Nagle doznałem olśnienia

IP: *.chello.pl 15.01.04, 17:28
Ileż było tu bicia piany na temat, co było gorsze: socjalizm czy nazizm? Kto
był gorszym zbrodniarzem: Hitler czy Stalin? Który naród upadł niżej:
niemiecki czy rosyjski?

A przecież odpowiedź jest prosta, jeśli spojrzeć na to z właściwej
perspektywy. Komu pomogły USA podczas II wojny? Co było straszniejszą
perspektywą: Europa Środkowa w rękach Hitlera czy w rękach Stalina? Czy Rosję
dałoby się uratować, gdyby USA poparły Hitlera? Ameryka poparła Stalina, a
nie Hitlera, bo sowieci byli mniejszym złem niż naziści.
    • d_nutka Re: Nagle doznałem olśnienia 15.01.04, 18:51
      Doku
      niech cię "olśniewa" nadal.
      tylko co i za ile?
      d_nutka
    • Gość: Buba Re: Nagle doznałem olśnienia IP: *.home.cgocable.net 15.01.04, 19:22
      gdybys czytal przyjacielu ksiazki historyczne to nie potrzebowalbys olsnien.Bo
      takie OLSNIENIA to juz byly znane wszem w jakim 1942 roku.
      BUBA
      • baky Daj spokój :o)) 15.01.04, 19:29
        Gość portalu: Buba napisał(a):

        > gdybys czytal przyjacielu ksiazki historyczne to nie potrzebowalbys olsnien.Bo
        > takie OLSNIENIA to juz byly znane wszem w jakim 1942 roku.
        > BUBA

        Doku książek nie czyta, on je po prostu MA - jak ktoś już na FA kiedyś napisał.
    • indris Olśnienia a wiedza 15.01.04, 20:21
      Jak ochłoniesz z olśnienia to zajrzyj do literatury historycznej. Zobaczysz, że
      to Niemcy wypowiedziały wojnę Stanom Zjednoczonym zaraz po Pearl Harbour.
    • Gość: Jan A jak było ugrane... IP: *.dclient.hispeed.ch 15.01.04, 22:21
      ...poparli Niemcy (zdenazyfikowane) przeciwko ZSRR.
    • Gość: Andrzej Re: Mniejsze zło ? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 15.01.04, 23:07
      Polityka wyboru mniejszego w danym momencie zła jest sztuką umiejętości
      przewidywania dalszych wydarzeń. Tak jak sukcesem dyplomacji polskiej w roku
      1939 byłom wciągnięcie do wojny Anglii tak sukcesem Anglików (dokładniej
      W.Churchilla) było przeciągnięcie na swoją stronę juz w roku 1940 Amerykanów
      (poprzez dostawy uzbrojenia na zasadach dzierżawy).
      Wypowiedzenie wojny Ameryce przez Hitlera w grudniu 1941 było tylko
      przypieczętowaniem przymierza Anglików i Amerykanów.
      Pytanie Stalin czy Hitler byli gorszym złem ma sens tylko i wyłącznie do
      danego okresu w czasie wojny zwłaszcza, że do 22 VI 1941 Rosjanienie byli
      lojalnymi sojusznikami Hitlera. Wybuch wojny rosyjsko niemieckiej w VI 1941 r
      był zbawienny w skutkach dla Anglików, których sytuacja militarna i gospodarcza
      była w ówczesnym okresie tragiczna. Pomimo wygrania we wrześniu 1940r bitwy
      lotniczej to pod koniec 1940r Anglia była gospodarczym bankrutem z wyczerpanymi
      rezerwami strategicznymi.
      Poparcie jakie udzielił Churchill Stalinowi zaraz po wybucho wojny w 1941r
      wynikało ze zwykłego wyrachowania a nie z oceny, że Stalin był mniejszym
      zbrodniarzam. Niemcy byli bardziej niebezpieczni z uwagi na potęgę gospodarczą.
      Trochę inaczej widział to Roosevelt, który ufał Stalinowi i żywił do niego
      pewną sympatię a w ostatnim okresie wojny sprzymierzył się z nim przeciwko
      Churchillowi. (Chodzi o miejsce inwazji w Europie. Churchill lansował uderzenie
      w tzw. miękkie podbrzusze Europy - Bałkany, Grecja i szybki marsz na północ aby
      odciąć Środkową Europę od wojsk Stalina. Roosevelt poparł żądania Stalina na
      utworzenie 2-go frontu we Francji).
      To przymierze być może również wynikało z czystego wyrachowania. Amerykanie
      obliczyli, że w czasie inwazji na wyspy japońskie zginie ok. 200 tys żołnierzy.
      Stąd potrzebowali zwykłego mięsa armatniego a Stalin obiecał Roosvelttowi, że
      po zakończeniu działań w Europie jego wojska przyłączą się do działań przeciwko
      Japoni pomimo podpisanego paktu o nieagresji. W trakcie tych kalkulacji i
      podziału Świata (Teheran 1943r) Amerykanie nie mieli pewności, że prace nad
      bombą atomową zakończą się sukcesem. (Straty amerykanów w czasie całej wojny to
      200 tys. ludzi - tyle ile w jednym Powstaniu Warszawskim).
      Umiejętność wyciągania maksymalnych korzyści jakie wyłaniają się w danym
      momencie i nawiązywania chociażby krótkotrwałych paktów nie jest umiejętnością
      Polaków. Zaraz po wybuchu wojny Niemiecko Rosyjskiej już w lipcu 1941r zostało
      podpisane porozumienie Polsko Rosyjskie (pakt Sikorski - Majski) na mocy
      którego setki tysięcy Polaków zostało zwolnionych z więzięń i łagrów. Sam fakt
      porozumienia między Sikorskim i Stalinem wywołał w tępych głowach wielu
      Polaków przebywających w Londynie olbrzymie fale prostestu, żądanie dymisji
      Sikorskiego oraz jawne oskarżenia o zdradę. Pewnie przewrót taki by się
      dokonał, gdyby nie twarda postawa Churchilla, który stwierdził, że z nikim
      innym nie będzie rozmawiał. Protestujący nie potrafili właściwie docenić
      uwolnienia setek tysięcy ludzi z obozów i łagrów.
      Spory na tle porozumienia w konsekwencji ułatwiły tylko działania Stalinowi w
      późniejszym okresie a po śmierci Sikorskiego nie było w Londynie nikogo, kto
      miał autorytet. Dlatego Stalin w 1945r mógł na terenie Polski osiągnąć tak
      łatwy sukces osadzając we władzach sterowanych przez siebie ludzi.
      Te londyńskie kłótnie z lat 40-tych są w pewnym stopniu podobne do dzisiejszych
      kłótni w Sejmie. Jest dużo przypominania kto, kiedy i komu oraz gdzie zaglądał
      w ubiegłych latach a za mało skupienia nad rozwiązywaniem doczesnych
      (ważniejszych dla przyszłości) problemów. Churchill był mistrzem w
      wychwytywaniu różnych życiowych okazji. Zaczynał jako skrajny konserwatysta,
      przeszedł na poglądy skrajnie liberalne ocierając się o lewicowe, następnie
      zmienił znowu na konserwatywne, w czasie wojny był konserwatystą ale z
      liberalnymi ministrami,później znowu skrajnym konserwatystą by pod sam koniec
      życia znowu powrócić do poglądów liberalnych.
      Pozdr
      • Gość: diabelek Re: Mniejsze zło ? IP: *.sympatico.ca 16.01.04, 02:21
        >Churchill był mistrzem w
        > wychwytywaniu różnych życiowych okazji. Zaczynał jako skrajny konserwatysta,
        > przeszedł na poglądy skrajnie liberalne ocierając się o lewicowe, następnie
        > zmienił znowu na konserwatywne, w czasie wojny był konserwatystą ale z
        > liberalnymi ministrami,później znowu skrajnym konserwatystą by pod sam koniec
        > życia znowu powrócić do poglądów liberalnych.
        =================

        Churchill , laureat nagrody Nobla w dziedzinie literatury (1953 r)
        najprawdopodobniej nie byl ani konserwatysta ani liberalem.
        Wyglada na to, ze byl pragmatykiem,
        a pragmatyzm bedac odwrotnoscia werbalizmu "kryterium prawdy upatruje w
        praktyce zyciowej".
      • Gość: pomysl Re: Mniejsze zło ? IP: *.acn.waw.pl 16.01.04, 12:58
        Gość portalu: Andrzej napisał(a):

        > Polityka wyboru mniejszego w danym momencie zła jest sztuką umiejętości
        > przewidywania dalszych wydarzeń. Tak jak sukcesem dyplomacji polskiej w roku
        > 1939 byłom wciągnięcie do wojny Anglii

        Akurat to nie Polska wciagnela do wojny Anglie tylko Anglia Polske. Nadchodzaca
        zawierucha byla calkowicie poza kontrola Polski - wojna byla nieukniniona w
        momencie gdy Niemcy i ZSRR uzyskaly gigantyczne kredyty wojenne z USA - kwestia
        byla tylko kolejnosc rozgrywki. A uzyskaly te kredyty poniewaz byl to znakomity
        interes dla Ameryki jak to zreszta kolejnosc zdarzen dowiodla. Bez pieniedzy
        nie ma wojny. Kto tego nie rozumie niech nie zajmuje sie komentarzami
        politycznymi.
        Politycy w Londynie majac w sumie niewielki wplyw na wydarzenia kombinowali jak
        skierowac Hitlera na Rosje. Przekombinowali. Sukcesem dyplomacji polskiej
        byloby uratowanie kraju od wiekszych zniszczen - tak jak Czech, Slowacji,
        Wegier, Rumunii, Bulgarii czyli pojscie z Hitlerem. Pod koniec wojny mozna bylo
        negocjowac zmiane "sojusznika" - bylyby wieksze argumenty w reku niz te ktorymi
        operowali politycy w Londynie.

        > tak sukcesem Anglików (dokładniej
        > W.Churchilla) było przeciągnięcie na swoją stronę juz w roku 1940 Amerykanów
        > (poprzez dostawy uzbrojenia na zasadach dzierżawy).

        II wojna to byl sukces Ameryki nie Anglii - stala sie potega polityczna i
        gospodarcza, Anglia zas spadla z poziomu swiatowego imperium do roli
        podrzednego gracza.

        > Wypowiedzenie wojny Ameryce przez Hitlera w grudniu 1941 było tylko
        > przypieczętowaniem przymierza Anglików i Amerykanów.

        Wypowiedzenie wojny bylo konsekwencja ukladu z Japonia. Wypowiadajac wojne
        Ameryce Miemcy w tym samym momencie te wojne przegrywaly. O wyniku wojny
        rozstrzyga potencjal ludnosciowy, finansowy i gospodarczy.

        > Pytanie Stalin czy Hitler byli gorszym złem ma sens tylko i wyłącznie do
        > danego okresu w czasie wojny zwłaszcza, że do 22 VI 1941 Rosjanienie byli
        > lojalnymi sojusznikami Hitlera. Wybuch wojny rosyjsko niemieckiej w VI 1941 r
        > był zbawienny w skutkach dla Anglików, których sytuacja militarna i
        gospodarcza
        >
        > była w ówczesnym okresie tragiczna. Pomimo wygrania we wrześniu 1940r bitwy
        > lotniczej to pod koniec 1940r Anglia była gospodarczym bankrutem z
        wyczerpanymi
        >
        > rezerwami strategicznymi.

        Trudno sie nie zgodzic.

        > Umiejętność wyciągania maksymalnych korzyści jakie wyłaniają się w danym
        > momencie i nawiązywania chociażby krótkotrwałych paktów nie jest
        umiejętnością
        > Polaków. Zaraz po wybuchu wojny Niemiecko Rosyjskiej już w lipcu 1941r
        zostało
        > podpisane porozumienie Polsko Rosyjskie (pakt Sikorski - Majski) na mocy
        > którego setki tysięcy Polaków zostało zwolnionych z więzięń i łagrów. Sam
        fakt
        > porozumienia między Sikorskim i Stalinem wywołał w tępych głowach wielu
        > Polaków przebywających w Londynie olbrzymie fale prostestu, żądanie dymisji
        > Sikorskiego oraz jawne oskarżenia o zdradę.

        Moim zdaniem wobec realiow Polska nie miala szans ale to rzecz do dyskusji. Z
        cala pewnoscia to byl ostatni i jedyny moment kiedy mozna bylo cos od Stalina
        uzyskac.

        > Pewnie przewrót taki by się
        > dokonał, gdyby nie twarda postawa Churchilla, który stwierdził, że z nikim
        > innym nie będzie rozmawiał.

        Po prostu Churchill poszedl na wariant korzystny dla Anglii - rozmawiac tylko z
        tym kto spelnia angielskie zyczenia.

        > Protestujący nie potrafili właściwie docenić
        > uwolnienia setek tysięcy ludzi z obozów i łagrów.

        Moim zdanie mmieli racje - trudno za sukces uwazac ze jeden sojusznik
        zawiazujac sojusz trzyma w lagrach miliony ludzi drugiego sojusznika.

        > Spory na tle porozumienia w konsekwencji ułatwiły tylko działania Stalinowi w
        > późniejszym okresie a po śmierci Sikorskiego nie było w Londynie nikogo, kto
        > miał autorytet.

        Z grubsza - Sikorski sprzedal interesy Polskie za swoja popularnosc u
        Churchilla. Zostal zlikwidowany i that's it.

        > Dlatego Stalin w 1945r mógł na terenie Polski osiągnąć tak
        > łatwy sukces osadzając we władzach sterowanych przez siebie ludzi.

        Jak wjechaly radzieckie czolgi to zadna zgoda politykow w Londynie nie
        zmienilaby w zaden sposob sytuacji.

        > Te londyńskie kłótnie z lat 40-tych są w pewnym stopniu podobne do
        dzisiejszych
        >
        > kłótni w Sejmie.

        Londynskie klotnie po podpisaniu ukladu Sikorski-Majski to byla debata na temat
        czy chce pan byc zgwalcony dobrowolnie czy pod przymusem.

        Jest dużo przypominania kto, kiedy i komu oraz gdzie zaglądał
        > w ubiegłych latach a za mało skupienia nad rozwiązywaniem doczesnych
        > (ważniejszych dla przyszłości) problemów. Churchill był mistrzem w
        > wychwytywaniu różnych życiowych okazji. Zaczynał jako skrajny konserwatysta,
        > przeszedł na poglądy skrajnie liberalne ocierając się o lewicowe, następnie
        > zmienił znowu na konserwatywne, w czasie wojny był konserwatystą ale z
        > liberalnymi ministrami,później znowu skrajnym konserwatystą by pod sam koniec
        > życia znowu powrócić do poglądów liberalnych.
        > Pozdr

        pozdr

        • Gość: Andrzej Re: Kandydat na polskiego Quisinga IP: *.aster.pl / *.acn.pl 17.01.04, 15:32
          Czytając Twój post widzę, że używasz tej samej retoryki, która była stosowana
          przez propagandę hitlerowską i powtarzana do czerwca 1941r w radzieckiej
          Prawdzie.
          Cytuję twoje słowa: "Akurat to nie Polska wciagnela do wojny Anglie tylko
          Anglia Polske".
          Powinieneś jeszcze dołączyć plakaty jakimi W-wa była obwieszona w roku 1940 z
          napisami "Anglio twoje dzieło" oraz komentarzami o przyczynach wybuchu wojny w
          tzw Nowym Kurierze Warszawskim.

          Nawet nie będę prostował twojej wypowiedzi bo to wymaga przedstawienia ogólnej
          atmosfery politycznej w Anglii do 1939r. Podpisanie przez Min. Becka paktu
          pomiędzy Polską i Anglią było wielkim sukcesem strony polskiej.

          Cytuję dalej:
          Sukcesem dyplomacji polskiej byloby uratowanie kraju od wiekszych zniszczen -
          tak jak Czech, Slowacji, Wegier, Rumunii, Bulgarii czyli pojscie z Hitlerem.
          Pod koniec wojny mozna bylo negocjowac zmiane "sojusznika" - bylyby wieksze
          argumenty w reku niz te ktorymi operowali politycy w Londynie.

          Widzę, że coś takiego jak "Main Kampf" jest przez ciebie inaczej rozumiane niż
          przez pozostałą część społeczeństwa polskiego. Zobacz jaką rolę mieli wg tego
          planu spełniać Słowianie. A może ty należysz do tej nordyckiej rasy (drugiej
          lub trzeciej kategorii). Wówczas może twoje życie potoczyło by się trochę
          lepiej niż reszty Polaków.
          Gdyby Polska skorzystała z twojego pomysłu (nomen omen twój nick) pewnie na
          wschodzie wojna byłaby wygrana a Anglia zawarła by pokój z Niemcami. Pokój
          naszym kosztem. Wówczas o jakim zakończeniu wojny ty mówisz? Chyba o sukcesie
          Tysiącletniej Rzeszy?

          Na moje zdanie: "Protestujący (przeciwko Gen. Sikorskiemu) nie potrafili
          właściwie docenić uwolnienia setek tysięcy ludzi z obozów i łagrów"
          odpowiedziałeś:
          Moim zdanie mmieli racje - trudno za sukces uwazac ze jeden sojusznik
          zawiazujac sojusz trzyma w lagrach miliony ludzi drugiego sojusznika.

          Dlatego, że stał się sojusznikiem wypuścił tych ludzi z więzień i łagrów oraz
          zezwolił na tworzenia Armii Polskiej na Wschodzie pod dowództwem Gen Andersa.
          (Nie dyskutuję tutaj o warunkach w jakich ta Armia była tworzona. To jest inny
          temat).
          Czyli wg ciebie gdyby zginęli w tych obozach byłoby lepiej. Dzisiaj było by
          więcej męczenników. Powiedz to ludziom którzy wyszli z tych obozów.
          Takimi poglądami szermowały różne kanapy siedzące bezpiecznie w Londynie i
          upatrujące okazji przyssania się za każdą cenę do żłobu. To co wytargował
          Sikorski było tym co mógł wytargować w ówczesnych warunkach. Stalin był zbyt
          chytrym przeciwnikiem, który potrafił wykołować wszystkich pozostałych
          sojuszników. A najbardziej Roosveltta.

          Następny cytat z twojej wypowiedzi wyjaśnia twoj tok myślenia:
          Z grubsza - Sikorski sprzedal interesy Polskie za swoja popularnosc u
          Churchilla. Zostal zlikwidowany i that's it.


          Pochwała morderstwa (jeśli taka rzeczywiście była) przywódcy Państwa Polskiego
          w tak przełomowym momencie historycznym wyjaśnia wszystko. Najbardziej z tego
          faktu był zadowolony Józef Wisarionowicz oraz kilku nawiedzonych durni w
          Londynie. Zginęła jedyna osoba z którą musiał się liczyć. W Londynie nie
          pozostał nikt kto cieszył się podobnym autorytetem. Wszyscy pozostali musieli
          się liczyć, że im sojusznicy odetną prąd, ciepło czy dostawy żywności. Widać to
          było później po nieudanych manewrach Premiera Mikołajczyka w lecie 1944r.

          Reasumując twoje wypowiedzi muszę cię zmartwić - spóźniłeś się o przynajmiej 65
          lat i nie będziesz polskim Quislingiem ani księdzem Tiso.

          PS. Podobne do twoich myśli lansował jeszcze kilka lat temu w Londynie
          dziadek "Konia który mówi". Były one jeszcze bardziej upstrzone jakimiś
          księżycowymi pomysłami. Dziwił się bardzo, że jego tak wartościowe opracowania
          nie były czytane przez miejscową Polonię. A może ty jesteś tym dziadkiem?
    • Gość: n0str0m0 czytaj wlasne posty... IP: 61.149.95.* 16.01.04, 07:05
      tak jak sie oglada zacmienie slonca
      najlepiej przez plyte kompaktowa

      ja juz od dawna uzywam ich do oswietlania piwnicy

      nostromo
      • d_nutka Re: czytaj wlasne posty... 16.01.04, 08:12
        Gość portalu: n0str0m0 napisał(a):

        > tak jak sie oglada zacmienie slonca
        > najlepiej przez plyte kompaktowa
        >
        > ja juz od dawna uzywam ich do oswietlania piwnicy
        >
        > nostromo

        nostromo
        używasz kompaktów czy olśnień po swoich postach do tego oświetlenia piwnicy?
        te kompakty dają chyba niezły współczynnik odbicia

        d_nutka
    • oleg3 olśnienia.bryk.pl 16.01.04, 08:37
      Archimedes wanna III w p.ne
      Newton jabłko XVII w
      Doku mniejsze zło XXI w
    • Gość: Śmiewca Doku uvzył się historii w latach dziewięćdziesiąty IP: 80.51.234.* 16.01.04, 10:57
      i stąd olśnienie, a nie stwierdzenie oczywistości.
      ps1 ogólnie rzecz biorąc ma rację!
      ps2 Churchill był pragmatykiem, "Anglia nie ma przyjaciół, Anglia ma interesy"
      CZEGO IM ZAZDROSZCZĘ
      • Gość: doku A jak można było inaczej? IP: *.chello.pl 16.01.04, 23:20
        Czy wcześniej były dostępne podręczniki? W latach 80-tych znałem
        tylko „Archipelag Giułag”, 29 voluminowy cykl Kraszewskiego zaczynający
        się „Starą Baśnią” i jakąś dwutomową historię Polski wydaną przez Instytut w
        Paryżu, której autor skupiał się głównie na dowodzeniu, że Sikorski był złym
        człowiekiem, walczył tylko o władzę i aby się przy niej utrzymać zaniedbał
        całkowicie i zdradził sprawy polskie.

        Dopiero w latach 90-ych pokazały się poważne książki. Najważniejszą z nich
        jest „Jedwabny Szlak” Helmuta Uhliga. Bez zrozumienia tego, co się wtedy działo
        na świecie, nie da się rozumieć historii ani współczesnego świata.

        Jak można rozumieć dokonania myśli ludzkiej, kiedy się nie rozumie przyczyn
        nagłego rozkwitu kultury i filozofii w starożytnej Grecji?!

        Jak można rozumieć świat, kiedy się nie wie, że islam był od początku
        konsekwentnie siłą niszczycielską wobec kultur i cywilizacji wyżej
        rozwiniętych?!

        Jak można mówić ze zrozumieniem o globalizacji, jeżeli nie wie się o tym, że
        ludzkość już raz przeżyła taki szczęśliwy okres w swojej historii?!

        Druga najważniejsza książka w historii historii to „Strzelby, maszyny,
        zarazki”. Historii ludzi nie da się zrozumieć, bez zrozumienia historii roślin
        i zwierząt hodowanych, historii warunków naturalnych życia ludzi i historii ich
        zarazków i pasożytów.

        Swoją szeroką wiedzę (chociaż tylko syntetyczną) i perspektywę historyczną
        zawdzięczam właśnie latom 90-ym, kiedy wszyscy prawdziwi Polacy zachłysnęliśmy
        się wolnością i rzuciliśmy się odkrywać to, co czerwoni ukrywali wcześniej
        przed nami.

        Musimy wreszcie zrozumieć, że 90% wiedzy i wykształcenia wyniesionego z PRL
        nadaje się tylko do wyrzucenia na śmietnik. Bez uznania tej oczywistej prawdy
        naród nasz pozostanie ciemny bez szans na oświecenie.

        Pamiętajmy o tym, że najbardziej ogłupiająca i szkodliwa jest „wiedza”
        wyniesiona z SGPiS. Było praktycznie niemożliwe, aby ukończyć tę uczelnię i nie
        wyjść z niej jako debil. Tylko wybitnie inteligentni i odporni studenci byli w
        stanie obronić swój umysł przed degeneracją.

        Podobnie z historią. Kto nauczył się historii w PRL, ten prawdopodobnie nie
        jest w stanie pojąć procesów i mechanizmów historii, nawet jeśli wbije sobie do
        głowy, że walka klas nie była motorem historii. Nie da się historii zrozumieć
        także wtedy, gdy analizuje się intrygi, sojusze i intencje przywódców.
    • here.tyk ośliniło Doku? 16.01.04, 11:05
      Polityka to rywalizacja naszych z obcymi;
      Jako walkę dobra ze złem postrzegają ją
      tylko szaleńcy (Hitler) lub dzieci (Doku).
      • kretenczyk Re: ośliniło Doku? 16.01.04, 13:11
        here.tyk napisał:

        > Polityka to rywalizacja naszych z obcymi;
        > Jako walkę dobra ze złem postrzegają ją
        > tylko szaleńcy (Hitler) lub dzieci (Doku).

        Ot Herr Etyk...
        • Gość: Alen Re: ośliniło Doku? IP: *.i-one.at 16.01.04, 13:16
          Lepiej później niż wcale .

          Alen.
          • Gość: siedem zagadką dla wszystkich od 2 lat IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.01.04, 13:24
            pozostaje jakie dragi doku zapodaje.

            5040
            • baky Eeee tam, zaraz dragi 16.01.04, 13:32
              Gość portalu: siedem napisał(a):

              > pozostaje jakie dragi doku zapodaje.
              >
              > 5040

              Butaprenu się nawąchał i tyle.
      • Gość: doku To Hitler był satanistą? IP: *.chello.pl 16.01.04, 23:22
        here.tyk napisał:

        > Polityka to rywalizacja naszych z obcymi;
        > Jako walkę dobra ze złem postrzegają ją tylko szaleńcy (Hitler)

        Wg ciebie Hitler uważał swoje wojsko za armię Szatana? To się mylisz. On
        mordował księży w ramach walki o władzę.

        To jest właśnie istota szaleństwa, kiedy zapomina się o tym co dobro a co zło,
        a walczy się w imię celów politycznych. Polityk zdrowy walczy w imię dobra, jak
        Amerykanie, polityk szalony walczy o władzę, jak Hitler.

        > lub dzieci (Doku).

        Jak się zorientowałeś, ile mam lat?
    • abstrakt2003 Re: Nagle doznałem olśnienia 16.01.04, 18:03
      Twoje olśnienie razi mnie w oczy!
      Na drugi raz doku uważaj z tymi przebłyskami wyimagiowanej inteligencji!
    • oleg3 To też olśnienie 16.01.04, 23:48
      Doku raczył napisać:

      "Pamiętajmy o tym, że najbardziej ogłupiająca i szkodliwa jest „wiedza”
      wyniesiona z SGPiS. Było praktycznie niemożliwe, aby ukończyć tę uczelnię i nie
      wyjść z niej jako debil. Tylko wybitnie inteligentni i odporni studenci byli w
      stanie obronić swój umysł przed degeneracją."

      Czy wiesz doku, że uwielbiany przez Ciebie Balcerowicz jest absolwentem i
      długoletnim wykładowcą SGPIS.

      Spieprzaj dziadu i nie zaczepiaj uczniów prof. Pawła Sulmickiego.
      • Gość: ości Re: To też olśnienie-oko. IP: *.pool.mediaWays.net 17.01.04, 00:32
        A mnie sie snilo, ze mi oko wygnilo.
      • abstrakt2003 Re: To też olśnienie 17.01.04, 16:26
        doku uwielbia Balcerowicza!?
        Jakoś nie zauważyłem do tej pory.
      • Gość: doku Po tych debilnych studiach wyjechał do USA ... IP: *.chello.pl 18.01.04, 18:19
        > Czy wiesz doku, że uwielbiany przez Ciebie Balcerowicz jest absolwentem i
        > długoletnim wykładowcą SGPIS.

        ... i tam dopiero nauczył się ekonomii. Wyjechał głupi, a wrócił mądry.
        Zatrudniając nowych ludzi do MF, po tym, jak powstał rząd Mazowieckiego, a
        Balcerowicz zajął MF i zbierał ekipę do transformacji, to specjalnie zabronił
        przyjmować ludzi po SGPiS, bo rozumieł, że podczas przemiany socjalizmu w
        kapitalizm tacy ludzie nie byliby w stanie pomóc mimo najszczerszych chęci.
    • limakty doku jak zawsze ględzi :)) 17.01.04, 17:07
      A dlaczego?
      Otóz nie wie sam co mówi. Najpierw oświadcza , że jest oczarowany Stalinem i
      Hitlerem , a potem mętnie tłumaczy , że Hitler i Stalin to było złosmile)
      Wg. encyklopedii WIEM, olśnienie to nic innego jak fascynacja (czym?- własną
      głupotą?)...Oto wyciąg z encyklopedii:

      "Fascynacja (z łaciny), olśnienie, urzeczenie, oczarowanie."

      Czyli doku jest oczarowany Hitlerem, Stalinem...A ja już myślałem , że tylko
      Szaronem i jego zbrodniczą polityką...Co daję pod rozwagę starym forumowiczom.

      Limakty

      ps. to jest ten sławny doku? ten fascynat zbrodni izraelskich?
      Prosz e mnie wyprowadzić z błędu, jeżeli sie mylę. smile)


      • Gość: doku Czy to ty jesteś ten mityczny ślimak? IP: *.chello.pl 18.01.04, 18:25
        Nigdy nie mieliśmy okazji pogadać, o ile pamiętam. Ja byłem zbyt zajęty wojnami
        z czerwonymi i czarnymi fanatykami, a ty jak pamiętam prowadziłeś jakieś
        kwietne wojny czy coś w tym stylu. Dopiero niedawno zauważyłem, że wlazłeś na
        podwórko poważnych dyskusji politycznych, gdzie miałem przyjemność nazwać cię
        zasłużenie szmatą czy jakoś tak. Tak zresztą nazywam każdego, kto obraża na tym
        forum naszego miłego gospodarza. Pamiętaj więc, żeby nie robić tego więcej,
        jeżeli chcesz, żebym z tobą w ogóle gadał.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja