milenium5
28.11.07, 09:34
Mój Jeremi niedługo skończy siedem lat. Z perspektywy czasu uważam,
że imię które dostał się sprawdziło - nadal jest rzadkie, dobrze się
nosi, ma ładne brzmienie. Ostatnio pjawił się jednak imienniczy
problem: mały Jeremi był nazywany Jeremisiem i bardzo mu się
podobało, bo za misiami przepadał. Gdy podrósł został Jaremką i tak
było do niedawna. Zdrobnienie pasowało, bo zadziorne, a z Jeremiego
jest niezły łobuz. Ostatnio odbyliśmy poważną rozmowę: - Mamo, nie
mów już na mnie Jaremka, wszyscy się śmieją... To imię dla
dziewczyny, a ja nie jestem dziewczyną... Spytałam dlaczego uważa,
że to imię dla dziwczyny: - Bo kończy się jak Natalka i Patrycja. A
nie jak Wiktor czy Maciek. Nie nazwyaj mnie tak i już. Chcę być
chłopakiem.
Cóż robić przy kolegach muszę mówić Jeremi. Może jak podrośnie, to
do Jaremki wrócimy. A jak u Was, jak dzieci dorastając odbierają
swoje imiona?