olik1980
18.01.09, 13:27
Mieliśmy wczoraj spytać księdza czy ochrzci nam dziecko (bo my kościelnie
nieślubni). Specjalnie po to pojechaliśmy na kolędę do rodziców. Jakoś nie
mogliśmy przejść do tematu, ale mój mąż wykorzystał okazję perfekcyjnie.
Ksiądz: Jak ma córka na imię?
Ja: Kornelia
Ksiądz konsternacja, myśli chwilę aż w końcu:.... Nie chrzciłem jeszcze żadnej
Kornelii
Mąż cały uradowany: No to będzie miał ksiądz okazję!!!
Załatwione. Nie mógł odmówić, zwłaszcza że była święta Kornelia