Dodaj do ulubionych

CZY ''NAJWAŻNIEJSZE JEST NIEWIDOCZNE DLA OCZU''?

05.02.02, 12:52
Motto:
Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu.
____________________________Antoine de Saint-Exupery „Mały Książę”


Niniejsze rozważania dedykuję:
Profan - która sprawiła że to, co mnie nurtowało, wreszcie spisałem,
Monice - która podobno interesowała się przedstawianymi zagadnieniami; może
teraz, między jednym karmieniem a drugim, zechce do nich wrócić?
i Witkowi JS - jedynemu fachowcowi od tych rzeczy, jakiego znam (?) i lubię.


Jestem na Forum prawie rok. Zostawiłem tu ponad 2000 postów. Przeczytałem
znacznie więcej. Przedstawiałem swoje opinie, popierałem lub zwalczałem opinie
innych osób, żartowałem lub kłóciłem się z nimi.

Myślę, że wiele z nich znam już na tyle, by móc je trafnie scharakteryzować -
jako LUDZI, nie nicki. NIKOGO z nich nie spotkałem w tzw. „realu”. Kilkanaście
osób z Forum znam też z prywatnych e-maili, twarze kilku - ze zdjęć. Znam
brzmienie głosu trzech osób. Jednak PODSTAWĄ oceny jest tekst pisany. W niemal
wszystkich wypadkach - głównie lub wyłącznie tekst postów z Forum.

Czy trafna ocena człowieka na tej podstawie jest możliwa?

Psycholodzy i psychiatrzy często odnoszą się do takich źródeł poznania
człowieka bardzo sceptycznie. K. Jankowski tak np. pisze w lutowym numerze
magazynu psychologicznego „Charaktery”:
„...musimy jednak (...) odróżnić prawdziwy świat od wirtualnego. Zasada ta
odnosi się w szczególności do naszych kontaktów z elektronicznymi ludźmi. Jeśli
kontaktujemy się z osobą znaną z komputera, listu czy radia, to pamiętajmy że i
my i nasz korespondent, to dzieła fantazji.”

Dzieła fantazji? A czymże innym jest nasza wiedza o ludziach uzyskana w KAŻDY
INNY SPOSÓB?! Czemu akurat tu, w przypadku analizy osobowości na podstawie
własnoręcznie spisanych wypowiedzi, teoria poznania musi stać na stanowisku
sceptycyzmu poznawczego? Czy TAKIE wypowiedzi, świadczące o czyichś poglądach,
postawach - a po nieco dłuższym przyglądaniu się - również o emocjach, są mniej
warte, niż wygląd i „dzień dobry, co słychać” kogoś widywanego?

Czemu TO ma być ważniejsze? Czy kreowanie się na kogoś, kim się nie jest, jest
niemożliwe w bezpośrednim kontakcie? Chyba jest, zwłaszcza wtedy, gdy sytuacja -
banalna i niekonfliktowa - nie zmusza do zajęcia stanowiska, odkrycia
się, „wychylenia”? Ot - uśmiech, ukłon, „sprzedany” świeży dowcip...
Tak, wiem, istnieje np. coś takiego, jak mowa ciała. Ale ona - zaryzykuję
określenie - TYLKO ułatwia i przyspiesza poznanie kogoś.

Na Forum bywają sytuacje, gdy takie „wychylenie” jest niezbędne. Np. gdy trzeba
bronić sprawy, której broniło się wcześniej, ale wówczas przeciwnik był
słabszy. Teraz jest do wyboru: przegrana w dyskusji albo rejterada.
Albo „wyszliśmy z nerw”, co w takich netowych sporach wcale nie jest rzadkie!
Albo po prostu popełniliśmy błąd. Co teraz: przeprosić i przyznać rację
przeciwnikowi, czy brnąć dalej, udając, że się nie wie, że się racji nie ma. A
jeśli przeprosić – to jak? Analiza TAKICH tekstów często daje szczególnie dużo
do myślenia...

Nie znam twarzy znacznej większości moich korespondentów. A jednak lubię ich -
lub lubię mniej. Za co? Stwierdziłem (ciekawe, czy inni reagują podobnie?), że
popieram lub zwalczam czyjeś POGLĄDY, ale lubię go (lub nie lubię) za
prezentowaną POSTAWĘ. Za kulturę, która jednak idzie w parze z wiernością
poglądom, odwagą bronienia ich, nawet jeśli są odosobnione; za lojalność wobec
przeciwnika, zwalczanego merytorycznie, nie np. metodą „etykietowania”; za
grzeczność wobec pytających - otrzymujących pogłębioną odpowiedź; za obronę
niesłusznie atakowanych. I za rzetelną wiedzę. To wszystko WYNIKA z tekstów!
Twierdzę, że i poglądy i postawy SĄ MOŻLIWE do określenia na podstawie tekstu
pisanego. Wystarczy poczekać - choćby na moment odkrycia się. Poglądy: tematy
wracają – czy ktoś pisze to samo, co kiedyś? I na ile to, co W OGÓLE pisze,
jest spójne? A postawy? Jeśli ktoś sprowokuje mnie (jak parę tygodni temu) do
grubej awantury, ale potem wyjaśnia motywy swej agresji, to – mimo że
słowo „przepraszam” nie padło – ja takie przeprosiny przyjmuję, a przeciwnika
zaczynam cenić. Jeśli ktoś wyznaje poglądy, od których bolą mnie zęby, ale
stwierdzam: walczy twardo, lecz uczciwie, a nawet z polotem - to jako partner w
dyskusji jest dla mnie skarbem. Jeśli ktoś głosi poglądy, jak wyżej – ale
zarazem stwierdzam w pewnym momencie, że sytuacje międzyludzkie, MORALNE
odbiera tak, jak ja – staje mi się bliski.

Pisałem o odwadze. Czy chowając twarz za nickiem W OGÓLE można mówić o odwadze?
Twierdzę, że tak, choć pod pewnymi warunkami. Mianowicie – jeśli ktoś spędza na
takich mailowych rozmowach znaczną część swego czasu, to środowisko internetowe
staje się JEGO środowiskiem – z wszelkimi konsekwencjami. Wchodzi w relacje
międzyludzkie, a jego nick – coraz szerzej znany – staje się jego imieniem,
twarzą. MOŻE zachować się po chamsku – hulaj dusza, piekła nie ma - jestem
tylko nickiem! - albo w niekorzystnej sytuacji po prostu uciec, ale wtedy – o
ile ma bodaj trochę szacunku dla siebie – jego ego ucierpi nie mniej, niż po
awanturze twarzą w twarz, po której ludzie przestali się do niego odzywać. Może
zmienić nick, lecz jeśli nie pójdzie za tym zmiana POSTAWY właśnie - sytuacja
powtórzy się. Odwaga lub tchórzostwo wiąże się z postawą wobec ryzyka. Tu
ryzykuje się, tylko i aż, utratę dobrego imienia - choćby to był tylko „dobry
nick” - i związany z tym dyskomfort. Dla kogoś NIE JEST TO ŻADNE RYZYKO? Wszak
sytuacja jest wirtualna i jej konsekwencje też? Nie szkodzi – dla mnie i tak
jest to dowodem, że w „realu” jest takim samym cynikiem. Tam tylko z
konieczności (bardziej konkretne restrykcje w razie wpadki) lepiej się maskuje.

Wniosek: w pewnych sytuacjach właśnie TAKIE poznanie człowieka jest prawdziwsze.

Inne drobiazgi: w emailach wyraz twarzy rozmówcy bywa markowany przez różne
śmieszne znaczki: smile wink big_grin itd. Niektóre osoby (częściej kobiety) chcą
podkreślić np., że ich słowa nie mają ranić - że to żart, że pisząc uśmiechają
się do czytelnika... Dla mnie nie ma to znaczenia, choć takie starania o
zrozumienie intencji doceniam. Bo to TEŻ grzeczność wobec rozmówcy - ułatwianie
mu odbioru. Ale i bez tego zwykle wiem, czy np. nazwanie mnie zezowatym
umysłowo jest słowną agresją, czy raczej przyjacielską zaczepką, oczekującą na
odpowiedź tą samą monetą...

Uwaga końcowa: wszelkie podobieństwo przedstawionych osób, zdarzeń itp. itd.
jest zamierzone i nieprzypadkowe. Podobno jednak nomina sunt odiosa. I nie o
nie tu chodzi.

Obserwuj wątek
    • Gość: # CZY ''NAJWAŻNIEJSZE JEST WIDOCZNE DLA OCZU DUSZY'? IP: *.wroclaw.tpnet.pl 05.02.02, 13:30

      Jestem pod wrazeniem analizy
      viru odvirowujacego real z virtualu.

      Od Sokratesowego zadziwienia Hiacynta wiele m-cy temu
      "naprawde nie wiem", poprzez, skromnie wspomne
      swoja "proteze komunikacji", do opracowania
      iscie naukowego Tyu.

      Moje obserwacje potwierdzaja Twe refleksje, spostrzezenia
      i wnioski. Sam pamietam jak pare m-cy starlem sie pisac
      e-maile na wzor listow pocztowych.
      Doczekalem sie zamiast odpowiedzi, uwag
      od "pisz krotko" Bykka do krytycznego watku "jezyk Hasza".

      Potem postanowilem, co dostrzegl EUROMIR, przelewac
      emocje chwili, - czesto tak ulotne, ze czytajac je po godzinie
      sam siebie nie rozumialem do konca.
      I to bylo odkrycie...
      Pamietam jak cierpiala ma ambicja na poczatku.
      Dopingowala mnie jedynia waga sprawy, w ktora sie zaangazowalem
      na innym Forum.

      Po prawie roku postrzegam Forum dwojako:
      Jako medium pozoranctwa i sztucznosci, wynikajaca
      z samej jego natury a rownoczesnie zarazem, wiekszej mozliwosci
      poznania ukrywnych pogladow i niuansow,
      nie prezentowanych na ogol w osobistej , chocby i emocjonalnej rozmowie.


      Nie znam nikogo osobiscie z dyskutantow.
      I nie koresponduje prywatnie. Naleza sie dzieki
      Pani Profan, ktora wybrala nick na przekor i sprowokowala
      pytanie - "czym jest Forum ?"

      Nicki pojawiajace sie, by poprzec samego siebie,
      powinny byc ignorowane. Mozliwosc ukrycia adresu pod @poczta. gazeta.pl
      jest nachalnie wykorzystywana w tym celu. Przyklad Vista
      i nagonki ta metoda na niego - jest haniebny.
      Jak kazdy epitet bez odniesienia sie do gloszonej tezy !
      Niekoniecznie w tym samym poscie.

      • Gość: Dariusz Żyd paso-Żyd IP: *.245.77.80.Dial1.LosAngeles1.Level3.net 17.04.02, 03:49
        Żyd paso-Żyd

        „Syjoniści wiedzieli już od chwili ich wdarcia się w życie publiczne
        goszczących ich narodów jak użyć politykę danego kraju, będąc wszechobecnymi
        we wszystkich obozach politycznych. Oni znajdowali się we wszystkich partiach
        i frakcjach, ale przeprowadzali swoje interesy poprzez granice partyjne z
        bezwzględnością pasożytów, czyniąc się nierozpoznawalnymi pod przykrywką
        przynależności partyjnej i pseudonimami.

        Mechanizmy polityczne, które goszczący ich naród budował sobie na pomyślność
        swoją, oni nadużywali dla pasożytowania na narodzie, zamieniając je w farsę i
        najokropniejsze oszustwo, jakie Niemcy do dzisiejszego dnia nie mogą przejrzeć
        swoimi ślepymi ślepiami, albo zawoalowanymi marzeniami i gapiostwem.

        (Antysyjonistyczny Zyd Arthur Trebisch w jego książce pt.: "Deutscher Geist -
        oder Judentum!" [„Duch niemiecki – albo żydostwo!”] z 1921, cyt. za: Ulrich
        Fleischhauer, "Die echten Protokolle der Weisen von Zion" [„Prawdziwe protokóły
        mędrców Syjonu”], str. 185 i: "Wußten Sie schon?” Johannesa Rothkranza, Pro
        Fide Catholica, Durach).
    • profan Re: CZY ''NAJWAŻNIEJSZE JEST NIEWIDOCZNE DLA OCZU''? 05.02.02, 14:09
      Witam i dziekuje Tyu za rozpoczecie tego ciekawego watku (za dedykacje
      oczywiscie tezsmile
      Ciekawe sa Twoje rozwazania, dajace w sumie wiecej pytan niz odpowiedzi, co
      jest szalenie pozytywne, bo stwarza dobry punkt wyjscia do dalszej dyskusji.
      A ja tych pytan i watpliowsci jeszcze tutaj doloze smile
      Moje doswiadczenia z forami nie sa ani tak dlugie, ani tak aktywne jak
      Twoje,Tyu (o czatach nawet nie wspominam; probowalam kilka razy, tylko po to,
      by sie przekonac, ze zatloczony pokoj, w ktorym wszyscy naraz "mowia" to nie
      dla mnie - podobnie jak i w realu wink - czyli w tym momencie zgadzam sie z
      Tyu,ze pewne cechy osobowosci sa "widoczne" nawet przez klawiature, modema i
      monitor...).
      Kilka lat temu przezylam fascynacje ICQ, dajacym nagla mozliwosc kontaktu z
      ludzmi z najbardziej odleglych zakatkow swiata.
      Jest jednak zasadnicza roznica miedzy ICQ i forami wszelkiego rodzaju, poniewaz
      ICQ daje mozliwosc kontaktu zaledwie 2 osobom jednoczesnie. (A ludzi na ICQ
      spotkac mozna najprzerozniejszych, podobnie jak na forach - czyli podobnie jak
      i w realu smile A ze komunikacja wirtualna opiera sie jedynie na slowie pisanym,
      pewne nieporozumienia, niezrozumienia czy wrecz konflikty sa nieuniknione, a
      nie zawsze uzycie emoticonow pozwala ich uniknacwink Poki kontakt ogranicza sie
      do wymiany informacji czy neutralnych faktow, ryzyko nieporozumienia jest
      rowniez dosc ograniczone. Gorzej, gdy pojawiaja sie jakiekolwiek emocje smile-
      podobnie jak i w realu. Real daje jednak mozliwosc odczytania pewnych sygnalow
      emocjonalnych "w pore" i emocjonalne ich potraktowanie.
      Od niedawna zaczelam sobie czytac rozne fora (w tym rozne dzialy na forum GW).
      Zainteresowalo mnie tworzenie sie roznych grup, grupek i koterii i mechanizm
      ich powstawania w swiecie w sumie nieistniejacym. Ludzie, bedacy wg podanej
      przez Tyu definicji zacnego prof.K.Jankowskiego, tylko "tworami naszej
      wyobrazni" maja swych wrogow, swych przyjaciol, potrafia tworzyc pelne poczucia
      bliskosci i wspolnych klimatow watki, badz pokazywac swa niechec i agresje.
      Jestesmy (my, tzn. uzytkownicy witrualnych form komunikacji) w pewnym´sensie
      pionierami w uzywaniu tego sposobu porozumiewania sie miedzy ludzmi, podobnie
      jak kiedys telefon czy fax byl czyms "nienaturalnym" i wymagal adaptacji przez
      psychike/emocjonalnosc ludzka, zanim stal sie czyms oczywistym. Z pewnoscia dla
      naszym dzieciom (a o kolejnym pokoleniu juz nawet nie wspomne)jest korzystanie
      z internetu jest czyms absolutnie normalnym. Dlaczego wiec nam wydaje sie to
      czasem wciaz nieco dziwne i "odczlowieczone"?
      W koncu podobnie jak starodawne, poczciwe listy, kontakty wirtualne oparte sa w
      duzej mierze o wyobraznie odbiorcy i poprzez definicje pozbawione szansy na
      pokazanie jakichkolwiek sygnalow z zakresu komunikacji niewerbalnej.
      A zatem przed czym wlasciwie sie bronimy, traktujac czasem wirtual z pewna
      podejrzliwoscia? Przed utrata wlasnych iluzji na temat innych? Przed utrata
      wlasnej kreacji zaprezentowanej przez nas samych na lamach forum, messages ICQ,
      linijkach wysylanych przez nas emaili?
      Czy frustruje nas moze ta pozorna bliskosc powstala dzieki interaktywnosci
      internetu, a nie dajaca jednoczesnie mozliwosci do prawdziwej bliskosci?
      Wiem, ze mysli moje sa chaotyczne, a chwilami zupelnie oczywiste, ale mam
      nadzieje na rozwiniecie dyskusji. Jesli nawet nie osiagniemy wspolnie jakichs
      odpowiedzi na te wszystkie pytania, to bede przynajmniej miec mozliwosc
      przekonania sie, ze nie tylko ja przezywam podobne rozterki i zagubienie
      myslowe na temat internetu wink
      Pozdrawiam
    • Gość: Vist¸ ___Życie___jest___snem__?__ IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 05.02.02, 14:36

      Cześć Moi Mili smile

      Dzięki Tyu za dobry wątek.

      Dziękuję przedwpisom (?) ...

      Proszę #-a o właściwy cytat Platona, który zastąpi tytuł mego posta.

      Każdy z nas mieszka w swoim "worku" z własnej skóry...
      I TU naprawdę żyjemy.
      Bo nie słowa, nie czyny, nie myśli są naszym życiem...
      Tylko
      __ UCZUCIA __

      Pan psycholog którego Tyu przywołujesz też żyje swymi uczuciami...
      ... które są sceptyczne wink

      Zamnięci w swoich światch tęsknimy do innych...

      I tu proszę Carminę o cytat z Sartre'a...

      Nie jest istotne, czy nasz świat (uczuć) poruszy taniec, obraz, czy dźwięk...

      Jak świat się poruszył... CZUJEMY

      Czujemy to w drżeniu serca po okomgnieniu.

      Czasem coś nas poruszy przypadkowo...
      I choć już po chwili wiemy, że to nie to,
      ale poruszenie BYŁO.

      "... ale to już było i nie wróci więcej i choć tyle się zdarzyło
      to do przodu wciąż wyrywa..."

      ...

      Żyjemy....... odczuwając.



      smile)

      Vist¸__________________/


    • Gość: liman Re: CZY ''NAJWAŻNIEJSZE JEST NIEWIDOCZNE DLA OCZU''? IP: *.qdnet.pl 05.02.02, 16:39
      Dzięki za wątek Tyu.

      Sprawiłeś, że postanowiłem zapisać kilka mysli, które mnie nurtują.
      Pisząc , musisz definiować , diagnozować i mysli przestają być ulotne.

      Uczestniczę forach GW od niedawna, w ilości postów nie mogę się z Tobą równać,
      niemniej wracam na nie z uporczywością maniaka przynajmniej raz dziennie.
      Zastanawiam się dlaczego?.

      90% postów to spam lub chłam. Większość topików dotyczy spraw, które mnie
      najzupełniej nie obchodzą. Po co więc wracam? Dlatego, że tych 10% jest do
      rzeczy?

      Myślę, ze nie tylko. Prowadzę bardzo aktywny tryb zycia, znam blisko
      dziesiątki, jesli nie setki osób, czuję się zaspokojony emocjonalnie i
      towarzysko.

      Wracam tu z dwóch powodów.
      Po pierwsze - uważam, że opinie prezentowane tutaj są prawdziwe . Dyskusja w
      realu zawsze jest obciazona fizyczną obecnością partnera, który może się
      obrazić, a nawet dać w mordę. Co wiecej, w realu z reguły dyskutujemy z ludźmi,
      na których opinii nam zależy i nie jest nam obojętny nasz wizerunek w ich
      oczach. Sądy nasze są tedy bardziej powsciągliwe i wyważone.

      W anonomowość forum wpisana jest "bezkarność". Tu pozwalamy sobie na wiecej, bo
      jesli nawet ktoś nas skarci, boli nie za bardzo, a jakby co to zawsze mozemy
      wrócić pod innym nickiem.

      Ale jesteśmy uczciwi w głoszeniu przekonań i to jest dobre.
      Opinie płyną z serca, nie z kieszeni. Notabene opinie te, zarówno
      psychologicznie, jak i socjologicznie mają ogromną wartość.

      Inną wartość mają także emocje, które towarzyszą uczestnictwu w forum.
      Szacunek, który odczuwamy do współforumowicza jest bezinteresowny i
      bezinteresownie wzbudzony. Zaś wsciekłość, którą czujemy do innego jest w pełni
      zasłuzona .

      Forum to "żerowisko". Można się tu nachłeptać ludzkich uczuć, słabostek i manii.
      Mozna odreagować zakłamanie życia codziennego.
      To miejsce, gdzie ludzie są tacy jacy są naprawdę.

      I dlatego tu wracam.
      • lady_hawk Re: CZY ''NAJWAŻNIEJSZE JEST NIEWIDOCZNE DLA OCZU''? 05.02.02, 17:39
        Gość portalu: liman napisał(a):

        > Dzięki za wątek Tyu.
        >
        > Forum to "żerowisko". Można się tu nachłeptać ludzkich uczuć, słabostek i manii
        > Mozna odreagować zakłamanie życia codziennego.
        > To miejsce, gdzie ludzie są tacy jacy są naprawdę.
        >
        > I dlatego tu wracam.

        Kazdy ma bez watpienia swoje powody, dla ktorych co najmniej "monitoruje" to
        miejsce. To jest inny swiat. A emocje sa jeszcze bardziej zywe, niz w realnej
        rzeczywstosci. A wlasciwie inaczej: kazdy widzi rzeczywistosc wirtualna na swoj
        sposob i kazdy znajduje w niej cos innego. Pamietam emocje umieszczania
        pierwszych postow. Potem pierwsze sprzeczki.

        Bardzo ciesze sie, ze mialam okazje poznac kilku znamienitych forumowiczow
        osobiscie. Dla mnie nasze poznanie sie w "realu" bylo jak spotkanie po latach
        ludzi, ktorzy bardzo dobrze i dlugo sie znaja. Tak bliskich emocjonalnie
        znajomosci nie zawiera sie latwo od pewnego wieku.

        Bardzo ciesze sie rowniez, ze spotkalam na tym forum tych, ktorych nie lubie. Nie
        chodzi o to, ze maja poglady, z ktorymi sie nie zgadzam. Tylko po prostu ich nie
        znosze. Nie bez wzajemnosci zreszta. I te uczucia sa zywsze niz w realnym
        wymiarze. Dopasowuje postaci z realnej rzeczywistosci do niektorych zachowan -
        jak w zyciu. JAK W ZYCIU!

        Czasem nawet tych emocji za duzo i czasem to wirtual decyduje, co przynosi.
        Chcialabym znalezc troche relaksu i humoru a tu klotnia jak ho la! Niech mi tylko
        zaden psycholog tego nie analizuje, bo sie nie dam!

        Ja nie nazwalabym naszych kreacji udawaniem, raczej to pokazanie postaci, jaka
        chcielibysmy byc. Rozbieznosc z realem badz podobienstwo nie wynika z
        przewrotnosci, tylko jest obrazem jak daleko jestesmy od takich, jakimi
        chcielibysmy byc.

        Mam nadzieje, ze odezwie sie Witekjs i napisze nam, jak na to patrzy.
        Pozdrawiam,
        M_hawk


    • Gość: Karp Zamiast telewizji IP: 159.107.90.* 05.02.02, 18:18
      Z dwóch diabłów tj internet ( Forum ) czy też telewizja wybieram tego
      pierwszego. Czas spędzony na Forum nie wydaje mi się stracony a już z pewnością
      nie w takim stopniu jak w przypadku telewizji.
      Każdy znajdzie tu coś dla siebie: dla ludzi wrażliwych Carmina serwuje wieczory
      z poezją ( czasem są też ciastka, czy dobre ? - nie wiem bo nigdy mnie nie
      zapraszała ); dla tych, którzy mają koszarowe ( nie mylić z koszernymi ) gusta
      jest wiele a nawet znacznie wiecej wątków.
      Mam wrażenie, że obcowanie z niektórymi ludźmi na Forum rozwija. I zdecydowanie
      ważniejsze są tu kultura i inteligencja partnera w dyskusji od jego poglądów.
      Bo przecież najładniej jest gdy się ładnie różnimy.
      Aha i jeszcze jedno. Forum daje możliwość niezłej zabawy. Sam staram się z tej
      opcji czasami korzystać.
      Karp
      ps ( do innego wątku )
      Moja śp babcia też była Ślązaczką ( my nie Niemce ani Polaki ino Ślązaki ) z
      Chorzowa zresztą.
      pozdrawiam
    • Gość: borsuk Re: CZY ''NAJWAŻNIEJSZE JEST NIEWIDOCZNE DLA OCZU''? IP: *.dip.t-dialin.net 05.02.02, 19:45
      Jezeli wolno mi tu zabrac glos, to najbardziej mi przypada do serca i umyslu
      wypowiedz inaugurujaca. Moge sie wlasciwie pod kazdym zdaniem tyu podpisac
      obiema rekami.

      Np pod zdaniem.
      " Nie znam twarzy znacznej większości moich korespondentów. A jednak lubię ich -
      lub lubię mniej. Za co? Stwierdziłem, że popieram lub zwalczam czyjeś
      POGLĄDY,ale lubię go (lub nie lubię) za prezentowaną POSTAWĘ.
      Za kulturę, która jednak idzie w parze z wiernością poglądom, odwagą
      bronienia ich, nawet jeśli są odosobnione; za lojalność wobec przeciwnika,
      zwalczanego merytorycznie, nie np. metodą „etykietowania”; za grzeczność
      wobec pytających - otrzymujących pogłębioną odpowiedź; za obronę
      niesłusznie atakowanych. I za rzetelną wiedzę."

      Dlaczego to zdanie uwazam za takie wazne.

      Bo swiadczy ono moim zdaniem, o tym, ze tyu nie widzi praktycznie roznicy -
      jesli chodzi o stosunki miedzyludzkie - miedzy realem a virtualem. Ja tez nie.
      Ot, brak kontaktu wizualnego, po mordzie sobie nie mozna naklasc, albo sie
      poglaskac.
      Reszta jest taka sama.

      Ale twierdze, ze poznac czlowieka na podstawie jego pisania jedynie - nie mozna.

      Mimo to, jestem gotow zaryzykowac teze, ze ktos, czyje pisanie podoba mi sie na
      forum, moglby byc moim przyjacielem takze w realu i na odwrot ktos, czyje
      pisanie pobudza mnie do wymiotow, budzil by moje obrzydzenie takze w swiecie
      realnym.

      Podobnie jak tyu nie wierze, ze mozna egzystowac na forum zupelnie anonimowo i
      pod ochrona swojego nicka zachowywac sie niezgodnie ze swym prawdziwym
      charakterem.
      Mozna tak zaczac, ale po jakims czasie, na ogol krotkim, wyjdzie szydlo z worka.
      Po jakims czasie znaja sie wszyscy jak lyse konie.
      Dlatego mnie - w przeciwienstwie do profan - forum nie wydaje sie
      odczlowieczone.

      Uwage lady_hawk:

      "Bardzo ciesze sie, ze mialam okazje poznac kilku znamienitych forumowiczow
      osobiscie. Dla mnie nasze poznanie sie w "realu" bylo jak spotkanie po latach
      ludzi, ktorzy bardzo dobrze i dlugo sie znaja. Tak bliskich emocjonalnie
      znajomosci nie zawiera sie latwo od pewnego wieku."

      moge tylko potwierdzic.
      Bralem tez udzial w tym spotkaniu i fascynujace bylo, jak dobrze znali sie,
      nieznani sobie osobnicy.

      Kluczem do poznania sa prywatne odruchy.
      Styl, temperament, stosunek do innych ludzi, umiejetnosc przyjecia pozazki,
      dobor tematow, czestotliwosc wizyt na forum, uklad tekstu, to wszystko jest
      najprywatniej prywatne i dokladnie tak samo wiele mowiace jak znaki w realu.

      Kiedys wydawalo mi sie, ze wiele wrogosci bierze sie z niezrozumienia intencji
      piszacego.
      Pozegnalem sie z jednak z tym pogladem, gdy stwierdzilem w okolicy kilka
      animozji, ktore, analizowane na zimno nie maja najmniejszych podstaw
      merytorycznych.
      A jednak istnieja i nic sie nie da na to poradzic.
      Dzis wierze, ze te nieznoszace sie wirtualnie osoby, nienawidzilyby sie takze w
      zyciu realnym.
      Taka szczera, bezinteresowna nienawiscia od pierwszego wejrzenia.

      Na zakonczenie chcialbym sie niezgodzic z jednym zdaniem Limana.

      " W anoniowość forum wpisana jest "bezkarność". Tu pozwalamy sobie na wiecej,
      bo jesli nawet ktoś nas skarci, boli nie za bardzo, a jakby co to zawsze
      mozemy wrócić pod innym nickiem."

      My nie, Limanie. Ani Ty, ani ja, ani nikt inny z tych ktorych szanujemy.
      Faktycznie istnieja osobnicy zdolni do tego. Ale czy zajmujemy sie tu
      psychologia czy patologia.

      Pozdrawiam serdecznie

      borsuk
    • tyu Moje trzy grosze, jako moderatora 05.02.02, 20:01
      Dziękuję wszystkim za wpisy. Kto zna bodaj trochę Forum, potwierdzi, że są one
      wyjątkowo poważne i pogłębione. Zatem - nadal w tym duchu:
      Hasz. Dzieki za pochwały i zgodność opinii. Jak widzę - nie tylko w kwestii
      wysp greckich... Tytuł Twojego postu jest wręcz bliższy moim intencjom, niż mój
      osobisty (usprawiedliwia mnie tylko to, że chciałem wiernie, bez trawestacji,
      zacytować Exupery'ego).
      Uważam, podobnie jak Profan, że forma wypowiadania się dzięki Forum jest
      znacznie lepsza, niż ICQ itp czaty. Może to być przyczynek do dyskusji z
      typami, którzy mają za złe różne "czatowe" wątki...
      Nie całkiem zgadzam się natomiast z Limanem. Bezkarność produkowania się na
      Forum nie jest dla każdego. Raczej dla osobowości niedojrzałych, czy wręcz
      szczeniackich. Takich, co to na ścianie ubikacji, czy na oparciu fotela w
      pociągu... Bo KARA może być bardzo różna. Najgorsza, to utrata szacunku dla
      samego siebie. Pisałem zresztą o tym. Co nie znaczy, że chcę Ci odebrać prawo
      posiadania zdania innego, niż moje...
      Ciekawa i myślę, że w sporym procencie prawdziwa jest dla mnie teza Lady Hawk,
      że piszemy jak ktoś, kim CHCEMY być. Może nawet sami nie do końca uświadamiamy
      to sobie. I - może - dotyczy to właśnie osób, którym zależy na budowaniu swego
      pozytywnego wizerunku, czyli takich, dla których porażka lub "utrata twarzy" -
      nawet na Forum - może być karą szczególnie dotkliwą. Następnym razem więcej, bo
      temat jest ciekawy sam w sobie.
      Nikt z piszacych dotychczas nie zanegował tego, co bywa dość często negowane
      przez "fachowców" z zewnątrz: możliwości oddania emocji piszącego. Fakt - nie
      pisząc samemu, nie czując tego, nie wczytując się w teksty osób, ktore ZNA się
      coraz lepiej - trudno zapewne w to uwierzyć...
      Wreszcie - sprawa podstawowa: czy to, co piszemy, pokazuje obraz prawdziwy
      (istniejący, czy przynajmniej taki, do którego piszący zdąża). Tu głosy są
      mocno rozbieżne. Niektóre osoby, np. Hasz dostrzegają zresztą różnorodność
      psychiki piszących (Za Haszem: pozoranctwo, ale i - możliwość poznania poglądów
      w innych okolicznościach ukrywanych). Ciekawe będą dalsze głosy.

      I na koniec do Karpia: mimo wszystko Twój maksymalizm w wątku, który obaj mamy
      na myśli, uważam za nieco za daleko idący...

      Dziękuję wszystkim i wszystkich pozdrawiam.
    • Gość: Miedź Br Re: CZY ''NAJWAŻNIEJSZE JEST NIEWIDOCZNE DLA OCZU''? IP: 10.10.99.* 05.02.02, 20:10
      Ocena pesymisty: jeśli ktos na forum prezentuje się niekorzystnie (chamstwo,
      agresja, głupota) to na pewno (pomijam jakieś dziwaczne ale bardzo rzadkie
      wyjątki) jest taki naprawdę - czyli również w tzw. realu. Natomiast jeśli na
      forum prezentuje się korzystnie, to to jeszcze nie jest dowód na nic - takie
      zachowanie może być konsekwentną pozą. Ale tak w ogóle to zgadzam się z
      założycielem tego wątku w jednym - internet jest istotny jako źródło wiedzy o
      czlowieku. Tylko moim zdaniem jako źródło głównie uzupełniające. Tj. jeśli znam
      kogoś w realu, a niezależnie od tego w internecie, to wiedza o jego działaniach
      w sieci jest dla mnie ważnym uzupełnieniem mojej wiedzy o nim prawdziwym,
      w "realu". Natomiast kiedy znam kogoś tylko z sieci, to do takiej wiedzy o nim
      należy odnosić się moim zdaniem z wielką, wielką nieufnością... Choć zawsze
      jest to jakaś wiedza oczywiście. Pozdrawiam.
    • Gość: mram kilka zdań IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.02.02, 21:02
      Nie wiem czy akurat mojej opinii tu czekasz, ale...

      Napisałeś :

      Na Forum bywają sytuacje, gdy takie „wychylenie” jest niezbędne. Np. gdy trzeba
      bronić sprawy, której broniło się wcześniej, ale wówczas przeciwnik był
      słabszy. Teraz jest do wyboru: przegrana w dyskusji albo rejterada.
      Albo „wyszliśmy z nerw”, co w takich netowych sporach wcale nie jest rzadkie!
      Albo po prostu popełniliśmy błąd. Co teraz: przeprosić i przyznać rację
      przeciwnikowi, czy brnąć dalej, udając, że się nie wie, że się racji nie ma. A
      jeśli przeprosić – to jak? Analiza TAKICH tekstów często daje szczególnie dużo
      do myślenia...”

      rad bym bardzo by udzielić Ci szybkiej i bezbłędnej odpowiedzi, ale..
      sam się nad tym zastanawiam, od dłuższego czasu..
      może, próba odpowiedzi, potrzebny dystans do nicka właśnie
      całe życie to real w końcu, zdobywanie złotówek na dom i inne zabawki
      jeśli ktoś jest uczciwy inaczej, to czy nazywa się Kowalski czy
      jakisnick@poczta
      to czy to real czy net, nic to nie zmieni, myślę że każdy zachowuje się tu na
      forum,
      tak samo jak w życiu

      to moja prywatna odpowiedź na Twoje pytanie, o „przepraszam”.

      w innym miejscu piszesz:
      „Jeśli ktoś wyznaje poglądy, od których bolą mnie zęby, ale
      stwierdzam: walczy twardo, lecz uczciwie, a nawet z polotem - to jako partner w
      dyskusji jest dla mnie skarbem. Jeśli ktoś głosi poglądy, jak wyżej – ale
      zarazem stwierdzam w pewnym momencie, że sytuacje międzyludzkie, MORALNE
      odbiera tak, jak ja – staje mi się bliski.”

      pewną cezurą dla mnie był 11 września
      tak jak w prywatnych relacjach, wydarzenia np. rodzinne, sprawiają
      że podajemy rękę komuś, komu postanowiliśmy nawet na łożu śmierci
      pokazać język, tak wtedy pomyślałem że raczej bliżej mi do niektórych, niż dalej
      nie da się uniknąć „krwawych” starć bo nawet pod ksywką
      to jednak wielu pisze tu to co myśli, czuje, kocha itd.

      i jeszcze jedno, piszesz:
      „Pisałem o odwadze. Czy chowając twarz za nickiem W OGÓLE można mówić o
      odwadze?”

      pytam, czy jeśli powiem że nazywam się Jan Kowalski albo Edward Gierek co to
      zmieni ?
      nie jestem ciekaw kto, gdzie i co robi, jak na niego w domu wołają
      cenne jest co czuje, myśli, czego nie lubi, czego nienawidzi
      a czego bronić jest gotów, czasem wbrew nadziei
      czasem wbrew zdrowemu rozsądkowi.

      nie mogę się doczekać kiedy otworzysz wątek w którym się z Tobą nie zgodzę
      i odpowiem tak że aż „żeby Cię zabolą”

      hm.. niezły wątek
      pozdrawiam bez /sam wiesz/
      mram zamyślony
    • Gość: witekjs Re: CZY ''NAJWAŻNIEJSZE JEST NIEWIDOCZNE DLA OCZU''? IP: *.chello.pl 05.02.02, 23:49
      "Fachowiec od tych rzeczy"...Czy rzeczywiście?Myślę,że nie. W Forum jestem od
      około ośmiu miesięcy i to nie w roli obserwatora,czy moderatora lecz głęboko
      zaangażowanego uczestnika spotkań.Nie pozwala to na "fachowe" obserwowanie tego
      co tutaj się dzieje. Prawdą jest jedynie to,że czasami widziałem patologiczne
      zachowanie wczesniej niż inni i że jednak nigdy nie mogłem zapominać kim jestem
      nawet w sytuacjach brutalnych ataków i gdy chętnie zareagowałbym np. ostrą
      kpiną. Zawsze, ograniczało to moje możliwości repliki/tak jak i w realu/.
      O sprawach, które poruszacie myślałem wielokrotnie obserwując jak mocno
      zaangażowane w to, co tutaj się działo były moje emocje.
      Wydaje mi się,że bardzo trudno jest w Forum ukrywać swoje rzeczywiste
      nastawienia,przekonania i uczucia.Po kilku miesiącach w miarę aktywnego
      uczestnictwa jesteśmy bardziej znani osobom,które nas czytają, niż wielu
      znajomym,których znamy od lat spotykajac się sporadycznie i czasem nigdy nie
      rozmawiając tak szczerze i głęboko o bardzo poważnych problemach.Rzadko też w
      życiu zmuszeni jestesmy, tak często do zajmowania zdecydowanego stanowiska w
      sporach lub określania swojej postawy w sytuacjach niewygodnych lub wręcz
      dramatycznych.Emocje virtualne są takie same jak w życiu.Nasze porażki czy
      sukcesy przeżywa się równie mocno.Do czasu gdy uświadamiamy sobie,że ich
      konsekwencje nie są jednak tak trwałe jak w życiu...
      Z jednym wyjątkiem.Jest nim przeczytanie wysłanego postu,w którym widzimy jak
      wbrew sobie obnażamy swoje słabości lub wady,których przez lata nie chcieliśmy
      w sobie dostrzegać.Nie są to również słowa wyrzucone w gniewie i szybko
      zapominane.Ten post istnieje i jeszcze po wielu miesiacach ktoś może przywołać
      stary wątek i dalej prowadzić z tobą polemikę, mimo że dawno chciałbyś o nich
      zapomnieć.Podobnie jak twórcy,którym zdarzyło się napisać "poemat ku czci"...
      Myślę,że to wiele nas wszystkich nauczyło w ciągu kilku miesięcy uczestnictwa w
      Forum.Przekonany jestem,że nikt z nas wcześniej nie miał okazji do wygłaszania,
      a co za tym idzie tworzenia tak wielu zwartych,przemyślanych wypowiedzi.Nigdy
      też nie były one poddawane tak krytycznej ocenie,tak wielu osób,które nie muszą
      natychmiast reagować.Twoje słowa tworzą jednak twój obraz w umysłach setek
      ludzi,które po jakimś czasie mogą się do ciebie odezwac jak do osoby,którą już
      od dawna znają.Świadomość tego powstrzymywała wielu z nas przed włączeniem sie
      do dyskusji.Odbiera chęć rozmawiania w Forum brutalny język i prowokacyjne
      zachowania niektórych z internautów.W ten sposób po jakimś czasie zdobywania
      nowych doświadczeń, odchodzi sie z aktywnego uczestnictwa ustępując miejca
      nowym "złotoustym".Z czasem zagląda się co raz rzadziej i czyta co raz bardziej
      wybiórczo, pisząc nieomal jedynie wtedy gdy cię "wywołaja do tablicy".
      Pozdrawiam serdecznie Autora wątku, Lady-Hawk i wszystkich pozostałych
      uczestników rozmowy.Witek
    • krates.8 3) Oczy zamknięte... 06.02.02, 03:15
      nie przeszkadzają w słuchaniu muzyki mikrokosmosu myśli i wrażeń
      a jeszcze gdy echo odpowie
      na głos siebie niepewny i na siebie głuchy
      lub swoją melodię w czyjejś pieśni rozpozna

      - Ahoj tam na drugim brzegu! Jest tam kto!
      - Ahoj!
      - Słyszysz mnie?! Ahoj!! Tu jestem!!!
      - Słyszę, słyszę dobrze. Nie wrzeszcz tak po nocy. Po wodzie dobrze niesie.

      co to takiego co wpadło w rezonans?
      serce, powiada AdSE, ma oczy patrzące
      to dusza ma oczy wg #-a
      musi też mieć uszy
      bo czym słuchałaby muzyki?
      tak czy tak znaczy to, że istnieje
      dobra wiadomość
      co dwie dusze to nie jedna
      chór dusz - urocza polikakofonia

      cóż, że zatopiony w chaosie pozornym?
      snuj swą nić
      dla wszystkich starczy miejsca w labiryncie
      i tym przyjemniejsze spotkania

      czym dżungla forum jest "nie powiem no bo nie wypowiem"
      życiem
      fragmentem życia żyjącym swoim życiem
      no dobra, a życie czym? 8)
      rzeką
      a rzeka?
      nurtujące pytanie nurtujące tyu
      i wcale nie tak wielu innych
      obserwatorów unoszonych nurtem
      stojących na brzegu
      i dostrzegających rzekę spoza „O! flaszka płynie. Eee... pusta!”

      no więc.... istnieją rozmaite definicje dla tych, którzy wiersza nie pojmą
      póki życiorysu autora nie zgłębią
      a potem już zawsze lepiej wiedzą o co mu chodziło

      czym dla kogo rzeka się staje, inna to bajka
      temat rzeka
      jak miejsca w książkach
      wirtualna przestrzeń pomiędzy
      zakorkowaniem butelki z wiadomością
      a domysłami znalazcy
      pole do nie-, po- i wszelkich innych rozumień
      tylko bardziej,
      bo można odesłać odpowiedź
      a z obłokami na niebie nie pogadasz

      I jeszcze jaki każdy jest inny!!!
      jak morskie latarnie

      Carminę tu gdzieś kiedyś pytałem
      Czym dla niej forum?
      Łagodny uśmiech odesłała
      Niech jej wszystko-jest-poezją będzie
      za trafne spostrzeżenia

      A wcześniej ona w pierwszym swoim poście
      O co tu chodzi? LOL

      dobre pytanie! bardzo dobre pytanie!

      mniam, mniam

      krates.8)



      P.S.
      Carmino!
      8) Ahoj! LO8)

      Tyu!
      Trafna ocena człowieka jest możliwa (np. przez przypadek 8). Ale czy
      jakakolwiek ocena człowieka jest potrzebna?

      #-u!
      Od początku piszesz świetnie. Krótko, swoim jezykiem, jak prawdziwe listy i są
      tam emocje chwili

      Profano!
      8) 8)
      Wiesz, że kontakty między ludźmi nie odczłowieczają się jeśli oni tego nie chcą
      Myślę, że znasz odpowiedzi na swoje pytania
      Fortepian też miał zniszczyć muzykę, wieszczono. Niby dlatego, że znacznie
      łatwiej się grało niż na klawesynie.

      Viście!
      Prawda! Czucia są realne.

      Limanie!
      Znowu prawda! Tu wolność i bezinteresowność.

      Karpiu!
      Zaproszenie od Carminy dotarło o c z y w i ś c i e? Co to jest telewizja? 8)

      Lady_hawko i borsuku!
      Bardzom ciekaw spotkania o którym wspominacie i waszych wrażeń. Czy coś się
      zmieniło po?
      Temat jest delikatny jak Magdalenka. Czemu go nie rozświetlić?

      MiedźBro!
      Gdzie się kończy konsekwentna poza a zaczyna „prawdziwa” osobowość? W realu też
      są ludzie „bez skazy” Z innego punktu widzenia tkwią w pozie konsekwentnej.
      Wybór wciąż nasz Dokąd zmierzamy w realu, dokąd w wirtualu, w te same strony, w
      inne, ku polanie czy w chaszcze

      Mramie!
      Nie mam pytań 8)
      Mam nadzieję że ja też łagodnieję wraz z doświadczeniami obu światów.

      k.8)
        • Gość: # Medal dla Tyu ! IP: *.wroclaw.tpnet.pl 06.02.02, 14:06
          Przyznaje Tyu
          Medal Najdluzszego Dyskursu
          Ostrza Diabelskiej Szpilki !

          "
          Tradycyjnie nie zgadzając się z mym uczonym kolegą Luką stwierdzam, że:
          1. Twój medal jestem skłonny przyjąć, pod warunkiem:
          a. uprzedniego ostatecznego ustalenia, ile diabłów zmieści się na ostrzu
          szpilki,
          b. umieszczenia ich tam w wyżej ustalonej liczbie.
          2. Pielgrzymka (wycieczka itp) do Lublina oraz samo miasto źle mi się kojarzy.
          Jeśli musi to być pielgrzymka, to wolę do Częstochowy, jeśli może być
          wycieczka,
          to proponuję w Tatry, gdzie duch mój często ulata, byle z ominięciem centrum
          Zakopanego, którego nie znoszę. Ewentualnie może być Kraków, jako dwa w jednym.
          Mogą też być tereny leśne z ambonami myśliwskimi, które możnaby zaadaptować na
          ambony dyskusyjne. W aspekcie tematu wątku ma to niebagatelne znaczenie.

          Chyba nie żadam za wiele?"

          Odp. na pytanie dala fizyka 11 wymiarowa z zapetlonymi 7 wymiarami
          - w tym jeden wymiar czasu.
          Poniewaz 3 wymiary mieszca jednego diabla to w 10 mieszcza
          sie trzy trojwymiarowe i jeden punktowy.

          Punktowego ze wzgledu na niemoznosc dzialania w szerszej
          przestrzeni mozna pominac ! Odp. 3.

          Luka odmowil przyjecia, co nie znaczy,
          ze po wygranej calonocnej dypucie mysliwsko-ambonowej
          moze go rowniez otrzymac.

          Lublin kojarzyc sie moze
          zle z Unia.
          Jako prekursorzy nie wyciagajacy wniskow
          z starych bledow zasluzylismy sobie na ocene
          Vanheygena. Dodalbym od siebie:
          "kryminalisci - recydywisci" !
          • tyu Medal #-a dla Tyu - przechodni co najwyżej ! 07.02.02, 13:52
            Gość portalu: # napisał(a):

            > Przyznaje Tyu
            > Medal Najdluzszego Dyskursu
            > Ostrza Diabelskiej Szpilki !

            Haszu Drogi!
            Przyznałeś - i chyba zaraz potem pożałowałeś, sądząc z dyskursu, jaki od
            niejakiego czasu wiedziesz z Siódemką. Jeszcze kilkadziesiąt - góra kilkaset -
            takich sztychów, a przegonicie Lukę i mnie!
            Z tego to względu medal ów oficjalnie jeszcze przed wręczeniem mi ogłaszam
            medalem przechodnim. Pierwszy "Forumiarz", który wykaże się liczbą ciosów -
            zadanych i sparowanych - większą, niżeli ich liczba w naszych bojach z Luką -
            medal ten dostanie.

            Pozdrawiam fechmistrzów obu!

            P.S. Liczbę diabłów na szpilce onej proponuję ustalić jako równą liczbie sztychów
            w dyspucie wyprowadzonych. Ograniczy to przestrzeń danych do cztero-, góra
            pięciowymiarowej. Taki to już rok mamy - na wszystkim trzeba oszczędzać...

        • Gość: Carmina I see your true colors shining through... IP: 213.76.10.* 06.02.02, 14:51
          Rzeczywisice, pytal mnie krates jakis czas temu, czym jest dla mnie forum.
          Odpowiedzialam wymijajaco, chcialam zyskac na czasie, raz jeden nie pozwolic by
          rzadziła mna moja spontanicznosc. I juz prawie wiedzialam, mialam juz pewien
          obraz, mialam swoje doswiadczenia. Juz prawie wpisywalam odpowiedz dla kratesa.
          Jednak tyle rzeczy potem sie wydarzylo, ze to, co zdążylam sobie ułozyc - legło w
          gruzach. Dla mnie pył mojego osobistego gruzowiska do dzis unosi sie nad forum.
          Przyćmiewa kolory. Things will never be the same again smile

          Kiedys to ja zadalam to buńczuczne pytanie, co tu się qurcze, wyprawia. Co to za
          pieprzony dział? To bylo prawie pół roku temu. Pół roku w czasie ktorego dla mnie
          wydarzyło się bardzo duzo, choc tak "na oko" nie działo się nic.
          Ale tu na forum przezyłam tyle, ile w realu przez lat dziesięć z okładem. Bo nie
          wazne miejsce, ważni są ludzie. Ludzie których po czasie wizualizujesz sobie.
          Prawie ich widzisz. Po czasie nosisz w sobie ich portety psychologiczne. Po
          czasie , a czasami po niewczasie, wiesz, na co ich stać.

          W ukladach międzyludzkich komputer jako narzedzie komunikowania sie nie jest
          niczym bardziej magicznym niz telefon, nie ma czegos takiego jak czysty wirtual.
          To są zawsze ludzie. Osobowosci. Uczucia. Potrzeby emocjonalne.
          Właśnie, potrzeby. Ja lubię być między ludźmi. Lubię mieć wielu przyjaznych
          znajomych. Lubię śmiech, cenię dowcip i inteligencje. I tu mozna było to wszsytko
          znaleźć.
          Ok, trzeba bylo nauczyć się, że wątki narodowych paranoi są elementem folkloru
          tego miejsca i po prostu omijać je. Nie pytac czemu, nie dziwic sie. Opcja
          ignore totally.

          Poznałam tu wiele osob. Poznalam nie tylko zyczliwa znajomosc, znalazlam tez
          przyjaźn. Pzrypomnialy mi sie czasy przedwieczne, beztroskie przyjaciółki moje.

          Spotykalam róznych ludzi. Wielu cenie, wielu lubie, choc ze swiadomoscią ich
          słabości ( któż z nas od nich wolny? LOL). I oni wiedza o tym, ze ich lubie. Moje
          relacje są bardzo proste. Przejrzyste i czytelne. Tak jak lubie.

          Są tu tez ludzie, którym sie dziwie. Bo pzrecież tu, na tym forum, mozna tak
          łatwo być odwaznym, uczciwym, fair. I nie umiem zrozumiec, ze ta mozliwosc czesto
          chlipie w kacie, zupelnie zapomniana. Wszysko jest wzgledne?

          Oczywiscie mialam tez okazje ujrzec tu ludzka potworna brzydote. Ale o tym nie
          chce mowić. I tak wiadomo. Opcja ignore.

          Jedyne, co mi tu przeszkadza naprawde, to nieznosna maniera omawiania prywatnej
          korespondencji, realnych paczek, sms-ow, spotkan, wujkow dentystow, procesow
          poczecia pociech. Proceder sprowadzania na forum kolezanek z realu, by miec
          wieksze poparcie. Troche dziecinada, ale jakze nieładna - potrzeba tworzenia
          hermetycznej grupy. (Nie mylic z grafomanami, którzy karmią się zainteresowaniem
          kazdego zyczliwego "nicka" )

          Tak wiec, niezwykle to miejsce, niezwykle. Wciąga i odstręcza. Ale jest w miare
          czytelne, po jakims czasie. Nie musze was widziec, by was wyczuwac. Jedni
          nazywaja to "rejestrami" smile)), inni "wibracjami" smile)), ja myslę "kolorami".
          I wydaje mi się, ze jesteśmy tu sobą. Nie w sensie realu. W sensie naszej czystej
          osobowosci, na której nieraz real wymusza kompromisy. A tu - nie jestesmy czyims
          mezem, zona, corka, ojcem, szefem itd. Tu jestesmy soba. I mamy mozliwosc poznac
          samych siebie. Nawet w dosc skrajnych sytuacjach. A własciwie - własnie wtedy.
          Dowiadujemy sie prawdy o sobie samych. Czasem mozna sie zdziwic. Chyba? smile

          Moze niektórzy przychodzą tu by odreagowac. Moze. Cisi i uprzejmi w realu , tu
          zamieniają się w bluzgających, szare myszki i gospodynie domowe oczarowac chca
          widownie. LOL. Moze. Ale to tez jest część ich psychiki. Wiec sa soba. Cieszą sie
          wolnoscia. Myslę więc, że jesteśmy tu prawdziwsi, niż gdziekolwiek indziej.

          Potrzeba wolnosci jest potęzną siłą. Sieć daje jej iluzję. Choc na moment, choć
          na chwile. A zarazem wciaż myslisz, że zawsze mozesz jednym klawiszem zakonczyc
          seans. LOL. Tymczasem, ta chwila odnajdzie Cie sama, wtedy kiedy zechce. Bez
          fanfar. Rozplyniesz się z ulgą w porannej mgle.

          Pozdro zamglone smile





          • lady_hawk Re: I see your true colors shining through... 06.02.02, 15:59
            Gość portalu: Carmina napisał(a):

            > Rzeczywisice, pytal mnie krates jakis czas temu, czym jest dla mnie forum.
            > Odpowiedzialam wymijajaco, chcialam zyskac na czasie, raz jeden nie pozwolic by
            >
            > rzadziła mna moja spontanicznosc. I juz prawie wiedzialam, mialam juz pewien
            > obraz, mialam swoje doswiadczenia. Juz prawie wpisywalam odpowiedz dla kratesa.
            >
            > Jednak tyle rzeczy potem sie wydarzylo, ze to, co zdążylam sobie ułozyc - legło
            > w
            > gruzach. Dla mnie pył mojego osobistego gruzowiska do dzis unosi sie nad forum.
            >
            > Przyćmiewa kolory. Things will never be the same again smile
            >
            > Kiedys to ja zadalam to buńczuczne pytanie, co tu się qurcze, wyprawia. Co to z
            > a
            > pieprzony dział? To bylo prawie pół roku temu. Pół roku w czasie ktorego dla mn
            > ie
            > wydarzyło się bardzo duzo, choc tak "na oko" nie działo się nic.
            > Ale tu na forum przezyłam tyle, ile w realu przez lat dziesięć z okładem. Bo ni
            > e
            > wazne miejsce, ważni są ludzie. Ludzie których po czasie wizualizujesz sobie.
            > Prawie ich widzisz. Po czasie nosisz w sobie ich portety psychologiczne. Po
            > czasie , a czasami po niewczasie, wiesz, na co ich stać.
            >
            > W ukladach międzyludzkich komputer jako narzedzie komunikowania sie nie jest
            > niczym bardziej magicznym niz telefon, nie ma czegos takiego jak czysty wirtual
            > .
            > To są zawsze ludzie. Osobowosci. Uczucia. Potrzeby emocjonalne.
            > Właśnie, potrzeby. Ja lubię być między ludźmi. Lubię mieć wielu przyjaznych
            > znajomych. Lubię śmiech, cenię dowcip i inteligencje. I tu mozna było to wszsyt
            > ko
            > znaleźć.
            > Ok, trzeba bylo nauczyć się, że wątki narodowych paranoi są elementem folkloru
            > tego miejsca i po prostu omijać je. Nie pytac czemu, nie dziwic sie. Opcja
            > ignore totally.
            >
            > Poznałam tu wiele osob. Poznalam nie tylko zyczliwa znajomosc, znalazlam tez
            > przyjaźn. Pzrypomnialy mi sie czasy przedwieczne, beztroskie przyjaciółki moje.
            >
            >
            > Spotykalam róznych ludzi. Wielu cenie, wielu lubie, choc ze swiadomoscią ich
            > słabości ( któż z nas od nich wolny? LOL). I oni wiedza o tym, ze ich lubie. Mo
            > je
            > relacje są bardzo proste. Przejrzyste i czytelne. Tak jak lubie.
            >
            > Są tu tez ludzie, którym sie dziwie. Bo pzrecież tu, na tym forum, mozna tak
            > łatwo być odwaznym, uczciwym, fair. I nie umiem zrozumiec, ze ta mozliwosc czes
            > to
            > chlipie w kacie, zupelnie zapomniana. Wszysko jest wzgledne?
            >
            > Oczywiscie mialam tez okazje ujrzec tu ludzka potworna brzydote. Ale o tym nie
            >
            > chce mowić. I tak wiadomo. Opcja ignore.
            >
            > Jedyne, co mi tu przeszkadza naprawde, to nieznosna maniera omawiania prywatnej
            >
            > korespondencji, realnych paczek, sms-ow, spotkan, wujkow dentystow, procesow
            > poczecia pociech. Proceder sprowadzania na forum kolezanek z realu, by miec
            > wieksze poparcie. Troche dziecinada, ale jakze nieładna - potrzeba tworzenia
            > hermetycznej grupy. (Nie mylic z grafomanami, którzy karmią się zainteresowanie
            > m
            > kazdego zyczliwego "nicka" )
            >
            > Tak wiec, niezwykle to miejsce, niezwykle. Wciąga i odstręcza. Ale jest w miare
            >
            > czytelne, po jakims czasie. Nie musze was widziec, by was wyczuwac. Jedni
            > nazywaja to "rejestrami" smile)), inni "wibracjami" smile)), ja myslę "kolorami".
            > I wydaje mi się, ze jesteśmy tu sobą. Nie w sensie realu. W sensie naszej czyst
            > ej
            > osobowosci, na której nieraz real wymusza kompromisy. A tu - nie jestesmy czyi
            > ms
            > mezem, zona, corka, ojcem, szefem itd. Tu jestesmy soba. I mamy mozliwosc pozna
            > c
            > samych siebie. Nawet w dosc skrajnych sytuacjach. A własciwie - własnie wtedy.
            > Dowiadujemy sie prawdy o sobie samych. Czasem mozna sie zdziwic. Chyba? smile
            >
            > Moze niektórzy przychodzą tu by odreagowac. Moze. Cisi i uprzejmi w realu , tu
            > zamieniają się w bluzgających, szare myszki i gospodynie domowe oczarowac chca
            > widownie. LOL. Moze. Ale to tez jest część ich psychiki. Wiec sa soba. Cieszą s
            > ie
            > wolnoscia. Myslę więc, że jesteśmy tu prawdziwsi, niż gdziekolwiek indziej.
            >
            > Potrzeba wolnosci jest potęzną siłą. Sieć daje jej iluzję. Choc na moment, choć
            >
            > na chwile. A zarazem wciaż myslisz, że zawsze mozesz jednym klawiszem zakonczyc
            >
            > seans. LOL. Tymczasem, ta chwila odnajdzie Cie sama, wtedy kiedy zechce. Bez
            > fanfar. Rozplyniesz się z ulgą w porannej mgle.
            >
            > Pozdro zamglone smile
            >
            >
            >
            >

            Mam wrazenie, jakbym tej samej osobie juz dzis odpowiadala. Na forum panuje moda
            na: >>>>post falszywy<<<<. Chociaz rwa sie paluszki do klawiatury - mam wrazenie,
            ze to byloby za latwe!!!! Nie chce mi sie wierzyc, ze tak mozna sie wylozyc!
            • Gość: Vist¸ _hawk IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 06.02.02, 16:30
              lady_hawk napisał(a):
              >
              > Mam wrazenie, jakbym tej samej osobie juz dzis odpowiadala. Na forum panuje mod
              > a
              > na: >>>>post falszywy<<<<. Chociaz rwa sie paluszki do
              > klawiatury - mam wrazenie,
              > ze to byloby za latwe!!!! Nie chce mi sie wierzyc, ze tak mozna sie wylozyc!


              Bystra Lady,


              Cieszy mnie, że infa które zostawiam doczekały się określenia:

              " Na forum panuje moda na: >>>>post falszywy<<<<. "

              Jednak nim coś takiego zrobię...
              Wcześniej sprawdzam. Piszę dopiero wtedy gdy wiem.

              Niestety nie sprawdziłaś tego. sad

              A to psuje wątek. Wiesz.

              Bo gdybyś sprawdziła, to zobaczyłabyś:
              -------------------------------------------
              inetnum: 213.76.8.0 - 213.76.11.255
              netname: TPNET-CVX-KATOWICE-1 <<<<<<<<<<<<<<<<<<<< !
              descr: Telekomunikacja Polska S.A. CST
              descr: dialup
              country: PL
              admin-c: JJ86-RIPE
              tech-c: HT2189-RIPE
              status: ASSIGNED PA
              mnt-by: AS5617-MNT
              changed: tkielb@cst.tpsa.pl 20000616
              changed: tkielb@cst.tpsa.pl 20001121
              ---------------------------------------------------

              A to znaczy, że post został wysłany z Katowic modemem, jak zwykle.

              Naprawdę szkoda psuć taki wątek (!) swymi cierpkimi resementymentami.


              pzdr

              Vist¸__________________/
              • Gość: Carmina Viscie - dziekuje... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 06.02.02, 16:34
                Gość portalu: Vist¸ napisał(a):

                > lady_hawk napisał(a):
                > >
                > > Mam wrazenie, jakbym tej samej osobie juz dzis odpowiadala. Na forum panuj
                > e mod
                > > a
                > > na: >>>>post falszywy<<<<. Chociaz rwa sie paluszk
                > i do
                > > klawiatury - mam wrazenie,
                > > ze to byloby za latwe!!!! Nie chce mi sie wierzyc, ze tak mozna sie wylozy
                > c!
                >
                >
                > Bystra Lady,
                >
                >
                > Cieszy mnie, że infa które zostawiam doczekały się określenia:
                >
                > " Na forum panuje moda na: >>>>post falszywy<<<<. "
                >
                > Jednak nim coś takiego zrobię...
                > Wcześniej sprawdzam. Piszę dopiero wtedy gdy wiem.
                >
                > Niestety nie sprawdziłaś tego. sad
                >
                > A to psuje wątek. Wiesz.
                >
                > Bo gdybyś sprawdziła, to zobaczyłabyś:
                > -------------------------------------------
                > inetnum: 213.76.8.0 - 213.76.11.255
                > netname: TPNET-CVX-KATOWICE-1 <<<<<<<<<
                > 0<<<<<<<<<< !
                > descr: Telekomunikacja Polska S.A. CST
                > descr: dialup
                > country: PL
                > admin-c: JJ86-RIPE
                > tech-c: HT2189-RIPE
                > status: ASSIGNED PA
                > mnt-by: AS5617-MNT
                > changed: tkielb@cst.tpsa.pl 20000616
                > changed: tkielb@cst.tpsa.pl 20001121
                > ---------------------------------------------------
                >
                > A to znaczy, że post został wysłany z Katowic modemem, jak zwykle.
                >
                > Naprawdę szkoda psuć taki wątek (!) swymi cierpkimi resementymentami.
                >
                >
                > pzdr
                >
                > Vist¸__________________/

                ...za wyjasnienie w moim imieniu. Ja nawet nie wiem, czy umialabym dokopac sie
                tych cyferek, ktore wkeiles. Dzx smile.
                Nie rozumiem, czemu teraz wszedł jakis IP, zamiast jak zwykle Katowic. Pisze ze
                sowjego zwyklego kompa.
                Pozdrawiam
                C smile))

                • Gość: Vi@tr´ __ (-)(-) __ IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 06.02.02, 17:31


                  Carmino,

                  Ten post jest dla Ciebie w tym wątku wink

                  Nie jest to może dość intymne....
                  Ale wątek smile)) wart jest tego postu.

                  Zapewne marwisz się o mnie i o to co tu rozpętałem...
                  Więc trochę wyjaśnię.

                  Są fazy rozwoju forumowicza...
                  I ja mam ich większość za sobą.
                  Przeżyłem na forum już trochę...
                  Jak dotąd opublikowałem ponad 4 tysiące postów /przy okazji podliczyłem wink
                  Mh... chyba już wypełniła się moja miara i odszedłem z forum...
                  Ale wróciłem z Twojego powodu.
                  Lubię czytać Twoje rozikrzone obrazami i muzyką posty smile
                  Otwieram w sobie na nie czułe rejestry...
                  CIEBIE czytam...

                  A teraz o tym co memu pierwszemu nickowi zleciłem...
                  Pozwolę, aby go zmasakrowali.
                  Pozwolę, aby to wszyscy widzieli.
                  Chcę, potem zapytać.
                  Bo tak naprawdę to tylko nick.
                  A masakra ? Co zostanie zmasakrowane ? I dlaczego ?
                  Kto będzie się temu przyglądał ? I dlaczego ?
                  Jak to jest ?
                  Co to jest Forum ?


                  pzdr

                  Vist¸________________/




                  www.ripe.net/perl/whois
                  • Gość: Carmina Vietrze vel Visicie IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 07.02.02, 11:45
                    Gość portalu: Vi@tr´ napisał(a):

                    >
                    >
                    > Carmino,
                    >
                    > Ten post jest dla Ciebie w tym wątku wink
                    >
                    > Nie jest to może dość intymne....
                    > Ale wątek smile)) wart jest tego postu.
                    >
                    > Zapewne marwisz się o mnie i o to co tu rozpętałem...
                    > Więc trochę wyjaśnię.
                    >
                    > Są fazy rozwoju forumowicza...
                    > I ja mam ich większość za sobą.
                    > Przeżyłem na forum już trochę...
                    > Jak dotąd opublikowałem ponad 4 tysiące postów /przy okazji podliczyłem wink
                    > Mh... chyba już wypełniła się moja miara i odszedłem z forum...
                    > Ale wróciłem z Twojego powodu.
                    > Lubię czytać Twoje rozikrzone obrazami i muzyką posty smile
                    > Otwieram w sobie na nie czułe rejestry...
                    > CIEBIE czytam...
                    >
                    > A teraz o tym co memu pierwszemu nickowi zleciłem...
                    > Pozwolę, aby go zmasakrowali.
                    > Pozwolę, aby to wszyscy widzieli.
                    > Chcę, potem zapytać.
                    > Bo tak naprawdę to tylko nick.
                    > A masakra ? Co zostanie zmasakrowane ? I dlaczego ?
                    > Kto będzie się temu przyglądał ? I dlaczego ?
                    > Jak to jest ?
                    > Co to jest Forum ?
                    >
                    >
                    > pzdr
                    >
                    > Vist¸________________/
                    >
                    >
                    >
                    >
                    > www.ripe.net/perl/whois


                    Hey! smile
                    Odpisuje tez otwarcie, Tyu wybacz, mam nadzieje, ze watku Ci to nazbyt nie
                    popsuje, ja chce wyrazic autentycznych uczuc pare, w sumie chyba pozytywnych smile

                    Vietrze, mnie czasami ręce opadają jak liście, prawie na ziemie. Iskry leżą
                    wiązkami pod wyplowialym plótnem, a nuty wszystkie uciekly z partytury.
                    Slowa więzna. Serce stygnie. Jest niefajnie. Ale...kilka słow podarowanych mi w
                    porę, naprawde niewiele ... taki mały swing, jakis "tribal rythm" ...i już. Ty
                    wiesz o tym, prawda?

                    Kilka slow, kilka nut, i ...O'pla!

                    A masakra mnie meczy. O tym tez wiesz.
                    Pozdro.

                    • tyu Viatr Vistuje, tyu rymuje, do Carminy to kieruje.. 07.02.02, 13:39
                      Gość portalu: Carmina napisał(a):

                      > ...Tyu wybacz, mam nadzieje, ze watku Ci to nazbyt nie popsuje,
                      > ja chce wyrazic autentycznych uczuc pare, w sumie chyba pozytywnych smile
                      > Vietrze, mnie czasami ręce opadają jak liście, prawie na ziemie. Iskry leżą
                      > wiązkami pod wyplowialym plótnem, a nuty wszystkie uciekly z partytury.
                      > Slowa więzna. Serce stygnie. Jest niefajnie. Ale...kilka słow podarowanych mi
                      > w porę, naprawde niewiele ... taki mały swing, jakis "tribal rythm" ...i już.
                      > Ty wiesz o tym, prawda?
                      >
                      > Kilka slow, kilka nut, i ...O'pla!
                      >
                      > A masakra mnie meczy. O tym tez wiesz.
                      > Pozdro.



                      Leżą iskry wiązkami pod wypłowiałym płótnem,
                      a Carminę nachodzą ciągle myśli złe, smutne.
                      Lecą ręce jak liście, chandra chwyta Carminę
                      a tak mało potrzeba, by radosną Jej minę
                      znów zobaczyć. Wiej, Vietrze, przegnaj chandry i lęki!
                      Gdy złe chwile przeminą, znów jeść będziem z Jej ręki...


                      • Gość: Carmina Tyu :)))) IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 07.02.02, 16:56
                        tyu napisał(a):

                        > Leżą iskry wiązkami pod wypłowiałym płótnem,
                        > a Carminę nachodzą ciągle myśli złe, smutne.
                        > Lecą ręce jak liście, chandra chwyta Carminę
                        > a tak mało potrzeba, by radosną Jej minę
                        > znów zobaczyć. Wiej, Vietrze, przegnaj chandry i lęki!
                        > Gdy złe chwile przeminą, znów jeść będziem z Jej ręki...


                        Moje niepogodne chwile nie trwaja długo
                        Przepędzic je mozna tak łatwo
                        Jak banki mydlane, pyk - jedna za drugą
                        Ulecą przez sloneczne światło...

                        A czasem to światło to wiersz
                        A czasem to tylko gest mały
                        A czasem truskawki jesienne
                        A czasem - usmiech niesmiały...

                        Z podziekowaniem dla Tyu od Carminy smile))))







                        • Gość: Vi@tr´ __ Kamerton //////////// IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 07.02.02, 21:51
                          Gość portalu: Carmina napisał(a):
                          >
                          > **Nie daj mi Boże, broń Boże, skosztowac
                          > Tak zwanej zyciowej madrosci
                          > I niech muzyka gra, muzyka gra...!***

                          " Dopóki życie trwa, póki życie trwa "


                          Carmino...

                          Mamy szczęście, że się nie znamy...
                          Bo ja od Ciebie wpadam w rezonans.
                          A jak jestem rezonasowo rozedrgany,
                          to nie sobą samym już jestem, tylko częścią...
                          Dopiero w sierpniu /z reguły/ mogę rezonować bez obaw.
                          Letnie miesiące wypełmiają moją konstrukcję światłem...
                          I dźwiek mniej mną rządzi...
                          A dźwięk jest dotykiem prawie...
                          I w sierpniu dopiero jedzie po mnie
                          jak igła po winylu...
                          Dziś nie ma jasności gdzie czyta a gdzie pisze chwilę.


                          pzdr

                          Vi@tr__________________[**]

                          • Gość: Carmina Światło...wiedziałam. Teraz wiem, ze sierpniowe.. IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 10.02.02, 16:16
                            Gość portalu: Vi@tr´ napisał(a):

                            > Gość portalu: Carmina napisał(a):
                            > >
                            > > **Nie daj mi Boże, broń Boże, skosztowac
                            > > Tak zwanej zyciowej madrosci
                            > > I niech muzyka gra, muzyka gra...!***
                            >
                            > " Dopóki życie trwa, póki życie trwa "
                            >
                            >
                            > Carmino...
                            >
                            > Mamy szczęście, że się nie znamy...
                            > Bo ja od Ciebie wpadam w rezonans.
                            > A jak jestem rezonasowo rozedrgany,
                            > to nie sobą samym już jestem, tylko częścią...
                            > Dopiero w sierpniu /z reguły/ mogę rezonować bez obaw.
                            > Letnie miesiące wypełmiają moją konstrukcję światłem...
                            > I dźwiek mniej mną rządzi...
                            > A dźwięk jest dotykiem prawie...
                            > I w sierpniu dopiero jedzie po mnie
                            > jak igła po winylu...
                            > Dziś nie ma jasności gdzie czyta a gdzie pisze chwilę.
                            >
                            >
                            > pzdr
                            >
                            > Vi@tr__________________[**]


                            Ale ...jednak...
                            ....*Moja muzyko, co tego tyle masz, moj narkotyku, co we mnie stale
                            grasz ....***

                            C smile)))
                            • Gość: Vist¸ _ Piechotą_do_lata._ IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 12.02.02, 13:10
                              Gość portalu: Carmina napisał(a):

                              > Ale ...jednak...
                              > ....*Moja muzyko, co tego tyle masz, moj narkotyku, co we mnie stale
                              > grasz ....*** > C smile)))


                              Znów przyjdzie maj a zmajem bzy
                              i czekać mam na lepsze dni
                              znów przydzie mi liczyć przykrótkie sny
                              Do lata.....
                              Do lata
                              Do lata

                              Piechotą będę...


                              kiss


                              Vist¸_______________/
                              • Gość: Carmina A ...czy....? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 12.02.02, 13:22
                                Gość portalu: Vist¸ napisał(a):

                                > Gość portalu: Carmina napisał(a):
                                >
                                > > Ale ...jednak...
                                > > ....*Moja muzyko, co tego tyle masz, moj narkotyku, co we mnie stale
                                > > grasz ....*** > C smile)))
                                >
                                >
                                > Znów przyjdzie maj a zmajem bzy
                                > i czekać mam na lepsze dni
                                > znów przydzie mi liczyć przykrótkie sny
                                > Do lata.....
                                > Do lata
                                > Do lata
                                >
                                > Piechotą będę...
                                >
                                >
                                > kiss
                                >
                                > Vist¸_______________/


                                Kupisz mi znów
                                Cos na imieniny?....
                                wink

                                C
                                  • Gość: Carmina Hm... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 12.02.02, 20:18
                                    Gość portalu: Vi@tr´ napisał(a):

                                    > Gość portalu: Carmina napisał(a):
                                    >
                                    > > Kupisz mi znów
                                    > > Cos na imieniny?....
                                    >
                                    >
                                    > Mh... ja to wiem
                                    > i czuję że...
                                    >
                                    > Znów przejdzie mi
                                    > nosić przykrótkie sny.y...
                                    >
                                    >
                                    >
                                    > smile
                                    >
                                    > Vi@tr´________________[*]



                                    Nauczyłam się żyć
                                    Tak by piekny wydawał się świat...
                                    Tylko nocą bez słów
                                    wciąż opuszczał mnie mój dobry duch...
                                    • Gość: Vi@tr´ _ Sny_kolorowe... IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 14.02.02, 00:09
                                      Gość portalu: Carmina napisał(a):
                                      > Nauczyłam się żyć
                                      > Tak by piekny wydawał się świat...
                                      > Tylko nocą bez słów
                                      > wciąż opuszczał mnie mój dobry duch...



                                      Nie zazdroszczę łodzi żagla kiedy wiatr
                                      Gna po morzach ją dalekich, gna przez świat
                                      Nie zazdroszczę ptakom skrzydeł rybom płetw...

                                      Bo najbardziej ponad wszystko pragnę mieć...

                                      Sny kolorowe, pomaluj moje sny

                                      Chcę zamieszkać w kolorowym mieście snów
                                      W kolorowym rwać ogrodzie bukiet bzu
                                      Dla dzieczyny kolorowej która w pieśń
                                      Wszystkie barwy i odcienie umie wpleść

                                      Ja chę śnić.

                                      Sny kolorowe, maluję Twoje sny

                                      smile

                                      Vi@tr´_________________[´¸´]
                                      • przyjaciel1 Re: _ Sny_kolorowe... 22.02.02, 10:01
                                        Gość portalu: Vi@tr´ napisał(a):

                                        > Gość portalu: Carmina napisał(a):
                                        > > Nauczyłam się żyć
                                        > > Tak by piekny wydawał się świat...
                                        > > Tylko nocą bez słów
                                        > > wciąż opuszczał mnie mój dobry duch...
                                        >
                                        >
                                        >
                                        > Nie zazdroszczę łodzi żagla kiedy wiatr
                                        > Gna po morzach ją dalekich, gna przez świat
                                        > Nie zazdroszczę ptakom skrzydeł rybom płetw...
                                        >
                                        > Bo najbardziej ponad wszystko pragnę mieć...
                                        >
                                        > Sny kolorowe, pomaluj moje sny
                                        >
                                        > Chcę zamieszkać w kolorowym mieście snów
                                        > W kolorowym rwać ogrodzie bukiet bzu
                                        > Dla dzieczyny kolorowej która w pieśń
                                        > Wszystkie barwy i odcienie umie wpleść
                                        >
                                        > Ja chę śnić.
                                        >
                                        > Sny kolorowe, maluję Twoje sny
                                        >
                                        > smile
                                        >
                                        > Vi@tr´_________________[´¸´]

                                        czy to do mnie?
              • Gość: Scan Re: _Vist vel Viatr IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 06.02.02, 17:15
                Widzę, żeś biegły w pewnych sprawach
                Bo ja mam takie komunikaty – od początku stycznia - ten przykładowo:
                „attempt to connect to local computer using the Netbus Trojan Horse Blocked:
                Threat level:High risk
                At 21.14 on 2002-01-09 the following communications was detected:
                Remote Address: 217.96.156.135
                Na co baza danych odpowiada:
                Inetnum: 217.96.156.128 – 217.96.156.255
                Netname: Wrocław -2-SDI
                Descr: TP S.A. SDI
                Descr. Wrocław Oporow
                Country tongue_outL
                --------------------------
                Sporo takich rzeczy (z SDI Wrocław - Oporów, naturalnie) wysłałem do Polpaku.
                Podobne historie mam z Katowic z dialupa. Do wglądu pod adresem:
                abuse@cst.tpsa.pl - zbiorcze ID 421 i 563.

                • Gość: Vist¸ >Scan IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 06.02.02, 17:44
                  Gość portalu: Scan napisał(a):
                  > Widzę, żeś biegły w pewnych sprawach
                  > Bo ja mam takie komunikaty – od początku stycznia - ten przykładowo:
                  > „attempt to connect to local computer using the Netbus Trojan Horse Block
                  > ed:
                  > Threat level:High risk
                  > At 21.14 on 2002-01-09 the following communications was detected:
                  > Remote Address: 217.96.156.135
                  > Na co baza danych odpowiada:
                  > Inetnum: 217.96.156.128 – 217.96.156.255
                  > Netname: Wrocław -2-SDI
                  > Descr: TP S.A. SDI
                  > Descr. Wrocław Oporow
                  > Country tongue_outL
                  > --------------------------
                  > Sporo takich rzeczy (z SDI Wrocław - Oporów, naturalnie) wysłałem do Polpaku.
                  > Podobne historie mam z Katowic z dialupa. Do wglądu pod adresem:
                  > abuse@cst.tpsa.pl - zbiorcze ID 421 i 563.


                  Cześć Scanie,

                  Biegłość moja jest tylko taka jaka jest potrzebna na forum.

                  To znaczy:
                  Potrafię sprawdzić I.P. Robi się to tak:
                  1. Kopiuje się adres autora.
                  2. Następnie wkleja w okienko na stronie:
                  www.ripe.net/perl/whois
                  3. I czyta co jest napisane.

                  To tyle.

                  Zaś co do tego co napisałeś...
                  Nie wiem.
                  Nie podobają mi się słowa "trojan" i "high risk"
                  Już pytałeś mnie kiedyś czy nie mieszkam na Oporowie...
                  Teraz wiem dlaczego.


                  Ale jeśli to jakiś rodzaj włamania...
                  Załóż firewalla, jak to u mnie się po włamaniu zrobiło.

                  pzdr

                  Vist¸___vel___Vi@tr´__________/*]


                    • Gość: Vist¸ >Scan IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 06.02.02, 18:04
                      Gość portalu: Scan napisał(a):
                      > Firewalla to ja mam i "whois" od stu lat- co widać powyżej z mojego postu.
                      > Natomiast próby włamań (nie pingi) z W-w Oporów i Katowice cvx.tpnet - od
                      > stycznia. To normalność forumowa - uważasz?> Scan


                      Skoro ktoś jest taki głupi i nachalny, że mając stałe I.P. [SDI]
                      próbuje się do Ciebie włamywać, to jak go namierzą... [łatwe]
                      To mu słusznie wymierzą... [właściwe]

                      I to już tylko formalność.
                      Bo dane które wysłałeś są ewidentnie wystarczające.
                      A jeśli tym kimś okaże się jakiś forumowicz...
                      Opublikuj jego wszystkie (!) dane i licz na moje poparcie.

                      Przestępstwo jest ewidentne.
                      Żadne okoliczności tego nie tłumaczą.


                      pzdr

                      Vist¸_________________/
                      P.S.
                      Nie odpowiadaj już tutaj.
                      Szkoda tego pięknego wątku.
                      Ale jeśli chcesz odpowiedzieć,
                      to wybierz inny wątek z 3-5 postami.
                      Znajdę.
          • Gość: siedem Re: I see...... IP: *.tgory.pik-net.pl 09.02.02, 12:54
            Gość portalu: Carmina napisał(a):

            > Rzeczywisice, pytal mnie krates jakis czas temu, czym jest dla mnie forum.
            > Odpowiedzialam wymijajaco, chcialam zyskac na czasie, raz jeden nie pozwolic by
            >
            > rzadziła mna moja spontanicznosc. I juz prawie wiedzialam, mialam juz pewien
            > obraz, mialam swoje doswiadczenia. Juz prawie wpisywalam odpowiedz dla kratesa.
            >
            > Jednak tyle rzeczy potem sie wydarzylo, ze to, co zdążylam sobie ułozyc - legło
            > w
            > gruzach. Dla mnie pył mojego osobistego gruzowiska do dzis unosi sie nad forum.
            >
            > Przyćmiewa kolory. Things will never be the same again smile
            >
            > Kiedys to ja zadalam to buńczuczne pytanie, co tu się qurcze, wyprawia. Co to z
            > a
            > pieprzony dział? To bylo prawie pół roku temu. Pół roku w czasie ktorego dla mn
            > ie
            > wydarzyło się bardzo duzo, choc tak "na oko" nie działo się nic.
            > Ale tu na forum przezyłam tyle, ile w realu przez lat dziesięć z okładem. Bo ni
            > e
            > wazne miejsce, ważni są ludzie. Ludzie których po czasie wizualizujesz sobie.
            > Prawie ich widzisz. Po czasie nosisz w sobie ich portety psychologiczne. Po
            > czasie , a czasami po niewczasie, wiesz, na co ich stać.
            >
            > W ukladach międzyludzkich komputer jako narzedzie komunikowania sie nie jest
            > niczym bardziej magicznym niz telefon, nie ma czegos takiego jak czysty wirtual
            > .
            > To są zawsze ludzie. Osobowosci. Uczucia. Potrzeby emocjonalne.
            > Właśnie, potrzeby. Ja lubię być między ludźmi. Lubię mieć wielu przyjaznych
            > znajomych. Lubię śmiech, cenię dowcip i inteligencje. I tu mozna było to wszsyt
            > ko
            > znaleźć.
            > Ok, trzeba bylo nauczyć się, że wątki narodowych paranoi są elementem folkloru
            > tego miejsca i po prostu omijać je. Nie pytac czemu, nie dziwic sie. Opcja
            > ignore totally.
            >
            > Poznałam tu wiele osob. Poznalam nie tylko zyczliwa znajomosc, znalazlam tez
            > przyjaźn. Pzrypomnialy mi sie czasy przedwieczne, beztroskie przyjaciółki moje.
            >
            >
            > Spotykalam róznych ludzi. Wielu cenie, wielu lubie, choc ze swiadomoscią ich
            > słabości ( któż z nas od nich wolny? LOL). I oni wiedza o tym, ze ich lubie. Mo
            > je
            > relacje są bardzo proste. Przejrzyste i czytelne. Tak jak lubie.
            >
            > Są tu tez ludzie, którym sie dziwie. Bo pzrecież tu, na tym forum, mozna tak
            > łatwo być odwaznym, uczciwym, fair. I nie umiem zrozumiec, ze ta mozliwosc czes
            > to
            > chlipie w kacie, zupelnie zapomniana. Wszysko jest wzgledne?
            >
            > Oczywiscie mialam tez okazje ujrzec tu ludzka potworna brzydote. Ale o tym nie
            >
            > chce mowić. I tak wiadomo. Opcja ignore.
            >
            > Jedyne, co mi tu przeszkadza naprawde, to nieznosna maniera omawiania prywatnej
            >
            > korespondencji, realnych paczek, sms-ow, spotkan, wujkow dentystow, procesow
            > poczecia pociech. Proceder sprowadzania na forum kolezanek z realu, by miec
            > wieksze poparcie. Troche dziecinada, ale jakze nieładna - potrzeba tworzenia
            > hermetycznej grupy. (Nie mylic z grafomanami, którzy karmią się zainteresowanie
            > m
            > kazdego zyczliwego "nicka" )
            >
            > Tak wiec, niezwykle to miejsce, niezwykle. Wciąga i odstręcza. Ale jest w miare
            >
            > czytelne, po jakims czasie. Nie musze was widziec, by was wyczuwac. Jedni
            > nazywaja to "rejestrami" smile)), inni "wibracjami" smile)), ja myslę "kolorami".
            > I wydaje mi się, ze jesteśmy tu sobą. Nie w sensie realu. W sensie naszej czyst
            > ej
            > osobowosci, na której nieraz real wymusza kompromisy. A tu - nie jestesmy czyi
            > ms
            > mezem, zona, corka, ojcem, szefem itd. Tu jestesmy soba. I mamy mozliwosc pozna
            > c
            > samych siebie. Nawet w dosc skrajnych sytuacjach. A własciwie - własnie wtedy.
            > Dowiadujemy sie prawdy o sobie samych. Czasem mozna sie zdziwic. Chyba? smile
            >
            > Moze niektórzy przychodzą tu by odreagowac. Moze. Cisi i uprzejmi w realu , tu
            > zamieniają się w bluzgających, szare myszki i gospodynie domowe oczarowac chca
            > widownie. LOL. Moze. Ale to tez jest część ich psychiki. Wiec sa soba. Cieszą s
            > ie
            > wolnoscia. Myslę więc, że jesteśmy tu prawdziwsi, niż gdziekolwiek indziej.
            >
            > Potrzeba wolnosci jest potęzną siłą. Sieć daje jej iluzję. Choc na moment, choć
            >
            > na chwile. A zarazem wciaż myslisz, że zawsze mozesz jednym klawiszem zakonczyc
            >
            > seans. LOL. Tymczasem, ta chwila odnajdzie Cie sama, wtedy kiedy zechce. Bez
            > fanfar. Rozplyniesz się z ulgą w porannej mgle.
            >
            > Pozdro zamglone smile
            >
            >

            -were?
            -in my mind eyes

            jak cos zrabałem to możesz mnie podeptac jak tow. srebernego, swego czasu./
            6,66

            • Gość: Carmina Whenever, wherever......:) IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 10.02.02, 15:56
              Gość portalu: siedem napisał(a):

              > Gość portalu: Carmina napisał(a):
              >
              > > Rzeczywisice, pytal mnie krates jakis czas temu, czym jest dla mnie forum.
              >
              > > Odpowiedzialam wymijajaco, chcialam zyskac na czasie, raz jeden nie pozwol
              > ic by
              > >
              > > rzadziła mna moja spontanicznosc. I juz prawie wiedzialam, mialam juz pewi
              > en
              > > obraz, mialam swoje doswiadczenia. Juz prawie wpisywalam odpowiedz dla kra
              > tesa.
              > >
              > > Jednak tyle rzeczy potem sie wydarzylo, ze to, co zdążylam sobie ułozyc -
              > legło
              > > w
              > > gruzach. Dla mnie pył mojego osobistego gruzowiska do dzis unosi sie nad f
              > orum.
              > >
              > > Przyćmiewa kolory. Things will never be the same again smile
              > >
              > > Kiedys to ja zadalam to buńczuczne pytanie, co tu się qurcze, wyprawia. Co
              > to z
              > > a
              > > pieprzony dział? To bylo prawie pół roku temu. Pół roku w czasie ktorego d
              > la mn
              > > ie
              > > wydarzyło się bardzo duzo, choc tak "na oko" nie działo się nic.
              > > Ale tu na forum przezyłam tyle, ile w realu przez lat dziesięć z okładem.
              > Bo ni
              > > e
              > > wazne miejsce, ważni są ludzie. Ludzie których po czasie wizualizujesz sob
              > ie.
              > > Prawie ich widzisz. Po czasie nosisz w sobie ich portety psychologiczne. P
              > o
              > > czasie , a czasami po niewczasie, wiesz, na co ich stać.
              > >
              > > W ukladach międzyludzkich komputer jako narzedzie komunikowania sie nie je
              > st
              > > niczym bardziej magicznym niz telefon, nie ma czegos takiego jak czysty wi
              > rtual
              > > .
              > > To są zawsze ludzie. Osobowosci. Uczucia. Potrzeby emocjonalne.
              > > Właśnie, potrzeby. Ja lubię być między ludźmi. Lubię mieć wielu przyjaznyc
              > h
              > > znajomych. Lubię śmiech, cenię dowcip i inteligencje. I tu mozna było to w
              > szsyt
              > > ko
              > > znaleźć.
              > > Ok, trzeba bylo nauczyć się, że wątki narodowych paranoi są elementem folk
              > loru
              > > tego miejsca i po prostu omijać je. Nie pytac czemu, nie dziwic sie. Opcj
              > a
              > > ignore totally.
              > >
              > > Poznałam tu wiele osob. Poznalam nie tylko zyczliwa znajomosc, znalazlam t
              > ez
              > > przyjaźn. Pzrypomnialy mi sie czasy przedwieczne, beztroskie przyjaciółki
              > moje.
              > >
              > >
              > > Spotykalam róznych ludzi. Wielu cenie, wielu lubie, choc ze swiadomoscią i
              > ch
              > > słabości ( któż z nas od nich wolny? LOL). I oni wiedza o tym, ze ich lubi
              > e. Mo
              > > je
              > > relacje są bardzo proste. Przejrzyste i czytelne. Tak jak lubie.
              > >
              > > Są tu tez ludzie, którym sie dziwie. Bo pzrecież tu, na tym forum, mozna t
              > ak
              > > łatwo być odwaznym, uczciwym, fair. I nie umiem zrozumiec, ze ta mozliwosc
              > czes
              > > to
              > > chlipie w kacie, zupelnie zapomniana. Wszysko jest wzgledne?
              > >
              > > Oczywiscie mialam tez okazje ujrzec tu ludzka potworna brzydote. Ale o ty
              > m nie
              > >
              > > chce mowić. I tak wiadomo. Opcja ignore.
              > >
              > > Jedyne, co mi tu przeszkadza naprawde, to nieznosna maniera omawiania pryw
              > atnej
              > >
              > > korespondencji, realnych paczek, sms-ow, spotkan, wujkow dentystow, proce
              > sow
              > > poczecia pociech. Proceder sprowadzania na forum kolezanek z realu, by mie
              > c
              > > wieksze poparcie. Troche dziecinada, ale jakze nieładna - potrzeba tworzen
              > ia
              > > hermetycznej grupy. (Nie mylic z grafomanami, którzy karmią się zaintereso
              > wanie
              > > m
              > > kazdego zyczliwego "nicka" )
              > >
              > > Tak wiec, niezwykle to miejsce, niezwykle. Wciąga i odstręcza. Ale jest w
              > miare
              > >
              > > czytelne, po jakims czasie. Nie musze was widziec, by was wyczuwac. Jedni
              > > nazywaja to "rejestrami" smile)), inni "wibracjami" smile)), ja myslę "kolorami"
              > .
              > > I wydaje mi się, ze jesteśmy tu sobą. Nie w sensie realu. W sensie naszej
              > czyst
              > > ej
              > > osobowosci, na której nieraz real wymusza kompromisy. A tu - nie jestesmy
              > czyi
              > > ms
              > > mezem, zona, corka, ojcem, szefem itd. Tu jestesmy soba. I mamy mozliwosc
              > pozna
              > > c
              > > samych siebie. Nawet w dosc skrajnych sytuacjach. A własciwie - własnie wt
              > edy.
              > > Dowiadujemy sie prawdy o sobie samych. Czasem mozna sie zdziwic. Chyba?
              > smile
              > >
              > > Moze niektórzy przychodzą tu by odreagowac. Moze. Cisi i uprzejmi w realu
              > , tu
              > > zamieniają się w bluzgających, szare myszki i gospodynie domowe oczarowac
              > chca
              > > widownie. LOL. Moze. Ale to tez jest część ich psychiki. Wiec sa soba. Cie
              > szą s
              > > ie
              > > wolnoscia. Myslę więc, że jesteśmy tu prawdziwsi, niż gdziekolwiek indziej
              > .
              > >
              > > Potrzeba wolnosci jest potęzną siłą. Sieć daje jej iluzję. Choc na moment,
              > choć
              > >
              > > na chwile. A zarazem wciaż myslisz, że zawsze mozesz jednym klawiszem zako
              > nczyc
              > >
              > > seans. LOL. Tymczasem, ta chwila odnajdzie Cie sama, wtedy kiedy zechce. B
              > ez
              > > fanfar. Rozplyniesz się z ulgą w porannej mgle.
              > >
              > > Pozdro zamglone smile
              > >
              > >
              >
              > -were?
              > -in my mind eyes
              >
              > jak cos zrabałem to możesz mnie podeptac jak tow. srebernego, swego czasu./
              > 6,66


              Nieeee, nie mogłabym, LOL, zwłaszcza że nie narozrabiałeś zanadto. Dobrze jest
              przywoływac obrazy z pamięci, dobrze jest mieć pamięć. Podstawowa sprawa.
              Pozdro. C smile

              • krates.8 Always present? 8) 10.02.02, 16:50
                Zanurkowałem wczoraj w gruzowisko i trwało chwil parę zanim się otrzepałem z
                kurzu.
                Po odświeżaniu pamięci musiałem siebie odświeżyć 8)
                Kartki pożółkłe. Ale w słowach kolory nieblaknące. Jakby... przeciwnie.
                Listy białe, szare, kolorowe... 8)

                ...in my mind

                Pozdrawiam,
                Krates.8)


                Gość portalu: Carmina napisał(a):

                > Gość portalu: siedem napisał(a):
                >
                > > Gość portalu: Carmina napisał(a):
                > >
                > > > Rzeczywisice, pytal mnie krates jakis czas temu, czym jest dla mnie f
                > orum.
                > > > Odpowiedzialam wymijajaco, chcialam zyskac na czasie, raz jeden nie p
                > ozwol
                > > ic by
                > > > rzadziła mna moja spontanicznosc. I juz prawie wiedzialam, mialam juz
                > pewi
                > > en
                > > > obraz, mialam swoje doswiadczenia. Juz prawie wpisywalam odpowiedz dl
                > a kra
                > > tesa.
                > > > Jednak tyle rzeczy potem sie wydarzylo, ze to, co zdążylam sobie ułoz
                > yc -
                > > legło
                > > > w
                > > > gruzach. Dla mnie pył mojego osobistego gruzowiska do dzis unosi sie
                > nad f
                > > orum.
                > > > Przyćmiewa kolory. Things will never be the same again smile
                > > -were?
                > > -in my mind eyes
                > >
                > > jak cos zrabałem to możesz mnie podeptac jak tow. srebernego, swego czasu.
                > /
                > > 6,66
                >
                >
                > Nieeee, nie mogłabym, LOL, zwłaszcza że nie narozrabiałeś zanadto. Dobrze jest
                > przywoływac obrazy z pamięci, dobrze jest mieć pamięć. Podstawowa sprawa.
                > Pozdro. C smile
                >

                  • krates.8 8) ... 12.02.02, 22:33
                    Carmina, adieu:
                    As you on him, Krates dote on you! [exit]

                    (przepraszam... na chwilę wypadłem z roli)
                    (dzięki sufler, ciężką masz robotę... patrzą, patrzą... a nie słyszą)

                    • Gość: Carmina Re: 8) ... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 13.02.02, 09:54
                      krates.8 napisał(a):

                      > Carmina, adieu:
                      > As you on him, Krates dote on you! [exit]
                      >
                      > (przepraszam... na chwilę wypadłem z roli)
                      > (dzięki sufler, ciężką masz robotę... patrzą, patrzą... a nie słyszą)

                      Kratesie, to nie ten sufler był, nieeeee....nie. Rzeczy są prostsze i
                      przyjemniejsze niż u Shakespeara. Nic mrocznego, nic tajemniczego, żadnych
                      rozterek i dramatów, słońce i muzyka, pzryjaźń i śmiech. Dużo czystego, świezego
                      powietrza. Ot co! smile))
                      Pozdro
                      C smile))


                      • krates.8 Re: 8) ... 13.02.02, 11:16
                        Śmiej się, śmiej, niedobra wink

                        a gdzie uśmiech?

                        to już nie można sobie pożartować?
                        w jakimś kątku
                        po nocy
                        z Szekspira
                        dobra już będę grzeczny
                        czysty i świeży
                        jak sting

                        Krates.8)) przywołany do porządku


                        Gość portalu: Carmina napisał(a):

                        > krates.8 napisał(a):
                        >
                        > > Carmina, adieu:
                        > > As you on him, Krates dote on you! [exit]
                        > >
                        > > (przepraszam... na chwilę wypadłem z roli)
                        > > (dzięki sufler, ciężką masz robotę... patrzą, patrzą... a nie słyszą)
                        >
                        > Kratesie, to nie ten sufler był, nieeeee....nie. Rzeczy są prostsze i
                        > przyjemniejsze niż u Shakespeara. Nic mrocznego, nic tajemniczego, żadnych
                        > rozterek i dramatów, słońce i muzyka, pzryjaźń i śmiech. Dużo czystego, świezeg
                        > o
                        > powietrza. Ot co! smile))
                        > Pozdro
                        > C smile))
                        >
                        >

    • Gość: MOnika Re: CZY ''NAJWAŻNIEJSZE JEST NIEWIDOCZNE DLA OCZU''? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 06.02.02, 16:07
      Zapiski na pudełku od pieluszek, czyli myśli spisane między jednym karmieniem a
      drugim.

      Serdecznie Ci dziękuję, tyu, za dedykację. Rzeczywiście chętnie wrócę do
      interesujących mnie tematów, choć odmiennie od wszystkich niewiele dotychczas
      postów napisałam na forum. Z braku czasu nie kontynuowałam rozpoczętych przeze
      mnie polemik. Jednak włączę się teraz na trochę, bo podobnie jak Ty, a
      wcześniej Antoine de Saint-Exupery, uważam, że „najważniejsze jest niewidoczne
      dla oczu”. Na szczęście Ty to zobaczyłeś. Zobaczyli to również inni, dla
      których codzienny kontakt z uczestnikami Forum jest niezastąpionym już teraz
      elementem (realnego) życia.
      Pytasz, czy na podstawie tekstu pisanego trafna ocena człowieka jest możliwa, a
      następnie cytujesz fragment artykułu Kazimierza Jankowskiego. Nie wspominasz
      jednak, że cały tekst tego autora jest poświęcony przyjaźni. I o to przede
      wszystkim chodzi – o PRZYJAŹŃ. Bo cóż innego, jeśli nie przyjaźń, łączy
      wszystkie osoby piszące na forum. Przyjaźń definiowana jako życzliwość,
      szczerość, bliskość, serdeczność, lojalność, możność liczenia na kogoś. I
      pomimo to, że nie zawsze zna się imiona ludzi, tylko ich nicki, nie ma to
      większego znaczenia jeśli chodzi nie tylko o wymianę poglądów, czy prezentację
      postaw, ale o wyrażanie uczuć, które czasem silniej są przedstawiane niż w
      realu z racji tego, że nikt nie obawia się ośmieszenia i łatwiej niektórym
      pokonać nieśmiałość. Myślę, że zarówno wyrażanie uczuć, jak i kreowanie siebie
      jest w świecie wirtualnym bardziej prawdziwe, choć czasem można wpaść w pułapkę
      oszustów – podobnie jak w życiu realnym. Ale oszuści szybko odchodzą. Już kilku
      spotkał taki los, gdyż nie poradzili sobie z częstą zmianą swojej tożsamości.
      Zostają ludzie prawdziwi, realni, dla których świat wirtualny i zawierane w nim
      znajomości są równie prawdziwe jak w życiu realnym. Najlepszym przykładem tego
      może być choćby spotkanie osób, które w świecie wirtualnym poznały się i
      polubiły, polemizowały ze sobą lub popierały poglądy innych w słusznych
      sprawach. Choć byłam tylko obserwatorem na takim spotkaniu wirtualnych
      przyjaciół widziałam jak przyjaźń zapoczątkowana właśnie przez tekst pisany
      (bez dodatkowego przekazu niewerbalnego) rozwija się w realu. Wyglądało na to,
      że wszyscy bardzo dobrze się znają, pomimo, że twarzą w twarz widzieli się po
      raz pierwszy. Nie to było jednak ważne. Ważne było to, że mogli rozmawiać o
      wszystkim bez skrępowania, jakby się znali od lat. I będą znali się nadal, będą
      się wspierali w chwilach ciężkich nie tylko w polemikach wirtualnych, ale jeśli
      trzeba także w życiu realnym. I tu wracam do pytania zadanego przez Ciebie na
      samym początku. I twierdzę, że jeśli tekst pisany jest „prawdziwie” (choć w
      wirtualu), jeśli wyrażane są prawdziwe uczucia, niezależnie od tego czy
      pozytywne, czy nie, jeśli przebija z niego szczerość i prawda (a to się w
      pewnym momencie wyczuwa) to nie trudno ocenić człowieka i ocena ta nie jest
      jedynie wytworem naszej fantazji (jak twierdzą czasem psycholodzy). I zgadzam
      się całkowicie z cytowanym autorem tekstu w „Charakterach”, że „prawdziwa
      przyjaźń, oparta na równości, wyrozumiałości i zaufaniu, jest ważna w naszym
      życiu jak sól w dobrze przyprawionej potrawie.” /K.Jankowski/

    • tyu Następne trzy grosze - razem sześć 06.02.02, 19:42
      Kochani i Mili!

      Ja Was naprawdę czytam i duma mnie rozpiera, że stworzyłem taki wątek. Rzadko
      kiedy chyba widziałem tyle na raz CIEKAWYCH I GŁĘBOKICH tekstów! Poetyckich
      i "epickich", ale wszystkie - wymagające głębokiego namysłu przed odpowiedzią.
      Jedna zawieruszyła się tu sprawa być może niepotrzebna - nazwijmy
      ją "techniczną". Wygląda jednak, że dobre viatry wywiały ją...

      Poza tym jednak - dziwne - zgadzam się niemal ze wszystkim i wszystkimi!
      Chociażby dlatego, że wszyscy niemal uważają, że poznanie człowieka, polubienie
      go i nawiązanie PRZYJAŹNI - kontaktując się z nim wyłącznie przez Internet -
      jest MOŻLIWE! (Pomijam pytania egzystencjalne: po co poznawać...)
      Ale - ponieważ doba ma tylko około 24 godzin (a na pewno nie więcej, niż 25) -
      z resztą wrażeń wrócę tu jutro - inszallah...

      Pozdrawiam Was wszystkich!
      tyu
      • Gość: # Trzy grosze - razem sześć IP: *.wroclaw.tpnet.pl 07.02.02, 11:11
        tyu napisał(a):

        > Kochani i Mili!
        > Poza tym jednak - dziwne - zgadzam się niemal ze wszystkim i wszystkimi!
        > tyu

        Czy jest nas tylko 30 - tu paru, jak
        złapanych ciekawskich dżdżownic w przykryty znienacka słoik,
        wijących się przeplotami miłych i wstrętnych "bliskości"
        jednocześnie.

        A oglądanych z zewnątrz przez zdrowe psychicznie dżdżownice ogrodowe,
        naturalnie i swobodnie przerabiające nasza Ziemie wśród nawozu kwietnych
        płatków zroszonych prawdziwa rosą i opromienionych słońcem -
        z dala od bigosu "mięsa" w sosie własnych przypraw - kłębowiska
        dżdżownic znieczulonych przeciwnymi doznaniami?

        I przekraczające bez wysiłku granice szklanych ścianek
        wąskiego słoiczka. Czy te z zewnątrz chcą wejść tez do środka ?

        Czy tylko współczują?

        • Gość: perli Czekając na ....Tyu IP: *.starogard.dialup.inetia.pl 07.02.02, 13:08
          troszkę tej "głębokości" na wątkowe ruszta wrzucę. Dodam chrustu niechaj
          skwierczy. Niezbyt głośno .
          Gdyby ktoś kilka miesiecy temu powiedział mi , iż przyjaciół w nie-realu można
          odnaleźć, poznać i takiej posieciowej przyjaźni doswiadczyć- nazwałabym go
          fantastą. Ot kolejny nawiedzony fantastyczny bełkot! Ale teraz weryfikacja
          świadoma nadeszła i mogę z ręką na ..ruszcie stwierdzić, iż ten "ktoś"
          prawdziwość dojrzałą mi ofiarował tylko mój głąbiasty umysł w porę jej nie
          uchwycił. Moje doświadczenie niewielkie a wirtuala tajemniczość przeogromna.
          Ponieważ inteligencji nie posiadam tylko intuicję skrzacią to ich odkrywanie
          może rok świetlny trwać albo i dłużej. Lecz szczerość- nawet w planktonowej
          postaci- mój skarłowciały intelekt jest jeszcze w stanie wyłowić i docenić. w
          słowie pisanym nastrój chwili potegą jest. Bez bast. Radość i smutek -postowy
          przekładaniec. Zaglądam na kwadransik (reklamowy spam ) i poczytam, czasami
          popiszę (po cholerę -słyszę, słyszę )i kiedy coś w duszy szaleje ze smutkiem w
          tytule to nie będę -za przeproszeniem- z gębą uduchowioną odą do radości
          pakować się w nieszczerość i obrażać inteligencję ewentualnego "czytacza".
          Można by tak pognębić jeszcze tą głębie ale czekam na Tyu i jak da przyzwolenie
          to....

          pozdrawiam serdecznie
          • tyu Tyu nie Godot - nadchodzi ! 07.02.02, 13:23
            Co więcej - przyzwolenie daje i do głosu zaprasza!

            I nie bądź taka skromna! Żaden tam "głąbiasty umysł"! Intuicja "skrzacia" może
            być, ale tylko dlatego, że:
            1. Skoro "najważniejsze jest niewidoczne dla oczu", to - konsekwentnie -
            nie "szkiełkiem i okiem" rzeczy będziem oceniać, a sercem i intuicją właśnie.
            2. Skrzat tak mile mi się kojarzy...

            A że CZAS w latach świetlnych mierzysz - z serca wybaczam. Do intuicji i głębi
            pychologicznych przemysleń ma się to dokładnie nijak...

            Pozdrawiam i czekam na ciąg dalszy
            tyu


            Gość portalu: perli napisał(a):

            > troszkę tej "głębokości" na wątkowe ruszta wrzucę. Dodam chrustu niechaj
            > skwierczy. Niezbyt głośno .
            > Gdyby ktoś kilka miesiecy temu powiedział mi , iż przyjaciół w nie-realu można
            > odnaleźć, poznać i takiej posieciowej przyjaźni doswiadczyć- nazwałabym go
            > fantastą. Ot kolejny nawiedzony fantastyczny bełkot! Ale teraz weryfikacja
            > świadoma nadeszła i mogę z ręką na ..ruszcie stwierdzić, iż ten "ktoś"
            > prawdziwość dojrzałą mi ofiarował tylko mój głąbiasty umysł w porę jej nie
            > uchwycił. Moje doświadczenie niewielkie a wirtuala tajemniczość przeogromna.
            > Ponieważ inteligencji nie posiadam tylko intuicję skrzacią to ich odkrywanie
            > może rok świetlny trwać albo i dłużej. Lecz szczerość- nawet w planktonowej
            > postaci- mój skarłowciały intelekt jest jeszcze w stanie wyłowić i docenić. w
            > słowie pisanym nastrój chwili potegą jest. Bez bast. Radość i smutek -postowy
            > przekładaniec. Zaglądam na kwadransik (reklamowy spam ) i poczytam, czasami
            > popiszę (po cholerę -słyszę, słyszę )i kiedy coś w duszy szaleje ze smutkiem w
            > tytule to nie będę -za przeproszeniem- z gębą uduchowioną odą do radości
            > pakować się w nieszczerość i obrażać inteligencję ewentualnego "czytacza".
            > Można by tak pognębić jeszcze tą głębie ale czekam na Tyu i jak da przyzwolenie
            >
            > to....
            >
            > pozdrawiam serdecznie

            • Gość: perli Odmienne stany świadomości IP: *.starogard.dialup.inetia.pl 08.02.02, 17:04
              Zaczynam się Ciebie bać Tyu! Po przestudiowaniu pewnego wątku poliglockiego.!
              Ale cóż zostawiło się tych trzynaści niezgrabnych kropek to trzeba wrócić.
              Wracam więc ze strachem pod powiekami z nosem przy pierwszej kropie, podążam za
              następnymi.
              Zgadzam się z tym, iż siebie do końca nie jetem wstanie pojąć chociaż wgapiam
              się prawie codziennie w lustro -w poszukiwaniu straconego czasu.
              Innych też na podstawie -gestów-nastrojów- w wirtualnych lustrach poznać do the
              endu nie mogę. Chociaż czasami są jak otwarta jasność w sierpniu to nie wiem
              czy ta jasność jest szczera.
              Anonimowość nie dodaje mi ikarskości. Armia tysięcy czytających oczu powoduje u
              mnie swoistą transformację. W głaza z tremą na horyzońcie. A jest to taka
              trema, ze można spokojnie porównać ją do kolosów z Wyspy Wielkanocnej. To jest
              nowa forma bojaźni i mocno wierzę w to, iż w końcu pozbędę się tej
              głazowatości. Przynajmniej tak mi sie wydaje. W realu częściej używam zdrobnień
              zaś w sieci , nie tylko na kamiennej wykładzinie agory , jest to rzadkością i
              takie np. tyu-niu nigdy przez klawiaturę by mi nie przeszło- rzecz jasna oprócz
              przykładowej poufałości.(Sorry?)
              Problem z moim poczuciem humoru -zakatarzonym ( nieuleczalnie chorym-wersja
              pesymistyczna, porąbanym-wersja pesymistyczna II tylko dla odważnych) też mam
              ogromiasty i dosyć często to co w realu zabrzmiałoby- głowa w głony i bulgotać -
              w świecie sieci przekształca się w -czy mógłbyś szanowny inernauto swą
              blyskotliwą główkę zanurzyć w spokojną toń wodną i na bezdechu zaobserwowac co
              też tam u fauny oraz flory w duszy piszczy?
              Ta niewidzialność nie jest- przynajmniej dla mnie- także łaskawa jeszce i z
              tego powodu , iż wszystko co czuję to Czuję z paranoidalną wręcz zachłannością.
              Podtekst, podtekstem podteks pogania. Każdy wyraz prześwietlam czasem wiele
              razy. Wydaje mi się ,iz ta podtekstowa podszewka ma kilka warst. Przypomina
              cebulę po przejściach- klonowanie w domu i zagrodzie. W realu też pasących się
              podtekstów istnieją niezliczone stada lecz wydają się one bardziej oswajalne, -
              udomowione ? ( nie mogę się zdecydować- co wybrać?)
              Brak mi dystansu czy też podrygującego luzu co mnie doprowadza do galaktycznej
              rozpaczy. Realnej jak paczka malborasów przy kompie .
              Tyle o sobie szczerze dla Ciebie

              pozdrawiam wszystkich
              perli
          • Gość: Vi@tr´ Konstantynopolitańczykowianeczka IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 07.02.02, 14:20
            Gość portalu: perli napisał(a):

            > Moje doświadczenie niewielkie a wirtuala tajemniczość przeogromna.

            - A w niej raz głębokie pieczary, a bzyczenie jedwabnych ważkowych
            skrzydełek ledwie słychać...

            > Ponieważ inteligencji nie posiadam tylko intuicję skrzacią to ich odkrywanie
            > może rok świetlny trwać albo i dłużej.


            - Tu się skrzci chichot z nadprzestrzenią styka spięty odrobiną dziewczęcej
            kokieterii...


            > Lecz szczerość- nawet w planktonowej postaci- mój skarłowciały intelekt jest
            > jeszcze w stanie wyłowić i docenić.


            - intuicja wyczuwa maleńki planktonik okruszków uczuć zabłąkanych w IQ serwerów..


            > w słowie pisanym nastrój chwili potegą jest.
            > Bez bast. Radość i smutek -postowy przekładaniec.

            - Między odpoznaniem liter on słów zrozumienie przekłada
            na ciepłe i zimne znaczenie..


            > Zaglądam na kwadransik (reklamowy spam ) i poczytam, czasami
            > popiszę (po cholerę -słyszę, słyszę )i kiedy coś w duszy szaleje ze smutkiem w
            > tytule to nie będę -za przeproszeniem- z gębą uduchowioną odą do radości
            > pakować się w nieszczerość i obrażać inteligencję ewentualnego "czytacza".

            - Tak się raz to perli a czasem matowi aż się domyślimy...
            że któś to wyłowi..
            że skrzacie oko sieci tylko na to czeka...
            by obśmiać się z innego elektro-człowieka.

            > Można by tak pognębić jeszcze tą głębie ale czekam na Tyu i jak da przyzwolenie


            - pognębione głębie wgłąbnie się lampkami ostrzegawczymi swiecą..
            może wybnąć z tego uległością kobiecą ?

            Chwila z klawiaturą, ostra biel ekranu, oczy widzą, palce piszą...
            szkiełko patrzy... i wszyscy się dziwią; jak to jest...
            że kiedy przedemną tylko ekran czeka...
            w Australii za serce to chwyta człowieka...
            I już blisko propagandy - chwały internetu...
            A to nie postęp, nie kable...
            To skrzacik malutki szuka koleżani, tak do psotnej kłótni...


            smile

            Vi@tr´_______________[*]
            • Gość: perli Re: Konstantynopolitańczykowianeczka IP: *.starogard.dialup.inetia.pl 07.02.02, 16:13
              Gość portalu: Vi@tr´ napisał(a):

              > Gość portalu: perli napisał(a):
              >
              > > Moje doświadczenie niewielkie a wirtuala tajemniczość przeogromna.
              >
              > - A w niej raz głębokie pieczary, a bzyczenie jedwabnych ważkowych
              > skrzydełek ledwie słychać...
              >
              > > Ponieważ inteligencji nie posiadam tylko intuicję skrzacią to ich odkrywan
              > ie
              > > może rok świetlny trwać albo i dłużej.
              >
              >
              > - Tu się skrzci chichot z nadprzestrzenią styka spięty odrobiną dziewczęcej
              > kokieterii...
              >
              >
              > > Lecz szczerość- nawet w planktonowej postaci- mój skarłowciały intelekt j
              > est
              > > jeszcze w stanie wyłowić i docenić.
              >
              >
              > - intuicja wyczuwa maleńki planktonik okruszków uczuć zabłąkanych w IQ serwerów
              > ..
              >
              >
              > > w słowie pisanym nastrój chwili potegą jest.
              > > Bez bast. Radość i smutek -postowy przekładaniec.
              >
              > - Między odpoznaniem liter on słów zrozumienie przekłada
              > na ciepłe i zimne znaczenie..
              >
              >
              > > Zaglądam na kwadransik (reklamowy spam ) i poczytam, czasami
              > > popiszę (po cholerę -słyszę, słyszę )i kiedy coś w duszy szaleje ze smutki
              > em w
              > > tytule to nie będę -za przeproszeniem- z gębą uduchowioną odą do radości
              > > pakować się w nieszczerość i obrażać inteligencję ewentualnego "czytacza".
              >
              >
              > - Tak się raz to perli a czasem matowi aż się domyślimy...
              > że któś to wyłowi..
              > że skrzacie oko sieci tylko na to czeka...
              > by obśmiać się z innego elektro-człowieka.
              >
              > > Można by tak pognębić jeszcze tą głębie ale czekam na Tyu i jak da przyzwo
              > lenie
              >
              >
              > - pognębione głębie wgłąbnie się lampkami ostrzegawczymi swiecą..
              > może wybnąć z tego uległością kobiecą ?
              >
              > Chwila z klawiaturą, ostra biel ekranu, oczy widzą, palce piszą...
              > szkiełko patrzy... i wszyscy się dziwią; jak to jest...
              > że kiedy przedemną tylko ekran czeka...
              > w Australii za serce to chwyta człowieka...
              > I już blisko propagandy - chwały internetu...
              > A to nie postęp, nie kable...
              > To skrzacik malutki szuka koleżani, tak do psotnej kłótni...
              >
              >
              > smile
              >
              > Vi@tr´_______________[*]

              to słowo po re: to ff
              forumnowy fenomen
              a pozatutułowe wnętrze to ff bis and smile mój
              dla Ciebie
              nie kibic i nie cichy
              perli
            • przyjaciel1 Re: Konstantynopolitańczykowianeczka 22.02.02, 10:08
              Gość portalu: Vi@tr´ napisał(a):

              > Gość portalu: perli napisał(a):
              >
              > > Moje doświadczenie niewielkie a wirtuala tajemniczość przeogromna.
              >
              > - A w niej raz głębokie pieczary, a bzyczenie jedwabnych ważkowych
              > skrzydełek ledwie słychać...
              >

              >

              >

              >
              > - intuicja wyczuwa maleńki planktonik okruszków uczuć zabłąkanych w IQ serwerów
              > ..
              >
              >
              > > w słowie pisanym nastrój chwili potegą jest.
              > > Bez bast. Radość i smutek -postowy przekładaniec.
              >
              > - Między odpoznaniem liter on słów zrozumienie przekłada
              > na ciepłe i zimne znaczenie..
              >
              >
              > > Zaglądam na kwadransik (reklamowy spam ) i poczytam, czasami
              > > popiszę >
              > - Tak się raz to perli a czasem matowi aż się domyślimy...
              > że któś to wyłowi..
              > > Można by tak pognębić jeszcze tą głębie ,ale czekam na Tyu i jak da przyzwo
              > lenie
              >
              >
              > - pognębione głębie wgłąbnie się lampkami ostrzegawczymi swiecą..
              > może wybnąć z tego uległością kobiecą ?
              >
              > Chwila z klawiaturą, ostra biel ekranu, oczy widzą, palce piszą...
              > szkiełko patrzy... i wszyscy się dziwią; jak to jest...
              > że kiedy przedemną tylko ekran czeka...
              > w Australii za serce to chwyta człowieka...

              > > To skrzacik malutki szuka koleżani, tak do psotnej kłótni...
              >
              >
              > smile
              >
              > Vi@tr´_______________[*]

              czy to o mnie?
      • Gość: siedem siedem kopiejek IP: *.tgory.pik-net.pl 07.02.02, 11:44
        tyu napisał(a):

        > Kochani i Mili!
        >
        > Ja Was naprawdę czytam i duma mnie rozpiera, że stworzyłem taki wątek. Rzadko
        > kiedy chyba widziałem tyle na raz CIEKAWYCH I GŁĘBOKICH tekstów! Poetyckich
        > i "epickich", ale wszystkie - wymagające głębokiego namysłu przed odpowiedzią.
        > Jedna zawieruszyła się tu sprawa być może niepotrzebna - nazwijmy
        > ją "techniczną". Wygląda jednak, że dobre viatry wywiały ją...
        >
        > Poza tym jednak - dziwne - zgadzam się niemal ze wszystkim i wszystkimi!
        > Chociażby dlatego, że wszyscy niemal uważają, że poznanie człowieka, polubienie
        >
        > go i nawiązanie PRZYJAŹNI - kontaktując się z nim wyłącznie przez Internet -
        > jest MOŻLIWE!

        NIE jest MOŻLIWE
        Tak mówi Pan siedem* [9 lat tworzenia internetu i biernego korzystania z
        internetu] liczba lat spedząnych na "nieludzkim lądzie" upowaznia GO do stawiania
        takich tez bez uzasadnienia.

        *- nie pan siedem tylko Właściciel Bytu Siedem

        7,00
    • tyu POZNAJ SAMEGO SIEBIE... 07.02.02, 16:08
      Akcja się rozwija, wątki uboczne a sympatyczne pączkują, polemik ostrych, ani
      nawet tępych praktycznie nie ma. (Siódemki się nie liczą, bo nie zgadzają się
      z moją jedynie słuszną tezą.) Chyba za wcześnie na jakieś próby podsumowań itp.
      Parę spraw w tle SPRAWY nadal się jednak kryje.

      Pisałem o możliwości poznania kogoś za pośrednictwem internetu - w aspekcie
      możliwości poznania człowieka w ogóle. Że - skoro człowiek W OGÓLE może być
      poznawalny, to przez internet też. Na ogół nie negowano tego.

      Lady Hawk pisała o tworzeniu swego obrazu w internecie - takiego, jakimi sami
      chcielibyśmy się widzieć. Też tego nie zanegowano, choć były i inne opinie.

      Postawię więc jeszcze dalej idące pytanie: na ile MY SAMI jesteśmy świadomi,
      jakimi chcemy się pokazać innym ludziom? I - żeby nikogo nie urazić - jak
      rasowy naukowiec przeprowadzę eksperyment na sobie. Zacznę oczywiście od
      przypowieści - takie czasy.
      Kilkanaście już lat temu grywałem namiętnie w grę komputerową "Digger" (czy
      ktoś to jeszcze pamięta?) Współzawodnicząc z paroma kolegami doszedłem do
      perfekcji. Samotnie trenowałem też: dobre gry zapisywałem jako "tyu", nieudane -
      jako "zxc", albo "asd". "Tyu" brzmiało ładnie i było "nagrodą", pozostałe -
      zgrzytliwie i były "karą". Tak narodził się tyu.

      Po kilkunastu latach zacząłem pisywać na Forum GW. Zaadaptowałem nicka tyu (w
      domyśle - zobowiązując się do pisania na poziomie). Starałem się pisać chłodno,
      rzeczowo, często ze "szpilą".

      Po iluś tam postach dowiedziałem się, że piszę CIEPŁO, a nick tyu "działa" na
      kobiety... Same kobiety to stwierdziły, jedno i drugie zresztą. Kilka i
      niezależnie od siebie, więc nie był to przypadek.

      Pierwsze zatem pytanie: to jaki ja jestem naprawdę? I - czy nick "tyu"
      stworzony na własny użytek JUŻ WTEDY miał być, gdzieś w podświadomości,
      magnesem, lepem - czy jak to nazwać?

      Przypowieść druga.
      Test na osobowość - fachowy, podręcznikowy - wykazał, że jestem osobowością
      samotniczą, ale z silną przymieszką ofiarnej. Czyli - powinienem w pierwszej
      kolejności "chodzić własnymi drogami"... Tymczasem - po jakimś czasie pobytu
      tutaj (nie od razu, z początku wszystko się zgadzało) zacząłem angażować się w
      różne międzyludzkie (międzynickowe?) relacje: bronić, mediować, próbować
      wyciszać spory... Czyżby jednak środowisko internetu (czy może w ogóle - fakt
      "niewidzialności" i "bezkarności" - z wszelkimi zastrzeżeniami w poprzednich
      postach poczynionymi) powodowało jakieś zmiany świadomości, aktywizowanie się
      cech słabo wykorzystywanych w "realu"? Czy może to tylko "kwestia techniczna":
      tu mogę być samotny, kiedy tylko chcę i jak długo chcę - po prostu odchodzę od
      komputera. Pozostaje druga cecha, której już nie przeszkadza brak możliwości
      realizacji tej pierwszej...

      Jaki ja jestem naprawdę? I - CO TO ZNACZY: naprawdę? GDZIE jest to "naprawdę"?

      W realu raczej nie lubię mówić o sobie - tym bardziej, im bardziej osobistych
      przeżyć to dotyczy...

      Pozdrawiam.
      • Gość: lady_hawk Re: POZNAJ SAMEGO SIEBIE... IP: *.tele2.pl 07.02.02, 18:46
        tyu napisał(a):

        > Akcja się rozwija, wątki uboczne a sympatyczne pączkują, polemik ostrych, ani
        > nawet tępych praktycznie nie ma. (Siódemki się nie liczą, bo nie zgadzają się
        > z moją jedynie słuszną tezą.) Chyba za wcześnie na jakieś próby podsumowań itp.
        >
        > Parę spraw w tle SPRAWY nadal się jednak kryje.
        >
        > Pisałem o możliwości poznania kogoś za pośrednictwem internetu - w aspekcie
        > możliwości poznania człowieka w ogóle. Że - skoro człowiek W OGÓLE może być
        > poznawalny, to przez internet też. Na ogół nie negowano tego.
        >
        > Lady Hawk pisała o tworzeniu swego obrazu w internecie - takiego, jakimi sami
        > chcielibyśmy się widzieć. Też tego nie zanegowano, choć były i inne opinie.
        >
        > Postawię więc jeszcze dalej idące pytanie: na ile MY SAMI jesteśmy świadomi,
        > jakimi chcemy się pokazać innym ludziom? I - żeby nikogo nie urazić - jak
        > rasowy naukowiec przeprowadzę eksperyment na sobie. Zacznę oczywiście od
        > przypowieści - takie czasy.
        > Kilkanaście już lat temu grywałem namiętnie w grę komputerową "Digger" (czy
        > ktoś to jeszcze pamięta?) Współzawodnicząc z paroma kolegami doszedłem do
        > perfekcji. Samotnie trenowałem też: dobre gry zapisywałem jako "tyu", nieudane
        > -
        > jako "zxc", albo "asd". "Tyu" brzmiało ładnie i było "nagrodą", pozostałe -
        > zgrzytliwie i były "karą". Tak narodził się tyu.
        >
        > Po kilkunastu latach zacząłem pisywać na Forum GW. Zaadaptowałem nicka tyu (w
        > domyśle - zobowiązując się do pisania na poziomie). Starałem się pisać chłodno,
        >
        > rzeczowo, często ze "szpilą".
        >
        > Po iluś tam postach dowiedziałem się, że piszę CIEPŁO, a nick tyu "działa" na
        > kobiety... Same kobiety to stwierdziły, jedno i drugie zresztą. Kilka i
        > niezależnie od siebie, więc nie był to przypadek.
        >
        > Pierwsze zatem pytanie: to jaki ja jestem naprawdę? I - czy nick "tyu"
        > stworzony na własny użytek JUŻ WTEDY miał być, gdzieś w podświadomości,
        > magnesem, lepem - czy jak to nazwać?
        >
        > Przypowieść druga.
        > Test na osobowość - fachowy, podręcznikowy - wykazał, że jestem osobowością
        > samotniczą, ale z silną przymieszką ofiarnej. Czyli - powinienem w pierwszej
        > kolejności "chodzić własnymi drogami"... Tymczasem - po jakimś czasie pobytu
        > tutaj (nie od razu, z początku wszystko się zgadzało) zacząłem angażować się w
        > różne międzyludzkie (międzynickowe?) relacje: bronić, mediować, próbować
        > wyciszać spory... Czyżby jednak środowisko internetu (czy może w ogóle - fakt
        > "niewidzialności" i "bezkarności" - z wszelkimi zastrzeżeniami w poprzednich
        > postach poczynionymi) powodowało jakieś zmiany świadomości, aktywizowanie się
        > cech słabo wykorzystywanych w "realu"? Czy może to tylko "kwestia techniczna":
        > tu mogę być samotny, kiedy tylko chcę i jak długo chcę - po prostu odchodzę od
        > komputera. Pozostaje druga cecha, której już nie przeszkadza brak możliwości
        > realizacji tej pierwszej...
        >
        > Jaki ja jestem naprawdę? I - CO TO ZNACZY: naprawdę? GDZIE jest to "naprawdę"?
        >
        > W realu raczej nie lubię mówić o sobie - tym bardziej, im bardziej osobistych
        > przeżyć to dotyczy...
        >
        > Pozdrawiam.

        Napisales to dokladnie, jakbym ja napisac chciala (gdybym chciala:o)))))
        Internet sprzyja intymnosci wyznan jak malo co. Bo siedzximy naprzeciw ekranu
        monitora i chcemy przekazac to, co czujemy. I jeszcze jak nikt nam przez ramie
        nie zaglada.....
        Widziales tu IP: spears.jest.piekna.pl? - ile to mowi o administratorze! On
        krzyknal z zachwytu, inny, jak viri, krzyczec bedzie jakby z bolu.
        Ale sa i tacy, ktorzy chca udawac, oszukac. Jak ja to widze - napisze w osobnym
        poscie.

        Do Twoich Tyu historyjek dodam swoja.
        Siedzialam sobie przy sieci, Kawiarenka Sultan? moze barek ? a moze Dworek "byl
        grany". Internauta mily jeden napisal, ze drew do kominka podklada, cos tam cos
        tam w kielichu przynosi...(!)!!!!
        I co sie stalo? Az wylaczylam komputer! Bo ja, kobieta dojrzala, dawno juz
        poderwana i to dosc skutecznie - poczulam sie jak podlotek w zalotach. Takie to
        niewinne ale latwiutko przekroczyc bariere! Bo nasz mozg wlacza sam caly system
        rozumowania. To bylo jendo zdanie a skojarzenia przywolane przez pamiec,
        podswiadomosc...
        I znowu - tym tez mozna zonglowac na zimno .... z drugiej strony patrzac.

        Pozdro zaprqacowane
        M_hawk

      • Gość: EUROMIR Re: POZNAJ SAMEGO SIEBIE... IP: *.cm-upc.chello.se 07.02.02, 18:52
        Drogi Panie Tyu,
        rozczuliłeś mnie wrażliwcze.
        Gratuluję ciekawego wątku. Mądrych i ładnych w formie wypowiedzi. Bystrych spostrzeżeń.
        Ciepła (w tej ilości) - o które mimo wszystko nie podejrzewałbym - Pana, (myślałem) umysłowego egoisty
        zżeranego narcyztowską (czytaj : szaloną) żądzą (jak u Podkowińskiego) destrukcji manierycznych erudycji
        (podobnych mojej) ,taniego blichtru, jakoż kelneranctwa i fryzjerczykowatości ,w sposób stonowany
        i dyskretny, a jadowity jedynie poprzez niezamierzoną nieświadomość umysłu szkolonego klasycznie
        ku utopijnej szlachetności, z akcentem na sztukę jazdy wierzchem na grzbiecie humanizmu,
        która to sztuka stawia na ogół inne cele, aniżeli ten przywołujący na pomoc rozsądek ograniczenia
        niemiłego Panu (tak właśnie myślałem) ducha praktycyzmu. Więc przeciwnie jak Jacek Malczewski lub Jan
        Naliwajko, w "Kuszeniu św. Antoniego", (obaj chyba mimo wszystko nieprzychylni dla narodowej symboliki),
        (toteż tym bardziej nią epatujący) - dał mi Pan Tyu okazję do chwili refleksji...nad sobą samym.

        Serdecznie dziękuję :

        Euromir / aseksualny (a propos panny Kunce)-(i nie tylko) egoista /
        • tyu LEDWIE POZNAJĘ SAMEGO SIEBIE... DO EUROMIRA 08.02.02, 11:04
          Gość portalu: EUROMIR napisał(a):

          > Drogi Panie Tyu,
          > rozczuliłeś mnie wrażliwcze.
          > Gratuluję ciekawego wątku. Mądrych i ładnych w formie wypowiedzi. Bystrych spos
          > trzeżeń.
          > Ciepła (w tej ilości) - o które mimo wszystko nie podejrzewałbym - Pana, (myśla
          > łem) umysłowego egoisty
          > zżeranego narcyztowską (czytaj : szaloną) żądzą (jak u Podkowińskiego) destrukc
          > ji manierycznych erudycji
          > (podobnych mojej) ,taniego blichtru, jakoż kelneranctwa i fryzjerczykowatości ,
          > w sposób stonowany
          > i dyskretny, a jadowity jedynie poprzez niezamierzoną nieświadomość umysłu szk
          > olonego klasycznie
          > ku utopijnej szlachetności, z akcentem na sztukę jazdy wierzchem na grzbiecie
          > humanizmu,
          > która to sztuka stawia na ogół inne cele, aniżeli ten przywołujący na pomoc roz
          > sądek ograniczenia
          > niemiłego Panu (tak właśnie myślałem) ducha praktycyzmu. Więc przeciwnie jak Ja
          > cek Malczewski lub Jan
          > Naliwajko, w "Kuszeniu św. Antoniego", (obaj chyba mimo wszystko nieprzychylni
          > dla narodowej symboliki),
          > (toteż tym bardziej nią epatujący) - dał mi Pan Tyu okazję do chwili refleksji.
          > ..nad sobą samym.
          >
          > Serdecznie dziękuję :
          >
          > Euromir / aseksualny (a propos panny Kunce)-(i nie tylko) egoista /



          Drogi Panie Euromirze!
          (A propos - stwierdzam z niejakim żalem odrzucenia mojej oferty z zupełnie innego
          wątku zupełnie inny spór kończącej; cóż - pozostaję przy dotychczasowej konwencji)

          Przeczytałem Pana list z uwagą, a nawet - jak mi się wydaje - ze zrozumieniem
          jego treści. Zrozumiałem w każdym razie, że efektem finalnym licznych nawiązań
          oraz epitetów wielostronnych i wielopłaszczyznowych (a zatem głębię z samego
          założenia wielopłaszczyznowości posiadających) jest komplement w moją stronę
          skierowany, za który dziękuję. Z wdzięcznością przyjmę również kolejne Pana
          przemyślenia i refleksje w materii tej lub zbliżonej, niekoniecznie mej osoby
          tyczącej.

          Pozdrawiam i zapraszam ponownie
          tyu

          P.S. Proszę również uprzejmie o przekazanie przemiłej Pannie Kunce całkowicie
          aseksualnych pozdrowień od ciepłego i mile brzmiącego tyu, który wciąż pamięta
          dawne z Nią dyskusje, nawet, jeśli - być może w wyniku nagłego Pana nadejścia -
          ostatnio nie uzyskał odpowiedzi na swą kwestię...
          • Gość: EUROMIR Re: LEDWIE POZNAJĘ SAMEGO SIEBIE... DO TYU IP: *.cm-upc.chello.se 08.02.02, 15:58
            Miły Panie Tyu,
            cieszę się, iż z dadaistycznego bełkociku wypełniającego mój post poprzedni udało się Panu wydedukować
            cokolwiek. Już (post factum) dzisiaj, widzę,że to co w moim założenu miało być sympatycznym zakwileniem,
            okazało się być mało czytelnym stekiem impresji, w które wpądziła mnie lektura (często bardzo osobistych)
            listów w wątku.
            Najważniejsze osiągnąłem. Gdyż stwierdzam, iż intencje moje stosunkowo nieżle zostały przez Pana odczytane.
            W Pańskim liście zaciekawił mnie fragment, w którym wspomina Pan o odrzuceniu przeze mnie Pańskiej
            oferty "zupełnie inny spór kończący". Stwierdzenie to, w sposób dosłowny, zamieniło mnie w znak zapytania.
            O czym mógłby Pan myśleć ?
            Jeśli moje przypuszczenie jest słuszne i idzie Panu o propozycję odrzucenia przrz nas , preferowanej przeze
            mnie, staropolskiej formy grzecznościowej - Pan - i zastąpienie jej bardziej demokratyczną formą - to wydawało
            mi się, iż wyraziłem już wówczas - do oferty tej - w sposób może nieco grymaśny - brak entuzjazmu.
            A czemu ?
            Otóż obserwując na przestrzeni (może nie wieków ale) kilkudziesiąciu lat wypieranie, nie tylko formy Pan,
            ale i wielu innych przejawów grzecznościowych w językach różnych współczesnych nam społeczeństw i
            widząc jak bardzo ta "swoista" demokratyzacja stosunków brutalizuje życie (lub owej brutalizacji jest efektem),
            tem bardziej przywiązywałem się i czułem się zobowiązany do pielęgnowania i utrzymania w zyciu tej tak
            pogardzanej, archaicznej formy. Ponieważ jest ona jednocześnie dla mnie bardzo polska i jązykowo wykwintna,
            tedy powodowany wymienionymi przesłankami jak i niewymienionym jeszcze przywiązaniem do narodowej
            tradycji (tak ważnym dla - jak ważnym być może tylko dla emigranta), (czego pewnie nikt inny, pozbawiony
            doświadczenia tułacza - nie zrozumie), trzymam się jej prawie kurczowo.
            Naturalnie, gdyby Pan tego ode mnie kategorycznie zażądał (w co znając już Pana nie wierzę), albo - jeszcze
            lepiej ! - mnie zaszantażował, np. ostracyzmem i nie wdawaniem się ze mną w dyskusje i kompanię - zapewne
            z bólem, lecz jednak - ugiął bym się przed takim dictum. Ponieważ taka sytuacja nie ma (akurat) miejsca, toteż
            pozwalam sobie (po szerokim tłumaczeniu), prosić Pana o uszanowanie mego przywiązania do wspomnianego
            anachronizmu.
            Pozdrowienia (naturalnie zupełnie aseksualne) pannie Kunce przekażę. Dokładnie tak jak Pan sobie tego życzy.
            Tzn z całusem - ode mnie !
            Pozdrawiam serdecznie i proszę dbać o wątek , aby - broń Panie Boże - nie zmarniał.

            Z szacunkiem :

            Euromir
            • tyu POZNANY TYU DO PANA EUROMIRA 08.02.02, 17:15
              Gość portalu: PAN EUROMIR napisał:

              ...trzymam się jej prawie kurczowo. (to o formie "Pan" - dop. tyu) ... toteż
              > pozwalam sobie (po szerokim tłumaczeniu), prosić Pana o uszanowanie mego
              > przywiązania do wspomnianego anachronizmu.

              Zapewniam, ze żadnych restrykcji stosował nie będę, co najwyżej - odpłacać będę,
              jak dotychczas, pięknym za nadobne...

              > Pozdrowienia (naturalnie zupełnie aseksualne) pannie Kunce przekażę. Dokładnie
              > tak jak Pan sobie tego życzy.
              > Tzn z całusem
              smile))

              - ode mnie !
              sad((


              > Pozdrawiam serdecznie i proszę dbać o wątek , aby - broń Panie Boże - nie
              > zmarniał.
              >
              > Z szacunkiem :
              >
              > Euromir


              Zapewniam, że Pana prośba będzie z całym pietyzmem spełniana.

              Z wyrazami równie głębokiego szacunku -
              tyu


              P.S. A czy przemiła Panna Kunce zechciałaby, być może, pomóc w jej spełnianiu?
              • przyjaciel1 Re: POZNANY TYU DO PANA EUROMIRA 22.02.02, 10:26
                tyu napisał(a):

                > Gość portalu: PAN EUROMIR napisał:
                >
                > ...trzymam się jej prawie kurczowo. (to o formie "Pan" - dop. tyu) ... toteż
                > > pozwalam sobie (po szerokim tłumaczeniu), prosić Pana o uszanowanie mego
                > > przywiązania do wspomnianego anachronizmu.
                >
                > > tak jak Pan sobie tego życzy.
                > > Tzn z całusem
                > smile))
                >
                > - ode mnie !
                > sad((
                >
                >
                > > Pozdrawiam serdecznie i proszę dbać o wątek , aby - broń Panie Boże - nie
                > > zmarniał.
                > >
                > > Z szacunkiem :
                > >
                > > Euromir
                >
                >
                > Zapewniam, że Pana prośba będzie z całym pietyzmem spełniana.
                >
                > Z wyrazami równie głębokiego szacunku -
                > tyu
                >
                >
                > P.S. A czy przemiła Panna Kunce zechciałaby, być może, pomóc w jej spełnianiu?
                ???
                nie zechce.

                niemniej jednak pozdrawiam
      • Gość: Vist¸ > Tyu IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 08.02.02, 14:26
        tyu napisał(a):
        > Przypowieść druga.
        > Test na osobowość - fachowy, podręcznikowy - wykazał, że jestem osobowością
        > samotniczą, ale z silną przymieszką ofiarnej. Czyli - powinienem w pierwszej
        > kolejności "chodzić własnymi drogami"... Tymczasem - po jakimś czasie pobytu
        > tutaj (nie od razu, z początku wszystko się zgadzało) zacząłem angażować się w
        > różne międzyludzkie (międzynickowe?) relacje: bronić, mediować, próbować
        > wyciszać spory... Czyżby jednak środowisko internetu (czy może w ogóle - fakt
        > "niewidzialności" i "bezkarności" - z wszelkimi zastrzeżeniami w poprzednich
        > postach poczynionymi) powodowało jakieś zmiany świadomości, aktywizowanie się
        > cech słabo wykorzystywanych w "realu"? Czy może to tylko "kwestia techniczna":
        > tu mogę być samotny, kiedy tylko chcę i jak długo chcę - po prostu odchodzę od
        > komputera. Pozostaje druga cecha, której już nie przeszkadza brak możliwości
        > realizacji tej pierwszej...
        > Jaki ja jestem naprawdę? I - CO TO ZNACZY: naprawdę? GDZIE jest to "naprawdę"?
        > W realu raczej nie lubię mówić o sobie - tym bardziej, im bardziej osobistych
        > przeżyć to dotyczy...> Pozdrawiam.


        Hey Tyu,

        Ile razy zajrzę do tego wątku /ostatnio/,
        obiecuję sobie, że wreszcie się zajmę Tobą...
        Tekst powyżej to niezły podtekst...
        I ciągle cos mi przeszkadza.

        Sfrustrowany, choć to co widzisz wpisałem.


        pzdr

        Vist¸________________/
        • tyu Re: POZNAJ SAMEGO SIEBIE...do Przyjaciela1 22.02.02, 20:56
          przyjaciel1 napisał(a):

          > odpowiadam:
          > przypowieść1
          > Tyu jako nick nic mi nie mówi(nie działa żadne skojarzenie)
          > przypowieść2
          > wydaje mi się być to tylko kwestią techniczną
          > przypowieść3
          > można zrealizować w 4 oczy.
          >
          > pozdrowienia


          Krótko, treściwie.
          I pomyśleć, że gdyby nie Panna Kunka, nie zauważyłbym!
          Co do 4 oczu - skoro siedzimy w jednym przedziale...
          Może Ty zaczniesz? Tym razem coś o sobie?

          Pozdrawiam.
      • Gość: # Kamyczek z Przekroju IP: *.wroclaw.tpnet.pl 08.02.02, 10:31

        Fale. Kamien. Dwoistosc materii.

        Czyzby i ducha ?

        Slowo.Cialo -->(istota - istnienie).
        Nie ma slowa - nie ma pojecia ani rzeczy czy zdarzenia.

        Hierarchia slow. Slowo: "zycie" w ustach umierajacego.

        I zwierzenie L_H.
        Co do mnie - kazdy zauwazayl. Imponderabilia
        na obrzezach polityki. Kawe czy herbate wole parzona
        w i pita w fotelu naprzeciw oczu rozmowcy.
        Waga slow. Reakcja.

      • tyu Krates? Nie: krateR na dnie po kamyczku 08.02.02, 10:47
        krates.8 napisał(a):

        > Plum! Pytanie Tyu
        > Kamień. Nim legnie na dnie
        > fale wygasną?


        Nie wiem czy w/w pytanie jest moje w sensie "do mnie", czy "przeze mnie zadane",
        ale na wszelki wypadek odpowiadam. Co mi szkodzi?

        Co ja bym zrobił na miejscu kamienia? Myśl ma głęboka, ale DNA chyba nie sięga -
        mam nadzieję. A kamień? Jeśli osiągnie głębię równą głębi myśli przeciętnego
        uczestnika dyskusji w tym wątku - fale zdążą wygasnąć na pewno. Choćby leciał w
        dół, jak kamień...
        • krates.8 Re: Krates? Krates! 08.02.02, 13:33
          To taka impresja miała być sobie a muzom o falach różnych pytań we mnie
          wzbudzonych twoim celnym pytaniem-kamyczkiem otwierającym wątek.

          Było założenie, że wieloznaczna ale Ty znalazłeś double-meaning gdzie go wcale
          być nie miało 8(

          Skoro jednak odpowiedziałeś... podnosząc kwestię DNA i głębokości myśli,
          to rzucę garść wyjaśnień, które być może pozwolą wykluczyć jescze kilka znaczeń
          nieplanowanych ze zbioru możliwych interpretacji moich wypowiedzi. Na wypadek
          gdyby kogokolwiek interesowało, czego autor raczej-chyba-na-pewno NIE MIAŁ na
          myśli.

          8) nie sonduję głębokości niczyjej
          8) odróżniam poznawanie od oceniania
          8) staram się unikać oceniania ludzi
          8) jeśli już jestem zmuszony kogoś ocenić - nie jestem pewien swojej oceny

          Ludzi poznawać lubię (jako epikurejczyk) lecz (jako sceptyk) wątpię w możliwość
          ich poznania w stopniu uzasadniającym wygłaszanie sądów o nich.

          Jeśli do forum podejść podobnie, epikurejsko-sceptycznie to zamiast gadać o...
          lepiej raczej buszować w...

          Pozdrawiam,
          Krates.8)

          • tyu Krates? Już rozumiem! 08.02.02, 13:47
            krates.8 napisał(a):

            > To taka impresja miała być sobie a muzom o falach różnych pytań we mnie
            > wzbudzonych twoim celnym pytaniem-kamyczkiem otwierającym wątek.

            Rozumiem, że to pochwała - i dziękuję.
            Co więcej - teraz rozumiem i RESZTĘ!


            > Było założenie, że wieloznaczna ale Ty znalazłeś double-meaning gdzie go wcale
            > być nie miało 8(
            >
            > Skoro jednak odpowiedziałeś... podnosząc kwestię DNA i głębokości myśli,
            > to rzucę garść wyjaśnień, które być może pozwolą wykluczyć jescze kilka znaczeń
            > nieplanowanych ze zbioru możliwych interpretacji moich wypowiedzi. Na wypadek
            > gdyby kogokolwiek interesowało, czego autor raczej-chyba-na-pewno NIE MIAŁ na
            > myśli.
            >
            > 8) nie sonduję głębokości niczyjej
            > 8) odróżniam poznawanie od oceniania
            > 8) staram się unikać oceniania ludzi
            > 8) jeśli już jestem zmuszony kogoś ocenić - nie jestem pewien swojej oceny

            ... całkiem jak ja!


            > Ludzi poznawać lubię (jako epikurejczyk) lecz (jako sceptyk) wątpię w możliwość
            > ich poznania w stopniu uzasadniającym wygłaszanie sądów o nich.

            ... co częściowo tłumaczy Twoją wcześniej przedstawioną wątpliwość co do
            celowości poznania człowieka. Odpowiadając tutaj: czasami chyba warto próbować,
            zwłaszcza jeśli ów człowiek ma mieć z nami coś wspólnego. Zgadzam się, że w tym
            poznaniu możemy tylko zbliżać się do prawdy. Nie znamy do końca nawet samych
            siebie (patrz mój post wyżej).


            > Jeśli do forum podejść podobnie, epikurejsko-sceptycznie to zamiast gadać o...
            > lepiej raczej buszować w...

            Szczęśliwyś!


            > Pozdrawiam,
            > Krates.8)

            I wzajemnie - tyu

            • przyjaciel1 Re: Krates? Już rozumiem! 22.02.02, 10:31
              tyu napisał(a):

              > krates.8 napisał(a):
              >
              > > To taka impresja miała być sobie a muzom o falach różnych pytań we mnie
              > > wzbudzonych twoim celnym pytaniem-kamyczkiem otwierającym wątek.
              >
              > Rozumiem, że to pochwała - i dziękuję.
              > Co więcej - teraz rozumiem i RESZTĘ!
              >
              >
              > > Było założenie, że wieloznaczna ale Ty znalazłeś double-meaning gdzie go w
              > cale
              > > być nie miało 8(
              > >
              > > Skoro jednak odpowiedziałeś... podnosząc kwestię DNA i głębokości myśli,
              > > to rzucę garść wyjaśnień, które być może pozwolą wykluczyć jescze kilka zn
              > aczeń
              > > nieplanowanych ze zbioru możliwych interpretacji moich wypowiedzi. Na wypa
              > dek
              > > gdyby kogokolwiek interesowało, czego autor raczej-chyba-na-pewno NIE MIAŁ
              > na
              > > myśli.
              > >
              > > 8) nie sonduję głębokości niczyjej
              > > 8) odróżniam poznawanie od oceniania
              > > 8) staram się unikać oceniania ludzi
              > > 8) jeśli już jestem zmuszony kogoś ocenić - nie jestem pewien swojej oceny
              >
              > ... całkiem jak ja!
              >
              >
              > > Ludzi poznawać lubię (jako epikurejczyk) lecz (jako sceptyk) wątpię w możl
              > iwość
              > > ich poznania w stopniu uzasadniającym wygłaszanie sądów o nich.
              >
              > ... co częściowo tłumaczy Twoją wcześniej przedstawioną wątpliwość co do
              > celowości poznania człowieka. Odpowiadając tutaj: czasami chyba warto próbować,
              >
              > zwłaszcza jeśli ów człowiek ma mieć z nami coś wspólnego. Zgadzam się, że w tym
              >
              > poznaniu możemy tylko zbliżać się do prawdy. Nie znamy do końca nawet samych
              > siebie (patrz mój post wyżej).
              >
              >
              > > Jeśli do forum podejść podobnie, epikurejsko-sceptycznie to zamiast gadać
              > o...
              > > lepiej raczej buszować w...
              >
              > Szczęśliwyś!
              >
              >
              > > Pozdrawiam,
              > > Krates.8)
              >
              > I wzajemnie - tyu
              >

              i wzajemnie-przyjaciel1
    • Gość: PAN GLOS PANA IP: *.cm-upc.chello.se 08.02.02, 10:49

      "
      > Motto:
      > Dobrze przedstawionych osób, zdarzeń itp. itd. > jest zamierzone i
      nieprzypadkowe. Podobno jednak nomina sunt odiosa. I nie o > nie tu chodzi.>
      ytelnika... Dla mnie nie ma to znaczeniawidzi się tylko sercem. Najważniejsze
      jest niewidoczne dla oczu.
      > ________tyu napisał(a): ____________________Antoine de Saint-Exupery „Mały
      Książę”
      > > > Niniejsze rozważania dedykuję:> Profan - która sprawiła że to, co mnie
      nurtowało, wreszcie spisałem,> Monice - która podobno interesowała się
      przedstawianymi zagadnieniami; może > teraz, między jednym karmieniem a drugim,
      zechce do nich wrócić?> i, żartowałem lub kłóciłem się z nimi> Myślę, że wiele z
      nich znam już na tylJednak PODSTAWĄ oceny jest tekst pisany. W niemal
      > wszystkich wypadkach - głównie lub wyłącznie tekst postów z Forum> Czy trafna
      ocena człowieka na tej podstawie jest możliwa?> > Psycholodzy i psychiatrzy
      często odnoszą się do takich źródeł poznania > człowieka bardzo sceptycznie. K.
      Jankowski tak np. pisze w lutowym numerze > magazynupsychologicznego e, by móc je
      trafnie scharakteryzować - > jako LUDZI, nie nicki. NIKOGO z nich nie spotkałem w
      tzw Witkowi JS - jedynemu fachowcowi od tych rzeczy, jakiego znam (?) i lubię> >
      Jestem na Forum prawie rok. Zostawiłem tu ponad 2000 postów. Przeczytałem >
      znacznie więcej. Przedstawiałem swoje opinie, popierałem lub zwalczałem opinie >
      innych osób. „realu”. > Kilkanaście
      > osób z Forum znam też z prywatnych e-maili, twarze kilku - ze zdjęć. Znam
      > brzmienie głosu trzech osób. „Charaktery”:
      > „...musimy jednak (...) odróżnić prawdziwy świat od wirtualnego. Zasada t> a
      > odnosi się w szczególności do naszych kontaktów z elektronicznymi ludźmi. Jeśli
      > kontaktujemy się z osobą znaną z komputera, listu czy radia, to pamiętajmy że i
      > my i nasz korespondent, to dzieła fantazji.> > Dzieła fantazji? A czymże innym
      jest nasza wiedza o ludziach uzyskana w KAŻDY > INNY SPOSÓB?! Czemu akurat tu, w
      przypadku analizy osobowości na podstawie > własnoręcznie spisanych wypowiedzi,
      teoria poznania musi stać na stanowisku > sceptycyzmu poznawczego? Czy TAKIE
      wypowiedzi, świadczące o czyichś po> -> banalna i niekonfliktowa - nie zmusza do
      zajęcia stanowiska, odkrycia > się, „wychylenia”? uśmiech,ukłon, „sprzedany” świ>
      eży dowcip...> Tak, wiem, istnieje np. coś takiego, jak mowa ciała. Ale ona -
      zaryzykuję
      > określenie - TYLKO ułatwia i przyspiesza poznanie kogoś. > > Na Forum bywają
      sytuacje, gdy takie „wychylenie” jest niezbędne. Np> . gdy trzeba > bronić
      sprawy, której broniło się wcześniej, ale wówczas przeciwnik był glądach, >
      postawach - a po nieco dłuższym przyglądaniu się - również o emocjach, są mniej>
      warte, niż wygląd i „dzień dobry, co słychać” kogoś widywanego?> Czemu TO ma być
      ważniejsze? Czy kreowanie się na kogoś, kim się nie jest, jest > niemożliwe w
      bezpośrednim kontakcie? Chyba jest, zwłaszcza wtedy, gdy sytuacja > słabszy.
      Teraz jest do wyboru: przegrana w dyskusji albo rejterada. > Albo „wyszliśmy z
      nerw”, co w takich netowych sporach wcale nie jes> t rzadkie! > Albo po prostu
      popełniliśmy błąd. Co teraz: przeprosić i przyznać rację > przeciwnikowi, czy
      brnąć dalej, udając, że się nie wie, że się racji nie ma. A > jeśli przeprosić –
      to jak? Analiza TAKICH tekstów często daje szczególnie> dużo > do myślenia...
      > > Nie znam twarzy znacznej większości moich korespondentów. A jednak lubię ich -
      > lub lubię mniej. Za co? Stwierdziłem (ciekawe, czy inni reagują podobnie?), że
      > popieram lub zwalczamnawet jeśli są odosobnione; za lojalność wobec
      > przeciwnika, zwalczanego merytorycznie, nie np. metodą „etykietowaniaR
      > 21;; za > grzeczność wobec pytających - otrzymujących pogłębioną odpowiedź; za
      obronę > niesłusznie atakowanych. I za rzetelną wiedzę. To wszystko WYNIKA z
      tekstów! > Twierdzę, że i poglądy i postawy SĄ MOŻLIWE czyjeś POGLĄDY, ale lubię
      go (lub nie lubię) za
      > prezentowaną POSTAWĘ. Za kulturę, która jednak idzie w parze z wiernością
      > poglądom, odwagą bronienia ich, do określenia na podstawie tekstu > pisanego.
      Wystarczy poczekać - choćby na moment odkrycia się. Poglądy: tematy > wracają –
      czy ktoś pisze to samo, co kiedyś? I na ile to, co W OGÓLE pisz
      > e, > jest spójne? A postawy? Jeśli ktoś sprowokuje mnie (jak parę tygodni temu)
      do > grubej awantury, ale potem wyjaśnia motywy swej agresji, to – mimo że
      > słowo „przepraszam” nie padło – ja takie przeprosiny przyjmuj> zaczynam cenić.
      Jeśli ktoś wyznaje poglądy, od których bolą mnie zęby, ale > stwierdzam: walczy
      twardo, lecz uczciwie, a nawet z polotem - to jako partner w> dyskusji jest dla
      mnie skarbem. Jeśli ktoś głosi poglądy, jak wyżej – ale> zarazem stwierdzam w
      pewnym momencie, że sytuacje międzyludzkie, MORALNE > odbiera tak, jak ja – staje
      mi się bliski.> > Pisałem o odwadze. Czy chowając twarz za nickiem W OGÓLE można
      mówić o odwadze?> > Twierdzę, że tak, choć pod pewnymi warunkami. Mianowicie –
      jeśli ktoś spę> dza na > takich mailowych rozmowach znaczną część swego czasu, to
      środowisko internetowe>> staje się JEGO środowiskiem – z wszelkimi
      konsekwencjami. Wchodzi w relac> je > międzyludzkie, a jego nick – coraz szerzej
      znany – staje się jego i> mieniem> twarzą. MOŻE zachować się po chamsku – hulaj
      dusza, piekła nie ma - jeste> m > tylko nickiem! - albo w niekorzystnej sytuacji
      po prostu uciec, ale wtedy ̵
      > 1; o > ile ma bodaj trochę sbardziej konkretne restrykcje w razie wpadki)
      lepiej się maskuje> > Wniosek: w pewnych sytuacjach właśnie TAKIE poznanie
      człowieka jest prawdziwsze> .> > Inne drobiazgi: w emailach wyraz twarzy rozmówcy
      bywa markowany przez różne > śmieszne znaczki: smile wink big_grin itd. Niektóre osoby
      (częściej kobiety) chcą > podkreślić np., że ich słowa nie mają ranić zacunku dla
      siebie – jego ego ucierpi nie mniej, niż
      > po > awanturze twarzą w twarz, po której ludzie przestali się do niego
      odzywać. Może> zmienić nick, lecz jeśli nie pójdzie za tym zmiana POSTAWY
      właśnie - sytuacja > powtórzy się. Odwaga lub tchórzostwo wiąże się z postawą
      wobec ryzyka. Tu > ryzykuje się, tylko i aż, utratę dobrego imienia - choćby to
      był tylko „d> > nick” - i związany z tym dyskomfort. Dla kogoś NIE JEST TO ŻADNE
      RYZYKO? > Wszak > sytuacja jest wirtualna i jej konsekwencje też? Nie szkodzi –
      dla mnie > tak > jest to dowodem, że w „realu” jest takim samym cynikiem. Tam
      tylko > z > konieczności (- że to żart, że pisząc uśmiechają > się do czi bez
      tego zwykle wiem, czy np. nazwanie mnie zezowatym > umysłowo jest słowną agresją,
      czy raczej przyjacielską zaczepką, oczekującą na > odpowiedź tą samą monetą...>
      Uwaga końcowa: wszelkie podobieństwo , choć takie starania o > zrozumienie
      intencji doceniam. Bo to TEŻ grzeczność wobec rozmówcy - ułatwianie> > mu
      odbioru. Ale "




      ZAKODOWANY NA WIEKI WIEKOW
      AMEN
      • tyu Re: GLOS PANA 08.02.02, 11:08
        Sądząc z tego, co PAN nawyrabiał z moim tekstem - mógł to być tylko bożek Pan!
        Nie Pan na wysokościach, ani Polski Akademicki Naukowiec...
        • Gość: # Re: GLOS PANA IP: *.wroclaw.tpnet.pl 08.02.02, 11:49

          Diagnoza godna naukowca
          nie PAN-(k)owca...

          Usadzenie ludzi na wiele godzin doby przed namiastka swiata,
          w szkodliwym spektrum kolorowej teczy z domieszka promieni X
          i w dlugotrwalym zesztywniajacym bezruchu niefizjologicznej pozycji,
          ogranicza pobudzenia od naturalnych bodzcow i prowadzi do atrofii
          ciala i kreatywnosci umyslu.

          Obserwuje to z przerazeniem.
          Strzepy mego "ubrania" nabytego w erze acyfrowej
          opadaja jak z lachmana poszarpanego przez stada fowumowych wilkow.

          Obcowanie w szatanskim medium z jego wyznawcami
          hodowanymi od dziecinstwa taka strawa - prowadzi mnie
          najkrotsza droga do kandydata na pacjenta nowatorskiego egzorcysty.

          Dzicz rebarbarzynstwa, zerwawszy ostatnie wiezy z dorobkiem
          tysiacleci czlowieczenstwa poraza ostatnich obroncow
          sprawdzonych wzorcow i tez.

          Sumienie mnie gryzie, ze przylozyle wiele dziesiatkow lat temu
          palec do rozbudowy niewinnego owczas szatanskiego narzedzia.

          Bytnosc swa i przykrosci stad - przyjmuje jako nalezna kare .

          I stad moja zgoda na Twa diagnoze !
          • Gość: ******** *************************************2GI GLOS PANA IP: *.cm-upc.chello.se 08.02.02, 13:49
            "PAN # napisal Diagnoza godna naukowca
            nie*** PAN-(k)owca... Usadzenie ludzi na wiele godzin doby przed namiastka
            swiata, w szkodliwym spektrum kolorowej teczy z domieszka promieni X i w
            dlugotrwalym zesztywniajacym bezruchu niefizjologicznej pozycji, ogranicza
            pobudzenia od naturalnych bodzcow i prowadzi do atrofii ciala i kreatywnosci
            umyslu. Obserwuje to z przerazeniem Strzepy mego "ubrania" nabytego w erze
            acyfrowej opadaja jak z lachmana poszarpanego przez stada fowumowych wilkow.
            Obcowanie w szatanskim medium z jego wyznawcami hodowanymi od dziecinstwa taka
            strawa - prowadzi mnie
            najkrotsza droga do kandydata na pacjenta
            nowatorskiego****************************** egzorcysty. Dzicz rebarbarzynstwa,
            zerwawszy ostatnie wiezy z dorobkiem tysiacleci czlowieczenstwa poraza ostatnich
            obroncow sprawdzonych wzorcow i tez. Sumienie mnie gryzie, ze przylozyle wiele
            dziesiatkow lat temu palec do rozbudowy niewinnego********** owczas szatanskiego
            narzedzia. Bytnosc swa i przykrosci stad - przyjmuje jako nalezna kare I stad
            moja zgoda na Twa diagnoze !"

            ****************************************************************
            AMEN
        • przyjaciel1 Re: GLOS PANA 22.02.02, 10:40
          tyu napisał(a):

          > Sądząc z tego, co PAN nawyrabiał z moim tekstem - mógł to być tylko bożek Pan!
          > Nie Pan na wysokościach, ani Polski Akademicki Naukowiec...

          czy to nowa zabawa w słowa,zwłaszcza w jedno słowo?
      • Gość: # Krytyka Rozumu. IP: *.wroclaw.tpnet.pl 08.02.02, 13:06
        Przyznaje bez bicia, ze nie rozumiem.
        Rozum - kojarzony z inteligencja, potega,
        przenikliwoscia, madroscia itede i tepe...

        jest nie tylko moim zdaniem najgorzej wyksztalconym
        zmyslem (?) naczelnych.

        Wieloryb ma lesze GPS bez satelitow.
        Gacek echosonde. Ptaki nawigacje.
        Motyl systematyke i botanike. Dzdzownica orientacje
        i samoreplikacje. Wirus grypy zwycieza wszystkie armiw wojny swiatowej
        jak i razem wziete laboratoria szczepionkowe.

        Ilosc bledow popelnianych by zblizyc sie do koslawego rozwiazania jest
        porazajaca i niewyobrazalne rezerwy Matki Ziemi Korygatorki
        nie nadzaja w ich niwelowaniu.

        Poczytajcie sobie chocby fascynujace historie nieskonczonych
        pomylek w slepych zaulkach - najwybitniejszych odkrywcow
        czy naukowcow. Tony rudy i meczarnie popromienne Curie-Sklodowskiej.
        Gejzery teorii np. Einsteina mozna latwo
        wyjasnic pierwowzorami - lacznie z E=mc^2 w Un. Mediolanie.
        Lorentz, Micheltson (?pisownia),... v=c= 300.000km/s.

        Moze trudy bledow zebrac mlody dociekliwy z poparciem
        zebrac w fajerwerk naglego sukcesu.

        Ale to tylko potwierdza najgorsze wady rozumu.
        Nie znam przypadku by cos na rozum dobre zycie nie skompromitowalo
        doszczetnie i bezpowrotnie. To jakby kara za ludzka pyche.

        Technologie, odkrycia naukowe mimo propagandy o zbawiennych
        wlasnosciach obracaja sie przciw ludzkosci.

        Stawiam dolara przeciw kopiejce - kto wymieni
        dobry owoc z drzewa madrosci - wiadomosci dobrego i zlego.

        Udowodnie, ze nie bedzie to owoc rajski.
        • Gość: spiNOza "KryTykA" roZUMu IP: *.cm-upc.chello.se 08.02.02, 13:25
          "odpowiedz cytując ?"?
          Krytyka Rozumu.
          Autor: Gość portalu: #
          Data: 08-02-2002 13:06 adres: *.wroclaw.tpnet.pl
          --------------------------------------------------------------------------------
          Przyznaje beitede i tepe...jest nie tylko moim zdaniem najgorzej wyksztalconym
          z bicia, .Rozum - kojarzony z inteligencja, potega,
          przenikliwoscia, madroscia zmyslem (?) pisownia),... v=c= 300.000km/s.Moze
          trudy bledow zebrac naczelnych.Wieloryb ma lesze GPS bez satelitow.
          Gacek echosonde. Ptaki nawigacje.Motyl systematyke i botanike. Dzdzownica
          orientacje i samoreze nie rozumiemplikacje. Wirus grypy zwycieza wszystkie
          armiw wojny swiatowej jak i razem wziete laboratoria szczepionkowe.Ilosc bledow
          popelnianych by zblizyc sie do koslawegnadzaja w ich niwelowaniu.
          Poczytajcie sobie chocby fascynujace hKorygatorki nie w slepych zaulkach -
          najwybitniejszych odkrywcowczy naukEinsteina mozna latwowyjasnic
          pierwowzoramiNie CurSklodowskiej.Lorentznam z, Micnajgorsze wady heltson (?
          mlody dociekliwy z poparciem w Un. Mediolaniezebrac w fajerwerk Gejzery teorii
          np. u - laczkara za ludzka nie z E=mc^2 .ie-przypadkistorie
          nieskonczonychpomylek o rozwiazania jest porazajaca i niewyobrazalne rezerwy
          Matki Ziemi owcow. Tony rudyTo jakby i meczarnie popromienne naglego
          sukcesu.Alobracaja sie przciw ludzkosci.
          Stawiam dolara przedobre zycie nie skompromitowalo
          doszczetnie i bezpowrotnie. pyche.Technzbawiennychwlasnosciach madrosci -
          ologieciw kopiejce - kto wymienidobry owoc z drzewa e to tylko potwierdza
          rozumu.by cos na rozum , odkrycia naukowe mimo PROPAGANDY o wiadomosci dobrego
          i "zlego".Udowodnie, ze NIE bedzie to "owoc" rajski."

    • Gość: lady_hawk o szachach, wyrachowaniu, uczuciach i zaufaniu IP: *.tele2.pl 08.02.02, 16:42
      Odniose sie tutaj do tego, co napisala Carmina. Skoro w parze z Vistem
      potwierdzaja autentycznosc tekstu - bedzie odpowiedz. Dlaczego zdecydowalam
      zaczekac?
      Bo nie ufam Carminie, jak nie ufam Vistowi.
      Vista pamietam z maja, czerwca... "Wyrozniali" sie wtedy: hans , Viri i Vist,
      wlasnie. Jeden wyraznie psychopatyczny, drugi krzykliwie agresywny, a trzeci,
      Vist - cynicznie podly. Takie byly moje wrazenia. I zeby skonczyc ten temat, to
      co teraz robi, podwaza dla mnie jego wiarygodnosc. Niby zmienil poglady, ale
      tak naprawde to ich nie zmienial, tylko "ci gorsi Zydzi" >>>>>falszywe
      posty<<<<< produkowali i podpisywali jego nickiem. Z lepszymi on lubi
      rozmawiac, nawet. Tylko nie lubi gorszych. I ograniczyl swoja aktywnosc do
      wystepowania przeciwko tym "gorszym", ale nie dlatego, ze Zydzi, tylko z
      kazdego innego powodu. Slusznego zreszta. Boh z nim.

      Teraz powrot do sedna:
      SZACHY - stoja na szachownicy, poruszane sa rekami graczy. Prawdziwi mistrzowie
      potrafia wyobrazic sobie rozgrywke nie majac ani pionow, ani szachownicy przed
      soba. Swiat wirtualny stworzony w internecie jest dla mnnie analogia szachowego
      wirtualu.
      Byc moze to czywiste, ale niektorzy porownuja internet do telefonu. Tymczasem
      kolej jest taka - ogladamy obrazki w sieci, dopiero kiedy chcemy nawiazac
      kontakt osobisty - siegamy po telefon. Rozmowa telefoniczna to
      jakby "odczarowanie" wyimaginowanego swiata.
      O ile do szachow potrzeba wyjatkowej precyzji matematycznego umyslu, tutaj, w
      sieci wystarcza emocje i uczucia, zeby uczestniczyc w zabawie. Jedni przychodza
      z sercem na dloni - jak Miriam, potem Kasia, inni szukaja sposobu, zeby to
      wykorzystac, zbrudzic, zapaskudzic. Byc moze nie rozumieja nawet co robia, bo
      tak naprawde nie wiedza, co to "czuc".
      Carmina nie podobala mi sie od pierwszego pojawienia. Zaczela od prawie
      huliganskiej odzywki, potem sama zaczela pisac to, co wczesniej krytykowala.
      Wszystko, tylko nie informacje dnia. O ile w obrzydzanych przez nia watkach
      bylo "cos", to te burany, ciemne nieba zawieraly tylko konwersacje typu:
      -dam ci herbatki
      -jeszcze zamieszaj, ma belle
      -w ktora strone?
      -w prawa oczywiscie!
      -smoczyce wilkolakowate mieszaja z gory do gory
      -to nie mieszaj wcale albo na dol. LOL!
      -oj panowie idzcie spac! smoczyca was ululi!

      I takie inne pierdu, pierdu. Mile tylko dla tych, ktorzy w tym uczestnicza. I
      Carmina pisze o tworzeniu zamknietych grupek! Czy was pomerdalo, tylko dlatego,
      ze jestescie "wybrancami"? Czy czujecie sie lepsi od tych, wobec ktorych
      Carmina jest zwyczajnie chamska?
      Przeczytajcie jeszcze raz, co napisala. Nie bylo copy/paste piosenki, tylko
      tekst dedykowany. Co dla mnie ten tekst niesie? Nic. Pustka. Kilka brzydkich
      sugestii i niezgrabnych pouczen. Najpierw prosi o przyjaciol a po chwili robi
      zarzut innym, ze froum uzywaja do wymiany przyjacielskich pozdrowien rowniez.
      I jeszcze jedno. Czy to przypadek, ze tylko odessa i Carmina napisaly zle o
      Kasi? Czy to przypadek, ze tylko carmina i watto maja za zle gratulacje dla
      Scana? Ja nie dalabym za Carmine cwierci plastikowego paznokcia, podczas gdy
      reczyc gotowa jestem za wiele znanych i nie znanych mi osobiscie osob. I do
      nich mam zaufanie.
      Podsumowujac: niech pisze co chce, tylko jesli bedzie atakowac innych i
      zarobaczac otoczenie, musi liczyc sie z odpowiedzia.
      Tu jak w bajkowym scenariuszu - najpierw wyrachowanie wygrywa z uczuciami, ale
      uczucia zawsze okazuja sie silniejsze i zwyciezaja.

      Brakuje Miriam, prawda? A Kasia? Czyz nie bylo z nia milo?

      A zaufanie? Zaufanie mam do Tyu, na przyklad, ktorego nie znam wcale z realu.

      Pozdrawiam.

      • Gość: Vist¸ __Tyu_ !!__ >>_dym_<<dzwyrachowaniu, uczuciach i IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 08.02.02, 17:38

        Tyu jako gospodarz wątku przybądź.


        Tu już drugi raz lady dym podnosi .....

        Asystuj, bo Ci wątek zrujnujemy....

        Wstrzymuję się /chwilowo/ od głosu czekając na Ciebie.


        pzdr

        Vist¸________________________/




        Gość portalu: lady_hawk napisał(a):

        > Odniose sie tutaj do tego, co napisala Carmina. Skoro w parze z Vistem
        > potwierdzaja autentycznosc tekstu - bedzie odpowiedz. Dlaczego zdecydowalam
        > zaczekac?
        > Bo nie ufam Carminie, jak nie ufam Vistowi.
        > Vista pamietam z maja, czerwca... "Wyrozniali" sie wtedy: hans , Viri i Vist,
        > wlasnie. Jeden wyraznie psychopatyczny, drugi krzykliwie agresywny, a trzeci,
        > Vist - cynicznie podly...

        ?
        • lady_hawk Re: __Tyu_ !!__ >>_dym_<<dzwyrachowaniu, uczuciach i 08.02.02, 17:40
          Miej odwage Vist!

          Gość portalu: Vist¸ napisał(a):

          >
          > Tyu jako gospodarz wątku przybądź.
          >
          >
          > Tu już drugi raz lady dym podnosi .....
          >
          > Asystuj, bo Ci wątek zrujnujemy....
          >
          > Wstrzymuję się /chwilowo/ od głosu czekając na Ciebie.
          >
          >
          > pzdr
          >
          > Vist¸________________________/
          >
          >
          >
          >
          > Gość portalu: lady_hawk napisał(a):
          >
          > > Odniose sie tutaj do tego, co napisala Carmina. Skoro w parze z Vistem
          > > potwierdzaja autentycznosc tekstu - bedzie odpowiedz. Dlaczego zdecydowala
          > m
          > > zaczekac?
          > > Bo nie ufam Carminie, jak nie ufam Vistowi.
          > > Vista pamietam z maja, czerwca... "Wyrozniali" sie wtedy: hans , Viri i Vi
          > st,
          > > wlasnie. Jeden wyraznie psychopatyczny, drugi krzykliwie agresywny, a trze
          > ci,
          > > Vist - cynicznie podly...
          >
          > ?

        • Gość: Vist¸ > Carmina IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 08.02.02, 20:28


          Carmino,

          Proszę nie odpowiadaj nim Tyu się nie zjawi.

          Szkoda TAKIEGO wątu...

          Już Krates, Hiacynt i Bosuk odpowiedzieli.

          A jak Tyu " pobłgosławi" to można stąd wyjść i założyć
          inny wątek...
          np. " Zaklęta w jastrzęcbia " smile)


          pzdr

          Vist¸_______________/
      • krates.8 :( 08.02.02, 18:10
        Odniosę się do tego co tutaj... napisałaś.
        Zdecydowałem się na to bo może uda mi się zrobić to spokojnie i powstrzyma innych
        przed niepotrzebną zgoła emocjonalną reakcją

        Gość portalu: lady_hawk napisał(a):

        > Odniose sie tutaj do tego, co napisala Carmina. Skoro w parze z Vistem
        > potwierdzaja autentycznosc tekstu - bedzie odpowiedz.

        Nikt inny nie mógł napisać tego co napisała Carmina i w ten sposób w jaki to
        zrobiła. Na tym polega m.inn. poznawanie ludzi w sieci. I ciebie też już znam z
        twoich tekstów wystarczająco dobrze by stwierdzić że nie chcę cię poznawać dalej.
        Nie oceniam cię bo nie muszę.

        Dlaczego zdecydowalam
        > zaczekac?
        > Bo nie ufam Carminie, jak nie ufam Vistowi.

        Nie musisz nikomu ufać, gdzie twój problem?

        Dalej są same personalne ataki, isynuacje, epitety, itd. tak że nie ma się do
        czego odnieść. W zamyśle inwektywy miały chyba dotykać i prowokować adresatów ale
        miast tego mówią baaardzo dużo o autorce

        Jest pewne prawdopodobieństwo, że ktoś się podszył pod LH, żeby popsuć jej
        reputację takim tekstem. Jeśli to tekst autentyczny to może LH wprost
        odpowiedziałaby na pytania tego wątku:

        Czego szuka na forum?
        Co znajduje?
        Do czego chętnie wraca?

        wykorzystując swój tekst jako exemplum, oczywiście



        • lady_hawk Re: :( 08.02.02, 18:19
          a ja potwierdzam raz jeszcze, co wyzej napisalam.
          Zepsula zabawe wielu osobom. Czesc z nich wcale, lub bardzo rzadko sie pojawia,
          bo sie zniesmaczyly. Jak zepsula? Chamstwem. Niewidocznym dla oka.

          krates.8 napisał(a):

          > Odniosę się do tego co tutaj... napisałaś.
          > Zdecydowałem się na to bo może uda mi się zrobić to spokojnie i powstrzyma inny
          > ch
          > przed niepotrzebną zgoła emocjonalną reakcją
          >
          > Gość portalu: lady_hawk napisał(a):
          >
          > > Odniose sie tutaj do tego, co napisala Carmina. Skoro w parze z Vistem
          > > potwierdzaja autentycznosc tekstu - bedzie odpowiedz.
          >
          > Nikt inny nie mógł napisać tego co napisała Carmina i w ten sposób w jaki to
          > zrobiła. Na tym polega m.inn. poznawanie ludzi w sieci. I ciebie też już znam z
          >
          > twoich tekstów wystarczająco dobrze by stwierdzić że nie chcę cię poznawać dale
          > j.
          > Nie oceniam cię bo nie muszę.
          >
          > Dlaczego zdecydowalam
          > > zaczekac?
          > > Bo nie ufam Carminie, jak nie ufam Vistowi.
          >
          > Nie musisz nikomu ufać, gdzie twój problem?
          >
          > Dalej są same personalne ataki, isynuacje, epitety, itd. tak że nie ma się do
          > czego odnieść. W zamyśle inwektywy miały chyba dotykać i prowokować adresatów a
          > le
          > miast tego mówią baaardzo dużo o autorce
          >
          > Jest pewne prawdopodobieństwo, że ktoś się podszył pod LH, żeby popsuć jej
          > reputację takim tekstem. Jeśli to tekst autentyczny to może LH wprost
          > odpowiedziałaby na pytania tego wątku:
          >
          > Czego szuka na forum?
          > Co znajduje?
          > Do czego chętnie wraca?
          >
          > wykorzystując swój tekst jako exemplum, oczywiście
          >
          >
          >

          • krates.8 Re: :(( 08.02.02, 18:55
            jeszcze jeden epitet wcisnęłaś

            ale ja nie o Carminę pytałem
            tylko o ciebie

            Czego szukasz dla siebie na forum?
            Co znajdujesz?
            Co cię skłania by tu wracać?

            Wygląda na to, że masz jakiś głęboką urazę do Carminy, że nie chciała się bawić z
            tobą i "wieloma osobami" tak jak wy lubicie.
            A przecież każdy się bawi jak chce i umie.

            Na przykład mi osobiście zabawy twoje wcale a Miriam nieszczególnie się podobały
            a Carminy i owszem.
            Będziesz mnie ganiać teraz po forum i szkalować z tego powodu?

            Powiedz raz szczerze co czujesz do Carminy i zajmij się wreszcie czymś pozytywnym.
            Przecież możesz tworzyć z "wieloma osobami" wątki w klimatach które lubisz.
            Jestem pewien że Carmina nie będzie wam tam mieszać.

            pofruwaj sobie zamiast się czepiać



            lady_hawk napisał(a):

            > a ja potwierdzam raz jeszcze, co wyzej napisalam.
            > Zepsula zabawe wielu osobom. Czesc z nich wcale, lub bardzo rzadko sie pojawia,
            >
            > bo sie zniesmaczyly. Jak zepsula? Chamstwem. Niewidocznym dla oka.
            >
            > krates.8 napisał(a):
            >
            > > Odniosę się do tego co tutaj... napisałaś.
            > > Zdecydowałem się na to bo może uda mi się zrobić to spokojnie i powstrzyma
            > inny
            > > ch
            > > przed niepotrzebną zgoła emocjonalną reakcją
            > >
            > > Gość portalu: lady_hawk napisał(a):
            > >
            > > > Odniose sie tutaj do tego, co napisala Carmina. Skoro w parze z Viste
            > m
            > > > potwierdzaja autentycznosc tekstu - bedzie odpowiedz.
            > >
            > > Nikt inny nie mógł napisać tego co napisała Carmina i w ten sposób w jaki
            > to
            > > zrobiła. Na tym polega m.inn. poznawanie ludzi w sieci. I ciebie też już z
            > nam z
            > >
            > > twoich tekstów wystarczająco dobrze by stwierdzić że nie chcę cię poznawać
            > dale
            > > j.
            > > Nie oceniam cię bo nie muszę.
            > >
            > > Dlaczego zdecydowalam
            > > > zaczekac?
            > > > Bo nie ufam Carminie, jak nie ufam Vistowi.
            > >
            > > Nie musisz nikomu ufać, gdzie twój problem?
            > >
            > > Dalej są same personalne ataki, isynuacje, epitety, itd. tak że nie ma się
            > do
            > > czego odnieść. W zamyśle inwektywy miały chyba dotykać i prowokować adresa
            > tów a
            > > le
            > > miast tego mówią baaardzo dużo o autorce
            > >
            > > Jest pewne prawdopodobieństwo, że ktoś się podszył pod LH, żeby popsuć jej
            >
            > > reputację takim tekstem. Jeśli to tekst autentyczny to może LH wprost
            > > odpowiedziałaby na pytania tego wątku:
            > >
            > > Czego szuka na forum?
            > > Co znajduje?
            > > Do czego chętnie wraca?
            > >
            > > wykorzystując swój tekst jako exemplum, oczywiście
            > >
            > >
            > >
            >

      • Gość: Hiacynt o ..................... ???? IP: *.klodzko.sdi.tpnet.pl 08.02.02, 18:25
        Gość portalu: lady_hawk napisał(a):

        > Wszystko, tylko nie informacje dnia. O ile w obrzydzanych przez nia watkach
        > bylo "cos", to te burany, ciemne nieba zawieraly tylko konwersacje typu:
        > -dam ci herbatki
        > -jeszcze zamieszaj, ma belle
        > -w ktora strone?
        > -w prawa oczywiscie!
        > -smoczyce wilkolakowate mieszaja z gory do gory
        > -to nie mieszaj wcale albo na dol. LOL!
        > -oj panowie idzcie spac! smoczyca was ululi!
        >
        > I takie inne pierdu, pierdu. Mile tylko dla tych, ktorzy w tym uczestnicza. I
        > Carmina pisze o tworzeniu zamknietych grupek! Czy was pomerdalo, tylko dlatego,
        >
        > ze jestescie "wybrancami"? Czy czujecie sie lepsi od tych, wobec ktorych
        > Carmina jest zwyczajnie chamska?

        Założyłaś wątek:

        JASTRZEBIE GNIAZDO DOBRYCH WIADOMOSCI
        Autor: lady_hawk@poczta.gazeta.pl
        Data: 18-12-2001 12:51


        --------------------------------------------------------------------------------
        Uwite wysoko, na szczycie stromej gory. Mozna sie tu wspiac uzywajac rakow i
        lin - to dla upartych i wytrwalych. Mozna wjechac wygodna winda, niczym kolejka
        na Kasprowy. Biletem jest usmiech i dobra wiadomosc.
        Widok stad wspanialy!
        Kiedy popatrzymy ponad mizerię przedstawienia zakurzonych pacynek bez twarzy,
        zobaczymy brzeg morza i polawiaczy perel zagladajacych do wnetrza wylowionych
        muszli, pod parasolem ktos czyta poezje, ktos inny planuje szwajcarskie zimowe
        wakacje na nartach. Przy szachowym stoliku towarzystwo toczy spory o ksztalt
        gospodarki i nowej polityki. W chatce, dworku czy tez moze pod korzeniami
        drzewa otwarto bar czy kawiarnie.
        Jasnorzewska-Pawlikowska napisala o sniegu, ze bialymi piersiami okrywa
        smietniki. Niech pada.
        Postawimy tu choinke ustrojona w swiatelka i nasze dobre zyczenia. Niech bedzie
        jak latarnia. Jastrzebie rozpostarte skrzydla i jodlowe galezie niech beda
        parasolem. Koksaczek - a! niech stanie - to dla tych, co chca sie ogrzac.
        Serdecznie pozdrawiam i zapraszam WSZYSTKICH, ktorzy chca ciepla mysla sie
        podzielic.
        -----------------------------------------------------------------------------

        Ile osób do Twojego wątku się wpisało??
        Myślę, że sobie powinnaś zadać pytanie - dlaczego?

        JASTRZEBIE GNIAZDO DOBRYCH WIADOMOSCI lady_hawk, 18-12-2001 12:51
        Re: JASTRZEBIE GNIAZDO DOBRYCH WIADOMOSCI Gość portalu: #, 18-12-2001 13:10
        Re: JASTRZEBIE GNIAZDO DOBRYCH WIADOMOSCI lady_hawk, 18-12-2001 13:31
        Jastrząbeczka! smile wild, 18-12-2001 13:20
        Re: Jastrząbeczka! smile lady_hawk, 18-12-2001 13:40
        Re: Jastrząbeczka! smile wild, 18-12-2001 13:50
        Re: JASTRZEBIE GNIAZDO DOBRYCH WIADOMOSCI lady_hawk, 18-12-2001 14:03
        Re: JASTRZEBIE GNIAZDO DOBRYCH WIADOMOSCI Gość portalu: #, 18-12-2001 14:19
        i gdzie jest Jastrząbeczka?smile Gość portalu: wild, 18-12-2001 16:09
        Re: JASTRZEBIE GNIAZDO DOBRYCH WIADOMOSCI Gość portalu: ethanol, 19-12-2001 04:42
        DOBRE WIADOMOSCI Gość portalu: ladyhawk, 19-12-2001 11:59
        Re: DOBRE WIADOMOSCI Gość portalu: #, 19-12-2001 12:20
        Re: DOBRE WIADOMOSCI Gość portalu: ethanol, 20-12-2001 03:04
        Re: DOBRE WIADOMOSCI non, 20-12-2001 21:10
        Re: DOBRE WIADOMOSCI smile Gość portalu: wild, 20-12-2001 21:12
        DOBRE WIADOMOSCI - WESOLYCH SWIAT! Gość portalu: ladyhawk, 22-12-2001 14:02
        Re: DOBRE WIADOMOSCI - WESOLYCH SWIAT! witekjs, 22-12-2001 14:47
        Re: DOBRE WIADOMOSCI - WESOLYCH SWIAT! Gość portalu: ladyhawk, 22-12-2001 15:41
        ZYCZENIA WIGILIJNE I ASTROLOGIA. Gość portalu: ladyhawk, 22-12-2001 15:53
        -------------------------------------

        Potem dopisałaś:

        -------------
        odpowiedz cytując
        Re: Jastrząbeczka! smile
        Autor: lady_hawk@poczta.gazeta.pl
        Data: 18-12-2001 13:40
        (....)
        Byle nam tu niewytrzepana, waciana spodnica sie tutaj nie pokazala, bo spod niej
        robactwo wypada. Ono tepione bedzie!


        Mógłbym cytować i cytować. Czy potrzebny jest komentarz?
        Różnica nie klasy, lecz wielu klas. Przepaść.

        Hiacynt


            • lady_hawk Vist - specjalista od rasy nie klasy 09.02.02, 13:33
              A jak bedziesz tak sie rasami i klasami emocjonowac to zaczniesz snic, ze jestes
              klasyfikatorem w GS-ie. Albo sie nim obudzisz.

              Co do odsylania gdziekolwiek, to juz dawno ustalilismy, ze nie dasz rady ani z
              Polski ani w Swiat mnie ani nikogo wyslac. Juz nie te czasy. To bylo dwa
              pokolenia temu.

              Gość portalu: Vist¸ napisał(a):

              > lady_hawk napisał(a):
              >
              > > kazdy klase mierzy wedlug swojej miary, Hiacyncie.
              > > Mozesz mi cytowac, co chcesz.
              >
              >
              >
              > Na tym Forum /młoda uczestniczko ?/ Hiacynt jest Klasy Mierniczym.
              >
              >
              > I tak będzie jeszcze prawie 11 miesięcy.
              >
              >
              > A jeśli nawet TEGO nie rozumiesz, to chyba w części Świat się odnajdziesz.
              >
              >
              > pzdr
              >
              >
              > Vist¸__________________/

          • Gość: borsuk "Nie chce mi sie wierzyc, ze tak mozna sie... IP: *.dip.t-dialin.net 08.02.02, 20:01
            lady_hawk,
            nie pisze tego w obronie tyu, ktoremu prywata paskudzisz watek.
            Nie odpowiadam tez Tobie bo, zeby uzyc Twoich wlasnych slow,
            "Nie chce mi sie wierzyc, ze tak mozna sie wylozyc".

            Z Twojego postu wynika, ze nie tylko przyjazni i sympatii mozna szukac na
            forum,
            (vide post Carminy) , ale takze obiektow nienawisci.
            Jedna i druga postawa jest uprawniona i do czasu kiedy nie robi sie tym innym
            krzywdy ( to znaczy nie szkaluje i nie oczernia pod pozorem obiektywizmu)
            absoulutnie do zaakceptowania.

            Nie jest ladnie, gdy w rozwazania teoretyczne miesza sie wlasne fobie,
            Ale od tego jest tyu, jako gospodarz watku.

            Jeszcze mniej ladnie, kiedy pisze sie donosy, a na donosy i donosicieli
            trzeba reagowac, bo inaczej sie rozplenia. I od reagowania na nie
            jestesmy my.

            Pisze, bo nalezy sie to Carminie, ktorej watki naleza do najpopularniejszych i
            najbardziej lubianych na forum.
            Na dziesiec najbardziej popularnych watkow "o niczym", 4 zainicjowala Carmina,
            a jeden z nich "Piwnica pod Buranami", osiagnal rekordowa ilosc 641 postow i
            nie wyglada, zeby to byl koniec.

            Oczywiscie ilosc postow nie swiadczy o jakosci, tylko o tym, ze poziom dyskusji
            pozostaje na poziomie dostepnym takze dla mniej wyrafinowanych gosci.

            Wszyscy, no moze prawie wszyscy, zaczynalismy na forum od "ostrego" wejscie.
            To naturalne, bo na forum wchodzi sie kiedy cos zaboli, albo zdziwi, albo sie
            nie spodoba.

            Oto pierwszy post Carminy: (1 wrzesnia)

            www.gazeta.pl/alfa/home.jsp?
            dzial=0511&forum=13&wid=204945&aid=204945&layout=2


            "Przepraszam co to za dzial
            Zajrzalam sądząc, że znajdę tu opinie forumian dotyczące ważnych wydarzen dnia.
            Tymczasem dzieją sie tu głównie dwie rzeczy: gmatwanie w kółko watków para-
            żydowskich oraz romansowe watki grupy adoracji samokreujacych sie idoli. To
            pisanie o swoich dłoniach w ażurowych rękawiczkach i cieniu własnych rzęs na
            policzkach... jakież to uwodzicielskie i wyrafinowane. Brakuje tylko podwiązek
            z różyczką. Ciekawe, czy panowie mdleją zgodnie z zamierzeniem autorki ,
            sądzac z odzewu - chyba tak. I to wszystko na ogół w godzinach pracy! O
            Tempora, o Mores!
            Muszę jednak przyznać, że z całą przyjemnością pozwoliłam się unieść atmosferze
            magla. Pozdrawiam Tet-a-tetkę. I towarzystwo, które wybrało jej stolik."

            To jest chuliganska odzywka? A pamietasz Kryske, ktorej tak zazarcie bronilas?
            Badz uczciwa. Wobec siebie i nas.
            Gdyby nie zdanie: " To pisanie o swoich dłoniach w ażurowych rękawiczkach i
            cieniu własnych rzęs na policzkach.."
            Pewnie bys wogole nie zwrocila na ten post.

            Ale wytlumacz mi dlaczego Carminie musza sie podobac azurowe rekawiczki.
            Dlaczego nie moze dac wyrazu watpliwosciom, we wlasnym, przez siebie zalozonym
            watku?
            Zajrzalem na pare innych watkow, tropiac awanturnicze zapedy Carminy

            barek Kara Mustafa - nic
            Rodzynki i migdaly - nic
            Balet powojow - nic
            Groszki i roze - nic
            Kawiarenka sultan - nic

            Ani jednego wpisu.
            Carmina zachowala sie tak jak przystalo na normalnego czlowieka.
            Uznala prawo innych do zabawy, a poniewaz sama woli bawic sie inaczej, zaczela
            tworzyc wlasne watki.
            "Nie chce mi sie wierzyc, ze tak mozna sie wylozyc".

            Piszesz:
            "Podsumowujac: niech pisze co chce, tylko jesli bedzie atakowac innych i
            zarobaczac otoczenie, musi liczyc sie odpowiedzia".

            Carmina nigdy nie wchodzila do nikogo z tragarzami i nie nazywala nikogo
            robactwem. Nigdy, nikomu nie zdemolowala watku. A do wlasnego zdania mamy prawo
            wszyscy.
            "Nie chce mi sie wierzyc, ze tak mozna sie wylozyc".


            Czasem jest rubaszna, moze zbyt bezposrednia, ale nigdy chamska i zawsze
            uczciwa.
            Dzieki temu moglem zebrac do kupy pare jej wczesniejszych wypowiedzi i
            przesledzic jej historie na forum.
            Latwo bylo, bo nigdy nie zmieniala nicka. Czego o Tobie lady nie mozna
            powiedziec.
            Jezeli kwestia zaufania sprowadza sie do zmiany nicka? Hmmm.
            "Nie chce mi sie wierzyc, ze tak mozna sie wylozyc".

            W jednej kwestii masz racje. Jej passus o wymianie przyjacielskich pozdrowien
            byl nie na miejscu. W koncu wszyscy to robimy. Mogla sobie dac z tym spokoj.
            A ze pisze o tym, ze ma tu przyjaciol i wrogow. O tym co ja martwi, co ja
            cieszy.
            Taki byl jest temat tego watku.
            Analiza. Zastanowienie sie nad soba virtualem. Nie personalne ataki.

            Wydaje mie sie, ze powinnas sie takze troche pozastanawiac nad swoimi motywami.

            borsuk

            P.S
            • tyu Kochani! Rany boskie, co tu się wyprawia!!! 08.02.02, 21:33
              Kochani!
              A chciałem dziś wieczorem zająć się postami, na które dotychczas nie
              odpowiedziałem, mimo, że były adresowane do mnie. Wydrukowałem, zacząłem
              czytać, zastanawiać się...
              Coś podkusiło, żeby zobaczyć co się dzieje na Forum.
              No tak...

              Sytuacja wygląda niemile: kilka osób przeciwko jednej, ale ta jedna TEŻ
              przeciwko komuś, kto TUTAJ z pewnością nie zrobił nic złego...
              I kilka osób czeka na moją reakcję.

              M(ałgosiu)!
              Jastrzębiczko!
              Dziękuję Ci za miłe słowa na mój temat, nie pierwsze zresztą. Twój post zawiera
              kilka ciekawych spostrzeżeń - chciałem odnieść się i do nich. Ale...
              DLACZEGO przenosisz z wątku na wątek prywatne zwady? Myślę, że pamiętasz czas,
              gdy to Carmina zaatakowła Ciebie. Byłem wówczas po Twojej stronie, uważałem, że
              należy Ci się od niej parę słów wyjaśnienia i przeprosin. Było, minęło. TERAZ
              jednak to TY atakujesz. Czy tamta zwada dalej AŻ TAK Ci doskwiera?!

              Doceniam starania kolegów, zwłaszcza Vista, by ten wątek nie był kolejnym
              miejscem niewybrednych wyzwisk, jakich na całym Forum pełno. Wydawało się, że
              uda się to osiagnąć. Pisałem już o tym: byłem bardzo mile zdziwiony ile
              mądrych, pogłębionych postów wpłynęło tutaj. Czy mamy to zepsuć?

              Jastrzębiczko!
              Pamiętasz może jedno z naszych pierwszych dłuższych spotkań? Założyłem wtedy
              wątek "Bajki na Forum". TEŻ wydawało się, że w miłej, kpiarsko-purenonsensowej
              atmosferze poopowiadamy sobie... Przyleciał wtedy pewien zupak, mnie - TEŻ NIE
              ATAKOWANY - wyzwał od ciot, nie raz i nie dwa... Szeregiem innych słów, których
              cytować nie będę, ze swego plugawego słownika bluznął i zostawił... Wątek był
              do wyrzucenia. Nawiasem: zastanawiałem się, czy w rozważaniach na temat tekstu
              jako źródła poznania człowieka, nie opisać tego właśnie przypadku. Przypadku, w
              którym z człowieka podobno ach, och w chwilach "bezstresowych" - wyszło całe
              chamstwo i ohyda. Zrezygnowałem. Przykład wydał mi się zbyt drastyczny i
              niesmaczny, by ryzykować los sprawy tak delikatnej natury, jaką jest analiza
              psychologiczna, a przynajmniej jej próba.

              Czy teraz TY ??!!
              Za co???

              tyu
              • Gość: Hiacynt Tyu, nie występuję przeciwko IP: *.klodzko.sdi.tpnet.pl 08.02.02, 21:53
                tyu napisał(a):

                > Sytuacja wygląda niemile: kilka osób przeciwko jednej, ale ta jedna TEŻ
                > przeciwko komuś, kto TUTAJ z pewnością nie zrobił nic złego...
                > I kilka osób czeka na moją reakcję.




                Tyu, nie występuję tutaj przeciwko komuś, lecz w obronie KOGOŚ.
                Nie będę analizował zaakcentowanego słowa TUTAJ, ale znasz moje zdanie.
                Nie chcę dolewać oliwy do ognia przywołując cytaty, ale sytuacja jest
                bardzo klarowna.

                pozdrawiam

                Hiacynt
                • tyu Hiacyncie, rozumiem! 08.02.02, 22:00
                  Gość portalu: Hiacynt napisał(a):

                  > tyu napisał(a):
                  >
                  > > Sytuacja wygląda niemile: kilka osób przeciwko jednej, ale ta jedna TEŻ
                  > > przeciwko komuś, kto TUTAJ z pewnością nie zrobił nic złego...
                  > > I kilka osób czeka na moją reakcję.
                  >
                  >
                  >
                  >
                  > Tyu, nie występuję tutaj przeciwko komuś, lecz w obronie KOGOŚ.
                  > Nie będę analizował zaakcentowanego słowa TUTAJ, ale znasz moje zdanie.
                  > Nie chcę dolewać oliwy do ognia przywołując cytaty, ale sytuacja jest
                  > bardzo klarowna.
                  >
                  > pozdrawiam
                  >
                  > Hiacynt


                  Hiacyncie!
                  Aby KOGOŚ bronić, zwykle trzeba przeciwko KOMUŚ wystąpić. To oczywiste.
                  Rozumiem jednak, że broniąc pewnej osoby i ZASADY - nie czynisz tego, jako
                  osobisty wróg strony drugiej. Tak samo postępuję ja. Myślę, że rozumiemy się.

                  Pozdrawiam.
                  • Gość: Hiacynt Tyu IP: *.klodzko.sdi.tpnet.pl 11.02.02, 13:22
                    tyu napisał(a):

                    > Gość portalu: Hiacynt napisał(a):
                    >
                    > > tyu napisał(a):
                    > >
                    > > > Sytuacja wygląda niemile: kilka osób przeciwko jednej, ale ta jedna T
                    > EŻ
                    > > > przeciwko komuś, kto TUTAJ z pewnością nie zrobił nic złego...
                    > > > I kilka osób czeka na moją reakcję.
                    > >
                    > >
                    > >
                    > >
                    > > Tyu, nie występuję tutaj przeciwko komuś, lecz w obronie KOGOŚ.
                    > > Nie będę analizował zaakcentowanego słowa TUTAJ, ale znasz moje zdanie.
                    > > Nie chcę dolewać oliwy do ognia przywołując cytaty, ale sytuacja jest
                    > > bardzo klarowna.
                    > >
                    > > pozdrawiam
                    > >
                    > > Hiacynt
                    >
                    >
                    > Hiacyncie!
                    > Aby KOGOŚ bronić, zwykle trzeba przeciwko KOMUŚ wystąpić. To oczywiste.
                    > Rozumiem jednak, że broniąc pewnej osoby i ZASADY - nie czynisz tego, jako
                    > osobisty wróg strony drugiej. Tak samo postępuję ja. Myślę, że rozumiemy się.
                    >
                    > Pozdrawiam.

                    Tyu!

                    Oczywiście, że nie jestem osobistym wrogiem Lady.
                    Nie mam jednak najmniejszych złudzeń co do woli i intencji.
                    Nie przywołam cytatów z różnych wątków, by nie psuć tego.

                    Just open your eyes and listen to me...

                    pozdrawiam

                    Hiacynt
            • Gość: krates.8 Real konkretny w wirtualu - ja też nie lubię IP: *.delta.com.pl 08.02.02, 21:34
              Inaczej odebrałem słowa Carminy. Nie chodziło o przyjacielskie pozdrowienia w
              ogóle (wszyscy się tu pozdrawiamy przy każdej okazji), ale o te związane z
              rodzinnymi, towarzyskimi a ogólniej: prywatnymi sprawami.
              Czuję podobnie. Jeśli ktoś się zna w realu to może prywatne sprawy pięknie
              pozałatwiać w realu.

              Nie ma potrzeby uzasadniania takiego a nie innego mojego poczucia smaku ale
              ponieważ siedzimy w wątku o obcowaniu w sieci podam

              2 powody dla którego bardzo nie lubię "prywaty" na forum:

              estetyczny: zażenowanie ewentualnego przypadkowego czytelnika (nie chcę
              uczestniczyć w czyimś życiu prywatnym w ten sposób i nie mam najmniejszej ochoty
              na rewanż w podobnym upublicznianiu moich spraw)

              pragmatyczny: właśnie "prywata" prowadzi do hermetycznych kółek, gdzie siłą
              rzeczy istnieje podział na tych "z" i "spoza". Choćby nie wiem co, to nie da się
              wszystkich ugościć w realu na kolejnych imieninach u cioci i trzeba zacząć
              selekcję. Są przykłady for zawłaszczonych kompletnie przez takie zamknięte sitwy.
              A jeśli nie ma mieszania wirtualnego z prywatnym życiem to KAŻDY nowy może się
              włączyć NA RÓWNYCH PRAWACH natychmiast bez przechodzenia wszystkich rytuałów
              inicjacyjnych (naprawdę mam wymieniać wszystko co się off-line dzieje i było tu w
              lekko tylko zawoalowanej formie komunikowane widowni?)

              (Tylko że wtedy byłoby tylko to, co i jak się napisze a cały układ towarzyski,
              system wzajemnych protekcji, poręczeń i rekomendacji wziąłby w łeb. I pewnie tu
              tkwi prawdziwa przyczyna niechęci do osób, które ośmieliły się "być" bez niczyjej
              zgody?)

              Ponieważ forum jest wolne, to "prywata" będzie się pojawiała i ja jej nie będę tu
              lubił. Gdyby ktoś chciał uszanować mój gust mógłby omawiać takie sprawy na jakimś
              forum towarzyskim lub lokalnym ew. oznaczając wyraźnie wątek "Dla znajomych X."
              Tam też bym zgodnie z logiką takich rzeczy szukał gdybym w nich gustował.

              Mam przykre wrażenie ględzenia o rzeczach oczywistych. Jeśli się ich nie łapie od
              razu to żadne moje tłumaczenia nic nie pomogą.

              Kończę więc i pozdrawiam,
              Krates.8|






              Gość portalu: borsuk napisał(a):
              (...)
              > W jednej kwestii masz racje. Jej passus o wymianie przyjacielskich pozdrowien
              > byl nie na miejscu. W koncu wszyscy to robimy. >
              > borsuk
              >
              > P.S

            • lady_hawk Re: Borsuk 09.02.02, 13:40
              Borsuku,
              zbyt piekny jest ten deszcz za oknem, zeby spedzac duzo czasu przy komputerze.
              I ostatnia sobota karnawalu dzisiaj! Odpowiem Ci z przyjemnoscia, kiedy bede
              mogla wiecej czasu poswiecic. W zadnym razie nie czuje nawet swojego
              potkniecia. ;o)))
              Serdecznie pozdrawiam,
              M_hawk
    • Gość: mram Do wszystkich...prośba mała.. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.02.02, 21:32
      przyrzekam że sam już tu głosu nie zabiorę, ale..

      nie wchodzę w żadne wątki kwietne, bo po prostu
      nie mój klimat, choć szanuje że Przyjaciele
      od czasu do czasu otwierają coś SWOJEGO
      i chyba nie przeszkadza to nikomu, prawda ?
      mój wróg nr...no mniejsza, ścisła dziesiątka
      otworzył całkiem niezły wątek
      wypowiedzi w nim, też ciekawe
      zaglądam tu b.często ciekaw kto jeszcze co napisze
      Tyu co oczywista dla nas obu nie dał mi prawa..
      dlatego tylko proszę
      czy mogliby Państwo „stosunkować” się tylko do
      tego co autor podniósł ?
      tu zaglądają również tacy którzy ciekawi dalszych opinii..
      czy dla pozostałych mam otworzyć nowy wątek
      „kto komu, kiedy, gdzie na tym forum” ?
      bo po prostu szkoda myszki na przelatywanie nad
      niektórymi wypowiedziami..
      jeśli kto mi chce odpowiedzieć
      to bardzo proszę,
      ale nie tutaj
      • tyu Do mrama od "ścisłej dziesiątki" 08.02.02, 21:39
        Gość portalu: mram napisał(a):

        > przyrzekam że sam już tu głosu nie zabiorę, ale..
        >
        > nie wchodzę w żadne wątki kwietne, bo po prostu
        > nie mój klimat, choć szanuje że Przyjaciele
        > od czasu do czasu otwierają coś SWOJEGO
        > i chyba nie przeszkadza to nikomu, prawda ?
        > mój wróg nr...no mniejsza, ścisła dziesiątka
        > otworzył całkiem niezły wątek
        > wypowiedzi w nim, też ciekawe
        > zaglądam tu b.często ciekaw kto jeszcze co napisze
        > Tyu co oczywista dla nas obu nie dał mi prawa..
        > dlatego tylko proszę
        > czy mogliby Państwo „stosunkować” się tylko do
        > tego co autor podniósł ?
        > tu zaglądają również tacy którzy ciekawi dalszych opinii..
        > czy dla pozostałych mam otworzyć nowy wątek
        > „kto komu, kiedy, gdzie na tym forum” ?
        > bo po prostu szkoda myszki na przelatywanie nad
        > niektórymi wypowiedziami..
        > jeśli kto mi chce odpowiedzieć
        > to bardzo proszę,
        > ale nie tutaj


        Masz rację, nie dawałem Ci do niczego prawa, a jednak opisałeś to, co i mnie
        zabolało. Dziękuję za poparcie.
        Nawiasem: Twój post TEŻ zaliczam do tych "pogłębionych", do których wracam od
        czasu do czasu i rozmyślam nad nimi, zanim odpowiem.