gdarin
25.01.09, 11:56
Cytuję za Bystroniem ("Księga imion w Polsce używanych"):
W starym "Vorago rerum" Karola Żery z XVIII wieku znajdziemy zabawną gadkę chłopską o kumach, którzy dziecko wiozą do chrztu, a zapytani przez księdza o wybór imienia spuścili się w tym na wolę samego dobrodzieja. On ksiądz, że dnia tego czytał w Piśmie św. o trojgu pacholętach w piec babiloński wrzuconych, którym były imiona: Sydrach, Misach i Abdenago, daje tedy temu pacholęciu te trzy imiona.
Kumi wsiadłszy na sanie, powracając z dzieckiem do domu, by nie zabaczyć owych trzech imion, ustawicznie je sobie powtarzali, ale powtarzając poprzekręcali na swoje kopyto, a gdy do domu przyjechali i rodzice zapytali ich, jakie imię ksiądz dał chłopcu kum odpowiada: Sydłak, Mydłak, Hajdanago. Ojciec, usłyszawszy to, przeżegnał się znakiem Krzyża św. i powiada: "a pfu do licha, spaskudzili mi dziecię na nic! Trzeba będzie jechać do innego kościoła i ochrzcić po raz drugi."