szach0
18.10.09, 15:10
"Co się okazało, ponieważ
ogary Cwiąkalskiego nie miały żadnych dowodów, a ów krewny nie
przyznał sie w trakcie kilkunastogodzinnego przesłuchania do
zarzucanych mu czynów- trafił do aresztu. Typowy areszt
wydobywczy "przyznaj się do czegos, to zaraz wychodzisz". Siedział
bodajże 6-8 miesięcy, ekipa Ćwiąka nie potrafiła przedstawić
zarzutów, ani tym bardziej sformułować aktu oskarżenia. Został
zwolniony z aresztu, któtko po tym jak rodzina zwróciła się do
senatora Piotra Andrzejewskiego, prawnika-konstytucjonalisty z
prośbą o pomoc i interwencję, a ten zaczął przygotowywać intepelacje
w tej sprawie do Cwiąką i do RPO. Cały czasokres wydarzenia zbiega
się w czasie, z odwiedzinami dziwnych ludzi u rodziny Księdza i
wymuszonym jak Pan pisze odebraniem pełnomocnictw Giertychowi. Czy
próbowano w ten sposób jescze bardziej zastraszyc rodzinę Księdza?
Pokazać, zmieniło się tyle, a nic się nie zmieniło?"
http://media.wp.pl/kat,1022943,wid,11602845,wiadomosc.html
########################################
"Sumliński dotarł do rewelacyjnych, do dzisiaj nieznanych
dokumentów,
które nakazuj całkowite zrewidowanie naszej wiedzy o okolicznociach
zbrodni, o procesie toruńskim, o osobach sprawców. Ksiżka
relacjonuje ledztwo, prowadzone przez lubelskich prokuratorów IPN, a
od roku - po przekazaniu materiałów do Katowic - praktycznie
zaniechane. Lektura ksiżki skłania do pytania, jak to możliwe, że w
piętnacie lat po powstaniu III Rzeczypospolitej nie można wyjanić do
końca zagadki morderstwa księdza Jerzego?"
--