gaudencja
19.09.06, 21:31
Często się ten temat na forum przewija; zawsze należałam do opcji, która
twierdziła, że jesli dziecko jest przezywane, to z wyjątkiem ewidentnych
sytuacji (nosi imię Adolf, Alfons itp.) raczej nie imię jest problemem
dziecka. Była na forum siostra nastoletniej Praksedy, która świetnie ze swoim
imieniem funkcjonowała i je lubiła.
A propos wkleję b. ciekawy fragment artykułu, który wydaje się mocno
przemawiać za taką tezą:
Problemy z rówieśnikami
Rozmawiała: Joanna Sokolińska2006-06-21, ostatnia aktualizacja 2003-12-04
14:00
W klasie jest trójka grubych dzieci, ale tylko na jedno rówieśnicy
wołają "tłuścioch". Co decyduje o tym, że dziecko zostaje klasową ofiarą? Jak
mu pomóc rozwiązać problemy w kontaktach z rówieśnikami? Z psychoteraupetą
Krzysztofem Srebrnym rozmawia Joanna Sokolińska.
W klasie jest trójka grubych dzieci, ale tylko na jedno rówieśnicy
wołają "tłuścioch". Co sprawia, że dziecko jest odrzucone przez rówieśników?
Na pewno nie przypadek. Poważne kłopoty z rówieśnikami - takie jak mieli Kuba
czy Ala - są sygnałem, że dziecko ma problem, który trzeba pomóc mu
rozwiązać. Mówiąc dosadnie: dwoje dzieci jest po prostu grubych, ale radzi
sobie z kolegami, a to trzecie nosi w sobie jeszcze jakiś problem, który
wywołuje agresję rówieśników. Jego nadwaga jest tylko pretekstem, żeby
powiedzieć: "Ty nam się nie podobasz".
Jeśli to jest pretekst, to o co tak naprawdę chodzi?
Nie ma jednej odpowiedzi. Problemy z rówieśnikami mogą brać się z
nieumiejętności nawiązywania kontaktów - dziecko jest nieśmiałe albo nie wie,
jak podejść i włączyć się do zabawy. Często wystarczy, że rodzice urządzą
kinderbal, popchną dziecko, by zagadnęło kolegę.
Jednak czasem źródło problemów leży głębiej, dotyczy np. emocji, z którymi
dziecko sobie nie radzi. Przykład: dziecko, które ma być zawsze grzeczne, nie
wolno mu podważać opinii rodziców, często nie potrafi postawić granic,
sprzeciwić się rówieśnikom. Są też dzieci tak spragnione uwagi, której nie
dostają w domu, że wolą wrogość od braku zainteresowania - one mogą walczyć o
uwagę agresywnością. Z kolei dziecko zalęknione jest bierne, wycofane. Jakby
chodziło z plakietką "jestem ofiarą". A to wywołuje agresję - zarówno wśród
dzieci, jak i dorosłych. Taki człowiek działa jak piorunochron ściągający
złość innych ludzi. Dzieci nie umieją wytłumaczyć, dlaczego chłopiec ofiara
tak je drażni, więc wołają na niego "tłuścioch" albo nazywają pierdołą - jak
koledzy Kuby.
Znam nastolatka patologicznie niewysportowanego, chorowitego okularnika,
który jest bardzo popularny wśród rówieśników. Oczywiście nikt go nie
zaprasza do gry w koszykówkę, bo on nie potrafi rzucić piłką do kosza. Ale to
nie jest dla niego problem, bo on wie, że jest akceptowany.
kobieta.gazeta.pl/kobieta/1,66917,1809401.html