imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow?

    • malina-pl Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 30.05.09, 14:52
      Dla pierwszego syna imię Filip wybrały babcie z średnim wykształceniem,a dla drugiego imię Bartosz wybrał starszy synek z wykształceniem przedszkolnym. My rodzice po magisterce nie mieliśmy dużo do powiedzenia.
      • Gość: rychuslmc Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.09, 15:58
        a co powiecie o parze ,której dzieci noszą imiona NEMEZIS i AZRAEL?
        • Gość: nana Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? IP: *.dynamic.chello.pl 21.05.11, 02:18
          dobrze, ze nie Azazel wink
      • gaudencja Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 31.05.09, 02:26
        malina-pl napisała:

        > Dla pierwszego syna imię Filip wybrały babcie z średnim
        wykształceniem,a dla dr
        > ugiego imię Bartosz wybrał starszy synek z wykształceniem
        przedszkolnym. My rod
        > zice po magisterce nie mieliśmy dużo do powiedzenia.

        Ale to już wasz wybór - nie musieliście kapitulować przed
        otoczeniem, sami tego chcieliście. Mogliście wy wybierać; to wasze
        dzieci.
    • syncytia Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 30.05.09, 16:17
      Przepraszam bo nie przeczytałam wszystkich postów i być może ktoś
      już poruszył te kwestie...ale czytając to, co napisało parę osób
      poprostu ręce mi opadły...
      Co to za wojna? Przecież to jakieś prostactwo śmiać się z czyichś
      imion, nazwisk i wykształcenia...
      A imię, to przeciez tylko imię nic więcej...
      pozdrawiam smile
    • Gość: kot Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.05.09, 17:33
      Mnie się wydaje, że ludzie posiadający pewną kulturę (nie dotyczy to niestety
      wszystkich wykształconych), wybierają imię , mając świadomość jego znaczenia i
      tradycji, jakie się za nim kryją.
      Ludzie "prości" często nie znają pochodzenia danego modnego imienia i nie
      wiedzą, że posiada ono polski odpowiednik (te miny, kiedy im to uświadamiam smile)-
      nie obchodzi ich to, naśladują po prostu celebrytów i znajomych
    • Gość: Ewa a co powiecie na Żelisław ?: IP: *.wroclaw.mm.pl 30.05.09, 19:23
      A dokładniej rzecz biorąc Żelisław Żyżyński -
      pl.wikipedia.org/wiki/%C5%BBelis%C5%82aw_(imi%C4%99)
      Podobno jego tatuś tak wymyślił żeby synek widniał jako ostatni w książce
      telefonicznej. smile
    • Gość: jakie wykszt? Konkurs :) Zgadnijcie jakie mam wykształcenie??? IP: *.zamosc.mm.pl 30.05.09, 19:34
      Zgadnijcie jakie mam wykształcenie mój syn nazywa się ERWIN !

      • aneladgam Re: Konkurs :) Zgadnijcie jakie mam wykształcenie 16.09.12, 17:16
        dowolne. każdy może je nadać.
        (czy, jak optują nowe autorytety, każdy może GO nadać)
    • Gość: ptrptr Re: to mam problem IP: *.chello.pl 30.05.09, 19:36
      Gratuluję!!!
      Męża i poczucia humoru.
      Ruchała Bosko - Let it be!!!
    • Gość: roro Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? IP: *.cloud.volia.net 30.05.09, 20:31
      Ja mam na imię Roger i jakoś nie sądze, aby to świadczyło o niskim
      intelekcie moich rodziców smile Coż chyba ustalanie tego typu reguł
      nie ma większego sensu
      • Gość: W Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.09, 23:04
        Ludzie robię krzywdę dzieciom, dając im wymyślne imiona. Znam człowieka, ma na
        imię Dalibór i nie ma on łatwego życia ( choć on sam twierdzi, że dzięki temu
        zdobędzie sławę i bogactwo, ale to chyba rodzice mu wmówili, by nie miał do nich
        pretensji?)
        Czy dziecko nie może mieć "zwykłego", popularnego imienia? Będzie przez to gorsze?
      • bubster Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 03.06.09, 14:59
        Na podstawie opery "Król Roger" (czytanej "r-o-g-e-r" nie rodżer)
        napisanej przez Polaka, śmiem twierdzić, że to może jednak nie
        jest "jessikowate" imię.
        • kamelia04.08.2007 Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 27.11.10, 23:05
          bubster napisała:

          > Na podstawie opery "Król Roger" (czytanej "r-o-g-e-r" nie rodżer)
          > napisanej przez Polaka,


          kompozytorem jest szymanowski, a libretto napisał iwaszkiewicz.
          W operze wystepuje m.in. ów król Roger (czyt. Roger) oraz jego zona Roksana.
          To tak pod kątem imienniczym.
    • Gość: tt Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? IP: *.acn.waw.pl 31.05.09, 00:42
      Przeczytaj książkę "Freakonomia" (koniecznie wydanie II rozszerzone). Jest w nim cały rozdział poświęcony statystycznej analizie imion i korelacji z "pozycją społeczną" rodziców. Oczywiście w USA (i dochodzi do tego podział rasowy), ale wnioski są chyba podobne.
      Ogólnie - imiona zataczają kręgi. Raz sa staromodne, raz modne. Raz modne u bogatych, póżniej u nowobogackich, póżniej u biednych a póżniej u marginesu. A margines bywa najbardziej kreatywny (i czasem rodzic nawet nie potrafi poprawnie napisac imienia, które nadaje dziecku a które usłyszał w telewizji)...
      Ciekawe są też badania wpływu imienia na wybór w przypadku poszukiwania pracy (przy selekcji CV). Ujawniaja sie podświadome uprzedzenia...
      • Gość: anna Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? IP: *.chello.pl 31.05.09, 01:09
        Coś w tym rzeczywiście jest - ja mam uprzedzenie do imienia Mariola i Andżelika. Może dlatego, że znane mi osoby noszące te imiona to same tipsiary z IQ na poziomie szympansa i yorkiem miniaturką w kubraczku.
        • alicja-15 Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 02.06.09, 10:23
          znam blond tipsiare której syn nosi imię Piotr.Pisałam też kiedys w
          innym wątku,że bliska mi osoba ma syna Oliwiera oraz bliźnięta
          Kajetana i Kalinę-tak sobie myślę czy zaliczyc ich do grupy
          inteligentniejszej czy do zdaniem niektórycgh ludzi bez
          wykształecenia (oboje wyklsztalcenie wyzsze,ale najwidoczniej nie to
          decyduje).Może mi ktoś odpowie na to pytanie?i jeszcze jestem
          ciekawa jaka iloś szkol daje mi prawo okreslania kogos jako osobe
          niewyksztalcona ,bo przeciez nie mozna wrzucic do jednego worka
          ludzi z wyksztalceniem podstawowym,zawodowym,srednim czy wyzszym.
          Jeden z moich znajomych zostal kiedys na studiach okreslony jako
          osoba amitna lecz mało inteligentna(konczylam farmacje),studia owy
          kolega skonczyl z wynikiem bardzo dobrym,bo nic innego nie robił
          tylko wkuwał,a inteligencji w dalszym ciagu brak,bo inteligencji nie
          da sie nauczyc.Wtedy taka osoba z wyksztalceniem wyższym medycznym
          niby jest i co z tego wynika?
    • szampanna Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 31.05.09, 12:31
      przeczytałam sumiennie cały wątek i zdumiało mnie tylko jedno (nie
      wieczne wojny Nikoli ze Stasią, bynajmniej...)
      Dlaczego w kilku postach Blanka pojawia się w kontekście
      imienia dresiarskiego czy ogólnie ulubionego, obok Wanessy i
      Dżessiki, przez niziny społeczne? Naprawdę dziwne mi się to wydaje.
      • anmanika Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 01.06.09, 14:31
        Ostatnio na placu zabaw, tata zawołał swoją córkę: Urszulko. Tak miło zabrzmiało
        wśród tych wszystkich Nikol, Andżelik, Oliwii, Laur itepe.
        • szampanna Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 01.06.09, 15:09
          > wśród tych wszystkich Nikol, Andżelik, Oliwii, Laur itepe.

          ło matko, a czemu Laura znalazła się w jednym worku z Nikolą i
          Andżelą? Może ja nie jestem na bieżąco, bo moja Laura ma prawie 9
          lat, ale kiedy wybieraliśmy to imię, to snuły mi się po głowie
          jakieś konotacje literackie, arystokratyczne nieomalże,
          Przedwiośnie, Petrarka, tego rodzaju rzeczy. Czyżby już tak
          spowszedniało i trafiło pod strzechy?
          • aurita Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 01.06.09, 22:30
            > spowszedniało i trafiło pod strzechy?

            no wlasnie nie trafilo skoro kolezance madralinskiej powyzej z Andzelika sie
            kojarzy suspicious
            • anmanika Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 02.06.09, 13:32
              Wymieniłam wyłącznie to co matki wołały.
    • pasiol2 [...] 01.06.09, 13:38
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: laka Zagadka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.06.09, 09:56
      Jakie wykształcenie lub poziom IQ mają rodzice (są to trzy inne
      rodziny), którzy nadali swoim córkom imiona:
      1. Martyna
      2. Maryna
      3. Mariola
      • Gość: ariella Re: Zagadka IP: *.adsl.inetia.pl 02.06.09, 14:02
        powszechny blad osob kojarzacych imiona z warstwami spolecznymi
        polega na dosc lekka reka uzywanym terminem WYKSZTALCENIE oraz IQ.
        Co czesto oczywiscie pozostaje w koleracji, ale niekoniecznie. Otoz
        rodzice, ktorzy daja dziecku na imie Mariola czy Bianka czy Kevin
        oczywiscie moga miec wyzsze wyksztalcenie i pewnie czasem maja. nie
        maja jednak tego, co nazywa sie hmmm zmyslem spolecznym. Oczywiscie
        mozna nadac dziecku imie Andzelika albo Nicola, bo tak sie podoba,
        bo kontekst literacki, bo cos tam.... Ale trzeba sobie zdawac
        sprawe, ze kazde imie jest w jakis sposob postrzegane i ciagnie za
        soba rejestr skojarzen. I chcac nie chcac, poddajemy mu sie. Jelsi
        pojde zrobic tipsy, to rozmawiajac z pania Andzelika czy Nicola bede
        miala poczucie, ze rozmawiam z profesjonalistka, ale jak pojde po
        kredyt w banku i bedzie mnie obslugiwal pan Kevin, to raczej mu nie
        zaufam.
        Po tym przykladzie moze ktos sie zastanowi i pomysli - ok podoba mi
        sie imie X, ale jaki ono ma kontekst spoleczny? I zawsze beda osoby,
        ktore beda sobie z tego zdawaly sprawe i takie, ktore w zyciu na to
        nie wpadna smile
        pozdr
        • gaudencja Re: Zagadka 03.06.09, 00:09
          Oj, co Ci Kevin w banku przeszkadza?
          • alicja-15 Re: Zagadka 03.06.09, 05:56
            dokładnie o tym samym pomyślalam.Nie wpadajmy w paranoje.Jak ktoś ma
            na imie Kevin to trzeba mu mniej ufac czy przez to gorzej swoje
            obowiazki wykonuje? bez sensu kompletnie.
    • tati1977 Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow Sambor? 03.06.09, 13:16
      Aktor Sambor Czarnota ma dość wyszukane imię i mocno wykształconego
      ojca (doktor Politechniki Częstochowskiej Prodziekan ds. Nauczania)
      • anmanika Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow Sambor? 03.06.09, 13:22
        Toż to piękne staropolskie imię.
        • ariella Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow Sambor? 03.06.09, 14:24
          Tak, przeszkadza mi Kevin w banku i przeszkadzalaby Scholastyka albo
          Jozefina w barze go-go.
          pozdr
          • gaudencja Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow Sambor? 03.06.09, 23:37
            Ale bank to nie świątynia wyrafinowania intelektualno-kulturalnego,
            tylko miejsce handlu kredytami i lokatami.
          • Gość: Pola Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow Sambor? IP: *.dynamic.chello.pl 11.05.11, 16:11
            A jak ma się nazywać pracownik banku żebyś mu ufała? Izaak, Natan czy Aaron?
            • gaudencja Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow Sambor? 11.05.11, 21:17
              Bo jak nie Kevin, to już musi być Izaak, prawda? Nie ma innych imion do wyboru twoim zdaniem?
              • Gość: Pola Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow Sambor? IP: *.dynamic.chello.pl 13.05.11, 18:04
                To oświeć nas jakie imię ma nosić pracownik banku, skoro imiona rodziny Rotszyldów nie pasują... A akurat oni się znali na bankach. smile)))))))))))))))))))
                • gaudencja Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow Sambor? 14.05.11, 18:10
                  Na powaznie sądzisz, że Rotszyldowie byli jedynym bankierami na świecie?
                  • Gość: Pola Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow Sambor? IP: *.dynamic.chello.pl 14.05.11, 19:41
                    Byli też inni, ale patrzmy na najlepszych. smile

                    • gaudencja Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow Sambor? 15.05.11, 01:20
                      Gość portalu: Pola napisał(a):

                      > Byli też inni, ale patrzmy na najlepszych. smile

                      Jesteś naukowcem specjalizujacym się w bankowości, że wiesz, którzy byli najlepsi?
    • Gość: gość Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? IP: 83.238.70.* 03.06.09, 18:32
      Też uważam,że coś w tym jest-im bardziej prości ludzie, tym bardziej
      wymyślne imię nadają dziecku! Czesto nie poprzestają na dziwnych,
      dochodzą jeszcze obcojęzyczne, o brzmieniu i pisowni nie w naszym
      języku.
      • kirah2 Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 05.06.09, 09:04
        Wczoraj na spacerze z córką spotkałam byłą sprzątaczkę w biurze gdzie kiedyś
        pracowałam. Pani jest "udokumentowanym" marginesem społecznym - alkoholiczka
        (przychodziła do pracy pijana), do jej domu bywała wzywana policja, dorosły
        synek w więzieniu. Reakcja na imię córki: "ależ pani dziwaczne imię wymyśliła!".
        Sądząc po jej autentycznym zdziwieniu i minie, faktycznie słyszała to imię po
        raz pierwszy w życiu.
        imię córki: Marcelina.
        • Gość: Rozalia Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.09, 09:27
          Jak dla mnie większość z Was swoimi wypowiedziami próbuje się jakoś podbudować i
          dowartościować.Wasze dzieci nazywają się Antek i Stefcia,domniemam iż pomimo
          waszego często zawodowego wykształcenia zawyżacie anonimowo swój
          intelekt,ponadto klepiecie biede i zazdrościcie przysłowiowej tipsiarce
          bogatego życia,przez to chociaż na forum możecie je powyzywać i ponaśmiewać z i
          mion ich dzieci bo w rzeczywistości brak Wam odwagi!Ten Kevin może wyrosnąć na
          lepiej wykształconego i bardziej inteligentnego mężczyznę niż Twój Franek...i
          wtedy Franio będzie jak ulal pasował przy miotełce i szufelce!
    • a_weasley Garść linków, czyli wszystko już było 05.06.09, 22:49
      Freakonomia
      Imienna maniera a patologia
      Kewinizm
      Im bardziej wymyślne imię...
      • clever.dragon Re: Garść linków, czyli wszystko już było 06.06.09, 10:48
        Ciekawe jakie będą mieć miny te Marysie i Zosie kiedy podrosną i zobaczą, że za
        siatką ich osiedla (którą rodzice odgrodzili się od patologi), za zwodzonym
        mostem i czarcią zapadką, mieszkają po prostu bogatsi od ich rodziców ludzie (
        posiadający nawet okno w kuchni, niektórzy kilka okien), mający odwagę nadawać
        imiona, które im się podobają. A rodzice tych dzieci widząc, że ich dzieci nie
        są w niczym lepsze od tych Nicol i Kevinów będą sobie śpiewać , to nie tak miało
        być, zupełnie nie tak,.
        • gaudencja Re: Garść linków, czyli wszystko już było 06.06.09, 11:08
          clever.dragon napisała:

          za zwodzonym
          > mostem i czarcią zapadką, mieszkają po prostu bogatsi od ich
          rodziców ludzie (
          > posiadający nawet okno w kuchni, niektórzy kilka okien),

          Rozbawiłaś mnie bogactwem jako kryterium lepszości. Nie jest ono
          bynajmniej powszechnie przyjęte - a już na pewno nie przez
          inteligentów, których ikoną od XIX wieku jest ubogi studencina
          przymierający głodem.

          mający odwagę nadawać
          > imiona, które im się podobają.

          Myślisz, że rodzice Bronków czy Felicji są pozbawieni odwagi? I że
          nadają dzieciom imiona, których nie lubią?
          • clever.dragon Re: Garść linków, czyli wszystko już było 06.06.09, 17:47
            Rodzice Bronków idą za modą na osłuchane imiona żyjących dziadków. Wątpię, że
            podobają im się one tak bardzo, że zdecydowaliby się je nadać gdyby nie było na
            nie mody.
            Myślę,że rodzice Felicji nie są pozbawieni odwagi i że nadali dziecku imię które
            im się podoba.
            • gaudencja Re: Garść linków, czyli wszystko już było 06.06.09, 18:34
              clever.dragon napisała:

              > Rodzice Bronków idą za modą na osłuchane imiona żyjących dziadków.
              Wątpię, że
              > podobają im się one tak bardzo, że zdecydowaliby się je nadać
              gdyby nie było na
              > nie mody.

              Gusta są różne i trzeba założyć, że większość rodziców nie chce
              dręczyć dziecka, tylko wybiera imię ich zdaniem najładniejsze. Mnie
              sie Bronisław podoba, natomiast trudno mi uwierzyć, ze komukolwiek
              może się podobać Alan - ale najwyraźniej może.
              • Gość: Ona Re: Garść linków, czyli wszystko już było IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.09, 12:53
                Ostatnio czytałam o 20-sto paro latku o imieniu Józef.Chłopak zmienił imię gdyż
                był wyśmiewany przez kolegów (właśnie przez imię)...
                Rzeczywistość nie jest taka jak stereotyp tegoż forum...niestety.
                A w dzisiejszych czasach nazwać dziecko Bronek to prawdziwa klęska!
                • gaudencja Re: Garść linków, czyli wszystko już było 26.06.09, 23:34
                  Cóż, moja koleżanka ze szkoły zatem poniosła taką klęskę. Ale jakoś
                  jestem pewna, że dziecko cierpieć na tym nie będzie.
                • szarrak Re: Garść linków, czyli wszystko już było 23.11.09, 00:04
                  kurczę, mam znajomego Józka, lat 19. imię idealnie do niego pasuje, chłopak mimo
                  wieku wygląda jak ośmioletni, piegowaty chłoptaś-rozrabiaka, nikt nie mówi o nim
                  inaczej, niż "Józio". nie znam go zbyt dobrze, ale jest raczej lubiany i nikt
                  nie ma problemów z tym, jak się nazywa. mam też kumpla Stacha, lat również 19, i
                  Franka, też 19 - ich imiona są ich wizytówką, są dzięki nim rozpoznawani, a mimo
                  to nie brzmią dziwacznie. nikt też nie podejrzewa ich rodziców o jakieś dziwne
                  aspiracje, jak tu sugerują niektórzy. ale obecni ok. 20-latkowie mają chyba
                  normalne imiona.

                  btw, jak sklasyfikujecie moich rodziców, którzy nazwali mnie LUIZA?
              • malga.p Re: Garść linków, czyli wszystko już było 11.05.11, 22:58
                > Mnie
                > sie Bronisław podoba, natomiast trudno mi uwierzyć, ze komukolwiek
                > może się podobać Alan - ale najwyraźniej może.

                Mnie się podoba Alan. Mój 7- letni brat ma tak na imię. Zwracamy się do niego Alek smile

                Dlaczego wybraliśmy takie imię?
                Właściwie to ja podsunęłam rodzicom ten pomysł. Po raz pierwszy zetknęłam się z tym imieniem, sprawdzając liste osób przyjętych do liceum, do którego skladałam papiery. Na pierwszym miejscu uklasyfikował się Alan XXXXX. Stwierdziłam, że imię to ma ładnie brzmienie, jest krótkie, łatwe w wymowie, rzadko spotykane w PL. Dodatkowym plusem był fakt, że ma świętego patrona. Mama podzieliła moją opinie, natomiast tacie w ogole nie przypadło do gustu. Odnosząc się do tematu wątku: moja mama ma wykształcenie średnie (ukonczyła technikum), ojciec zawodowe. Zgodnie z tym, co napisała autorka wątku ( i nie tylko), mój ojciec powinien być zachwycony tym imieniem, a jednak nie był. On wspominał, że wolałby Piotrusia. Został przegłosowany.
                Nie kierowaliśmy się modą, serialami.
                Przyznam, że gdybym wcześniej trafiła na to forum, po przeczytaniu tylu negatywnych opinii, pewnie wybór padłby na inne imię. W realu jeszcze nigdy nie usłyszeliśmy żadnych niepochlebnych komentarzy. A niektórzy byli nim wręcz zachwyceni np. pani doktor- internista (około 50), która raczej nie należy do nizin społecznych i co dziwne ksiądz! smile
                Mój braciszek jest jak na razie jest zadowolony z własnego imienia. Mam nadzieję, że zawsze będzie.
                • gaudencja Re: Garść linków, czyli wszystko już było 12.05.11, 00:20
                  malga.p napisała:

                  > inie, natomiast tacie w ogole nie przypadło do gustu. Odnosząc się do tematu wą
                  > tku: moja mama ma wykształcenie średnie (ukonczyła technikum), ojciec zawodowe.

                  No ale chyba nikt nie pisał, że jest jakaś bezpośrednia i żelazna zależność, tzn. np że Alan jest nadawany wyłącznie przez pary obojga rodziców bez matury. Technikum Twojej mamy niewiele zmienia, natomiast nie pamiętam, czy w tym watku o tym mowa, ale często wspominano w kontekście imion typu Alana nastoletnie mamusie - tu o tyle się to zgadza, ze miałaś lat naście, kiedy zaproponowałaś Alana rodzicom. Mnie się w tym wieku np. podobała Jessica, ale nie miałam okazji poddać się próbie, czy proponowałabym komuś to imię, czy też nie (zaczytywałam się w tym czasie "Diuną" Herberta).

                  > Przyznam, że gdybym wcześniej trafiła na to forum, po przeczytaniu tylu negatyw
                  > nych opinii, pewnie wybór padłby na inne imię. W realu jeszcze nigdy nie usłysz
                  > eliśmy żadnych niepochlebnych komentarzy.

                  Wiesz, ja też nie pisnęłam słowa rodzicom Kewina (czy też Kevina) ani samemu Kewinowi - koledze mojego syna sprzed prawie 10 lat, z przedszkola - co sądzę o jego imieniu, a jednak cały czas miałam na ten temat jakieś zdanie.

                  A niektórzy byli nim wręcz zachwyceni
                  > np. pani doktor- internista (około 50), która raczej nie należy do nizin społe
                  > cznych i co dziwne ksiądz! smile

                  Akurat księża przeważnie nie są najlepiej wykształceni, więc nie jest to dobry przykład w kontekście wątku. Nie będę wspominać, co sądzę o przeciętnym poziomie lekarzy (i podziela to zdanie mój kuzyn lekarz), bo znów będzie awantura ;-P ale kiedyś już pisałam coś na ten temat.
                  • malga.p Re: Garść linków, czyli wszystko już było 12.05.11, 00:56
                    Te
                    > chnikum Twojej mamy niewiele zmienia,

                    Tak wiem... w zasadzie pięknie komponujemy się w cały temat. Chciałam jedynie zaznaczyć, że nie wszystkim ludziom bez wykształcenia podobają się takie imiona, a za przykład podałam mojego ojca.

                    > Akurat księża przeważnie nie są najlepiej wykształceni, więc nie jest to dobry
                    > przykład w kontekście wątku.
                    W kontekście wątku może i nie najlepszy, ale mnie to zaskoczyło pozytywnie wink

                    > Nie będę wspominać, co sądzę o przeciętnym poziomi
                    > e lekarzy (i podziela to zdanie mój kuzyn lekarz), bo znów będzie awantura ;-P
                    > ale kiedyś już pisałam coś na ten temat.

                    Gaudencjo nie oceniaj lekarza po tym, jakie imiona preferuje wink
                  • Gość: lola ???? IP: *.2-4.cable.virginmedia.com 12.05.11, 11:26
                    "Akurat księża przeważnie nie są najlepiej wykształceni, więc nie jest to dobry przykład w kontekście wątku. "

                    Czyli rozumieć mamy,że dla ciebie wykształcenie średnie i zdana matura jest na równi z wykształceniem podstawowym i zawodowym ?
                    Nie można sobie zostać księdzem ot-tak. Seminarium duchowne jednak ma status uczelni wyższej.
                    Tak, tak, wiem- dzisiaj każdy głupek może mieć dyplom-czyli wychodzi na to,że wszyscy z dyplomem to idioci..........
                    • malga.p Re: ???? 13.05.11, 21:18
                      Gość portalu: lola napisał(a):

                      > Czyli rozumieć mamy,że dla ciebie wykształcenie średnie i zdana matura jest na
                      > równi z wykształceniem podstawowym i zawodowym ?

                      Wykształcenie średnie z samej nazwy jest średnie, ale tacy ludzie są tu na forum (przez większość) klasyfikowani jako Ci z "nizin społecznych".

                      Z tego co wywnioskowałam po wypowiedziach Gaudencji to wg. Niej osoba wykształcona to taka, która studiowała na studiach dziennych (odpowiedni kierunek) na jednej z NAJlepszych uczelni w kraju, zrobiła doktorat, posiada inteligencką rodzinę, a jej dzieci noszą oczywiście staropolskie imiona (nawet i lekarz lubiący bardziej nowomodne jest posądzany o niedokształcenie).
                      (Tu na forum wiele osób deklaruje swoje znakomite wykształcenie i przynależność do wyższych sfer. Widocznie zebrała się cała elita!)
                      Ksiądz to osoba, która ukończyła "jakieś tam" studia, w związku z czym zalicza się do osób o średnim statusie społecznym. W tej grupie znajdują się również osoby konczące szkoły wyższe "lasnu i bansu", a nawet osoby kończące uczelnie państwowe, ale nie spełniające wszystkich wymagań by mianować się osobą dobrze wykształconą....

                      Zgadza się Gaudencjo? Wydaje mi się, że przed rozpoczęciem takiej dyskusji powinno się najpierw podać definicje grup. Co określa niziny, klasę średnią i elitę.


                      • gaudencja Re: ???? 14.05.11, 18:01
                        > zinę, a jej dzieci noszą oczywiście staropolskie imiona (nawet i lekarz lubiący

                        Bez przesady, nie oczekuję po klasie wyższej samych Lutogniewów i Przybysław, choć byłoby miło, gdyby zdarzały się częściej.

                        (nawet i lekarz lubiący
                        > bardziej nowomodne jest posądzany o niedokształcenie).

                        Bez przesady, naprawdę to nie o upodobania imiennicze chodzi w przypadku lekarzy. Upodobania imiennicze mogą być ew. fragmentem większej całości.
                        Badania potwierdzają, że estyma, jaką darzeni są lekarze, prawnicy i księża jako przedstawiciele elit, nie jest charakterystyczna dla samych osób o wyższym statusie społecznych. One tak bardzo lekarzy, prawników i księzy nie cenią.

                        > Ksiądz to osoba, która ukończyła "jakieś tam" studia,

                        Nie zawsze, a seminarium zdaje się daje tytuł równorzędny z tytułem licencjata, ale są to szkoły pod nadzorem Kościoła, a nie państwa, stąd także i nie są finansowane przez państwo.

                        w związku z czym zalicza
                        > się do osób o średnim statusie społecznym.

                        Tego nigdy nie powiedziałam. Nie byłabym tak optymistyczna. Ksieża są tak różni, jak różne jest społeczeństwo, a niektórzy z nich stoją na wyjątkowo niskim poziomie (jak to w całym społeczeństwie, można się natknąć i na takie jednostki).

                        > Wydaje mi się, że przed rozpoczęciem takiej dyskusji powi
                        > nno się najpierw podać definicje grup. Co określa niziny, klasę średnią i elitę

                        Największy problem polega zdaje się na tym, że przypisuje się różnym dyskutantom jakis melanż cudzych poglądów.
                        Co do mnie, z zasady nie używam wyrażenia "niziny społeczne" - raz, że nie mam takiego zwyczaju, dwa, że w polskim społeczeństwie to akurat imo niczego nie tłumaczy. Nie wiem nawet, czym by to coś miało być - a czym są niziny społeczne Twoim zdaniem?

                        W sensie imienniczym niczego to nie tłumaczy, bo MSZ w Polsce klasy średnie od niższych (i też zależy, jak zdefinoiwać średnie) imienniczo raczej się nie różnią.
                        • Gość: Pola Re: ???? IP: *.dynamic.chello.pl 14.05.11, 19:52
                          Gorzej jak menele zaczną nadawać dzieciom imiona Lutogniew i Przybysław, cóż wtedy zrobi biedna elita aby się wyróżnić? smile
                          • gaudencja Re: ???? 15.05.11, 01:21
                            1. Nie obawiaj się, nie zaczną.
                            2. Elita w tej chwili takich imion nie nadaje.
                            • Gość: Pola Re: ???? IP: *.dynamic.chello.pl 15.05.11, 14:46
                              Zdecydowana większosć ludzi wybiera imiona najczęściej nadawane w danym okresie, także obecnie Natalie, Julie, Szymony i Jakuby rodzą się i elicie i przeciętniakom i menelom. Skoro niemal nikt nie nadaje obecnie imienia Sambor (kilka nadań rocznie) to jeżeli ktoś już nada i tak nie oznacza, że należy do elity czy wręcz przeciwnie. Ten wątek jest miejscami wręcz komiczny jak ludzie się dopytają: "czy jak nazwałem dziecko tak i tak to zaliczam się do elity czy też nie".
                              • gaudencja Re: ???? 15.05.11, 17:18
                                Gość portalu: Pola napisał(a):

                                > Zdecydowana większosć ludzi wybiera imiona najczęściej nadawane w danym okresie
                                > , także obecnie Natalie, Julie, Szymony i Jakuby rodzą się i elicie i przeciętn
                                > iakom i menelom. Skoro niemal nikt nie nadaje obecnie imienia Sambor (kilka nad
                                > ań rocznie) to jeżeli ktoś już nada i tak nie oznacza, że należy do elity czy w
                                > ręcz przeciwnie.

                                Może byś trochę poczytała forum, zanim zaczniesz dokonywać takich "odkryć'?
                                • Gość: Pola Re: ???? IP: *.dynamic.chello.pl 16.05.11, 11:55
                                  Dzięki za radę, dostosuję się. Na szczęście oprócz kilku osób z "elyty", którym się wydaje, że pozjadały wszystkie rozumy jest tu wiele normalnych zjadaczy chleba i ich opinie są dla mnie najciekawsze. smile
                      • a_weasley Re: ???? 29.01.12, 21:35
                        Malga.p napisała:

                        > (Tu na forum wiele osób deklaruje swoje znakomite wykształcenie i przynależność
                        > do wyższych sfer. Widocznie zebrała się cała elita!)

                        Już sama tematyka forum czyni je atrakcyjnym raczej dla osób wykształconych - o szerszych niż przeciętne horyzontach i ponadprzeciętnej kompetencji językowej. Jakby tego było mało, Gaudencja narzuca standardy kultury dyskusji trudne do zaakceptowania dla jednostek poniżej pewnego poziomu.
                        Po prostu wykluczenie na wykluczeniu siedzi i wykluczeniem pogania wink
                    • gaudencja Re: ???? 14.05.11, 18:03
                      Gość portalu: lola napisał(a):

                      > Czyli rozumieć mamy,że dla ciebie wykształcenie średnie i zdana matura jest na
                      > równi z wykształceniem podstawowym i zawodowym ?

                      Wielkiej różnicy nie ma. To nie czasy przedwojenne, a chyba wiele osób jeszcze myśli w ówczesnych kategoriach.

                      > Tak, tak, wiem- dzisiaj każdy głupek może mieć dyplom-czyli wychodzi na to,że w
                      > szyscy z dyplomem to idioci..........

                      Nie na to, ale na to, że dyplom to jeszcze dużo za mało, zeby powiedzieć o kimś, iż należy do elity. Przy 50% skolaryzacji na tym poziomie to naprawdę dużo za mało.
    • Gość: Kasia Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? IP: *.tktelekom.pl 08.06.09, 09:23
      Mysle ze to zalezy od chatakteru człowieka a nie wyksztalcenia. Ja
      mieszkam w malej miejscowosci dzie sa osoby o niskim wyksztalceniu a
      ich dzieci maja najczesciej popularne polskie imiona. Nadawanie
      dzieciom oryginalnych imion to czesto chęc aby nasz/a syn/corka
      wyróżnil/a z tłumu. Byc moze taki rodzic sam w mlodosci był szara
      myszka i chce innej przyszłosci dla swojego potomka?
      • pluskotka Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 21.11.09, 11:41
        Teraz prawie każdy może mieć "wyższe" wykształcenie. Więc wątek powoli traci
        sens. smile
        • Gość: anja Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? IP: 88.220.37.* 30.11.09, 16:14
          a co wy chcecie od ludzi mniej wyksztalconych bez mgr przed nazwiskiem ....jakas
          obsesja edukacyjna panuje w tym kraju.... tak czy inaczej odnosnie nadawnia
          imion to;
          w podstawowce moja historyczka miala syna Achillesa, lekarka do ktorej chodzilam
          ma corki Telimene i Jagne - wierzcie mi ze te imiona wtedy byly bardzo rzadkie i
          wywolywaly zdziwienie a panie mamy wyksztalcone jak na to profesja wskazuje.
          i taki porownania sa jak dla mnie pozbawione sensu, kazdy wybiera imie jaki chce
          i nie ma to bynajmniej zwiazku z wyksztalceniem, pozycja zawodowa czy zamoznoscia
          ps sorry za brak polskich liter ale mam laptopa bez polskich liter;/
    • Gość: nieważne bzdurna koleracja - imię a wykształcenie rodziców IP: *.chello.pl 01.12.09, 16:04
      Bez sensu to czepianie sie.
      Ja mam imie typu Ania...
      - wcale go nie lubię
      - wkurza mnie że to taki typ "co drugiemu psu Burek"
      - w szkole było nas 3 i nigdy nie widziałam o którą z nas chodzi jak
      ktoś wołał
      - imię ma w sobie pewną energię i siłę...i wcale akurat nie pasuje
      do mojej daty urodzenia (choc to bardzo subiektywne kto w co wierzy
      i już)

      Więc swoim dzieciom dam imiona nieco bardziej oryginalne, ale na
      pewno nie bedą brzmieć śmiesznie ani archaicznie.
      Imię powinno być "tylko Twoje" i choć Samanty w Polsce to novum, a
      Savanah kojarzy mi się wyłącznie z miastem w USA to cóż - otwierami
      sie na świat i tyle. A że Hildegarda Wybuch brzmi zabawnie i
      rechoczemy? Z takim nazwiskiem raczej rzadne imię nie bedzie
      poważne, ani Kasia, ani Marysia... jak nazwisko do bani - to je
      zmienić trzeba, a nie męczyć się - i tyle.
      • Gość: terrastara korelacja ;) IP: *.dynamic.chello.pl 21.05.11, 02:16
        jw
    • Gość: nan Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? IP: *.dynamic.chello.pl 21.05.11, 02:15
      a ja myślę inaczej wink Im bardziej wykształceni - tym częstszy powrót do korzeni - słowiańskie, ale czasem tez niewiadomo jak napuszone. a im mniej wykształceni - tym bardziej zangielszczone-serialowe.

      Ale oczywiscie to wróżenie z fusów wink bo przecież nie da sie jakoś jednoznacznie okreslic. co nei znzaczy, ze nie widac powrotu do słowiańskiej tradycji. Mnie sie to akurat podoba, ale bez przesady. O ile Mieszko, Dobrosława, Bogusława, Sławomir, Milan, czy Miłosz są fajne, o tyle Gniewosz, Świętopełk, Gniewomira niekoniecznie już m sie podobają wink
      • listopadowka2008bis Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 24.05.11, 23:39
        Skoro tu kazdy ma swoja teorie, to i ja sobie na nia pozwole. Uwazam, ze ludzie z nizszym wyksztalceniem juz sie dowiedzieli, ze passe sa Brajany, bo to zle o nich swiadczy i teraz daja na imie np. Ksawery. Ludzie z wyzszym wyksztalceniem daja tak, jak im sie podoba, bo maja gdzies to, co o ich wyksztalceniu pomysla innni. Nie musza nikomu nic udowadniac wink
        To jest naturalnie jedynie teoria i podejrzewam, ze nia ma odniesienia do rzeczywistosci. Nie jestem w stanie jej jednak sprawdzic, gdyz w zasadzie wszyscy moi znajomi sa po studiach wyzszych magisterskich lub maja tytul doktora. Imiona ich dzieci to m.in. Zuzanna, Ignacy, Blanka, Alan, Marcelina, Martyna, Filip, Nataniel, Klemens, Wawrzyn, Maja, Sonia, Franciszek.
        • gaudencja Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 28.05.11, 12:03
          listopadowka2008bis napisała:

          > Skoro tu kazdy ma swoja teorie, to i ja sobie na nia pozwole. Uwazam, ze ludzie
          > z nizszym wyksztalceniem juz sie dowiedzieli, ze passe sa Brajany, bo to zle o
          > nich swiadczy i teraz daja na imie np. Ksawery.

          Myślę, że jakkolwiek Brajan nie jest nadmiernie częstym imieniem, to przeceniasz zdolności orientacji tych, którzy rozważają dla swoich dzieci imiona w stylu Brajana. Twojej tezie przeczy jeszcze to, że ostatnio regularnie (choć też nie z oszałamiającą częstotliwością) pojawia się u dzieci taki potworek językowy, jak Ksawier.

          Ludzie z wyzszym wyksztalcenie
          > m daja tak, jak im sie podoba, bo maja gdzies to, co o ich wyksztalceniu pomysl
          > a innni. Nie musza nikomu nic udowadniac wink

          Myślę, że przeceniasz ludzi z wyższym wykształceniem. Czyżby nagle połowa Polaków w grupie wiekowej, w której decydują się oni na dzieci, przestała musieć cokolwiek komukolwiek udowadniać tylko dlatego, że ukończyła wyższą szkołę stylizacji paznokcia w administracji w Rykach? Wątpię.
    • Gość: minerwa77 Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? IP: *.promax.media.pl 29.01.12, 20:39
      Mój miesięczny synek ma na imie Stanisław - mój mąz ma doktorat, a ja jestem magistren historii.
      • Gość: ula [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.12, 12:08
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • ksiezna_pani1 Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 31.01.12, 13:58
      Dzieci pewnej pani dr historii: Teodor, Leopold, Marianna i niedawno urodzona Nikolina.
      [url=http://www.suwaczki.com/tickers/eoc97bl1mh5jwae1.png]Tekst linka[/url]
    • Gość: Gość-101 Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 31.01.12, 18:32
      Ten wątek jest dobrze dopasowany do wszystkich tych, ktorzy rozpoczynają zdanie od "Mi":
      "Mi się bardzo podoba imię Tamara. "
    • corianna Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 21.06.12, 23:22
      Pelno stereotypow w tym watku. Ja rozumiem, ze przeprowadzono jakies badania, na temat zgodnosci wyksztalcenia z pewnymi imionami, ale z tego co wiem to dotyczyly spoleczenstwa amerykanskiego, gdzie klasowosc jest bardziej zaawansowana niz u nas. I gdzie te klasy się trzymają smile
      U nas nic sie nie trzyma, dzieci z rodzin profesorskich staja się "biznesmenami" w bialych skarpetkach, a dzieci tychze biznesmenow koncza Harvard.

      Podsumuje swoje spostrzezenia na temat Polski:
      Imiona: Nikola, Oliwia, Julia, Amelia, Nadia, Oliwer, Ksawery są w domach wszelako wyksztalconych rodzin i w rodzinach inteligenckich i w tych, gdzie "pijany konkubent wyrzucil z lozeczka 3 letnia Amelkę ".

      Imiona Zosia Marysia Jas Franio, Jozek Jedrek zeszły pod strzechy i sa wszędzie.

      Imiona Klara Melania Aniela wędruja sobie pod strzechy i za chwilę bedzie ich po kilka w piaskownicy, a wolanie w typie modnych teraz skrotow Mela , Pela, Nela, Pola zastąpi wszechobecne kiedys Basia Kasia .

      I tak jak nie bylo kiedys imienniczego rozroznienia w rodzinach szlacheckich i wiesniackich, tak i teraz go nie ma w rodzinach o roznym wyksztalceniu.
      • gaudencja Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 22.06.12, 00:11
        corianna napisał(a):

        > U nas nic sie nie trzyma, dzieci z rodzin profesorskich staja się "biznesmenam
        > i" w bialych skarpetkach,
        [...]
        > Podsumuje swoje spostrzezenia na temat Polski:
        > Imiona: Nikola, Oliwia, Julia, Amelia, Nadia, Oliwer, Ksawery są w domach ws
        > zelako wyksztalconych rodzin i w rodzinach inteligenckich
        [...]
        > Imiona Zosia Marysia Jas Franio, Jozek Jedrek zeszły pod strzechy i sa wszędzi
        > e.
        [...]
        > Imiona Klara Melania Aniela wędruja sobie pod strzechy i za chwilę bedzie ich p
        > o kilka w piaskownicy, a wolanie w typie modnych teraz skrotow Mela , Pela, Ne
        > la, Pola zastąpi wszechobecne kiedys Basia Kasia .

        Mam zupełnie inne spostrzeżenia, aczkolwiek faktycznie podział klasowy w ujęciu amerykańskim u nas nie funkcjonuje.
      • nadbor256 Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 22.06.12, 06:19
        corianna napisał(a):

        > Pelno stereotypow w tym watku. Ja rozumiem, ze przeprowadzono jakies badania, n
        > a temat zgodnosci wyksztalcenia z pewnymi imionami, ale z tego co wiem to dotyc
        > zyly spoleczenstwa amerykanskiego, gdzie klasowosc jest bardziej zaawansowana n
        > iz u nas. I gdzie te klasy się trzymają smile
        > U nas nic sie nie trzyma, dzieci z rodzin profesorskich staja się "biznesmenam
        > i" w bialych skarpetkach, a dzieci tychze biznesmenow koncza Harvard.
        >
        > Podsumuje swoje spostrzezenia na temat Polski:
        > Imiona: Nikola, Oliwia, Julia, Amelia, Nadia, Oliwer, Ksawery są w domach ws
        > zelako wyksztalconych rodzin i w rodzinach inteligenckich i w tych, gdzie "pija
        > ny konkubent wyrzucil z lozeczka 3 letnia Amelkę ".
        >
        > Imiona Zosia Marysia Jas Franio, Jozek Jedrek zeszły pod strzechy i sa wszędzi
        > e.
        >
        > Imiona Klara Melania Aniela wędruja sobie pod strzechy i za chwilę bedzie ich p
        > o kilka w piaskownicy, a wolanie w typie modnych teraz skrotow Mela , Pela, Ne
        > la, Pola zastąpi wszechobecne kiedys Basia Kasia .
        >
        > I tak jak nie bylo kiedys imienniczego rozroznienia w rodzinach szlacheckich i
        > wiesniackich, tak i teraz go nie ma w rodzinach o roznym wyksztalceniu.




        Cały ten twoj post, to groch z kapustą.
        • corianna Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 22.06.12, 10:33
          nadbor256 napisała:

          >
          >
          >
          >
          > Cały ten twoj post, to groch z kapustą.


          A co w takim razie powiedziec o twoim poscie, mądralo ? Ani grochu ani kapusty, jedynie pieprz wink
          • ariella Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 23.06.12, 08:45
            Wracam do Kevina w banku - nie odpowiadam za moje skojarzenia, są immanentną cechą mojej osobowości smile
            ja ostatnio mam inne skojarzenia, nie dziele juz ludzi na wyksztalconych i nie bo
            1. wyksztalcenie nie musi sie pokrywac z inteligencja, oglada etc
            2. teraz to juz z 50% ma studia, dewaluacja na maksa
            ale z tzw "dobrym pochodzeniem" czy "dobrą rodziną" "dobrą dzielnicą". Oczywiscie zazwyczaj to jest zwiazane z wyksztalceniem, ale nie musi. Chodzi o swiadomość, znajomosc zwiazkow przyczynowo-skutkowych, kontekstow kulturalnych, archetypow, kanonow i bla bla bla. Dobrym przykladem byl ww Roger. U wielbiciela Iwaszkiewicz mnie nie razi zupelnie. U rodziny kibolskiej - lo matko!. Bo nawet jak u ww rodziny od Iwaszkiewicza nie bede znala kontekstu i zapyatam, dlaczego wybrali PAnstwo takie oryginalne imie, to oni mi powiedza i cos z tej rozmowy wyniknie. A ci od Rodżera - ja sie ich nie zapytam, bo co ja moge uslyszec.
            Ludzie nie kojarza, ze imie to stygmat (na+ i - ). Imie ma swoja historie i swoja opowiesc. Ludzie je odbieraja. I stad te klasyfikacje.
            PS2. Nie zgadzam sie, ze wPolsce nie istnieje kastowosc. IMO jest juz dosc silnie zaznaczona, choc fakt, nie widoczna z zewnatrz. I nie jest oparta wylacznie na stanie posiadania, choc pieniadze maja znaczenie. Ech, co ja tu robie, eseje jakies, pa
    • milamala Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 25.06.12, 14:57
      Mamy inne zdanie. Ci z niskiej klasy sredniej, z kompleksami daja zwykle imiona "babciowe", bo im sie wydaje biedakom, ze im sie status podniesie od imienia dziecka.
      Reszta (tj. ludzie z nizin, oraz ludzie na prawde dobrze wyksztalceni z dobrych domow o dosc wysokim statusie) nadaja przerozne. W takich srodowiskach jest cala gama roznych imion, od Marys, Zosi, przez Bartkow, Jaskow, Szymonow, Oskarow czy Alanow.
      Wlasciwie tylko w bardzo niskiej klasie sredniej z niemozliwymi aspiracjami do spelnienia (poprzez braki w ywyksztalceniu) wiado na pewno: bedzie Zofia, Maria albo Wojciech.
      Nie mam nic personalnie do tych imion. Podobaja mi sie. Smiesza mi tylko aspiracje takich ludkow.
      • corianna Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 25.06.12, 15:40
        milamala napisała:

        >> Reszta (tj. ludzie z nizin, oraz ludzie na prawde dobrze wyksztalceni z dobrych
        > domow o dosc wysokim statusie) nadaja przerozne. W takich srodowiskach jest ca
        > la gama roznych imion, od Marys, Zosi, przez Bartkow, Jaskow, Szymonow, Oskarow
        > czy Alanow.
        >

        Zgadzam się, Milamala. Tez podobnie to widzę - te same imiona, ktorych nie mozna ując w jakąs "grupę" w przeroznych domach
        • milamala Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 25.06.12, 23:46
          Coriano, wlasnie zabieralam sie do pisania, ze zgadzam sie zToba w 100%. Potem zobaczylam , ze Ty tez sie ze mna zgadzasz.
          Ja nawet mysle, ze ludzie aspirujacy do czegos wiecej niz sa w stanie uzyskac i tak bezmyslnie nadajac te starodawne imiona po prostu je w jakis sposob obrzydzili. Juz nie patrze na Zosie, jak na neutralne imie, ktore nosila moja ukochana babcia. Teraz Zosia kojarzy mi sie tylko ze smutnymi apiracjami ludzi, ktorym nigdy sie nie uda wyjsc poza swoje srodowisko. Bardzo zaluje.
      • gaudencja Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 25.06.12, 21:32
        milamala napisała:

        > Reszta (tj. ludzie z nizin, oraz ludzie na prawde dobrze wyksztalceni z dobrych
        > domow o dosc wysokim statusie) nadaja przerozne. W takich srodowiskach jest ca
        > la gama roznych imion, od Marys, Zosi, przez Bartkow, Jaskow, Szymonow, Oskarow
        > czy Alanow.

        Nietrafna obserwacja. Chciałabym zobaczyć choć jedną rodzinę z tej drugiej grupy, w której jest syn Oskar czy Alan.

        > Wlasciwie tylko w bardzo niskiej klasie sredniej z niemozliwymi aspiracjami do
        > spelnienia (poprzez braki w ywyksztalceniu) wiado na pewno: bedzie Zofia, Maria
        > albo Wojciech.

        Też nietrafna obserwacja. Tego typu imiona sa raczej standardem w dobrze wykształconych rodzinach z tradycjami i przywiązanych do katolicyzmu, choć nie oznacza to, że są to jedyne nadawane w tej grupie imiona. Nadający je rodzice puchną z dumy, że oni własnie wybierają takie "tradycyjne, polskie, proste imiona" i nic nie udziwniają. Ja już mam dość Jasiów, Maryś i Zoś w bliskim otoczeniu, zwłaszcza w rodzinie męża - czasem zastanawiam się, jak oni w ogóle identyfikują dzieci, o których rozmawiają i dlaczego aż tak bardzo się uparli na te właśnie imiona.
        • milamala Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 26.06.12, 00:05
          Niestety trafna.
          Moda na imiona "babciowo-dostojne"panuje wsrod nizszej klasy aspirujacej do czegos wiecej.

          Moze na poczatku ludzie z "wyzszej klasy"nadawali te tradycyjne imiona, ale teraz juz gremialnie od tego odchodza, odkad zauwazyli, ze bezmyslnie kopiuja je niskie klasy.
          Stad zapewne synek mojej kolezaki fryzjerki to Teodozjusz, a synek mojej kolezanki pani stomatolog to wlasnie Oscar, i to pisany przez "c".
          Twoja teoria juz nie jest aktualna, trzeba isc z duchem czasu, bo moda na imiona to nie status quo.
          • milamala Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 26.06.12, 00:10
            Po prostu sa tacy, ktorzy cos w zyciu osiagneli, nie maja kompleksow, nie musza zatem niczego imieniem dziecka podkreslac, tworzyc, aspirowac.
            Moga dziecku nadac takie imie jakie im sie podoba.
            • ksiezna_pani1 Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 26.06.12, 19:18
              milamala napisała:

              > Po prostu sa tacy, ktorzy cos w zyciu osiagneli, nie maja kompleksow, nie musza
              > zatem niczego imieniem dziecka podkreslac, tworzyc, aspirowac.
              > Moga dziecku nadac takie imie jakie im sie podoba.

              A może Twojej koleżance, która jest fryzjerką spodobał Teodozjusz tak, jak pani stomatolog spodobał się Oscar? Jeśli chodzi o imiona Zofia, Maria wg mnie nie ma w nich nic elitarnego. Raczej nie kojarzą się z klasą wyższą, bo zapewne każdy ma w rodzinie lub zna jakąś Zofie czy Marie. Te imiona wracają i będą wracać, nie warto doszukiwać się powodów, kompleksów etc.
              • milamala Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 26.06.12, 19:54
                Wg mnie tez, w imionach Zofia czy Maria nie ma nic elitarnego.
                Nie wiedza jednak o tym ci, ktorzy chca sie nagle od paru lat "zakorzenic".
                Z portalu e-mama lub innych (watek obok o imionach zagranicznych) lud od paru lat moze sie dowiedziec, ze Alan, Brian czy Oscar jest obciachowe i trzeba zmienic plyte, bo elyta nadaje juz Jan, Wojciech czy Tadeusz. A trzeba przecie biec co sil w nogach za elyta.

                To imiona "spod strzechy", ladne, proste. Samej mi sie kiedys bardzo podobaly, nadalam sobie nawet takie imie lat 20 temu podczas bierzmowania. I wtedy bylam jedyna. Nikt sie jakos wtedy nie chcial "zakorzeniac". Nie musze przypominac, ze wtedy tego typu imiona byly obciachowe.

                Ogolnie zal mi takich ludzi. Zero odwagi, zero inicjatywy.
                A nawet ci powiem ksiezna pani, ze ty masz wiecej inicjatywy i kreatywnosci w znajdywaniu tych swoich imion niz te bezrozumne stada, ktorym powiedziano co jest obciachowe a co elita uznaje za piekne i nie wyjda poza wytyczona linie, zeby ich nawet podpiekano na ruszcie.

                A co do tego co sie komu podoba, to to, ze kolezanka dentystka nadala dziecku takie imie jakie jej sie spodobalo, nie mam watpliwosci. Natomiast co do kolezanki fryzjerki, poniewaz ja bardzo lubie sklonna bylabym uwierzyc , ze ten Teodozjusz jej sie podoba, gdyby nei fakt, ze ma jeszcze 2 innych synow wczesnychnastolatkow z poprzedniego zwiazku Macka i Darka. Nie musze oczywiscie przypominac, ze wtedy kiedy nadawala te imiona jeszcze nie mogla wiedziec, ze elyta zaczela nadawac imiona dostojno-babcine, zaden portal jeszcze o tym wtedy nie mowil.
          • gaudencja Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 26.06.12, 23:19
            milamala napisała:

            > Niestety trafna.

            Nietrafna, a raczej trafna tylko w części. Na pewno nie można nikogo zaklasyfikować do jakiejś pogardzanej klasy aspirującej na podstawie imienia Marysia. Zapewne wśród tejże klasy aspirującej można się spotkać z takim imieniem, ale nie tylko. Fakt faktem, że osoby najbardziej "prądotwórcze" przerzuciły się na Tadziów, Stefanów, Józiów, Felków, Teofilów, Bronków, Irenki, Wandeczki i to nie od dziś, tylko już co najmniej od około 13 lat; nie oznacza to jednak, że w rodzinach dobrze wykształconych i z tradycjami zaprzestało się nadawania imion Zosia, Marysia czy Jaś. Nie oznacza to także, że innych niż "stare" imiona się w ogóle w tych rodzinach nie nadaje.

            > Moda na imiona "babciowo-dostojne"panuje wsrod nizszej klasy aspirujacej do cze
            > gos wiecej.
            > Moze na poczatku ludzie z "wyzszej klasy"nadawali te tradycyjne imiona, ale ter
            > az juz gremialnie od tego odchodza, odkad zauwazyli, ze bezmyslnie kopiuja je n
            > iskie klasy.

            Nie. Myślę, że nie znasz zbyt wielu takich ludzi i nie są to obserwacje, lecz nieugruntowana hipoteza.

            > Stad zapewne synek mojej kolezaki fryzjerki to Teodozjusz, a synek mojej kolez
            > anki pani stomatolog to wlasnie Oscar, i to pisany przez "c".

            Tego typu przykłady, nie wiadomo co mające udowodnić, to najlepszy dowód na Twoją niewielką orientację. Teodozjusz nie znajdował się w nurcie babcino-tradycyjnym, natomiast stomatolog to nie jest osoba, którą należy na podstawie wykształcenia zaliczyć do rodziny wykształconej i z tradycjami.

            > Twoja teoria juz nie jest aktualna, trzeba isc z duchem czasu, bo moda na imion
            > a to nie status quo.

            Podstawowe nurty mody na imiona zmieniają sie co około 30 lat. Tyle tylko, ze prawdopodobnie njaczęściej w rodzinach tradycyjnych jest moda na imiona tradycyjne, ale w każdym pokoleniu oznacza to co innego. Kiedyś prababcinymi imionami były Agnieszka z Katarzyną; obecnie - Wanda i Irena.
            • milamala Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 26.06.12, 23:46
              Jesli moje sa nieugruntowanymi hipotezami to twoje niestety nie mniej.

              Na zadne ani twoje ani moje nie ma scislych naukowych dowodow.
              Ja moge wyciagac wnioski wlasnie z dyskusji na podstawie forum. Jesli ktos przyznaje , ze na portalu poinformowano, ze jakies imie jest obciachem, a zaraz potem inna forumowiczka dodaje, ze imie w stylu "babcino-tradycyjnyma"kiedys jej sie nie podobalo a teraz owszem bardzo. To niestety wnioski rodza sie same, nawet bez naukowych dowodow.

              Czy pania stomatolg mozna uznac za wyksztalcona? To zalezy jakie stosuje sie kryterium. Ja stosuje kryterium laczace edukacje z kultura osobista. Na forum czytam, ze sa tacy co stosuja kryterium w postaci imienia dziecka. Coz, dla kazdego cos dobrego.
              • gaudencja Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 26.06.12, 23:53
                milamala napisała:

                > Jesli moje sa nieugruntowanymi hipotezami to twoje niestety nie mniej.

                Milu, moje to nie hipotezy, tylko obserwacje z życia - nie z forum.

                > Czy pania stomatolg mozna uznac za wyksztalcona? To zalezy jakie stosuje sie kr
                > yterium. Ja stosuje kryterium laczace edukacje z kultura osobista. Na forum czy
                > tam, ze sa tacy co stosuja kryterium w postaci imienia dziecka. Coz, dla kazdeg
                > o cos dobrego.

                Rozumiem, że wykształcenie klasyfikujesz na podstaiwe papierka + uprzejmości, a tylko do klasy społecznej zaliczasz ludzi na podstawie imienia. Można i tak: ;-]
                "Moda na imiona "babciowo-dostojne"panuje wsrod nizszej klasy aspirujacej do czegos wiecej.

                Moze na poczatku ludzie z "wyzszej klasy"nadawali te tradycyjne imiona, ale teraz juz gremialnie od tego odchodza, odkad zauwazyli, ze bezmyslnie kopiuja je niskie klasy."
                • milamala Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 27.06.12, 00:16
                  Taka jestem dziwna, ze wyksztalcenie klasyfikuje na podstawie papierka (nie wszyscy musza wiedziec, zwlaszcza mniej wyksztalceni, ze akurat na medycynie ten papierek to tak znowu latwo nie przychodzi) oraz kultury osobistej. Inni wola (szczegolnie na forum) kwestie wyksztalcenie rozwazac w kategoriach imienia dziecka. Kazdy robi jak uwaza.
                  • gaudencja Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 27.06.12, 00:43
                    Pochodzenie z wykształconej rodziny akurat się klasyfikuje na podstawie papierków rodziców, jeśli już. Natomiast "rodzina wykształcona i z tradycjami" to nie rodzina, w ktorej córka jest stomatologiem, tylko coś zupełnie innego.

                    Osoba, która klasyfikowała ludzi jednoznacznie do konkretnej klasy na podstawie imienia, nie powinna komentować nieprzychylnie czegokolwiek, co inni robią na podstawie imienia, niezależnie od tego, czy tak to rzeczywiście czynią, czy też ona im to tylko fałszywie przypisuje.
                    • milamala Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 27.06.12, 00:56
                      Ale ja to wiem przeciez, ze dla niektorych rodzina wyksztalcona z tradycjami to nie rodzina w ktorej corka jest stomatologiem tylko zupelnie cos innego np. w ktorej corka ma dziecko o imieniu z serii "babcino-dostojnym".
                      Nie musisz mi tego setny raz powtarzac. Nawet ja po lekturze forum szybko zdolalam sie zorientowac co i jak.

                      A najsmieszniejsze, ze tak na prawde wcale nikogo do niczego nie musialam klasyfikowac. To osoby ktorym "wczoraj sie imie babcine nie podobalo a dzis nagle sie spodobalo" same ujawnily swoje pochodzenie rodzinne, niewatpliwie z tradycjami, tylko pytanie jakimi.
                      Ale tego akurat nie chce wiedziec.
                      • gaudencja Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 27.06.12, 19:52
                        milamala napisała:

                        > Ale ja to wiem przeciez, ze dla niektorych rodzina wyksztalcona z tradycjami to
                        > nie rodzina w ktorej corka jest stomatologiem tylko zupelnie cos innego np. w
                        > ktorej corka ma dziecko o imieniu z serii "babcino-dostojnym".

                        Nie, rodzina wykształcona z tradycjami to rodzina wykształcona z tradycjami, a nie taka, w której ktoś w pierwszym pokoleniu skończył jakiekolwiek studia - w tym medyczne, które robią wrażenie faktycznie na ludziach prostych, co w istocie jest tylko świadectwem mentalności, w ramnach której wyksztalcona elita wsi składała się z lekarza, księdza i nauczyciela.

                        > A najsmieszniejsze, ze tak na prawde wcale nikogo do niczego nie musialam klasy
                        > fikowac. To osoby ktorym "wczoraj sie imie babcine nie podobalo a dzis nagle s
                        > ie spodobalo" same ujawnily swoje pochodzenie rodzinne, niewatpliwie z tradycja
                        > mi, tylko pytanie jakimi.
                        > Ale tego akurat nie chce wiedziec.

                        I nie ma najmniejszej potrzeby, żebys to wiedziała.
                        • milamala Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 30.06.12, 10:30
                          Dobrze, ze wiesz co robi wrazenie albo nie na ludziach prostych. Bo ja np. nie wiem. Dlatego chetnie sie od Ciebie dowiaduje np.
                          aspirujesz do znajomosci w srodowisku profesorskim, w co oczywiscie nalezy bardzo powatpiewac. Ostatni profesor z ktorym mialam do czynienia byl nie tylko cenionym profesorem na najlepszej polskiej uczelni i przy okazji moim promotorem i jednoczesnie alkoholikiem.
                          Bardzo pasuje w kontekscie Twoich zachwytow nad profesorskim srodowiskiem, Twoja wlasna wypowiedz:
                          „To, o czym piszesz, to jakies życzeniowe wyobrażenia, być może faktycznie tworzone przez prostych ludzi”.

                          To tyle w rozpoczetym przez Ciebie temacie pt. czlowiek prosty.

                          • gaudencja Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 01.07.12, 23:18
                            milamala napisała:

                            > Dobrze, ze wiesz co robi wrazenie albo nie na ludziach prostych. Bo ja np. nie
                            > wiem. Dlatego chetnie sie od Ciebie dowiaduje np.

                            Ależ proszę, mój kontakt z takimi osobami jest wprawdzie ograniczony, ale istnieje - w realu i na forach także. Natomiast ogromnie mnie dziwi, że nie wiesz tego z własnego doświadczenia - jeszcze niedawno z dumą podkreslałaś, że jesteś z prostej rodziny, a teraz już się tego z całą mocą wypierasz. Nieładnie.

                            > aspirujesz do znajomosci w srodowisku profesorskim, w co oczywiscie nalezy bard
                            > zo powatpiewac.

                            Ależ powątpiewaj, ileż wola! Naprawdę mało mnie to interesuje.

                            Ostatni profesor z ktorym mialam do czynienia byl nie tylko cen
                            > ionym profesorem na najlepszej polskiej uczelni i przy okazji moim promotorem
                            > i jednoczesnie alkoholikiem.

                            Alkoholizm zdarza się w każdej grupie i klasie i ma tę cechę, że nigdy nikomu nie dodaje inteligencji, ale też do pewnego momentu nikomu jej nie ujmuje. Szkoda, że ostatni raz miałaś kontakt z jakimkolwiek profesorem w czasie obrony pracy magisterskiej; nie mierz jednak każdego swoją miarą. BTW, która uczelnia polska jest najlepsza twoim zdaniem?

                            > Bardzo pasuje w kontekscie Twoich zachwytow nad profesorskim srodowiskiem

                            Byłabym wdzięczna, gdybyś wdrożyła program codziennych ćwiczen czytania ze zrozumieniem. Potem wróć do powyższego zdania i zastanów się, dlaczego jest nieprawdziwe.
                            • milamala Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 02.07.12, 00:54
                              Wiesz jak czytam Twoje wypowiedzi z kategorii nazwijmy to "profesorskie" to przypomina mi sie pewna znajoma sprzed lat, ktora sobie dorabiala jako studentka sprzatajac u dosyc slynnej piosenkarki. Opowiadala potem na imprezach po drugim piwku, ze "ma kontakty".

                              Ale jedno co mozesz zrobic, to zastosowac zasade, ktora sobie wyobrazasz, ze profesorowie stosuja: inteligentnie ripostowac aby wlasnie inteligencja pokonywac przeciwnika w dyskusji a nie jak dotychczas ... usuwaniem jego postow.
                              • gaudencja Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 06.07.12, 01:09
                                milamala napisała:

                                > Wiesz jak czytam Twoje wypowiedzi z kategorii nazwijmy to "profesorskie" to prz
                                > ypomina mi sie pewna znajoma sprzed lat, ktora sobie dorabiala jako studentka s
                                > przatajac u dosyc slynnej piosenkarki. Opowiadala potem na imprezach po drugim
                                > piwku, ze "ma kontakty".

                                Przykro mi, że masz różne skojarzenia, ale naprawdę nie są na tyle wartościowe, by je prezentować na forum. Tym bardziej, że twoje wypowiedzi z kategorii, nazwijmy ją, "profesorskiej", nawet nie sugerują, ale wskazują explicite i niezbicie, że ostatni raz kontakt z osobą posiadającą ten tytuł miałaś w czasie pisania pracy magisterskiej.

                                > Ale jedno co mozesz zrobic, to zastosowac zasade, ktora sobie wyobrazasz, ze pr
                                > ofesorowie stosuja: inteligentnie ripostowac aby wlasnie inteligencja pokonywac
                                > przeciwnika w dyskusji a nie jak dotychczas ... usuwaniem jego postow.

                                To, co było w tych postach, nie może być nazwane "dyskusją". Twoje posty naruszały netykietę.
                                • milamala Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 08.07.12, 23:15
                                  Akurat w tym skojarzeniu nie chodzilo o to czy byly wartosciowe, ale czy byly celne, i niestety wyglada na to, ze byly.
                                • milamala Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 08.07.12, 23:54
                                  Tym bardziej, że twoje wypowiedzi z kategorii, nazwijmy ją, "profesorskiej", nawet nie sugerują, ale wskazują explicite i niezbicie, że ostatni raz kontakt z osobą posiadającą ten tytuł miałaś w czasie pisania pracy magisterskiej.

                                  Zamiast uzywac slow, ktore mialyby kogos przekonac o twoich rzekomych kontaktach w profesorskim swiecie lepiej skup sie na sensie wypowiedzi i trzymaj sie sedna. To ci sie lepiej przysluzy.
                                  Moje wypowiedzi nie wskazuja "explicite i niezbicie" kiedy owa praca magisterska byla pisana/broniona. Moze tydzien temu. A na zakonczenie niesmialo przupomne, ze to ty a nie ja usilnie acz bezskutecznie przekonujesz innych, ze masz jakoby kontakty w srodowisku profesorskim (tylko po co?). Takze to czy ja mialam kontakt z profesorem i kiedy, nie ma zadnego znaczenia co do meritum sprawy.
                                  • ksiezna_pani1 Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 09.07.12, 09:19
                                    milamala napisała:

                                    Moze tydzien temu. A na zakonczenie niesmialo przupomne
                                    > , ze to ty a nie ja usilnie acz bezskutecznie przekonujesz innych, ze masz jako
                                    > by kontakty w srodowisku profesorskim (tylko po co?). Takze to czy ja mialam ko
                                    > ntakt z profesorem i kiedy, nie ma zadnego znaczenia co do meritum sprawy.

                                    Dlaczego boli (nie pisz, że nie, widać to) Cię to, że Gaudencja ma kontakty w środowisku profesorskim? Tak się uczepiłaś tego...
                                    • figa241 Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 09.07.12, 11:41
                                      A co to ma za znaczenie czy ma kontak ze srodowsikiem profesorskim czy nie????? Dlaczego kogokolwiek ma to bolec, wzbudzac zazdrosc czy cokolwiek innego??? dziwny sposob postrzegania swiata...
                                      • gaudencja Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 09.07.12, 13:15
                                        Otóż nie wiem, na czym polega problem milimalej, ale nie zamierzam tego roztrząsać. Żałosne jest IMO traktowanie słów "explicite" i "niezbicie" jako słów "mających świadczyc o kontaktach w profesorskim świecie", a nie - jako elementów zwyklego zasobu leksykalnego. O tempora, o mores! jeśli ludzie po studiach uważają stosowanie tego typu słów za przejaw niezwykłego i co do istoty sztucznego wyrafinowania.

                                        Smutne jest także, że istnieją w Polsce ludzie, którym to, ze ktoś był świadkiem lub bywa świadkiem dyskusji iluś profesorów wydaje sie do tego stopnia skrajnie nieprawdopodobne, iż uważa, że wymaga to szczegolnego udowadniania. Informuję, że na forum są ludzie, którzy pracują naukowo (na uczelniach), którzy maja w rodzinie osoby pracujące naukowo (w tym profesorów), a wobec tego i mnóstwo znajomych rodzin, w których ktoś uzyskał tytuł profesora, którzy pracują w miejscach, w których profesor profesorem pogania i którzy - uwaga - nie uważają, żeby był to zaszczyt, wyróżnienie, wielki honor i szczęście. Po prostu jest to zwykły element ich życia. Jest takich osob na tym forum ileś. Nie wciśnie się im głodnych kawałków na temat zachowania ludzi "z wyższej klasy", do której profesorowie w powszechnym rozumieniu się zaliczają (przynajmniej w pewnej części).
                                        • figa241 Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 09.07.12, 13:43
                                          gaudencja napisała:

                                          > Otóż nie wiem, na czym polega problem milimalej, ale nie zamierzam tego roztrzą
                                          > sać. Żałosne jest IMO traktowanie słów "explicite" i "niezbicie" jako słów "maj
                                          > ących świadczyc o kontaktach w profesorskim świecie", a nie - jako elementów zw
                                          > yklego zasobu leksykalnego. O tempora, o mores! jeśli ludzie po studiach uważaj
                                          > ą stosowanie tego typu słów za przejaw niezwykłego i co do istoty sztucznego wy
                                          > rafinowania.
                                          >
                                          mnie sie nadzwyczajnie zdaje, ze naduzywanie tego typu sformuowan w kontekscie prozaicznych tematach wypada .... komincznie.
                                          • gaudencja Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 09.07.12, 14:01
                                            A mnie sie zdaje, że niebyt dobrze świadczy o wykształceniu człowieka traktowanie tego typu słów jako nieprzystających do zwykłej wypowiedzi na forum.
                                            • figa241 Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 09.07.12, 14:11
                                              gaudencja napisała:

                                              > A mnie sie zdaje, że niebyt dobrze świadczy o wykształceniu człowieka traktowan
                                              > ie tego typu słów jako nieprzystających do zwykłej wypowiedzi na forum.

                                              Ja nigdzie nie napisalam, ze to zle swiadczy o czyimkolwiek wyksztalceniu...a jedynie o tym, ze moze byc to odebrane komicznie. Mowa oczywiscie o naduzywaniu takowych wyrazen. Zreszta co ja Ci bede tlumaczyc, mysle ze na tyle jestes "obyta i wyksztalcona", ze wiesz doskonale o czym mowie smile-piszesmile
                                              • gaudencja Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 09.07.12, 14:18
                                                Nie zrozumiałaś mnie. Napisałam, że to normalny element języka i niezbyt dobrze swiadczy o wykształceniu traktowane go jako ekstraordynaryjnego (i wywołującego efekt komiczny w razie użycia go w zwyklym tekście).
                                                • milamala Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 09.07.12, 20:41
                                                  Czlowiek na pewnym poziomie powienien znac zasade uzywania slow adekwatnych do okolicznosci. Jesli tego nie wie a przy tym mysli, ze jesli znajdzie sobie jakies slowo w wujku google i przytoczy w dyskusji internetowej majacej jednak charakter potoczny to to niestety jest bardzo komiczne i swiadczy jednoznacznie o takiej osobie.
                                                  Dobrze zapamietaj ta zasade, bo jej nieznajomosc zawsze bedzie Cie zdradzala.
                                                  • gaudencja Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 10.07.12, 10:09
                                                    Ktos określający sie jako "prosta baba" nie powinien pouczać innych, jak się powinni zachowywać ludzie "na pewnym poziomie". Ktoś ewidentnie słabo władający językiem polskim nie powinien pouczać innych, jaka jest norma językowa i co ją przekracza. W przeciwnym razie nieuchronnie popada w pretensjonalność i sam się ośmiesza.
                                                  • figa241 Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 10.07.12, 14:57
                                                    gaudencja napisała:

                                                    > Ktoś ewidentnie słabo władający
                                                    > językiem polskim nie powinien pouczać innych, jaka jest norma językowa i co ją
                                                    > przekracza. W przeciwnym razie nieuchronnie popada w pretensjonalność i sam się
                                                    > ośmiesza.
                                                    >
                                                    Gaudencjo ale pewne normy wypowiedzi sa przypisane do praktycznie wszytkich jezykow- i to ze ja moze nie potrafie poprawnie postawic przecinka, czy czasem zrobie blad ortograficzny nie oznacza ze salobo wladam jezykiem polskim w ogole.
                                                    Niemniejednak zarowno w jezyku poslkim jak i wielu innych jezykach wciskanie( na sile) pewnych "gornolotnych" sformuolowan wypada kuriozalnie, zeby nie powiedziec smiesznie.
                                                    Zwlaszacza jesli jest to luzna pogawedka na forum.
                                                  • milamala Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 10.07.12, 16:12

                                                    Brak umiejetnosci rozeznania gdzie, kiedy, w jakich okolicznosciach i jakich slow wypada uzywac zdradza mowiacego/piszacego.
                                                    Choc czasem w pospiechu robie bledy jezykowe a mimo to znam te podstawowa zasade, to pomysl jak to swiadczy o kims kto nie zna tej zasady. Wstyd.
                                                    Czlowiek dorosly aspirujacy do pewnego poziomu nie musi byc "pouczany" w tym zakresie, musi to sam wiedziec. Jesli nie wie, plus uparcie nie przyjmuje tego do wiadomosci to swiadczy to tylko o nim ... i bynajmniej nie pozytywnie.
                                                  • gaudencja Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 10.07.12, 22:53
                                                    No więc żenujące jest, że osoba, dla której słowem nadzwyczajnym i wymagającym sprawdzania w słowniku jest "explicite", rwie się do pouczania innych, kiedy powinni używać jakiego słownictwa. Żenujące jest także, że osoba definiująca się jako "prosta" (i której posty znakomicie potwierdzają tę jakże trafną samoocenę) rwie się do pouczania innych (którzy tych pouczeń nie potrzebują), jak powinni się zachowywać ludzie na poziomie.

                                                    Niektórzy moi dyskutanci stracili już dużo dobrych okazji, żeby siedzieć cicho, ale doskonale rozumiem, ze nie maja krzty wstydu i z rosnącym samozadowoleniem ośmieszają się dalej. Ponieważ wyraziłam się wystarczająco jasno i nie mam nic do dodania, nie zamierzam dalej tracić czasu na wyjaśnianie czegoś, co najwyraźniej znacznie przerasta ich mozliwości zrozumienia. Nie kontynuuję dyskusji w tym podwątku - jeśli winszujecie sobie dalej się kompromitować, proszę bardzo.
                                                  • milamala Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 11.07.12, 10:21
                                                    cyt. "No więc żenujące jest, że osoba, dla której słowem nadzwyczajnym i wymagającym
                                                    > sprawdzania w słowniku jest "explicite", rwie się do pouczania innych, kiedy po
                                                    > winni używać jakiego słownictwa"
                                                    Jak sie czegos nie wie, to sie to sprawdza, szuka odpowiedzi, uczy, studiuje, nie ma w tym nic zenujacego. Tak sie dochodzi do efektow, wyksztalcenia, obycia itp.
                                                    Zenujace jest to jak sie niczego nie wie i dalej uparcie niczego wiedziec nie chce. To jest dopiero zenada i swiadczy o czlowieku tak zle, ze juz bardziej nie mozna. A juz na pewno swiadczy o slabiuchnym wyksztalceniu ... bo jakiez moze miec wyksztalcenie ktos kto uwaza, ze zenujacycm jest pozyskiwanie nowej wiedzy, nauka, sprawdzanie.
                                                    Uzywaj sobie slownictwa jakiego chcesz i gdzie chcesz, nie moja to sprawa,ze sie osmieszasz na calego. Zreszta nie pierwszy i jak sadze nie ostatni raz.
                                                  • milamala Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 11.07.12, 10:15
                                                    cyt. "Ktos określający sie jako "prosta baba" nie powinien pouczać innych, jak się po
                                                    > winni zachowywać ludzie "na pewnym poziomie"

                                                    Sama widzisz najlepiej, ze to jak ktos sam siebie okresla, przedstawia, pozuje jeszcze nie
                                                    dowodzi, ze to jest prawda. Czasem moze intensywnie wmawiac innym, ze jest sie z
                                                    tych "wyzszych" sfer a glupie wpadki i tak powiedza jaka jest rzeczywistosc.
                                      • ksiezna_pani1 Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 10.07.12, 18:12
                                        figa241 napisała:

                                        > A co to ma za znaczenie czy ma kontak ze srodowsikiem profesorskim czy nie?????
                                        > Dlaczego kogokolwiek ma to bolec, wzbudzac zazdrosc czy cokolwiek innego???

                                        Dla tej osoby chyba ma. Gdyby nie miało, to ta informacja spłynęłaby po niej jak po przysłowiowej kaczce. Niektórzy mają przypadłość, która polega na tym, że nie mogą "przetrawić" tego, że ktoś w ich mniemaniu ma lepiej.

                                        dziwny sposob postrzegania swiata...

                                        Dziwny? To owoc moich doświadczeń.
                                        • figa241 Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 10.07.12, 20:16
                                          ksiezna_pani1 napisała:

                                          > Dla tej osoby chyba ma. Gdyby nie miało, to ta informacja spłynęłaby po niej ja
                                          > k po przysłowiowej kaczce.

                                          mysle ze nie sama informacja o powyzszym fakcie "zirytowala" "TA OSOBE" :p a dosyc specyficzna "maniera" jaka posluguje sie Gaudencja w swoich postach- oczywiscie czasami.
                                          Od razu przepraszam za to, ze pisze o Gaudencji- to nie ejst forum o NIEJ- ale chcialam sie ustosunkowac.

                                          > Niektórzy mają przypadłość, która polega na tym, że
                                          > nie mogą "przetrawić" tego, że ktoś w ich mniemaniu ma lepiej.
                                          >
                                          lepiej bo zna profesorow?? big_grin mozna ich znac swietnie- pracujac jako "konserwator powierzchni plskaich" na uczelni...a czy ma sie wtedy lepiej- ciezko powiedziec...


                                          > Dziwny? To owoc moich doświadczeń.

                                          Jak rozumiem doswiadczylas tego, ze ludzi boli to ze ktos obraca sie np. w towarzystwie naukowym?? No to sama powiedz czy to nie jest dziwne???
                                          • ksiezna_pani1 Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 10.07.12, 20:56
                                            figa241 napisała:

                                            > mysle ze nie sama informacja o powyzszym fakcie "zirytowala" "TA OSOBE" :p a do
                                            > syc specyficzna "maniera" jaka posluguje sie Gaudencja w swoich postach- oczywi
                                            > scie czasami.
                                            > Od razu przepraszam za to, ze pisze o Gaudencji- to nie ejst forum o NIEJ- ale
                                            > chcialam sie ustosunkowac.

                                            Daruj sobie ten ton. Oceniasz innych - z całym szacunkiem - a sama nie świecisz przykładem

                                            > lepiej bo zna profesorow?? big_grin mozna ich znac swietnie- pracujac jako "konserwat
                                            > or powierzchni plskaich" na uczelni...a czy ma sie wtedy lepiej- ciezko powiedz
                                            > iec...

                                            Nie mówiłam akurat o tym, tylko ogólnie. A czy lepiej, nie wiem. napisałam "w ich mniemaniu".


                                            > Jak rozumiem doswiadczylas tego, ze ludzi boli to ze ktos obraca sie np. w towa
                                            > rzystwie naukowym?? No to sama powiedz czy to nie jest dziwne???
                                            >


                                            Niestety tak. Doświadczyłam też innych przejawów "boleści". Ludzie potrafią zazdrościć wszystkiego, wiem, że brzmi to banalnie, ale taka jest prawda. Sama pochodzę z tzw dobrej rodziny i niestety nieraz musiałam znosić kąśliwe uwagi.

                                            Nie ludzi bardzo często boli to, że ktoś no włąsnie w ICH mniemaniu ma lepiej. Ludzi najbardziej boli to, że ktoś ma/zna coś/kogoś o czym mogą tylko pomarzyć... Choć wiele marzeń można zrealizować, ale trzeba chcieć a dużo łatwiej jest siedzieć... i tylko marzyć.

                                            No to sama powiedz czy to nie jest dziwne???

                                            Owszem, jest to dziwne, ale człowiek jest dziwną istotą. Dla mnie dziwnym zachowaniem było i jest nadal to, jak pewnemu mieszkańcowi mojej okolicy skradziono samochód i splądrowano dom, a jego sąsiad chodził pijany ze szczęścia i dumny niczym paw uncertain "bo w końcu temu Malinowskiemu (nazwisko zmienione) utarto nosa". Dodam tylko, że ten Malinowski jest niezwykle miłą osobą, a sąsiadowi popadł, bo za dobrze mu się wiodło. No cóż, ludzie są różni.
                                            • figa241 Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 10.07.12, 21:34
                                              ksiezna_pani1 napisała:
                                              >
                                              > Daruj sobie ten ton.

                                              Ksiezno nie denerwuj sie- jaki ton? Ja nic zlego nie mialam na mysli.

                                              > Oceniasz innych - z całym szacunkiem - a sama nie świecis
                                              > z przykładem
                                              >
                                              Staram sie nie oceniac- ale akurat Gaudencja czasem pisze w dosyc specyficzny sposob- co moze- lecz wcale nie musi denerwowac. Nie oceniam jej- a jedynie odnosze sie do tego zagadnienia. Choc w sumie niepowinnam- nie moja sprawa- zatem w tym temacie odemnie tylesmile

                                              >
                                              > Nie mówiłam akurat o tym, tylko ogólnie. A czy lepiej, nie wiem. napisałam "w i
                                              > ch mniemaniu".

                                              Nikt z Nas (a przynajmniej spora wiekszosc) nie zna sie osobiscie- kazdy z Nas moze tutaj napisac niestworzone historie dotyczace siebie- klawiatura przyjmie wszytko. Zatem czy tak naprawde jest czego zazdroscic- nikt nie ma pewnosci. A jesli nawet- niech to bedzie zazdrosc w pozytywnym aspekciesmile


                                              >
                                              >
                                              > Niestety tak. Doświadczyłam też innych przejawów "boleści". Ludzie potrafią zaz
                                              > drościć wszystkiego, wiem, że brzmi to banalnie, ale taka jest prawda. Sama poc
                                              > hodzę z tzw dobrej rodziny i niestety nieraz musiałam znosić kąśliwe uwagi.
                                              >
                                              przykre to co piszesz...ale chyba wiem co masz na mysli- i wierze, ze niestety bywa i tak.

                                              > Nie ludzi bardzo często boli to, że ktoś no włąsnie w ICH mniemaniu ma lepiej.
                                              > Ludzi najbardziej boli to, że ktoś ma/zna coś/kogoś o czym mogą tylko pomarzyć.
                                              > .. Choć wiele marzeń można zrealizować, ale trzeba chcieć a dużo łatwiej jest s
                                              > iedzieć... i tylko marzyć.
                                              >
                                              Zgadzam sie co do joty- wiec mysle ze nie ma sobie co tutaj paluchami wytykac roznych przywar..bo latwo sie zapetlic i stac sie takim samym zawistnym czlekiem.


                                              >
                                              > Owszem, jest to dziwne, ale człowiek jest dziwną istotą. Dla mnie dziwnym zacho
                                              > waniem było i jest nadal to, jak pewnemu mieszkańcowi mojej okolicy skradziono
                                              > samochód i splądrowano dom, a jego sąsiad chodził pijany ze szczęścia i dumny n
                                              > iczym paw uncertain "bo w końcu temu Malinowskiemu (nazwisko zmienione) utarto nosa".
                                              > Dodam tylko, że ten Malinowski jest niezwykle miłą osobą, a sąsiadowi popadł, b
                                              > o za dobrze mu się wiodło. No cóż, ludzie są różni.
                                              >
                                              Tez znam podobne przyklady,,,niestety,,,,
                                              • ksiezna_pani1 Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 10.07.12, 22:08
                                                figa241 napisała:

                                                > ksiezna_pani1 napisała:
                                                > >
                                                > > Daruj sobie ten ton.
                                                >
                                                > Ksiezno nie denerwuj sie- jaki ton? Ja nic zlego nie mialam na mysli.

                                                Nie jestem zdenerwowana, tylko zmęczona zaistniałą sytuacją. Od pewnego czasu dzieje sie tu coś niedobrego. A szlachetne cele sięgnęły dna.
                                        • figa241 OT- do Ksieznej 10.07.12, 20:23
                                          Ksiezno- gratulacje z okazji obrony smile
                                          • ksiezna_pani1 Re: OT- do Ksieznej 10.07.12, 20:57
                                            figa241 napisała:

                                            > Ksiezno- gratulacje z okazji obrony smile

                                            A dziękuje, dziękuje.
                                        • milamala Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 11.07.12, 10:22
                                          Ksiazna pani najwyrazniej rzutuje wlasne widzenie swiata na innych.
                                          • ksiezna_pani1 Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 11.07.12, 11:40
                                            milamala napisała:

                                            > Ksiazna pani najwyrazniej rzutuje wlasne widzenie swiata na innych.

                                            No coś Ty! Naprawdę? big_grin big_grin Oj milamalo, myślę, że trochę refleksji nad własnym postępowaniem nie zaszkodzi wink

                                            • milamala Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 11.07.12, 15:03
                                              "No coś Ty! Naprawdę? big_grin big_grin Oj milamalo, myślę, że trochę refleksji nad własnym
                                              > postępowaniem nie zaszkodzi wink"

                                              Oj widzisz, a ja zreflektowalam z twoich tekstow ciebie.
                                              Mysle, ze tylko ktos kto sam ma taki problem, jest w stanie wymyslec, ze mozna komus zazdroscic kontaktow z profesorami, jakby o swietych w niebie chodzilo a nie o ludzi.
                                              Ja juz dyskretnie pomine prawdziwosc takich twierdzen, w ktore inne wpadki (brak umiejetnosci rozeznania gdzie i jakich okreslen wypada uzywac) pozwalaja szczerze watpic.
                                              • ksiezna_pani1 Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 11.07.12, 15:17
                                                milamala napisała:

                                                >
                                                > Oj widzisz, a ja zreflektowałam z twoich tekstow ciebie.

                                                No i do jakich wniosków doszłaś?

                                                > Mysle, ze tylko ktos kto sam ma taki problem, jest w stanie wymyslec, ze mozna
                                                > komus zazdroscic kontaktow z profesorami, jakby o swietych w niebie chodzilo a
                                                > nie o ludzi.

                                                Mam zazdrośnic samej sobie? big_grin big_grin big_grin big_grin Jeśli nie kieruje Tobą zazdrość, to wytłumacz mi dlaczego tak uczepiłaś się tej sprawy?

                                                > Ja juz dyskretnie pomine prawdziwosc takich twierdzen, w ktore inne wpadki (bra
                                                > k umiejetnosci rozeznania gdzie i jakich okreslen wypada uzywac) pozwalaja szcz
                                                > erze watpic.

                                                Mam być szczera? Zamiast latać i sprawdzać, gdzie wypada używać danych sformułowanie, radziłabym Ci poćwiczyć pisanie wink bo ciężko się czyta te Twoje mądrości.
                                                • milamala Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 11.07.12, 21:16
                                                  Jak komus ciezko czytac, to nalezy cwiczyc, cwiczyc i jescze raz cwiczyc. Nie bac sie, nie zniechecac tylko cwiczyc. Nauki nigdy dosc. Wcale nie trzeba zaczynac od trudnych tekstow, ktorych sie nie rozumie, i ciezko czyta. Od prostych tez mozna zaczac, z czasem przyjdzie czas na cos trudniejszego. Powodzenia.
                                                  • ksiezna_pani1 Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 11.07.12, 21:24
                                                    milamala napisała:

                                                    > Jak komus ciezko czytac, to nalezy cwiczyc, cwiczyc i jescze raz cwiczyc. Nie b
                                                    > ac sie, nie zniechecac tylko cwiczyc. Nauki nigdy dosc. Wcale nie trzeba zaczyn
                                                    > ac od trudnych tekstow, ktorych sie nie rozumie, i ciezko czyta. Od prostych te
                                                    > z mozna zaczac, z czasem przyjdzie czas na cos trudniejszego. Powodzenia.

                                                    Aleś mi pojechała, chyba się nie pozbieram wink Jesteś urocza. Ale tak szczerze, nadal uważam (i chyba nie tylko ja), że powinnaś poćwiczyć pisanie wink Dobrze Ci radze wink unikniesz wielu nieprzyjemnych sytuacji tongue_out
                                                  • milamala Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 11.07.12, 21:36
                                                    Tak to w zyciu bywa, niektorzy pisanie, niektorzy czytanie a inni wszystko naraz. A zycie toczy sie dalej.
        • a_weasley Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 10.07.12, 23:21
          Gaudencja napisała:

          >> Reszta (tj. ludzie z nizin, oraz ludzie na prawde dobrze wyksztalceni
          >> z dobrych domow o dosc wysokim statusie) nadaja przerozne.
          >> W takich srodowiskach jest cala gama roznych imion, od Marys,
          >> Zosi, przez Bartkow, Jaskow, Szymonow, Oskarow czy Alanow.

          > Nietrafna obserwacja. Chciałabym zobaczyć choć jedną rodzinę z tej drugiej
          > grupy, w której jest syn Oskar czy Alan.

          Proszę bardzo.
          Pradziadek lekarz, babcia też lekarka, ojciec prawnik, synowie Alan i Oliwier (młodsza od nich córka, żeby było zabawniej, Kasia).
          • gaudencja Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 11.07.12, 10:31
            a_weasley napisał:

            > Proszę bardzo.
            > Pradziadek lekarz, babcia też lekarka, ojciec prawnik, synowie Alan i Oliwier (
            > młodsza od nich córka, żeby było zabawniej, Kasia).

            Ten pradziadek lekarz faktycznie o czymś mógłby świadczyć, ale poza tym to po środowisku lekarskim i prawniczym nie za wiele sie spodziewam, choć zdarzają się w nim także osoby naprawdę wyksztalcone wink

            Mimo wszystko jednak raczej (mówię o imiennictwie) jest to przypadek raczej jednostkowy w grupie, w której tradycje wyższego wykształcenia sięgają kilku pokoleń wstecz.
      • nadbor256 Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 26.06.12, 00:08
        milamala napisała:


        > Reszta (tj. ludzie z nizin, oraz ludzie na prawde dobrze wyksztalceni z dobrych
        > domow o dosc wysokim statusie) nadaja przerozne. W takich srodowiskach jest ca
        > la gama roznych imion, od Marys, Zosi, przez Bartkow, Jaskow, Szymonow, Oskarow
        > czy Alanow.
        > Wlasciwie tylko w bardzo niskiej klasie sredniej z niemozliwymi aspiracjami do
        > spelnienia (poprzez braki w ywyksztalceniu) wiado na pewno: bedzie Zofia, Maria
        > albo Wojciech.
        > Nie mam nic personalnie do tych imion. Podobaja mi sie. Smiesza mi tylko aspira
        > cje takich ludkow.



        Slowo naprawde nie jest tak trudno napisac. Do jakiej grupy z brakami w wyksztalceniu siebie zaliczasz?
        • milamala Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 26.06.12, 00:11
          Nadborku ja jestem prosta baba. Nie martw sie.
          • milamala Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 26.06.12, 00:19
            Nadborku, jeszcze malenka uwaga przed snem. Moi rownie prosci rodzice nauczyli mnie, ze ludzie z wyzszej od nas klasy roznia sie od nas tym, ze wiedza, iz jedna z podstawowych zasad savoir vivre jest nie wytykanie bledow, potkniec czy literowek innym. Czlowiek kulturalny jest nim dlatego, ze umie przemilczec cudze wpadki.
            Ale jak widze, my z tej samej klasy, to nas ta zasada na szczescie nie dotyczy. Milych snow.
            • ksiezna_pani1 Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 26.06.12, 19:01
              milamala napisała:

              iz je
              > dna z podstawowych zasad savoir vivre jest nie wytykanie bledow, potkniec czy l
              > iterowek innym. Czlowiek kulturalny jest nim dlatego, ze umie przemilczec cudze
              > wpadki.
              > Ale jak widze, my z tej samej klasy, to nas ta zasada na szczescie nie dotyczy.
              > Milych snow.

              Droga milamalo, uważam, że po popełnieniu tamtego komentarza nie powinnaś wypowiadać się na temat savoir vivre wink
              • milamala Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 26.06.12, 19:58
                Ah ksiezna pani, poniewaz najwyrazniej nie zrozumialas tego co przeczytalas, to nie bede sie nad toba pastwic i wstrzymam sie z komentarzem.
                • ksiezna_pani1 Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 26.06.12, 20:04
                  milamala napisała:

                  > Ah ksiezna pani, poniewaz najwyrazniej nie zrozumialas tego co przeczytalas, to
                  > nie bede sie nad toba pastwic i wstrzymam sie z komentarzem.

                  Zrozumiałam. Pisząc powyższy komentarz odniosłam się do Twojego pierwszego, który uważam za mało grzeczny. Nie powinno się pisać w tym stylu. Nie chciałam nikogo urazić smile
                  • milamala Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 26.06.12, 20:12
                    Nie zrozumialas moja droga. Twoj komentarz zdradzil brak zrozumienia tekstu, a moze brak umiejetnosci dostrzezenia ironii. Nie wazne. Nie brnij.
                    Skup sie na wymyslaniu imion, bo nabralam nawet ostatnio szacunku do twoich pomyslow, i kto wie, moze i ja cos w tych dziwnych acz kreatywnych zestawach znajde dla siebie.
                    Powodzenia.
                    • ksiezna_pani1 Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 26.06.12, 20:33
                      milamala napisała:

                      > Nie zrozumialas moja droga. Twoj komentarz zdradzil brak zrozumienia tekstu, a
                      > moze brak umiejetnosci dostrzezenia ironii. Nie wazne. Nie brnij.

                      Zapewniam Cię, że nie mam problemów z czytaniem ze zrozumieniem, ironie też potrafię dostrzec. Napisałam tylko to, co myślę, abstrahując od tematu.

                      > Skup sie na wymyslaniu imion, bo nabralam nawet ostatnio szacunku do twoich pom
                      > yslow, i kto wie, moze i ja cos w tych dziwnych acz kreatywnych zestawach znajd
                      > e dla siebie.
                      > Powodzenia.

                      Pozwól, że skupi się na tym, na czym będę chciała. Posiadam wolą wolę smile
                      Ale dziękuje za miłe słowa smile
            • gaudencja Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 26.06.12, 23:28
              milamala napisała:

              > Nadborku, jeszcze malenka uwaga przed snem. Moi rownie prosci rodzice nauczyli
              > mnie, ze ludzie z wyzszej od nas klasy roznia sie od nas tym, ze wiedza, iz je
              > dna z podstawowych zasad savoir vivre jest nie wytykanie bledow, potkniec czy l
              > iterowek innym. Czlowiek kulturalny jest nim dlatego, ze umie przemilczec cudze
              > wpadki.

              Nic z tych rzeczy. Wystarczy pójść na jakiekolwiek zgromadzenie dostojnych profesorów, którzy prześcigają się w prawieniu sobie złośliwości oraz wytykaniu wszelkich potknięć; sztuka polega na tym, żeby zrobić to w odpowiednio błyskotliwy sposób, możliwie wytrącając adwersarzowi broń z ręki. To, o czym piszesz, to jakies życzeniowe wyobrażenia, być może faktycznie tworzone przez prostych ludzi, którzy najchętniej działania w stylu "madry głupiemu ustępuje" będą wymagać tylko od innych, dla siebie radośnie rezerwując status głupiego, który nigdy nikomu nie ustąpi.
              • milamala Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 27.06.12, 00:02
                Poczytaj zasady savoir vivre. Na pewna przyda ci sie to bardziej niz czytanie i wyobrazanie sobie tego jak wygladaja zgromadzenia profesorow. Zostaw profesorom co ich.
                • gaudencja Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 27.06.12, 00:11
                  milamala napisała:

                  > Poczytaj zasady savoir vivre. Na pewna przyda ci sie to bardziej niz czytanie i
                  > wyobrazanie sobie tego jak wygladaja zgromadzenia profesorow.

                  Rozumiem i doceniam twoją wybująłą fantazję, przejawiającą się w wielu wyprodukowanych dziś postach, ale nie możesz bez naruszenia zasad racjonalności z góry i niezbicie zakładać, że wszyscy twoi dyskutanci znają zgromadzenia profesorów tylko z lektury.
                  • milamala Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 27.06.12, 00:17
                    Wierz mi, w niektorych przypadkach moge tak zakladac.
                    • gaudencja Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 27.06.12, 00:37
                      Jedynie w swoim.
                      • milamala Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 27.06.12, 00:44
                        Faktycznie moze powinnam uscislic, nie dam rady takich wnioskow wyciagac u nikogo innego jak tylko u tego co sam twierdzi, ze wie jak owe spotkania wygladaja.
                        • gaudencja Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 01.07.12, 23:26
                          Chciałabym zobaczyć, jak wyciagasz wnioski "u" kogokolwiek. Cokolwiek mialaś na myśli, bo słownik frazeologiczny języka polskiego nie zna takich dziwów.
                          • milamala Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 02.07.12, 01:19
                            Faktycznie, powinnam to ujac poprawnie jezykowo. Ciagle zapominam, ze nie kazdy potrafi szybko i sprawnie myslec, ktora to jak wiadomo umiejetnosc zwykle pomaga w rozumieniu tekstow, nawet tych nieujetych w slownikach frazeologicznych. Poprawie sie. Na przyszlosc postaram sie byc dla kazdego zrozumiala od profesora po sprzataczke.
                            • olianka Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 02.07.12, 09:54
                              Milamala, trzeba mieć tupet, żeby pisząc tak nieskładnie wytykać innym, że nie rozumieją.
                              • ksiezna_pani1 Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 10.07.12, 17:49
                                olianka napisała:

                                > Milamala, trzeba mieć tupet, żeby pisząc tak nieskładnie wytykać innym, że nie
                                > rozumieją.

                                Dokładnie! Dodam jeszcze, że ta osoba chce poprawiać innych. Śmiech na sali.
        • corianna Re: nadbor co z Tobą ? 26.06.12, 00:57
          > Slowo naprawde nie jest tak trudno napisac. Do jakiej grupy z brakami w
          > wyksztalceniu siebie zaliczasz?


          Nowy post Pani nadbor i znów nie widzę treści merytorycznej. Droga Pani, mozna napisac "zgadzam się " lub "nie zgadzam się", jezeli sie nie ma nic mądrzejszego do napisania ale ma sie ambicje uczestniczenia w dyskusji. Natomiast to nieuprzejme wytykac ludziom braki w wyksztalceniu. W dodatku zupelnie bezpodstawnie. Byłoby milej rozmawiać bez takich osobistych wycieczek. Bez urazy smile
          • ariella niska klasa srednia 26.06.12, 18:19
            spodobalo mi sie to okreslenie i zgadzam sie z teza, ze oni ida w tradycje, zastanawiam sie, czy nie dlatego, ze brakuje im wlasnej, w sensie, ze to najczesciej słoiki i potrezbuja takiego jakiegos zakorzenienia?
            PS nie mam nic do sloikow, po prostu uwazam, ze pewne grupy o wspolnych cechach maja... wspolne cechy smile
            • corianna Re: niska klasa srednia 27.06.12, 11:45
              co to znaczy - sloiki potrezbują ?
              Nizszą klase srednia okreslasz mianem - sloiki ?

              Zwykle nie mam klopotow z czytaniem ze zrozumieniem, ale tu potrzebowalabym dodatkowych wyjasnien.
              • ariella :)))) 29.06.12, 06:56
                sloiki - slyszalam to juz z kilku zrodel, wiec myslalam, zr juz jest ogolnoprzyjete. to mlodzi ludzie, ktorzy do wawy przyjechali za kasa, maja 60 m na strzezonym osiedlu w ratach na 30 lat, sa bardziej warszawscy niz warszawiacy i co tydzien wracaja od rodzicow z autem pelnym sloikowsmile z walówka. cecha szczegolna to ogromna determinacja
                • milamala Re: :)))) 29.06.12, 11:48
                  Sloiki ... ciekawe okreslenie. Ma szanse na forum zrobic spora kariere.
                  Nie znalam tego okreslenia i podejrzewam, ze nie tylko dlatego, ze do W-wy mi b. daleko.
                  Czuje podskornie, ze okreslenie stworzone przez taka elyte, ktora ma taka zdolnosc kredytowa, ze nikt nie odwazylby sie im nawet pralki na kredyt sprzedac a co dopiero mieszkanie (bo przeciez nie przez tych, ktorzy kredyty maja lub mogliby miec, bo kazdy by im dal) a z kredytem maja tyle wspolnego co da im na kreche litosciwa sprzedawczyni z pobliskiego warzywniaka.
                  • ariella Re: :)))) 29.06.12, 20:25
                    elyta - nie znam, rozumiem, ze to pogardliwa forma elity? To nie elita tworzy takie neologizmy, tylko raczej ludzie, ktorzy w piatek od 15 stoja w mega korkach, bo "sloiki" jada do domu. Zapewne jest wsrod nich elita jak i plebs.
                    Wywodu o kredytach nie ogarniam, chyba chodzilo o to, ze ww neologizm stworzyli biedacy z zazdrosci? I to wszystko na podstawie "podskórnych przeczuc"?
                    PS. W warszawie, jak to w wielkiej aglomeracji rozne grupy speleczne okresla sie roznymi okresleniami. Akurat ww determinacja ww sloikow skojarzyla mi sie z potrzeba zakorzenienia i nadawania imion "tradycyjnych", zasiedzialych w kulturze, takich aby nikt ich nie posadzil o brak wyobrazni, ani o sadzenie sie. Ja nie widze w tym nic zlego. Chyba wszystkie dzieci znanych mi sloikow (wielu bardo lubie) to Zosie i Franki wlasnie. Warszawiacy od pokolen (tez pisze o moich znajomych) daja imiona albo "od czapy" albo bardzo "zwykle".
                    • milamala Re: :)))) 30.06.12, 01:15
                      Hm ... moze i cos w tym jest.
                      Jak ktos jest z siebie zadowolony, nikomu nie potrzebuje niczego udawadniac czytaj "zakorzeniac" to daje imie "od czapy" lub "zwykle"lub "babcino-dostojne", nie ma znaczenia, bo chodzi o to by imie sie podobalo a nie by cos innym udawadnialo.
                    • ksiezna_pani1 Re: :)))) 30.06.12, 11:05
                      ariella napisała:
                      . Ja ni
                      > e widze w tym nic zlego. Chyba wszystkie dzieci znanych mi sloikow (wielu bardo
                      > lubie) to Zosie i Franki wlasnie. Warszawiacy od pokolen (tez pisze o moich zn
                      > ajomych) daja imiona albo "od czapy" albo bardzo "zwykle".

                      Czyli dokładnie jakie? Imiona Zofia i Franciszek są już tak popularnymi imionami (powiedziałabym, że aż do bólu), że trudno powiedzieć, że "te" osoby potrzebują jakiegoś zakorzenienia, bo te imiona wybierają osoby pochodzące ze wszystkich klas. Kiedyś były Kaśki i Aśki, teraz są Zosie i Antosie a za 10 lat będą Klary (co mnie martwi, bo nie chciałabym) i Konstancje, a za 20 np. Serafiny i Delfiny (nigdy nic nie wiadomo). Normalna rzecz.
                      • ksiezna_pani1 Re: :)))) 30.06.12, 11:21
                        Dodam jeszcze, że te osoby mogły brać pod uwagę zupełnie inne imiona, ale np. bały się reakcji rodziny/znajomych: „ co to za dziwaczne imię?! Już nie ma normalnych imion?”. Jak (chyba) zauważyłaś lubię imiona, które uważane są za dziwaczne i krzywdzące etc. Nie raz, nie dwa przeczytałam/usłyszałam, że na pewno mam kompleksy, niskie wykształcenie, pochodzę z patologii ( nie pisze o woi) etc., bo osoby normalne lubią „zwykłe imiona” (np. Piotr, Anna, Maciej), a ludzie, którzy chcą się jakoś dowartościować lubią takie pretensjonalne dziwadła (np. Serafina, Septymia, Lawinia, Owidiusz, Penelopa). A ja po prostu lubię takie imiona…

                        A co do słoików a raczej ich zawartości, to byłby mi miło, gdyby ktoś zechciał podarować mi kilka słoików domowego dżemu lub marynowanych grzybków wink
                        • figa241 wyksztalcona rodzina z tradycjami:D 01.07.12, 09:47
                          A co sie dzieje kiedy wyksztalcona(od pokolen) rodzina z tardycjami (od zarania jej istnienia) nadaje kolejnie imiona swym pociechom..alan, brajan, jessica, nikola, kewin, angelina ???
                          dalej jest wyksztalcona rodzina z tradycjami?? spada do klasy sredniej? czy motlochu? a to ze skonczyl Alan- ciagnac rodzinna tradycje, jako kolejny osobnik meski - medycyne- tak jak i jego ojciec Kewin, a mala Jessica jak i jej mamusia Nikola - sa wzietymi adwokatami...matko to kompletnie deklasuje te rodzine z tradycji, a ich wyksztalcenie w ogole na nikim nie robi wrazenia- znaczy przepraszam nier obi wrazenia na ELICIE..a te pretensjonalne imiona, i na bank nie pasuja doi nazwiska............
                          uwielbiam czytac te niektore wypowiedzi..zwlaszcza niektorych slawetnych na tym forum nickow.
                          • corianna Re: wyksztalcona rodzina z tradycjami:D 01.07.12, 21:39
                            figa241 napisała:


                            > uwielbiam czytac te niektore wypowiedzi..zwlaszcza niektorych slawetnych na tym
                            > forum nickow.

                            Tak, niektore wypowiedzi świetne wink masz rację figo.

                            A ja dodam spostrzezenie w temacie wątku. W moim miescie jest takie zgrupowanie mieszkan socjalnych, gdzie sa przesiedleni ludzie nie placący czyszow, bez pracy,zyjący z zasilkow pomocy spolecznej.. Tatusiowie wiecznie "po piwku" , mamusie też, dzieciaczkow duzo. Straszne miejsce, brudne, zagęszczone, glosne. Przechodząc dzisiaj kolo ich siedzib zauwazylam, ze postawili sobie ogrodowy basenik. W baseniku chmara dzieciaczkow. Podchmieleni tatusiowie wyznaczeni chyba do pilnowania. I wolania : Emilku nie skacz na glowke! Leoś chodz no tu ! Franio, skocz no po kielbaskę! Ksawkowi trzeba zmienic pieluche! Postalam, posluchalam . Szok ! Ale szok pozytywny smile Nie slyszalam zadnych Kewinow Brajanow ani Oliwierow. Absolutnie zatem jestem zdania, że w Polsce mozna znalezc dowody na potwierdzenie tezy, ze im nizej wyksztalceni rodzice, tym bardziej "szlachetne "imiona. Nie wiem, jak nazywaly sie dziewczynki bo tatusiowie skupiali sie na wycowywaniu synkow.
                            • ksiezna_pani1 Re: wyksztalcona rodzina z tradycjami:D 01.07.12, 21:55
                              corianna napisał(a):

                              Absolutnie zatem jestem zdania, że w Polsce mozna znalezc d
                              > owody na potwierdzenie tezy, ze im nizej wyksztalceni rodzice, tym bardziej "sz
                              > lachetne "imiona. Nie wiem, jak nazywaly sie dziewczynki bo tatusiowie skupial
                              > i sie na wycowywaniu synkow.

                              Oj chyba też jestem przedstawicielką tej grupy, bo mam słabość do Leona i Franciszka wink
                              PS Nie czuje się urażona smile tylko zastanawiam się po co ciągnąc dalej ten temat?
                              • corianna Re: wyksztalcona rodzina z tradycjami:D 01.07.12, 23:24
                                ksiezna_pani1 napisała:

                                > corianna napisał(a):
                                .
                                >
                                >> PS Nie czuje się urażona smile tylko zastanawiam się po co ciągnąc dalej ten temat
                                Ksiezno ja tu wcale duzo nie napisalam, ale ok, moge juz nie ciagnąc smile
                                > ?
                              • figa241 Re: wyksztalcona rodzina z tradycjami:D 02.07.12, 09:57
                                ksiezna_pani1 napisała:

                                > corianna napisał(a): .
                                >
                                > Oj chyba też jestem przedstawicielką tej grupy, bo mam słabość do Leona i Franc
                                > iszka wink
                                > PS Nie czuje się urażona smile tylko zastanawiam się po co ciągnąc dalej ten temat
                                > ?
                                Ksiezno- no wlasnie po to zeby ludzie przestali generalizowac- zeby przestali Leonow wkladac do rodzin z tzw. elity, a Kewinow do patologii...wlasnie po to, zeby nikomu do glowy nie przychodzily mysli o urazaniu kogokolwiek faktem zasciankowego, ogolnikowego i pustego myslenia. Myslenia, ktore na podstwie imion generelaizuje czyjes zycie.
                                Sama doskonale wiesz, ze kazdemu ma prawo podbac sie cos zupelnie innego- kazdy ma prawo miec swoj gust i on nie ma nic wpolnego z wyksztalceniem czy pochodzeniem
                                • gaudencja Re: wyksztalcona rodzina z tradycjami:D 06.07.12, 01:19
                                  figa241 napisała:

                                  > Ksiezno- no wlasnie po to zeby ludzie przestali generalizowac- zeby przestali
                                  > Leonow wkladac do rodzin z tzw. elity, a Kewinow do patologii...

                                  Walczysz z tym żarliwie, ale przytocz kilka ostatnich postów z forum wraz z datami, w których Leonów "wkłada się" (jak to raczyłaś ująć) do rodzin z tzw. elity, a Kewinów do patologii. Przeanalizujemy częstość ich występowania. Obawiam się, ze twoich postów zwalczających ten z gruntu błędny pogląd jest na forum znacznie więcej, niż postów go lansujących, i że walczysz z wiatrakami.
                                  • figa241 Re: wyksztalcona rodzina z tradycjami:D 06.07.12, 10:24
                                    gaudencja napisała:

                                    >
                                    > Walczysz z tym żarliwie, ale przytocz kilka ostatnich postów z forum wraz z dat
                                    > ami, w których Leonów "wkłada się" (jak to raczyłaś ująć) do rodzin z tzw. elit
                                    > y, a Kewinów do patologii. Przeanalizujemy częstość ich występowania. Obawiam s
                                    > ię, ze twoich postów zwalczających ten z gruntu błędny pogląd jest na forum zna
                                    > cznie więcej, niż postów go lansujących, i że walczysz z wiatrakami.
                                    >

                                    noooooooooooo co racja to racja jets to walka z wiatrakami....bo czlowiek ze wsi szybko potarfi wyjsc a wies z czlowieka juz niekoniecznie....

                                    a co do analizy- przeanalizuj sobie caly ten watek i postaraj sie to robic ze zrozumieniem smile zreszta Gaudencjo tu nie o walke chodzi a o moj punkt widzenia- ja to tak niestety odbieram i mnie toi smuci. Walczyc to ja moge o niezabijanie waleni...
                                    • gaudencja Re: wyksztalcona rodzina z tradycjami:D 09.07.12, 12:40
                                      figa241 napisała:

                                      > gaudencja napisała:
                                      >
                                      > >
                                      > > Walczysz z tym żarliwie, ale przytocz kilka ostatnich postów z forum wraz
                                      > z dat
                                      > > ami, w których Leonów "wkłada się" (jak to raczyłaś ująć) do rodzin z tzw
                                      > . elit
                                      > > y, a Kewinów do patologii. Przeanalizujemy częstość ich występowania. Oba
                                      > wiam s
                                      > > ię, ze twoich postów zwalczających ten z gruntu błędny pogląd jest na for
                                      > um zna
                                      > > cznie więcej, niż postów go lansujących, i że walczysz z wiatrakami.
                                      > >

                                      > noooooooooooo co racja to racja jets to walka z wiatrakami....bo czlowiek ze ws
                                      > i szybko potarfi wyjsc a wies z czlowieka juz niekoniecznie....

                                      Cóż, pracuj usilnie, a w końcu może uda ci się ją z siebie wykorzenić smile

                                      > rozumieniem smile zreszta Gaudencjo tu nie o walke chodzi a o moj punkt widzenia-
                                      > ja to tak niestety odbieram i mnie toi smuci.

                                      Spróbuj wyrazić się bardziej precyzyjnie; zupełnie nie wiadomo, o co ci chodzi.

                                      Walczyc to ja moge o niezabijanie
                                      > waleni...

                                      Gorąco zachęcam do jak najszybszego przestawienia się na walkę o niezabijanie waleni i spieszę poinfomować, że to NTF.
                                      • figa241 Re: wyksztalcona rodzina z tradycjami:D 09.07.12, 13:13
                                        gaudencja napisała:

                                        > Cóż, pracuj usilnie, a w końcu może uda ci się ją z siebie wykorzenić smile

                                        a kto powiedzila ze ja chce? na wsi jest wiecej swiezego powietrza, i mniej umysl kwasnieje i gnije..przestrzen tez mniej go ogranicza...

                                        >
                                        > Spróbuj wyrazić się bardziej precyzyjnie; zupełnie nie wiadomo, o co ci chodzi.

                                        przykro mi nie potrafie precyzyjniej...bedziesz musiala jakos zyc z brakiem zrozumienia tego zdania.

                                        >
                                        > Gorąco zachęcam do jak najszybszego przestawienia się na walkę o niezabijanie w
                                        > aleni

                                        nie musze sie przestawiac wlacze o to od kilkunastu lat smile

                                        >i spieszę poinfomować, że to NTF.

                                        jak calkiem spora liczba Twoich wpisow.
                                        • gaudencja Re: wyksztalcona rodzina z tradycjami:D 09.07.12, 13:52
                                          figa241 napisała:

                                          > przykro mi nie potrafie precyzyjniej...bedziesz musiala jakos zyc z brakiem zro
                                          > zumienia tego zdania.

                                          Nie ma sprawy wink
                                          • figa241 Re: wyksztalcona rodzina z tradycjami:D 09.07.12, 13:55
                                            Gaudencjo mam jeszcze osobista prosbe- niestey nie umiem sie doszukac kwestii nadawalnosci i historii imienia Leopold w Polsce- czy moglabys mi cos podeslac?
                                            • gaudencja Leopold 09.07.12, 14:23
                                              Nadawalność: ostatnie pełne dane są w bazie edziecka (link po lewej, u dołu, opatrzony obrazkiem), dane warszawskie - w moich kolejnych wątkach z oficjalnymi danymi.

                                              Historia w Polsce: nadawany od średniowiecza, więcej możesz poczytać tu:
                                              www.deon.pl/imieniny/imie,1813,leopolda.html
                                              • figa241 Re: Leopold 09.07.12, 14:35
                                                Dziekuje- czyli w Polsce nie jest to popularne imie?
                                                • ksiezna_pani1 Re: Leopold 09.07.12, 14:43
                                                  figa241 napisała:

                                                  > Dziekuje- czyli w Polsce nie jest to popularne imie?


                                                  Na chwile obecną nie jest, ale obawiam się, że Leopold może go nieco "podciągnąć

                                                  (Na mojej głębokiej prowincji od czasu do czasu spotykam małych Leopoldów. Co jest trochę nietypowe, bo jak to bywa na prowincji, nowe trendy pojawiają się z opóźnieniem. )
                                                  • gaudencja Re: Leopold 10.07.12, 09:57
                                                    Jest obecnie rzadko nadawane, ale bardzo dobrze znane.
                            • gaudencja Re: wyksztalcona rodzina z tradycjami:D 01.07.12, 23:03
                              corianna napisał(a):

                              > A ja dodam spostrzezenie w temacie wątku. W moim miescie jest takie zgrupowani
                              > e mieszkan socjalnych, gdzie sa przesiedleni ludzie nie placący czyszow, bez pr
                              > acy,zyjący z zasilkow pomocy spolecznej.. Tatusiowie wiecznie "po piwku" , mam
                              > usie też, dzieciaczkow duzo. Straszne miejsce, brudne, zagęszczone, glosne. P
                              > rzechodząc dzisiaj kolo ich siedzib zauwazylam, ze postawili sobie ogrodowy ba
                              > senik. W baseniku chmara dzieciaczkow. Podchmieleni tatusiowie wyznaczeni chyb
                              > a do pilnowania. I wolania : Emilku nie skacz na glowke! Leoś chodz no tu ! Fra
                              > nio, skocz no po kielbaskę! Ksawkowi trzeba zmienic pieluche! Postalam, posluc
                              > halam . Szok ! Ale szok pozytywny smile Nie slyszalam zadnych Kewinow Brajano
                              > w ani Oliwierow. Absolutnie zatem jestem zdania, że w Polsce mozna znalezc d
                              > owody na potwierdzenie tezy, ze im nizej wyksztalceni rodzice, tym bardziej "sz
                              > lachetne "imiona. Nie wiem, jak nazywaly sie dziewczynki bo tatusiowie skupial
                              > i sie na wycowywaniu synkow.

                              Nic z tej łzawej historyjki nie wynika, nawet gdyby była prawdziwa. Śmiać się chce po lekturze imion, które są dowodem dla niektórych osób na coś, co wydaje im się kontrargumentem wobec wypowiedzi adwersarzy - wic w tym, ze ani nie przeczytały wypowiedzi głównych adwersarzy, tylko tworzą sobie na swój użytek kompilację z jakichś przypadkowych postów innych, i z nią polemizują, a dobór imion nadawanych rzekomo w powyższej historii nawet i w tym przypadku jest nietrafny.
                              Podobnie, jak i wypowiedź figi, która dowiodła juz bogatej fantazji - bogatszej, niż jest potrzebna w celu zachowania. kontaktu z rzeczywistością. W tę rodzinę nie uwierzę, dopóki nie podasz linków do wzmianek o tych osobach. Może byc na priva. Jesli ci ludzie rzeczywiście zaliczają sie do malomiasteczkowo rozumianej elity intelektualnej kraju (lekarze, prawnicy), to na pewno nie będzie z tym problemu.
                              • corianna Re: wyksztalcona rodzina z tradycjami:D 01.07.12, 23:30
                                gaudencja napisała:

                                >>Śmiać się chce po lekturze imion, które są dowodem dla niektórych osób na coś, co wydaje i
                                > m się kontrargumentem wobec wypowiedzi adwersarzy - wic w tym, ze ani nie przec
                                > zytały wypowiedzi głównych adwersarzy, tylko tworzą sobie na swój użytek kompil
                                > ację z jakichś przypadkowych postów innych, i z nią polemizują, a dobór imion n
                                > adawanych rzekomo w powyższej historii nawet i w tym przypadku jest nietrafny.
                                >

                                Gaudencjo, smiejesz sie ze mnie ? smile posmiejmy sie razem smile przeczyataj swoje bgato zlozone zdanie i sie smiej smile
                                A tak naprawde to nie wiem, ktorym imieniem poczulas sie urazona . Bez urazy, jesli wymienilam imie kogos z twojej rodziny to wybacz, nie chcialam wzbudzic furii.
                                • figa241 Re: wyksztalcona rodzina z tradycjami:D 02.07.12, 10:17
                                  corianna napisał(a):

                                  > Gaudencjo, smiejesz sie ze mnie ? smile posmiejmy sie razem smile przeczyataj swoje b
                                  > gato zlozone zdanie i sie smiej smile

                                  ja przeczytalam - ale nic z niego nie rozumiem- zbyt bogate, zbyt zlozone, zbyt elitarne, i tak na temat imion, ze juz calkiem sie pogubilam. nie kazdy ma na imie Ferdynand, nie kazdy pil mleko z elitarnego cycka, i nie kazdy kultywowal tradycje ksztalcenia sie na elitarnym kierunku bynajmniej nie malomiasteczkowym....- wiec nie kazdy jest w stanie takie zdania zrozumiec- trudnosad tongue_out
                                  • gaudencja Re: wyksztalcona rodzina z tradycjami:D 06.07.12, 00:57
                                    figa241 napisała:

                                    > ja przeczytalam - ale nic z niego nie rozumiem- zbyt bogate, zbyt zlozone, zbyt
                                    > elitarne, i tak na temat imion, ze juz calkiem sie pogubilam. nie kazdy ma na
                                    > imie Ferdynand, nie kazdy pil mleko z elitarnego cycka, i nie kazdy kultywowal
                                    > tradycje ksztalcenia sie na elitarnym kierunku bynajmniej nie malomiasteczkowym
                                    > ....- wiec nie kazdy jest w stanie takie zdania zrozumiec- trudnosad tongue_out

                                    Przykro mi, ale obawiam się, że to nie jest mój problem.
                                    • figa241 Re: wyksztalcona rodzina z tradycjami:D 06.07.12, 10:13
                                      gaudencja napisała:

                                      >
                                      > Przykro mi, ale obawiam się, że to nie jest mój problem.
                                      >
                                      Mysle ze to nie jest problem w ogole.
                                      • gaudencja Re: wyksztalcona rodzina z tradycjami:D 09.07.12, 12:29
                                        Tym lepiej.
                                • gaudencja Re: wyksztalcona rodzina z tradycjami:D 06.07.12, 01:03
                                  corianna napisał(a):

                                  > posmiejmy sie razem smile przeczyataj swoje b
                                  > gato zlozone zdanie i sie smiej smile

                                  Nie widzę powodu i nie wiem, skąd ta kuriozalna propozycja.

                                  > A tak naprawde to nie wiem, ktorym imieniem poczulas sie urazona .

                                  Ja nie wiem nawet, że poczułam się urażona! Nie, po prostu myślę, że przykład jest wymyślony na poczekaniu, a mieszają się w nim imiona, które są lubiane przez bardzo różne grupy osób i wcale niekoniecznie te, które autorce przykładu jawiły się jako najbardziej oczywiste w powszechnym mniemaniu.
                                  • corianna Re: wyksztalcona rodzina z tradycjami:D 06.07.12, 11:13
                                    gaudencja napisała:

                                    > corianna napisał(a):
                                    >
                                    > > posmiejmy sie razem smile przeczyataj swoje b
                                    > > gato zlozone zdanie i sie smiej smile
                                    >
                                    > Nie widzę powodu i nie wiem, skąd ta kuriozalna propozycja.

                                    Propozycja jest kuriozalna ? a jak nazwiesz tamto zdanie?
                                    >
                                    po prostu myślę, że przykład j
                                    > est wymyślony na poczekaniu,

                                    Myslec mozesz, co chcesz. Rowniez wyobrazac sobie. Co nie zmienia faktu, ze rzeczywistosc wyglada inaczej


                                    > a mieszają się w nim imiona, które są lubiane prze
                                    > z bardzo różne grupy osób

                                    Widocznie polskie niziny spoleczne swobodnie mieszaja imiona ktore sa lubiane przzez rozne grupy spoleczne.
                                    • gaudencja Re: wyksztalcona rodzina z tradycjami:D 09.07.12, 12:51
                                      corianna napisał(a):

                                      > Propozycja jest kuriozalna ? a jak nazwiesz tamto zdanie?

                                      Zdanie nazwę zdaniem, a jeśli ty masz z nim problem, to nie jest to mój problem.

                                      > > a mieszają się w nim imiona, które są lubiane prze
                                      > > z bardzo różne grupy osób
                                      >
                                      > Widocznie polskie niziny spoleczne swobodnie mieszaja imiona ktore sa lubiane p
                                      > rzzez rozne grupy spoleczne.

                                      Nie o to chodzilo. Nadal sądzę, że przykład jest wymyślony, ale niektóre w nim wymienione imiona wcale a wcale mnie nie dziwią. Nie uważam, by w opisanym przez ciebie środowisku szczególnie szokowaly albo świadczyły o upodobaniu przez to środowisko do imion uważanych za zarezerwowane dla elit. Nie mówiąc o tym, że zupełnie inaczej niż Ty definiuję na własny użytek klasy społeczne - np. IMO nie ma czegoś takiego, jak "niziny społeczne" ani "elity społeczne".
                                      • corianna Re: wyksztalcona rodzina z tradycjami:D 09.07.12, 14:32
                                        gaudencja napisała:

                                        > >
                                        .
                                        >
                                        > Nie o to chodzilo. Nadal sądzę, że przykład jest wymyślony,


                                        To juz jest nie w porzadku. Mozesz sadzic sobie co chcesz ( kazdy moze) ale podkreslanie po raz kolejny , ze wymyslam przyklady jest pomowieniem. Ja tobie nie zarzucam, ze cokolwiek wymyslasz.

                                        ale niektóre w nim
                                        > wymienione imiona wcale a wcale mnie nie dziwią. >

                                        No wlasnie o to chodzi, ze te imiona sa ciekawe w tym srodowisku. ( skoro niektore cie nie dziwia to napisz prosze - ktore cie zdziwily a ktore nie ? ) Mnie zdziwily w wiekszosci, uznalam ze sa ladne i zaskakujace, bo wedlug tago co czytam na forum, tatusiowie "powinni" wolac Alana i Oliwiera.

                                        • gaudencja Re: wyksztalcona rodzina z tradycjami:D 10.07.12, 09:10
                                          corianna napisał(a):

                                          > To juz jest nie w porzadku. Mozesz sadzic sobie co chcesz ( kazdy moze) ale po
                                          > dkreslanie po raz kolejny , ze wymyslam przyklady jest pomowieniem. Ja tobie n
                                          > ie zarzucam, ze cokolwiek wymyslasz.

                                          Cóż, tu nie obowiazuje zasada wzajemnosci, tylko oceny wiarygodnosci danych informacji.

                                          > No wlasnie o to chodzi, ze te imiona sa ciekawe w tym srodowisku. ( skoro niekt
                                          > ore cie nie dziwia to napisz prosze - ktore cie zdziwily a ktore nie ? ) Mnie
                                          > zdziwily w wiekszosci, uznalam ze sa ladne i zaskakujace, bo wedlug tago co c
                                          > zytam na forum, tatusiowie "powinni" wolac Alana i Oliwiera.

                                          Aha, w takim razie moze podaj jakies posty, na podstawie których uznałaś, że zgodnie z opinią panującą na tym forum tatusiowie "powinni" wołać Alana i Oliwiera? Bardzo jestem tego ciekawa - które to będą posty i czyje. Jak tylko podasz, obiecuję, że napiszę, o które imiona mi chodzi. Na razie powiem, ze naprawdę zdziwiło mnie tylko jedno imię, ale też nie do końca.
                                          • corianna Re: wyksztalcona rodzina z tradycjami:D 10.07.12, 19:57
                                            gaudencja napisała:

                                            >
                                            > Aha, w takim razie moze podaj jakies posty, na podstawie których uznałaś, że zg
                                            > odnie z opinią panującą na tym forum tatusiowie "powinni" wołać Alana i Oliwier
                                            > a? Bardzo jestem tego ciekawa - które to będą posty i czyje. Jak tylko podasz,
                                            > obiecuję, że napiszę, o które imiona mi chodzi. Na razie powiem, ze naprawdę zd
                                            > ziwiło mnie tylko jedno imię, ale też nie do końca.
                                            >

                                            Oj nie ! twoje zdanie nie jest dla mnie na tyle interesujace, zebym miala sie orzekoopywac przez stare posty i cokolwiek udowadniac.
                                            Informacja podana pod jakmins warunkiem - beeee, to mi zalatuje przedszkolem. Z cxaynm szacunkiem, mozesz odpowiedziec lub nie, bez roznicy.
                                            • gaudencja Re: wyksztalcona rodzina z tradycjami:D 10.07.12, 22:58
                                              Ależ oczywiście - nie jestes w stanie znaleźć tego typu postów, bo ich praktycznie nie ma, z wyjątkiem jakichś incydentalnych wypowiedzi przypadkowych gości na forum. W takim razie bardzo cię proszę, byś nie głosila tez w rodzaju "wedlug tago co czytam na forum, tatusiowie "powinni" wolac Alana i Oliwiera" dopóki nie będziesz w stanie wskazać, gdzie to przeczytałaś na forum.
                                        • a_weasley Figa - popracuj nad fabułą 10.07.12, 23:37
                                          Corianna napisał(a):

                                          > gaudencja napisała:

                                          >> Nie o to chodzilo. Nadal sądzę, że przykład jest wymyślony,
                                          >
                                          > To juz jest nie w porzadku. Mozesz sadzic sobie co chcesz ( kazdy moze) ale po
                                          > dkreslanie po raz kolejny , ze wymyslam przyklady jest pomowieniem.

                                          Pomówieniem o tyle nie, że Gaudencja nie twierdzi, ino sądzi. Inakszy mówiąc podchodzi do Twojej opowieści z daleko posuniętym sceptycyzmem. Ja także, ponieważ słabym punktem tego opowiadania jest prawdopodobieństwo sytuacyjne.
                                          Primo - baseniku pilnuje stado ojców, podchmielonych, "widocznie wyznaczonych". Mocno wątpię, żeby w sferze, w której występuje stado podchmielonych facetów bynajmniej nie na imprezie, można było takich facetów wyznaczyć do czegokolwiek poza nakładzeniem komu trzeba po pysku. A także żeby ktoś w ogóle takiego stada dzieci pilnował.
                                          Secundo - gdzie się podziały dziewczynki?
                                          Tertio - podchmieleni faceci występujący w większej masie mało co zauważają poza sobą nawzajem, a już na pewno nie pilnują dzieci z czujnością gorliwych mamuś na placu zabaw.
                                          • corianna Re: Figa - popracuj nad fabułą. 14.07.12, 22:11
                                            a_weasley napisał:

                                            > Corianna napisał(a):
                                            >

                                            > Primo - baseniku pilnuje stado ojców, podchmielonych, "widocznie wyznaczonych".
                                            > Mocno wątpię, żeby w sferze, w której występuje stado podchmielonych facetów b
                                            > ynajmniej nie na imprezie, można było takich facetów wyznaczyć do czegokolwiek
                                            > poza nakładzeniem komu trzeba po pysku. A także żeby ktoś w ogóle takiego stada
                                            > dzieci pilnował.
                                            > Secundo - gdzie się podziały dziewczynki?
                                            > Tertio - podchmieleni faceci występujący w większej masie mało co zauważają poz
                                            > a sobą nawzajem, a już na pewno nie pilnują dzieci z czujnością gorliwych mamuś
                                            > na placu zabaw.
                                            >
                                            Wesley, jestem pod wrazeniem Twojej znajomosci realiow w takim srodowisku! Przezyles epizody bezdomnosci i zakwaterowania na koszt lokalnej gminy w swoim zyciu ? Mozna sie wiele od ciebie nauczyc, jak widze.
                                            Ja nie wiem, czy ogol spoleczenstwa moze ocenic takie zachowanie tatusiow jako prawdopodobne czy nie, opisalam jedynie to co widzialam. Mam jednoczesnie wrazenie ze niekoniecznie wszyscy niewyksztaleceni podchmieleni tatusiowie mysla jedynie o tym komu dac po pysku, bo jakims cudem ich dzieci dozywaja wieku doroslego. Widocznie sa chociaz troche pilnowane. Byc moze czasami przez ojcow.

                                            Nie odpisywalam wczesniej, bo zatytulowales swoj post w taki sposob jakbys pisal do Figi.
                                            Czy nie potrafisz odroznic, kto zamieszcza dana historie? Jesli tak, to moze lepiej ogranicz uczestniczenie w dyskusji, bo wyglada to dziwnie, jesli odpisujesz nie tej osobie co trzeba .
                                            • figa241 Re: Figa - popracuj nad fabułą. 15.07.12, 10:32
                                              corianna napisał(a):

                                              >
                                              > Nie odpisywalam wczesniej, bo zatytulowales swoj post w taki sposob jakbys pisa
                                              > l do Figi.
                                              > Czy nie potrafisz odroznic, kto zamieszcza dana historie? Jesli tak, to moze l
                                              > epiej ogranicz uczestniczenie w dyskusji, bo wyglada to dziwnie, jesli odpisuje
                                              > sz nie tej osobie co trzeba .


                                              Ale numer- ja z kolei nie zauwazylam tytulu wpisu Weasleya i po przeczytaniu stwierdzilam, ze pisal do Ciebietongue_out

                                              Prace nad fabula i czytanie ze zrozumieniem....wiecej dystansu, mniej kalpek na oczach, oraz wiecej kultury osobistej- tego zycze Weasleyowi a takze innym majacym z tym problemy- uczestnikom forum ( na szczescie jest ich mniej niz reszty).
                              • figa241 Re: wyksztalcona rodzina z tradycjami:D 02.07.12, 09:50
                                gaudencja napisała:

                                > Podobnie, jak i wypowiedź figi, która dowiodła juz bogatej fantazji - bogatszej
                                > , niż jest potrzebna w celu zachowania. kontaktu z rzeczywistością.

                                Gaudencjo daruj sobie te osobiste wywody- to forum o imionach a nie o mojej fantazji- narzucasz innym forumowiczom pewne normy jako adminstrator- swietnie- tylko sama tech ich przestrzegaj...


                                >W tę rodzin
                                > ę nie uwierzę, dopóki nie podasz linków do wzmianek o tych osobach. Może byc na
                                > priva. Jesli ci ludzie rzeczywiście zaliczają sie do malomiasteczkowo rozumian
                                > ej elity intelektualnej kraju (lekarze, prawnicy), to na pewno nie będzie z tym
                                > problemu.
                                >


                                chodzi Ci o rodzine opisana przeze mnie?????- piszesz serio??????????????????????

                                a tak OOT kto - konkretnie (zakres tradycji i rodzaj wyksztalcenia badz inne osiagniecia) jest elita w Polsce?- ale nie ta malomiatseczkowa??
                                • gaudencja Re: wyksztalcona rodzina z tradycjami:D 06.07.12, 01:15
                                  figa241 napisała:

                                  > gaudencja napisała:
                                  >
                                  > > Podobnie, jak i wypowiedź figi, która dowiodła juz bogatej fantazji - bog
                                  > atszej
                                  > > , niż jest potrzebna w celu zachowania. kontaktu z rzeczywistością.
                                  >
                                  > Gaudencjo daruj sobie te osobiste wywody- to forum o imionach a nie o mojej fan
                                  > tazji- narzucasz innym forumowiczom pewne normy jako adminstrator- swietnie- ty
                                  > lko sama tech ich przestrzegaj...

                                  Wybacz, ale w różnych wątkach wykazałaś niezbicie dużą niespójność formułowanych treści ze stanem faktycznym (przypomnij sobie kwestię japońską) i nie widzę powodu, by o tym nie przypominać, kiedy pojawia sie następna treść o charakterze fantastycznym.

                                  > >W tę rodzin
                                  > > ę nie uwierzę, dopóki nie podasz linków do wzmianek o tych osobach. Może
                                  > byc na
                                  > > priva. Jesli ci ludzie rzeczywiście zaliczają sie do malomiasteczkowo ro
                                  > zumian
                                  > > ej elity intelektualnej kraju (lekarze, prawnicy), to na pewno nie będzie
                                  > z tym
                                  > > problemu.
                                  > >
                                  >
                                  >
                                  > chodzi Ci o rodzine opisana przeze mnie?????- piszesz serio????????????????????
                                  > ??

                                  Ależ oczywiście. Piszę całkowicie serio.
                                  • figa241 Re: wyksztalcona rodzina z tradycjami:D 06.07.12, 10:19
                                    gaudencja napisała:

                                    > Wybacz, ale w różnych wątkach wykazałaś niezbicie dużą niespójność formułowanyc
                                    > h treści ze stanem faktycznym (przypomnij sobie kwestię japońską) i nie widzę p
                                    > owodu, by o tym nie przypominać, kiedy pojawia sie następna treść o charakterze
                                    > fantastycznym.
                                    >

                                    jak juz sie czepiasz tej japonskiej kwestii- to wyjasnie Ci dlaczego podalam akurat ten jezyk jako przyklad- w jezyku japonskim praktycznie nie stosuje sie znakow interpunkcyjnych- pedz do swojego poljaponskiego znajomego, po to by potwierdzic, badz obalic to co napisalm- bo jestem bardziej niz pewna ze dnia nie przezyjesz bez udowodnienia mi jak bardzo sie myle i jak bardzo mam bujna wyobraznie.

                                    >
                                    > Ależ oczywiście. Piszę całkowicie serio.
                                    >

                                    nie umiem sie zatem ustosunkowac do tego co napisalas ..wybacz...zabraklo mi fantazji
                                    • gaudencja Re: wyksztalcona rodzina z tradycjami:D 09.07.12, 12:35
                                      figa241 napisała:

                                      > jak juz sie czepiasz tej japonskiej kwestii- to wyjasnie Ci dlaczego podalam ak
                                      > urat ten jezyk jako przyklad- w jezyku japonskim praktycznie nie stosuje sie zn
                                      > akow interpunkcyjnych- pedz do swojego poljaponskiego znajomego, po to by potwi
                                      > erdzic, badz obalic to co napisalm-

                                      Wydaje się, ze przeceniasz ważność dla mnie każdego twojego twierdzenia - absolutnie wystarczy mi informacja, ze w japońskim zdania nie są długie, co zupełnie wystarczająco podważa twoje fantastyczne samousprawiedliwienia dotyczące produkowania dlugich zdań z powodu nadmiernego przyzwyczajenia do języka japońskiego.

                                      > > Ależ oczywiście. Piszę całkowicie serio.
                                      > >
                                      >
                                      > nie umiem sie zatem ustosunkowac do tego co napisalas ..wybacz...zabraklo mi fa
                                      > ntazji

                                      Jasne - bo i ta historyjka była fantastyczna.
                                      • figa241 Re: wyksztalcona rodzina z tradycjami:D 09.07.12, 13:09
                                        gaudencja napisała:

                                        >, co zupełnie
                                        > wystarczająco podważa twoje fantastyczne samousprawiedliwienia dotyczące produ
                                        > kowania dlugich zdań z powodu nadmiernego przyzwyczajenia do języka japońskiego

                                        a gdzie ja sie usprawiedliwaiam w taki sposob? i gdzie ja w ogole napisalam ze jestem przywyczajona do jezyka japonskiego??? widzisz i rozumiesz to co napisane tak jak Ci na to pozwala Twoj swiatopoglad....
                                        • gaudencja Re: wyksztalcona rodzina z tradycjami:D 09.07.12, 13:55
                                          Odśwież sobie wątek o Merkurii.
                                          • figa241 Re: wyksztalcona rodzina z tradycjami:D 09.07.12, 13:59
                                            gaudencja napisała:

                                            > Odśwież sobie wątek o Merkurii.
                                            >

                                            wskaz mi zdanie w ktorym napisalam- pisze takie dlugie zdania bo znam jezyk japonski i dlatego mi ciezko. tongue_out
                                            o ile dobrze pamietam napisalam tylko ze pisanie takich, zdan jest przyzwyczajeniem z innych jezykow obcych. kiedy pytalas w jakich jezykach pisze sie zdania bez interpunkcji - odpowiedzialam ze np. w japonskim- nie jset to jednoznaczne z tym ,ze znam ten jezyk, nawet jelsi go znamtongue_out
                                            • gaudencja Re: wyksztalcona rodzina z tradycjami:D 09.07.12, 14:25
                                              Pytalam, w jakich językach są takie długie zdania. Cały kontekst dyskusji jednoznacznie wskazywał na to, że twierdzisz, jakobyś je konstruowała z powodu znajomości japońskiego i przenoszenia nawyków. Jeśbli nie o to ci chodziło, to świadomie wprowadzałaś w błąd.
                                              • figa241 Re: wyksztalcona rodzina z tradycjami:D 09.07.12, 14:37
                                                To zeby rozwiac watpliwosci- tak wladam jezykiem japonskim, tak to z tego powodu mam problemy z poslka interpunkcja- poniewaz w jezyku japonkism takowa prawie w ogole nie wytepuje- i raczej to mialam na mysli twierdzac ze zdania sa dlugie(pozbawione interpunkcji). I tak- nie moglam sie oprzec zeby troszeczke Cie niepowkurzac- przepraszam hormony smile
                                                • gaudencja Re: wyksztalcona rodzina z tradycjami:D 10.07.12, 10:02
                                                  figa241 napisała:

                                                  > To zeby rozwiac watpliwosci- tak wladam jezykiem japonskim, tak to z tego powod
                                                  > u mam problemy z poslka interpunkcja- poniewaz w jezyku japonkism takowa prawie
                                                  > w ogole nie wytepuje

                                                  Ależ ja nie mam żadnych wątpliwości, że żadna znajomość języka japońskiego na żadnym poziomie nie ma prawa wpłynąć negatywnie na poprawność wysławiania się w jakimkolwiek innym języku. I że to całe powyższe wytłumaczenie jest o kant stolu potłuc. Operujesz polszczyzną tak jak operujesz, bo tak ją po prostu znasz i nie ma co tu dorabiać ideologii.
                                                  • figa241 Re: wyksztalcona rodzina z tradycjami:D 10.07.12, 14:51
                                                    gaudencja napisała:

                                                    > Ależ ja nie mam żadnych wątpliwości, że żadna znajomość języka japońskiego na ż
                                                    > adnym poziomie nie ma prawa wpłynąć negatywnie na poprawność wysławiania się w
                                                    > jakimkolwiek innym języku. I że to całe powyższe wytłumaczenie jest o kant stol
                                                    > u potłuc. Operujesz polszczyzną tak jak operujesz, bo tak ją po prostu znasz i
                                                    > nie ma co tu dorabiać ideologii.
                                                    >
                                                    W sumie masz racje. smile zwyczajnie nie potrafie (jeszcze) pisac calkowicie poprawnie- gramatycznie i ortograficznie -po polsku i wsio w tym temacie smile
                • gaudencja Re: :)))) 01.07.12, 23:08
                  ariella napisała:

                  > sloiki - slyszalam to juz z kilku zrodel, wiec myslalam, zr juz jest ogolnoprzy
                  > jete.

                  Nie słyszałam jeszcze tego określenia i też nie wiedziałam, o co chodzi.
                  • a_weasley OT: Słoiki 10.07.12, 23:49
                    Gaudencja napisała:

                    > ariella napisała:

                    >> sloiki - slyszalam to juz z kilku zrodel, wiec myslalam, zr juz jest ogolnoprzyjete.

                    > Nie słyszałam jeszcze tego określenia i też nie wiedziałam, o co chodzi.

                    To jest chyba warszawizm. Na gazeta.pl "słoik" w znaczeniu innym niż "rodzaj opakowania szklanego" występuje głównie w dyskusjach warszawskich, w realu słyszę go dość często tu właśnie mieszkając. Być może dlatego, że i zjawisko tutaj osobliwie częste.
    • piekutnica Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 02.07.12, 12:28
      Czytam i mi wstyd. Czasami tak mam, że wstydzę się za innych.

      Chwalebne i jedynie słuszne w tym kraju jest odziedziczenie mieszkania po babci, cioci lub dalszej krewnej (nie szkodzi, że zwykle uwłaszczonej na cudzym), mieszkanie można jeszcze otrzymać w darze od rodziny – samodzielny zakup na kredyt jest co najmniej hańbiący, a już na 30-letni jest przestępstwem. Należy żyć tam, gdzie się urodziło – można ewentualnie przeprowadzić się na wieś. (Dokąd mają przeprowadzić się ludzie ze wsi??) Nie wolno do większego miasta, a już absolutnie do stolicy, bo się zostanie słoikiem!!!

      Drogie Panie, urodziłam się na wsi. Już do podstawówki musiałam dojeżdżać, zwykle stopem. Wakacje spędzałam w polu. W mojej gminie była jedna marna biblioteka i pół księgarni. W liceum zawsze byłam tą gorszą, bo ze wsi, więc zaskoczenie pierwszym miejscem na liście przyjętych na prawo było ogromne. O ukończeniu studiów z wyróżnieniem nikogo w liceum nie poinformowałam.
      W moim rodzinnym domu zawsze były książki, mój pradziadek – zaraz po pierwszej wojnie – zakładał pierwsze w województwie kółka rolnicze, babcia z siostrami w czasie wojny prowadziła tajne nauczanie. Rodzina, chłopska, zawsze wydawała społeczników. Ojciec - wbrew obowiązującemu wówczas trendowi – nie uciekł do miasta, starając się kontynuować tradycje rodzinne w swojej wsi.

      W domu rodzinnym mojego męża była tylko książka do nabożeństwa. Mąż ukończył szkołę dwuoddziałową – informacja dla tych lepiej urodzonych: jeden nauczyciel w jednym pomieszczeniu uczył jednocześnie dwie klasy, np. drugą i trzecią. Mężowi ukończenie podstawówki zajęło 6 lat – to przez te dwa oddziaływink. Obecnie ma dwa doktoraty i międzynarodowe uprawnienia w swojej dziedzinie. W Polsce specjalisty tej klasy nie ma, chociaż bardzo by się przydał.

      Pierwsze mieszkanie kupiliśmy w całości na kredyt, drugie częściowo, dom - tylko na wyposażenie.

      Jestem słoikiem do dzisiaj, ponieważ moja mama robi najlepsze na świecie przetwory z owoców i warzyw z własnego sadu i ogrodu. Połowę limitu bagażu stanowią słoiki.

      Mam dwie córki: szesnastoletnią Teresę (imię mamy męża, która zmarła tuż przed jej urodzeniem) i dwunastoletnią Anielę (moja Babcia bardzo się cieszyła, że prawnuczka ma tak samo na imię).
      Pozdrawiam





      • figa241 Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 02.07.12, 13:28
        Piekutnico- no to chyba dolalas oliwy do ognia....nie dosc, zes ze wsi, do tego skonczylas prawo, meza masz z 2 doktoratami, masz dom....oberwie Ci sie zobaczysz...smile
        zostaniesz odsadzona od czci i wiary z ate sloiki od mamy, za to ze sie chwalisz, za to ze uwazasz sie za lepsza, moze nzjada jakies bledy ortograficzne w Twojej wypoiedzi a na konec moze ktos sie pokusi o opinie ze Teresa to typowo wiejeskie imie....

        Mam nadzieje, ze sie myle i post piekutnicy zostanie odebrany pozytywnie i prawdziwie- bo to co napisala -historie sowjej rodziny, oraz tradycji, szacunku do ciezkiej pracy a w konsekwencji do wypracowanje pozycji zyciowej i spolecznej jest ponad wszelkimi podzialami. Zarowno klasowymi jak i imienniczymi.
      • corianna Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 02.07.12, 13:52
        Piekutnico, pieknie opisalas historię swojej rodziny. Dla mnie Twoj post jest następnym dowodem na to, ze ludzie naprawdę mądrzy zamierzają skonczyc ze sztywnym zasciankowo-klasowo-wyksztalceniowym stereotypowym mysleniem. A coreczki nazywają się cudnie! Pozdrawiam
        • milamala Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 03.07.12, 09:42
          Reasumujac, o wyksztalceniu rodzicow nie mowi imie jakie nadaja potomkowi, a ich stosunek do roznych imion. Jesli z trudem przychodzi im akceptacja u innych imion ktore im sie nië podobaja/e-mama powiedziala, ze maja sie nie podobac/kiedys sie podobaly a dzis nie,albo odwrotnie/nie swiadcza o zakorzenieniu, albo odwrotnie itp. do wyboru do koloru to na pewno swiadczy o ich wlasnym wyksztalceniu (braku oczywiscie) i niskiej kulturze osobistej.
          Kazdy ma prawo nadawac takie imie jakie chce, jakie sie mu podoba, jakie uwaza za stosowne, chce sie zakorzenic albo wrecz przeciwnie.
          Kazdy ma prawo do szacunku, angielskie Keviny, polskie Mirki, Teodozjusze, Macki i Olafy a jesli komus trudno pojac, ze innemu podoba sie cos innego, to na pewno swiadczy to zle ... ale o nim samych, o ich ciasnocie umyslowej, ktora zapewne odbila sie na ich wyksztalceniu (to a propos pytania w watku).
          • figa241 Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 03.07.12, 09:59
            milamala- klaskam!smile na stojaco!
          • corianna Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 03.07.12, 11:36
            Milamala ! Brawo za tekst. Zgadzam sie z kazdym wyrazem!
          • gaudencja Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 06.07.12, 01:39
            milamala napisała:

            > Reasumujac, o wyksztalceniu rodzicow nie mowi imie jakie nadaja potomkowi, a ic
            > h stosunek do roznych imion.

            Mam inne zdanie. O wykształceniu rodziców świadczy wykształcenie rodziców. Gdyby przyjąć twoją tezę, należałoby przyjmować ludzi do pracy m.in. na podstawie ich stosunku do różnych imion, a to przecież absurd.

            > mion ktore im sie nië podobaja/e-mama powiedziala,

            Tak z ciekawości, co to jest twoim zdaniem e-mama i w jaki sposób się wypowiada?

            > Kazdy ma prawo nadawac takie imie jakie chce, jakie sie mu podoba, jakie uwaza
            > za stosowne, chce sie zakorzenic albo wrecz przeciwnie.

            Wyważanie otwartych drzwi to czynność, która zawsze była lubiana przez osoby niemające lepszych zajęć.
            • figa241 Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 06.07.12, 10:32
              gaudencja napisała:

              >
              > Mam inne zdanie. O wykształceniu rodziców świadczy wykształcenie rodziców.
              >
              ale juz niekoniecznie inteligencja, dobre wychowanie i klasa...


              >
              > Tak z ciekawości, co to jest twoim zdaniem e-mama i w jaki sposób się wypowiada
              > ?
              >
              OMG...


              >
              > Wyważanie otwartych drzwi to czynność, która zawsze była lubiana przez osoby ni
              > emające lepszych zajęć.
              >

              a ja myslalam zawsze, ze to cecha ludzi, ktorzy pragna isc dalej, przez kolejne drzwi i kolejne...do przodu, nie baczac na przeszkody i zmakniete furtki....wlasnie po to by miec duzo ciekawych zajec, widziec duzo ciekawych rzeczy, miec ciekawe zycie i cos w nim osiagnac...

              ale jak juz tutaj moderacja okrzyknela mam buja fantazje, polote co mi slina na jezyk przyniesie i wlacze z wiatrakami...a do tego podoba mi sie imie Chantallbig_grin
              • gaudencja Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 09.07.12, 12:47
                figa241 napisała:

                > gaudencja napisała:
                >
                > >
                > > Mam inne zdanie. O wykształceniu rodziców świadczy wykształcenie rodziców
                > .
                > >
                > ale juz niekoniecznie inteligencja, dobre wychowanie i klasa...

                Oczywiście. O wykształceniu rodziców świadczy wykształcenie rodziców - to właśnie zostało powyżej napisane.

                > > Tak z ciekawości, co to jest twoim zdaniem e-mama i w jaki sposób się wyp
                > owiada
                > > ?
                > >
                > OMG...

                Nie umiesz odpowiedzieć smile


                > > Wyważanie otwartych drzwi to czynność, która zawsze była lubiana przez os
                > oby ni
                > > emające lepszych zajęć.
                > >
                >
                > a ja myslalam zawsze, ze to cecha ludzi, ktorzy pragna isc dalej, przez kolejne
                > drzwi i kolejne...do przodu, nie baczac na przeszkody i zmakniete furtki....

                Dość trudno dyskutować z partnerem, ktory opacznie rozumie najprostsze pojęcia - wyważanie otwartych drzwi jako wyważanie zamnkiętych drzwi.
                • figa241 Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 09.07.12, 13:18
                  gaudencja napisała:

                  >
                  > Nie umiesz odpowiedzieć smile
                  >
                  niestety nie umiem...

                  > > > Wyważanie otwartych drzwi to czynność, która zawsze była lubiana pr
                  > zez os
                  > > oby ni
                  > > > emające lepszych zajęć.
                  > > >
                  > >
                  > > a ja myslalam zawsze, ze to cecha ludzi, ktorzy pragna isc dalej, przez k
                  > olejne
                  > > drzwi i kolejne...do przodu, nie baczac na przeszkody i zmakniete furtki
                  > ....
                  >
                  > Dość trudno dyskutować z partnerem, ktory opacznie rozumie najprostsze pojęcia
                  > - wyważanie otwartych drzwi jako wyważanie zamnkiętych drzwi.
                  >

                  O tym razem ja sie zapedzilam- przepraszam wyszedl paradoks- niezuwazylam ze drzwi byly otwartetongue_out
                  to Ci dopierotongue_out
          • a_weasley Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 11.07.12, 00:01
            Milamala napisała:

            > Kazdy ma prawo nadawac takie imie jakie chce, jakie sie mu podoba, jakie uwaza
            > za stosowne, chce sie zakorzenic albo wrecz przeciwnie.

            A każdy inny ma prawo o tym myśleć co chce, i tym sposobem ich prawa znoszą się wzajemnie.
      • gaudencja Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 06.07.12, 01:30
        piekutnica napisał(a):
        [długi post]

        > Mam dwie córki: szesnastoletnią Teresę (imię mamy męża, która zmarła tuż przed
        > jej urodzeniem) i dwunastoletnią Anielę (moja Babcia bardzo się cieszyła, że pr
        > awnuczka ma tak samo na imię).

        I co z tego wynika? Z całego postu, nie z ostatniego zdania?
        • figa241 Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 06.07.12, 10:26
          gaudencja napisała:

          >
          > I co z tego wynika? Z całego postu, nie z ostatniego zdania?
          >

          Jesli dla Ciebie nic nie wynika- to albo nie umiesz czytac ze zrozumieniem , albo w ogole.
          • gaudencja Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 09.07.12, 12:43
            figa241 napisała:

            > gaudencja napisała:
            >
            > >
            > > I co z tego wynika? Z całego postu, nie z ostatniego zdania?
            > >
            >
            > Jesli dla Ciebie nic nie wynika-

            Nie, nic nie wynika - jest to opowieść bez konkluzji. I mało mnie interesuje, jakie dalsze sądy formułujesz na mój temat - to nie jest forum o gaudencji. Chcesz wnieść coś do dyskusji, a nie obrażać dyskutantów, to wytłumacz, co z tego postu zrozumiałaś - poza tym, że ktoś skończył jakieś studia z wyróżnieniem, wozi słoiki i ma dzieci o jakichś imionach.
            • figa241 Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 09.07.12, 13:15
              ja Cibie obrazam? czy kogokolwiek innego???? Gaudencjo blagam Cie.... bo mi sprawiasz przykrosc...
              A co ja zrozumialam- dokladnie to o czym pisalam sama w swoich kilku postach.
        • corianna Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 06.07.12, 11:15
          gaudencja napisała:

          > I co z tego wynika? Z całego postu, nie z ostatniego zdania?
          >

          Kazdy moze wyciagnac swoje wnioski lub nie wyciagnac zadnego, jesli nie chce mu sie pomyslec.
          • gaudencja Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 09.07.12, 12:55
            Tu nie chodzi o chcenie lub niechcenie. Autor postu powinien wyraźnie postawic tezę, w przeciwnym razie nie wiadomo, co chciał powiedzieć. Zgadywanie może prowadzić na manowce, poza tym poświęcanie energii na dokonywanie prób interpretacyjnych jest uzasadnione w przypadku dzieł artystycznych i zupełnie zbędne w dyskusji na forum.
            • corianna Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 09.07.12, 16:10
              gaudencja napisała:

              > Tu nie chodzi o chcenie lub niechcenie. Autor postu powinien wyraźnie postawic
              > tezę, w przeciwnym razie nie wiadomo, co chciał powiedzieć. Zgadywanie może pro
              > wadzić na manowce, poza tym poświęcanie energii na dokonywanie prób interpretac
              > yjnych jest uzasadnione w przypadku dzieł artystycznych i zupełnie zbędne w dys
              > kusji na forum.
              >

              Gaudencjo, masz absolutna racje! Wyraznie postawiona teza jest wazna. Dlatego rowniez ciebie prosze o jasniejsze komunikaty. Wczeniej zarzucasz mi ze wymyslilam przyklad. Nie chce mi sie tracic energii na dokonywanie interpretacji ( przeslnia ) twoich slow - czy chcesz mnie obrazic, czy zdeskrydetowac moja wiarygodnosc czy to wyraz twojej bezsilnosci przy braku argumentow.
              Moja teza - Nie zarzucajmy sobie nawzajem klamstw. Szanujmy zdanie adwersarza.
              • figa241 Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 09.07.12, 16:20
                corianna napisał(a):

                > Moja teza - Nie zarzucajmy sobie nawzajem klamstw. Szanujmy zdanie adwersarza.


                Ja tutaj nie chce brac niczyjej strony ani nikogo obrazac, ale zgadzam sie z tym co napisala corianna. Bo i mnie spotkaly podejzenia o fantazjowanie, wymyslanie i pomowienia. Co w zasadzie jakos bardzo mnie nie dotyka, aczkolwiek jest niesympatyczne- gdyz moje argumenty byly podwazane zdaniami sugerujacymi ze ja klamie i zmyslam. zamiast konstruktywnymi i rzeczowymi kontrargumentami.
                A chyba nie na tym powinna opierac sie rozmowa- jakakolwiek, w tym i na tym forum.,
                • a_weasley Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 10.07.12, 23:54
                  Figa241 napisała:

                  > corianna napisał(a):
                  >
                  > > Moja teza - Nie zarzucajmy sobie nawzajem klamstw.

                  Zwłaszcza nie należy zarzucać nikomu multinickingu posuniętego do dyskutowania z samym sobą z tak błahych powodów jak to, że Gaudencja kontruje wypowiedź Figi, a Corianna rekontruje pisząc w pierwszej osobie.
                  • corianna Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 11.07.12, 02:24
                    a_weasley napisał:

                    > Figa241 napisała:
                    >
                    > > corianna napisał(a):
                    > >
                    > > > Moja teza - Nie zarzucajmy sobie nawzajem klamstw.
                    >
                    > Zwłaszcza nie należy zarzucać nikomu multinickingu posuniętego do dyskutowania
                    > z samym sobą z tak błahych powodów jak to, że Gaudencja kontruje wypowiedź Figi
                    > , a Corianna rekontruje pisząc w pierwszej osobie.
                    >

                    hejhej , jestem w jednej osobie. Pisze z USA, zapewne Figa z innego miejsca w swiecie smile
                    • figa241 Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 11.07.12, 08:02
                      A no to sie porobilo.........kontra kontra pogania- a NAS jest dwie , jedna czy wiecej- w jednym ciele a moze w 12???? hm....
                      ja pisze z kanapny w saloniesmile
                      eci peci...jakies straszne dzieci...
              • corianna Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 09.07.12, 23:34
                przepraszam za literowki - zdyskredytowac (oczywiscie ) i w nawiasie - przeslania
                ps nie mam polskiej czcionki
              • gaudencja Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 10.07.12, 10:04
                corianna napisał(a):

                > Gaudencjo, masz absolutna racje! Wyraznie postawiona teza jest wazna. Dlatego
                > rowniez ciebie prosze o jasniejsze komunikaty.

                Gdzie i w którym miejscu nie postawiłam tezy?

                > Moja teza - Nie zarzucajmy sobie nawzajem klamstw. Szanujmy zdanie adwersarza.

                A to już inny temat. Odpowiedziałam Ci w innym poście.
      • a_weasley Urzekła mnie Twoja historia 11.07.12, 00:09
        A najbardziej to, że w tym wątku masz dwie nastoletnie córki, a w innym dwóch dorosłych synów:
        forum.gazeta.pl/forum/w,904,136207251,136312624,Re_Po_co_mi_dzieci.html
        • gaudencja Re: Urzekła mnie Twoja historia 11.07.12, 10:26
          Od początku ta historia wydawała się śmierdząca (zwłaszcza wzruszają mnie te podwójne doktoraty mężów), ale szacun, weasley, za namierzenie tego demaskującego posta z innego forum.
        • milamala Re: Urzekła mnie Twoja historia 11.07.12, 10:26
          To nie mozna miec czworki dzieci?
          • ksiezna_pani1 Re: Urzekła mnie Twoja historia 11.07.12, 11:31
            milamala napisała:

            > To nie mozna miec czworki dzieci?

            Owszem, że można, autorka tamtego komentarza wyraźnie napisała, że ma dwie córki wink No chyba, że jej dzieci postanowiły poddać się operacji zmiany płci, lub "mamusia" ma zaniki pamięci. Chyba zaraz dowiemy się, że zapomniała, że ma jeszcze dwójkę wink
            • milamala Re: Urzekła mnie Twoja historia 11.07.12, 15:05
              Nie chce byc namolna, ale nie mozna miec dwoch corek i dwoch synow?
              • ksiezna_pani1 Re: Urzekła mnie Twoja historia 11.07.12, 15:24
                milamala napisała:

                > Nie chce byc namolna, ale nie mozna miec dwoch corek i dwoch synow?


                Owszem można mieć. Ale autorka tamtego komentarza wyraźnie napisała, że ma dwójkę (czyżby miała zaniki pamięci? tongue_out ) . Wiesz, co myślę? Myślę, że powinna przeliczyć ilość dzieci, bo może się okazać, że ma jeszcze dwójkę, trójkę, czwórkę etc. innych, lub robić dokładne notatki z tego, co pisze w necie wink
                • piekutnica Miło mi:-) 11.07.12, 23:52
                  Miło m, że urzekla cie moja histora. Na wstepie wyjaśniem, że rzeczywiście dzieci mam czworo - córki starsze a synów młodszych. Synowie mają za to "normalne" imiona, które nie pozwalają mi aspirować do wyzszej sferysmile, wiec nie uznalam za stosowne się nimi chwalic.

                  1. Gaudencjo, wyjasniam Ci, że doktoratów mozna mieć i dwadzieścia. W przydatnych spolecznie naukach jest to nawet pożądane. Mąż ma doktorat z fizyki na polskiej uczelni, co okazało się wysoce niewystarczające, więc zrobił w USA doktorat z pokrewnej, podnoszącej jego kwalifikacje dziedziny. mógł zrobić kolejne studia, tylko po co?

                  W innym przypadku byłoby mu trudno robić to co robi, ponieważ ranga polskich uczelni na świecie jest coraz niższa. Szczerze mówiąc, niewiele się liczą i jeżeli ktoś ma ambicję coś znaczyć, musi potwierdzić kwalifikacje w renomowanej instytucji. Inaczej ma drogę długą i wyboistą.No i nie zawsze do celu.
                  (zaznaczam od razu, że zawsze pracowal w przemysle i doktorat nie służy mu do grzania posadki na uczelni - do tego rzeczywiście w zupełnoiści wystarczy jedensmile.

                  2. Księżna Pani może zaś przyjąć do wiadomości, że popełniła błąd w założeniu. Normalni ludzie mają luzacki stosunek do internetu i nie strzegą swoich nicków jak oka w głowie. Mnie osobiście zdarzyło się popełnić nie jeden wpis pod nickiem tego, kto aktualnie był zalogowany na jakimś dostępnym komputerze, tak samo jak i zapomnieć hasła do swojego (bo praktycznie z niego nie korzystałam). W przypadku życia expatów - co tu dużo mówić raczej stadnego - mało kto pamięta w wylogowywaniu się z tego komputera, który ma aktualnie pod ręką. Ja nie. I nawet doświadczenia ze twoim sledztwem tego nie zmieni - ja mam prawdziwe zycie, prawdziwych przyjaciół, internet jest miejscem, w którym szukam informacji. Żyję w realu. Z ciekawosci może sprawdzę kto był mną, ale nie ma to dla mnie najmniejszego znaczenia. Tak samo ja wczoraj wpisałam się pod nickiem koleżanki, wiec jakas kolejna pani wyciagnie z tego zbyt daleko idace winioski. Zwykle mierzymy ludzi wlasną miarkąsmile

                  Zwykle nie odzywam się w polskim internecie, bo tutaj poziom dyskusji jest chyba najniższy - z niewiadomego powodu ludzie uznają, że można tutaj okazywać najniższe instynkty. Ale pogarda dla tych "gorzej urodzonych" ze strony osób mających pretensje do tych sfer jest dla mnie nie do pojęcia.

                  Swój świat pojmuję prosto; jeżeli jesteś pracowity, ambitny, uczciwy i los obdarzył cię wystarczającą inteligencją - w niczym nie jesteś gorszy od tych, którzy mają pochodzenie od mitycznych inteligenckich czy szlacheckich (bo takie dyskusje też były) przodków. To, że tobie było gorzej, trudniej na starcie, bo nikt ci niczego nie ułatwił, nie oznacza, że twoje osiągniecia są mniej znaczące.

                  Znamienne, kilka dni temu rozmawiałam ze starszą córką, która uczy się w boarding school w Anglii, o tym jak mówiła tam, że w Polsce klasowość, której źródłem jest pochodzenie, nie istnieje. Mówiła o tym z pełnym przekonaniem, wynikającym z wychowania, wartości wpojonych w domu, z naszych doświadczeń.
                  Komuś jednak bardzo zależy na jej utrzymaniu. Tylko po co? Żeby się lepiej poczuć? Może zamiast tego zrobić coś sensownego w swoim życiu?

                  Pozdrawiam ze słonecznej Arabii



                  • a_weasley Miło, coraz milej 12.07.12, 00:15
                    Ppiekutnica napisał(a):

                    > Miło m, że urzekla cie moja histora. Na wstepie wyjaśniem, że rzeczywiście dzie
                    > ci mam czworo - córki starsze a synów młodszych.

                    Ciekawe. W linkowanym przeze mnie wątku synowie mieli >20, a tutaj córki 12 i 16.
                    Strasznie roztargniona jesteś. No, ale w tych sferach to zrozumiałe, wie się coś o roztargnionych uczonych.
                    • piekutnica Re: Miło, coraz milej 12.07.12, 00:26
                      zacznij czytać ze zrozumieniem.

                      • a_weasley Re: Miło, coraz milej 12.07.12, 00:48
                        Zaprawdę wspomniane przez Gaudencję grono osób notorycznie marnujących świetne okazje, żeby siedzieć cicho, rozszerza się...
                        Piekutnica napisała:

                        > zacznij czytać ze zrozumieniem.

                        No właśnie czytam. Przeczytałem, że cudownie odmłodzeni synowie mają normalne imiona, i a contrario zrozumiałem, że imiona, które nadałaś swoim córkom, uważasz za nienormalne.
                        Opowieść o ekspatach, którzy notorycznie się nie wylogowują pracując na ogólnodostępnych kompach, jako też pisują pod cudzymi nickami, skutkiem czego powstaje pierwsza notka pod danym nickiem od dwóch miesięcy, a trzecia w ogóle... jaka jest każdy widzi.
                        • piekutnica Re: Miło, coraz milej 12.07.12, 01:45
                          Kobieto, wyluzuj smile
                          Wyjaśniłam, bo faktycznie zaszło nieporozumienie, ale nie zamierzam się tłumaczyć. Wydaje mi się to oczywiste, ale widocznie tylko dla mnie, bo ja nie węszę spisków - do głowy by mi nie przyszło, żeby kogokolwiek śledzić. Chociaż jak najbardziej bym potrafiła, predyspozycje niejeakie mam. Tylko po co?
                          Każdy mierzy innych własną miarkąsmile
                          Moich synów nie tzreba cudownie odmładzać, skoro faktycznie są bardzo młodzi. Imiona mają nieaspirujące, bo nie przyszło mi do głowy, że mam aspirować. Za późno trafiłam na yo forum, żeby zdążyć wpisać się w schemat. Imiona córek - czystym przypadkiem - piętnują je jako córki nuworyszy i słoików, co dla mnie nie ma znaczenia. Najmniejszego.

                          Czy wy czasem czytacie, to co piszecie?
                          Czy czasami myślicie o tym, ze to czyta żywy człowiek i że czasmi komuś może być najzwyczajniej w świecie przykro?
                          Żyję z ludźmi o najdziwniejszych imionach i do głowy by mi nie przyszło, że to ma jakieś znaczenie. Jasne, czasami czyjeś imię bardzo trudno zapamiętać, bo kompletnie z niczym się nie kojarzy, ale to jedyny problem jak mam. Kwestia urody imienia też nie jest oczywista.

                          Strażniczko nicków, wyobraź sobie, że gdy jeszcze pracowałam w kraju, bardzo często - szczególnie w pracy - wpisywaliśmy się na loginie kogoś z pracy. Czasem z lenistwa, czasem dla żartu, czasem bo tylko ten komputer był wolny, więc z doskoku coś się skomentowało. Nikt nie miał czasu na zawracani sobie głowy bzdurami. Może to kwestia zaufania, ale nigdy problemów nie było. Powiem więcej, znałam hasła i loginy połowy ludzi z pracy, ponieważ internet mobilny kilka lat temu nie był wcale taki mobilny a trzeba było szybko coś sprawdzić lub wysłać. I to znów kwestia zaufania. Nigdy z tej wiedzy nie skorzystałam w sposób nieuprawniony. To kto by się przejmował jakimiś nickami na gazecie. Wyluzujsmile

                          Sama najczęściej piszę pod loginem męża, bo on najczęściej zalogowany jest na kompie stojącym w jadalni, więc najbardziej dostępnym. Mam nadzieję, że jakaś nawiedzona aktywistka nie zarzuci mu transseksualizmu wink Na to jednak wygląda, że raz jest nim a raz nią.
                          Wczoraj we czwórkę ze znajomymi - zalogowani pod jednym loginem - komentowaliśmy artykuł w sieci. Życzę szczęścia komuś, kto będzie chciał prześledzić tok rozumowania tej jednej w końcu osoby, gdy prawie 1/3 wpisów była na dodatek w innym językusmile

                          powstaje
                          > pierwsza notka pod danym nickiem od dwóch miesięcy, a trzecia w ogóle... jaka
                          > jest każdy widzi.

                          W Polskim internecie typu strony gazety czy onetu nie udzielam się z przyczyn oczywistych, widocznych chociażby na tym forum. Raz na rok coś napiszę, jak mnie temat wyjątkowo zbulwersuje lub zaciekawi, więc nie pośledzisz sobiesmile
                          mam ciekawsze zajęcia. Tam, gdzie zwykle bywam, nicki gazetowe nie chodząsmile

                          Pozdrawiam mimo późnej pory bardzo gorącosmile
                        • gaudencja Re: Miło, coraz milej 12.07.12, 08:16
                          a_weasley napisał:

                          > No właśnie czytam. Przeczytałem, że cudownie odmłodzeni synowie mają normaln
                          > e imiona, i a contrario zrozumiałem, że imiona, które nadałaś swoim
                          > córkom, uważasz za nienormalne.

                          Ponadto dorosłosć synów zapewnia wolność - czyzby dziewczynki zostały podrzucone na wychowanie sąsiadce?
                          "Urodzilam dwoje dzieci (w odstepie 4-letnim) i poza pierwszymi latami moich dzieci, co oczywiste, nigdy nie czulam sie specjalnie przywiazana. Teraz wrecz czuje sie wolna, obaj panowie po 20,"

                          > Opowieść o ekspatach, którzy notorycznie się nie wylogowują pracując na ogólnod
                          > ostępnych kompach, jako też pisują pod cudzymi nickami, skutkiem czego powstaje
                          > pierwsza notka pod danym nickiem od dwóch miesięcy, a trzecia w ogóle... jaka
                          > jest każdy widzi.

                          ...otóż to. Nawet jednak gdyby ten glodny kawalek był prawdziwy, to autor sam podważający swoją wiarygodność w tak oczywisty sposób musi wiedzieć, ze nikt mu w internecie nie będzie wierzył. Znasz, piekutnico, taką zasadę netykiety: "Nie podszywaj się pod innych."?

                          I jeszcze jedno - ponieważ uprzejmie w końcu postawiłaś teze, wyjaśniam, iż nikt - o ile pamiętam - nie negował możliwości uzyskania wykształcenia osób bez tradycji intelektualnych w rodzinie ani nie podwazał ich osiągnięć (a jeśli pamiętasz coś, czego nie pamiętam, to zacytuj i wskaż źródło).
                          • milamala Re: Miło, coraz milej 12.07.12, 10:14
                            Kazdego dnia fajniej sie czyta dziela niektorych. Robi sie schizo-ekscytujaco. Sledztwa, nicki ... hard - paranoja. Prosze o wiecej.
                            A koniec koncow i tak wiadomo - kazdy mierzy innych swoja miara.
                            • figa241 Re: Miło, coraz milej 12.07.12, 15:42
                              milamala napisała:

                              > Kazdego dnia fajniej sie czyta dziela niektorych. Robi sie schizo-ekscytujaco.
                              > Sledztwa, nicki ... hard - paranoja. Prosze o wiecej.
                              > A koniec koncow i tak wiadomo - kazdy mierzy innych swoja miara.

                              swoja droga ciekawym jest to, ze jest kilka ludkow na tym forum ktore swoj "bezcenny" czas poswiecaja na udowadnianiu innym, ze ich posty sa nieprawdziwe, naciagane i z palca wyssane- jesli ja czegos nie tarktuje serio, uwazam za bzdure, nie bawie sie w maniakalnego deknspiratora. Czytam usmiechne sie pod nosem i tyle tego.
                              Najwyrazniej celem niektorych nie jest rozmowa i wymiana pogladow a jedynie deskredytowanie innych. w mysl zasady- jelsi wejdziesz miedzy wrony musisz krakac tak jak one...a jak nie....to nie smiej w ogole sie odzywac.
                              • ksiezna_pani1 Re: Miło, coraz milej 12.07.12, 16:47
                                figa241 napisała:


                                >
                                > swoja droga ciekawym jest to, ze jest kilka ludkow na tym forum ktore swoj "bez
                                > cenny" czas poswiecaja na udowadnianiu innym, ze ich posty sa nieprawdziwe, nac
                                > iagane i z palca wyssane- jesli ja czegos nie tarktuje serio, uwazam za bzdure,
                                > nie bawie sie w maniakalnego deknspiratora. Czytam usmiechne sie pod nosem i t
                                > yle tego.

                                Z całym szacunkiem Figo, ale czy lubisz być oszukiwana?
                                Moderatorki nie muszą nikogo śledzić, one zapewne widzą nr IP. Milamala jest znanym trollem, który od czasu do czasu pojawia się po to by siać zamęt. Jest zwykłą hipokrytką: w jednym wątku głosi szlachetne hasła, wzywa do tolerancje, mówi o otwartości etc. Zaś w innym zachowuje się odwrotnie, wyśmiewa imiona. Przykłady? Proszę bardzo: forum.gazeta.pl/forum/w,12924,136626425,136902545,Re_Nazaria.html
                                forum.gazeta.pl/forum/w,12924,136794768,136799532,Re_Serapia_.html
                                I co Ty na to? Gdzie tolerancja, o której ta osoba tak się rozpisuje? No gdzie? Pojechała na wakacje, czy może to były tylko puste słowa? Zapewne to drugie uncertain A może tolerancja działa tylko w jedną stronę?
                                Pewnie po raz kolejny zaczniesz jej bronić i udawać, że to co widzisz nie istnieje. Gdyby ktoś napisała coś takiego na temat wiecznie "dyskryminowanych" Kewinów czy Alanów, pisałabyś, że "jak tak możną". A tu proszę wielka, orędowniczka tolerancji pokazała kim tak naprawdę jest, a jej koleżanki "po fachu" siedzą cicho. Cisza, jak makiem zasiadł. No, ale wpadłaś miedzy wrony, więc musisz krakać jak one.

                                > Najwyrazniej celem niektorych nie jest rozmowa i wymiana pogladow a jedynie des
                                > kredytowanie innych. w mysl zasady- jelsi wejdziesz miedzy wrony musisz krakac
                                > tak jak one...a jak nie....to nie smiej w ogole sie odzywac.

                                Z całym szacunkiem Figo, ale jesteś śmieszna. Bronisz osoby, która na to nie zasługuje.
                                • figa241 Re: Miło, coraz milej 12.07.12, 17:07
                                  ksiezna_pani1 napisała:

                                  >
                                  > Z całym szacunkiem Figo, ale czy lubisz być oszukiwana?

                                  Nie nie lubie- ale nie lubie tez byc pomawiana o oszustwo.

                                  > Moderatorki nie muszą nikogo śledzić, one zapewne widzą nr IP.

                                  Ip widze nawet ja- szara myszatongue_out

                                  > Milamala jest znanym trollem, który od czasu do czasu pojawia się po to by siać zamęt. Jest zwykłą hipokrytką: w jednym wątku głosi szlachetne hasła, wzywa do tolerancje, mówi o otwartości etc. Zaś w innym zachowuje się odwrotnie, wyśmiewa imiona. Przykłady? Proszę bardzo: forum.gazeta.pl/forum/w,12924,136626425,136902545,Re_Nazaria.html
                                  > forum.gazeta.pl/forum/w,12924,136794768,136799532,Re_Serapia_.html
                                  > I co Ty na to?

                                  Nie czytalam watkow milamalej- poza ostaniego z Karissa- nie zaiteresowal mnie- zatem nie wdawalam sie w dyskujse.

                                  Gdzie tolerancja, o której ta osoba tak się rozpisuje? No gdzie
                                  > ? Pojechała na wakacje, czy może to były tylko puste słowa? Zapewne to drugie :
                                  > / A może tolerancja działa tylko w jedną stronę?

                                  Jesli natrafie na wypowiedzi Milejmalej(tak to sie odmienic powinno- jesli nie to przepraszam), z ktorymi sie nie bede zgadzac a watke wyda mi sie interesujacy- napewno wypowies swoje zdanie w tej kwestii. Niestety nie mam w zwyczaju, ani nie mam tez potrzeby przemiezaz bezkresu sieci by wyszukiwac specjalnie rozbierznosci, lub roznych opinni innycdh osob.

                                  > Pewnie po raz kolejny zaczniesz jej bronić i udawać, że to co widzisz nie istni
                                  > eje.

                                  Nigdy jej nie bronilam, nie jestem adwokatem, i nie lubie sie w takowego zabawiac.


                                  >Gdyby ktoś napisała coś takiego

                                  konkretnie jakiego???

                                  > na temat wiecznie "dyskryminowanych" Kewin
                                  > ów czy Alanów, pisałabyś, że "jak tak możną". A tu proszę wielka, orędowniczka
                                  > tolerancji pokazała kim tak naprawdę jest, a jej koleżanki "po fachu" siedzą ci
                                  > cho. Cisza, jak makiem zasiadł. No, ale wpadłaś miedzy wrony, więc musisz krak
                                  > ać jak one.
                                  >
                                  nieogarniam swym skromnym umyslem meritum powyzszej wypowiedzi- ale jesli chodzilo Ci o to, ze nieatakuje wypowiedzi milejmalej skierownych do Gaudencji- nie odczuwam potzreby, co wiecej z wiekszoscia sie zgadzam.


                                  >
                                  > Z całym szacunkiem Figo, ale jesteś śmieszna. Bronisz osoby, która na to nie za
                                  > sługuje.

                                  Ksiezno- ja nie pisalam tego w kontekscie milejmalej- a swoim. I tez siebie nie bronilam- bo nie ma przed czym i przed kim.
                                  I nie wiem co w tym smiesznego Ksiezno.
                                  • ksiezna_pani1 Re: Miło, coraz milej 12.07.12, 17:58

                                    >
                                    > Nie czytalam watkow milamalej- poza ostaniego z Karissa- nie zaiteresowal mnie-
                                    > zatem nie wdawalam sie w dyskujse.
                                    >


                                    Acha, nie wiedziałaś... A ja twierdze, że doskonale wiedziałaś. Nie mam 5 lat, nie nabierzesz mnie. Widzisz wszystkie nieprzychylne komentarze (nawet te nieistniejące) na temat Kewinów i Jessic, a dziwnym trafem nie możesz znaleźć komentarzy, w których Twoja "Koleżanka po fachu" wyśmiewa imiona z tzw. "drugiej strony barykady", lub jak kto woli - "drugiej bajki". Podałam Ci na tacy komentarze pokazujące prawdziwe oblicze "wielkiej orędowniczki tolerancji", a Ty na to: "nie czytam", "nie wiedziałam", "nie śledzę" i tym podobne bzdury.
                                    I wcale nie chodzi, że wyśmiewała się z "moich" imion, tylko... widzisz osoba, która chce uchodzić za "oświeconą zwolenniczkę tolerancji" powinna podtrzymywać od takich komentarzy. Najśmieszniejsze jest to, że ona chce niektórych pouczać big_grin zresztą Ty sama nie jesteś lepsza, a rwiesz się do oceniania innych ludzi... O czym to świadczy? O hipokryzji.

                                    >
                                    > Jesli natrafie na wypowiedzi Milejmalej(tak to sie odmienic powinno- jesli nie
                                    > to przepraszam), z ktorymi sie nie bede zgadzac a watke wyda mi sie interesujac
                                    > y- napewno wypowies swoje zdanie w tej kwestii. Niestety nie mam w zwyczaju, an
                                    > i nie mam tez potrzeby przemiezaz bezkresu sieci by wyszukiwac specjalnie rozbi
                                    > erznosci, lub roznych opinni innycdh osob.


                                    Nikt nie przeszukuje sieci, bo te komentarze są na "wyciągniecie reki". Ktoś, kto udziela się na woi zapamiętuje takie sytuacji, zważywszy na fakt, że ich autorka jest "wielka orędowniczka tolerancji" wink A teraz narzekajcie, dlaczego ludzie mają (za) dobrą pamięć wink

                                    >
                                    > Nigdy jej nie bronilam, nie jestem adwokatem, i nie lubie sie w takowego zabawi
                                    > ac.

                                    Nie bronisz jej? Interesujące.

                                    > konkretnie jakiego???

                                    Odpowiedz na Twoje pytanie można bez trudu znaleźć, wystarczy jeszcze raz ze zrozumieniem przeczytać mój komentarz.



                                    > nieogarniam swym skromnym umyslem meritum powyzszej wypowiedzi-


                                    A ja nie "ogarniam" Twojego zachowania. Wszystko masz podane na tacy, ale zachowujesz się tak, jakby nic się nie stało.

                                    ale jesli chodz
                                    > ilo Ci o to, ze nieatakuje wypowiedzi milejmalej skierownych do Gaudencji- nie
                                    > odczuwam potzreby, co wiecej z wiekszoscia sie zgadzam.

                                    Litości! (Nie krzyczę) akurat w tym przypadku nie chodzi mi o komentarze skierowane do Gaudencji, tylko o te dwa, które podałam. Rozumiem to, że musisz być lojalna w stosunku do swojej koleżanki, wiem, że ona dla Ciebie jest wzorem i ostoją tolerancji, ale bez przesady.

                                    >
                                    > Ksiezno- ja nie pisalam tego w kontekscie milejmalej- a swoim. I tez siebie nie
                                    > bronilam- bo nie ma przed czym i przed kim.


                                    Nie mamy o czym ze sobą rozmawiać. Stosujesz wykręty na poziomie szkoły podstawowej, jesteś też hipokryta.
                                    > I nie wiem co w tym smiesznego Ksiezno.
                                    >

                                    Wasze niepoważne zachowanie.

                                    I daruj sobie odpowiedz, bo nie interesują mnie Twoje metody wykręcania kota ogonem.
                                    • figa241 Re: Miło, coraz milej 12.07.12, 21:03
                                      ksiezna_pani1 napisała:

                                      >
                                      > Acha, nie wiedziałaś...
                                      nie nie widzialam- a nie czytalam...

                                      > A ja twierdze, że doskonale wiedziałaś. Nie mam 5 lat,
                                      > nie nabierzesz mnie.

                                      nawet nie usiluje

                                      >Widzisz wszystkie nieprzychylne komentarze (nawet te nieis
                                      > tniejące) na temat Kewinów i Jessic,

                                      nie widze wszytkich- bo wszytkich nie czytam- i tez nie o komemtarze w strone Kewinow i Jessic mi chodzi- co niejedokrotnie podkreslalam- a o dzielenie imion na lepsze i gorsze i wkladanie je do paczuszek opatrzonych meteczka- "pretensjonalne" "z wyzszych swer" itp. itd.

                                      >a dziwnym trafem nie możesz znaleźć koment
                                      > arzy, w których Twoja "Koleżanka po fachu"

                                      Milamala nie jest moja kolezanka.

                                      > wyśmiewa imiona z tzw. "drugiej stro
                                      > ny barykady", lub jak kto woli - "drugiej bajki". Podałam Ci na tacy komentarze
                                      > pokazujące prawdziwe oblicze "wielkiej orędowniczki tolerancji", a Ty na to: "
                                      > nie czytam", "nie wiedziałam", "nie śledzę" i tym podobne bzdury.

                                      To nie byly bzdury bo nie widzialam tych komentarzy i nie czytalam- przyznaje sie bez bicia ze nie zajzalam do zalinkowanych przez Ciebie watkow- bo nie mialam czasu. Nadrobilam zaleglosci - i teraz moge sie ustosunkowac do tego- uwazam takie kometarze za plytkie i niekulturalne, i nie wnoszace niczego do tematyki, moga jej sie te imiona nie podobac- ale porownywanie w przesmiewczy sposob jest niegrzeczne. Niestety nie ona jedyna takimi sie tutaj na forum posluguje- i w wielu przypadkach nikt tego nie neguje. Nie wiem dlaczemu.

                                      > I wcale nie chodzi, że wyśmiewała się z "moich" imion, tylko... widzisz osoba,
                                      > która chce uchodzić za "oświeconą zwolenniczkę tolerancji" powinna podtrzymywać
                                      > od takich komentarzy.

                                      Nie wiem czy milalamala chce uchodzic za oswiecona zwolenniczke tolerancji czy tez nie- ale owszem niezaleznie od niczego nie powinna sie w taki sposo wyrazac o jakichkolwiek imionach...jednakze czesto gesto w podbnym tonie wyrazaja sie "wieloletnie obyte forumki bedace nawet moderatorkami". Co oczywiscie mojego pogladu i faktu na ktry zworcilas uwage nie zmienia.

                                      >Najśmieszniejsze jest to, że ona chce niektórych pouczać
                                      > big_grin
                                      Tutaj clakiem sporo osob ma zapedy mentorskie...

                                      >zresztą Ty sama nie jesteś lepsza, a rwiesz się do oceniania innych ludzi..
                                      > . O czym to świadczy? O hipokryzji.
                                      >
                                      Nie twierdze ze jestem lepsza, i nie rwe sie do oceniania ludzi- conajwyzej odnosze sie do ich wypowiedzi na forum.


                                      >
                                      > Nikt nie przeszukuje sieci, bo te komentarze są na "wyciągniecie reki".
                                      >
                                      odnosze inne wrazenie.

                                      > Nie bronisz jej? Interesujące.
                                      >
                                      a skad wywnioskowalas, ze Jej bronie?


                                      >
                                      > Odpowiedz na Twoje pytanie można bez trudu znaleźć, wystarczy jeszcze raz ze zr
                                      > ozumieniem przeczytać mój komentarz.
                                      >
                                      Przeczytalam dalej nie wiem.

                                      >
                                      > A ja nie "ogarniam" Twojego zachowania. Wszystko masz podane na tacy, ale zacho
                                      > wujesz się tak, jakby nic się nie stało.

                                      a cos sie stalo?

                                      >

                                      >
                                      > Litości! (Nie krzyczę) akurat w tym przypadku nie chodzi mi o komentarze skiero
                                      > wane do Gaudencji, tylko o te dwa, które podałam.

                                      Jesli chodzilo Ci o zalinkowane komentarze milejmalej- ustosunkowalam sie powyzej.

                                      > Rozumiem to, że musisz być lo
                                      > jalna w stosunku do swojej koleżanki, wiem, że ona dla Ciebie jest wzorem i ost
                                      > oją tolerancji, ale bez przesady.

                                      Musze to a skrzydelka i odchody na firance....
                                      A wzorem dla mnie nie jest i nigdy nie bedzie zaden nick z forum internetowego- przykro mi bardzo.
                                      I nie przesadzam- nie jestem ogrodnikiem.


                                      >
                                      > Nie mamy o czym ze sobą rozmawiać. Stosujesz wykręty na poziomie szkoły podstaw
                                      > owej, jesteś też hipokryta.

                                      Mysle, ze sie za bardzo angazujesz.


                                      >
                                      > Wasze niepoważne zachowanie.
                                      >
                                      Wasze? mowisz do mnie w liczbie mnogiej? nie ma takiej potrzeby.

                                      > I daruj sobie odpowiedz, bo nie interesują mnie Twoje metody wykręcania kota og
                                      > onem.

                                      A w zyciu kota ogonem nie wykrecam- moja piekna koteczka jest krolowa w moim domu - gladze ja tylko i caluje po kocim futerku i spelniam jej wszytkie zachcianki. A ona mruczy roskoszniesmile
                                  • gaudencja technicznie 12.07.12, 23:32
                                    figa241 napisała:

                                    > ksiezna_pani1 napisała:

                                    > > Moderatorki nie muszą nikogo śledzić, one zapewne widzą nr IP.
                                    >
                                    > Ip widze nawet ja- szara myszatongue_out

                                    Czy możesz podać, gdzie i kiedy widzisz IP na forum u osób zalogowanych? Są to uprawnienia moderacji i administracji, więc muszę zgłosić błąd do administracji "Gazety".
                                    • figa241 Re: technicznie 13.07.12, 08:04
                                      Sprawdzenie IP - Gaudencjo nie jest niczym trudnym,(ani zakaznamym) ale jesli pytasz czy dla "zwyklego zjadacza chleba" ip sa widoczne bezposrednio na tym forum- uspokajam Cie nie nie sa widoczne- ale sprawdzic to mozna bez problemu- wystarczy posiadac wiedze jak to sie robi.
                                      • gaudencja Re: technicznie 13.07.12, 09:57
                                        Znowu fantazjujesz. Na tym kończą się moje wszelkie ozmowy z tobą, wygaszam cię i innym też rekomenduję niekarmienie trolla.
                            • ksiezna_pani1 Re: Miło, coraz milej 12.07.12, 16:53
                              milamala napisała:

                              > Kazdego dnia fajniej sie czyta dziela niektorych. Robi sie schizo-ekscytujaco.
                              > Sledztwa, nicki ... hard - paranoja. Prosze o wiecej.
                              > A koniec koncow i tak wiadomo - kazdy mierzy innych swoja miara.

                              Wybrałaś kiepski sposób na odwrócenie od swojej jakże skromnej osoby wink
                            • corianna Re: Miło, coraz milej 12.07.12, 19:05
                              W tym watku jak w piaskownicy! Ja nadal jedna czyli w liczbie pojedynczej, w USA, co jest do spawdzenia po tym z jakiego IP korzystam, wycofuje sie chwilowo z tejdyskusji skoro mam byc mylona z Figa. Z calym szacunkiem dla Figi smile) ktorej poglady bardzo mi sie podobaja ! Jednak chce zeby ktos docenil moja indywidualnoac wiec wroce do dyskusji w watkach gdzie mi nikt nic nie zarrzuca. Tu pomowienia goni za pomowieniem, ufff nieco sie ubawlam czytajac to wszystko !
                  • ksiezna_pani1 Re: Miło mi:-) 12.07.12, 17:23
                    piekutnica napisał(a):


                    > 2. Księżna Pani może zaś przyjąć do wiadomości, że popełniła błąd w założeniu.

                    O jakim błędzie mówisz?

                    > Normalni ludzie mają luzacki stosunek do internetu i nie strzegą swoich nicków
                    > jak oka w głowie.

                    Normalność jest pojęciem bardzo subiektywnym. Jeśli chodzi o mnie, to nie chciałabym, żeby pod moim nickiem wypowiadała się inna osoba, z czystej wygody.

                    Mnie osobiście zdarzyło się popełnić nie jeden wpis pod nick
                    > iem tego, kto aktualnie był zalogowany na jakimś dostępnym komputerze, tak samo
                    > jak i zapomnieć hasła do swojego (bo praktycznie z niego nie korzystałam).

                    Pechowa jesteś i jeszcze do tego wszystkiego nie pamiętasz/nie wiesz ile masz dzieci.
                    W p
                    > rzypadku życia expatów - co tu dużo mówić raczej stadnego - mało kto pamięta w
                    > wylogowywaniu się z tego komputera, który ma aktualnie pod ręką. Ja nie. I nawe
                    > t doświadczenia ze twoim sledztwem tego nie zmieni -



                    Kochaniutka, ale ja śledztwa nie prowadzę smile Szkoda mi czasu.

                    ja mam prawdziwe zycie, pr
                    > awdziwych przyjaciół, internet jest miejscem, w którym szukam informacji.

                    Tak, masz "prawdziwe" życie i równie "prawdziwych" przyjaciół, tylko raz masz 2 dzieci, a raz 4 wink Ale to taki mały szczegół.

                    Żyję
                    > w realu.

                    W świecie realnym powiadasz hmm

                    Z ciekawosci może sprawdzę kto był mną, ale nie ma to dla mnie najmnie
                    > jszego znaczenia. Tak samo ja wczoraj wpisałam się pod nickiem koleżanki, wiec
                    > jakas kolejna pani wyciagnie z tego zbyt daleko idace winioski. Zwykle mierzymy
                    > ludzi wlasną miarkąsmile

                    Ciekawe rzeczy opowiadasz; raz piszesz, że masz dwójkę dzieci, później - 3, a teraz piszesz, że wczoraj przypadkiem (?!) pisałaś pod nickiem koleżanki. Dużo zbiegów okoliczności, za dużo. zastanawiam się tylko, czy w tej jakże pięknej bajce są smoki wink


                    • figa241 Re: Miło mi:-) 12.07.12, 17:47
                      ksiezna_pani1 napisała:
                      >
                      > Ciekawe rzeczy opowiadasz; raz piszesz, że masz dwójkę dzieci, później - 3, a t
                      > eraz piszesz, że wczoraj przypadkiem (?!) pisałaś pod nickiem koleżanki. Dużo z
                      > biegów okoliczności, za dużo. zastanawiam się tylko, czy w tej jakże pięknej ba
                      > jce są smoki wink
                      >
                      I tak z czystej proznosci Ksiezno- napisze swoja opinie o poscie Pekutnicy- jej wpis - charakter i ogolna opinia wzbudza moj entuzjam- bardzo zgadzam sie z takim zapatrywaniem na swiat(pisze o jej pierwszym poscie). Kolejna kwestia jest to - ze przeprowadzono tutaj "jakies tam" sledztwo, ktore mialo na celu udowdnienie jej i ogolowi forum, ze to co napisala jest historia wyssana z palca. Nie potrafie sie na podstawie tych "dowodow" ustosunkowac do tego czy pisala prawde czy tez klamstwo. Nie potrafie- i nie mam najmniejkszego zamiaru. Bo prawda jest taka ze to wszytko odbywa sie w wirtualnym swiecie- i ten wirtualny siwat moze ale i nie musi byc kreowany lub idealizowany. Na dobra sprawe kazdy moze tuytaj napisac wszytko, i kazdy moze w to wierzyc lub nie- to juz jest naprawde kwestia bardzo bardzo osobista. Wierze czy nie wierze- nie zastanawiam sie az tak nad tym - czy historia opisana przez Pekutnica jest prawdziwa, czy ma 4 czy 10 dzieci- ale zgadzam sie z tym co napisala i juz.
                      Kto inny moze sie nie zgadzac- ma takie prawo, jeszcze inny moze nie widzec sensu w tych opowieciach- ale zeby od razu szukac smokow i dinozaurow ? po co? W jakim celu?
                      Nie zgadzasz sie- moze to napisac- nie zgadzam sie z tym co napisalas mam inne zdanie. Nie wierzysz w prawdziowsc tej historii- w sumie tez masz takie prawo- ale - czy czujesz sie z tego powodu tak strasznie zeby tutaj na forum wytykac jej mijanie sie z prawda? (nie jest to osobiscie skierowane do Ciebie Ksiezno) wyszukiwac postow, wpisow, numerow ip? weszyc teorie spiskowa- i niemalze maniakalnie wskazywac jaki tutaj klamczuszek na forum sie znalazl? Jasne mozna i tak- tylko w jakim celu?
                      • ksiezna_pani1 Re: Miło mi:-) 12.07.12, 18:59


                        Ale powiedz mi, jeśli jest tak super i w ogólne, to po co skłamała?

                        Nikt nie węszy teorii spisowych ani nie przeszukuje internetu, tylko niektórzy ludzie pamiętają, że taka i taka osoba kiedyś napisała to i to, a teraz pisze coś zupełnie innego. Czy ten świadek musi musi przemilczeć ten fakt, bo zostanie posadzony maniaka? Taka osoba nie jest mankiem, zrozum to! Nie było mi miło, gdy dowiedziała się, że ta osoba skłamała, a odnoszę wrażenie, że to nie jej jedyne kłamstwo. Nie mogę pominąć tez tego, że zamiast wytłumaczyć zaistniał kłamstwo, tworzy nowe. Te jest historie o pomyłkach, koleżankach, dzieciach są bardzo typowe dla osoby, która skłamała i chce się oczyścić. "Do szczęścia" brakuje jeszcze chyba największej klasyki gatunku: "ktoś włamał mi się na konto". Czytam kilka for i wyobraź sobie, że zawsze osoba złapana na kłamstwie tłumaczy się w następujący sposób : a to zapomniała się wylogować, korzysta z kilku komputerów albo odwrotnie - kilka osób z jej - i oczywiście klasyka - włamano mi się na konto.
                        • babazygmunta Re: Miło mi:-) 16.07.12, 14:18
                          >>>>Te jest historie o pomyłkach, koleżankach, dzieciach są bardzo typowe dla osoby, która skłamała i chce się oczyścić.<<<<

                          Pozdrawiam wszystkich tych, którzy się nie mylą. Którzy niczego nie robią bez głębokiego namysłu i próby zrozumienia wszystkich możliwych interpretacji. Którzy do każdej bzdury podchodzą z należytym nabożeństwem. No i wszystko wyjaśniają z podaniem metryk, pokrewieństw i całego kontekstu smile.

                          Jako sprawczyni całego zamieszania, muszę się objawić smile.

                          Tak, to ja, nie patrząc na święte loginy, wpisałam się na otwartej stronie przyjaciółki. Sporadycznie podczytując „Wyborczą” (coraz trudniej mi to idzie), trafiłam na tekst, który wydał mi się szczególnie głupi i szkodliwy. Zwykle się loguję i nie lubię, jak się ktoś pode mnie podszywa nawet przypadkowo, więc tym bardziej mi głupio. Synowie z podlinkowanego komentarza są na pewno wyłącznie moi, nie mam wątpliwości. Piekutnica z ich poczęciem i podrózami nie miała absolutnie nic współnegosmile.

                          Nie jestem jednorazowym loginem. Wiele lat temu byłam dość aktywna na gazeta.pl, teraz bardzo rzadko. Nie oznacza bynajmniej, że nie istnieję. Nie czuję za to potrzeby wchodzenia w dyskusję, jej poziom w polskim necie mnie zniechęca. Tak jak piekutnica jestem ze wsi, wprawdzie z takiej całkiem dużej, że niektórzy mieszkańcy uważali się za „z miasta” smile). Moi synowie za to mają imiona zdecydowanie „nieaspirujące”.

                          O forum o imionach to ja powiedziałam przyjaciółce. Z czystej życzliwości do niej i do was. Pytała mnie co sądzę o wybranym imieniu. Jestem nieobiektywna, mnie się to imię podoba, nosi je mój syn, dlatego wysłałam ją tutaj.

                          Szanowne Panie, mogę zaręczyć, że piekutnica istnieje. Dzieci też ma. Ostatnio widziałam u niej czworo. Wiek i imiona się zgadzają. Reszta z tego co wiem, też. Od lat prowadzi bloga (pseudonim adekwatny do używanego na gazeciewink). Pierwotnie coś na kształt „Ameryki oczami Polki” ewoluowało w pamiętnik z życia Europejki na Bliskim Wschodzie. Bloga prowadzi po angielsku. Godny polecenia.

                          Piekutnica proponuję zabawę w detektywów, skoro jest tutaj tak ceniona: dla każdego, kto wpisze się w komentarzach na blogu pod hasłem „piekutnica”, w nagrodę skany dyplomów jej męża i pudełko najlepszych daktyli królewskich smile. Serio!
                          Pozdrawiam z końca świata smile
                          • ksiezna_pani1 Re: Miło mi:-) 16.07.12, 14:38
                            Kto jeszcze nas odwiedzi? Mąż piekutnicy? Jej teściowa? Teść? a może dzieci? Widziałaś u niej 4 dzieci? To musisz powiadomić ją o swoim odkryciu, bo biedaczka jeszcze zapomni tongue_out
                          • gaudencja Re: Miło mi:-) 16.07.12, 14:38
                            Cóz, przyjaźń kwitnie, skoro piszecie praktycznie z tego samego IP. Pogratulować.

                            > Szanowne Panie, mogę zaręczyć, że piekutnica istnieje. Dzieci też ma. Ostatnio
                            > widziałam u niej czworo. Wiek i imiona się zgadzają. Reszta z tego co wiem, też
                            > . Od lat prowadzi bloga (pseudonim adekwatny do używanego na gazeciewink).

                            Wrzuć linka, prosze, zwłaszcza jesli jest tam coś o dzieciach :] Trudno obecnie bowiem stwierdzić, do którego pseudonimu używanego na gazecie "adekwatny" jest pseudonim piekutnicy jako blogerki.

                            Piekutnica początkowo miała na naszym forum tylko dwie córki, później za jednym zamachem rodzina powiększyła się jej do czworga dzieci - imiona ani dokładny wiek synów nie są znane.

                            I jeszcze jedno - na tym fourm akurat stosunkowo rzadko bawimy sie w detektywów (i tu jeszcze raz składam wyrazy uznania na ręce weasleya, który ostatnio zagląda tu rzadko), ale należałoby to czynić częściej, jak na to wskazują rezultaty dwóch niewinnych przeprowadzonych ostatnio guglowań. Dlaczego gra jest warta świeczki? To proste. Warto jest miec godnych zaufania, niezmyślających partnerów dyskusji. Archiwum forów służy także namierzaniu mitomanów.
                            • babazygmunta Re: Miło mi:-) 16.07.12, 15:01
                              Piszemy z tego samego IP, ponieważ mieszkamy na tym samym zamkniętym osiedlu dla obcokrajowców, Dostawca usług jest ten sam.


                              Linka nie wrzucę, po to jest konkurs z nagrodami smile Ale bardzo łatwo znaleźć, możesz mi wierzyć. Wystarczy pogłówkować.

                              > Piekutnica początkowo miała na naszym forum tylko dwie córki, później za jednym
                              > zamachem rodzina powiększyła się jej do czworga dzieci - imiona ani dokładny w
                              > iek synów nie są znane.

                              Nie wiem, czemu nie pochwaliła się synami. Moim zdaniem, udanismile

                              Dlaczego gra jest warta ś
                              > wieczki? To proste. Warto jest miec godnych zaufania, niezmyślających partnerów
                              > dyskusji.

                              Raczej to jakaś mania prześladowcza. W dyskusji podaje się fakty, które w tej dyskusji mają znaczenie. Inne - nieistotne dla meritum sprawy - pomija.



                            • a_weasley Re: Miło mi:-) 16.07.12, 15:04
                              gaudencja napisała:

                              > I jeszcze jedno - na tym fourm akurat stosunkowo rzadko bawimy sie w detektywów
                              > (i tu jeszcze raz składam wyrazy uznania na ręce weasleya, który ostatnio zagl
                              > ąda tu rzadko), ale należałoby to czynić częściej, jak na to wskazują rezultaty
                              > dwóch niewinnych przeprowadzonych ostatnio guglowań.

                              Nawet nie guglowań, wystarczy wejście w notki użytkownika. Robię to, gdy mam podejrzenie kryptoreklamy albo pojawia się jak deus ex machina nowy na danym terenie użytkownik i bardzo stanowczo broni dyskutanta, który ma kłopoty.
                              • babazygmunta Re: Miło mi:-) 16.07.12, 15:29
                                Jesteś kłamcą.

                                Mój login funkcjonuje co najmniej od siedmiu lat.
                                • gaudencja Re: Miło mi:-) 16.07.12, 15:53
                                  babazygmunta napisała:

                                  > Jesteś kłamcą.

                                  Gdzie twoim zdaniem weasley skłamał? Jedyne co, to nie zauważył, ze bywałaś już kiedyś pod tym samym nickiem na naszym forum. Oboje pisaliście ostatnio nieczęsto, mogliście nie zwrócić na siebie uwagi.
                                  • babazygmunta Re: Miło mi:-) 16.07.12, 16:21
                                    Nie jestem loginem jednorazowym.
                                    Od lat funkcjonuję w sieci, fakt że ostatnio prawie nie funkcjonuję. Sugerowanie, że jako login jednorazowy przybiegłam koleżance na pomoc jest kłamstwem.

                                    Podczytywałam wasze forum. Uznałam je za pożyteczne, nawet dość ciekawe. Widzę jednak, ze nie jest to miejsce, gdzie chciałabym bywać.
                                    • gaudencja Re: Miło mi:-) 16.07.12, 17:23
                                      babazygmunta napisała:

                                      > Nie jestem loginem jednorazowym.

                                      Nie jesteś.

                                      > Od lat funkcjonuję w sieci, fakt że ostatnio prawie nie funkcjonuję. Sugerowani
                                      > e, że jako login jednorazowy przybiegłam koleżance na pomoc jest kłamstwem.

                                      A w którym miejscu weasley to zasugerował? Proszę o cytat. MSZ jest to kolejny przykład na to, że czytasz w pośpiechu lub nieuważnie, a zatem niewłaściwie odczytujesz treść wypowiedzi dyskutanta.

                                      > Podczytywałam wasze forum. Uznałam je za pożyteczne, nawet dość ciekawe. Widzę
                                      > jednak, ze nie jest to miejsce, gdzie chciałabym bywać.

                                      Ależ nikogo nie zniechęcamy do naszego forum, z wyjątkiem oczywistych pieniaczy i trolli.
                                    • a_weasley Re: Miło mi:-) 16.07.12, 18:46
                                      Babazygmunta napisała:

                                      > Nie jestem loginem jednorazowym.
                                      > Od lat funkcjonuję w sieci, fakt że ostatnio prawie nie funkcjonuję. Sugerowani
                                      > e, że jako login jednorazowy przybiegłam koleżance na pomoc jest kłamstwem.

                                      Zacytuj, przeproś lub skorzystaj w tym wątku z okazji, żeby siedzieć cicho.
                          • figa241 Re: Miło mi:-) 16.07.12, 14:40
                            babazygmunta napisała:

                            >
                            > Piekutnica proponuję zabawę w detektywów, skoro jest tutaj tak ceniona: dla ka
                            > żdego, kto wpisze się w komentarzach na blogu pod hasłem „piekutnica̶
                            > 1;, w nagrodę skany dyplomów jej męża i pudełko najlepszych daktyli królewskich
                            > smile. Serio!
                            > Pozdrawiam z końca świata smile

                            Babo Zygmunta- spowodowalas moj szczery usmiech- od ucha do ucha!
                            Pozdrawiam Ciebie i Piekutnice- w wolnej chwili chetnie "przelece" blogasmile Mi skanow dyplomow nie wysylajciesmile
                            Jeszcze raz Cieple pozdrowienia- uwielbiam takich ludzi jak WY! smile
                            • ksiezna_pani1 Re: Miło mi:-) 16.07.12, 14:54
                              figa241 napisała:


                              > Babo Zygmunta- spowodowalas moj szczery usmiech- od ucha do ucha!
                              > Pozdrawiam Ciebie i Piekutnice- w wolnej chwili chetnie "przelece" blogasmile Mi s
                              > kanow dyplomow nie wysylajciesmile
                              > Jeszcze raz Cieple pozdrowienia- uwielbiam takich ludzi jak WY! smile

                              Rozumiem, że uwielbiasz ludzi, którzy - jakby to ładnie powiedzieć - lubią mijać się z prawdą?
                              Skąd pewność, że autorką tego komentarza nie jest piekutnica? Sama przyznasz, że … kilkakrotnie zaliczyła wpadki, które tłumaczyła w bardzo absurdalny sposób.
                              Po pierwszym jej komentarzu, nawet ją podziwiłam tak, jak podziwiam osoby, którym się udało. Niestety później okazało się, że ta jej historia nie jest warta funta kłaków. I jeszcze te absurdalne tłumaczenia...
                              • figa241 Re: Miło mi:-) 16.07.12, 15:10
                                ksiezna_pani1 napisała:

                                > Rozumiem, że uwielbiasz ludzi, którzy - jakby to ładnie powiedzieć - lubią mija
                                > ć się z prawdą?

                                Nie zle to rozumiesz Ksiezno. Lubie ludzi ze zdrowym dystansem do swiata i innych.

                                > Skąd pewność, że autorką tego komentarza nie jest piekutnica? Sama przyznasz, ż
                                > e … kilkakrotnie zaliczyła wpadki, które tłumaczyła w bardzo absurdalny s
                                > posób.

                                Szczerze? nie ma pewnosci i nigdy miec nie bede czy piekutnica to baba zygmunta czy ciotka hieronima, czy Ksiezna obronila licencjat, czy Gaudencja rozmawia ze swoimi znajomymi o sztuce, czy kazda inna forumka- forumowicz- pisze tutaj prawde, czy sciemnia. To jest internet- wiec ja osobiscie wole zakladac ze ludzie nie sciemniaja w kazdym zdaniu bo i po co? Jak tak naprawde to nie ma znaczenia?
                                Nikt z nas nie ejst w stanie Piekutnicy udowodnic tego , ze to co pisala jako wyjasnieneie jest klamstwem- jak i nie ma pewnosci ze to byla prawda.
                                Tylko i az tyle Ksiezno.

                                > Po pierwszym jej komentarzu, nawet ją podziwiłam tak, jak podziwiam osoby, któr
                                > ym się udało. Niestety później okazało się, że ta jej historia nie jest warta f
                                > unta kłaków. I jeszcze te absurdalne tłumaczenia...

                                Dlatego ja osobiscie jestem za zdrowa dawka humoru, rezerwy i raczej pozytywnym nastawieniem do wspolpisaczy- niezaleznie co pisza moga blefowac lub pisac prawde- w zasadzie zawsze na dwoje babka wrozyla.
                                A sprawdzanie kogos w necie, wyszukiwanie potkniec, niescislosci, wymaganie- dowodow....ja nie wiem jak Ty ale ja nie sprawdzam kazdego swojego rozmowcy w realu w bazach danych, nie kaze mu kazdej swojej wypowiedzi potwierdzac dowodami i popierac statystykami- to zwyczajnie zakloca normalna dyskusje.
                                Chyba kazdy moze sam ocenic w sobie jakie ma podejscie do danej wypowiedzi- i albo uznac ja za klamstwo i olac dalsza dyspute, albo uznac za prawde i sobie na dany temat porozmawiac na forum. Ale zarzucac sie chyba nikomu nic tutaj nie powinno- bo nigdy nic nie wiadomo.
                                Tak mysle ja- jak mysla inni to ich sprawa.
                                smile
                              • babazygmunta Re: Miło mi:-) 16.07.12, 15:20
                                Rozumiem, że uwielbiasz ludzi, którzy - jakby to ładnie powiedzieć - lubią mija
                                > ć się z prawdą?

                                Zdajesz sobie sprwaę, że to jest gruby zarzut. Moje archiwum nic nie wskazuje na to, ze zachowywałam się tak, jak mi zarzucasz. Nigdy też nie dyskryminowałam nikogo, a na pewno nie za coś, co nie jest niezawinione. Za miejsce urodzenia i wykształcenie rodziców.

                                > Po pierwszym jej komentarzu, nawet ją podziwiłam tak, jak podziwiam osoby, któr
                                > ym się udało.

                                To spokojnie możesz podziwiać dalej.
                                • gaudencja Re: Miło mi:-) 16.07.12, 15:45
                                  babazygmunta napisała:

                                  Nigdy też nie dyskryminowałam
                                  > nikogo, a na pewno nie za coś, co nie jest niezawinione. Za miejsce urodzenia
                                  > i wykształcenie rodziców.

                                  Ach, to może załóż o tym wątek? A może lepiej wątek z małym linczykiem tych, którzy dyskryminują? Tylko znajdź jakichkolwiek kandydatów do wytknięcia palcem.

                                  > > Po pierwszym jej komentarzu, nawet ją podziwiłam tak, jak podziwiam osoby
                                  > , któr
                                  > > ym się udało.
                                  >
                                  > To spokojnie możesz podziwiać dalej.

                                  Nie polecam. Mam znajomego, który pracuje w Emiratach jako inżynier - od lat. Zarabia świetnie, i co z tego? Przeprowadzki do Arabii Saudyjskiej tym bardziej nie uznałabym za sukces życiowy, niezależnie od wysokości zarobków. Oczywiście do każdego życia można się przystosować, ale dla mnie np. praca lub bycie żoną u boku męża w kraju, w którym kobiecie nie wolno samej prowadzic auta, nie jest szczytem aspiracji życiowych.

                                  A z innej beczki, jeszcze dwa ładne linki z archiwum forum gazety, jakze pouczające: forum.gazeta.pl/forum/w,43139,53585166,53594785,Re_brawo_dla_miety_.html
                                  forum.gazeta.pl/forum/w,43139,52254694,52289450,Re_Nasze_nicki.html
                                  Babazygmunta aż do założenia nicka "piekutnica" dbała o stabilność nicka i reputację solidnej forumowiczki. Albo tak przynajmnej deklarowala.
                                  • ksiezna_pani1 Re: Miło mi:-) 16.07.12, 16:02
                                    gaudencja napisała:

                                    > Babazygmunta aż do założenia nicka "piekutnica" dbała o stabilność nicka i repu
                                    > tację solidnej forumowiczki. Albo tak przynajmnej deklarowala.
                                    >

                                    Czyli jednak Babazygmunta jest piekutnica?
                                    • babazygmunta Re: Miło mi:-) 16.07.12, 16:24
                                      Czekam na kolejne propozycjesmile

                                      jesteście zbzikowane
                                      • babazygmunta Re: Miło mi:-) 16.07.12, 16:27
                                        Jak to mój syn własnie podsumował: ludzie nie mają zycia poza netem. Wydaja się sobie wielcy, mądrzy i doskonali. I że nie ma życia poza siecą:=)

                                        Pozdrawiam w imieniu własnym i mojego drugiego loginusmile
                                        • gaudencja Re: Miło mi:-) 16.07.12, 17:20
                                          babazygmunta napisała:

                                          > Jak to mój syn własnie podsumował: ludzie nie mają zycia poza netem. Wydaja się
                                          > sobie wielcy, mądrzy i doskonali. I że nie ma życia poza siecą:=)

                                          Widać, ze chłopię jeszcze młode i niewiele doświadczyło. Stąd ta standardowa i zgrana zagrywka, kiedy nie ma juz żadnego pomysłu na komentarz, a czuje się w obowiązku jednak jakoś się odnieść do cudzej wypowiedzi. Pisanie w necie oczywiście nie jest dowodem na to, że internauta nie ma życia poza siecią. Najlepszym dowodem na to jesteś ty. Chyba, że nie masz życia poza siecią smile
                                    • gaudencja Re: Miło mi:-) 16.07.12, 17:17
                                      ksiezna_pani1 napisała:

                                      > Czyli jednak Babazygmunta jest piekutnica?

                                      Istnieje bardzo wysokie prawdopodobienstwo (potwierdzone również podobieństwem języka i stylu) ale za rękę złapać nikogo nie można.
                                  • babazygmunta Re: Miło mi:-) 16.07.12, 16:05
                                    <<<Nie polecam. Mam znajomego, który pracuje w Emiratach jako inżynier - od lat. Zarabia świetnie, i co z tego? Przeprowadzki do Arabii Saudyjskiej tym bardziej nie uznałabym za sukces życiowy, niezależnie od wysokości zarobków.

                                    Jest takie mądre powiedzenie: gadał ślepy o kolorach. Żeby wiedzieć jak tutaj jest, trzeba pomieszkać. Nie chodzi nawet o pieniądze, bo one po pewnym czasie nie mają znaczenia.
                                    Dla jednych sukcesem życiowym jest praca na uczelni - dla mnie kompletnie niezrozumaiałe, ale niech tam.
                                    Dla innych - kasa
                                    Dl mnie, robić coś, czego na świecie nie ma.

                                    <<<Oczywiście do każdego życia można się przystosować, ale dla mnie np. praca lub bycie żoną u boku męża w kraju, w którym kobiecie nie wolno samej prowadzic auta, nie jest szczytem aspiracji życiowych. >>>

                                    A skąd wiesz, co ja tutaj robie? I jak realizuję moje aspiracje życiowe. Uznajesz z góry, że nie pracyję, bo żona twojego znajomego nie pracuje?

                                    Dla mnie zawodowo to jest bajka. Jestem inżynierem, tutaj mam okazję poznać to, o czym w kraju mogłabym jedynie pomarzyć.

                                    A zwiedzić stąd można niemal cały swiat.

                                    Tak, że polecam.

                                    • gaudencja Re: Miło mi:-) 16.07.12, 17:14
                                      babazygmunta napisała:

                                      > <<<Oczywiście do każdego życia można się przystosować, ale dla mnie
                                      > np. praca lub bycie żoną u boku męża w kraju, w którym kobiecie nie wolno same
                                      > j prowadzic auta, nie jest szczytem aspiracji życiowych. >>>
                                      >
                                      > A skąd wiesz, co ja tutaj robie? I jak realizuję moje aspiracje życiowe. Uznaje
                                      > sz z góry, że nie pracyję, bo żona twojego znajomego nie pracuje?

                                      Nie denerwuj się i czytaj uważnie. Napisałam "praca lub bycie żoną u boku męża"? Pośpiech w lekturze nie służy, potem dyskutujesz z nieistniejącymi zjawiskami ("dyskryminowanie" osób o niewłaściwym miejscu urodzenia, zarzucanie Ci, jakobyś nie pracowała itd.).

                                      > Dla mnie zawodowo to jest bajka. Jestem inżynierem, tutaj mam okazję poznać to,
                                      > o czym w kraju mogłabym jedynie pomarzyć.

                                      Zapewne, tylko tyle, że zrozum, że są różne osoby, na przykład takie, które wolą robić coś, czego nie ma na świecie, ale zdecydowanie nie w Arabii Saudyjskiej, tylko np. w Polsce. I że takim osobom Arabia Saudyjska nigdy nie zaimponuje. Być może w Twoim zawodzie akurat takie rzeczy, których na świecie nie ma, łatwiej robić w Arabii niż w Polsce - gdyby taka sytuacja miała miejsce w moim zawodzie, byłaby bardzo trudna dla mnie subiektywnie do zniesienia. Wobec tego odnoszę się do Twojej sytuacji ze zrozumieniem, ale nie zazdroszczę.
                                    • a_weasley Re: Miło mi:-) 16.07.12, 18:44
                                      Babazygmunta napisała:

                                      >>Przeprowadzki do Arabii Saudyjskiej tym bardziej nie uznałabym
                                      >> za sukces życiowy, niezależnie od wysokości zarobków.

                                      > Jest takie mądre powiedzenie: gadał ślepy o kolorach. Żeby wiedzieć jak tutaj
                                      > jest, trzeba pomieszkać.

                                      No to jeszcze trochę Ci zostało, bo całkiem niedawno pisywałaś ewidentnie z polskiej prowincji.
                                • ksiezna_pani1 Re: Miło mi:-) 16.07.12, 16:05
                                  babazygmunta napisała:


                                  > Zdajesz sobie sprwaę, że to jest gruby zarzut.

                                  To pozwij mnie o zniesławienie wink


                                  Moje archiwum nic nie wskazuje n
                                  > a to, ze zachowywałam się tak, jak mi zarzucasz.


                                  Piekutnico, czyżbyś zapomniała się wylogować z tego nicka?

                                  Nigdy też nie dyskryminowałam
                                  > nikogo, a na pewno nie za coś, co nie jest niezawinione. Za miejsce urodzenia
                                  > i wykształcenie rodziców.

                                  A czy ja o czymś takim pisałam? Nie przypominam sobie.

                                  >
                                  > To spokojnie możesz podziwiać dalej.

                                  Nie zamierzam.
                              • babazygmunta Re: Miło mi:-) 16.07.12, 15:26
                                >>>I jeszcze te absurdalne tłumaczenia...

                                Nie każdy do wszelakich forów podchodzi śmiertelnie poważnie. Wiec, tobie to może wydawać się absurdalne to, co dla innych nie ma znaczenoia.
    • mynia_pynia Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 16.07.12, 20:45
      Dzisiaj wujek zapytał mnie dlaczego nie nadałam imienia synowi po mojemu tacie który umarł kilka lat temu.
      I wiecie co, myślałam nawet o tym kiedyś, ale nie dałabym rady żyć i patrzeć na mojego synka mówiąc do niego Jasiu, bo to jest dla mnie imię 'tylko' mojego taty - to apropo nadawania dzieciom imion po zmarłych najbliższych członkach rodzin, że niby takie ęą i z tradycją.
      • milamala Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 16.07.12, 21:27
        A ja dodam, ze o ile mnie jest wiadomo to ta funkcje (uczczenie tradycji) spelnialy drugie imiona i zwykle one byly rzeczywistym odzwierciedleniem faktycznych imion babc/dziadkow.

        Pierwsze imiona to moda polaczona z gustem rodzicow. W ilu przypadkach np. malych Zos babcia takiej malej Zosi to tez Zosia. A nawet jak tak jest, to gdyby babcia byla Genowefa, to mala Zosia tradycyjnie by tez Genowefa zostala. Raczej watpie.

        Dostojno-babcine imiona niewiele maja wspolnego z rzeczywista tradycja, to po prostu MODA, nie mniej lub nei bardziej godna szacunku niz moda na imiona serialowe, amerykanskie, chinskie czy jakie tam (przypadkowo o ile mi wiadomo ostatnio serialowe male dzieci nosza zwykle imiona "dostojno-tradycyjne).
    • niwius Re: imie dziecka a wyksztalcenie rodzicow? 16.07.12, 23:14
      Długo omijałam ten wątek, bo nie chciałam się denerwować. Ale widzę, że popełniłam błąd, to jest jak Moda na sukces big_grin
Inne wątki na temat:
Pełna wersja