa Jakub był oryginalnym imieniem?
                    Znam kilku swoich rówieśników Jakubów, zawsze odbierałam to imię jako
                    popularne. To samo z Kacprami i Szymonami.
                    • ewa_mewa Re: Spróbuję :) 21.04.06, 14:34
                      Jakub było zdecydowanie rzadkim imieniem w czasach mojej podstawówki (jestem
                      rocznik 79) - nie było uznawane za niezwykłe czy ekstrawaganckie ale na pewno o
                      wiele wiele rzadziej występowało niż Mariusz, Michał, Paweł, Daniel, Kamil,
                      Marcin, Piotr itd. To samo się tyczy Szymona i Kacpra. Moda na Kacpra zaczęła
                      się w latach 90-tych razem z modą na Damiana i Mateusza i odbieram te imiona
                      jako prekursorów "nowej mody" wśród imion męskich (obecnej szczególnie w
                      kulturze małomiasteczkowo-blokowej) No a Szymon to symbol ostatnich dosłowie
                      kilku lat (maksymalnie 4) - 20 lat temu praktycznie niespotykany wśród dzieci.
                      Takie moje zdaniesmile (w każdym razie takie są obserwacje z mojego podwórka)

                      pozdrawiam
                      • gaudencja Re: Spróbuję :) 21.04.06, 14:42
                        ewa_mewa napisała:

                        > Jakub było zdecydowanie rzadkim imieniem w czasach mojej podstawówki (jestem
                        > rocznik 79) - nie było uznawane za niezwykłe czy ekstrawaganckie ale na pewno
                        o
                        > wiele wiele rzadziej występowało niż Mariusz, Michał, Paweł, Daniel, Kamil,
                        > Marcin, Piotr itd.

                        Widzisz, ja jestem rocznik '79 i znałam kilku Jakubów mniej więcej w moim wieku
                        i tylko jednego Kamila i Daniela, które w odróżnieniu od Jakuba robiły na mnie
                        wrażenie rzadkich. Jakub rzeczywiście nie był tak częsty, jak Mariusz, Michał
                        czy Marcin, ale w moim odbiorze nie była to aż tak duża różnica, zebym uważała
                        to imię za rzadkie.

                        To samo się tyczy Szymona i Kacpra. Moda na Kacpra zaczęła
                        > się w latach 90-tych razem z modą na Damiana i Mateusza i odbieram te imiona
                        > jako prekursorów "nowej mody" wśród imion męskich (obecnej szczególnie w
                        > kulturze małomiasteczkowo-blokowej) No a Szymon to symbol ostatnich dosłowie
                        > kilku lat (maksymalnie 4) - 20 lat temu praktycznie niespotykany wśród dzieci.
                        > Takie moje zdaniesmile (w każdym razie takie są obserwacje z mojego podwórka)

                        Szymonów w najbliższym otoczeniu miałam trzech - jeden w mojej rodzinie, cztery
                        lata starszy ode mnie, jeden w szkole, jeden w grupie KIK. Odbierałam go mniej
                        więcej tak, jak Jakuba, no może jako imię nieznacznie rzadsze (bo Jakuba znałam
                        co najmniej o jednego więcej). Kacper - rzeczywiście, w dzieciństwie znałam
                        tylko jednego mojego rówieśnika o tym imieniu, ale potem w wieku nastoletnim
                        poznałam jeszcze co najmniej jednego (jeśli nie dwóch) i również odbierałam to
                        imię jako zupełnie normalne i powszednie. Mariuszów oczywiście było znacznie
                        więcej, ale zawsze postrzegałam imiona, których kilku "nosicieli" znałam, jako
                        już częste. Być moze tak akurat się złożyło w moim otoczeniu, i być może miałam
                        doświadczenia inne od przeciętnej, ale do dziś sie dziwię, kiedy ktoś mówi o
                        tych trzech imionach jako o imionach dawniej rzadkich.
                      • martka_k Re: Spróbuję :) 21.04.06, 15:47
                        ewa_mewa napisała:

                        > Jakub było zdecydowanie rzadkim imieniem w czasach mojej podstawówki (jestem
                        > rocznik 79) - nie było uznawane za niezwykłe czy ekstrawaganckie ale na pewno
                        o
                        > wiele wiele rzadziej występowało niż Mariusz, Michał, Paweł, Daniel, Kamil,
                        > Marcin, Piotr itd. To samo się tyczy Szymona i Kacpra.

                        a ja dwa lata pozniej i Mariusza z mojego rocznika znalam tylko 1. Daniela
                        zadnego smile Za to Jakub dla mnie jest kompletnie normalnym imieniem, ale tez
                        moze dlatego, ze moj brat tak sie nazywa...y Choc moj najwiekszy wrog z czasow
                        podstawowkowo-licealnych tez wink Szymona nie znalam w moim wieku zadnego, Kacpra
                        chyba tez... U nas krolowaly: Marcin, Michal, Sebastian, Łukasz, Piotr...
      • nilgau Re: Spróbuję :) 21.04.06, 15:20
        najbardziej oryginalni byli więc chyba z rozpiski Gaudi rodzice Grzesia - Ci od
        narkotyków i skoku stulecia czyli "mocno zdekalsowani"
        Franków, Stasiów, Zośków, Zuź wszędzie pełno w rodzinach muzycznych i w tych
        gdzie słoń obojgu nadepnął na uchosmile

        • gaudencja Re: Spróbuję :) 21.04.06, 15:31
          Grześ oryginalniejszy niż Bronek? Nie wierzę smile
          • zakochalam_sie Re: Spróbuję :) 10.06.06, 22:25
            Pewnie odświeżenie tego wątku wywoła niemałą burzę, ale co mi tamsmile
            Dzieci znajomych ze studiów: (czyli poniekad inteligencja, ale z tym to różnie
            jest...)(Małopolska i Podkarpacie)
            - Łucja - lat 3,5
            - Jakub - półtora roku
            - Laura - 2 lata
            - Kacper - pół roku
            - dwie Amelie - trzy lata; rok
            - Nikodem - tegoroczny
            - Remigiusz - pół roku
            - Wojtek i Karol - rok
            - Mikołaj - rok
            - Eryk - tegoroczny

            A w rodzinie ze średnim pojawił się Łukasz, który jest bratem Grześka (7 lat) i
            Klaudii (9).
            Rodzice po zawodowej: Weronika (2) i Kamil(1)
            Osiedlowa rodzina zaliczana do patologicznych - Paulina (7), Damian (8) i
            Wiktoria (1).
            Coś w tym jest, że "inteligencja" chętniej sięga do rzadszych imion, a nie tylko
            tych, które już się pojawiły w serialu lub u sąsiadów.
            Imiona, które dla nas są "obciachowe" dla dzieciaków będą normalne. Mnie się np.
            nigdy Monika nie podobała i w moim pokoleniu kojarzyła tak, jak na tym forum
            (żeby nie napisać Nikola) - np. Sandra. A co druga moja rówieśniczka ma tak na
            imię.
            • femian Re: Spróbuję :) 12.06.06, 04:13
              Ja mam podobne odczucia odnośnie Moniki. Też nigdy mi się nie podobała i
              kojarzyła mi się z nizinami społecznymi, z tego względu, że miałam aż 3
              koleżanki Moniki w klasie szkoły podstawowej, wszystkie ledwie ukończyły
              zawodówkę.
              • femian Re: Spróbuję :) 12.06.06, 11:49
                Dodam tylko, że już teraz imię Monika inaczej postrzegam, bo poznałam jedną
                Monikę, która jest ambitną, mądrą i wykształconą kobietą. W czasach szkoły
                podstawowej jednak niemal wszystkie Moniki jakie znałam miały problemy w nauce
                i dlatego nie tylko mi się to imie nieszczególnie podoba, bo także innym osobom
                z mojego rocznika, które chodziły do tej szkoły. Po prostu dane imię niesie za
                sobą konkretne skojarzenia z różnymi osobami. Natomiast bardzo dobrze mi się
                kojarzyło w tych czasach imię Magda, bo prawie wszystkie Magdy w podstawówce
                były bardzo dobrymi uczennicami i nie paliły papierosów pod szkołą.
                To, że wspominam akurat szkołę podstawową to dlatego, bo jest to pierwsze
                środowisko z jakim sie dziecko spotyka i ma ono zasadnicze znaczenie dla jego
                przyszłości i tego jak się będzie później odnajdywał w grupie rówieśników.
    • a_weasley Re: Jakie imiona, w jakich środowiskach, miastach 12.06.06, 16:56
      Najpierw podaję zawód ojca, potem matki.
      Jeśli bez miasta, to z Warszawy.
      Jeśli dwa zawody, to <wyuczony>-<wykonywany>.
      PM = przy mężu.
      & = bliźniaki.
      x = jest wiecej dzieci, ale nie pamiętam imion.

      Aktor/przedszkolanka-PM, Kraków: Karol, Adam, Jadwiga, Jacek
      Muzyk/farmaceutka, Kraków: Olga, Dorota, Weronika, Kacper
      Filmoznawca/teatrolog-PM, Kraków: Agnieszka
      Dziennikarz/?, Lublin: Dominik, Adam, Piotr
      Ekonomista-informatyk/socjolog: Łukasz
      Biolog/lekarka: Magda, Michał
      Lekarze, Poznań: Alan&Oliwier
      Psychiatra/aktorka, Kraków: Anna&Teresa, Aleksander
      Elektronik-anderseniak/pielęgniarka-PM: Aleksander
      Informatyk/?: Zofia x
      Architektura wnętrz: Aleksandra, Elżbieta, Urszula
      Informatyk/nauczycielka matematyki: Krzysztof, Joanna
      Bankowiec/nauczycielka francuskiego: Piotr
      Policjant/?: Filip
      ?/pielęgniarka, Kielce: Kamil, Karolina
      Policjant/?, Kielce: Dominik, Wiktor
      ?/bibliotekarka po studiach, Kraków: Karol
      Elektronik/?: Marcin, Marta
      Lekarz-tłumacz/nauczycielka matematyki, Śląsk: Marcel
      Biurman/teatrolog, Kraków: Mateusz
      Fizyk-informatyk/SGGW-PM: Witold
      Biolog/geograf: Jan
      Weterynarz/polonistka: Maciej x
      Elektronik/?: Jerzy x
      Lekarz-biznesmen/?: Mateusz x
      NN/licealistka z elitarnej szkoły: Stanisław
      Informatyk/studentka filologii klasycznej: Alma
      Kierownik domu kultury/śpiewaczka, Kraków: Joanna, Barbara, Dawid
      Muzyk/nauczycielka, Kraków: Antoni
      Muzyk/nauczycielka, Śląsk: Mateusz, Jakub
      Muzyk/?, Kraków: Anna, Mariola
      Nauczyciel wf/?: Jan, Julia
      Wojskowy/urzędniczka, Śląsk: Natalia
      • zakochalam_sie Re: Jakie imiona, w jakich środowiskach, miastach 12.06.06, 17:02
        Ci lekarze z Poznania mnie baaaardzo zaskoczyli!
        • gaudencja Re: Jakie imiona, w jakich środowiskach, miastach 12.06.06, 17:05
          Minęly czasy, kiedy praktykowanie zawodu lekarza do czegoś zobowiązywało... To
          już nie dwudziestolecie międzywojenne.
          • a_weasley Re: Jakie imiona, w jakich środowiskach, miastach 12.06.06, 17:51
            > > Ci lekarze z Poznania mnie baaaardzo zaskoczyli!

            Mnie też, jako że chodzi o szanowaną poszlachecko-inteligencką rodzinę z
            udokumentowanymi korzeniami sięgającymi średniowiecza.

            > Minęly czasy, kiedy praktykowanie zawodu lekarza do czegoś zobowiązywało... To
            > już nie dwudziestolecie międzywojenne.

            W dwudziestoleciu międzywojennym prapradziadek Alana i Oliwiera (ze strony ojca)
            był lekarzem powiatowym w tymże Poznaniu. W Polsce Ludowej pradziadek był
            wybitnym ortopedą (jego dwie siostry dentystką i ginekologiem). Babcia też
            lekarka (i jej trzy siostry też). Toteż pojawienie się A&O spowodowało w
            otoczeniu daleko posunięte zdziwienie.
            • femian Re: Jakie imiona, w jakich środowiskach, miastach 12.06.06, 18:07
              Pewnie ci lekarze chcieli wywołać takie zdziwienie swoją przewrotnością wink Może
              to był zamierzony cel, psikus w ich środowisku? Ja tak się zastanawiam, czy
              niektórzy ludzie, zwłaszcza ci sławni poprzez dobór imion w sposób przewrotny,
              które budzą takie kontrowersje, nie robią tego w celach marketingowych...? No
              bo to jest jednak taka pewna ekstrawagancja i pewnie wywołuje dyskusje w ich
              otoczeniu wink
              • Gość: pluk Re: Jakie imiona, w jakich środowiskach, miastach IP: *.bulldogdsl.com 27.04.07, 13:10
                mam syna Alana i uwazam, ze to imie jest najpiekniejsze pod sloncem!!!
                nie rozumiem dlaczego nazwanie przez lekarza syna Alan to psikus?!
                jestem mocno zdziwiona tego typu osadem!
                tyle slawnych ludzi nosilo/nosi to imie: en.wikipedia.org/wiki/Alan_%
                28name%29
                hmmm....dziwna opinia jak dla mnie...moze mi ktos wyjasni?!

                Oliver rowniez piekne imie...en.wikipedia.org/wiki/Oliver
                co jest zlego w Oliverze?
                • gaudencja Re: Jakie imiona, w jakich środowiskach, miastach 27.04.07, 13:38
                  Gość portalu: pluk napisał(a):

                  > tyle slawnych ludzi nosilo/nosi to imie: en.wikipedia.org/wiki/Alan_%
                  > 28name%29
                  > hmmm....dziwna opinia jak dla mnie...moze mi ktos wyjasni?!

                  To nie jest żaden argument. Zobacz, ilu sławnych ludzi nosiło imię Adolf, przy
                  czym wymienionych w artykule jest bardzo niewielu z nich:
                  pl.wikipedia.org/wiki/Adolf
                  albo Alfons:
                  pl.wikipedia.org/wiki/Alfons

                  Ładne imiona, prawda? I nie zasługujące na krytykę.
    • mam6lat Re: Jakie imiona warszawaski Żoliborz... 12.06.06, 19:03
      w piaskownicy na żoliborzu spotykamy:
      Jasiów,
      Kubusia,
      Helenki,
      Ignasiów,
      Jerzyka,
      Antosia,
      Julki,
      Olafa

      znajomi ze studiów (mieszkają w dużych miastach, lub kupili ziemie na wsi i tam
      zamieszkali), mają:
      Marysie,
      Hankę,
      Franciszka,
      Jasia i Kubusia,
      Miłosza

      generalnie w sród naszych wykształconych
      znajomych unika się imion uznanych za wyjątkowo modne, obcobrzmiące itp
      • mam6lat Re: Jakie imiona warszawaski Żoliborz... 13.06.06, 14:13
        zapomniane w pośpiechu:
        Staś,
        Igorki dwa,
        Marcel
        Jaś i Szymek,
        Agnieszka
    • herbarium A ja was zaskoczę... 12.06.06, 19:23
      Świetlica środowiskowa cztery lata temu. Dzieci (ponad czterdzieści) niemal
      wyłącznie z rodzin patologicznych, urodzone w latach 1992-1995. ŻADNEGO
      imienia "serialowego" - żadnej Angeliki, Dżesiki, Brajana itp. Za to były m.in.:
      Jadzia
      Wandzia
      Adela
      Marysia
      Ela
      Ala (Alicja)
      Z imion częściej spotykanych: Ania (x3), Kasia(x2), Ola (x2), Maciek (x2),
      Michał, Piotr (x2), Adam, Andrzej, Łukasz, Iwona, Artur, Ewelina, Marek, Agata,
      Gosia, Marta, Natalia, Karolina... więcej nie pamiętam, ale nic szczególnego
      tam nie było, bo bym zapamiętałasmile
      Z tych imion raptem kilka (Artur, Ewelina) należy do uważanych niekiedy za
      stereotypowo "dresiarskie", ale w sumie one również należą do "dobrze
      zakorzenionych w kulturze).
      I jakie wnioski?
      • gaudencja Re: A ja was zaskoczę... 12.06.06, 20:19
        Wnioski?
        Że w latach 1992-1995 o Alanach, Oliwierach i Nikolach w ogóle się jeszcze nie
        słyszało. Nie było też jeszcze inteligenckiej mody na "stare" imiona, takie jak
        Wandzia czy Marysia.
        Imiona częściej spotykane sa takie same w każdej grupie, więc nie jest to żadna
        sensacja.
        Jadzia czy Ela mogły być późnymi dziećmi mam z gustami imienniczymi jeszcze z
        poprzednich okresów.
        Ewelina czy Iwona - to jedne z tych imion, które uważam za mocno sezonowe,
        Artur także (nie wymieniłaś go; dopiero w komentarzu). "Dobrze zakorzenione w
        kulturze"? Ależ skąd, Iwona pojawila się w polszczyźnie dopiero w XX wieku,
        Ewelina w pocz. XIX, ale modna stała się dopiero w XX, jedynie Artur jest znany
        od dawna, ale też przed XX wiekiem mogdy nie był tak częsty.
        Jedyne imię naprawdę przykuwające uwagę, to Adela. Również dziś, w każdej
        grupie społecznej, byłoby rzadkie. Jest poza modami środowiskowymi i poza grupą
        najpopularniejszych.

        Słowem - jeśli chcemy cos udowadniać na przykładzie jakiejkolwiek świetlicy
        środowiskowej, to ustalmy może, o czym rozmawiamy, bo udowadnianie na
        przykładzie dzieci starszych o kilka lat, niż dana moda, nieistnienie tejze
        mody, jest zajęciem tyleż z góry skazanym na sukces, co bezpłodnym.
        • herbarium Re: A ja was zaskoczę... 12.06.06, 20:38
          > Że w latach 1992-1995 o Alanach, Oliwierach i Nikolach w ogóle się jeszcze
          nie
          > słyszało.

          Słyszało się o:
          Angelikach
          Amandach
          Jessicach
          Brajanach
          ew. Klaudiach
          W dokładnie tym samym kontekście.

          >Nie było też jeszcze inteligenckiej mody na "stare" imiona, takie jak Wandzia
          czy Marysia

          Owszem, była. Wczesne lata dziewięćdziesiąte to okres nawracania na fali
          tradycji do Maryś, Zoś i Jasiów w rodzinach inteligenckich właśnie. I nie jest
          to jedynie moja obserwacja. Wandzia i w tej chwili nie jest imieniem popularnym.

          > Jadzia czy Ela mogły być późnymi dziećmi mam z gustami imienniczymi jeszcze z
          > poprzednich okresów.

          Jadzia - wręcz przeciwniesmile Najstarsze z ośmiorga dzieci bardzo młodej mamysmile
          Ela - przeciętnie, mama mogła mieć około 25 lat rodząc ją.

          > Ewelina czy Iwona - to jedne z tych imion, które uważam za mocno sezonowe,

          Jeśli sezonowe - to wcześniejsze, niż lata dziewięćdziesiąte.

          > Artur także (nie wymieniłaś go; dopiero w komentarzu).

          Wymieniłam.

          > Słowem - jeśli chcemy cos udowadniać na przykładzie jakiejkolwiek świetlicy
          > środowiskowej,

          Chcemy się podzielić informacjamismile
          • herbarium Re: A ja was zaskoczę... 12.06.06, 20:45
            Do tych sztampowo "patologicznych" z lat dziewięćdziesiątych dodałabym jeszcze
            Samantę, Inez i parę innych.
            No i Oliwia - jak najbardziej, moda na Oliwię to już lata osiemdziesiąte.
          • gaudencja Re: A ja was zaskoczę... 12.06.06, 21:01
            herbarium napisała:

            > > Że w latach 1992-1995 o Alanach, Oliwierach i Nikolach w ogóle się jeszcz
            > e
            > nie
            > > słyszało.
            >
            > Słyszało się o:
            > Angelikach
            > Amandach
            > Jessicach
            > Brajanach
            > ew. Klaudiach
            > W dokładnie tym samym kontekście.

            Jesli już, to o Klaudiach i Amandach. Angeliki to była z kolei pieśń
            przeszłości, raczej moje pokolenie.

            > >Nie było też jeszcze inteligenckiej mody na "stare" imiona, takie jak Wand
            > zia
            > czy Marysia
            >
            > Owszem, była. Wczesne lata dziewięćdziesiąte to okres nawracania na fali
            > tradycji do Maryś, Zoś i Jasiów w rodzinach inteligenckich właśnie. I nie
            jest
            > to jedynie moja obserwacja.

            Nie wiem, jak Ty, ale ja Marysie, Zosie i Jasiów, a także Antków i Franciszków
            notuję gdzieś od dzisiejszych 8-latków, czyli rocznik 1998. Takie mam własne
            obserwacje, natomiast danych żadnych nie posiadam. Pomijam Marysie, Zosie,
            Jasiów, Janiny i Franciszków wśród moich rówieśników, bo były to wtedy
            pojedyncze przypadki. Takowe zdarzały się cały czas aż do wystąpienia mody,
            której początek właśnie bym ulokowała w okolicach 1998 - a kamieniem milowym
            były tu MSZ narodziny Franciszka Kydryńskiego. Jego imię wówczas szokowało.
            Nawet patrząc na imiona rodzeństw z rodzin inteligenckich można w wielu
            rodzinach zauważyć cezurę w okolicach tego właśnie roku.

            > Wandzia i w tej chwili nie jest imieniem popularnym

            To fakt.

            > > Ewelina czy Iwona - to jedne z tych imion, które uważam za mocno sezonowe
            > ,
            >
            > Jeśli sezonowe - to wcześniejsze, niż lata dziewięćdziesiąte.

            Ewelina jeszcze w 2000 roku byla na 72 miejscu wśród nadanych wtedy imion,
            czyli na oko u Bartka Górnego bylaby na 36 miejscu (nie chce mi sie dokładnie
            liczyć). W poprzednich latach była wyżej i co roku spadała. Akurat w 1995 roku
            była na 44 miesjcu (czyli bylaby prawie w pierwszej 20-tce u Bartka Górnego), a
            w 1992 roku - na 29 miejscu (czyli w przybliżeniu pierwsza 15-tka). Iwona byla
            w 1992 roku na 62. miejscu, w 1993 na 74., w 1994 roku na 81., a w 1995 roku -
            na 88 pozycji. Tak czy inaczej, lista ta obejmuje imiona nadane powyżej 1000
            razy, czyli można mówić o pewnej modzie na nie; ewidentnie posiadającej
            tendencję spadkową już w okresie urodzenia sie tych dzieci.

            > > Słowem - jeśli chcemy cos udowadniać na przykładzie jakiejkolwiek świetli
            > cy
            > > środowiskowej,
            >
            > Chcemy się podzielić informacjamismile

            W takim razie czemu az wkleiłaś link do tego postu w inym watku? wink Pełno
            ludzi tu się dzieli informacjami, ale nie używa ich potem jako dowód w
            dyskusjach w innym wątku.

            Reasumując, nadal uważam, ze moda zarówno na Oliwierów i Brajanów zaczęła się
            mniej więcej dopiero w końcu lat 90., takoż i moda na Zosie i Marysie. Kewin
            zaczał się w okolicach filmu "Kevin sam w domu", ale też nie od początku, tylko
            pod wpływem niezliczonych jego powtórek. Natomiast zawsze było dla mnie
            oczywiste, że w kazdej grupie ludzi najwięcej jest imion najpopularniejszych,
            zresztą również i na forum znajdziesz posty o tym.
            Miło, ze opisałaś swoje obserwacje, i czekamy na więcej. Różnorodnych smile
            • mam6lat Re: A ja was zaskoczę... 12.06.06, 21:18
              narodziny Franciszka Kydryńskiego - a wiesz też niedawno o tym myśłałam
              • gaudencja Re: A ja was zaskoczę... 12.06.06, 21:28
                Właśnie wtedy okazało się, że mnóstwo osób nagle a niespodziewanie zaczęło
                cenić sobie tradycję... Gdyby mały dostał na imię Frank, zapanowałaby zapewne
                moda na imiona cudzoziemskie. Zresztą wpływ Ani Jopek na rodziny inteligenckie
                wydaje mi się być sam w sobie kuriozalny... Ale cóż wink
                • mam6lat Re: A ja was zaskoczę... 13.06.06, 14:12
                  "wpływ Ani Jopek na rodziny inteligenckie
                  > wydaje mi się być sam w sobie kuriozalny..."
                  czyżby moja ulubiona wokalistka była tylko muzycznie wykształcona (Twoim
                  zdaniem)?
                  • gaudencja Re: A ja was zaskoczę... 13.06.06, 17:21
                    Nie wypowiadając się w żaden sposób o erudycji A.J. trzeba przyznać, że
                    rzeczywiście jest wykształcona tylko muzycznie, najpierw w podstawówce i liceum
                    muzycznym, a następnie w Akademii Muzycznej. Oczywiście jest to normalny cykl
                    kształcenia, sama ukończylam identyczny (choć jeszcze potem dalej studiowałam),
                    więc na nikim tu psów nie mogę wieszać nie wieszając ich jednocześnie na sobie
                    samej wink

                    Natomiast myśląc o "inteligenckości" mam cały czas przed oczyma jej rodziców
                    oraz siostrę, i dlatego mysl o aż takim wpływie wyborów Anki na inteligencję
                    wywołuje mój lekki uśmiech. Nie neguję bynajmniej tego, że jest wartościową
                    osobą, ale archetypem inteligenckości też nie jest, w odróżnieniu od kilku
                    innych osób z tej samej szkoły wink które są wszakze mniej znane. Aczkolwiek
                    jeśli już ktoś z rodziny, to najbardziej ona. Pozdrawiam smile
                    • mam6lat Re: A ja was zaskoczę... 13.06.06, 20:11
                      pytanie było typowo zadziorne,
                      ale dziękuję za odpowiedź;
                      • gaudencja Re: A ja was zaskoczę... 13.06.06, 21:09
                        Wiesz, mam6lat, z muzykami jest dokładnie tak, jak z aktorami, tj.:
                        -"Czy aktor może być inteligentny?"
                        -"Może, ale nie powinno mu to przeszkadzać."
                        (to samo z wiedzą, erudycją itp. - i dotyczy to właśnie muzyków "poważnych",
                        wcale nie rozrywkowych). Pozdrawiam smile
            • herbarium Re: A ja was zaskoczę... 12.06.06, 22:39
              > Jesli już, to o Klaudiach i Amandach. Angeliki to była z kolei pieśń
              > przeszłości, raczej moje pokolenie.

              Nie wiem, z którego pokolenia jesteśsmile ale wszystkie znane mi Angeliki to
              najwcześniej połowa lat osiemdziesiątych. Angelika także w tej chwili jest dość
              wysoko - 60 miejsce u Górnego.
              Nikola to też nie jest wynalazek lat ostatnich. Znam też jedną Nikolettę -
              rocznik dziewięćdziesiąty, licealistka u Urszulaneksmile
              Aha, z imion podówczas "nieinteligenckich" jeszcze Sandra - piosenkarka była
              takowa.

              > W takim razie czemu az wkleiłaś link do tego postu w inym watku? wink Pełno
              > ludzi tu się dzieli informacjami, ale nie używa ich potem jako dowód w
              > dyskusjach w innym wątku.

              Aż wkleiłam link, ponieważ tamten wątek był aż na ten sam tematsmile Post
              założycielski w tamtym wątku dotyczył dzieci z rodzin patologicznych w szkole
              podstawowej (roczniki 1992-1998, czyli pokrywające się częsciowo z podanymi
              przeze mnie).

              > Reasumując, nadal uważam, ze moda zarówno na Oliwierów i Brajanów zaczęła się
              > mniej więcej dopiero w końcu lat 90., takoż i moda na Zosie i Marysie.

              Co do Zoś, Jasiów i Maryś - owszem, aktualnie to jest moda
              przekraczająca "inteligenckie" granice - dziewiąte czy dziesiąte miejsce
              oznacza właśnie typowość i popularność, skalę masową, a nie
              kanon "inteligenckości". Typowo inteligenckie i modne w tej warstwie były to
              imiona właśnie w pierwszej połowie lat dziewięćdziesiątych. Przykładów mam w
              otoczeniu sporo. I właśnie przełom polityczny, z modą na tradycję i
              szlacheckość upatrywałabym jako przyczynę.

              Nie znajdę w tej chwili, ale pamiętam "Twoje Dziecko" z roku 1995 lub 96,
              poświęcone właśnie modzie imienniczej lat ostatnich, rozwodzące się właśnie nad
              przyrostem Zoś, Jasiów i Helenek.

              Brajana jak dotąd kojarzę tylko jednego, to dziecko, co zginęło w pożarze
              (rocznik 1997 lub 1998).
              • herbarium Re: A ja was zaskoczę... 12.06.06, 22:45
                (roczniki 1992-1998, czyli pokrywające się częsciowo z podanymi
                > przeze mnie).

                Przepraszam: 1993-1998 (nie licząc dzieci, które pójdą w tym roku).
              • gaudencja Re: A ja was zaskoczę... 12.06.06, 23:24
                herbarium napisała:

                > Nie wiem, z którego pokolenia jesteśsmile ale wszystkie znane mi Angeliki to
                > najwcześniej połowa lat osiemdziesiątych.

                30-latka (no, trochę powyżej wink), a Angeliki rozmaite pamiętam jako pałętające
                się gdzieś w dalszym otoczeniu, wśród rówieśniczek. Na Bródnie zwłaszcza, gdzie
                spędziłam najwcześniejsze dzieciństwo.

                > Nikola to też nie jest wynalazek lat ostatnich. Znam też jedną Nikolettę -
                > rocznik dziewięćdziesiąty, licealistka u Urszulaneksmile

                Oczywiście, ze Nikoletty i Nikole pojawiały się już wcześniej, ale nie chodziło
                mi o pojedyncze nadania, tylko rodzaj mody. Nie bardzo czaję, czy być
                licealistą u Urszulanek to dobrze, czy źle, bo zjawisko chodzenia "do sióstr"
                jest mi znane tylko ze słyszenia wink

                > Aha, z imion podówczas "nieinteligenckich" jeszcze Sandra - piosenkarka była
                > takowa.

                Tak; najwcześniejsze Sandry z kolei lokalizuję jako nieco młodsze ode mnie.
                Tylko ze oczywiscie w różnych regionach kraju mogło byc bardzo różnie.

                > Co do Zoś, Jasiów i Maryś - owszem, aktualnie to jest moda
                > przekraczająca "inteligenckie" granice - dziewiąte czy dziesiąte miejsce
                > oznacza właśnie typowość i popularność, skalę masową, a nie
                > kanon "inteligenckości". Typowo inteligenckie i modne w tej warstwie były to
                > imiona właśnie w pierwszej połowie lat dziewięćdziesiątych. Przykładów mam w
                > otoczeniu sporo. I właśnie przełom polityczny, z modą na tradycję i
                > szlacheckość upatrywałabym jako przyczynę.

                Być może urodzenie sie mojego synka w 1998 na tyle spaczyło mi ogląd, ze
                zaczęłam w ogóle jakiekolwiek mody na imiona dostrzegać dopiero w tym roku wink
                (to też nie jest wykluczone, bo rzadko przed narodzinami pierwszego i
                pierwszego w towarzystwie dziecka ma się styczność z imionami innych dzieci),
                ale na podstawie swoich obserwacji powiedzialabym, ze imiona typu Zosia, Jaś,
                Ula, Staś itd. nadawane były zwłaszcza przez środowiska tzw. inteligencji
                katolickiej praktycznie cały czas, przez pozostałe inteligenckie niekoniecznie,
                przy czym na parę lat przed rzeczonym 1998 obserwowałam raczej poszukiwania
                czegoś nowego, ale ani w stylu Kewinów, ani Zoś; rodzili się np. Bruno,
                Błażej... Jednak cały czas mowa o nadaniach zupełnie pojedynczych. Natomiast
                moda na Zosie i Jasie zaczęła zataczać szersze kręgi właśnie pod koniec
                lat '90, ale skoro zaczęła zataczać szersze kręgi, straciła równiez swój
                elitarny charakter.

                > Brajana jak dotąd kojarzę tylko jednego, to dziecko, co zginęło w pożarze
                > (rocznik 1997 lub 1998).

                Ja również, ale ostatnio w necie natknęłam się na jakiś wpis mamy, która ma
                trzyletnego Briana.
                • herbarium Re: A ja was zaskoczę... 13.06.06, 16:36
                  gaudencja napisała:

                  > Oczywiście, ze Nikoletty i Nikole pojawiały się już wcześniej, ale nie
                  chodziło
                  >
                  > mi o pojedyncze nadania, tylko rodzaj mody.

                  To dlaczego w sąsiednim wątku zacytowałaś post, którego autorka twierdzi, że
                  imiona te są charakterystyczne dla szkoły podstawowej (czyli wymienionych
                  przeze mnie roczników)?

                  Nie bardzo czaję, czy być
                  > licealistą u Urszulanek to dobrze, czy źle, bo zjawisko chodzenia "do sióstr"
                  > jest mi znane tylko ze słyszenia wink

                  Nie oceniam - natomiast niewątpliwie, podobnie jak w każdym liceum o
                  przyzwoitym poziomie prawdopodobieństwo, że rodzice mają wyższe wykształcenie,
                  jest większe niż przeciętne.
                  Skoro płacą czesne, to jest też domniemanie, że cenią sobie edukację.

                  > ale na podstawie swoich obserwacji powiedzialabym, ze imiona typu Zosia, Jaś,
                  > Ula, Staś itd. nadawane były zwłaszcza przez środowiska tzw. inteligencji
                  > katolickiej praktycznie cały czas, przez pozostałe inteligenckie
                  niekoniecznie,

                  To jeszcze zależy, jak definiować inteligenckośćsmile

                  > przy czym na parę lat przed rzeczonym 1998 obserwowałam raczej poszukiwania
                  > czegoś nowego, ale ani w stylu Kewinów, ani Zoś; rodzili się np. Bruno,
                  > Błażej... Jednak cały czas mowa o nadaniach zupełnie pojedynczych. Natomiast
                  > moda na Zosie i Jasie zaczęła zataczać szersze kręgi właśnie pod koniec
                  > lat '90, ale skoro zaczęła zataczać szersze kręgi, straciła równiez swój
                  > elitarny charakter.

                  Błażej to bardzo tradycyjne imię. Z roku 1995 znam Rutę, z 1998 Kalinę -
                  pierwszej i drugiej rodzice podówczas studenci, działacze pozarządowi,
                  alternatywne klimaty. Te same klimaty, tzn. lewicowo-alternatywne - 2003 -
                  Matylda, 2004 - Hubert, 2006 - Edward. Tak, że nie widzę tu szczególnej cezury.
                  • gaudencja Re: A ja was zaskoczę... 13.06.06, 17:09
                    herbarium napisała:

                    > To dlaczego w sąsiednim wątku zacytowałaś post, którego autorka twierdzi, że
                    > imiona te są charakterystyczne dla szkoły podstawowej (czyli wymienionych
                    > przeze mnie roczników)?

                    O którym poście mówisz? Cytuję bardzo różne rzeczy, z różnych zresztą przyczyn,
                    i tego w tej chwili nie kojarzę.

                    > Nie bardzo czaję, czy być
                    > > licealistą u Urszulanek to dobrze, czy źle, bo zjawisko chodzenia "do sió
                    > str"
                    > > jest mi znane tylko ze słyszenia wink
                    >
                    > Nie oceniam - natomiast niewątpliwie, podobnie jak w każdym liceum o
                    > przyzwoitym poziomie prawdopodobieństwo, że rodzice mają wyższe
                    wykształcenie,
                    > jest większe niż przeciętne.
                    > Skoro płacą czesne, to jest też domniemanie, że cenią sobie edukację.

                    Rozumiem, Dobrze, ze dodałaś, iż płacą czesne. Jedyna osoba, którą znam po
                    liceum "u sióstr" nie pochodzi z wyedukowanej rodziny, a o scenach, które się
                    dzialy w szkole, również opowiadala przeróżne rzeczy. Za tzw. moich czasów do
                    liceow u sióstr posyłali córki ultrakatolicy (tak przypuszczam, bo takich
                    rodzin nie znałam) i ludzie, ktorzy nie mogli sobie poradzić z własnymi córkami
                    albo mieli kiepskie warunki w domu.

                    > > ale na podstawie swoich obserwacji powiedzialabym, ze imiona typu Zosia,
                    > Jaś,
                    > > Ula, Staś itd. nadawane były zwłaszcza przez środowiska tzw. inteligencji
                    >
                    > > katolickiej praktycznie cały czas, przez pozostałe inteligenckie
                    > niekoniecznie,
                    >
                    > To jeszcze zależy, jak definiować inteligenckośćsmile

                    Jasne; nie wiem, czy Cie dobrze zrozumiałam, ale jeśli inteligencja musi byc
                    katolicka, to w takim razie w jaskrawy sposób nasze definicje się różnią i już
                    wiadomo, skąd się wziął problem.

                    > > przy czym na parę lat przed rzeczonym 1998 obserwowałam raczej poszukiwan
                    > ia
                    > > czegoś nowego, ale ani w stylu Kewinów, ani Zoś; rodzili się np. Bruno,
                    > > Błażej... Jednak cały czas mowa o nadaniach zupełnie pojedynczych. Natomi
                    > ast
                    > > moda na Zosie i Jasie zaczęła zataczać szersze kręgi właśnie pod koniec
                    > > lat '90, ale skoro zaczęła zataczać szersze kręgi, straciła równiez swój
                    > > elitarny charakter.
                    >
                    > Błażej to bardzo tradycyjne imię. Z roku 1995 znam Rutę, z 1998 Kalinę -
                    > pierwszej i drugiej rodzice podówczas studenci, działacze pozarządowi,
                    > alternatywne klimaty. Te same klimaty, tzn. lewicowo-alternatywne - 2003 -
                    > Matylda, 2004 - Hubert, 2006 - Edward. Tak, że nie widzę tu szczególnej
                    cezury.

                    Błażej jest niezwykle tradycyjnym imieniem, ale ja mówię po zupełnie innej
                    modzie na kilka imion na krzyż: Zosiach, Jasiach, Marysiach, Franciszkach. W
                    pewnym momencie zaczęłam wśród niektorych znajomych obserwować z
                    niedowierzaniem dziwny trend; mianowicie, jeśli urodziła się dziewczynka,
                    musiała być Zosią albo Marysią, "bo t takie tradycyjne imiona". Równie albo
                    jeszcze bardziej tradycyjna Marianna, Antonina, Jadwiga, Teresa, Konstancja, a
                    nawet Helena nie cieszyła się równie wielkim poważaniem. I to własnie mam na
                    myśli mówiąc o modzie na Marysie czy Zosie. Moda na Józefów, Bronków, Helenki
                    czy Edwardów jest już zupełnie innym zjawiskiem, które istniało wcześniej i
                    istnieje nadal, ale niszowo. Matylda i Hubert to dla mnie imiona z pogranicza;
                    zwłaszcza Hubert byl modny już wcześniej i na pewno nie w nurcie "starych"
                    imion, nie kojarze go też z żadna inteligencką modą.
                    • herbarium Re: A ja was zaskoczę... 13.06.06, 17:46
                      gaudencja napisała:

                      > herbarium napisała:
                      >
                      > > To dlaczego w sąsiednim wątku zacytowałaś post, którego autorka twierdzi,
                      > że
                      > > imiona te są charakterystyczne dla szkoły podstawowej (czyli wymienionych
                      >
                      > > przeze mnie roczników)?
                      >
                      > O którym poście mówisz? Cytuję bardzo różne rzeczy, z różnych zresztą
                      przyczyn,
                      >
                      > i tego w tej chwili nie kojarzę.

                      O tym:
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12924&w=43219405
                      > Rozumiem, Dobrze, ze dodałaś, iż płacą czesne. Jedyna osoba, którą znam po
                      > liceum "u sióstr" nie pochodzi z wyedukowanej rodziny, a o scenach, które się
                      > dzialy w szkole, również opowiadala przeróżne rzeczy. Za tzw. moich czasów do
                      > liceow u sióstr posyłali córki ultrakatolicy (tak przypuszczam, bo takich
                      > rodzin nie znałam) i ludzie, ktorzy nie mogli sobie poradzić z własnymi
                      córkami

                      Ooo... o scenach, które dzieją się w szkołach, to można sporo opowiadać
                      niezależnie od ich poziomu naukowego - a faktem jest, że we Wrocławiu
                      urszulanki jest to jedna z lepszych naukowo szkół średnich i gimnazjum.
                      Przytaczam to gimnazjum jako przykład, ponieważ mam akurat dostęp do źródła.
                      Owszem, mogłabym przytaczać licealistów z pewnego liceum państwowego, ale to
                      koniec lat osiemdziesiątych.

                      O scenach, które działy się w internacie w jednym z najlepszych państwowych
                      liceów we Wrocławiu i w Polsce pod względem liczby olimpijczyków opowiadał mi
                      długo i wyczerpująco pewien młody lekarz o imieniu Krystian, syn sędziego i
                      dyrektorki innej szkołysmile

                      > > To jeszcze zależy, jak definiować inteligenckośćsmile
                      >
                      > Jasne; nie wiem, czy Cie dobrze zrozumiałam, ale jeśli inteligencja musi byc
                      > katolicka, to w takim razie w jaskrawy sposób nasze definicje się różnią i
                      już
                      > wiadomo, skąd się wziął problem.

                      Ta inteligencja katolicka to Twoja bajka, tzn. Ty twierdzisz, że Zosie i Jasie
                      były nadawane w tym rejonie, nie ja. Znane mi osoby, które określiłabym mianem
                      inteligencji, a które miały potomstwo obdarzone tradycyjnymi imionami w
                      początku lat dziewięćdziesiątych, nie są ani bardziej katolickie, ani bardziej
                      wolnomyślne niż przeciętna.

                      Natomiast ja piszę o rzeczy zupełnie banalnej - mianowicie obecnie liczba osób
                      z wykształceniem wyższym tak wzrosła, że nie wiem, kto wg Ciebie jest
                      inteligencją, a kto nie "zasługuje" na to określenie, zważywszy na fakt, że nie
                      jest nią np. artystka - A.M. Jopek z racji swego pochodzenia.
                      Czy będzie się, Twoim zdaniem, zaliczał do inteligencji pochodzący z rodziny
                      robotniczej prawnik, będący liderem zespołu wykonującego poezję śpiewaną,
                      mający córkę o imieniu Oliwia, urodzoną w 2001 roku?

                      > Błażej jest niezwykle tradycyjnym imieniem, ale ja mówię po zupełnie innej
                      > modzie na kilka imion na krzyż: Zosiach, Jasiach, Marysiach, Franciszkach. W
                      > pewnym momencie zaczęłam wśród niektorych znajomych obserwować z
                      > niedowierzaniem dziwny trend; mianowicie, jeśli urodziła się dziewczynka,
                      > musiała być Zosią albo Marysią, "bo t takie tradycyjne imiona". Równie albo
                      > jeszcze bardziej tradycyjna Marianna, Antonina, Jadwiga, Teresa, Konstancja,
                      a
                      > nawet Helena nie cieszyła się równie wielkim poważaniem. I to własnie mam na
                      > myśli mówiąc o modzie na Marysie czy Zosie. Moda na Józefów, Bronków, Helenki
                      > czy Edwardów jest już zupełnie innym zjawiskiem, które istniało wcześniej i
                      > istnieje nadal, ale niszowo.

                      Już odpisałam niżej Teodorce w tej kwestiismile

                      Matylda i Hubert to dla mnie imiona z pogranicza;
                      > zwłaszcza Hubert byl modny już wcześniej i na pewno nie w nurcie "starych"
                      > imion, nie kojarze go też z żadna inteligencką modą.

                      Te akurat imiona nie odnosiły się do szczególnego tradycjonalizmu, lecz do
                      poszukiwań "nowego" - bo dla mnie to ten sam gatunek, co Błażej.
                      • gaudencja Re: A ja was zaskoczę... 13.06.06, 18:06
                        herbarium napisała:

                        > O tym:
                        > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12924&w=43219405

                        Ok. Nigdzie tam nie było napisane, w których konkretnie klasach są te dzieci.
                        Zważ, ze nie jest to szczegółowy opis, a jedynie, powiedzialabym, pewna
                        impresja. Zapewne również nie jest ich w tej szkole dokładnie połowa, tylko
                        może o jedno mniej, może o jedno więcej, a moze nawet tylko 1/3. Myślę, ze
                        bezpośrednia dyskusja z golindą i prośba o szczegółowe dane bardzo by pomogla
                        wyjaśnić ten dręczący problem; zachęcam!

                        > > Rozumiem, Dobrze, ze dodałaś, iż płacą czesne. Jedyna osoba, którą znam p
                        > o
                        > > liceum "u sióstr" nie pochodzi z wyedukowanej rodziny, a o scenach, które
                        > się
                        > > dzialy w szkole, również opowiadala przeróżne rzeczy. Za tzw. moich czasó
                        > w do
                        > > liceow u sióstr posyłali córki ultrakatolicy (tak przypuszczam, bo takich
                        >
                        > > rodzin nie znałam) i ludzie, ktorzy nie mogli sobie poradzić z własnymi
                        > córkami
                        >
                        > Ooo... o scenach, które dzieją się w szkołach, to można sporo opowiadać
                        > niezależnie od ich poziomu naukowego

                        Może sprecyzuję - chodzilo mi o sceny z internatu, typowe dla szkół żeńskich o
                        bardzo zrożnicowanym składzie społecznym.

                        - a faktem jest, że we Wrocławiu
                        > urszulanki jest to jedna z lepszych naukowo szkół średnich i gimnazjum.

                        Ok; nie wiedziałam.

                        > Ta inteligencja katolicka to Twoja bajka, tzn. Ty twierdzisz, że Zosie i
                        Jasie
                        > były nadawane w tym rejonie, nie ja. Znane mi osoby, które określiłabym
                        mianem
                        > inteligencji, a które miały potomstwo obdarzone tradycyjnymi imionami w
                        > początku lat dziewięćdziesiątych, nie są ani bardziej katolickie, ani
                        bardziej
                        > wolnomyślne niż przeciętna.

                        Zgodzę się przy szerokiej definicji imion tradycyjnych, natomiast po zawężeniu
                        imion tradycyjnych do Zoś i Jasiów ten opis już przestaje pasować, przynajmniej
                        w znanych mi środowiskach "ani bardziej katolickich, ani bardziej wolnomyślnych
                        niż przeciętna" w Warszawie.

                        > Natomiast ja piszę o rzeczy zupełnie banalnej - mianowicie obecnie liczba
                        osób
                        > z wykształceniem wyższym tak wzrosła, że nie wiem, kto wg Ciebie jest
                        > inteligencją, a kto nie "zasługuje" na to określenie,

                        Ten problem zaistniał już dużo wcześniej, wraz z nadejściem tzw. "inteligencji
                        pracującej miast i wsi".

                        zważywszy na fakt, że nie
                        >
                        > jest nią np. artystka - A.M. Jopek z racji swego pochodzenia.

                        Nie powiedziałam, ze Ania Jopek nie zalicza się do inteligencji. Natomiast
                        powiedziałam, ze śmieszy mnie, ze stała się wzorcem dla tak wielu rodzin
                        inteligenckich, a to jest różnica. Nie zdziwiłabym się, gdyby dla inteligencji
                        były wzorem osoby pokroju Władysława Bartoszewskiego czy Marii Janion, ale
                        niekoniecznie artystka pop.

                        > Czy będzie się, Twoim zdaniem, zaliczał do inteligencji pochodzący z rodziny
                        > robotniczej prawnik, będący liderem zespołu wykonującego poezję śpiewaną,
                        > mający córkę o imieniu Oliwia, urodzoną w 2001 roku?

                        Nie wiem, to zależy od jego poziomu intelektualnego. Nie każdy, kto skończył
                        studia i wykonuje poezję śpiewaną, jest wysublimowanym intelektualistą. Na
                        pewno nie pochodzi z rodziny z inteligenckimi tradycjami, a nic więcej o nim na
                        podstawie takiego opisu nie da się powiedzieć. Istnieją nawet profesorowie,
                        którzy są prymitywami i ćwierćinteligentami, a co dopiero magistrzy! Z drugiej
                        strony - o tempora, o mores! - w dzisiejszych czasach spotkasz też takie dziwa,
                        jak inteligentów z tradycjami, którzy mówią "wyłanczać".

                        > Matylda i Hubert to dla mnie imiona z pogranicza;
                        > > zwłaszcza Hubert byl modny już wcześniej i na pewno nie w nurcie "starych
                        > "
                        > > imion, nie kojarze go też z żadna inteligencką modą.
                        >
                        > Te akurat imiona nie odnosiły się do szczególnego tradycjonalizmu, lecz do
                        > poszukiwań "nowego" - bo dla mnie to ten sam gatunek, co Błażej.

                        Otóż to, to typowe poszukiwania "nowego", a przynajmniej są to imiona
                        postrzegane jako "nowe", a nie "stare", choćby nie wiem, jak były tradycyjne w
                        sensie historycznym.
                        • gaudencja Urszulanki 13.06.06, 18:17
                          BTW, moja koleżanka chodziła do liceum we Wrocławiu właśnie, z internatem, i
                          coś mi się majaczy, ze to były urszulanki właśnie. Zapytam przy pierwszej
                          okazji.
                        • herbarium Re: A ja was zaskoczę... 13.06.06, 22:38
                          gaudencja napisała:

                          > Ok. Nigdzie tam nie było napisane, w których konkretnie klasach są te dzieci.
                          > Zważ, ze nie jest to szczegółowy opis, a jedynie, powiedzialabym, pewna
                          > impresja. Zapewne również nie jest ich w tej szkole dokładnie połowa, tylko
                          > może o jedno mniej, może o jedno więcej, a moze nawet tylko 1/3. Myślę, ze
                          > bezpośrednia dyskusja z golindą i prośba o szczegółowe dane bardzo by pomogla
                          > wyjaśnić ten dręczący problem; zachęcam!

                          Nie dyskutuję z Golindą, tylko z Tobąsmile I jeśli odnośnie dzieci w wieku
                          podstawówkowym składasz dwa sprzeczne zeznania, to interesuje mnie, co w
                          istocie masz na myślismilePrzypomnę Ci, że kilka postów wyżej napisałaś:

                          "Że w latach 1992-1995 o Alanach, Oliwierach i Nikolach w ogóle się jeszcze nie
                          słyszało. Nie było też jeszcze inteligenckiej mody na "stare" imiona, takie jak
                          Wandzia czy Marysia. (...) Słowem - jeśli chcemy cos udowadniać na przykładzie
                          jakiejkolwiek świetlicy środowiskowej, to ustalmy może, o czym rozmawiamy, bo
                          udowadnianie na
                          przykładzie dzieci starszych o kilka lat, niż dana moda, nieistnienie tejze
                          mody, jest zajęciem tyleż z góry skazanym na sukces, co bezpłodnym."

                          W odniesieniu do zacytowanej przez Ciebie impresji nie czułaś się zobowiązana
                          do zgłaszania podobnych zastrzeżeń i uściśleń - wręcz przeciwnie, określiłaś to
                          jako wiarogodną obserwację, nie wdając się w szczegóły...

                          > Może sprecyzuję - chodzilo mi o sceny z internatu, typowe dla szkół żeńskich
                          o
                          > bardzo zrożnicowanym składzie społecznym.

                          Hmm... przyznam, że nie wiem, jakie sceny z internatu są charakterystyczne dla
                          szkół żeńskich o bardzo zróżnicowanym składzie społecznym. Możesz przybliżyć?

                          > Zgodzę się przy szerokiej definicji imion tradycyjnych, natomiast po
                          zawężeniu
                          > imion tradycyjnych do Zoś i Jasiów ten opis już przestaje pasować,
                          przynajmniej
                          >
                          > w znanych mi środowiskach "ani bardziej katolickich, ani bardziej
                          wolnomyślnych
                          >
                          > niż przeciętna" w Warszawie.

                          Cały czas posługuję się zawężeniem do Zoś, Jasiów, Maryś i Helenek.

                          > Ten problem zaistniał już dużo wcześniej, wraz z nadejściem
                          tzw. "inteligencji
                          > pracującej miast i wsi".

                          To nie ten sam problem, choć podobny. Ale dalej nie wiem, jak szeroko ową
                          inteligencję definiujesz.

                          > Nie wiem, to zależy od jego poziomu intelektualnego. Nie każdy, kto skończył
                          > studia i wykonuje poezję śpiewaną, jest wysublimowanym intelektualistą. Na
                          > pewno nie pochodzi z rodziny z inteligenckimi tradycjami, a nic więcej o nim
                          na
                          >
                          > podstawie takiego opisu nie da się powiedzieć. Istnieją nawet profesorowie,
                          > którzy są prymitywami i ćwierćinteligentami, a co dopiero magistrzy! Z
                          drugiej
                          > strony - o tempora, o mores! - w dzisiejszych czasach spotkasz też takie
                          dziwa,
                          >
                          > jak inteligentów z tradycjami, którzy mówią "wyłanczać".

                          Czy mam rozumieć, że przynależność do warstwy inteligenckiej oznacza dla Ciebie
                          komplet zalet umysłu i ducha? Jeśli tak, to z akcentem na pierwsze, czy drugie?

                          > Otóż to, to typowe poszukiwania "nowego", a przynajmniej są to imiona
                          > postrzegane jako "nowe", a nie "stare", choćby nie wiem, jak były tradycyjne
                          w
                          > sensie historycznym.

                          No i w tym nurcie nie widzę - że powtórzę - cezury czasowej.
                          • gaudencja Re: A ja was zaskoczę... 13.06.06, 23:53
                            herbarium napisała:

                            > W odniesieniu do zacytowanej przez Ciebie impresji nie czułaś się zobowiązana
                            > do zgłaszania podobnych zastrzeżeń i uściśleń - wręcz przeciwnie, określiłaś
                            to
                            >
                            > jako wiarogodną obserwację, nie wdając się w szczegóły...

                            Chwila moment. Może najpierw ustalmy fakty.
                            a) zacytowałam post bez komentarza, jako pewną obserwację;
                            b) cytowanie nie oznacza podpisywania się pod czymś, tak, jakby się było
                            autorem tego tekstu - nie znam tej szkoły, mogę tylko podać cytat;
                            c) nie przypominam sobie, zebym na klęczkach podchodziła do tego postu i
                            gdziekolwiek pisała, ze golinda literalnie ma rację, tzn. że np. dokładnie co
                            druga dziewczynka w szkole mamy golindy, w każdej klasie i w każdym roczniku,
                            ma na imię Sandra, co druga Nikola, a co drugi chłopiec Oliwier. Byłoby to
                            niedorzeczne;
                            d) na Twój post odpowiedziałam, ponieważ aż wkleiłaś go do innego wątku, więc
                            widocznie bardzo zależało Ci na tym, zeby został zauważony.

                            Mierzysz dokładnosć aptekarską wagą, ale ja tu nie piszę pracy naukowej, tylko
                            raz załozę taki wątek, raz inny, a raz komuś odpowiem. W każdym razie
                            podtrzymuję uwagi do Twojego postu.

                            > > Może sprecyzuję - chodzilo mi o sceny z internatu, typowe dla szkół żeńsk
                            > ich
                            > o
                            > > bardzo zrożnicowanym składzie społecznym.
                            >
                            > Hmm... przyznam, że nie wiem, jakie sceny z internatu są charakterystyczne
                            dla
                            > szkół żeńskich o bardzo zróżnicowanym składzie społecznym. Możesz przybliżyć?

                            No wiesz - trudna młodzież = problemy. A nadmierna dyscyplina w stosunkach
                            damsko-męskich skłania niektóre panny do poszukiwania tychże z dużą
                            intensywnością. Po dokładną relację z pierwszej ręki moze się udam kiedyś do
                            tejże koleżanki, a potem wszystko Ci zrekapituluję na privie, bo to trochę OT.

                            > > Zgodzę się przy szerokiej definicji imion tradycyjnych, natomiast po
                            > zawężeniu
                            > > imion tradycyjnych do Zoś i Jasiów ten opis już przestaje pasować,
                            > przynajmniej
                            > >
                            > > w znanych mi środowiskach "ani bardziej katolickich, ani bardziej
                            > wolnomyślnych
                            > >
                            > > niż przeciętna" w Warszawie.
                            >
                            > Cały czas posługuję się zawężeniem do Zoś, Jasiów, Maryś i Helenek.

                            O nie, a ja piszę bez Helenek big_grin
                            W takim razie albo w Warszawie były inne trendy, albo ty mówisz jako o
                            inteligenckiej modzie o tym, co ja nazywam jednostkowymi nadaniami i
                            obserwowałam zwłaszcza wsród swoich rówieśników (około 30-letni Jasiowie,
                            Helenka, Janina, Marysie, Zosie...), a potem przez cały czas aż do wystąpienia
                            wielkiego bumu na Zosie i Jasie, albo bywamy w innych środowiskach.

                            > > Ten problem zaistniał już dużo wcześniej, wraz z nadejściem
                            > tzw. "inteligencji
                            > > pracującej miast i wsi".
                            >
                            > To nie ten sam problem, choć podobny. Ale dalej nie wiem, jak szeroko ową
                            > inteligencję definiujesz.

                            Wąsko.

                            > Czy mam rozumieć, że przynależność do warstwy inteligenckiej oznacza dla
                            Ciebie
                            >
                            > komplet zalet umysłu i ducha? Jeśli tak, to z akcentem na pierwsze, czy
                            drugie?

                            Tak blisko kompletu, jak tylko to możliwe, w tym konieczne poczucie
                            współodpowiedzialności za resztę społeczeństwa i za własne państwo. Akcent
                            jednak na umysł; o ile mogę sobie wyobrazić inteligenta - zamkniętego w sobie,
                            nieco egoistycznego bubka, to trudno mi przyjąć, że inteligentem może być
                            niezbyt edukowany czy mało lotny człowiek pełen miłosierdzia, mimo jego
                            wspaniałych ewangelicznych zalet.

                            > > Otóż to, to typowe poszukiwania "nowego", a przynajmniej są to imiona
                            > > postrzegane jako "nowe", a nie "stare", choćby nie wiem, jak były tradycy
                            > jne
                            > w
                            > > sensie historycznym.
                            >
                            > No i w tym nurcie nie widzę - że powtórzę - cezury czasowej.

                            Ja też nie. I nie pisałam o żadnej cezurze w tym przypadku.
            • a_weasley Skąd się wziął Kevin 12.06.06, 22:46
              gaudencja napisała:

              > mniej więcej dopiero w końcu lat 90., takoż i moda na Zosie i Marysie. Kewin
              > zaczał się w okolicach filmu "Kevin sam w domu", ale też nie od początku,

              Podejrzewam raczej serial "Cudowne lata". Podobnie zresztą Brian czy inny Brajan
              zdaje mi się być ofiarą "Alfa".
        • theodorka Re: A ja was zaskoczę... 13.06.06, 15:59
          gaudencja napisała:

          > Wnioski?
          > Że w latach 1992-1995 o Alanach, Oliwierach i Nikolach w ogóle się jeszcze
          nie
          > słyszało. Nie było też jeszcze inteligenckiej mody na "stare" imiona

          W takim razie: co wtedy było modne? Znam wiele osób urodzonych w tamtych latach
          i mam wrażenie, że wówczas prawie się same Iwony, Eweliny, Andżeliki,
          Adrianowie i Krystianowie rodzili. Chyba, że za odpowiedniki dzisiejszych Julii
          czy Wiktorii przyjąć Anię i Kasię... Ale ciekawe, co było wtedy "inteligenckie"?

          Widziałam co prawda nastoletniego Ignacego i Grażynę, znam nastoletnią Emilię,
          trochę młodszą Amelię i starszą od nich dwóch o lat kilka Rozalkę, ale są to
          tylko jednostkowe przypadki i jest ich niewiele (pomijając różne bardzo
          specyficzne środowiska, ale tam częściej się zdarzają imiona bliblijne, niż
          inteligenckie). W latach najnowszych podział jest łatwy: słyszy się imię i
          wszystko się wie. A podejrzewam, że kiedyś właśnie te Eweliny i Andżeliki
          stanowiły prawie taką samą normalność, jak imiona z dzisiejszej pierwszej
          piętnastki... sad
          • herbarium Re: A ja was zaskoczę... 13.06.06, 16:24
            theodorka napisała:
            > W takim razie: co wtedy było modne? Znam wiele osób urodzonych w tamtych
            latach
            >
            > i mam wrażenie, że wówczas prawie się same Iwony, Eweliny, Andżeliki,
            > Adrianowie i Krystianowie rodzili. Chyba, że za odpowiedniki dzisiejszych
            Julii
            >
            > czy Wiktorii przyjąć Anię i Kasię... Ale ciekawe, co było
            wtedy "inteligenckie"

            W sąsiednim wątku w poście założycielskim ktoś pisze właśnie o dzieciach w tym
            wieku jako o samych Oliwierach i Nikolachsmile
            A tu masz pierwszą piątkę z poszczególnych roczników:

            pl.wikipedia.org/wiki/Dzieje_imion_w_Polsce
            Należy rozróżnić modę na dane imiona i ich powszechność (aktualnie Zosie i
            Marysie) od domniemanej inteligenckości imienia, czyli mody nieco mniej
            powszechnej. Tradycyjne imiona były "inteligenckie" właśnie w pierwszej połowie
            lat dziewięćdziesiątych (choć mój przykład ze świetlicy, z Marysią i Wandzią,
            akurat pokazuje, że nie należy wyciągać nadmiernie stereotypowych wniosków z
            tego faktu).

            I właśnie o ten stereotyp chodzi - czyli z istniejącej tendencji wyciągane
            generalizujące, a nieraz krzywdzące uogólnienia i obraźliwe niekiedy wnioski.

            A tu autentyczny skład trzeciej klasy żeńskiego gimnazjum (rocznik 90)
            wspomnianych Urszulanek (czyli rodzice najprawdopodobniej przynajmniej średnio
            sytuowani i przywiązujący wagę do wykształcenia)

            Anna, Ewa, Wiktoria, Barbara, Marika, Karolina, Marzena, Magdalena (x2), Alicja,
            Paulina (x2), Małgorzata, Marta, Nikoletta, Olga, Joanna, Karina, Paulina,
            Aleksandra(x2) Helena, Angelika, Natalia, Agnieszka, Małgorzata(x2).
            • gaudencja Re: A ja was zaskoczę... 13.06.06, 17:30
              herbarium napisała:

              > powszechnej. Tradycyjne imiona były "inteligenckie" właśnie w pierwszej
              połowie
              >
              > lat dziewięćdziesiątych (choć mój przykład ze świetlicy, z Marysią i Wandzią,
              > akurat pokazuje, że nie należy wyciągać nadmiernie stereotypowych wniosków z
              > tego faktu).

              Muszę dodać, że nie jest to zbyt odkrywcza lekcja, bowiem do znudzenia w kazdym
              wątku, w którym są tego typu dyskusje, od dwóch lat powtarza się wątek
              _generalizowania_, ale nie _totalizowania_, innymi słowy można uogolniac na
              podstawie dostępnych danych, ale nie można napisać, ze jakieś imiona są
              właściwe wyłącznie jednej grupie i nigdy nie używane w innej. Pisało o tym
              wiele z nas, również i moja skromna osoba, po wielekroć. W ostatnim wątku napisała o tym erba, za co jej wielkie
              dzięki.
              • herbarium Re: A ja was zaskoczę... 13.06.06, 17:49
                > Muszę dodać, że nie jest to zbyt odkrywcza lekcja, bowiem do znudzenia w
                kazdym
                >
                > wątku, w którym są tego typu dyskusje, od dwóch lat powtarza się wątek
                > _generalizowania_, ale nie _totalizowania_, innymi słowy można uogolniac na
                > podstawie dostępnych danych, ale nie można napisać, ze jakieś imiona są
                > właściwe wyłącznie jednej grupie i nigdy nie używane w innej.

                Zważywszy na liczbę niezbyt odkrywczych wątków o Nikolach i Sandrach z niezbyt
                odkrywczymi sugestiami pod adresem osób owe imiona nadających, nie są owe
                nieodkrywcze lekcje zbyt skutecznesmile
                • gaudencja Re: A ja was zaskoczę... 13.06.06, 17:51
                  A czymże Twoim zdaniem miałyby one skutkować, przepraszam? Konkluzja ta
                  zawiera "odkrycie", że generalizowanie jest jak najbardziej w porzadku, choć
                  nie starcza za pełen, szczególowy opis rzeczywistosci. Jak zresztą w każdej
                  dziedzinie życia.
                  • herbarium Re: A ja was zaskoczę... 13.06.06, 17:58
                    Życie jest sumą nieważnych szczegółów, jak w ambitnych czasach licealnych
                    zwykło się powtarzać w mojej przeciętnie ambitnej klasiesmile
                    Ja bym raczej wyciągnęła troszkę inny wniosek - należy być bardzo ostrożnym
                    zarówno w generalizowaniu (nie mając zwłaszcza zbyt dokładnych danych), jak i w
                    wyciąganiu z istniejącej korelacji daleko idących wniosków.
                    • gaudencja Re: A ja was zaskoczę... 13.06.06, 18:15
                      herbarium napisała:

                      > Ja bym raczej wyciągnęła troszkę inny wniosek - należy być bardzo ostrożnym
                      > zarówno w generalizowaniu (nie mając zwłaszcza zbyt dokładnych danych), jak i
                      w
                      >
                      > wyciąganiu z istniejącej korelacji daleko idących wniosków.

                      Proszę bardzo. Ty wyciągasz taki wniosek, ja - taki, ze można pokusić się o
                      dokonywnie uogólnień na podstawie fragmentarycznych danych, rzecz jasna zdając
                      sobie sprawę z tego, ze są to jedynie uogólnienia na podstawie obserwacji, a
                      nie badania. Rzecz jasna jestem za generalizowaniem ostrożnie, ale daleka
                      jestem od wniosku, żeby w ogóle powstrzymać się przed próbami interpretacji
                      świata, bo jest zbyt złożony. Generalizując zawsze, z samej definicji, pomija
                      się pewne mniej istotne ilościowo fakty.

                      A propos obserwacji - większość mam Nikoli i Oliwierów, które pojawiają się na
                      forum (tym i różnych ciążowych, niemowlakach itp.) ma kłopoty z językiem
                      polskim. I jest to moja własna, autorska obserwacja. Od razu przyznam się bez
                      bicia, że nie interesowałam się kłopotami językowymi mam Agnieszek, Mart,
                      Julii, Jakubów itp. bo te imiona po prostu nie rzucają mi się w oczy. Aha,
                      muszę też dodać, ze ostatnio widzialam też post mamy, która chce ewentualnego
                      synka nazwac tak samo jak nazywa się mój synek, i też ma klopoty z językiem
                      polskim, ale nie czuję się tą konstatacją osobiście dotknięta, urażona itp.

                      W kazdym razie, wracając do tematu głównego tego podwątku: jak widać wyciągamy
                      różne wnioski z tych samych faktów i proponuję nie kruszyć o to dalej kopii,
                      tylko po prostu zaakceptować różnicę między nami. Jako osoba tolerancyjna
                      (tuszę) nie musisz mnie chyba urabiać na swoje kopyto? smile
                      • herbarium Re: A ja was zaskoczę... 13.06.06, 22:44
                        gaudencja napisała:

                        > Proszę bardzo. Ty wyciągasz taki wniosek, ja - taki, ze można pokusić się o
                        > dokonywnie uogólnień na podstawie fragmentarycznych danych, rzecz jasna
                        zdając
                        > sobie sprawę z tego, ze są to jedynie uogólnienia na podstawie obserwacji, a
                        > nie badania. Rzecz jasna jestem za generalizowaniem ostrożnie, ale daleka
                        > jestem od wniosku, żeby w ogóle powstrzymać się przed próbami interpretacji
                        > świata, bo jest zbyt złożony. Generalizując zawsze, z samej definicji, pomija
                        > się pewne mniej istotne ilościowo fakty.

                        Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że schematy poznawcze ułatwiają życie - gdyby
                        nie to, nie istniałybysmile

                        > W kazdym razie, wracając do tematu głównego tego podwątku: jak widać
                        wyciągamy
                        > różne wnioski z tych samych faktów i proponuję nie kruszyć o to dalej kopii,
                        > tylko po prostu zaakceptować różnicę między nami. Jako osoba tolerancyjna
                        > (tuszę) nie musisz mnie chyba urabiać na swoje kopyto? smile

                        Ależ ja akceptuję różnicę między namismile Nie wiem, jak dla Ciebie, ale dla mnie
                        dyskusja nie jest synonimem braku tolerancji. Powiem nawet, że jest dość
                        istotnym elementem forum dyskusyjnegosmile
                        • gaudencja Re: A ja was zaskoczę... 13.06.06, 23:59
                          herbarium napisała:

                          > Ależ ja akceptuję różnicę między namismile Nie wiem, jak dla Ciebie, ale dla
                          mnie
                          > dyskusja nie jest synonimem braku tolerancji. Powiem nawet, że jest dość
                          > istotnym elementem forum dyskusyjnegosmile

                          Uff, w takim razie odetchnęłam z ulgą, bo już się czułam przerabiana na czyjeś
                          kopyto. Myślę zwłaszcza o takim jednym poście... Sugerującym, ze ktoś
                          czegoś się powinien nauczyć, a nie nauczył...
                          Pozdrawiam smile
    • theodorka Re: Jakie imiona, w jakich środowiskach, miastach 13.06.06, 16:05
      Swoją drogą ciekawe byłoby mieć dane np. z takiego 1991 roku i zobaczyć, co
      wtedy było tak naprawdę modne, bo pojedyncze osoby mogą dysponować tylko
      ograniczonymi spostrzeżeniami na podstawie małej próbki ludzi, z którymi się
      zetknęli. Nie chodzi oczywiście o imiona z pierwszej piątki, bo wiadomo, że
      mogliby to być Anna i Piotr, ale o takie, które były gdzieś "po środku". Mam
      wrażenie, że większość z nich jest już rzadka wśród dzisiejszych dzieci i
      prawie nienadawana.

      Swoją drogą, dzisiaj spotkałam mamę (nie tak znowu młodą), która miała
      kilkumiesięcznego syna Adriana. Prześliczne dziecko smile. Ale imię
      jakieś "przeterminowane"... Notabene pierwszy jej syn, dzisiaj 14-letni ma na
      imię Mariusz. Na pewno nie są to imiona inteligenckie, ale z całą pewnością
      rzadzkie dzisiaj (nastąpił od nich odwrót, chociaż jak widać nie we wszystkich
      wypadkach).
      • aka10 Re: Jakie imiona, w jakich środowiskach, miastach 13.06.06, 17:00
        Klaudia w pierwszej 4-ce trzy lata pod rzad? Zadziwiajace....
      • gaudencja Re: Jakie imiona, w jakich środowiskach, miastach 13.06.06, 17:23
        theodorka napisała:

        > Swoją drogą, dzisiaj spotkałam mamę (nie tak znowu młodą), która miała
        > kilkumiesięcznego syna Adriana. Prześliczne dziecko smile. Ale imię
        > jakieś "przeterminowane"... Notabene pierwszy jej syn, dzisiaj 14-letni ma na
        > imię Mariusz.

        Oba mi wyjątkowo nie leżą ;-(
        • femian Re: Jakie imiona, w jakich środowiskach, miastach 14.06.06, 05:06
          Wczoraj rozmawiałam z moją chrześniaczką lat 8. W jej klasie są następujące
          imiona: Adrianna, Ola, Danusia, Roksana, Brajan, Nikolas, Nikola, Marysia,
          Hania, Basia, Karolina, Antoni, Marcin - reszty zapomniałam. Jak będę z nią
          znowu rozmawiać, to uzupełnię listę imion oraz jakie wrażenia robią na niej
          właściciele tych imion wink. W każdym bądź razie byłam zdziwiona, że w sumie w
          tak małej grupie i na takim przykładzie mogłam zaobserwować, że potwierdza się
          moja teza, że imiona tj. Brajan i Nikolas już wcale tak nie dziwią i pojawiają
          się dość często. Pytałam się też co sądzi o swoich kolegach i koleżankach.
          Akurat ten Brajan to najgorszy w klasie nieuk, Nikolas nie jest taki zły, ale
          jak to chłopaków - nie lubi żadnego wink Jej najlepsze koleżanki to: Danusia,
          Karolina, Hania i Basia.
          • theodorka Moje obserwacje (aby od tematu internatów odejść) 14.06.06, 08:56
            femian napisała:
            > Akurat ten Brajan to najgorszy w klasie nieuk, Nikolas nie jest taki zły, ale
            > jak to chłopaków - nie lubi żadnego wink Jej najlepsze koleżanki to: Danusia,
            > Karolina, Hania i Basia.

            Podczas mojej edukacji też często spotykałam się z tym, że osoby o imionach
            typu Andżelika czy Patryk, a nawet Justyna miały problemy z nauką.
            Była kiedyś w klasie para takich dwóch nieuków, nazywali się Patryk i Patrycja.
            Patryk był wulgarny, palił papierosy, nie uczył się (nie miał nawet książek) i
            odnosił się źle do nauczycieli. Rzadko kiedy uczęszczał do szkoły. Patrycja
            robiła to samo, tylko że jeszcze dodatkowo kradła. Na ogół lubię i bardzo
            szanuję wszystkich ludzi, których spotykam na mojej drodze (ich też), ale muszę
            powiedzieć, że oni byli osobami bez żadnych zainteresowań, bez żadnych ambicji
            i dążeń: zwyczajni do bólu. A Justyna... hmm, lepiej nie będę mówić na forum,
            co robiła ona, ale też była bardzo kontrowersyjna.

            Mariusz natomiast był bardziej sympatyczny, ale też miał problemy. Natomiast
            drugi - wszyscy nauczyciele zgodnym chórem twierdzili, że jest bardzo
            inteligentny, jedna z najlepszych osób w naszej klasie smile. To samo powiedzieć
            mogę o pewnej Julicie, która odnosiła spore sukcesy w dziedzinie matematyki i
            drugiej, która biegle znała język rosyjski i białoruski, a także była dobrą
            koleżanką. Kasia, Ania, Emilia, Agata i Agnieszka należały do ścisłej "elity
            klasowej", o Paulinie czy Dominice też nie można było w zasadzie prawie nic
            złego powiedzieć (no, może były trochę mniej dojrzałe od nich smile).

            A Andżelika była niestety, hmm, dość niesympatyczna, chociaż miała dni dobroci
            i przebłyski smile. To samo powiedzieć można o Sarze.

            Na ogół często zdarza się tak, że osoby, o których imionach na forum czytam, że
            są pretensjonalne, wywierają na mnie o wiele gorsze wrażenie, niż te, które
            posiadają imiona "normalne", a nawet inteligenckie. Muszę Wam powiedzieć, że
            niedawno poznałam Rozalkę i różnica, jaka dzieliła ją a taką Andżelikę czy
            Justynę była bardzo duża. Wiem, że każdy człowiek jest inny, ale im więcej
            poznaję ludzi, tym większe mam wrażenie, że czasem określone imiona mogą
            (podkreślam: MOGĄ, ale nie muszą) wiązać się z określonym sposobem wychowania
            przez rodziców i przez to z pewnymi cechami charakteru.

            A nastoletni Ignacy i Grażynka wygrali kiedyś trudny konkurs z polskiego smile.
        • theodorka Re: Jakie imiona, w jakich środowiskach, miastach 14.06.06, 08:34
          gaudencja napisała:

          > theodorka napisała:
          >
          > > Swoją drogą, dzisiaj spotkałam mamę (nie tak znowu młodą), która miała
          > > kilkumiesięcznego syna Adriana. Prześliczne dziecko smile. Ale imię
          > > jakieś "przeterminowane"... Notabene pierwszy jej syn, dzisiaj 14-letni m
          > a na
          > > imię Mariusz.
          >
          > Oba mi wyjątkowo nie leżą ;-(

          Mnie także nie leżą. Ale nadawanie takich imion jest faktem. Mariusz to jedno z
          najpopularniejszych imion w wielu klasach dzisiejszych gimnazjalistów.
          • gaudencja Re: Jakie imiona, w jakich środowiskach, miastach 14.06.06, 17:44
            theodorka napisała:

            > Mnie także nie leżą. Ale nadawanie takich imion jest faktem. Mariusz to jedno
            z
            >
            > najpopularniejszych imion w wielu klasach dzisiejszych gimnazjalistów.

            W moim pokoleniu rownież.
            • mamaolenka Re: Jakie imiona, w jakich środowiskach, miastach 15.06.06, 15:58
              Ciekawe Gaudencjo, czy my się czasem nie znamy...Wiec z moich obserwacji w
              kręgach o których pisze Gaudencja, czyli KIK i "arystokracja":
              Warszawabig_grinominika i Marcin mają Weronikę i Helenę,
              Anna i Łukasz mają Konstantego, Stanisława i Jerzego,Marynia i Miś mają Hańcię,
              Nenę, Różę i Benedykta-Jana-Pawła,Magda i Piotr mają Marię, Konstantego i Helenkę,
              Maryjka i Mateusz mają Pię,Kinga i Józek mają Antoniego i Stanisława,itd
              Generalnie często: Ignacy, Antoni, Staś, Jerzyk,Konstanty, Tadeusz,Franciszek,
              Jan, Helena, Maria, Zofia, Anna, Pia.
              Charakterystyczne dla tej grupy jest wymyślanie zupełnie własnych zdronień:
              typu: Kiki, Nena, Hula, Gaba,Rufi,Izio, Kozi,Biś itd
              Z drugiej strony często nie stosuje sie żadnych zdrobnień, używa się imion tylko
              i wyłącznie w pełnej formie, nawet u malutkich dzieci: Anna Maria, Magdalena,
              Izabela...
              Kraków: Ania iRafał maja Franka, Klarę i Krzysia
              • mamaolenka Re: Jakie imiona, w jakich środowiskach, miastach 15.06.06, 16:05
                Za wcześnie wysłałam. Jeszcze Kraków:
                Ksawery i Oleńka mają Ignacego i Różę, Joanna i Stefan mają Karolinę, Izabelę i
                Michała, Kinga i Maciek mają Wiki, Leona i Stasia, Marysia i Tymon mają Ignacego
                I Różę, Zosia i Iwo mają Tomka, Alfreda, Stanisława i Konstancję, Aleksandra i
                Jakub maja Zuzannę i Helenę, Natalia i Kostek mają Zosię,itd
                Bardzo często wystepują takie imiona jak: Ignacy, Stanisław, Jan, Konstanty,
                Róża, Helena, Maria,itd.
              • gaudencja Re: Jakie imiona, w jakich środowiskach, miastach 15.06.06, 21:38
                mamaolenka napisała:

                > Ciekawe Gaudencjo, czy my się czasem nie znamy...

                Niewykluczone, ze się gdzieś spotkałyśmy wink
            • theodorka Re: Jakie imiona, w jakich środowiskach, miastach 15.06.06, 16:22
              gaudencja napisała:

              > theodorka napisała:
              >
              > > Mnie także nie leżą. Ale nadawanie takich imion jest faktem. Mariusz to j
              > edno
              > z
              > >
              > > najpopularniejszych imion w wielu klasach dzisiejszych gimnazjalistów.
              >
              > W moim pokoleniu rownież.
              >

              Imiona w Twoim pokoleniu różnią się bardzo niewiele od imion nadawanych 15 lat
              temu.

              Wnioskuję zatem, że moda na Julie utrzyma się (w najlepszym wypadku) jeszcze
              gdzieś około 25 lat. Później inne imię wejdzie na szczyt... Taka Ania i Kasia
              były przecież modne bardzo długo, dopiero niedawno nastąpił od nich pewien
              odwrót. Każdy czas ma swoje mody imiennicze: niektóre mody są długotrwałe.

              Wiele wody w rzekach upłynie, nim Julia i Jakub przestaną być często
              nadawani... Swoją drogą ciekawe, jakie imiona wejdą na szczyt kiedyś. Ale na
              pewno mają szanse "lekkie, zwiewne i romantyczne". Tak mi się wydaje...
              • andzia794 Re: Jakie imiona, w jakich środowiskach, miastach 10.11.06, 21:15
                Mieszkam kilometr od dużego miasta, mam wyższe wykształcenie i... mam Julkę. Oto
                imiona dzieci, mieszkających w naszej wsi:
                -Karolina (mama studentka),
                -Kamila, Mikołaj, Emil (wyższe, b. zamożni ludzie)
                -Konrad, Emil (wyksz. zawodowe)
                -Norbert, Hubert (średnie)
                -Weronika, Kacper, Mksymilian (b. skromna rodzina, zawodowe),
                -Kamil (zwodowe, skromna),
                -Wiktoria (średnie)
                -Rafał (wyższe, zamożni),
                -Kuba (wyższe, zamożni)

                Żadnej reguły się nie dopatrzyłam!
                • erba Re: Jakie imiona, w jakich środowiskach, miastach 11.11.06, 09:59

                  >
                  > Żadnej reguły się nie dopatrzyłam!


                  za mała próba tongue_out
                  • Gość: mama_wioli Re: Jakie imiona, w jakich środowiskach, miastach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.06, 11:04
                    a ja wklejam kopie listy klasowej mojej corki(12)
                    mieszkamy w malej gminie pod warszawa, w zasadzie to na wsi. wszyscy sie znaja,
                    wszystkie dzieci chodza do tej samej szkoly.
                    moich sasiadow po studiach w zasadzie nie ma, w latach mojej mlodości panowalo
                    tu wśród młodych dziewczyn przekonanie: skonczyc szkole byle jak i wyjsc za maz
                    za sasiada, urodzic 3,4 dzieci i reszte zycia spedzic na fotelu ogladajac
                    powtorki.
                    uwaga, wklejam liste:

                    karolina
                    karolina
                    karolina
                    paulina
                    paulina
                    paula
                    ola
                    ola
                    ola
                    ola
                    ola(!)
                    sandra
                    arleta
                    sabina
                    klaudia
                    wioletta
                    wioletta


                    i chlopcy

                    kuba
                    kuba
                    kuba
                    michal
                    michal
                    michal
                    mateusz
                    mateusz
                    pawel
                    pawel
                    pawel
                    kamil
                    marian


                    to jest lista autentyczna, zadna prowokacja. dodam, ze imiona takie stad, ze
                    jak jakas w ciazy chodzi, to zwykle zapytana jak nazwie dziecko odpowiada "eee,
                    tak jak maryska/kamila/syklwia/jadzka ostatnio nazwala"

                    acha, no i w klasach rownoleglych takze roi sie od imion podobnych.
                    a w rocznikach 93,94,95 karolin naliczylam 32, paulin tylko 28. oli 18.

                    jakies wnioski?
                    • gaudencja Re: Jakie imiona, w jakich środowiskach, miastach 11.11.06, 13:56
                      Jest taki humor zeszytów: "Małżeństwo jednego mężczyzny z jedną kobietą nazywa
                      sie monotonia". A skąd w tej monotonii Marian? Wnioski? Daleko posunięte
                      naśladownictwo, cecha zapewne pożądana społecznie...
    • gdarin Re: Jakie imiona, w jakich środowiskach, miastach 23.11.06, 12:31
      Niektóre imiona dają bardzo dużą pewność do jakiej grupy należą rodzice. Osoby
      o niskim statusie społecznym będą często szukać imion "z wielkiego świata" o
      możliwie wydziwaczonej pisowni jak Ksavier, Victoria, Oliver, Jessica czy
      Nicole co w połączeniu z typowym polskim nazwiskiem typu Kowalski czy Bąk daje
      obciachowy efekt. Rodzice b. wykształceni unikają takich imion wybierając te
      bardziej tradycyjne, stąd popularność Zoś, Maryś, Stasiów, Antków czy Franków w
      tej grupie.
      • andzia794 Re: Jakie imiona, w jakich środowiskach, miastach 23.11.06, 14:06
        Wydaje mi się właśnie, ze wniosek, jaki wyciagnęła gdarin, to jedyny możliwy
        wniosek na powyższy temat. Generalnie, rodzice z niskim wykształceniem chętnie
        nadają imiona niepolskie, obco brzmiące (nikola,simona, jessika...)i nie biorą
        pod uwagę na pewno imion staropolskich.Imiona staropolskie nadają swoim dzieciom
        ludzi z wyższym wykształceniem.
    • Gość: aua Re: Jakie imiona, w jakich środowiskach, miastach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.06, 20:42
      Też się skuszę na takie zestawienie, wezmę pod lupę małe dzieci, do lat pięciu.
      Ale na wnioski nie mam już siły.
      kelnerka, szklarz: Daria Karina, Michał Gabriel.
      lekarka, prokurator: Piotr.
      studia rolnicze, studia politechniczne: Justyna.
      samotna mama, polonistka: Eryk.
      angliści: Adam, Alina.
      samotna mama wykształcenie średnie: Kinga Stanisława.
      prawnik, prokurator: Jarowit Stanisław, Ziemowit Mieczysław.
      samotna mama, wykształcenie zawodowe: Nikola Sandra.
      ekonomistka, informatyk: Oliwia, Hania.
      ekspedientka, kierowca: Bartosz, Alicja.
      polonistka, informatyk: Maja Joanna.
      ekonomistka, studia inżynierskie: Adam, Hanna.
      ekonomistka, informatyk: Adam, Nina.
      ekonomistka, informatyk: Patryk.
      informatycy: Monika, Joanna.
      lekarze: Justyna, Grzegorz.
      anglistka, informatyk: Bartosz.
      rodzice po szkołach zawodowych: Sandra, Eryk.
      mama szkoła zawodowa, tata technikum: Wanesa.
      ekonomistka, studia inżynierskie: Julia.
      ekonomistka, dentysta: Hubert, Piotr.
      aptekarka, szklarz: Jakub.
      rodzice wykształcenie średnie: Karolina, Wiktor, Piotr.
      • erba Re: Jakie imiona, w jakich środowiskach, miastach 23.11.06, 23:19

        > prawnik, prokurator: Jarowit Stanisław, Ziemowit Mieczysław.

        smile))
        • Gość: aua Re: Jakie imiona, w jakich środowiskach, miastach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.06, 16:44
          Taaaa :-]
      • kasiamat00 Re: Jakie imiona, w jakich środowiskach, miastach 27.11.06, 21:27
        no to ja też się skuszę smile imiona nadawane między rokiem 75 a 92 w mojej
        najbliższej i trochę dalszej rodzinie (podkarpacie i świętokrzyskie):
        1. Katarzyna, Grzegorz, Magdalena
        2. Małgorzata, Piotr, Joanna, Anna, Dorota
        3. Monika, Agnieszka, Łukasz
        4. Agnieszka
        5. Bernadetta, Justyna, Marta, Karolina
        6. Barbara, Jakub, Dorota

        Nie podaję drugich imion bo pamiętam tylko własne i mojego rodzeństwa (które
        zresztą też nie są używane - w moim wypadku z premedytacją, bo raz po podaniu
        obu imion zostałam przerobiona z Katarzyny Anny na Annę, moja siostra z
        Magdaleny Marty na Magdalenę Marię).
    • kleo881 Re: Jakie imiona, w jakich środowiskach, miastach 26.04.07, 21:43
      Warszawa i okolice:
      - osoby z wyższym wykształceniem - Ignacy, Jan, Maksymilian, Antonina, Mateusz,
      Julia, Dominik
      - osoby ze średnim wykształceniem - Julia *2, Mikołaj, Weronika

      -
    • Gość: Klementynka Re: Jakie imiona, w jakich środowiskach, miastach IP: *.acn.waw.pl 29.04.07, 09:58
      Bardzo ciekawy wątek.
      Moje dane:
      Kuba, Szymon- Kraków, obydwoje wyzsze, bardzo dobrze sytuowani
      Tosia- Warszawa, obydwoje wyższe,
      Kasia, Kamil- Warszawa, obydwoje wyższe, dobrze sytuowani
      Julka, Marcin- Warszawa, wyższe, dobrze im się wiedzie
      Monika, Karolina- Warszawa- on wyższe, ona licencjat
      Wiktior- Warszawa, stomatolodzy
      Julka- mała miejscowość, stomatolog
      Mikołaj- Warszawa, obydwoje wyższe
      To tyle co mam w pamięci "na bierząco".
      Wg. mnie imie określa pewien "styl" zachowania rodziców. W jakimś sensie odnosi
      się do ich społecznej świadomości, ale w sensie "mojego udziału" i miejsca w
      społeczeństwie, samopostrzegania.Tym samym wyznacza w jakimś sensie
      realną "społeczną saoocene".
      O! Ale się spisałam. Ciekawe czy ktoś to zrozumie poza mnąsmile
    • Gość: agniecha_agrafkaa Re: Jakie imiona, w jakich środowiskach, miastach IP: *.4web.pl 29.04.07, 11:42
      Moja znajoma pracuje w szkolnym sekretariacie. dzieci, które dostają dofinansowanie na obiady, vo povhodzą z biednych, lub patologicgicznych rodzin: Amanda, Brandon, Brajan, Samanta itd. czyżby leczenie kompleksów?
    • gaudencja Re: Jakie imiona, w jakich środowiskach, miastach 08.07.07, 21:49
      Właśnie sie skończył obóz aikido, na którym był mój syn. Wymienię wszystkie
      imiona chłopców (od 8 do mniej więcej 16 roku życia), które zapamiętalam z
      opowieści synka):
      Anatol (Tolek)
      Leszek
      Jurek
      Jakub
      Juliusz
      Ludwik
      Filip
      Jaś
      Ernest
      Hubert
      Ilosć tzw. tradycyjnych imion wydaje mi się ponadprzeciętna wink
    • Gość: anulka_22 Re: Jakie imiona, w jakich środowiskach, miastach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.07.07, 12:57
      Dzieci absolwentów UAM (mojej "grupki"smile
      Julian
      Ismena
      Rozalia
      Natalia
      Hanna
      Dobrawa
      Mateusz
      Antoni
      Natasza

      Dzieci uczęszczające do świetlicy socjoterapeutycznej, w której byłam swojego
      czasu wolontariuszką (jedna z gorszych dzielnic, środowisko w większości
      patologiczne)

      Sara
      Sandra x2
      Samanta
      Dagmara
      Patrycja x2
      Michalina
      Ariel
      Dawid
      Mateusz
      Tadeusz
      Daniel

      Pozdrawiam smile
    • Gość: Anya Re: Jakie imiona, w jakich środowiskach, miastach IP: *.fbx.proxad.net 09.07.07, 17:25
      Moje dzieci to Savannah i Vanessa. Savannah urodzila sie w austri. Teraz
      mieszkamy we francji: wykrzatlcenie:ja srednie, maz srednie techniczne.
      • pluskotka Re: Jakie imiona, w jakich środowiskach, miastach 11.07.07, 12:15
        Dużo osób sugeruje, że na wsi to się perełek imienniczych nie spotyka. Przed
        chwilą pokazali w TV syna rolnika, po technikum, z imieniem Miłosz. smile
    • lotka76 Re: Jakie imiona, w jakich środowiskach, miastach 11.07.07, 15:59
      Poniewaz nie mieszkam w Polsce, podam moje "statystyki " we Francji:

      W rodzine meza: belgijska rodzina katolicka z korzeniami arystokatycznymi:
      tesciowie: dyrektor linii hotelowych / artystka - malarka: Edouard ( 35 lat),
      Bertrand ( 30 lat) i Cecile ( 27 lat)
      Edouard i jego zona, ekonomisci: Elodie i Margaux
      Bartrand, inzynier przyszle dzieci Dobroslawa i Marcjanna
      Cecile i Nicolas: stylistka/ lekarz: Clothilde i Hector

      Wsrod znajomych

      Inzynier/ pediatra: Aliénor i Teroigne
      inzynier/ sekretarka: Pierre
      Aktor/ studentka Sztuk Pieknych: dziecie w drodze: Alphonse lub Pascaline
      Nauczyciel/ Ekonomistka: Jade i Dylan
      Pracownicy Banku: czekaja na dzieci: Lilian i Mathias
      Lekarze: pychaitra neurolog , zona ginekolog: Paul, Romane, Camille
      Inzynier/ psycholog: Marie, Pierre, Olivier
      Artysci- malarze: Aliette
      wykladowca literatury na uniwersytecie/ prawnik: Pierre-Louis i Marc-Antoine
      nauczycielka/ weterynarz: Lou

      Wsrod sasiadow i znajomych z dzielnicy:
      Wlasciciel sklepu spozywczego: Morganne i Jessica
      Nauczyciel/przedszkolanka: Gaël i Raphaël
      Aktorzy kabaretu: Louis
      Sprzedawca w sklepie papierniczym, serb z pochodzenia: Anna
      Strozka w naszej kamienicy, z pochodzenia z Portugalii: dorosle dzieci
      Felizbina lub Filizbina ( zwana Bina), Sofia, Ana
      sasiadka, strasza pani prowadzaca antykwariat: dorosli synowie: Eli i Aaron,
      wnuczka: Louise

      Jak mi sie cos przypomni to napisze. O przyszlych rodzicach dzieci z Darfuru
      szerzej napisalam w moim poscie!

      pozdrawiam
      Lotka
      • das.krokodil Re: Jakie imiona, w jakich środowiskach, miastach 25.07.07, 20:01
        To jeszcze ja smile

        germanistka/ muzyk - Julian i Jędrzej
        polonistka/ polonista - Ilona
        architekt wnetrz/ bankowiec - Ludwisia i Tycjan
        lekarka/ lekarz - Gabriela, Aleksandra, Franciszek, Makary
        pielęgniarka/ pracownik biurowy - Karol
        pracownik biurowy/ muzyk - Marta
        pracownik naukowy/ pracownik naukowy - Celina, Helena, Oktawian

        koledzy ze studiów moich/męża:

        germanistka/germanista - Julia
        germanistka/pracownik naukowy - Franciszek
        architekt/ filolog angielski - Maria
        architekt/lekarz - Szymon
        ekonomista/ekonomista - Julia
        muzyk/ ekonomista - Edward, Michalina

        z miasteczka rodziców (bardzo małego), dzieci sąsiadów:

        rodzice po zawodówce:
        1. Julia, Kamila
        2. Tomasz, Krystian, Ewelina, Nikola

        mama po szkole średniej/ tato po zawodówce:
        1. Oliwia

        rodzice po szkole średniej:
        1. Marcelina, Adrian, Karol
        2. Łukasz, Magdalena, Franciszek
        3. Antoni, Oliwia
        4. Antoni, Oliwier

        rodzice po studiach, mieszkaja w miasteczku:
        1. Zofia, Agnieszka
        3. Julia
        4. Paulina, Tymoteusz, Zofia
Pełna wersja