A te zdrobnienia to w ogóle...!

30.06.06, 11:56
Można sobie zaplanować, a i tak wszystko układa się "samo". Kiedy nazwałam
córkę Michaliną (pewnie trochę za sprawą jednej z kuzynek, która zresztą całe
życie była Miśką, a pełne imię można było znalźć jedynie w oficjalnych
dokumentach),nazywałam ją "Misiunią" i nie przypuszczałam, że na parę lat
przyczepi się do niej "Mimi" (tak się sama nazwała jako roczniak), w dodatku
ten "Mimiaszek" pozostał w rodzinie do dziś (tak nazywa ją mój brat i jego
dzieci). Sama córka używa teraz formy "Michasia" i ostatnio
chyba "Michalinka", we mnie przyjęła się "Minka", a przy humorze odmiennym -
"Michaśka". Za to "Miśka", "Misia" - przenigdy! To nie ona.
Natomiast na Filipa od zawsze mówiło się "Phillips". Albo dla
odmiany "Fipcio".

Czy u Was też imiona potrafią zdrabniać się "same"?, wbrew zamierzeniom?
    • cynta Re: A te zdrobnienia to w ogóle...! 30.06.06, 14:40
      Nasza rodzina jest wybitna w tym wzgledzie: produkujemy zdrobnienia i przezwiska
      dla wszystkich i czasem niewiele one maja wspolnego z imieniem. Nasza mala
      Matylda nazwala sie Nana w pierwszym roku zycia i jeszcze ciagle niektorzy tak
      na nia mowia, zaraz po urodzeniu zostala nazwana Mydzytkiem (z z kropka; od
      angielskiego okreslenia na kogos malego) i ciagle jeszcze nazywamy ja czasem
      Midzsi, Mydzus (znow z z kropka) niby nie ma zwiazku ale ma bo tez jest na M.
      Maz nazwal ja kiedys Koko, i tez przylgnelo w pewnych kregach rodziny, sama tez
      tak na siebie mowila. Mala Matylda nie umiala wymowic imienia siostry: Zuzia,
      probowalismy na wszystkie sposoby w koncu nam Du-Dun wyszedl, i choc Matysia juz
      od dawna mowi Zuzia my nadal przezywamy 20-letnia panne Dudun lub Dudunik. :o))
    • trrruskawa Re: A te zdrobnienia to w ogóle...! 30.06.06, 17:27
      Moje dziecko jest jeszcze w brzyszku, nie znam plci ale podświadomie zaczełam
      już mówić do niego i imieniem Julian...wink(mojego męża strasznie to denerwuje, bo
      jeszczwe nie wiadomo czy to chlopiec)
      Podoba mi sie to imie, i jeśli bedzie chlopiec(co czuje) to prawdopodobnie takie
      otrzyma imie.
      Tylko zawsze myślałam,ze jak nazwe tak synka to bede mówiła do niego Julek,
      Julcio, Julianek itp., a teraz mówie do brzuska "Dżulek"(tak śmiesznie brzmismile),
      ewentualnie "Dżulcio", "Dżulian", a jak mi daje sie we znaki to "Dżul"smile
      Podoba mi sie pierwotna forma tego imienia, ale to nieco "angielskawa" jest taka
      nasza, humorystyczna, zabawowasmile
      Jednak nie wiem jak to bedzie, gdy maleństwo się już narodzi... może znowu coś
      wymyślesmile
    • idaaa Re: A te zdrobnienia to w ogóle...! 30.06.06, 18:15
      Moje starsze dzieci są już na etapie, na którym same są w stanie wskazać jak
      chcą być nazywane.

      I dlatego małe Fifi, Fibcio, Fisio stało się nagle Fi i Filippo.

      Natomiast młodsza ratośl uparcie zdrabniana jest tak, jak sobie tego aktualnie
      życzy otoczenie, przy czym zdanie jej Matki w mojej, skromnej osobie liczy się
      tak jakby mniej... wink
    • minerwamcg Re: A te zdrobnienia to w ogóle...! 30.06.06, 20:21
      No ba. Mała Alicja siłą rzeczy była Alusią, Alusię ktoś skrócił na Asię,
      Asia "zgrubiła się" na Aśkę, a od Aśki był już tylko krok do Kaśki. Na
      szczęście Kaśką nazywano mnie krótko smile))
    • ape_pol Re: A te zdrobnienia to w ogóle...! 30.06.06, 22:35
      Mój Ignacy jeszcze nie ma roku a już nazywamy go: Ignacy, Ignaś, Ignacek,
      Ignasiek, Ignac, Iguś, Igo, Iguń, Igu

      Ja nie znoszę kiedy ktoś mowi do mnie Aga, wprost mnie wtedy odrzuca. Moje
      rodzeństwo kiedy byli mali nazywali mnie Ada, a ja sama mówiłam na siebie
      Ajesia i tak w rodzinie jestem nazywana do dzisiaj.
      • ape_pol Re: A te zdrobnienia to w ogóle...! 30.06.06, 22:37
        Moja siostra nie potrafiła powiedzieć imienia mojego brata, mówiła na niego
        Mlamla i od tamtej pory Damian jest Mlamlą lub Mlamlusiem
        • agiq Re: A te zdrobnienia to w ogóle...! 01.07.06, 12:24
          moje dzieci jeszcze w brzuchu, ale u brata jest Igor który sam się zdrobni Igi
          i tak zostalo oraz Marcin na którego nikt nie mówi inaczej jak Marcyś.
    • brasiunia Re: A te zdrobnienia to w ogóle...! 01.07.06, 21:45
      moja córcia nie potrafiła wymówić swojego imienia WIKTORIA I mówiła o sobie
      Toja lub Lo na jakiś czas przyrosło, ale już oeszło w zapomnienie. raczej
      mówimy do niej po prostu Wiktoria, natomiast nigdy Wiki, bo strasznie mi sie
      nie podoba
    • scarbonka Re: A te zdrobnienia to w ogóle...! 03.07.06, 15:04
      Na moją córkę Anielę miałam zamiar wołać Nela, Nelusia, a teraz jakoś nie
      przechodzi mi przez gardło, ewentualnie Nielcia (tak nazywa ją kuzyn) lub
      Nelinek. Najczęściej jest jednak Anielą, Anielką, Anieleczką, Anielinkiem i o
      zgrozo - ANDZIĄ. Ale ta Andzia naprawdę świetnie pasuje do jej zadziornego
      charakteru.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja