martuszkaw
02.05.09, 14:28
U nas w rodzinie, najmłodszy nabytek nazwany został Kosmą. Troszkę mi smutno,
bo jak na razie to ja jedyna przekonuję resztę, że imię fajne. Starsze
pokolenie jakoś tak bardzo sceptycznie podeszło, nawet nie niechętnie, co
ostrożnie, takie marudzenie w stylu biedne dziecko, będą za nim kosmaty wołać.
Chwilowo jest pierwszym i jedynym Kosmą w całym mieście (250 - tyś). Jak kuzyn
cztery lata temu z Izoldą zaszalał, to myślałam, że trudno go będzie przebić,
a tu proszę drugi kuzyn poszedł na całego i przyznaję się - nie maczałam w tym
palców

)))