qwardian
21.10.09, 21:58
...tymczasem jego reformy finansowe ograniczyły się do zadbania o
własną kieszeń. Kolejna komiczna postać z cartoon. Nie ukrywam, że
wiązałem z jego osobą pewne nadzieje.
Z rozmów podsłuchanych przez CBA wynika, że lobbowali u polityków PO
za korzystnymi dla swojej branży zmianami w ustawie hazardowej.
Chodziło o wycofanie z projektu ustawy zapisów o 10-proc. dopłatach
od wygranych na rozwój sportu.
Ze stenogramów wynika, że ówczesny szef klubu PO Zbigniew Chlebowski
obiecywał biznesmenom korzystne załatwienie sprawy, a minister
sportu Mirosław Drzewiecki najpierw zrezygnował z dopłat, a później
chciał ich wprowadzenia. W rozmowach przewija się też nazwisko
Grzegorza Schetyny.
Po wybuchu afery Chlebowski twierdził, że Jan Kosek nie finansował
ani jego kampanii, ani Platformy. Ale to nieprawda. Fakt
indywidualnego sponsorowania byłego szefa klubu parlamentarnego PO
potwierdził nam Andrzej Wyrobiec, skarbnik PO.
- Pieniądze na nasz fundusz wyborczy wpływają co prawda wyłącznie na
centralne konto i dopiero później są dzielone na okręgi, ale można
wpłacić je też dla konkretnego kandydata. Tak właśnie stało się w
tym przypadku - informuje Wyrobiec.
5 września 2005 roku Kosek wraz z żoną Marią przelali na konto PO 18
tys. zł z dopiskiem: "Na rzecz kampanii do Sejmu Zbigniewa
Chlebowskiego".