Dodaj do ulubionych

a co jak w ogóle nie można dojść do porozumienia?

17.06.09, 12:21
ja wiem, mamy jeszcze czas. ale wolałabym jakoś mówić do brzucha, a
nie dzidziuś... Strasznie mnie męczy, że jest bezimienny, a do tego
nie zbliżamy się na jotę do jakiegokolwiek rozwiązania i pomysłu...
To co dla mnie jest do przyjęcia, mężowi się nie podoba, mnie się
jego typy za bardzo nie podobają... i już chyba omówiliśmy wszystkie
imiona na świecie i dalej nic...
Czy ktoś tak miał i jak rozwiązaliście ten problem??
Obserwuj wątek
    • mal_art Re: a co jak w ogóle nie można dojść do porozumie 17.06.09, 13:16
      U nas problem imienia dla trzeciej pociechy rozwiązał się dopiero na sali
      porodowej... dopiero tam dogadaliśmy się co do imienia, które odpowiada nam
      obojgu. Dziecina raczyła zaczekać, aż rodzice dojdą do porozumienia. I została
      Alicją (na cześć tej z Krainy Czarów) Urszulą (na cześć chrzestnej i - ale to
      się przypadkiem złożyło - położnej, która odbierała poród).
      Mnie też męczyło nazywanie lokatorki brzucha "dzidziusiem", więc wymyślaliśmy
      różne przezwiska. Groszek, Fasolka, Brzdąc, Cudaczek i inne takie. W tych
      przezwiskach była cała masa czułości, a ich wymyślanie było lepsze, niż wybór
      imienia, bo przynajmniej nie było powodu do kłótni smile
    • szampanna Re: a co jak w ogóle nie można dojść do porozumie 17.06.09, 20:44
      Przed pierwszym porodem ja postawiłam sprawę twardo - wypisałam
      swoich 30 ulubionych imion żeńskich (bo męskie było zgodnie wybrane)
      i poleciłam mężowi wybrać jedno z nich, obiecując, że którekolwiek
      wybierze, ja już się nie będę odwoływać wink
      I tak się stało. Mimo że nie wybrał całkiem po mojej myśli, było to
      jednak imię dla mnie w pełni akceptowalne, a uznałam, że z 30 zawsze
      można wybrać coś sensownego.
    • quasi.modo Re: a co jak w ogóle nie można dojść do porozumie 17.06.09, 22:10
      Ja oczywiście jeszcze tak nie miałam, bo nie mam dzieci. Ale z tego, co widzę,
      to z narzeczonym nie będzie mi łatwo się porozumieć.
      Przechodząc do rzeczy. Myślę, że nie ma się co stresować. Ja bym się bała
      wybierać dziecku imię na zasadzie decyzji nieodwołalnej, kiedy jest jeszcze w
      brzuchu. Wolałabym powymyślać jakieś przezwiska, żeby się potem nie okazało, że
      wybrane imię jakoś w ogóle nie pasuje.
      Poza tym może niech każde z rodziców wytypuje jedno imię dla każdej z płci i
      niech reszta rodziny (np. starsze dzieci) głosuje.
    • Gość: elfik Re: a co jak w ogóle nie można dojść do porozumie IP: *.multimo.gtsenergis.pl 18.06.09, 09:25
      nic na siłę...
      gdy tylko dowiedzieliśmy się że będzie córka, mając już 2 synów od
      razu nazwaliśmy ją imieniem dawno wybranym, (kompletnie nieświadomi
      obecnej popularności imienia) i tak było około 3 miesiące czym
      bliżej porodu zaczęłam nazywać małą innym imieniem, które mi się
      bardziej podobało ale męska częsć rodziny nie chciała słyszeć o
      zmianach...
      Nadaliśmy imię pierwotnie wybrane bo nie chciałam nalegać jednak po
      kilku miesiącach i tak zmieniliśmy małej imię bo nie dawało mi to
      spokoju i przekonałam wszystkich co do moich racji.
      wniosek jest taki, że lepiej nie nazywać dziecka imieniem do którego
      nie jesteśmy przekonani aby uniknąć sytuacji jaką my mamy. Teraz
      poprawianie i tłumaczenie ogółowi jak to faktycznie mała ma na imie

      Pozdrawiam i powodzenia
    • aneladgam Re: a co jak w ogóle nie można dojść do porozumie 18.06.09, 12:28
      tia... smile "Słodkie" dylematy. mamy na razie jedno dziecko, ale dyskusje były
      jeszcze zanim zaszłam w ciążę. generalnie dla dziewczynki zgodziliśmy się od
      razu - Barbara (po nieżyjącej mamie męża) Ewa (po mojej najlepszej
      przyjaciółce). mnie się imiona podobały, mężowi też, zagrał swoje sentyment - i
      spoko.
      ale dla chłopca...
      to były przeboje! mąż optował w kierunku Wojciechów i Stanisławów, wówczas dla
      mnie stojących może nie na czarnej liście, ale na pewno nisko w rankingu, a ja
      uwielbiałam imiona z hebrajskim rodowodem, oprotestowane przez męża stanowczo i
      konsekwentnie (dlatego np. nie mam Szymona ani Dawida). szczerze, to mi to
      uwielbienie jakoś też już przeszło smile

      więc kiedy jeszcze nie znaliśmy płci, moja mama usadziła nas po przeciwnych
      stronach stołu i kazała na przemian rzucać propozycje. przy pierwszym "ok" spór
      miał się zakończyć. "Dawid" - "Nie. Stanisław" - "Nie. Dominik" - "Tak". Przy
      wyborze tego imienia główną rolę odegrał też sentyment.

      przy drugim dziecku przewiduję gorsze kłótnie, bo poznałam to forum...
    • Gość: Nata Re: a co jak w ogóle nie można dojść do porozumie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.09, 19:56
      jestescie smieszni i dziecinni, imie to nie najwazniejsza rzecz na
      swiecie, ja pozwolilabym wybrac mezowi bo duzo imon mi sie podoba,
      zreszta az takie straszne wymysla?? jakie nie wybierzesz to potem
      mozesz i tak byc niezadowolona, bo bedziesz myslala a jednak moglam
      wybrac inne, sa ladniejsze itd, zmieni ci sie gust i co wtedy??
      targedia, skoro to dla ciebie az tak wazne, wybierz zwykle takie
      ktore jest ok a nie to co teraz jest dla ciebie super extra, bo gust
      i tak sie zmienia i to co cie zachwyca za chwile bedzie cie draznic
      • bonnie75 Re: a co jak w ogóle nie można dojść do porozumie 18.06.09, 20:14
        ... a ja np. w ogole nie moge zrozumiec, ze po wyborze i nadaniu imienia dziecku
        - moze mi sie zmienic gust i zapragne zmienic takze imie dzieka...no nie
        wyobrazam sobie takiej sytuacji.
        I TAK - dla mnie imie mojego dziecka to przmyslana decyzja obojga rodzicow,
        bardzo wazna decyja, bo imie bedzie nosilo dziecko cale zycie...a nie jakies tam
        hop-siup. Tak wiec szczerze rozumiem autorke watku i wierze, ze tak czy siak Jej
        czwarty dziec bedzie nosil cudne imie smile <hehe...to Ci, Martus poslodzilam smile>
      • mal_art Re: a co jak w ogóle nie można dojść do porozumie 18.06.09, 20:36
        Drogi Gościu, czyli jeśli mąż zaproponowałby Ci do wyboru Kunegundę i
        Hermenegildę, radośnie wybrałabyś spośród tych dwóch imion i nie przeszłoby Ci
        przez gardło słówko krytyki? Imię to decyzja na całe życie (przeważnie) i musi
        podobać się obojgu rodzicom. Śmieszne i dziecinne to jest decydowanie się na
        łapu-capu na jakiegoś nowotwora językowego a la Wiśniewski, albo na
        najpopularniejsze imię w roczniku, bo tak nadała kuzynka, sąsiadka i koleżanka,
        które nie mogą się mylić, więc jest najładniejsze.
        • Gość: Nata Re: a co jak w ogóle nie można dojść do porozumie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.09, 11:10
          zmienia sie gust i to dosc czesto, malo bylo watkow typu 'dalam
          oryginalne imie a teraz sie wstydze', 'dalam julia a w zlobku jest
          juz 100 julii'?? mozecie myslec przez lata a dziecko i tak bedzie
          niezadowolone, zresza czy maz proponuje kunegudna albo henryka??
          moge sie zalozyc ze kluciccie sie miedzy czyms w tylu kasia a basia,
          imie jest bardzo wazne,ale nie uszczesliwiajcie ich na sile
          oryginalnoscia i swoimi wyszukanymi pomyslami, moze maz ma racje ze
          nie chce sie zgodzic??
          • olianka Re: a co jak w ogóle nie można dojść do porozumie 19.06.09, 11:28
            Gość portalu: Nata napisał(a):

            > moge sie zalozyc ze kluciccie sie miedzy czyms w tylu kasia a basia,
            > imie jest bardzo wazne,ale nie uszczesliwiajcie ich na sile
            > oryginalnoscia i swoimi wyszukanymi pomyslami, moze maz ma racje ze
            > nie chce sie zgodzic??

            Jasnowidz! Poczytaj inne wątki Cicuty, popatrz w jej sygnaturkę. I wtedy się
            wypowiadaj na temat imion przez nią (i jej męża) rozważanych.
            • abiela Re: a co jak w ogóle nie można dojść do porozumie 19.06.09, 11:33
              olianka napisała:

              > Gość portalu: Nata napisał(a):
              >
              > > moge sie zalozyc ze kluciccie sie miedzy czyms w tylu kasia a basia,
              > > imie jest bardzo wazne,ale nie uszczesliwiajcie ich na sile
              > > oryginalnoscia i swoimi wyszukanymi pomyslami, moze maz ma racje ze
              > > nie chce sie zgodzic??
              >
              > Jasnowidz! Poczytaj inne wątki Cicuty, popatrz w jej sygnaturkę. I wtedy się
              > wypowiadaj na temat imion przez nią (i jej męża) rozważanych.

              Wiesz, Olianko, najlepiej pisac o czymś, o czym ma się wybitne pojęcie.
          • cicuta Re: a co jak w ogóle nie można dojść do porozumie 19.06.09, 12:04
            Gość portalu: Nata napisał(a):

            > zmienia sie gust i to dosc czesto,

            moj na szczescie jakos nie...

            mozecie myslec przez lata a dziecko i tak bedzie
            > niezadowolone,

            starszaki poki co zadowolone...

            zresza czy maz proponuje kunegudna albo henryka??
            > moge sie zalozyc ze kluciccie sie miedzy czyms w tylu kasia a
            basia,

            powodzenia w zakladzie, maz proponuje Zygfryda, Hermana, Wilhelma i
            Fryderyka, dyskutujemy m.in. nad Ambrożym, Aureliuszem, Wawrzyńcem

            > imie jest bardzo wazne,ale nie uszczesliwiajcie ich na sile
            > oryginalnoscia i swoimi wyszukanymi pomyslami, moze maz ma racje
            ze
            > nie chce sie zgodzic??

            znow jak kulą w płot.

            wiesz co, nie chce mi się zniżać do dyskusji z tobą. Nie ma zresztą
            mowy o żadnej dyskusji, skoro opinie tak kategoryycznie sformułowane
            (oraz inne typu "jesteście śmieszni" z poprzedniego postu)
            wypowiadasz bez zadania sobie śladowego trudu rozeznania w
            sytuacji...
            • Gość: Nata Re: a co jak w ogóle nie można dojść do porozumie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.09, 12:22
              ach wybacz, ze nie przestudiowalam dokladnie wszystkich twoich
              watkow i nie myslalam nad postem przez pol dnia, zeby cie
              przypadkiem nie urazic, ja tylko radze, zeby nie przesadzac z
              oryginalnymi imionami, bo mnie niestey rodzice takim uraczyli i
              musialam je zmienic, wiec wspolczuje juz tym waszym zygfrydom i
              innym, nie bedziecie sie znizac do mojego poziomu co za starta...
              ale wiesz co moze czasem warto wysciubic nos poza swoje 'wyzsze
              sfery' bo twoje dziecko tez bedzie sie obracac wsrod zwyklych ludzi,
              a nie arystokracji ktorą ponosi fantazja i ktora musi na dziecku
              zademonstrowac swoja oryginalnosc i wspanialy gust...
              • aneladgam Re: a co jak w ogóle nie można dojść do porozumie 19.06.09, 12:31
                o, jeszcze inaczej, może teraz zrozumiesz:
                jak się wcinasz w rozmowę, to powinnaś przynajmniej wiedzieć, o czym mowa, a tu,
                ewidentnie, nie wiesz.

                a co do gustów, to również gust dziecka może się zmienić, a nadając imię z
                górnych miejsc rankingu wcale niekoniecznie w ten gust trafimy. większość Mart,
                które znam, nie znoszą swoich imion, a jest to przecież imię zwyczajne, czyż nie?
                • Gość: Nata Re: a co jak w ogóle nie można dojść do porozumie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.09, 12:43
                  dobra wcielam sie, chodzi mi tylko o to ze czasem najzwyklejsze imie
                  jest lepsze niz super oryginalne, wiem co mowie bo mialam imie
                  ktorego nikt nie mial w szkole i ktorego sie cale zycie wstydzilam,
                  zreszta ja nie mowie ze podobaja mi sie imiona z top 10, lubie
                  oryginalne, ale nie do przesady , nie takie ktorego trzeba szukac i
                  szukac tylko po to, zeby zadowolic swoj gust i patrzec tylko czy
                  MNIE sie podoba, a co do tego, ze trafilam tu przypadkiem to wlasnie
                  ze nie, jestem tu dluzej niz nie jedna z was
              • cicuta Re: a co jak w ogóle nie można dojść do porozumie 19.06.09, 13:20
                wiesz, po prostu jak sie czlowiek tak zdecydowanie wypowiada, to
                moglby choc sie zainteresowac O CZYM sie wypowiada
                i domyslam sie, z enie myslalas pol dnia nad postem - coz, niektrym
                i pol dnia nie wystarczy, jak wychowania zabraklo - jak sie komus
                pisze "jestescie smieszni" to chyba wlasnie po to, zeby go urazic?
                  • cicuta Re: a co jak w ogóle nie można dojść do porozumie 19.06.09, 14:38
                    Gość portalu: Nata napisał(a):

                    > > i domyslam sie, z enie myslalas pol dnia nad postem - coz,
                    > niektrym
                    > > i pol dnia nie wystarczy, jak wychowania zabraklo
                    > tobie zabraklo logicznego myslenia,

                    nie zabraklo. po prostu nawet jakbys myslala pol dnia t i tak
                    generalnie po prostu zabraklo ci wychowania...

                    ale niewazne w kazdym razie
                    > widze ze masz klapki na oczach i nie dopuszczasz slow krytyki,
                    twoj
                    > wybor

                    moj, moj, podobnie jak wybor imienia mojego dziecka...
                    slow krytyki - a co krytykujesz wlasciwie? Nie sam wybor imienia, bo
                    jak wykazalas w swoich postach nie masz pojecia o co chodzi, to co
                    krytykujesz - to, zeprobuje sie w tej sprawie dogadac z mezem, co
                    jest tematem tego postu? No probuje, jesli chcesz krytykuj to do
                    konca swiata, ja nie uwazam, zeby wspolne podejmowanie decyzji w
                    malzenstwie bylo taka naganna, "smieszna" rzecza
                    • Gość: Nata Re: a co jak w ogóle nie można dojść do porozumie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.09, 15:15
                      malo, ze piszesz glupoty to jeszcze nie czytasz ze zrozumieniem ok
                      napisze ci jeszcze raz, smieszne sa klutnie o imie i robienie z tego
                      problemu, wlasnie to skrytykowalam, gdybys nie zauwazyla, potem
                      napisalas ze to wcale nie sa klutnie pomiedzy kasia a basia nie, nie
                      ty masz wspanialy gust bo klucisz sie z mazem czy ma byc ambrozy czy
                      zygfryd, wiec napisalam ze wymsylne imiona to glupota i dziecko ma
                      przechlapane
                      > moj, moj, podobnie jak wybor imienia mojego dziecka...
                      niesamowite...
                      > jest tematem tego postu? No probuje, jesli chcesz krytykuj to do
                      > konca swiata, ja nie uwazam, zeby wspolne podejmowanie decyzji w
                      > malzenstwie bylo taka naganna, "smieszna" rzecza
                      ja napisalam ze zgodzilabym sie na imie meza,wiec kolejny brak
                      logiki, taka z toba dyskusja

      • szampanna Re: a co jak w ogóle nie można dojść do porozumie 18.06.09, 21:17
        wnioskuję, ze nie masz dzieci. Gdybyś miała, wiedziałabyś, że imię
        staje się "drugą skórą" dziecka i w tych kwestiach gust rodziców się
        raczej nie zmienia. A wybór jest rzeczą bardzo ważną - tak będziesz
        się zwracać do najbliższej osoby przez całe życie. Męża nie liczę -
        jego imię jest z przypadku wink
        • magda79pn Re: a co jak w ogóle nie można dojść do porozumie 20.06.09, 01:33
          nie wiem co ci doradzić gdy nie można dojść do porozumienia... my imię dla
          pierwszego syna wybraliśmy przez przypadek wracając kiedyś z wczasów pociągiem w
          przedziale siedziała mama z ok 2 letnim chłopcem Erykiem i on był taki fajny i
          miał tak fajne według nas imię (było to jakieś 12lat temu) że postanowiliśmy
          nadać je naszemu pierwszemu synkowi, na wypadek gdyby była córeczka mieliśmy
          wybrane imię Ola czyli Aleksandra, teraz Aleksandra nam się znudziła i już bym
          tak córce nie dała na imię ale wiadomo że jakby syn był córką i miałaby na imię
          Aleksandra to też by było inaczej bo człowiek by się do tego imienia
          przyzwyczaił i nadal byłoby najpiękniejsze (tak mi się wydaje)
          Przy drugim synu było gorzej... ja chciałam Franka (Franciszka) albo Bartusia a
          mąż nie wiedział co ale nie te dwa smile syn zaproponował Oskara i mąż stanął po
          jego stronie więc zostałam przegłosowana smile
          Cały czas dla drugiego potomka było tylko imię męskie (według usg), nie braliśmy
          pod uwagę że będzie to dziewczynka i gdy szłam na porodówkę powiedziałam do męża
          że jak się pomylili i będzie dziewczynka to dam jej Zuzia albo jakoś tak i na
          drugie Magdalena czyli po mnie (bo Eryk ma po nim) wtedy mąż stanął i
          powiedział, nie! wszystko tylko nie Zuzia lalka nie duża! nie dawaj żadnego
          wymyślimy coś jutro smile
          ale obyło się bez problemu i mamy dwóch synów
          Eryk Krzysztof i Oskar Krzysztof
            • cicuta Re: a co jak w ogóle nie można dojść do porozumie 26.06.09, 17:52
              widze, ze juz znalazlas, ze Augustyn wink
              dziekuje za uznanie... tak jasne, napisze, jak wybiore, hehe

              z dziewczynka by nie bylo problemu, imie od dawa zaklepane.
              a chlopiece...
              Antoni, Franciszek i Jan - ja bym chciala, ale maz nosem kreci, ze
              za popularne (Janka bardzo chciala Fela...)
              Fryderyka chce maz, mnie nie lezy wink ale pewnie jak nic nie
              wybierzemy kompromisowego to bedzie Fryderyk wlasnie...
              Witold podoba mi sie szalenczo i moglby spokojnie byc, ale Jackowi
              sie nie podoba...
              Joachim - myslelismy przez chwilke, ale raz, ze glupio sie go
              zdrabnia, dwa "Joachim ma klopoty" skwitowali w rodzinie
              Jeremi, Henryk, Seweryn - podobaja mis ie raczej u kogos...
              ogolnie niezle trafilas wink
              ale juz wszystkie omowione i na nie...
              • quasi.modo Re: a co jak w ogóle nie można dojść do porozumie 27.06.09, 10:09
                cicuta napisała:

                > Joachim - myslelismy przez chwilke, ale raz, ze glupio sie go zdrabnia

                Ja tam uwielbiam zdrobnienie Joszko (takie znalazłam do Joachima) oraz
                niemieckie Jogi. Achima też mogłabym zaakceptować, ale na swoje dziecko
                wołałabym raczej jednym z dwóch wyżej wymienionych.
                W ogóle Joachim jest u mnie na tapecie. Kłopot w tym, że dla Niemców to raczej
                imię starszego pokolenia (naszych dziadków i rodziców). No i niemiecki
                narzeczony kręci nosem.
    • koza_w_rajtuzach Re: a co jak w ogóle nie można dojść do porozumie 22.06.09, 18:56
      U nas był tego typu problem. Miałam z 10 typów na imię dla chłopca, ale mąż nie
      chciał na żadne z nich przystać, twierdząc, że są dziwne, albo nieodpowiednia
      dla małego chłopca. Najbardziej chciałam Ignasia lub Tadeuszka. Mąż nie miał za
      dużo pomysłów, dodatkowo irytował się na każdą rozmowę dotyczącej imienia dla
      naszej pociechy.
      Nie chciał, żeby syn miał na imię Staś, bo ponoć będzie się wstydzić tego
      imienia. Dopiero w 9-tym miesiącu ciąży powiedział, że ten Staś to mu się
      podoba, a jak syn będzie się wstydzić, to będzie na mnie. A naprawdę myślałam,
      że nic nie ustalimy. Wy też coś na pewno ustalicie drogą kompromisów. Ważne,
      żeby imię podobało się Wam obojgu. Wiadomo, że nie będzie tak, że oboje
      będziecie w równym stopniu zadowoleni z imienia.
              • adziunia Re: a co jak w ogóle nie można dojść do porozumie 20.11.09, 18:20
                No własnie, ciekawe co to będzie jak nie dojdziemy do porozumienia ;]
                W pierwszej ciąży o imionach zaczęliśmy rozmawiać jak już znaliśmy
                płeć, ale moj mąż ciągle kręcił głową. Miał być Aleksander (moja
                propozycja) lub Maksymilian (męża typ). Po porodzie miał być Maks,
                ale kilka osób powiedziało że to dobre imię dla psa, więc mąż
                powiedział stanowcze nie i stwierdził że jemu to najbardziej
                podobają się proste imiona typu Piotruś, Kubuś... I stanęło na
                Adamie Aleksandrze ( chociaż mąż chciał na drugie Piotr, ale ja się
                nie zgodziłam).
                Teraz będzie druga dziecinka, myślałam że już bede dzisiaj znać
                płeć, ale moj lekarz ma akurat urlop uncertain Dopóki nie znam płci to nie
                zaczynam rozmowy o imionach, bo i tak wiem że to będzie droga przez
                mękę. Jak ja bym chciała żeby mąż powiedział "wybierz takie imię
                jakie chcesz" big_grin Ale nie ma co na to liczyć sad
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Wybierz imię dla dziecka

Sprawdź co znaczą nasze imiona, skąd pochodzą, kto sławny je nosił lub nosi.