Dodaj do ulubionych

Koniec "strategicznego partnerstwa" ...

18.09.09, 09:29

Informacja o rezygnacji przez Stany Zjednoczone z budowy elementów
tarczy antyrakietowej w Polsce i Czechach zdominowała doniesienia
agencyjne.

Nie jest to jednak taka wielka rewelacja w istocie. Prezydent Obama
od początku zgłaszał wątpliwości do tego przedsięwzięcia i nie krył
intencji rewizji projektu. Jeszcze parę miesięcy temu na spotkaniu w
Pradze zaznaczył, iż przyszłość parasola ochronnego zależy od oceny
faktycznego stopnia zagrożenia ze strony Iranu.

Czy więc ostatecznie administracja uznała, że prace Iranu nad bombą
atomową nie zagrażają bezpieczeństwu Ameryki, czy też może, iż inne
rozwiązanie, sugerowane umieszczenie wyrzutni rakietowych na
ruchomych platformach, będzie lepsze z technicznego i militarnego
punktu widzenia – nie wiadomo. Może też dała się przekonać
stanowisku Rosji, od początku wrogo nastawionej do idei tarczy w
byłych państwach komunistycznych, że w zamian za rezygnację z planu
Moskwa pomoże Zachodowi w wywarciu skutecznej presji na Iran, aby
zarzucił pomysł zbrojeń nuklearnych.

Niezależnie od oficjalnego stanowiska Waszyngtonu zapewne te
czynniki odegrały jakąś rolę w zaniechaniu programu. Konsekwencje
tego kroku będą ogromne zarówno w sferze militarnej, jak i
politycznej.

Decyzja USA to wielkie rozczarowanie dla Polski i Czech. Liczono
na "strategiczne partnerstwo", czyli związanie ich bezpieczeństwa z
bezpieczeństwem Stanów Zjednoczonych. Stwarzałoby to solidniejszą
podstawę sojuszu z potęgą światową niż wszelkie porozumienia i
uroczyste zobowiązania. Prezydent Obama wybrał inne rozwiązanie,
wyjście mniej konfrontacyjne wobec Rosji. A dobre układy z tym
państwem na pewno znaczą więcej w Waszyngtonie niż z Polską czy
Czechami.

Pozytywną stroną amerykańskiej decyzji będzie konieczna zmiana
myślenia w Warszawie. Miast liczyć na "podczepienie się" do USA, co
miałoby rozwiązywać większość polskich problemów związanych z
bezpieczeństwem, Polska będzie teraz musiała przystąpić do poważnej
modernizacji swojej armii, do stworzenia lokalnej sieci połączeń
wojskowo-politycznych, aby niezależnie od NATO zbudować minisojusz
państw Europy Środkowej. Trzeba będzie bardziej polegać na własnych
siłach oraz skutecznej dyplomacji. A ta ostatnia to nie tylko
zręczne słowa, bowiem za nimi musi stać realny potencjał gospodarczy
i militarny państwa. Nie z czyjegoś "nadania", ale z własnej siły
Polska może stać się krajem znaczącym w regionie, który pociągnąć
może za sobą innych, jak Czechy, Węgry, Rumunia itp. Tylko wtedy ów
wyobrażony blok będzie się liczył w NATO i w całej zachodniej
strukturze bezpieczeństwa. Nikomu się nie uśmiecha perspektywa
członków sojuszu, których trzeba wyposażyć w sprzęt wojskowy oraz
pilnować, aby nie rozdrażniali Rosji.

Koniec tarczy to początek lekcji realizmu.
Quelle PDN-NY(CK)
Obserwuj wątek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka