imienna maniera a patologia...

22.12.08, 10:57
Po lekturze wiekszosci watkow tego forum (jestem tu "nowa")
dokonanej w ciagu kilku ostatnich dni, glownie za sprawa nudy w
pracywink, oraz analizie tendencji nadawania imion przez bliskich i
znajomych krolika oraz wspolforumowiczow z roznorakich forow
dyskusyjnych, w ktorych biore udzial (charakter ktorych jest czesto
dosyc towarzyski), nasuwaja sie pewne niewesole wnioski...niewesole
w tym sensie, ze sama niebawem bede musiala zdecydowac sie co do
imienia potomka. Otoz niemal kazdy wybor bedzie oznaczal
przynaleznosc do jakiejs okreslonej kategorii spolecznej. A ja jak
diabel swieconej wody unikam wszelkich etykietek i szufladkowania,
szukajac zawsze swojej drogi....Jak wiec nie dac sie zaszufladkowac,
wybierajac imie dla dziecka?Bo te szufladki, ktore pierwsze
przychodza na mysl, sa dosyc jednoznaczne, a unikniecie okreslonych
konotacji to niemal syzyfowa praca!

Na potrzeby zilustrowania problemu, o ktorym mowie, wymyslilam sobie
te najpowszechniejsze kategorie imion, i zwiazana z nimi
problematyke. Oczywiscie jest to duze uogolnienie, jak w przypadku
wszelkiej kategoryzacji, i jak od kazdej reguly, sa wyjatki...ale
byc moze to w jakis sposob ulatwi sprawe. I mam nadzieje, ze te
robocze nazwy ktore przyjelam, nikogo nie uraza. W koncu, wcale nie
trzeba z zadna sie identyfikowacwink

1) Imiona "klasy intelektualizujacej"-nazwijmy tak ludzi
posiadajacych wyzsze wyksztalcenie i okreslony status materialny,
wyzszy niz srednia krajowa, pozwalajacy na komfortowe warunki zycia.
Ludzie z tej kategorii lubuja sie w imionach ktore w odbiorze
ogolnym uwazane sa za demode, retro, czesto nawet "obciachowe".
Sposrod znanych mi "nadan" w ostatnich kilku latach wystapily :
Ludmila, Pola (w takiej wersji-zatrzesienie!) i Apolonia, Antonia i
Antonina( wysyp porownywalny z epidemia), Klementyna, Jadwiga
(kilka), Zofia, Kordelia i Jozefina (znow kilka), a z chlopiecych
oczywiscie Stanislaw (epidemia), Franciszek, Boleslaw, Feliks, Jan
(znow zatrzesienie).

Uwazam to za swego rodzaju maniere, ktora czesto pozwala rodzicom
poczuc sie bardziej dystyngowanymi-no bo wybierajac TAKIE imie dla
dziecka, z pewnoscia odbijamy sie od poziomu Magd, , Kasiek, Asiek i
Michalow, prawda? A z drugiej strony przywolujemy szlachetne
tradycje przodkow, czestokroc panow na wlosciach...
I choc sa to w duzej mierze ladne imiona o rzeczywiscie bogatej
tradycji, to jednak mnie skutecznie zniecheca do nich ta otoczka
maniery wlasnie, tej proby wzniesienia sie ponad przecietnosc i
bycia "na przekor". To proby epatowania czysm dobrze znanym, czyms
nieco pogardzanym moze , w celu przydania sobie tej niepospolitej
otoczki, wlasnie poprzez gloryfikacje pospolitosci o minionej dacie
waznosci.W rezultacie imiona te staja sie rownie pospolite i czeste,
jak swego czasu wlasnie Anki, Magdy, Piotrki i Michaly...

2) Imiona "klasy proznujacej"-niechaj beda to ludzie z tzw. nizin
spolecznych (okreslenie to padlo kilka razy przy okazji innych
watkow), niewyksztalceni, bez stalego (wystarczajacego) dochodu,
czesto rodziny o patologicznym odchyleniu, czesto rozbite...a czesto
nawet niezle stojace materialnie, za to poziomem intelektualnym nie
wykraczajace poza swe srodowisko.
Zostalo juz wczesniej zauwazone, ze ludzie ci preferuja dla swego
potomstwa imiona "niezwykle", bedace kalka imion zachodnich i z
telenoweli, o polskiej jednak transkrypcji.Na ten temat duzo tu
napisano, wiec w skrocie tylko, i dla porzadku dodam,ze czesto wsrod
takich rodzin najmlodsze latorosle zwa sie wlasnie: Brajan, Dzesika,
Wanessa, Dzonatan, Oliwier, Ramona, etc.
W pewnej znanej mi rodzinie sa: Natan, Kewin, Dzonatan, Andzelika i
Alan...

Te imiona maja wzbic ich nosicieli (i ich rodziny) ponad ubostwo,
zly los i zla przyszlosc. Maja nadac im splendoru i odwrocic
przecietnosc.

3) Imiona "klasy przecietnej"-powiedzmy, ludzi o dochodach
odpowiadajacych sredniej krajowej, rodzina 2+2 (3), zyjaca w bloku z
wielkiej plyty, o srednim wyksztalceniu i srednich inspiracjach.
Popularnoscia ciesza sie tu imiona zwykle, bezpieczne, przecietne-
ktore nie naraza dziecka na stygmatyzacje ani z jednej, ani z
drugiej strony. Stad zawsze beda Marty, Julie, Magdy, Anie, Moniki,
Kasie, Zuzie, Agnieszki i Beaty oraz Michaly, Piotrki, Macki,
Jakuby, Krzyski i Darki.

Oczywiscie pozostaje jeszcze cala gama imion oscylujacych wokol
powyzszych grup, i takich, ktore ciezko jednoznacznie
zaklasyfikowac.A czesto zalezy to od punktu widzenia
klasyfikujacego, bedac pochodna jego gustow i subiektywnych
preferencji.

Ja, mimo ze genetycznie wywodze sie z mieszanki klasy "przecietnej"
i "intelektualizujacej", zas wyksztalcenie i zycie jakie prowadze
klasyfikuja mnie do tej "intelektualizujacej " wlasnie, chcialabym
uniknac przy nadawaniu dziecku imienia wszelkich wspomnianych wyzej
pulapek.

Chce, by imie mego potomka bylo swieze, oryginalne, a jednoczesnie
bezpretensjonalne i piekne. Nie chce, by dalo sie zaklasyfikowac do
zadnej z wczesniej wymienionych grup...

Jaki jest wasz poglad na sprawe?
Taka mala przedswiateczna dyskusjawink




    • szampanna Re: imienna maniera a patologia... 22.12.08, 11:36
      Trochę się pośmiałam. Mam podobne odczucia co do "klas" imion, ale
      jak się zastanowić, to sama jestem dowodem na to, że jednak nie daje
      się pewnych wyborów zaszufladkować. 8 lat temu nadaliśmy córce imię
      Laura (bo nam obojgu się podobało po prostu), bez żadnych pretensji
      intelektualnych ani wprost przeciwnych - a moja inteligencka rodzina
      sklasyfikowała wtedy Laurę (imię bądź co bądź literackie i z
      tradycjami) jak Vanessę czy inną Dżessikę wink I na nic machanie przed
      nosem Petrarką i Przedwiośniem wink U nas w rodzinie popularne są
      Anie, Agnieszki, Mateusze, Piotrki itd, a ponad połowa rodziny
      wykonuje wolne zawody (artytyczne), więc już widać wyraźnie, że z
      Twoją (i po cześci moją) teorią nie styka...
      4 lata temu urodził się syn - otrzymał imiona po pradziadkach, Jan
      Józef (zrobiliśmy to z miłości do naszych dziadków, a nie dla
      podtrzymania rodowej tradycji czy czegoś takiego) - wydawałoby się,
      że teraz rodzina będzie usatysfakcjonowana. I co? Główny zarzut był
      taki, że imię... nie pasuje do Laury. Strach teraz myśleć o
      reakcjach na trzecie, ale na szczęście mam jeszcze trochę czasu, a
      poza tym, główny problem to mąż - mamy zupełnie różny gust
      imienniczy. Ale dwa razy się udało wypracować jednolite stanowisko w
      tej sprawie, może się uda i trzeci.
    • gaudencja Re: imienna maniera a patologia... 22.12.08, 11:42
      Na początku odniosę się metodologicznie, do zaklasyfikowanych imion.
      Pola i Kordelia IMO nie należą do imion "babcinych". Pola, Iga,
      Nela, Lena często idą w parze i jest to kategoria pseudonowoczesna -
      bo takie "krótkie i na czasie", wszystkie sa zdrobnieniami
      prawdziwie babcinych imion, jak Apolonia, Jadwiga czy Aniela, a
      Lena - rosyjskim zdrobnieniem Heleny, których by rodzice tych
      dziewczynek nie nadali ze względu na to, że są "zbyt obciachowe", a,
      jak zauważyłaś, im bardziej imię jest obciachowe, tym w tym nurcie
      powinno być lepsze. Co ciekawe, analogiczny trend obowiązuje we
      Francji w podobnej warstwie społecznej. Poznałam tam np. małą
      Domitille (Domicelę), co dla francuskiego ucha brzmi dokładnie tak
      samo, jak dla naszego Domicela.

      Dlaczego piszę "kategoria pseudonowoczesna"? Bo jestem przekonana,
      że to sezonowa moda, która nie przetrwa.

      Kordelia zas to imię znane w Polsce głównie z "Ani z Zielonego
      Wzgórza"; o ile pamietam, jest to imię, o którym marzyła Ania i
      miało zawsze lekki posmak pretensjonalności.

      Zadając sobie zatem pytanie, które stawiali przed nami
      klasycy: "Szto diełat'?", można próbować różnych odpowiedzi. Oto
      moje propozycje (nie roszczę sobie pretensji do stworzenia
      wyczerpującej listy możliwych wyjść):

      1. Stworzyć sobie kategorię nieprzystającą do dotychczas
      funkcjonujących szufladek. Mogą to być np.:
      a) imiona średniowieczne, z dawien dawna w Polsce notowane, rzadkie,
      jak np. Emnilda, Imbram, Fenenna;
      b) imiona staropolskie, ale nieznajdujące się w nurcie dziadkowym,
      jak np. Miłosława, Bolemir, Dobiesław;
      c) imiona grecko-rzymskie, w tym mitologiczne, jak Horacy, Achilles,
      Poliksena (zresztą wszystkie wymienione przeze mnie akurat także
      średniowieczne);

      2. Nadać ładne rzadkie imię, które mogło być imieniem naszych babek,
      ale nie kojarzy się babciowo/obciachowo, tu np. Ksenia, Klementyna
      IMO także, Idalia, Eleonora; dla chłopca np. Kryspin, Erwin, Bruno
      (ale to już zalezy, co się komu jak kojarzy);

      3. Nadać imię na cześć - kogoś z rodziny, wtedy przeszukać swoją
      historię rodzinną pod kątem rzadszego imienia (tak zrobiłam sama, i
      imię mojego dziecka jest na pierwszy rzut oka nierozpoznawalne jako
      dziadkowe, bo zbyt rzadkie), albo też ważnej osoby, nie tylko z
      Polski, oczywiście też o nieco rzadszym imieniu.
      • gaudencja Re: imienna maniera a patologia... 22.12.08, 11:58
        ..a jeśli chodzi o wybór konkretnego już imienia, polecam listy
        wikipedyjne - zawierają dużo imion, których nie ma gdzie indziej w
        internecie. Pozdrawiam smile
      • green_naranja Re: imienna maniera a patologia... 22.12.08, 12:08
        No wlasnie, szmpanno, rodziny sie nigdy nie zadowoliwink

        gaudencjo, do tych kategiorii roboczych i jak najbardziej
        niedoskonalych mozna dokladac nowe, chocby twoje "pseudonowoczesne",
        a jak wspomnialam, klasyfikacja, zalezy od punktu widzenia w wielu
        przypadkach...

        osobiscie mysle dokladnie tak,jak ty, jesli chodzi o mozliwe
        rozwiazania.
        mam inklinacje do imion kojarzacych sie mitologicznie (Freya/Freja,
        Achilles, Trajan), do imion z greckiego kregu kulturowego (Kasandra,
        Ismena-choc tu typ osobowosci pierwozworu mi nie odpowiadawink, do
        imion "przyrodniczych", np Flora , do imion brzmiacych tajemniczo i
        egzotycznie-Ksymena, Ksenia...do sredniowiecznych egzotycznie
        brzmiacych rowniez.

        I choc sytuacje ulatwia (a moze utrudnia?) fakt, ze mieszkam za
        granica, w kraju anglojezycznym, tu urodzi sie moje dziecko i bedzie
        wychowywane-a wiadomo, ze "na zachodzie" panuje wolna amerykanka w
        doborze imion-to jednak nie chce calkowicie zanglicyzowac tego
        imienia. Chce, by nadal brzmialo dostepnie takze w jezyku polskim.

        wypada bacznie sledzic pojawiajace sie tu i owdzie imiona, wylawiac
        te najbardziej odpowiednie i miec nadzieje, ze sie uda nie wpasc w
        pulapke pretensjonalnosci/pogranicza patologii...wink
        • gaudencja Re: imienna maniera a patologia... 22.12.08, 15:19
          Myślę, ze po starannych poszukiwaniach okaze się, że masz całkiem
          spory wybór dla dziecka. Poszerzenie dostepnego zasobu imienniczego
          o imiona rzadkie wyraźnie zwiększa pole manewru.
          Kasandrę bym jednak odrzucila - rzadka, ale już lokuje się tu w
          okolicach Dżesiki (też, nota bene, rzadkiej).
        • memphis90 Re: imienna maniera a patologia... 02.01.09, 22:38
          > No wlasnie, szmpanno, rodziny sie nigdy nie zadowoliwink
          >
          Taaaak... Moja rodzina wpadła na genialny pomysł, żeby Eryka zdrabniać do Rysia,
          az mną zatrzęsło, jak to usłyszałamuncertain Bo im się Eryk nie podobał. Lila też,
          woleliby Maję (co z tego, że tak nazywają się wnusie wszystkich ich znajomych).
          Rodziny się nie zadowoli, więc i tak nazwaliśmy według swojego uznania.

          > I choc sytuacje ulatwia (a moze utrudnia?) fakt, ze mieszkam za
          > granica, w kraju anglojezycznym, tu urodzi sie moje dziecko i bedzie
          > wychowywane
          To masz szersze pole manewru w doborze imienia. David za granicą brzmi ok,
          Dejwid w Polsce (a znam taki przypadek) brzmi śmiesznie.
        • Gość: mc Re: imienna maniera a patologia... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.09, 01:16
          Droga Pani,
          imię Achilles może być niestety uznane za pretensjonalne przez
          przedstawicieli klas "próznującej" i "przeciętnej". Na
          szczęście "klasa intelektualizująca" powinna być zachwycona.
    • Gość: megi79 Re: imienna maniera a patologia... IP: 212.180.168.* 22.12.08, 12:08
      Czesciowo sie z Toba zgadzam.
      Tez czasem obserwuje,ze ludzie wolaja na dziecko glosno i
      powtarzajac imie wielokrotnie Pola/Nadia/Maks(nie mam nic do nich
      podobaja mi sie nawet)czy Nikola,Brajan jakby z duma -czy wszyscy
      slysza,ze ja naleze do tej czy innej grupy,jaki jestem fajny?
      Ja jestem taka,ze nigdy nie ogladam sie na innych,mody itd.Nawet psa
      mam b.malo znanej rasy i nie modnej-boston terriersmile
      Stad imiona corek-Lilianna,bo zawsze podobalo mi sie angielskie
      Lily,Idalia-bo podobala mi sie Ida i Dalia.
      • green_naranja Re: imienna maniera a patologia... 22.12.08, 12:15
        Bardzo mi sie obydwa podobaja, jako florystycznewink
    • mal_art Re: imienna maniera a patologia... 22.12.08, 12:32
      Myślę że takie klasyfikacje są dość ryzykowne - życie nie trzyma się schematów.
      Zwłaszcza teraz, kiedy Polacy podróżują, wyjeżdżają do pracy za granicę,
      zawierają związki z obcokrajowcami, granice warstw społecznych trochę się
      rozmyły, możliwości zdobycia wykształcenia rosną itd.
      Poza tym... Gust imienniczy w dużym stopniu zależy od pochodzenia, środowiska,
      wykształcenia, zgoda, ale żeby od ilości zarabianych pieniędzy...?
      • green_naranja Re: imienna maniera a patologia... 22.12.08, 12:42
        ...totez zaznaczylam, ze to taka robocza klasyfikacja, na potrzeby
        watku; majaca co prawda uzasadnione podstawy w rzeczywistosci,
        niewolna jednak od niuansow i odchylenwink
        • badziul Re: imienna maniera a patologia... 22.12.08, 13:01
          ale trzeba przyznać, że zagadnienie ciekawie rozpisane i może warte naukowego
          przedstawienia i opracowania smile
          • green_naranja Re: imienna maniera a patologia... 22.12.08, 13:03
            ale to juz moze zadanie dla kogos bardziej zorientowanego w temacie
            socjologii grup spolecznych i zrodloslowu imionwink
      • gaudencja Re: imienna maniera a patologia... 22.12.08, 15:17
        mal_art napisał:

        > Poza tym... Gust imienniczy w dużym stopniu zależy od pochodzenia,
        środowiska,
        > wykształcenia, zgoda, ale żeby od ilości zarabianych pieniędzy...?

        Od tego ostatniego czynnika, jak sądzę, najmniej, i właśnie dlatego
        socjologia imion jest tak trudna do zbadania. Poziom dochodu jest
        zmienną znacznie bardziej "twardą" niż na przykład środowisko,
        aspiracje intelektualne czy korzenie rodzinne. Właściciele firmy
        kosmetycznej Oceanic (tej od AA) mają, ZTCP, córkę Nicole, a
        przypuszczam, ze dochodowo lokują się dość wysoko - cóż, nie wpływa
        to na gust imienniczy.
    • badziul Re: imienna maniera a patologia... 22.12.08, 12:42
      green_naranja
      w ujęciu statystycznym problem przedstawiłeś rewelacyjne. Ale życie to nie sucha
      statystyka. przypuśćmy - jeśli np. profesor ma syna Alana to do jakiej klasy go
      zaliczyć?? ominęłaś sporo kategorii w tym moim zdaniem najważniejsza - bo komuś
      imię może ot tak się podobać prawda??
      • green_naranja Re: imienna maniera a patologia... 22.12.08, 12:43
        odpowiedz jak na post poprzedniwink
    • quasi.modo Re: imienna maniera a patologia... 22.12.08, 13:40
      Bardzo ciekawy wątek, szczególnie pytanie "co robić?".
      Oto moje propozycje:
      1. Nie przejmować się próbami zaszufladkowania. Podoba ci się Stanisław? Nadaj i
      nie roztrząsaj, co mogą pomyśleć inni. Wydaje mi się, że cokolwiek byśmy w życiu
      nie robili, to i tak się znajdzie ktoś, kto nas spróbuje upchnąć do jakiejś
      kategorii. Tak jest prościej rozumieć świat i tyle.
      2. Wybierać imiona z tych "normalnych", ale rzadziej spotykanych, np. Teresa,
      Lucyna, Krystyna, Barbara, Edward, Beniamin, Andrzej, Jacek...
      • mmaupa Re: imienna maniera a patologia... 22.12.08, 14:12
        Zgadzam sie z radami quasi.modo. Poza tym moim zdaniem problem jest troche
        wydumany, jesli podoba ci sie imie Jan to naprawde bys go nie nadala tylko przez
        potencjalne zaszufladkowanie? Imie dziecka swiadczy przede wszystkim o
        rodzicach, wiec jesli obawiasz sie o wlasna "reputacje" i nie chcesz dac sie
        zaszufladkowac, nazwij syna Franciszek, a corke Nikola i po problemie. Trzecie
        dziecko niech bedzie Kasia. Jesli zas boisz sie o zaszufladkowanie dziecka, hm,
        coz - w zyciu i tak bedzie musialo sie zmagac z etykietkami (chocby blondynka,
        kujon, pilkarz, humanista, punk itd), watpie czy mu oszczedzisz cierpien nadajac
        imie niesamowicie wyjatkowe.
        • green_naranja Re: imienna maniera a patologia... 22.12.08, 14:25
          ech, a myslalam, ze dosyc jasno wyluszczylam, w czym rzecz...wink
          • szampanna Re: imienna maniera a patologia... 22.12.08, 16:12
            ja rozumiem doskonale wink pozdrawiam
          • quasi.modo Re: imienna maniera a patologia... 22.12.08, 17:12
            Ja Cię też dobrze rozumiem. A im dłużej czytam to forum, tym wyraźniej widzę te
            podziały. Moja rada zaś, to pogodzić się z tym, że inni mogą sobie coś na twój
            temat wyobrażać. Ważne jest to, co Ty o sobie myślisz. A jeszcze ważniejsze, co
            prezentujesz. Przeraża mnie jednak wizja nazywania dzieci w sposób który ma coś
            manifestować o tobie (nawet jeśli tylko odcięcie od wszelkich kategorii). Bo to
            w końcu one mają z tymi imionami żyć.
    • katia.seitz Re: imienna maniera a patologia... 22.12.08, 16:26
      Ciekawy temat.

      W moim odczuciu, to jest jak u Gombrowicza: przed gębą nie uciekniesz, uciekając
      wpadniesz po prostu w inną gębę. Ludzie tzw. wykształceni i na poziomie, nadając
      imiona z posmakiem szlachetności (Stanisław, Franciszek, Antonina itp.), mają
      poczucie, że odcinają się od przeciętności, że są w pewien sposób oryginalni. My
      tą oryginalność postrzegamy jako przynależność do pewnej szufladki, słowem -
      nieoryginalność. I tak się ma rzecz z modą zawsze. Jeśli stworzysz sobie listę
      imion, które nie wpadają w żadną z trzech wymienionych kategorii, zawsze będzie
      można powiedzieć, że oto powstała czwarta kategoria imion, np. "imiona
      pochodzenia mitologicznego", "rzadko nadawane imiona pochodzenia słowiańskiego"
      itp. wink Będzie można nawet pokusić się o socjologiczną analizę grupy osób takowe
      imiona nadających...

      W moim odczuciu, za wyzwoloną i olewającą konwenanse społeczne osobę gotowa bym
      była uznać nie tyle kogoś, kto nazywa dziecko bardzo oryginalnym imieniem z
      tradycjami (bo to też jest jakaś moda, choć może elitarna i niszowa), ale
      estetycznego anarchistę, który jedno dziecko nazwie Stanisławem, a drugie
      Brajanem smile Co nie znaczy, że sama mam zamiar tak robić - Stanisław bardziej mi
      się podoba niż Brajan, widocznie bliżej mi w moich estetycznych wyborach do
      kategorii osób wykształconych, niż niewykształconych - ale jakoś mi to
      specjalnie nie przeszkadza.
    • sandraa3 "czesc tereska" 22.12.08, 17:55
      Do tego co napisałaś doskonale pasuje artykuł o dziewczynach, które
      grały w "cześć Tereska". Z patologii wyszły i w niej zostały.
      Jedna ma synka Norwida. Inne brane pod uwagę przez nia imiona:
      Brajan, Dorian i jeszcze jedno, którego nie pamietam.
      Druga chciała nazwac córeczkę Chantal. Na szczęście dala jej
      Natalia. Syn miał być Pretorian...

      Mieszkamy pod Warszawą. Dzieci tu mają imiona Dżesika, Roksanka,
      Brajan itp.
      Moja córka ma na imię Emma. Spotkane mamy mówią "o równie
      oryginalnie jak nasze" wink)))

      Imię miało być proste, z "m", międzynarodowe.
      Teraz jestem w ciąży i narazie myslimy nad imieniem dla syna.
      Podobają nam się Eryk i Zachary. Niestety to drugie jest dla mojego
      męża zbyt nietypowe i nie wiem czy przejdzie sad
      Zakochalam się też w imieniu Eliasz...
      • Gość: mc Re: "czesc tereska" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.09, 01:23
        A w czym to Emma lepsza od Roksany?

        pl.wikipedia.org/wiki/Roksana
        pl.wikipedia.org/wiki/Ema
    • quasi.modo z ciekawosci 22.12.08, 18:44
      Jak zaszufladkowalibyście parę małżeńska, która ma synów bliźniaków Kazimierza i
      Tomasza (ur. 2006)?
      • green_naranja Re: z ciekawosci 22.12.08, 22:52
        co do malych Kazika i Tomka, coz, mysle ze rodzice sa zwolennikami imienniczego
        eklektyzmu-na podobnej zasadzie, jak urzadzanie mieszkania przy laczeniu
        nowoczesnych krzesel Pantona i serwantki czipendejlowskiejwink
        wprawne oko i wyrobiony gust stworza cudowne, niebanalne wnetrze , ale rownie
        latwo spartaczyc...

        w przypadku takiego polaczenia imion istnieje ryzyko, ze za pare lat maly Kazik
        bedzie mial zal do rodzicow, ze ma "obciachowe" imie, ("dlaczego ja, a brat
        nie??"), moze byc rowniez tak, ze maly Tomek bedzie mial w klasie 6 imiennikow i
        bedzie zazdroscil bratu, ze ten jest jeden jedynywink
        na dwoje babka wrozyla...

        a co do tematu watku-ciesze sie ze sporo osob zrozumialo moj dylemacik-nadal
        wierze naiwnie, ze w inteligentnym gronie nie trzeba tlumaczyc (jak
        przyslowiowej krowie na rowie), ze to tylko robocze podzialy, ze one cos tam
        odzwierciedlaja, ale nie musza byc osadzone w sztywno okreslonych ramach, ze
        moga i dopuszczaja odstepstwa, i ze nie wyczerpuja tematu...

        odnoszac sie jeszcze do jednego postu-ja nie chce za wszelka cene sie wyroznic
        poprzez nadanie dziecku imienia, ktore bedzie oryginalne na pohybel wszystkiemu
        i wszystkim; nie chce tez rezygnowac ze swoich uubionych typow tylko dlatego, ze
        moga oscylowac wokol wymienionycn ( a priori "zlych" )kategorii. powiedzmy, ze
        nie chce wpasc w pulapke owych kategorii tak samo, jak nie chcialabym pasc
        ofiara wlasnej "wybrednosci" czy tez sztucznie utworzonych szufladek.

        szukam sobie zlotego srodka, ktory spelnialby moje wymogi estetyczne,
        etymologiczne, i ktory nie pozwalalby tak latwo zaklasyfikowac wybranego imienia
        do takiej czy innej kategorii.
        przeczytalam tu kilka madrych rad i generalnie zgadzaja sie one z moim
        wewnetrznym przekonaniem, wiec jednak "pojde ta droga"wink

        • szampanna Re: z ciekawosci 23.12.08, 00:09
          Kazik i Tomek - toż to sytuacja prawie jak u nas wink
          Rozumiem świetnie, właśnie imienniczy eklektyzm to jest (trafnie
          nazwane)- ja nie gustuję w określonej grupie/kategorii imion, po
          prostu klasyfikuję zwyczajnie na zasadzie podoba mi się/ nie podoba.
          I nie ma w tym sensu ani myśli przewodniej za grosz wink
        • memphis90 Re: z ciekawosci 02.01.09, 22:41
          > w przypadku takiego polaczenia imion istnieje ryzyko, ze za pare lat maly Kazik
          > bedzie mial zal do rodzicow, ze ma "obciachowe" imie, ("dlaczego ja, a brat
          > nie??")
          To też chyba zależy od osobnika. Mój ślubny jest Tomasz i swojego imienia nie
          znosi. Choć nie pytałam go czy wolałby być Kazikiem...
      • gaudencja Re: z ciekawosci 22.12.08, 23:10
        Gdyby należała do mojej rodziny, pomyślałabym, że nadaje imiona
        najczęściej występujące w naszym drzewie. Mogliby jeszcze mieć
        Wiktora, Aleksandra i Piotra do kompletu.
        Mogłabym także pomyśleć, że jedno dziecko nazwała mama, a drugie
        tata.
        • quasi.modo Re: z ciekawosci 23.12.08, 13:44
          Brawo Gaudencja! Historia Kazika i Tomka jest wlasnie taka, ze Kazik dostal imie
          po dziadku (niezyjacym) ze strony taty. I chyba bardziej chodzilo o hold dla
          dziadka, niz o gusta imiennicze. Natomiast na Tomka dlugo nie bylo zadnego
          pomyslu. Imie drugiego dziadka (Romuald) jakos nie przypadlo rodzicom do gustu.
          Juz po urodzeniu zwracano sie do niego per "Czarny", bo mial ciemniejsze wlosy.
          Proponowalismy wiec Leszka, ale rowniez nie przeszlo. W koncu mama zdecydowala
          sie, ze nazwie go tak, jak niegdys jej mama marzyla, zeby nazwac syna (miala
          same corki).
          --
          mójsuwaczek
        • karolciaa23 Re: z ciekawosci 23.12.08, 15:16
          Klasyfikacja imion? Uważam że dość ryzykowne i nie zgadzam się z tym. Sama mam
          wykształcenie wyższe,ja i mój mąż świetnie zarabiamy mamy dwie córki pierwsza ma
          na imię Wiktoria druga Inez.Spotkałam się z różnymi opiniami od tych najgorszych
          włącznie, ale to był mój wybór,i nie można mojej rodziny zliczyć do rodziny
          patologicznej tylko dla tego że dałam córce na imię Inez.POZDRAWIAM
          • gaudencja Re: z ciekawosci 23.12.08, 19:53
            Tyle że nie rozmawialiśmy tu o rodzinach patologicznych - rodziny
            patologiczne występują w kazdej warstwie społecznej, a o nieco innym
            podziale społecznym. Nikt o zdrowych zmysłach nie zakłada, że ma do
            czynienia z rodziną menelską tylko dlatego, że urodziła się w niej
            Inez.
          • abiela Re: z ciekawosci 23.12.08, 21:19
            Czekałam aż znajdzie się pierwsza osoba, która całkiem opatrznie zrozumie ideę
            wątkuuncertain
            • mmaupa Re: z ciekawosci 23.12.08, 21:32
              Chyba jej jeszcze nie znalazlas wink
              • Gość: józefina Re: z ciekawosci IP: 212.2.99.* 02.01.09, 14:35
                No to chyba będę pierwsza...Oczywiście zgadzam się z tym, ze imiona
                Kewin, Brajan, Dżesika są nadawane przez pewną szczególną grupę
                osób. Ja sama znam z widzenia pewną rodzinę z córką Dżenifer (tak,
                tak, akcent Dże'nifer, na drugą sylabę). Ale w życiu się nie zgodzę
                na to co napisano o reszcie. Ja swoją rodzinę uwazam za całkowicie
                normalną, dobrze wykształceni rodzice, status materialny ok, nie
                jestesmy jakimis tam Carringtonami, a obie z siostrą mamy orygnalne
                imiona, nie znam nikogo w moim wieku (20 lat) kto miałby na imię tak
                jak ja. Rodzice nie nadali nam takich imion bo chcieli coś
                podkreślic w ten sposób, tylko po prostu podobały im się. Później
                okazało się że istnieje ciekawy zbieg okoliczności pomiędzy moją
                datą urodzin a życiorysem Józefiny de Beauharnaise. Cała ta teoria
                wydaje mi się mocno naciągana. Imię drugiemu nierówne, zmieniają się
                mody, ale warto kierowac się przy wyborze imienia la dziecka
                wyłącznie swoim widzimisię, żeby nam się podobało, i kropka.
                Istnieją oczywiście skrajne przypadki, ale to już jest temat na post
                pod tytułem: 'gdzie kończy się oryginalnośc, a zaczyna głupota',
                poza tym wnioskuję, że tutaj mamy do czynienia z inteligentnymi
                ludźmi.
                • sanciasancia Re: z ciekawosci 04.01.09, 16:36
                  Józefina nie jest analogią Nicoli.
                  Jakbyś się nazywała Wioletta, to co innego.
                  • Gość: mc Re: z ciekawosci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.09, 20:08
                    Jasne, zupełnie co innego.
                    Jakbyś była Wiolettą, no to pewnie we wiosce mieszkasz, albo głupich
                    rodziców masz, albo biedaków, albo złodzieji, albo z rozbitej
                    rodziny pochodzisz, albo jeszcze coś, czego już nie pamiętam...
    • jowita-28 Re: imienna maniera a patologia... 23.12.08, 23:36
      też długo zastanawiałam się nad imieniem dla córki i też
      prześwietlałam różne imiona starając się nie trafić do którejś z
      przytoczonych grup, no więc po kolei odpadały współczesne Sandry,
      Nikole, Oliwie itp., z racji tej, że nie jestem zwolenniczkom
      imion "babcinych" i "ciocinych" odpadły Zosie, Antosie i inne tym
      zbliżone... w końcu miałam taki mętlik w głowie, tak wypatrzony
      umysł, że nie mogłam się zdecydować... imiona, które mi się poprostu
      podobały przed wgłębianiem się w temat, odpadły z racji właśnie tych
      szufladek i żałuję, że zaczęłam bawić się w czytanie opinii,
      rankingów imion itp.... trzeba było się zdać na swoją intuicję, swój
      gust... suma sumarum imię dla córki wybrał mąż - ja nie byłam w
      stanie - każde imię zaczęło mi się kojarzyć, albo tak, albo siak...
      a córcia ma na imię Izabela Daria...
      i do której szufladki je włożyciewink?
      Pozdrawiam
      • gaudencja Re: imienna maniera a patologia... 24.12.08, 00:34
        Nie jestem pewna, czy rzeczywiście chciałabyś to wiedzieć ;-P
        • green_naranja Re: imienna maniera a patologia... 24.12.08, 00:47
          Izabella kojarzy mi sie nieodmiennie z zapachem jakiegos "mazidla " do ciala o
          wschodniej, ciezkiej nucie, takim intensywnym, hipnotyzujacym, a jednoczesnie
          bardzo swiezym. nie potrafie tego dokladnie opisac, ale tak juz mam, ze nazwy i
          imiona kojarza mi sie z zapachami (smakami i dzwiekami tez), czesto takimi,
          ktorych nie ma-a przynajmniej ja nie potrafie ich zidentyfikowac. ale wyraznie
          je "czuje"smile

          do tego zapachu Izabelli dochodzi elegancja, pewna wynioslosc i dostojnosc,
          bycie "ponad "...stad pewnie zawsze widze postac Izabelli
          Kastylijskiej...zreszta, wszystkie Izabelle ktore znalam i znam, odpowiadaja
          temu-czesto piekne, a zawsze spokojne, wyniosle nieco (ale nie w ten zly sposob,
          raczej chodzi o dystans...), eleganckie mimo minimalnych wysilkow w tym
          kierunku, takie do wielbienia niecowink

          natomisat Darii nie lubie zbytnio, wydaje mi sie ordynarnym imieniem-mimo braku
          przeslanek. takie irracjonalne odczucie.
    • Gość: lejla81 Re: imienna maniera a patologia... IP: 83.238.73.* 29.12.08, 10:23
      Zgadzam się ze stwierdzeniem, że jeśli ktoś nazywa dziecko, żeby
      wpasowało się w jakąś konkretną grupę społeczną, to ma problem. Ale
      to chyba jednak nie zbyt częste. Powiem może na moim przykładzie.
      Mój roczny synek ma na imię Stanisław - imię obecnie popularne,
      chociaż akurat nie tu, gdzie mieszkam. Tu gdzie mieszkam, królują
      Nikole (jakoś szczególnie upodobana), Oliwie, Amelki, Kacperki,
      Oskarki, no ewentulanie nieśmiertelne Ole, Anie oraz Julki i
      Kubusie. Rodziny nadające te imiona (tzn np. Nikola) nie są wcale
      patologiczne (no chyba że za patologiczne uznamy całe miasto -
      pomorskie, ok. 50000 mieszkańców), po prostu taka moda. Pochodzę z
      Warszawy - tam Staś miałby masę imienników, tu, obawiam się, nie
      spotka ani jednego. A co do mojego wyboru - jestem osobą z wyższym
      wykształceniem humanistycznym (polonistyka, slawistyka), moi rodzice
      również mają wyższe wykształcenie humanistyczne. Od razu wiedziałam,
      że imię będzie raczej tradycyjne. Jeśli chodzi o moją pozycję
      finansowo-zawodową, to powiedzmy, że powodzi mi się nieźle, ale
      jestem ciągle "na dorobku",a więc w tej chwili raczej klasa średnia.
      Czy uważam się za intelektualistkę? Hehe, oczywiście że w duchu tak,
      ale nie mówię tego zbyt głośno smile Co najwyżej w sprzeczce z mężem
      rzucam na żarty argumentem, że wiem lepiej, bo mam dwa fakultety wink
      Imiona typu Michał, Tomasz, Katarzyna, Joanna wydawały mi się nudne,
      z tego powodu zapewne, że są mega popularne w moim roczniku. Przy
      okazji jestem jednak zbyt tchórzliwa, żeby nadac dziecku imię typu
      Jacenty czy Kasandra. Muszę też liczyc się ze zdaniem męża - co z
      tego, że jestem zakochana w Izoldzie, Alodii i Hildegardzie - mój
      mąż nigdy by się na te imiona nie zgodził. No i tak właśnie synek
      został Stasiem, nie myślałam w momencie wyboru do jakiej grupy taka
      decyzja mnie predystynuje albo że jest popularne. Nigdy tak nie
      planowałam nazwac dziecka, ale to imię na którymś etapie
      podejmowania decyzji się pojawiło, ma ładny, bardzo wdzięczny dla
      dziecka skrót, ma solidnych patronów - zarówno świętych, jak i
      intelektualnych... Sądzę, że przypadki nadawania dziecku imion ze
      względów, o których Ty piszesz są naprawde rzadkie, bo ludzie nie są
      aż tak czarno-biali. No chyba, że naprawdę mieszkam w patologicznym
      mieście wink Pozdrawiam i życzę wszystkiego najlepszego w nowym roku.
      • green_naranja Re: imienna maniera a patologia... 29.12.08, 10:32
        hej lejla,
        podoba mi sie twoj post, bo wszystko czarno na bialym przedstawia,
        ale co do ostatniego akapitu, to ponownie podkreslam, ze zastosowany
        podzial byl stworzony na potrzeby tych rozwazan, i jakkolwiek
        uwazam, ze cos tam rzeczywistego odzwierciedla, to oczywiscie nie
        jest absolutnie jakims dogmatycznym stwierdzeniem.

        jako osoba uwazajaca sie za inteligentna (smile nigdy nie dziele swiata
        na czarno-bialy wierzac i wiedzac, ze ow taki nie jest.
        natomiast pewne mniej lub bardziej okreslone, regularne zjawiska w
        nim wystepuja i uwazam, ze rozmowa na ich temat moze byc
        stymulujacawink

        a jesli jeszcze raz bede musiala to tlumaczyc (bo zdaje sie, ze
        wytlumaczylam sie juz kilka razy), to strzele sobie w leb i tyle
        bedzie z mojego wkladu w proby zrozumienia popularnosci Nikoli,
        Janow i Hermenegild.
        wink
        • Gość: lejla81 Re: imienna maniera a patologia... IP: 83.238.73.* 29.12.08, 11:25
          Nie musisz nic tłumaczyc, bo ja Ciebie doskonale rozumiem smile Temat
          ciekawy, więc się wypowiadam. I w sumie to ja się tłumaczę przed
          Tobą, czemu dałam dziecku takie "epidemiologiczne" imię, a przecież
          wcale nie jestem "ąę" (no może trochę wink) Naprawdę marzę o
          bliźniaczkach Alodii (Ali) i Izoldzie (Izie), ale raczej nic z tego
          nie będzie, po piewrsze dlatego, że mojej rodzinie nie zdarzają się
          bliźnięta sad Też się zastanawiam nad popularnością Nikoli. Wczoraj
          stoimy z synkiem na przystanku i czekamy na autobus i przychodzi
          rodzinka - mama super ubrana, naprawdę tak ładnie i nietandetnie,
          dziewczynka śliczna i też ładnie ubrana - pasowała mi do niej jakaś
          nawet i tak popularna Julcia czy Zuzia, no ale oczywiście nazywała
          się Nikola. Teraz Staś idzie do żłobka od przyszłego miesiąca, też
          już słyszałam, że ma Nikolę w grupie, a żłobek jest prywatny, więc
          dzieci z biednych rodzin raczej tam nie chodzą. Mówię Ci, to jest
          tutaj dopiero prawdziwa epidemia. Jak ktoś woła z
          balkonu "Nikolaaaa, do domu" to się pięc dziewczynek ogląda smile A
          jestem pewna, że te mamy chciały dac swoim dzieciom takie
          niespotykane, całkiem nowe imię wink Acha, Mamy Nikolek! Proszę się
          nie obrażac, nie mam nic do Nikolek! Naprawdę!
          • green_naranja Re: imienna maniera a patologia... 29.12.08, 11:36
            a propos Nikoli, to mnie ten fenomen szczegolnie fascynuje od
            dluzszego czasu, bardziej niz Kewinkow i Dzesiksmile

            moja mama jest polonistka w szole gminnej mieszczacej sie we wsi, w
            ktorej mieszka, i pierwsza Nikole zaobserwowala tamze dobrych 6 lat
            temu. Do dzis przybylo ich kilka, i prawde mowiac wszystkie te
            dziewczynki wywodza sie z rodzin -moze nie patologicznych per se,
            ale na pewno bardzo ubogich, wielodzietnych, z rodzicami o
            podstawowym badz zawodowym wyksztalceniu.
            z kolei inne Nikole (znane ze slyszenia) pochodza z rodzin gdzie
            jako taki status materialny jest, za to wciaz pozostaje kwestia
            kiepskiego wyksztalcenia rodzicow i chec epatowania owym statusem....

            ciezko mi wobec tego przekonac sie do nikolizmu i kewinizmu jako
            trendow kulturowo nieuwarunkowanych, wystepujacych niezaleznie od
            pewnych okreslonych czynnikow. choc wiem ( i o czym podany przez
            ciebie przyklad swiadczywink, ze i tak bywa...
      • memphis90 Re: imienna maniera a patologia... 02.01.09, 22:46
        Muszę też liczyc się ze zdaniem męża - co z
        > tego, że jestem zakochana w Izoldzie, Alodii i Hildegardzie - mój
        > mąż nigdy by się na te imiona nie zgodził.
        Oj, tak, znam ten ból. W ten sposób "straciłam" np. Esterę, Miriam, Dawida- a
        bardzo lubię biblijne imiona... Kategoryczne veto ze strony męża...
    • ariana1 Re: imienna maniera a patologia... 29.12.08, 12:29
      Hmmm..... dlaczego przeważnie czepiają się tej nieszczęsnej Ani i
      Magdy?
      • nastka_19 Re: imienna maniera a patologia... 29.12.08, 14:19
        kontrowersyjny temat smile przyznam że nie zastanawiałam sie nad tym wybierając
        imiona dla moich maluszków... i zapytam z czystej ciekawości do jakiej klasy,
        przynależności społecznej należą imiona moich dzieci:

        - Oktawia Julianna
        - Kasjan Augustyn

        ( jeśli jeszcze kiedykowliek zdecydowałbym sie na dziecko dla chłopca
        planowalibyśmy Nataniela Leonarda ( ew. Wincentego), a dla dziewczynki Liwie
        Melanie )

        w jakiej grupie społecznej klasyfikują się te imiona ?
        • gaudencja Re: imienna maniera a patologia... 31.12.08, 14:33
          nastka_19 napisała:

          > kontrowersyjny temat smile przyznam że nie zastanawiałam sie nad tym
          wybierając
          > imiona dla moich maluszków... i zapytam z czystej ciekawości do
          jakiej klasy,
          > przynależności społecznej należą imiona moich dzieci:
          >
          > - Oktawia Julianna
          > - Kasjan Augustyn

          Przynależność społeczną trudno by próbować określić, ale IMO to
          dobry mariaż gustu "nowoczesnego" z tradycją. Oktawia wprawdzie
          przez niektórych może być klasyfikowana do oliwiowatych, a Kasjan
          (za którym to imieniem przepadam) może zacząć zjeżdżać w okolice
          Adriana (mam nadzieje, że nie), ale na razie oba są rzadkie i mogą
          się zaliczać zarówno do kategorii "starych", jak i podobać się
          osobom, które szukają eufonicznych brzmień i wykazują potrzebę
          bardziej pójścia z duchem czasów, niż nawiązywania do imienniczych
          tradycji. Trzeba tu jednak dodać, iż kontekst Augustyna jako imienia
          zdecydowanie "dziadkowego" lokuje Kasjana zdecydowanie bardziej
          wśród imion starych, lecz nie osłuchanych.

          Z kolei Nataniel jest IMO bliższy kategorii oliwiowatych.
      • aneladgam Re: imienna maniera a patologia... 02.01.09, 11:13
        bo najładniejsze smile
    • renias75 Re: imienna maniera a patologia... 29.12.08, 17:45
      Ciekawy wątek.
      Moje córki-Aleksandra;podobało mi się odkąd miałam lat14-15.Mąż się
      zgodził;Lidia Anna-Lidia podobała się mężowi(pierwowzór-super
      kobieta,godna naśladowania).Gdyby był chłopiec,to Staś.W rodzinie
      męża jest Stanisław,którego bardzo lubimy i podziwiamy.Gdyby było
      więcej takich ludzi,to łatwiej by się nam żyło.
      Chciałam dać córce imię po nieżyjącej mamie,ale się nie odważyłam-
      Nadija(wschodnie).Polska Nadia,czy Nadzieja nie miała dla mnie
      takiego znaczenia.
      • ariana1 Re: imienna maniera a patologia... 30.12.08, 23:56
        renias75 napisała:

        > Ciekawy wątek.
        > Moje córki-Aleksandra;podobało mi się odkąd miałam lat14-15.Mąż
        się
        > zgodził;Lidia Anna-Lidia podobała się mężowi(pierwowzór-super
        > kobieta,godna naśladowania).Gdyby był chłopiec,to Staś.W rodzinie
        > męża jest Stanisław,którego bardzo lubimy i podziwiamy.Gdyby było
        > więcej takich ludzi,to łatwiej by się nam żyło.
        > Chciałam dać córce imię po nieżyjącej mamie,ale się nie odważyłam-
        > Nadija(wschodnie).Polska Nadia,czy Nadzieja nie miała dla mnie
        > takiego znaczenia.

        Moja starsza córuś ma odwrotnie: Anna Lidia smile Przy czym Lidia
        podoba mi się szalenie do dziś dnia smile
    • uccellino Pomarańczo! 30.12.08, 14:26
      Dzięki za wyważoną wypowiedź, zbieżną w jakiejś mierze z moimi
      obserwacjami smile
      • Gość: Ona Re: Pomarańczo! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.08, 18:07
        Ciekawa jestem do jakiej klasy społecznej zaliczycie rodziców Mii i Franka...
        • gaudencja Re: Pomarańczo! 31.12.08, 18:18
          Franek stał się jednym z flagowych imion "starych" wybieranych
          masowo przez ludzi, którzy chca nadać imię "tradycyjne". Innymi są
          Jan i Maria. "Bezpieczny" ze względu na to, że nadała go gwiazda.
          Raczej popularny w środowiskach biznesowych, prawniczych itd., ew.
          na styku tychże z uniwersyteckimi, niż w uniwersyteckich,
          artystycznych. Mia jest na tyle rzadka, że trudno ją gdzieś
          ulokować, ale na forum widuję ją w sąsiedztwie upodobań do Poli,
          Olgi, Niny, Leny, Nadii - czyli też mniej więcej w opisanych
          wcześniej obszarach.

          Franciszka ma moja dawna koleżanka ze szkoły - ale on ma już 10 lat
          i jest sprzed wielkiej mody, poza tym nie znam żadnego małego, więc
          opisuję tylko na czuja, na podstawie obserwacji z dalszego otoczenia
          i częściowo z forum.
    • aneladgam Re: imienna maniera a patologia... 01.01.09, 00:38
      Większość moich opinii wyczytałam już w tym wątku, więc tylko ucieknę się do
      małego przykładu smile
      Spotkałam ostatnio przemiłą dziewczynę, artystkę, która dla spodziewanego
      chłopca miała wybrane imię Leonard, natomiast dla córki wahała się między
      Roksaną a Blanką.

      Niegrałomi smile
      • Gość: mmaupa Re: imienna maniera a patologia... IP: *.chello.pl 01.01.09, 00:50
        Pewnie sie obawiala zaszufladkowania wink
    • Gość: tobik09 Re: imienna maniera- ciekawe IP: *.wislaNET.pl 01.01.09, 22:17
      ciekawa jestem której "szufladki" zapakujecie rodziców Aurelii wink
      • mama_pa Re: imienna maniera- ciekawe 02.01.09, 13:36
        Bardzo podoba mi się ten wątek smile Ja zastosowałam zasadę w sumie opisaną tu już
        przez Gaudencję - wymyślić własną kategorię, w naszym przypadku imię musiało być
        po konkretnym świętym, najlepiej średniowiecznym, a do tego krótkie. I stąd Bruno smile

        Ale co z tego, że mam cały "naukowe uzasadnienie" naszego wyboru (imię po św.
        Brunonie z Kwerfurtu, ja się zajmowałam historią Prus itp.) skoro skojarzenia
        rodzinne były głównie z modnym wówczas doktorem z serialu "Na dobre i na złe", a
        przeintelektualizowana siostra była pewna, że to po Jasieńskim, ewentualnie
        Schulzu smile

        Ale nie przejmuję się i dla mającej się za parę tygodni urodzić córki córki mam
        już krótkie imię po świętej, tym razem z kręgu Karola Wielkiego smile W obu
        przypadkach, pierwsze imiona będą około 40 miejsca w rankingach popularnosci, a
        drugie imię wynika z tradycji rodzinnej więc też nie budzi wątpliwości.

        A na koniec dodatkowy przyczynek do tezy, że imiona "niezwykłe" podobają się
        szczególnie w niższych warstwach społecznych. Zaprzyjażniony ksiądz - proboszcz
        w parafii złożonej z popegeerowskich wsi, który niejedno imię już słyszał (a
        jako człowiek wrażliwy i litościwy niejedno też młodym rodzicom wyperswadował)
        podczas rozmowy o pretensjnalnych imionach właśnie zacytował jednego ze swoich
        parafian ładującego się do samochodu po Mszy z rodziną:
        "- Andżelika, Isaura, jadziem!!!!" smile
        • szampanna Re: imienna maniera- ciekawe 02.01.09, 18:55
          > "- Andżelika, Isaura, jadziem!!!!" smile
          hy hy... smile dobre!
        • a_weasley Re: imienna maniera- ciekawe 08.01.09, 22:08
          mama_pa napisała:

          > tygodni urodzić córki córki mam już krótkie
          > imię po świętej, tym razem z kręgu Karola Wielkiego

          Żeby tylko nie wyszło tak, jak w rodzinie Schoppe z "Jeżycjady".
          Dla nie wprowadzonych: rodzice nadawali dzieciom imiona kompozytorów, był więc
          Fryderyk, Wolfgang, a potem dziewczynka, która bardzo ubolewała, że rodzice
          Grażynę Bacewiczównę poważali mniej niż Hildegardę z Bingen.
      • memphis90 Re: imienna maniera- ciekawe 02.01.09, 22:50
        Aurelii- do pierwszej grupy, jeśli mamy się bawić w szufladkowanie. Imię
        nienowe, może mniej popularne- ale częstsze w czasach naszych dziadków. Na pewno
        nie z grona Dżesik i Brajanów.
    • cicuta Re: imienna maniera a patologia... 02.01.09, 14:28
      ciekawe, gdzie ja się kwalifikuję w takim razie? big_grin z Felicją,
      Leonardem i Augustynem?

      Nie wiem, ja mam wrażenie, że jest sporo imion nautralnych, nawet
      dobrze znanych - bo jest sporo znanych imion, zupełnie niemodnych -
      np. Krystyna, Teresa, Irena, Ewa...
      • gaudencja Re: imienna maniera a patologia... 02.01.09, 16:38
        Hardklasa intelektualizująca - albo klasa hardintelektualizująca ;-
        ), czyli ci, co nadają imiona dziadkowe, ale nie w, jak mawiają za
        naszą wschodnią granicą, mainstreamie. Oprócz Ciebie mam w tym
        nurcie m.in. znajomych z Feliksem i Różą, dwóch Józiów i Bronka.
        Klasa ta nadaje imiona zanim zejdą do choćby trochę szerszych mas,
        tzn. w tym przypadku klas jeszcze intelektualizujących, ale
        czyniących to łagodnie. Później je porzuca i przechodzi do innych
        imion.
        • mama_pa Re: imienna maniera a patologia... 02.01.09, 22:12
          Też znam rodziców Feliksa i Róży i z charakterystyki sądząc to mogą być Ci sami
          ludzie wink Dla mnie zestawienie niefortunne z uwagi na skojarzenie
          Dzierżyński-Luksemburg, no ale cóż.
          • gaudencja Re: imienna maniera a patologia... 03.01.09, 01:26
            Oni byli świadomi możliwego skojarzenia, ale mimo to zdecydowali się
            na Różę dla córki.
        • cicuta Re: imienna maniera a patologia... 04.01.09, 10:04
          gaudencja napisała:

          > Hardklasa intelektualizująca - albo klasa hardintelektualizująca ;-
          > )

          pieknie to brzmi big_grin

          czyli ci, co nadają imiona dziadkowe, ale nie w, jak mawiają za
          > naszą wschodnią granicą, mainstreamie. Oprócz Ciebie mam w tym
          > nurcie m.in. znajomych z Feliksem i Różą, dwóch Józiów i Bronka.
          > Klasa ta nadaje imiona zanim zejdą do choćby trochę szerszych mas,
          > tzn. w tym przypadku klas jeszcze intelektualizujących, ale
          > czyniących to łagodnie. Później je porzuca i przechodzi do innych
          > imion.
          >
          nie sadze, zey Augustynowi czy Felicji grozila kiedys ogolnokrajowa
          popularnosc i nadawanie przez jakakolwiek klase...
          • gaudencja Re: imienna maniera a patologia... 04.01.09, 14:27
            cicuta napisała:

            > nie sadze, zey Augustynowi czy Felicji grozila kiedys
            ogolnokrajowa
            > popularnosc i nadawanie przez jakakolwiek klase...

            Pouczajace są losy Kacpra, który miał nadawalność na poziomie
            Melchiora i Baltazara, tj. w latach 50. 31 sztuk na całą Polskę, a w
            60. 17 sztuk. W latach 70. nagle pojawiło się tylko nieco więcej
            Kacprów, bo 495 (rzadkość tego imienia wówczas o tyle mnie dziwi, że
            znam 3 Kacprów urodzonych w tej dekadzie i miałam wrażenie, że to
            imię jest popularne - to znaczy, że musiałam mieć w otoczeniu bardzo
            silną nadreprezentację Kacprów względem średniej ogólnopolskiej). A
            teraz, ledwie niecałe 50 lat po dekadzie, w której Kacper nie był
            wybierany nawet dla 2 chłopców w całej Polsce rocznie, cóż mamy?
            Kacpra w czołówkach popularności. Oczywiscie musi być przekroczona
            pewna masa krytyczna rodziców, którzy zaczną wybierać dane imię, i
            biorąc pod uwagę stopniowy wzrost popularności, Feli i Guciowi grozi
            zapewne jeśli już, to czołówka popularności za 40-50 lat.
            • a_weasley Program telewizji programem narodu 08.01.09, 18:24
              Gaudencja napisała:

              > Pouczajace są losy Kacpra,
              <ciach>
              > ledwie niecałe 50 lat po dekadzie, w której Kacper nie był
              > wybierany nawet dla 2 chłopców w całej Polsce rocznie, cóż mamy?

              "Złotopolskich".
              • mmaupa Re: Program telewizji programem narodu 08.01.09, 18:45
                Oraz kreskowkowego duszka Kacpra.
              • gaudencja Re: Program telewizji programem narodu 08.01.09, 19:03
                Nie oglądałam wink ale trafił tam zapewne nie bez powodu - już
                zyskiwał na popularności (3 Kacprów, których miałam w otoczeniu,
                urodziło się na długo przed Złotopolskimi). Gdyby nie to, nie stałby
                się jeszcze częstszy. Nie każde imię, które trafi do serialu, osiąga
                szczyty w rankingach nadań.
    • ann_a30 Re: imienna maniera a patologia... 04.01.09, 01:16
      Podział na klasy ciekawy, ale nie zawsze wykształcenie idzie w parze z dobrym
      statutem materialnym.
      Ja mam Achillesa Tomasza(2008).
      • sanciasancia Re: imienna maniera a patologia... 04.01.09, 16:43
        A wykształcenie z przynależnością do inteligencji.
        • gaudencja Re: imienna maniera a patologia... 04.01.09, 23:53
          Co racja, to racja. I z dobrym statusem, i z przynależnością.
          Dlatego tak trudno zbadać zalezności socjologiczne między klasa czy
          też "klasą" społeczną a nadawanymi imionami.
          • milajo Re: imienna maniera a patologia... 05.01.09, 08:28
            Witam,
            Bardzo ciekawa dyskusja. I ciekawe zagadnienie.
            Ja mam na imię Zuzanna - i z mojego pokolenia nie znam żadnej. W przedszkolu nie
            było drugiej, w podstawówce i liceum też. Na studiach również.
            Teraz jedno z najbardziej popularnych imion - obok Kasi, Ani itd.A rodzice
            chcieli zeby było niepopularnie wink
            Mój tato ma ina imię Erwin - dziadek tak go nazwał po jakims koledze którego
            cenił - co mi osobiście jako pomysł nadanie imienia bardzo się podoba. Mojego
            brata rodzice nazwali Wawrzyniec - pamięci ratownika górskiego Wawrzyńca
            Żuławskiego ( nasza rodzina jest dośc mocno związana z górami, sportami zimowymi
            i takimi tam wink
            Naszą córeczkę planujemy nazwac Krystyna - po nieżyjacej mamie męża, która
            zmarła gdy mąż był jeszcze dzieckiem- widziałam radość w jego oczach jak
            powiedziałam że chciałabym żeby tak się nazywało nasze dziecko jeśli będzie
            dziewczynką. Jeśli byłby chłopak ustaliliśmy że będzie Klemens - pamięci Klimka
            Bachledy, jednego z pierwszych ratowników TOPR. Z tym że w naszym przypadku
            nazwisko pasuje - tak mi się wydaje przynajmniej - a to też dośc istotny aspekt
            sprawy.

            To tyle o "naszych"imionach. Druga kwestia jaką chciałabym poruszyć -i która
            pokrywa sie z Twoją teorią - to sprawa imion jakie noszą dzieci zakatowane przez
            ojców, matki itd. Nie wiem czy zwróciliście uwagę ale często jak słyszy się w tv
            o jakimś zakatowanym czy pobitym dziecku - nosi ono imię własnie Alan, Nikola
            itd. Dla mnie jest to przerażające że rodzice wysilili się na takie imię a
            potem.. Dramat.

            Mieszkamy w małej wsi na podkarpaciu - i tu królują imiona: Dawid, Dominik,
            Patryk, Kacper, oraz żenskie Oliwia, Wiktoria,Nikola.. Takze moje obserwacje
            pokrywają się z Twoimi - chociaz sama nie wiem do której grupy na podstawie
            imion jakie nadaję dziecku ( Krysia, Klemens) zaliczyłabym siebie.

            Pozdrawiam gorąco w mroźny ranek!
            • a_weasley Re: imienna maniera a patologia... 08.01.09, 21:03
              milajo napisała:

              > często jak słyszy się w tv o jakimś zakatowanym
              > czy pobitym dziecku - nosi ono imię własnie Alan,
              > Nikola itd.

              Podobnie jak pewien Brajan
              - nie zakatowany wprawdzie, ale też zginął śmiercią dziecka z dołów...
              • Gość: mc Re: imienna maniera a patologia... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.09, 21:14
                To już jest po prostu obrzydliwe.
                Nie wiem, nie mam siły na ironię.
                • green_naranja Re: imienna maniera a patologia... 09.01.09, 13:26
                  a jednak nadyma sie pan mc, i to dosyc mocno...
                  zaznaczam jeszcze raz, bez wdawania sie w tzw popierdolki
                  metodologiczno-systematyczno-socjologiczne:
                  to luzna dyskusja, ktora nie miala na celu dokonywac zdecydowanej, kategorycznej
                  kwalifikacji (w koncu nie zyjemy juz w czasach realizmu
                  marksistowsko-leninowskiego), jeno zebrac luzne (nie nadete) refleksje na
                  okreslony temat, refleksje ztreszta ktore nie wziely sie z ksiezyca, natomiast
                  sa rezultatem obserwacji.
                  dyskusja jak widac rozwinela sie, i dobrze, ze poglady w narodzie rozne, ale pan
                  panie mc nieco przesadza z tym nadeciem i biczowaniem...

                  moim zdaniem, to wynik kompleksow i jakichs osobistych rozczarowan, ale to juz
                  chyba problem na inne forum...
                  • Gość: mc Re: imienna maniera a patologia... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.09, 22:55
                    No dobrze, nadymam się.
                    Jak widzę odpowiedziała pani na mój post, w którym kończyłem z
                    prowokatorską manierą, bo naprawdę nie stać mnie już było na żarty.
                    Przeraziło mnie to, co napisał pan a_weasley. I wciąż jestem
                    przekonany, że żartobliwe nawet klasyfikacje mogą być krzywdzące i
                    służyć złej sprawie.

                    Proszę mi wybaczyć, jeśli panią uraziłem, a pewnie tak się stało,
                    chciałem po prostu zwrócić uwagę wszystkim biorącym udział w tej
                    dyskusji na niebezpieczeństwo stosowania jakichkolwiek schematów
                    poznawczych - padło na panią, bo pani po prostu rozpoczęła ten
                    wątek. Nie dlatego, że czuję się jakimś oświeconym, tylko dlatego że
                    sam ze sto razy dziennie zachowuję się jak idiota.

                    Jak widziałem w innych wątkach, zdarza się tu zaglądać osobom, które
                    szukają rady albo zdają się oczekiwać uznania dokonanego wyboru
                    imienia dla swojego dziecka. Czasem są to osoby, które
                    zakwalifikowałaby pewnie pani, a już mniejsza z tym. Tak czy inaczej
                    czytałem posty, które obrażały te osoby, oczywiście nie ze złej
                    intencji, tylko po prostu jakoś naturalnie wyższa świadomość stałych
                    forumowiczów niepostrzeżenie dawała taki efekt na koniec. Oczywiście
                    nie mocno agresywnie, z zachowaniem formy i w ogóle ładnie. No i
                    jeśli ktoś poczuł się urażony, mógł usłyszeć: to jest forum
                    swobodnej wymiany myśli, jak się nie podoba, to... proszę nie
                    czytać, nie pisać, nie uczestniczyć.

                    Być może tak właśnie jest, a być może miejsce, które dawno przestało
                    być prywatne do czegoś zobowiązuje. Nie wiem. Kiedy jednak sugeruje
                    się, że trzeba zachować dystans, jakos dziwnie przypomina mi się
                    klasyk: "dla was to jest igraszką, nam idzie o życie".

                    Zastanawiałem się, co może poczuć rodzic Dawida na przykład, który
                    czyta, że Dawid to syn dresiarza - to akurat z innego wątku. Zaraz
                    rzecz jasna dowie się też, że to tak nie do końca poważnie, że nie
                    wszystkie matki Dawidów to pijaczki, a ojcowie złodzieje samochodów,
                    że zdarzają się wyjątki, ale że jednak coś w tym jest.

                    Myślę, że również jest coś w tym, że Rumuni to żebracy, Polacy to
                    pijacy, Żydzi krwiopijcy, Murzyni gangsterzy, a Arabowie cywilizacji
                    wrogowie. Nie wszyscy oczywiście...

                    Rozpisałem się, na koniec powtórzę tylko moje wcześniejsze
                    zapewnienie: moje intencje były czyste, tak jak i wszystkich państwa
                    forumowiczów, choć wiem, że mogłem panią urazić i za to przepraszam
                    raz jeszcze.

                    Pozdrawiam
                    mc

                    Jeszcze tylko z tekstu Ewy Zarzyckiej z Tygodnika Solidarność:
                    "Według policyjnych statystyk w ubiegłym roku ofiarami przemocy
                    domowej padło 31 tys. dzieci do lat 13 i prawie 15 tysięcy
                    nieletnich od 13 do 18 lat.
                    Do świadomości Polaków coraz częściej też przebija się prawda, że
                    dzieci biją nie tylko alkoholicy, narkomani, czyli tzw. margines
                    społeczny; że lanie, jako metodę wychowawczą, stosują także rodzice
                    czy opiekunowie z naukowymi tytułami."

                    Czy tak?
                    • gaudencja Re: imienna maniera a patologia... 09.01.09, 23:04
                      Gość portalu: mc napisał(a):

                      > Zastanawiałem się, co może poczuć rodzic Dawida na przykład, który
                      > czyta, że Dawid to syn dresiarza - to akurat z innego wątku.

                      Ludzie, czytajcie ze zrozumieniem! Jesli nawet ktoś napisze, ze jego
                      zdaniem imię Dawid jest rozpowszechnione wsród dzieci dresiarzy, to
                      nie znaczy, że - również jego zdaniem - nadanie imienia Dawid czyni
                      z kogoś dresiarza.

                      Poczuć może różne rzeczy, zapewne znacznie przyjemniejsze, niż
                      rodzic Kiejstuta, który przeczyta, że imię jego dziecka jest podobne
                      brzmieniowo do słowa określającego panią lekkich obyczajów. A taka
                      wypowiedź się na forum także znalazła. Nie bylo imienia, które by
                      przez kogoś na forum nie zostało odsądzone od czci i wiary, bądź
                      wręcz odwrotnie, wychwalone pod niebiosa. Trochę dystansu, błagam!
                      • Gość: mc Re: imienna maniera a patologia... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.09, 00:30
                        Przeczytałem coś takiego, niestety "ze zrozumieniem":

                        > często jak słyszy się w tv o jakimś zakatowanym
                        > czy pobitym dziecku - nosi ono imię własnie Alan,
                        > Nikola itd.

                        > Podobnie jak pewien Brajan
                        > - nie zakatowany wprawdzie, ale też zginął śmiercią dziecka z
                        > dołów...

                        I trudno mi zachować dystans.
                        Choć żadne z moich dzieci nie nosi takich imion.
                        Czy można to zrozumieć?
                        • gaudencja Re: imienna maniera a patologia... 10.01.09, 12:48
                          Tyle że akurat fakty, ktore podawał weasley, są prawdziwe. Być może
                          nie podał wszystkich imion, które się widuje przy takich okazjach,
                          ja np. często odnotowuję w takich przypadkach Damiana - wyraźnie
                          częściej, niż przy innych okazjach do obserwacji otoczenia.

                          Dostałam dzięki czyjejś uprzejmości badania, w których porównywane
                          były imiona w jednym z regionów Polski w ogóle populacji i wśród
                          klientów MOPR - Nikola występowała tam trzykrotnie częściej, niż w
                          całości populacji. Nie chciałabym cytować wiecej bez powołania się
                          na źródło i bez zgody tej osoby (jeśli to czytasz, odezwij się!),
                          bycie klientem MOPR też nikogo jeszcze patologią nie czyni, ale
                          widać, że coś jest na rzeczy, a obrażanie się na rzeczywistość nie
                          ma sensu.
                          • Gość: mc Re: imienna maniera a patologia... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.09, 15:16
                            Przecież nie dyskutuję z faktami.
                            Nie obrażam się też na rzeczywistość.

                            Poniżej statystyki policyjne dotyczące przemocy w rodzinie:
                            www.policja.pl/portal/pol/4/318/Przemoc_w_rodzinie.html
                            i samego dzieciobójstwa:
                            www.policja.pl/portal/pol/17/333/Dzieciobojstwo_art_149.html

                            Tylko w 2007 roku zanotowano 31.001 przypadków przemocy wobec dzieci
                            do lat 13. Nawet jeśli imiona 20 tysięcy pasowałyby do schematu, co
                            z pozostałymi 10 tysiącami? Wyjątki?

                            W tym samym 2007 roku zabito 13 dzieci. Czy pan a_weasley zna imiona
                            ich wszystkich? Czy może kilkuset ofiar z ostatnich lat? Czy też
                            posługuje się stereotypem?

                            To nawet można mu wybaczyć, każdy ma prawo do takiej percepcji
                            rzeczywistości na jaką go stać (również ja), niewybaczalne w moim
                            odczuciu jest to, dokąd go to prowadzi.

                            Na koniec spróbuję jeszcze raz wyjaśnić, co tak mi burzy krew. Jakoś
                            trudno mi uwierzyć, że dzieci rodzą się z genetycznie zakodowanym,
                            wielopokoleniowym wstrętem do imienia Dorian, czy Nikola na
                            przykład. Jeśli taki brzdąc po kilku latach obraża swoich
                            rówieśników, bo mają w jego opinii głupie, śmieszne, czy może nawet
                            kryminogenne imiona, to odpowiedzialnością pozwolę sobie obarczyć
                            również pana a_weasley.

                            • Gość: mc Re: imienna maniera a patologia... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.09, 15:22
                              I takie zdanie przed chwilą przeczytane daję pod rozwagę:
                              >Zaznaczam, że moje otoczenie to nie "nicololubni", a osoby
                              >wykształcone, dość zamożne etc.
                            • gaudencja Re: imienna maniera a patologia... 10.01.09, 16:49
                              Gość portalu: mc napisał(a):

                              > Tylko w 2007 roku zanotowano 31.001 przypadków przemocy wobec
                              dzieci
                              > do lat 13. Nawet jeśli imiona 20 tysięcy pasowałyby do schematu,
                              co
                              > z pozostałymi 10 tysiącami? Wyjątki?

                              Nikt przecież nie twierdzi, że takie dzieci noszą ograniczoną pulę
                              konkretnych imion, i że pula ta jest niespotykana poza resztą
                              społeczeństwa. Wystarczy, ze w danym środowisku występuje
                              nadrepretzentacja jakiegoś imienia wzgledem reszty społeczeństwa,
                              żeby kojarrzyło się bardziej z nim. Badania, które należałoby
                              zrobić, gdyby się chciało to sprawrdzić, byłyby dość proste -
                              należałoby wystąpić do policji o imiona tych dzieci w układzie
                              rocznikowym i porównać z danymi ogólnopolskimi. Oczywiście byłoby
                              mnóstwo przekłamań, np. policja mogłaby być regionalnie aktywniejsza
                              i w tych regionach akurat nadawalność imion mogłaby się różnić od
                              pozostałych regionów, ale jakieś pojęcie by to dało.

                              Nie jest też wskazana dyskusja, zanim nie ustalimy, czy wszyscy
                              rozmawiamy o tym samym. Tak, o przemocy wobec dzieci; tak, przemoc
                              wobec dzieci zdarza się we wszystkich warstwach społecznych i tak,
                              mimo wszystko na oko, ale tylko na oko, jednak w niektórych
                              środowiskach częściej, a w innych rzadziej - nie znam badań na ten
                              temat. IMO o te środowiska chodziło weasleyowi.

                              > W tym samym 2007 roku zabito 13 dzieci. Czy pan a_weasley zna
                              imiona
                              > ich wszystkich? Czy może kilkuset ofiar z ostatnich lat? Czy też
                              > posługuje się stereotypem?

                              Podałeś dane dotyczące ofiar szoku poporodowego - matki, które chcą
                              udusić noworodka zaraz po jego narodzinach, raczej rzadko nadają mu
                              imię, a może się mylę?

                              > Na koniec spróbuję jeszcze raz wyjaśnić, co tak mi burzy krew.
                              Jakoś
                              > trudno mi uwierzyć, że dzieci rodzą się z genetycznie zakodowanym,
                              > wielopokoleniowym wstrętem do imienia Dorian, czy Nikola na
                              > przykład.

                              Nie rodzą się. Kiedy już same maja nazywać dzieci, rozglądają się
                              wokół siebie, zastanawiają się, co w ich otoczeniu jest dobrze, a co
                              źle widziane, i w zależności od własnych upodobań, zasobu wiedzy,
                              norm środowiskowych oraz osobniczej chęci łamania tych norm i
                              zapędów dotyczących kierunku tego łamania, wybierają imiona dla
                              swoich pociech.

                              Jeśli taki brzdąc po kilku latach obraża swoich
                              > rówieśników, bo mają w jego opinii głupie, śmieszne, czy może
                              nawet
                              > kryminogenne imiona, to odpowiedzialnością pozwolę sobie obarczyć
                              > również pana a_weasley.

                              A spotkałeś się kiedykolwiek z takim przypadkiem? Że już poszukujesz
                              winnych? Bo ja nie. Czym innym są dociekania na temat imion chętnie
                              wybieranych przez jakieś grupy społeczne (czyli próba opisu
                              rzeczywistości), a czym innym kultywowanie uprzedzeń z tego tytułu,
                              dyskryminacji itd. Nawet jeśli są jakieś społeczne reguły, istnieją
                              tez zawsze od nich wyjątki, a jeśli ktoś tego nie dostrzega -
                              wyluzuj; jego głupota go w życiu prędzej czy później pozbawi szansy
                              wywierania wpływu na innych.

                              Aha - i jako osoba, która śmiało nazwałaby własne dziecko Eustachy,
                              Kiejstut czy Bronisław bardziej czuję się zagrożona nietolerancją
                              imienniczą ze strony amatorów Oliwierów i Nikoli (to, o czym piszę,
                              nie pozostaje bez związku z treściami, które kiedyś zostały
                              wyprodukowane na forum), niż mam wrażenie, jakobym miała im
                              zagrażać. Choćby dlatego, że ich jest po prostu więcej - wystarczy
                              zajrzeć do statystyk.
                              • Gość: mc Re: imienna maniera a patologia... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.09, 10:30
                                Faktycznie z dzieciobójstwem palnąłem, masz oczywiście rację.

                                Co do badań zaś, to dla mnie właśnie brak rzeczywistych,
                                sprawdzonych danych uniemożliwia dyskusję i po prostu dyskwalifikuje
                                wszelkie intuicyjne lub oparte na niewielkiej zazwyczaj próbie
                                obserwacje. A ponieważ takie dywagacje mogą być moim zdaniem
                                krzywdzące lub kogoś po prostu urazić, więc chyba się lepiej od nich
                                powstrzymywać.

                                Tym bardziej, że to forum jest na tyle wartościowe, że będzie się
                                cieszyć popularnością bez tego rodzaju napędu. Nie sądzisz przecież,
                                że trafiłem tu w poszukiwaniu afery? Pech jednak chciał, że był to
                                jeden z pierwszych wątków jakie przeczytałem.

                                Dociekania te niestety też, wbrew temu co piszesz, czasem wyraźnie
                                sprzyjają dyskryminacji i utrwalają niedobre schematy - choćby
                                własnie wtedy, gdy a_weasley pisze o chłopcu imieniem Brajan,
                                że "zginął śmiercią dziecka z dołów". Co to w ogóle znaczy? Przykro
                                mi, ale jeśli nawet rozsądny w moich oczach człowiek, a tak
                                postrzegam pana a_weasley z innych postów, napisze coś takiego, to
                                trudno mi zachować dystans.

                                Natomiast co do niemiłych zachowań wśród dzieciaków, to pamiętam
                                mnóstwo takich z własnego dzieciństwa i co tu dużo mówić, czasem
                                własnego autorstwa. Imiona koleżanek i kolegów były jednym z
                                łatwiejszych celów, oczywiście te uchodzące za "wieśniackie". Jakie
                                uchodzą za takie w tej chwili, nie wiem, być może te oryginalne, czy
                                rzadkie, być może właśnie te przypisywane niższym klasom.

                                I powtórzę, pisząc to wszystko, co napisałem, chciałem tylko zwrócić
                                uwagę na to, że stereotypy, przytaczane nawet żartobliwie, dotyczą
                                zawsze żywych ludzi.

                                Z mojej strony będzie to już ostatni post, nie chcę zostać obwołany
                                jakimś trollem, czy innym potworem. Chętnie oczywiście przeczytam
                                cudze wypowiedzi, jeśli jeszcze takie będą, natomiast mi nic nowego
                                do głowy raczej już nie przyjdzie.

                                Pozdrawiam
                                mc
                                • gaudencja Re: imienna maniera a patologia... 11.01.09, 11:45
                                  Gość portalu: mc napisał(a):

                                  > Co do badań zaś, to dla mnie właśnie brak rzeczywistych,
                                  > sprawdzonych danych uniemożliwia dyskusję i po prostu
                                  dyskwalifikuje
                                  > wszelkie intuicyjne lub oparte na niewielkiej zazwyczaj próbie
                                  > obserwacje. A ponieważ takie dywagacje mogą być moim zdaniem
                                  > krzywdzące lub kogoś po prostu urazić, więc chyba się lepiej od
                                  nich
                                  > powstrzymywać.

                                  Mnie się zas wydaje, że wręcz odwrotnie - dyskusja o obserwacjach
                                  nie ma sensu, jeśli są twarde dane. Tu twardych danych nie ma, ale
                                  wiele osób ma zbliżone wrażenia dotyczące tych samych grup imion.
                                  Jeśli zaś dane imię jest w jakiś konkretny sposób odbierane, lepiej,
                                  by rodzic, który wchodzi na to forum próbując podjąć decyzję,
                                  otrzymał o tym informację. Może z nią zrobić, co chce, ale ma
                                  pełniejsze dane wyjściowe i więcej wie na etapie rozstrzygania co do
                                  imienia własnego dziecka.

                                  Krzywdząca mogłaby być natomiast dyskryminacja ludzi z powodu imion,
                                  ale ani nikt z nas nie jest zwolennikiem takowej, ani nie można by
                                  nikogo posądzac o posiadanie krztyny oleju w głowie, gdyby takową
                                  praktykował. Mogę Cię zapewnić, że jako jedna z zatwardziałych
                                  zwolenniczek prowadzenia rozmów o socjologicznych uwarunkowaniach
                                  nadawania imion i badania tychże, prowadząc do siebie rekrutację
                                  oglądam aplikacje kandydatów tylko i wyłącznie pod kątem
                                  merytorycznym. Po przejrzeniu dokumentów, które przyszły w
                                  odpowiedzi na ostatnie ogłoszenie, nie jestem w stanie powiedzieć,
                                  jakie ci ludzie mieli imiona - i wybrani, i odrzuceni.

                                  > Dociekania te niestety też, wbrew temu co piszesz, czasem wyraźnie
                                  > sprzyjają dyskryminacji i utrwalają niedobre schematy - choćby
                                  > własnie wtedy, gdy a_weasley pisze o chłopcu imieniem Brajan,
                                  > że "zginął śmiercią dziecka z dołów". Co to w ogóle znaczy?

                                  MSZ znaczy to, że ten dzielny, ponad wiek dojrzały chłopiec zachował
                                  się bohatersko w sytuacji, która w prawidłowo funkcjonującym domu
                                  nie powinna się była w ogóle wydarzyć.

                                  > Natomiast co do niemiłych zachowań wśród dzieciaków, to pamiętam
                                  > mnóstwo takich z własnego dzieciństwa i co tu dużo mówić, czasem
                                  > własnego autorstwa. Imiona koleżanek i kolegów były jednym z
                                  > łatwiejszych celów, oczywiście te uchodzące za "wieśniackie".
                                  Jakie
                                  > uchodzą za takie w tej chwili, nie wiem, być może te oryginalne,
                                  czy
                                  > rzadkie, być może właśnie te przypisywane niższym klasom.

                                  Przypuszczam, że jawnie wyśmiewane moga być raczej imiona właściwe
                                  klasie "intelektualizującej" - jeśli już. Sądzę, że
                                  klasa "intelektualizująca" wychowuje jednak dzieci w duchu
                                  niedyskryminacji i szacunku dla otoczenia, choćby był on nieco
                                  fałszywy ("szacunek trzeba okazywać nawet sprzątaczce i portierowi
                                  "), i stąd mniejsze szanse, ze będą one wyśmiewać Oliwierów i
                                  Wanessy, choćby dobrze wiedziały, jak bardzo śmieszne wydają im się
                                  te imiona.

                                  Jednak z drugiej strony na forum było wiele głosów o tym, że jeśli
                                  się wyśmiewa imiona, to konkretnych dzieci, i niezależnie od tego,
                                  czy rzeczywiście obiektywnie się one wyróżniają, czy tez nie. I
                                  gdyby się nie wyśmiewano z tych konkretnych dzieci z powodu imion,
                                  znalezionoby sobie inny powód do kpin. Wyśmiewana może być i Marta,
                                  i Ania, podczas gdy w spokoju pozostawiona może być Genowefa i
                                  Prakseda.

                                  > I powtórzę, pisząc to wszystko, co napisałem, chciałem tylko
                                  zwrócić
                                  > uwagę na to, że stereotypy, przytaczane nawet żartobliwie, dotyczą
                                  > zawsze żywych ludzi.

                                  To fakt, ale nie chodzi tu o stereotypy, ale o coś w rodzaju
                                  socjologii imiennictwa, na razie niestety bez badań w Polsce (ale
                                  badania są już w innych krajach). Bez watpienia to, o czym tu
                                  piszemy, nie jest pozbawione kontaktu z rzeczywistością. Nie jestem
                                  zwolenniczką poprawności politycznej polegającej na tłumieniu
                                  swobodnej dyskusji z powodu wiary, że jeśli o czymś nie bedziemy
                                  mówić, przestanie to w ogóle istnieć.
                                  • Gość: mc Re: imienna maniera a patologia... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.09, 12:13
                                    No dobrze, to ten już będzie ostatni...

                                    > Mnie się zas wydaje, że wręcz odwrotnie - dyskusja o obserwacjach
                                    > nie ma sensu, jeśli są twarde dane.

                                    Moim zaś zdaniem, twarde dane stanowią dopiero fundament dla
                                    interpretacji, które mogą być najróżniejsze. Pozwolę sobie bowiem
                                    pozostać umiarkowanym zwolennikiem relatywizmu poznawczego,
                                    zwłaszcza kiedy mówimy o socjologii, psychologii itp.

                                    Przepraszam, że nie odpowiem na pozostałe uwagi, choć bardzo miałbym
                                    ochotę, ale moglibyśmy ciągnąć to w nieskończoność.

                                    Pozdrawiam raz jeszcze
                                    mc
                                  • a_weasley Re: imienna maniera a patologia... 11.01.09, 19:19
                                    Gaudencja napisała:

                                    > nie można by nikogo posądzac o posiadanie
                                    > krztyny oleju w głowie, gdyby takową
                                    > praktykował.

                                    W każdym razie gdyby praktykował w sposób świadomy.
                                    W Wielkiej Brytanii zrobiono niedawno eksperyment polegający na tym, że mniej
                                    więcej stu osobom - prawnikom, psychologom itp. - dano do przeczytania opis
                                    jakiejś awantury z młodym człowiekiem w roli głównej. Zdarzenie było na tyle
                                    nieewidentne, że spokojnie można było jego zachowanie ocenić rozmaicie, potępić
                                    bądź usprawiedliwić itp. Połowa uczestników otrzymała opis, w którym chłopak
                                    miał na imię James, połowa zaś miała w identycznej sytuacji ocenić postępowanie
                                    Wayne'a (jak tutaj
                                    pisała Troubleska, jest to w Wielkiej Brytanii imię uchodzące za obciachowe).
                                    James w wyraźny sposób miał duży kredyt zaufania - po prostu wyobrażano sobie go
                                    jako normalnego chłopaka, a Wayne'a jako drecha.

                                    >> "zginął śmiercią dziecka z dołów". Co to
                                    >> w ogóle znaczy?

                                    > MSZ znaczy to, że ten dzielny, ponad wiek
                                    > dojrzały chłopiec zachował się bohatersko
                                    > w sytuacji, która w prawidłowo funkcjonującym
                                    > domu nie powinna się była w ogóle wydarzyć.

                                    Mniej mi tu chodziło o bohaterstwo, bardziej o sytuację.
                                    • gaudencja Re: imienna maniera a patologia... 11.01.09, 20:58
                                      a_weasley napisał:

                                      > Gaudencja napisała:
                                      >
                                      > > nie można by nikogo posądzac o posiadanie
                                      > > krztyny oleju w głowie, gdyby takową
                                      > > praktykował.
                                      >
                                      > W każdym razie gdyby praktykował w sposób świadomy.

                                      Otóż to. I należy dązyć w sposób świadomy do nieprzekładania
                                      własnych uprzedzeń (których każdy człowiek ma mnóstwo, dotyczących
                                      bynajmniej nie tylko imion) na realne, słabo znane osoby. A cała
                                      trudna mądrość polega na umiejętności odróżnienia własnych uprzedzeń
                                      od reakcji na niepokojące sygnały wysyłane przez te osoby.

                                      > Mniej mi tu chodziło o bohaterstwo, bardziej o sytuację.

                                      Jedno i drugie jest MSZ ewidentne.
    • Gość: mc Ojejej! imienna maniera i patologia... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.09, 01:05
      Zauroczony błyskotliwą analizą pozwolę sobie jednak wskazać rażące
      niedoskonałości:

      - niedopuszczalny wydaje się brak dokładniejszego podziału
      determinowanego miejscem zamieszkania: blok z "wielkiej płyty"
      dla "klasy przeciętnej" to zaledwie muśnięcie powierzchni,
      a gdzie bloki z cegły (pełnej i dziurawki), gdzie kamienice,
      gdzie wieżowce ze szkła i aluminium, domy tradycyjne
      i domy w szkielecie drewnianym, tudzież stalowym?

      - pomocne byłyby też inne subklasy w zdefiniowanych klasach
      głównych, na przykład:
      czyż posiadacz grubego portfela i dyplomu wyższej uczelni
      automatycznie awansuje do "klasy intelektualizującej", czy też
      wykazać się musi arystokratycznymi korzeniami (przynajmniej po
      kądzieli)? Szczegółowy podział pomógłby zapewne na pierwszy rzut oka
      rozpoznać w rodzicu Franciszka
      bądź Zofii szlachica, choćby spauperyzowanego i nie pomylić go z
      jakimś "intelektualizującym" dorobkiewiczem.

      Albo: czy każda rozbita rodzina automatycznie trafiać powinna do
      kategorii "klasy próżnującej",
      czy średnie wykształcenie rodzica pozwoli im raczej pretendować
      do "klasy przeciętnej",
      albo może nawet dzięki nieprzeciętnym "inspiracjom", cokolwiek to
      znaczy, mogliby nieskromnie
      zażądać zaliczenia w poczet klasy najwyższej?
      Klasy pośrednie zapewne ostudziłyby takie zapędy.

      - bolesne wydaje się pominięcie, poza zamożnoscią i wykształceniem,
      innych kategorii znaczących socjologicznie, że wspomnę najbardziej
      oczywiste, jak rasa i religia.

      Autorce gratuluję zdrowego dystansu do "klasy intelektualizującej",
      do której sama nieśmiało się zakwalifikowała. Zazdroszczę też
      niezwykłej logiki, pozwalającej na umieszczenie grubo ciosanego
      wywodu tuż po zdaniu: "jak diabel swieconej wody unikam wszelkich
      etykietek i szufladkowania".
      • a_weasley Re: Ojejej! imienna maniera i patologia... 08.01.09, 09:36
        Gość portalu: mc napisał(a):

        > Zauroczony błyskotliwą analizą pozwolę sobie jednak wskazać rażące
        > niedoskonałości:

        Po wyjściu z zauroczenia możesz je uzupełnić. Proponuję jednak pierwej uważnie
        przeczytać tekst, z którym polemizujesz.
        Pozwoli to uniknąć nieporozumień jako to:

        > na pierwszy rzut oka rozpoznać w rodzicu Franciszka
        > bądź Zofii szlachica, choćby spauperyzowanego

        gdy tymczasem wielokrotnie potwierdzano, że takie zależności mają charakter
        statystyczny. Nikt nie twierdzi, że wszystkie dzieci z dołów społecznych mają
        pretensjonalne imiona, całkiem też możliwe, że gdzieś w Polsce żyje Brajan syn
        nauczyciela akademickiego i lekarki. Podobnie jak Amerykanka o imieniu Imani
        może być biała (a to, że jest OIP jedna szansa na sto, to inna historia).

        > - bolesne wydaje się pominięcie, poza zamożnoscią i wykształceniem,
        > innych kategorii znaczących socjologicznie, że wspomnę najbardziej
        > oczywiste, jak rasa i religia.

        Bardzo bolesne, zwłaszcza w społeczeństwie tak wielorasowym i narodzie tak
        wielowyznaniowym jak polski. Może uzupełnisz?

        > Zazdroszczę też
        > niezwykłej logiki, pozwalającej na umieszczenie grubo ciosanego
        > wywodu tuż po zdaniu: "jak diabel swieconej wody unikam wszelkich
        > etykietek i szufladkowania".

        Tobie można pozazdrościć logiki doskonale dwuwartościowej, wykluczającej
        zauważenie czegoś pomiędzy "etykietkami i szufladkowaniem" a negowaniem
        oczywistego faktu, że grupy społeczne i zachowania charakterystyczne dla tych
        grup istnieją.
        • sanciasancia Re: Ojejej! imienna maniera i patologia... 08.01.09, 10:56
          > > - bolesne wydaje się pominięcie, poza zamożnoscią i wykształceniem,
          > > innych kategorii znaczących socjologicznie, że wspomnę najbardziej
          > > oczywiste, jak rasa i religia.
          >
          > Bardzo bolesne, zwłaszcza w społeczeństwie tak wielorasowym i narodzie tak
          > wielowyznaniowym jak polski. Może uzupełnisz?
          Na Białostoczyźnie pewnie można zauważyć związki nadań imion z religią. Są wbrew
          pozorom takie okolice w Polsce, gdzie nie ma przewagi katolików.
          Ta spójność społeczeństwa jest bardzo pozorna - wystarczy obejrzeć mapki z
          poparciem dla konkretnych kanadydatów, które z uporem maniaka odwzorowują
          granice zaborów, czy partii politycznych albo przejechać się z Poznania do
          Białegostoku.
          • green_naranja Re: Ojejej! imienna maniera i patologia... 08.01.09, 12:26
            ojejejej...ja zas gratuluje umiejetnosci skladania liter do kupy, bo
            umiejetnoscia czytania ze zrozumieniem to sie szanowny interlokutor
            (-ka...) nie popisal.
            tym bardziej, ze wielokrotnie zarowno ja, zalozycielka tego jakze
            straszliwie spolecznie niesprawiedliwego watku, jak i inne osoby
            podkreslaly, ze to zadna powazna i jednoznaczna analiza naukowa,
            jeno swobodne pogaduchy przedswiateczne. a to, jakie czytajacy
            wyciagna wnioski/naniosa poprawki (odzwierciedlajace ich osobiste
            obserwacje), to juz inna para kaloszy.

            czasem warto przeczytac calosc, by po nadeciu sie nie ryzykowac
            pekniecia z wielkim hukiemsmile

            "Autorce gratuluję zdrowego dystansu do "klasy intelektualizującej",
            do której sama nieśmiało się zakwalifikowała. Zazdroszczę też
            niezwykłej logiki, pozwalającej na umieszczenie grubo ciosanego
            wywodu tuż po zdaniu: "jak diabel swieconej wody unikam wszelkich
            etykietek i szufladkowania". "

            alez wcale nie niesmialo, calkiem pewniesmile

            zas ostatnie przytoczone zdanie wyrwane z kontekstu traci sens,
            jednakze utwierdza mnie to tylko w przekonaniu, ze (mniej juz
            szanowny) interlokutor jednak nie pofatygowal sie przeczytac
            calosci, a co wiecej-zrozumiec jej...

            • sanciasancia Re: Ojejej! imienna maniera i patologia... 08.01.09, 14:02
              Ale dlaczego do mnie?
              • green_naranja Re: Ojejej! imienna maniera i patologia... 08.01.09, 14:53
                e, nie, ja pisalam do niejakiego mcsmile
                • Gość: mc Re: Ojejej! imienna maniera i patologia... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.09, 19:23
                  Droga niejaka green_naranjo, wcale się nie nadymam, rzuciłem te parę
                  uwag celem wywołania miłej poświątecznej, noworocznej pogaduchy, co
                  jak widać się udało, choć w małym jeszcze niestety stopniu.

                  Co niewinnych żarcików, zabawnych historyjek itp. to chciałbym
                  zobaczyć uśmiechnięte twarze dzieci o imionach, które nadają wedle
                  tej prześmiesznej, leciutkiej analizy rodzice z "klasy próżniaczej".

                  A jeśli się nie uśmiechną - cóż, znaczy patologicznie, dziedzicznie
                  pozbawione poczucia humoru.

                  Pozdrawiam serdecznie
                  mc

                  Wszystkich mającym wątpliwości co do mojej płci polecam (jak i mi
                  polecano) uważną lekturę tekstu - w języku polskim dość łatwo można
                  wydedukować, czy autor kobietą jest czy mężczyzną.
                  • gaudencja Re: Ojejej! imienna maniera i patologia... 08.01.09, 23:55
                    Gość portalu: mc napisał(a):

                    > Co niewinnych żarcików, zabawnych historyjek itp. to chciałbym
                    > zobaczyć uśmiechnięte twarze dzieci o imionach, które nadają wedle
                    > tej prześmiesznej, leciutkiej analizy rodzice z "klasy
                    próżniaczej".

                    Nie stosujmy zamiast argumentów takich szantaży emocjonalnych. Każdy
                    by chciał zobaczyć jak najwięcej szczerze usmiechniętych -
                    niewinnym uśmiechem - dziecięcych twarzy, a komentarze na forum ani
                    usmiechów dziecięcych nie przysporzą, ani ich nie ujmą.
                    • a_weasley Re: Ojejej! imienna maniera i patologia... 09.01.09, 00:11
                      gaudencja napisała:

                      > a komentarze na forum ani usmiechów
                      > dziecięcych nie przysporzą, ani ich nie ujmą.

                      I oby te dzieci nie miały większych zmartwień niż to, że komuś się nie podobają
                      ich imiona.
          • a_weasley Re: Ojejej! imienna maniera i patologia... 08.01.09, 17:50
            sanciasancia napisała:

            >>> bolesne wydaje się pominięcie,
            <ciach>
            >>> jak rasa i religia.

            >> Bardzo bolesne, zwłaszcza w społeczeństwie tak wielorasowym
            >> i narodzie tak wielowyznaniowym jak polski. Może uzupełnisz?

            > Na Białostoczyźnie pewnie można zauważyć związki nadań
            > imion z religią.

            Zapewne, tylko:
            1) zauważyłaś takie związki, czy przypuszczasz, że istnieją?
            2) jaką część wyznawców prawosławia na Białostocczyźnie stanowią Polacy? Nie
            przypadkiem napisałem "wielorasowe SPOŁECZEŃSTWO, wielowyznaniowy NARÓD". W
            każdym razie pod cerkwią słyszę raczej białoruski. Może Bazyli jest
            Białorusinem, może prawosławnym Polakiem (bo i tacy są), a może na przykład
            Polakiem i katolikiem, którego rodzicom podobało się imię Bazyli?
            3) w 40-milionowym kraju mamy prawosławnych może pół miliona, a wszystkich
            innych wyznań niekatolickich razem wziętych jeszcze mniej.

            > Są wbrew pozorom takie okolice w Polsce, gdzie nie ma
            > przewagi katolików.

            Jako ewangelik doskonale zdaję sobie z tego sprawę. Równie jak z tego, że takich
            miejsc jest niewiele.

            > przejechać się z Poznania do Białegostoku.

            Zdarzało mi się.
            • sanciasancia Re: Ojejej! imienna maniera i patologia... 08.01.09, 18:32
              > 1) zauważyłaś takie związki, czy przypuszczasz, że istnieją?
              Przypuszczam. Nie mam powodu ani danych, żeby taką hipotezę odrzucić.
              W podlaskiem jest 1,2 mln mieszkańców, prawosławnych jest pewnie rzędu 1/5, nie
              wiem, czy to bardziej wpływa na statystyki niż np. oddalenie od W-wy, a w
              konsekwencji to, że mody jeszcze nie dotarły.
              > 2) jaką część wyznawców prawosławia na Białostocczyźnie stanowią Polacy? Nie
              > przypadkiem napisałem "wielorasowe SPOŁECZEŃSTWO, wielowyznaniowy NARÓD". W
              > każdym razie pod cerkwią słyszę raczej białoruski.
              Zgodnie ze spisem powszechnym w 2001 roku w Polsce mamy ok 50 tyś Białorusinów.
              Diecezja białostocko-gdańska Polskiego Kościoła Autokefalicznego liczy 263800
              wiernych. Więc nie wszyscy czują się Białorusinami/ ew. nie wszyscy się do tego
              przyznają. Wychodzi na to, że 1/5 wyznawców prawosławia na tych terenach to
              zadeklarowani Białorusini (oczywiście ten rozkład nie jest jednorodny i są gminy
              prawosławne, gdzie np. 80% przyznaje się do narodowości białoruskiej np. w
              powiecie hajnowskim).
        • Gość: ariella a ja mysle, ze mc ma i magistra, i corke Oliwie :) IP: 94.254.170.* 08.01.09, 14:29
          a co do meritum, bardzo sprawnie napisany watek, gratulacje.
          Obserwacje oczywiscie potwierdzam.
          A teraz co do twojego problemu - ja mialam podobny, od liceum mialam
          wybrane Antonina i Marcel, z wiadomych wzgledow w ostatnich latach
          calkowiecie nienadawalne dla mnie. Wiec zrezygnowalam i zrobilam tak
          - wybralam porzadne, zwykle imiona ze srodka nadawalnosci i tak
          chlopcy maja w papierach, natomiast jako imion uzywamy finskich
          odpowiednikow brzmieniowych. Typu Jan - Jarno, czy Jurek - Jucha
          smile)))).
          W zwiazku z tym uniknelam, jak mniemam, klasyfikacji, choc chlopcy
          de facto maja imiona zagraniczne. Choc moze jest to hybryda klasy
          hardinteligentujacej (czy jakos tak) z klasa próżniaczą?????
          pozdr
          • Gość: mc Re: a ja mysle, ze mc ma i magistra, i corke Oliw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.09, 20:00
            Co do meritum, to obserwacji oczywiście nie potwierdzam. Byłbym
            gotów nawet bohatersko przytoczyć kilka przykładów, ale i tak
            zapewne zostałyby potraktowane jako rzadkie wyjątki w tym
            błyskotliwym opisie rzeczywistości - proszę wybaczyć mi niewiarę w
            człowieka, ale często zdarza mi się słyszeć w dyskusjach, że
            wszyscy, każdy itd.

            A co do niewinności tekstu Pani green_naranjy, to mam niestety spore
            obawy, że posłużył on, zapewne wbrew intencji autorki do
            wzmocnienia "wszelkich etykietek i szufladkowania".

            Tak swoją drogą, to prawdę mówiąc, nie pamiętam, czy to dobrze mieć
            córkę Oliwię, czy też nie?

            Pozdrawiam
            mc
            • gaudencja Re: a ja mysle, ze mc ma i magistra, i corke Oliw 08.01.09, 23:52
              Nie, jakkolwiek jest to dość powszechne zjawisko.
        • Gość: mc Re: Ojejej! imienna maniera i patologia... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.09, 19:44
          Ho, ho, ho...
          Również proponuję pierwej uważnie przeczytać tekst, z którym waćpan
          (na) polemizujesz - czyli mój.

          Co do logiki, to jakoś nie spostrzegłem, żeby szanowna autorka
          postu, niejaka green_naranja, stosowała logikę wielowartościową w
          swojej błyskotliwej i zabawnej wypowiedzi. Żeby chociaż nosiło to
          znamiona chłopskiego (babskiego) rozumu...
    • agatracz1978 Re: imienna maniera a patologia... 12.01.09, 09:57
      Straszna bzdura z tą "klasą imion". Nie wiem czy znajdziesz rodzica, który przy
      wyborze imienia kieruje się wykonywanym przez siebie zawodem czy sytuacją
      materialną. Raczej wybieramy imię, które się nam podoba lub ma dla nas jakieś
      znaczenie, mamy do niego sentyment. Gdybym miała urodzić synka, to dałabym mu na
      imię Kuba a jestem prawnikiem smile
      • a_weasley Re: imienna maniera a patologia... 12.01.09, 17:17
        agatracz1978 napisała:

        > Nie wiem czy znajdziesz rodzica, który przy
        > wyborze imienia kieruje się wykonywanym przez
        > siebie zawodem czy sytuacją materialną.

        Co znaczy tyle, że nie należy mylić związku przyczynowego z korelacją.
        Jeżeli dwa zjawiska występują łącznie, to najczęściej albo jedno wynika z
        drugiego, albo mają wspólną - bezpośrednią lub pośrednią - przyczynę. Nikt nie
        twierdzi, że trafia się do domu dziecka z powodu imienia. Że jakieś imię męskie
        daje predyspozycje do maltretowania konkubin i ich dzieci, czy w ogóle do
        nieuporządkowanego życia osobistego.
        Nie dlatego można rozsądnie przewidywać, że za kilkanaście lat na Harvardzie
        będzie nadreprezentacja Johnów i Samuelów przy niedoreprezentacji Codych i
        Brandonów, że imię John daje jakąś magiczną moc, lecz dlatego, że rodzice
        przeciętnego Johna są zamożniejsi i lepiej wykształceni od rodziców przeciętnego
        Brandona.
        • Gość: mc niestety, znowu na barykadach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.09, 09:52
          pl.wikipedia.org/wiki/Zale%C5%BCno%C5%9B%C4%87_zmiennych_losowych
          "Podobnie, można by się dopatrzyć silnej dodatniej korelacji między
          wzrostem liczby ludności w Indiach a liczbą samochodów w Polsce,
          choć jest to jedynie czysto statystyczna korelacja,
          współwystępowanie zjawisk, a nie jakikolwiek związek przyczynowo-
          skutkowy."


          • a_weasley Trzecia zmienna 13.01.09, 10:49
            Gość portalu: mc wybrał sobie z hasła we Wikipedii to, co mu pasowało, umknęło mu zaś choćby
            następne zdanie:

            "Innym przykładem jest korelacja liczby zgonów osób bezdomnych w Indiach a
            poziomem spożycia lodów w Stanach Zjednoczonych. Tu trzecią zmienną jest średnia
            temperatura lata na półkuli północnej. Jej zwiększenie powoduje więcej zgonów
            spowodowanych upałem i oczywiście zwiększenie spożycia lodów."

            Problem sprowadza się do zidentyfikowania trzeciej zmiennej. W przypadku imion i
            padania ofiarą przestępstwa znęcania nad rodziną względnie spędzania wczesnego
            dzieciństwa w domu samotnej matki, lub, przeciwnie, imion i chodzenia do dobrej
            szkoły jest to dosyć łatwe.
            • Gość: mc Panie a_weasley, jestem już zmęczony... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.09, 12:00
              Dopóki nie ma wyników badań - bo jeśli są takowe, to proszę je
              udostępnić - nie ma sensu rozprawianie o korelacjach i innych
              cudach. Pisałem o tym wcześniej.

              A na razie to pleciemy tutaj duby smalone - i pan, i ja.
              Z tym, że pan w niełatwym raczej do zniesienia tonie.
              • a_weasley To się połóż 13.01.09, 13:28
                Gość portalu: mc napisał(a):

                > Dopóki nie ma wyników badań - bo jeśli są takowe,

                Zapraszam do wątku Imię dziecka a pochodzenie społeczne rodziców. Temat zresztą przewijał się na
                tym forum dość często i rada, której udzieliłem tutaj,
                zachowuje aktualność.

                > A na razie to pleciemy tutaj duby smalone -

                Ja się nie poczuwam, a jeśli Ty samokrytycznie uważasz, że pleciesz, zawsze
                możesz przestać.

                > i pan, i ja.

                Przepraszam, że nie "panuję", ale tutaj wszyscy sobie tykają (jak zresztą w
                niemal całej polskiej cyberprzestrzeni). Panów to wyrżnęli bolszewicy.
                • Gość: mc To się połóż? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.09, 15:37
                  No, no, no!
                  Wybaczy pan, ale patrząc na tytuł pańskiej notki do mnie
                  skierowanej, nie mam jakoś ochoty stać się częścią "niemal całej
                  polskiej cyberprzestrzeni". Pozwolę sobie pozostac skromnie gdzieś
                  tu z boczku.

                  Widzę też również, że pan się nie poczuwa zupełnie i nie ukrywam, że
                  mnie to po prostu zasmuca; tym bardziej, że przeczytałem pański post
                  bodajże niedzielny o nieuświadomionych stereotypach i myślałem
                  sobie, że na tym możemy zakończyć.

                  A powołujesz się waćpan na źródła amerykańskie...

                  Pozdrawiam
                  mc
      • gaudencja Re: imienna maniera a patologia... 12.01.09, 17:31
        agatracz1978 napisała:

        Gdybym miała urodzić synka, to dałabym mu n
        > a
        > imię Kuba a jestem prawnikiem smile

        Też podałaś przykład. Kuba jest tak popularny, że nie można
        wywnioskować nic z tej wieści, oprócz tego, że Twoje gusta są
        idealnie zgodne z trwającą od ładnych kilku lat modą.
        wink
        • agatracz1978 Re: imienna maniera a patologia... 12.01.09, 20:54
          Cóż, można wywnioskować tyle, że pomimo iż podoba mi się imię Kuba (oczywiście
          bardzo popularne)to nie przejmuję się tym że ktoś napisze, że należę do
          pospólstwa bo moje dziecko ma tak na imię a nie np Franciszek czy inne podane
          przez autorkę komentowanego postu imiona. Zgodnie z tym co napisała powinnam
          najpierw zastanowić się do jakiej "klasy" się zaliczam, jaki zawód wykonuję,
          jaka jest moja sytuacja materialna a potem dopiero wybrać imię dla dziecka.
          Wówczas nie mogłabym dać mu na imię Kuba... to jakaś kompletna bzdura.
          • gaudencja Re: imienna maniera a patologia... 12.01.09, 21:31
            agatracz1978 napisała:

            > Cóż, można wywnioskować tyle, że pomimo iż podoba mi się imię Kuba
            (oczywiście
            > bardzo popularne)to nie przejmuję się tym że ktoś napisze, że
            należę do
            > pospólstwa bo moje dziecko ma tak na imię

            Taki wniosek można by wyciągnąć w przypadku każdej osoby, która
            nadała dziecku jakieś (jakiekolwiek) imię.

            > Wówczas nie mogłabym dać mu na imię Kuba... to jakaś kompletna
            bzdura.

            Rzezcywiście, mogę się zgodzić co do oceny - skąd wywnioskowalaś, że
            akurat Kuby tzn. Jakuba) czyimś zdaniem nie mogłabyś wybrać po
            przeprowadzeniu wszystkich opisanych przez Ciebie operacji
            myślowych?
            • agatracz1978 Re: imienna maniera a patologia... 12.01.09, 21:57
              autorka postu napisała " 3) Imiona "klasy przecietnej"-powiedzmy, ludzi o dochodach
              odpowiadajacych sredniej krajowej, rodzina 2+2 (3), zyjaca w bloku z
              wielkiej plyty, o srednim wyksztalceniu i srednich inspiracjach.
              Popularnoscia ciesza sie tu imiona zwykle, bezpieczne, przecietne-
              ktore nie naraza dziecka na stygmatyzacje ani z jednej, ani z
              drugiej strony. Stad zawsze beda Marty, Julie, Magdy, Anie, Moniki,
              Kasie, Zuzie, Agnieszki i Beaty oraz Michaly, Piotrki, Macki,
              Jakuby, Krzyski i Darki. " Gdybym zatem kierowała się ww. nie powinnam dać
              dziecku na imię Kuba ponieważ to zakwalifikowałoby mnie do tzw klasy przeciętnej
              o średnim wykształceniu i średnich aspiracjach wink
              • a_weasley Re: imienna maniera a patologia... 12.01.09, 22:37
                agatracz1978 napisała:

                > autorka postu napisała " 3) Imiona "klasy przecietnej"-
                <ciach wizerunek idealny przedstawicieli klasy niższej średniej>
                > powiedzmy, ludzi o dochodach odpowiadajacych sredniej
                > krajowej, rodzina 2+2 (3), zyjaca w bloku z
                > wielkiej plyty, o srednim wyksztalceniu i srednich inspiracjach.
                > Popularnoscia ciesza sie tu imiona zwykle, bezpieczne, przecietne-
                > ktore nie naraza dziecka na stygmatyzacje ani z jednej, ani z
                > drugiej strony. Stad zawsze beda Marty, Julie, Magdy, Anie, Moniki,
                > Kasie, Zuzie, Agnieszki i Beaty oraz Michaly, Piotrki, Macki,
                > Jakuby, Krzyski i Darki."

                Na marginesie: danie córce na imię Beata albo synowi Dariusz jest obecnie
                posunięciem bardzo oryginalnym, zważywszy, że Darek (przynajmniej we Warszawie,
                bo to dane z SBG) zamyka pierwszą setkę nadawalności imion męskich, a Beata
                otwiera drugą setkę nadawalności imion żeńskich.

                > Gdybym zatem kierowała się ww. nie powinnam dać dziecku
                > na imię Kuba ponieważ to zakwalifikowałoby
                > mnie do tzw klasy przeciętnej o średnim wykształceniu
                > i średnich aspiracjach wink

                Owszem, o ile imię Kuba ma wysoką nadawalność TYLKO w tej sferze.
                • gaudencja Re: imienna maniera a patologia... 12.01.09, 23:11
                  Poza tym jako średnie wykształcenie można także rozumieć "w normie",
                  a nie średnie w sensie "nie wyższe i nie podstawowe". Średnie
                  inspiracje także może mieć ktoś z wyższym wykształceniem... i częto
                  je miewa.
                  • agatracz1978 Re: imienna maniera a patologia... 13.01.09, 19:38
                    gaudencja napisała:

                    > Poza tym jako średnie wykształcenie można także rozumieć "w normie",
                    > a nie średnie w sensie "nie wyższe i nie podstawowe". Średnie
                    > inspiracje także może mieć ktoś z wyższym wykształceniem... i częto
                    > je miewa.
                    >

                    Cóż, w taki sposób można prowadzić dyskusję w nieskończoność. Jednak większość z
                    nas kiedy mówi o średnim wykształceniu nie ma na myśli wykształcenia "w normie"
                    a dosłownie ukończenie szkoły średniej.
                    Myślę, że autorka komentowanego postu również tak myślała co wynika z lektury
                    całego artykułu. Moim zdaniem przy wyborze imienia należy kierować się własnym
                    zdaniem i gustem a nie kierować się modą czy wytycznymi. Sama oczekuję dziecka i
                    nawet do głowy mi nie przyszło wybierać imię kierując się modą czy patrząc na to
                    jakie imię nadaje się dzieciom w moim kręgu zawodowym. Pozdrawiam wszystkie
                    oczekujące na dzieci mamusie i życzę trafnych wyborów imion dla maluszków smile
                    • gaudencja Re: imienna maniera a patologia... 13.01.09, 20:12
                      Ja z kolei w tym kontekście średnie wykształcenie zrozumiałam jako
                      przeciętne. A przecietne oznacza dla mnie, w tej chwili i dla mojego
                      pokolenia, wyższe, tylko że w niezbyt dobrej szkole wyższej, z
                      niewybitnymi wynikami - na prawie także.
                      Zresztą większość prawników, których znam, nadaje własnie imiona
                      dość typowe, z pierwszej dziesiątki, w tym oczywiście Julie i
                      Jakuby, także Oliwie, Maje, Zofie i inne imiona niewyróżniające sie
                      od otoczenia, aktualnie najmodniejsze. Jestem pewna, że w większości
                      nie robią tego świadomie, ale efekt końcowy jest taki właśnie - w
                      Twoim przypadku także. Pozdrawiam smile
                      • gaudencja Re: imienna maniera a patologia... 13.01.09, 20:13
                        gaudencja napisała:

                        > Ja z kolei w tym kontekście średnie wykształcenie zrozumiałam jako
                        > przeciętne. A przecietne oznacza dla mnie, w tej chwili i dla
                        mojego
                        > pokolenia, wyższe, tylko że w niezbyt dobrej szkole wyższej, z
                        > niewybitnymi wynikami - na prawie także.

                        Nie doprecyzowałam - i/albo z niewybitnymi wynikami. Bo renomowane
                        szkoły wyższe także potrafią wypuszczać zdumiewająco miernych
                        absolwentów.
                      • agatracz1978 Re: imienna maniera a patologia... 13.01.09, 21:03
                        Akurat nie bardzo mogę się zgodzić. Większość moich koleżanek "wymyśla" imiona
                        dla swoich dzieci nie kierując się zupełnie modą. Nie ma wśród nich Jakubów ani
                        Julek czy Zosi a są Kornelia, Milena, Lena, Jacek czy Artur. Moja córeczka ma
                        mieć na imię Weronika więc chyba nie bardzo mogę się z Tobą zgodzić. Imię dla
                        chłopca wybrałam także kierując się własnym upodobaniem a nie modą. Kuba, Artur,
                        Arek - lubię te imiona i nieważne czy są modne czy nie. Dla mnie są ok a chyba
                        najważniejsze żeby dać dziecku imię, które nam się podoba a nie wydać na świat
                        kolejnego Franka tylko dlatego, że taka jest moda.
                        A co do wykształcenia to wyższe oznacza wyższe a niezbyt dobra szkoła - cóż
                        tutaj znów znajduje się pole do dyskusji jaka szkoła wyższa dla kogo jest
                        "niezbyt dobra" a jakie wyniki są "niewybitne". Znam wiele osób z mojego roku z
                        "wybitnymi" wynikami ale obecnie niezbyt dające sobie radę zawodowo bo oprócz
                        wyników w nauce trzeba mieć jeszcze "to coś" co pozwala od teorii przejść do
                        praktyki i być tak samo dobrym jak było się ślęcząc po nocach i ucząc na pamięć
                        całych podręczników.
                        • Gość: magda Re: imienna maniera a patologia... IP: *.swc.vectranet.pl 13.01.09, 22:24
                          Ja lada chwila będę rodzić syna, mam wyższe wykształcenie i dam mu
                          na imię Artur (bo jest krótkie, wymowne i niezbyt oklepane, ale
                          normalne) i czy tak może być ? Zawsze znajdzie się ktoś, komu się
                          nie spodoba, ale ja jestem już zdecydowana, bo ładnie brzmi z
                          nazwiskiem. Pozdrawiam wszystkich i życzę dobrych wyborów
                          • agatracz1978 Re: imienna maniera a patologia... 14.01.09, 11:36
                            Gość portalu: magda napisał(a):

                            > Ja lada chwila będę rodzić syna, mam wyższe wykształcenie i dam mu
                            > na imię Artur (bo jest krótkie, wymowne i niezbyt oklepane, ale
                            > normalne) i czy tak może być ? Zawsze znajdzie się ktoś, komu się
                            > nie spodoba, ale ja jestem już zdecydowana, bo ładnie brzmi z
                            > nazwiskiem. Pozdrawiam wszystkich i życzę dobrych wyborów

                            Pewnie że może być - to jedno z ładniejszych imion i sama nad nim myślałam ale
                            ostatecznie stanęło na Kubiewink
                        • gaudencja Re: imienna maniera a patologia... 13.01.09, 22:44
                          agatracz1978 napisała:

                          > Akurat nie bardzo mogę się zgodzić. Większość moich
                          koleżanek "wymyśla" imiona
                          > dla swoich dzieci nie kierując się zupełnie modą. Nie ma wśród
                          nich Jakubów ani
                          > Julek czy Zosi a są Kornelia, Milena, Lena, Jacek czy Artur.

                          Na Milenę i Lenę akurat własnie jest moda, Kornelia także jest
                          popularniejsza, niż niegdyś, tyle ze mniej. Jacek i Artur to akurat
                          faktycznie imiona nie będące akurat u szczytów popularności. Moi
                          znajomi prawnicy mają np.: Jakuba i Mikołaja (moda), Julię i
                          deklarują, że syn byłby Jakubem (dwa nry 1 wśród imion żeńskich i
                          męskich), Eryka (moda), w 2 rodzinach Izabelę (moda
                          zeszłopokoleniowa, jak Artur).
                          Za to "klasa intelektualizujaca" miewa różne Feliksy, Felicje,
                          Gustawy, Bronisławy, Józefy itd.

                          Dla mnie są ok a chyba
                          > najważniejsze żeby dać dziecku imię, które nam się podoba a nie
                          wydać na świat
                          > kolejnego Franka tylko dlatego, że taka jest moda.

                          Weź pod uwagę, ze na Jakuba jest znacznie silniejsza moda, niż na
                          Franka. Ja jednak zakładam, że ludziom, którzy wybieraja Franciszka,
                          naprawdę się to imię podoba, choć trudno mi w to uwierzyć, bo do
                          mnie to imię kompletnie nie przemawia. Jednak tym bardziej można by
                          napisać Tobie karcącym tonem, że "najważniejsze żeby dać dziecku
                          imię, które nam się podoba a nie wydać na świat kolejnego Kubę tylko
                          dlatego, że taka jest moda".

                          > A co do wykształcenia to wyższe oznacza wyższe a niezbyt dobra
                          szkoła - cóż
                          > tutaj znów znajduje się pole do dyskusji jaka szkoła wyższa dla
                          kogo jest
                          > "niezbyt dobra" a jakie wyniki są "niewybitne". Znam wiele osób z
                          mojego roku z
                          > "wybitnymi" wynikami ale obecnie niezbyt dające sobie radę
                          zawodowo bo oprócz
                          > wyników w nauce trzeba mieć jeszcze "to coś" co pozwala od teorii
                          przejść do
                          > praktyki i być tak samo dobrym jak było się ślęcząc po nocach i
                          ucząc na pamięć
                          > całych podręczników.

                          No właśnie, bo na prawie można mieć "wybitne" wyniki po prostu ucząc
                          się wielu rzeczy na pamięć. Są kierunki, na których taka sztuka nie
                          działa.
                          • green_naranja Re: ale sie porobilo.... 14.01.09, 10:58
                            i obrona Czestochowy, i rozdzieranie szat, i rejtanowskie gesty za
                            Nikole i Franciszka...
                            ;D

                            ciekawe jest, ze ludzie tak mocno personalnie odbieraja pewne
                            zjawiska, zarzekajac sie jednoczesnie, ze one ich nie dotycza, ze
                            zaprzeczaja ich osobistej sytuacji, uwarunkowaniom...skoro tak jest,
                            to po co od razu z grubym slowem wbiegac na forum...?
                            to jest dopiero ciekawy temat do badan odpowiedniej specjalizacji!


                            ktos napisal ponizej, ze kazdy nadaje takie imiona, jakie mu sie
                            podobaja, i nikomu nic do tego.racja.ale chcialam niesmialo
                            zauwazyc, ze zyjemy w tzw wolnym spoleczenswtie z gwarantowanym
                            ustawowo prawem do wypowiedzi, tak wiec owe niezalezne nadania beda
                            dyskutowane i analizowane tak dlugo, jak dlugo bedzie sie komus
                            chcialo...
                            wink
                          • agatracz1978 Re: imienna maniera a patologia... 14.01.09, 11:49
                            " najważniejsze żeby dać dziecku imię, które nam się podoba a nie
                            wydać na świat kolejnego Franka tylko dlatego, że taka jest moda" - czytając
                            dokładniej zauważyłabyś pewnie, że użyłam zwrotu "TYLKO dlatego że jest taka
                            moda". Jeżeli są rodzice którym imię Franciszek podoba się to popieram ich wybór
                            ale jeżeli przy wyborze imienia kierują się TYLKO modą albo opinią otoczenia to
                            już nie jest zbyt dobrze. A z tą modą to chyba jest tak, że jak kilka osób da
                            podobne imię dziecku to już krzyczy się o modzie. U nas ani Mileny ani Leny nie
                            są popularne. A zresztą każde imię kiedyś jest było lub będzie popularne i
                            zawsze narazimy się na zarzut, że wybierając imię kierujemy się modą. Ja akurat
                            podobno wydam na świat dziewczynkę (wskazuje na to USG) więc raczej nie wydam na
                            świat kolejnego Kuby (ale imię zostało wybrane na wypadek niespodzianki
                            naturysmile). Jeżeli jednak będzie to Kuba to dla mnie będzie to jedyny i
                            wyjątkowy Kuba a nie kolejny. Jest taka moda, trudno mnie się imię podoba i je
                            wybiorę bo chcę.
                            W naszym rejonie teraz rodzi się duuuużo więcej Franków i Stasiów niż Jakubów.
                            Tak samo jak Zosie i Julki wypierają inne imiona żeńskie. Podczas ostatniej
                            wizyty w szpitalu, kiedy mówiłyśmy o imionach usłyszałam, że chcę nadać mało
                            popularne imię córce (Weronika) i powinnam się zastanowić. Potwierdza to więc tę
                            smutną prawdę, że są osoby dla których jedynym wyznacznikiem jest moda.
                            " No właśnie, bo na prawie można mieć "wybitne" wyniki po prostu ucząc się wielu
                            rzeczy na pamięć. Są kierunki, na których taka sztuka nie działa" - można tak
                            przejść przez wiele kierunków studiów (np filologie, historia) ale nie o to
                            chodzi. Ważne, żeby być dobrym w tym co się robi i nie trzeba być wcale
                            wybitnym. Pozdrawiam.
                            • abiela Re: imienna maniera a patologia... 14.01.09, 14:05
                              agatracz1978 napisała:

                              > A z tą modą to chyba jest tak, że jak kilka osób da
                              > podobne imię dziecku to już krzyczy się o modzie.

                              Nie wiem kto tak pojmuje pojęcie mody, ale jest ono dalekie od tego,
                              jak ja i podejrzewam, że większość forumowiczek modę widzi.


                              > są popularne. A zresztą każde imię kiedyś jest było lub będzie
                              popularne i
                              > zawsze narazimy się na zarzut, że wybierając imię kierujemy się
                              modą.

                              To róniez ewidentna nieprawda, jest ogromna ilość imion, któe nigdy
                              nie były popularne.


                              Jeżeli jednak będzie to Kuba to dla mnie będzie to jedyny i
                              > wyjątkowy Kuba a nie kolejny.

                              To oczywiste, niestety nie będzie to jedyny i wyjątkowy Kuba w
                              przedszkolu, gdzie zostanie albo Kubąiksińskim albo dostanie
                              przezwisko.


                              > Tak samo jak Zosie i Julki wypierają inne imiona żeńskie.

                              Już dawno wyparły, Julia króluje od wielu lat.

                              Podczas ostatniej
                              > wizyty w szpitalu, kiedy mówiłyśmy o imionach usłyszałam, że chcę
                              nadać mało
                              > popularne imię córce (Weronika) i powinnam się zastanowić.

                              Weronika wcale nie jest mało popularnym imieniem, proponuję zapoznać
                              się ze statystykami.
                              • gaudencja Re: imienna maniera a patologia... 14.01.09, 21:33
                                Otóż to, a właśnie mamy świeżutką statystykę ubiegłoroczną i Weronika jest na 11 miejscu wśród imion
                                żeńskich. Weronika znajduje się w czołówce od lat, np. w latach 1996-
                                2000 była
                                9 co do czestości nadań wsród imion żeńskich. Moze pomyliłaś to imię
                                z Bereniką? Ta jest rzewczywiście nieczęsta.
                              • agatracz1978 Re: imienna maniera a patologia... 14.01.09, 21:39
                                Masz prawo mieć własne zdanie, tak ja mam prawo mieć swoje i tyle. Póki co moim
                                zdaniem tak to wygląda - pojawi się kilkoro dzieci w otoczeniu o podobnym
                                imieniu i już wielkie halo bo modne, za dużo i w przedszkolu nie będzie
                                wyjątkowy... Skoro ogrom imion nie było nigdy popularne to wszystko przed nimi,
                                nie oznacza to, że za jakiś czas nie będą i znów ktoś będzie miał ten sam
                                dylemat co my.
                                > To oczywiste, niestety nie będzie to jedyny i wyjątkowy Kuba w
                                > przedszkolu, gdzie zostanie albo Kubąiksińskim albo dostanie
                                > przezwisko - w przedszkolu czy Kuba czy Jacek czy Ksawery każdy pewnie
                                dostanie przezwisko i każdy będzie kolejnym dzieciakiem dla Pani przedszkolanki
                                czy kolegi. Wcale nie mówię, że ma być wyjątkowy w przedszkolu czy szkole tylko
                                dlatego, że ma wyjątkowe imię - niech będzie wyjątkowy z innego powodu i już
                                będzie ok.
                                > Weronika wcale nie jest mało popularnym imieniem, proponuję zapoznać
                                > się ze statystykami - widać zdaniem osób, z którymi rozmawiałam jest mało
                                popularne. Zresztą obecnie jest w moim rejonie bardzo mało nadawanym imieniem i
                                pewnie stąd takie zdanie. Cóż pewnie jest mniej popularne niż Julia czy Zosia i
                                stąd ta uwaga.
                                • gaudencja Re: imienna maniera a patologia... 14.01.09, 21:47
                                  agatracz1978 napisała:

                                  Póki co moim
                                  > zdaniem tak to wygląda - pojawi się kilkoro dzieci w otoczeniu o
                                  podobnym
                                  > imieniu i już wielkie halo bo modne, za dużo i w przedszkolu nie
                                  będzie
                                  > wyjątkowy...

                                  Wiesz, my się na forum interesujemy imiennictwem i znamy statystyki.
                                  Jeśli piszemy o modzie, ma to konkretne liczbowe podstawy i
                                  pozostaje w ścisłym związku z listą rankingową.

                                  Skoro ogrom imion nie było nigdy popularne to wszystko przed nimi,
                                  > nie oznacza to, że za jakiś czas nie będą i znów ktoś będzie miał
                                  ten sam
                                  > dylemat co my.

                                  Część z nich pewnie będzie, ale błyskawiczną i oszałamiającą karierę
                                  w stylu Nikoli robi mało które imię.
                                  • agatracz1978 Re: imienna maniera a patologia... 15.01.09, 11:34
                                    gaudencja napisała:

                                    > agatracz1978 napisała:
                                    >
                                    > Póki co moim
                                    > > zdaniem tak to wygląda - pojawi się kilkoro dzieci w otoczeniu o
                                    > podobnym
                                    > > imieniu i już wielkie halo bo modne, za dużo i w przedszkolu nie
                                    > będzie
                                    > > wyjątkowy...
                                    >
                                    > Wiesz, my się na forum interesujemy imiennictwem i znamy statystyki.
                                    > Jeśli piszemy o modzie, ma to konkretne liczbowe podstawy i
                                    > pozostaje w ścisłym związku z listą rankingową.
                                    >
                                    > Skoro ogrom imion nie było nigdy popularne to wszystko przed nimi,
                                    > > nie oznacza to, że za jakiś czas nie będą i znów ktoś będzie miał
                                    > ten sam
                                    > > dylemat co my.
                                    >
                                    > Część z nich pewnie będzie, ale błyskawiczną i oszałamiającą karierę
                                    > w stylu Nikoli robi mało które imię.
                                    >
                                    Fakt, nie jest to chyba forum, na którym można "normalnie" porozmawiać z ludźmi
                                    o tym co sądzą o pewnych kwestiach. Czytając nazwę "porozmawiajmy" myślałam, że
                                    można tu faktycznie pogadać tak jak na innych wątkach o tym co my myślimy i jak
                                    pewne rzeczy czujemy a nie pisać pracę dyplomową z nadawania imion dzieciakom.
                                    Fajnie, że znacie statystyki tylko szkoda, że niektórzy z was nie rozmawiają,
                                    doradzają czy coś podpowiadają a jedynie przytaczają statystyki i prowadzą
                                    swoiste seminarium w temacie. Fakt jestem tu od niedawna i nie spodziewałam się,
                                    że to forum ma na celu wymianę statystyk i doktoratów a nie rozmowę. Szkoda.
                                    Pozdrawiam.
                                    • a_weasley Re: imienna maniera a patologia... 15.01.09, 11:44
                                      agatracz1978 napisała:

                                      > myślałam, że można tu faktycznie pogadać
                                      > tak jak na innych wątkach o tym co my myślimy
                                      > i jak pewne rzeczy czujemy

                                      Ależ można, można. To ludzka rzecz pogadać.
                                      Jednakże jeśli rozmowa dotyczy tego, czy jakieś imię jest modne czy nie, to
                                      najprościej sprawdzić statystykę.
                                      • agatracz1978 Re: imienna maniera a patologia... 15.01.09, 11:52
                                        a_weasley napisał:

                                        > agatracz1978 napisała:
                                        >
                                        > > myślałam, że można tu faktycznie pogadać
                                        > > tak jak na innych wątkach o tym co my myślimy
                                        > > i jak pewne rzeczy czujemy
                                        >
                                        > Ależ można, można. To ludzka rzecz pogadać.
                                        > Jednakże jeśli rozmowa dotyczy tego, czy jakieś imię jest modne czy nie, to
                                        > najprościej sprawdzić statystykę.
                                        >
                                        Faktycznie najprościej sprawdzić statystyki tylko gdybym sobie chciała pogadać o
                                        statystykach to pewnie zajrzałabym w inne miejsce niż forum dla matek
                                        szukających imienia dla dla dziecka. A skoro post ma nazwę "wszystko o imionach"
                                        to powinno być tu miejsce i dla ludzi, którzy na forum piszą "doktoraty" i dla
                                        ludzi, którzy chcą przynajmniej w takich miejscach zwyczajnie pogadać i
                                        podzielić się obserwacjami i doświadczeniami smile
                                        • abiela Re: imienna maniera a patologia... 15.01.09, 14:05
                                          agatracz1978 napisała:


                                          > Faktycznie najprościej sprawdzić statystyki tylko gdybym sobie
                                          chciała pogadać
                                          > o
                                          > statystykach to pewnie zajrzałabym w inne miejsce niż forum dla
                                          matek
                                          > szukających imienia dla dla dziecka. A skoro post ma
                                          nazwę "wszystko o imionach
                                          > "
                                          > to powinno być tu miejsce i dla ludzi, którzy na forum
                                          piszą "doktoraty" i dla
                                          > ludzi, którzy chcą przynajmniej w takich miejscach zwyczajnie
                                          pogadać i
                                          > podzielić się obserwacjami i doświadczeniami smile



                                          Ale z tego co widzę to jest to jedyny wątek, w którym cokolwiek
                                          napisałas, skąd więc od razu wyciągasz tak daleko idące wnioski?
                                          • agatracz1978 Re: imienna maniera a patologia... 15.01.09, 14:22
                                            abiela napisała:

                                            > Ale z tego co widzę to jest to jedyny wątek, w którym cokolwiek
                                            > napisałas, skąd więc od razu wyciągasz tak daleko idące wnioski?
                                            W takim razie słabo szukasz wink Nie jest to jedyny wątek ani jedyne forum na
                                            którym coś napisałam....
                                            • abiela Re: imienna maniera a patologia... 15.01.09, 14:42
                                              agatracz1978 napisała:

                                              > abiela napisała:
                                              >
                                              > > Ale z tego co widzę to jest to jedyny wątek, w którym cokolwiek
                                              > > napisałas, skąd więc od razu wyciągasz tak daleko idące wnioski?
                                              > W takim razie słabo szukasz wink Nie jest to jedyny wątek ani
                                              jedyne forum na
                                              > którym coś napisałam....

                                              Po prawdzie wcale nie szukałam, nie zauwżyłam Twojego aktywnego
                                              udziału w innych wątkach. Na innych forach nie sprawdzam, bo nie o
                                              tym mówimy.
                                              • agatracz1978 Re: imienna maniera a patologia... 15.01.09, 14:54
                                                abiela napisała:

                                                > Po prawdzie wcale nie szukałam, nie zauwżyłam Twojego aktywnego
                                                > udziału w innych wątkach. Na innych forach nie sprawdzam, bo nie o
                                                > tym mówimy.
                                                >
                                                No właśnie, skoro nie wiesz to nie bardzo powinnaś zapisywać takiej uwagi. A
                                                fakt nie o to tutaj chodzi. Jak już wcześniej pisałam wchodząc na takie forum
                                                spodziewałam się "spotkania" z innymi matkami oczekującymi dziecka i chcącymi
                                                podzielić się swymi uwagami a nie ataków ze strony forowicza, dla którego jest
                                                to miejsce na cytowanie statystyk i strofowanie matek dla których takie miejsce
                                                to sposób na podzielenie się swoimi doświadczeniami i swoim zdaniem a nie
                                                przytaczania statystyk, prowadzenie wykładów i strofowanie rodziców, którzy
                                                oczekują czegoś innego. Fajnie, że interesujecie się tym tematem i fajnie, że
                                                macie taką statystyczną wiedzę, tylko mnie to nie jest do niczego potrzebne.
                                                Chcę jedynie pogadać i dowiedzieć się co myślą inni. Jakie imiona i z jakiego
                                                powodu nadają czy w ich otoczeniu jakieś imię jest częściej nadawane niż inne i
                                                czym matki kierują się wybierając imię lub z jakiegoś rezygnując (czy tylko modą
                                                czy gustem innych czy swoim własnym zdaniem). Nie interesuje mnie ile Weronik
                                                urodziło się w 2006 w Bieszczadach a ile w Warszawie. Szanuję wasze
                                                zainteresowanie i zainteresowanie innych matek dla których to jest ważne, ale
                                                wolałabym prowadzić troszkę "lżejsze" rozmowy bo nie chcę się czuć jak w pracy
                                                gdzie ważne są statystyki, cyferki, przepisy i porównania. Chcę przynajmniej
                                                tutaj od tego odpocząć. Pozdrawiam.
                                                • abiela Re: imienna maniera a patologia... 15.01.09, 15:10
                                                  agatracz1978 napisała:

                                                  > >
                                                  > No właśnie, skoro nie wiesz to nie bardzo powinnaś zapisywać
                                                  takiej uwagi.

                                                  Gdybys uwaznie przejrzała forum, zauważyłabyś, że udzielam się w
                                                  każdym wątku. Twoja aktywność na pewno by mi nie umknęła.

                                                  A
                                                  > fakt nie o to tutaj chodzi. Jak już wcześniej pisałam wchodząc na
                                                  takie forum
                                                  > spodziewałam się "spotkania" z innymi matkami oczekującymi dziecka
                                                  i chcącymi
                                                  > podzielić się swymi uwagami

                                                  Przeglądałaś w ogóle forum? Nie zauwżyłam ani jednej dyskusji, gdzie
                                                  dyskutowałabyś właśnie na ten temat, a wątki, w których matki
                                                  szukają imienia dla dziecka sa wręcz dominujące na tym forum. Z tego
                                                  co widzę uczepiłaś się jednego wątku i próbujesz nam na tej
                                                  podstawie wytłumaczyć jak forum powinno wyglądać.


                                                  a nie ataków ze strony forowicza, dla którego jest
                                                  > to miejsce na cytowanie statystyk i strofowanie matek dla których
                                                  takie miejsce
                                                  > to sposób na podzielenie się swoimi doświadczeniami i swoim
                                                  zdaniem

                                                  Nie zauważyłam ani jednego postu, który zabraniałby dzielić się
                                                  swoim zdaniem i doświadczeniami.



                                                  > tylko mnie to nie jest do niczego potrzebne.

                                                  Tobie nie, ale trudno nie skorygować kogoś, kto podając dane
                                                  popełnia ewidentny błąd.

                                                  > Chcę jedynie pogadać i dowiedzieć się co myślą inni. Jakie imiona
                                                  i z jakiego
                                                  > powodu nadają czy w ich otoczeniu jakieś imię jest częściej
                                                  nadawane niż inne i
                                                  > czym matki kierują się wybierając imię lub z jakiegoś rezygnując
                                                  (czy tylko mod
                                                  > ą
                                                  > czy gustem innych czy swoim własnym zdaniem).

                                                  Voilá!

                                                  • agatracz1978 Re: imienna maniera a patologia... 15.01.09, 15:19
                                                    Nie uczepiłam się tego wątku a jedynie odpowiadam na mało przyjemne "zaczepki"
                                                    kogoś kto zupełnie nie wiem czemu stara się coś udowodnić (tylko nie bardzo wiem
                                                    co i czemu). Już wcześniej pisałam, że zalogowałam się dopiero kilka dni temu
                                                    (pewnie tego też nie doczytałaś), więc moja aktywność mogła Ci umknąć. Nie
                                                    napisałam też, że ktoś zabrania się dzielić swoimi doświadczeniami a nie
                                                    przywoływać statystyki, a jedynie zapisałam, ze atakujesz mnie kiedy to robię.
                                                    Ja nie podaję żadnych danych więc nie wiem czemu masz mnie korygować (powołuję
                                                    się tylko na rozmowy i obserwacje). Nie prowadzę tutaj żadnego wykładu ani nie
                                                    pouczam nikogo więc nie wiem o co Ci chodzi. Może wyluzuj troszkę smile
                                                  • abiela Re: imienna maniera a patologia... 15.01.09, 15:32
                                                    agatracz1978 napisała:

                                                    > Nie uczepiłam się tego wątku a jedynie odpowiadam na mało
                                                    przyjemne "zaczepki"
                                                    > kogoś kto zupełnie nie wiem czemu stara się coś udowodnić (tylko
                                                    nie bardzo wie
                                                    > m
                                                    > co i czemu). Już wcześniej pisałam, że zalogowałam się dopiero
                                                    kilka dni temu
                                                    > (pewnie tego też nie doczytałaś), więc moja aktywność mogła Ci
                                                    umknąć.

                                                    Zaglądam do każdego wątku na tym forum, jak już wspominałam.

                                                    Nie
                                                    > napisałam też, że ktoś zabrania się dzielić swoimi doświadczeniami
                                                    a nie
                                                    > przywoływać statystyki, a jedynie zapisałam, ze atakujesz mnie
                                                    kiedy to robię.

                                                    Nie wiem do czego pijesz?

                                                    > Ja nie podaję żadnych danych więc nie wiem czemu masz mnie
                                                    korygować (powołuję
                                                    > się tylko na rozmowy i obserwacje). Nie prowadzę tutaj żadnego
                                                    wykładu ani nie
                                                    > pouczam nikogo więc nie wiem o co Ci chodzi. Może wyluzuj
                                                    troszkę smile

                                                    Jestem bardzo na luzie. O ile sobie przypominam wypowiadałaś się na
                                                    temat mody i nadań konkretnego imienia.
                                                  • agatracz1978 Re: imienna maniera a patologia... 15.01.09, 15:39
                                                    > Jestem bardzo na luzie. O ile sobie przypominam wypowiadałaś się na
                                                    > temat mody i nadań konkretnego imienia.
                                                    >
                                                    >
                                                    Zaznaczając oczywiście, że to o czym piszę to nie naukowe badania czy statystyki
                                                    a moje obserwacje otoczenia czy wnioski po rozmowach z innymi mamami... Nigdy
                                                    nie przytoczyłam żadnych cyfr czy nie podawałam żadnych informacji, że w danym
                                                    roku w danym regionie urodziło się tyle osób o takim imieniu. Nie popełniłam
                                                    więc błędu wymagającego pouczenia mnie a jedynie zapisałam swoje zdanie.
                                                  • abiela Re: imienna maniera a patologia... 15.01.09, 15:44
                                                    agatracz1978 napisała:

                                                    > > Jestem bardzo na luzie. O ile sobie przypominam wypowiadałaś się
                                                    na
                                                    > > temat mody i nadań konkretnego imienia.
                                                    > >
                                                    > >
                                                    > Zaznaczając oczywiście, że to o czym piszę to nie naukowe badania
                                                    czy statystyk
                                                    > i
                                                    > a moje obserwacje otoczenia czy wnioski po rozmowach z innymi
                                                    mamami... Nigdy
                                                    > nie przytoczyłam żadnych cyfr czy nie podawałam żadnych
                                                    informacji, że w danym
                                                    > roku w danym regionie urodziło się tyle osób o takim imieniu. Nie
                                                    popełniłam
                                                    > więc błędu wymagającego pouczenia mnie a jedynie zapisałam swoje
                                                    zdanie.

                                                    Więc przyjmij również zdanie kgoś innego, bardziej obeznanego z
                                                    tematem, że obsrewacje sa lokalne, jednostkowe i nie mają
                                                    przełożenia na populację.
                                                • a_weasley Re: imienna maniera a patologia... 15.01.09, 20:54
                                                  agatracz1978 napisała:

                                                  > Nie interesuje mnie ile Weronik urodziło się w 2006
                                                  > w Bieszczadach

                                                  A mnie bardzo.
                                        • gaudencja Re: imienna maniera a patologia... 15.01.09, 19:10
                                          agatracz1978 napisała:
                                          A skoro post ma nazwę "wszystko o imionach
                                          > "
                                          > to powinno być tu miejsce i dla ludzi, którzy na forum
                                          piszą "doktoraty" i dla
                                          > ludzi, którzy chcą przynajmniej w takich miejscach zwyczajnie
                                          pogadać i
                                          > podzielić się obserwacjami i doświadczeniami smile

                                          Dzielmyż się oczywiście, ale nie w taki sposób, ze kiedy dyskutujemy
                                          o popularności imion przytaczając dane statystyczne, twierdzisz,
                                          że "wielkie mi halo - kilka osób tak nazwie dziecko, a już się robi
                                          hałas, że to moda", i na wyjaśnienia, że przytaczane przez nas dane
                                          są zaczerpnięte ze statystyk, obrażasz się, sugerując, ze nie da się
                                          normalnie porozmawiać.

                                          Jesli za miejsce, w którym można "normalnie porozmawiać" uznasz
                                          forum, na którym nie pojawia się ani cień jakiejkolwiek wiedzy, to
                                          rzeczywiście, nasze forum nie jest miejscem, w którym
                                          można "normalnie porozmawiać". MSZ jednak przytoczenie danych
                                          statystycznych jest zupełnie uprawnionym elementem normalnej
                                          rozmowy.
                                          • a_weasley Re: imienna maniera a patologia... 15.01.09, 20:44
                                            Gaudencja napisała:

                                            > Jesli za miejsce, w którym można "normalnie
                                            > porozmawiać" uznasz forum, na którym nie
                                            > pojawia się ani cień jakiejkolwiek wiedzy, to
                                            > rzeczywiście, nasze forum nie jest miejscem,
                                            > w którym można "normalnie porozmawiać".

                                            I to bardzo źle świadczy o normie.

                                            > MSZ jednak przytoczenie danych
                                            > statystycznych jest zupełnie uprawnionym
                                            > elementem normalnej rozmowy.

                                            Osobliwie jeśli rozmowa dotyczy tego, czy coś jest popularne czy nie.
                                        • gaudencja Re: imienna maniera a patologia... 15.01.09, 19:12
                                          agatracz1978 napisała:

                                          > Faktycznie najprościej sprawdzić statystyki tylko gdybym sobie
                                          chciała pogadać
                                          > o
                                          > statystykach to pewnie zajrzałabym w inne miejsce niż forum dla
                                          matek
                                          > szukających imienia dla dla dziecka.

                                          Są wszakże matki, które właśnie na tym forum szukają m. in. danych
                                          dotyczących nadawalności imion.
                                • abiela Re: imienna maniera a patologia... 15.01.09, 10:22
                                  agatracz1978 napisała:

                                  > Masz prawo mieć własne zdanie, tak ja mam prawo mieć swoje i tyle.
                                  Póki co moim
                                  > zdaniem tak to wygląda - pojawi się kilkoro dzieci w otoczeniu o
                                  podobnym
                                  > imieniu i już wielkie halo bo modne, za dużo i w przedszkolu nie
                                  będzie
                                  > wyjątkowy...

                                  Może Ty tak postrzegasz świat, w tej kwestii wolę opierać się na
                                  statystykach i dalej idących obserwacjach.

                                  w przedszkolu czy Kuba czy Jacek czy Ksawery każdy pewnie
                                  > dostanie przezwisko i każdy będzie kolejnym dzieciakiem dla Pani
                                  przedszkolanki
                                  > czy kolegi.

                                  Nie, nie każdy dostanie przezwisko. Wątpię by akurat przeziwsko
                                  dostało dziecko, które jest jedynym o danym imieniu.


                                  > >- widać zdaniem osób, z którymi rozmawiałam jest mało
                                  > popularne. Zresztą obecnie jest w moim rejonie bardzo mało
                                  nadawanym imieniem i
                                  > pewnie stąd takie zdanie. Cóż pewnie jest mniej popularne niż
                                  Julia czy Zosia i
                                  > stąd ta uwaga.

                                  Rozumiem, że te osoby pracują w USC lub mają obserwacje dalej idące
                                  niż sąsiadki z bloku?

                                  P.S. Bardzo proszę Cię o bardziej przejrzysty styl pisania, a
                                  zwłaszcza cytowania. Bardzo trudno się Ciebie czyta.
                                  • a_weasley Re: imienna maniera a patologia... 15.01.09, 11:46
                                    abiela napisała:

                                    > Nie, nie każdy dostanie przezwisko.

                                    Oczywiście.

                                    > Wątpię by akurat przeziwsko dostało dziecko,
                                    > które jest jedynym o danym imieniu.

                                    Aczkolwiek może się zdarzyć. Przezwiska czy ksywy powstają nie tylko z potrzeby
                                    rozróżnienia imienników.
                                    • abiela Re: imienna maniera a patologia... 15.01.09, 14:06
                                      a_weasley napisał:


                                      > > Wątpię by akurat przeziwsko dostało dziecko,
                                      > > które jest jedynym o danym imieniu.
                                      >
                                      > Aczkolwiek może się zdarzyć. Przezwiska czy ksywy powstają nie
                                      tylko z potrzeby
                                      > rozróżnienia imienników.
                                      >
                                      Naturalnie, ale zważ, że uzyłam słowa "akurat", podkreślając fakt,
                                      że nadanie imienia niezbyt popularnego minimalizuje ilość przyczyn
                                      nadania przezwiska.
                                      • agatracz1978 Re: imienna maniera a patologia... 15.01.09, 14:26
                                        abiela napisała:

                                        > Naturalnie, ale zważ, że uzyłam słowa "akurat", podkreślając fakt,
                                        > że nadanie imienia niezbyt popularnego minimalizuje ilość przyczyn
                                        > nadania przezwiska.
                                        >
                                        Minimalizuje? Jest tylko jednym powodem mniej do nadania komuś przezwiska wink
                                        Zresztą nie wiem czy akurat w przedszkolu dziecko zyska przezwisko tylko
                                        dlatego, że jest kolejną Anią czy Julką.
                                        • abiela Re: imienna maniera a patologia... 15.01.09, 14:43
                                          agatracz1978 napisała:

                                          > abiela napisała:
                                          >
                                          > > Naturalnie, ale zważ, że uzyłam słowa "akurat", podkreślając
                                          fakt,
                                          > > że nadanie imienia niezbyt popularnego minimalizuje ilość
                                          przyczyn
                                          > > nadania przezwiska.
                                          > >
                                          > Minimalizuje? Jest tylko jednym powodem mniej do nadania komuś
                                          przezwiska wink
                                          > Zresztą nie wiem czy akurat w przedszkolu dziecko zyska przezwisko
                                          tylko
                                          > dlatego, że jest kolejną Anią czy Julką.



                                          Wyrażnie napisałam, że nie musi to być przezwisko ale jeśli w
                                          przedszkolu jest powiedzmy 5 Julii to trudno, żeby każda z nich była
                                          tylko Julią.
                                          • agatracz1978 Re: imienna maniera a patologia... 15.01.09, 15:00

                                            > > abiela napisała:
                                            > >
                                            > > > Naturalnie, ale zważ, że uzyłam słowa "akurat", podkreślając
                                            > fakt,
                                            > > > że nadanie imienia niezbyt popularnego minimalizuje ilość
                                            > przyczyn
                                            > > > nadania przezwiska.
                                            > > >
                                            > > Minimalizuje? Jest tylko jednym powodem mniej do nadania komuś
                                            > przezwiska wink
                                            > > Zresztą nie wiem czy akurat w przedszkolu dziecko zyska przezwisko
                                            > tylko
                                            > > dlatego, że jest kolejną Anią czy Julką.
                                            >
                                            >
                                            >
                                            > Wyrażnie napisałam, że nie musi to być przezwisko ale jeśli w
                                            > przedszkolu jest powiedzmy 5 Julii to trudno, żeby każda z nich była
                                            > tylko Julią.

                                            Pewnie jedna może być Julią inna Julką a jeszcze inna Julcią. U nas jest także
                                            przedszkole gdzie każde dziecko oprócz imienia ma przypisany jakiś ulubiony
                                            kwiat i to też pomaga. Cóż nie unikniemy chyba takiej sytuacji gdy w przedszkolu
                                            czy szkole pojawi choćby dwoje dzieci z takim samym imieniem. Zresztą takie
                                            problemy istnieją od lat i same pamiętamy pewnie czasy szkolne kiedy było kilka
                                            Krzyśków, Dorotek czy Kasiek i jakoś wszyscy dawali sobie radę więc pewnie i
                                            teraz tragedii nie będzie smile A chyba nie zabronimy nadawania matkom imion dla
                                            dzieci tylko dlatego, że w przedszkolu będzie więcej niż 1 o takim imieniu...
                                            • abiela Re: imienna maniera a patologia... 15.01.09, 15:13
                                              agatracz1978 napisała:
                                              Julią.
                                              >
                                              > Pewnie jedna może być Julią inna Julką a jeszcze inna Julcią.

                                              A co z czwartą i piątą? A co z cztereami dziewczynkami o imieniu
                                              Maja? W praktyce będą one nazywane Majaiksińska.

                                              U nas jest także
                                              > przedszkole gdzie każde dziecko oprócz imienia ma przypisany jakiś
                                              ulubiony
                                              > kwiat i to też pomaga.

                                              Znaczy przykładowa Julia jest wtedy fiołekiemjulią?

                                              Cóż nie unikniemy chyba takiej sytuacji gdy w przedszkol
                                              > u
                                              > czy szkole pojawi choćby dwoje dzieci z takim samym imieniem.

                                              Naturlanie, że można takiej sytuacji uniknąć.

                                              Zresztą takie
                                              > problemy istnieją od lat i same pamiętamy pewnie czasy szkolne
                                              kiedy było kilka
                                              > Krzyśków, Dorotek czy Kasiek i jakoś wszyscy dawali sobie radę
                                              więc pewnie i
                                              > teraz tragedii nie będzie smile

                                              Nie, oczywiście, że nie będzie.

                                              A chyba nie zabronimy nadawania matkom imion dla
                                              > dzieci tylko dlatego, że w przedszkolu będzie więcej niż 1 o takim
                                              imieniu...

                                              Nie, nie zabraniamy, ale czasem warto na to zwrócić uwagę, bo jak
                                              widać choćby po Twoich postach, nie każda matka zdaje sobie sprawę
                                              jak popularne dane imię jest.
                                              Mnie nie było przyjemnie nosić imię, które w trzydziestoosobowej
                                              grupie występowało jedenaście razy.
                                              • agatracz1978 Re: imienna maniera a patologia... 15.01.09, 15:26
                                                Czasem lepiej być piątą Julką niż jedyną Domicylą czy niepowtarzalnym
                                                Apoloniuszemz dodatkowo "udziwnionym" nazwiskiem. Ja też nie byłam jedyna ze
                                                swoim imieniem, ale jakoś do tej pory nie mam z tym problemów.
                                                • abiela Re: imienna maniera a patologia... 15.01.09, 15:34
                                                  agatracz1978 napisała:

                                                  > Czasem lepiej być piątą Julką niż jedyną Domicylą czy
                                                  niepowtarzalnym
                                                  > Apoloniuszemz dodatkowo "udziwnionym" nazwiskiem.

                                                  Nie wiem co to Domicyla? Mogłabyś sprecyzowac owo "czasem".

                                                  Ja też nie byłam jedyna ze
                                                  > swoim imieniem, ale jakoś do tej pory nie mam z tym problemów.

                                                  Ja problemów z własnym imieniem też nigdy nie mialam. Ale wolę być
                                                  nazywana imieniem niż nazwiskiem.
                                                  • agatracz1978 Re: imienna maniera a patologia... 15.01.09, 15:47
                                                    "Czasem" oznacza w sytuacjach kiedy nasze "wyjątkowe" imię może stać się dla nas
                                                    powodem do co najmniej przykrości i wyśmiania przez koleżanki i kolegów.
                                                    Oczywiście każdy pewnie chciałby być jedyny wyjątkowy ale tak się zwyczajnie nie
                                                    da. Wywoływanie nas samym nazwiskiem też nie jest pewnie ok ale zawsze można
                                                    połączyć imię z nazwiskiem i już nie ma problemu.
                                                    A Domicyla to imię kobiety, której sprawę niedawno prowadziłam. Dodatkowo miała
                                                    straszne nazwisko (z wiadomych powodów nie mogę go podać). Kiedy tylko dostałam
                                                    jej akta pierwsze o czym pomyślałam to jak musiała czuć się jako dziecko z takim
                                                    imieniem i takim nazwiskiem.
                                                  • gaudencja Re: imienna maniera a patologia... 15.01.09, 19:17

                                                    agatracz1978 napisała:

                                                    > "Czasem" oznacza w sytuacjach kiedy nasze "wyjątkowe" imię może
                                                    stać się dla na
                                                    > s
                                                    > powodem do co najmniej przykrości i wyśmiania przez koleżanki i
                                                    kolegów.

                                                    Czasem każde imię może stać się powodem do wyśmiania przez koleżanki
                                                    czy kolegów. To zależy bardziej od tego, czy dziecko weszło/wchodzi
                                                    w rolę kozła ofiarnego, niż od czegokolwiek innego.

                                                    > Oczywiście każdy pewnie chciałby być jedyny wyjątkowy ale tak się
                                                    zwyczajnie ni
                                                    > e
                                                    > da.

                                                    Ja to nie? Matki notorycznie piszą, ze ich dzieci będą wyjatkowe,
                                                    ale nie z powodu imienia. I przynajmniej co do drugiej części tego
                                                    twierdzenia mają z całą pewnością rację, jeśli wybierają imiona z
                                                    TOP 10 czy TOP 20.
                                                  • agatracz1978 Re: imienna maniera a patologia... 15.01.09, 22:44
                                                    Często jednak wybieramy imię jakiegoś powodu (np z uwagi na jakąś ważną dla nas
                                                    osobę, której imię chcielibyśmy żeby nosiło dziecko) a potem okazuje się, że
                                                    niestety wybrane imię mieści się właśnie w TOP 10 czy TOP 20. Co wtedy?
                                                    Rezygnować i szukać "jakiegoś tam" imienia byleby było wyjątkowe czy jednak
                                                    trzymać się swego wyboru. Matki często nieświadomie nadają imiona bardzo
                                                    popularne bo zwyczajnie nie śledzą statystyk nadawania imienia. Zazwyczaj (mówię
                                                    tu o przypadkach, które ja znam osobiście lub z opowieści)wybór imienia to
                                                    bardziej rozmowa z mężem i wybór takiego spośród "rzuconych" podczas rozmowy,
                                                    które podoba się obojgu. Ja nie mam nic przeciwko temu, by moje dziecko było
                                                    wyjątkowe z innego powodu niż tylko imię.
                                                  • gaudencja Re: imienna maniera a patologia... 15.01.09, 23:29
                                                    agatracz1978 napisała:

                                                    > Często jednak wybieramy imię jakiegoś powodu (np z uwagi na jakąś
                                                    ważną dla nas
                                                    > osobę, której imię chcielibyśmy żeby nosiło dziecko) a potem
                                                    okazuje się, że
                                                    > niestety wybrane imię mieści się właśnie w TOP 10 czy TOP 20. Co
                                                    wtedy?
                                                    > Rezygnować i szukać "jakiegoś tam" imienia byleby było wyjątkowe
                                                    czy jednak
                                                    > trzymać się swego wyboru.

                                                    Z tego, co widziałam, motywacja nadania imienia na cześć osoby
                                                    ważnej zdarza sie jednak rzadko. Częściej nadaje się imiona z powodu
                                                    ich urody i w wyniku kompromisu między rodzicami. O ile nie jest
                                                    tak, że możliwy kompromis jest tylko jeden, warto jednak IMO
                                                    sprawdzić statystyki i wybrać imię, które także się podoba, ale jest
                                                    rzadsze. Potem na forum mamy wyrażają niemiłe zaskoczenie tym, że
                                                    Julie w klasie są trzy i nie używa się w odniesieniu do nich ładnego
                                                    imienia, tylko nazwiska (nie zawsze równie ładnego), i niektóre z
                                                    nich żałują nadania tak popularnego imienia - myślały, że będzie
                                                    wyjątkowe.
                                            • a_weasley Re: imienna maniera a patologia... 15.01.09, 20:52
                                              agatracz1978 napisała:

                                              > sami pamiętamy pewnie czasy szkolne kiedy było
                                              > kilka Krzyśków, Dorotek czy Kasiek i jakoś
                                              > wszyscy dawali sobie radę więc pewnie i
                                              > teraz tragedii nie będzie smile

                                              Oczywiście, że tragedii nie będzie, ale czy to tylko tego trzeba unikać, co
                                              powoduje tragedię?
                                              W mojej klasie w liceum wśród 16 dziewczyn występowało 7 imion, jedna była tylko
                                              Joanna (Beat, Dorot i Kasiek po 3, Marzen, Agnieszek i Anek po 2) i jakoś
                                              żyliśmy, znam też Michała (*1975), który był w swojej klasie jednym z sześciu
                                              Michałów, pewnie, że da się żyć, tyle że w tej sytuacji imię traci swoją
                                              podstawową funkcję wyróżniania osobnika w stadzie.

                                              > chyba nie zabronimy nadawania matkom imion dla
                                              > dzieci tylko dlatego, że w przedszkolu będzie
                                              > więcej niż 1 o takim imieniu...

                                              W zasadzie nie, ale dla dorosłego człowieka to, że coś wolno, nie jest
                                              dostatecznym powodem, żeby to zrobić.
                                              • agatracz1978 Re: imienna maniera a patologia... 15.01.09, 22:52
                                                Oczywiście, że to że coś wolno nie jest dostatecznym powodem tego żeby coś
                                                zrobić. Ale fakt, że dziecko nie będzie jedynym noszącym dane imię nie powinno
                                                być powodem do wyszukiwania innego (jeżeli oczywiście wybieraliśmy to imię bo
                                                się nam podobało a nie dlatego, że taka jest moda). Oczywiście we wszystkim
                                                potrzebny jest umiar i zdrowy rozsądek. Sama nie popieram nadawania imion
                                                serialowych takich jak np Dżesika, ale jeżeli jakiejś mamie podoba się to imię
                                                to co zrobić. Tyle będzie zdań ilu ludzi.
                                                A nawet jeżeli w klasie będą dwie Anie to pewnie każda o innym nazwisku i przez
                                                to każda wyjątkowa (no chyba że będą to pechowo dwie Anie Kowalskiesmile)
                            • a_weasley Re: imienna maniera a patologia... 14.01.09, 23:41
                              agatracz1978 napisała:

                              > A z tą modą to chyba jest tak, że jak kilka
                              > osób da podobne imię dziecku to już krzyczy
                              > się o modzie.

                              Widać, żeś tu od niedawna. Rozejrzyj się po sąsiednich wątkach - spieramy się o
                              wartość różnych statystyk, ale w każdym razie nie fundujemy kwalifikacji "modne
                              - rzadkie" na tym, że kilka osób to albo tamto.

                              > Tak samo jak Zosie i Julki wypierają inne
                              > imiona żeńskie.

                              Julia jest na topie od pięciu lat co najmniej, Zofia (SBG, czyli Warszawa i
                              zaraz Gaudencja powie, że nie cała) z 13 miejsca w 2004 r. doszła na 8 w 2006 i
                              tak zostało, jest więc imieniem popularnym.
                              Być może jednak w skali kraju ten proces zachodzi z opóźnieniem i wcale bym się
                              nie zdziwił.
    • joanna-wanna Re: imienna maniera a patologia... 27.01.09, 08:53
      A ja nie zauważyłam tego że ci z "nizin społecznych nadawali
      zagraniczne imional.Z moich obserwacji wynika że nazywają dzieci
      zwykłami imionami,Piotr,Kasia,Magda,Marta w mojej okolicy
      najpopularniejszym inieniem wśród nizin społecznych jes Patryk i
      Dominika.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja