green_naranja
22.12.08, 10:57
Po lekturze wiekszosci watkow tego forum (jestem tu "nowa")
dokonanej w ciagu kilku ostatnich dni, glownie za sprawa nudy w
pracy

, oraz analizie tendencji nadawania imion przez bliskich i
znajomych krolika oraz wspolforumowiczow z roznorakich forow
dyskusyjnych, w ktorych biore udzial (charakter ktorych jest czesto
dosyc towarzyski), nasuwaja sie pewne niewesole wnioski...niewesole
w tym sensie, ze sama niebawem bede musiala zdecydowac sie co do
imienia potomka. Otoz niemal kazdy wybor bedzie oznaczal
przynaleznosc do jakiejs okreslonej kategorii spolecznej. A ja jak
diabel swieconej wody unikam wszelkich etykietek i szufladkowania,
szukajac zawsze swojej drogi....Jak wiec nie dac sie zaszufladkowac,
wybierajac imie dla dziecka?Bo te szufladki, ktore pierwsze
przychodza na mysl, sa dosyc jednoznaczne, a unikniecie okreslonych
konotacji to niemal syzyfowa praca!
Na potrzeby zilustrowania problemu, o ktorym mowie, wymyslilam sobie
te najpowszechniejsze kategorie imion, i zwiazana z nimi
problematyke. Oczywiscie jest to duze uogolnienie, jak w przypadku
wszelkiej kategoryzacji, i jak od kazdej reguly, sa wyjatki...ale
byc moze to w jakis sposob ulatwi sprawe. I mam nadzieje, ze te
robocze nazwy ktore przyjelam, nikogo nie uraza. W koncu, wcale nie
trzeba z zadna sie identyfikowac
1) Imiona "klasy intelektualizujacej"-nazwijmy tak ludzi
posiadajacych wyzsze wyksztalcenie i okreslony status materialny,
wyzszy niz srednia krajowa, pozwalajacy na komfortowe warunki zycia.
Ludzie z tej kategorii lubuja sie w imionach ktore w odbiorze
ogolnym uwazane sa za demode, retro, czesto nawet "obciachowe".
Sposrod znanych mi "nadan" w ostatnich kilku latach wystapily :
Ludmila, Pola (w takiej wersji-zatrzesienie!) i Apolonia, Antonia i
Antonina( wysyp porownywalny z epidemia), Klementyna, Jadwiga
(kilka), Zofia, Kordelia i Jozefina (znow kilka), a z chlopiecych
oczywiscie Stanislaw (epidemia), Franciszek, Boleslaw, Feliks, Jan
(znow zatrzesienie).
Uwazam to za swego rodzaju maniere, ktora czesto pozwala rodzicom
poczuc sie bardziej dystyngowanymi-no bo wybierajac TAKIE imie dla
dziecka, z pewnoscia odbijamy sie od poziomu Magd, , Kasiek, Asiek i
Michalow, prawda? A z drugiej strony przywolujemy szlachetne
tradycje przodkow, czestokroc panow na wlosciach...
I choc sa to w duzej mierze ladne imiona o rzeczywiscie bogatej
tradycji, to jednak mnie skutecznie zniecheca do nich ta otoczka
maniery wlasnie, tej proby wzniesienia sie ponad przecietnosc i
bycia "na przekor". To proby epatowania czysm dobrze znanym, czyms
nieco pogardzanym moze , w celu przydania sobie tej niepospolitej
otoczki, wlasnie poprzez gloryfikacje pospolitosci o minionej dacie
waznosci.W rezultacie imiona te staja sie rownie pospolite i czeste,
jak swego czasu wlasnie Anki, Magdy, Piotrki i Michaly...
2) Imiona "klasy proznujacej"-niechaj beda to ludzie z tzw. nizin
spolecznych (okreslenie to padlo kilka razy przy okazji innych
watkow), niewyksztalceni, bez stalego (wystarczajacego) dochodu,
czesto rodziny o patologicznym odchyleniu, czesto rozbite...a czesto
nawet niezle stojace materialnie, za to poziomem intelektualnym nie
wykraczajace poza swe srodowisko.
Zostalo juz wczesniej zauwazone, ze ludzie ci preferuja dla swego
potomstwa imiona "niezwykle", bedace kalka imion zachodnich i z
telenoweli, o polskiej jednak transkrypcji.Na ten temat duzo tu
napisano, wiec w skrocie tylko, i dla porzadku dodam,ze czesto wsrod
takich rodzin najmlodsze latorosle zwa sie wlasnie: Brajan, Dzesika,
Wanessa, Dzonatan, Oliwier, Ramona, etc.
W pewnej znanej mi rodzinie sa: Natan, Kewin, Dzonatan, Andzelika i
Alan...
Te imiona maja wzbic ich nosicieli (i ich rodziny) ponad ubostwo,
zly los i zla przyszlosc. Maja nadac im splendoru i odwrocic
przecietnosc.
3) Imiona "klasy przecietnej"-powiedzmy, ludzi o dochodach
odpowiadajacych sredniej krajowej, rodzina 2+2 (3), zyjaca w bloku z
wielkiej plyty, o srednim wyksztalceniu i srednich inspiracjach.
Popularnoscia ciesza sie tu imiona zwykle, bezpieczne, przecietne-
ktore nie naraza dziecka na stygmatyzacje ani z jednej, ani z
drugiej strony. Stad zawsze beda Marty, Julie, Magdy, Anie, Moniki,
Kasie, Zuzie, Agnieszki i Beaty oraz Michaly, Piotrki, Macki,
Jakuby, Krzyski i Darki.
Oczywiscie pozostaje jeszcze cala gama imion oscylujacych wokol
powyzszych grup, i takich, ktore ciezko jednoznacznie
zaklasyfikowac.A czesto zalezy to od punktu widzenia
klasyfikujacego, bedac pochodna jego gustow i subiektywnych
preferencji.
Ja, mimo ze genetycznie wywodze sie z mieszanki klasy "przecietnej"
i "intelektualizujacej", zas wyksztalcenie i zycie jakie prowadze
klasyfikuja mnie do tej "intelektualizujacej " wlasnie, chcialabym
uniknac przy nadawaniu dziecku imienia wszelkich wspomnianych wyzej
pulapek.
Chce, by imie mego potomka bylo swieze, oryginalne, a jednoczesnie
bezpretensjonalne i piekne. Nie chce, by dalo sie zaklasyfikowac do
zadnej z wczesniej wymienionych grup...
Jaki jest wasz poglad na sprawe?
Taka mala przedswiateczna dyskusja