Zbliza sie nasz koniec....

29.10.09, 14:00
... zycia a wiec porozmawiajmy o smierci.
www.youtube.com/watch?v=6xCACbQhuXM
www.youtube.com/watch?v=7Ue9OYq_fbY&feature=related
www.youtube.com/watch?v=0mOO0yTvssc
www.youtube.com/watch?v=4hn1oKR2w5o&feature=related
www.youtube.com/watch?v=HUs7w-IoZn4&feature=related
www.youtube.com/watch?v=C9h9wcfZ6AI&feature=related
Mozemy sie klocic zeby wibijac ale nasza droga prowadzi z porodowki
na cmentarz.Przed te rzeciwystoscia nikt nie ucieknie.
Moze ktos napisze tu o smierci bliskiej osoby przy ktorej byl obecny.
    • aaki Re: Zbliza sie nasz koniec.... 29.10.09, 17:44
      temat jak widać mało popularny. w kulturze zachodu smierc jest
      wypierana gdzies wstydliwie na margines zycia społecznego .nie ma jej
      wiec nie istnieje. taki psychologiczny mechanizm obronny.
      • hasz0 budziłem dziadka na kolację jako 4-latek ale już n 29.10.09, 17:54
        żył (na prośbę mamy która stała w tm momencie przy kuchni).
        Byłem z nim bardzo żżyty.

        Najwcześniejszy moment jaki w życiu pamiętam, to chwila
        gdy siedziałem u niego na kolanach, na ławce przed domem
        obserwując "skręta", z "cyndrą" w środku, którego podarował mu
        starszy brat z kuzynem.

        • g-48 Re: budziłem dziadka na kolację jako 4-latek ale 29.10.09, 18:41
          Kiedys/1982 rok/ na kopalni mlodego chlopaka "popiescilo" 500V
          kierowalem wtedy akcja ratunkowa tego 25 letniego ojca rodziny i
          niestety przybyly lekarz stwierdzil tylko smierc.Do teraz
          zastanawiam sie czy wykorzystalem wszystkie umiejetnosci i
          mozliwosci zeby go uratowac.
          Co prawda moj syn medyk uspokaja mnie mowiac ze reanimacja tylko w
          20% przynosi ratunek.
      • g-48 Re: Zbliza sie nasz koniec.... 29.10.09, 18:34
        temat jak widać mało popularny. w kulturze zachodu smierc jest
        > wypierana gdzies wstydliwie na margines zycia społecznego .nie ma
        jej
        > wiec nie istnieje. taki psychologiczny mechanizm obronny.
        Tak! Tylko czy sie chce czy nie chce idzie sie smierci na spotkanie.
        Na tym watku chcialem wlasnie zastanowic sie nad "kultura" umierania
        i tego zycia idacego do smierci.
        Juz mi sie pare razy w zyciu przydazylo ze mimo walki o zycie
        musialem oddac bliskich "matuchnie smierci".
        Czy ktos chce czy nie chce ta droga na cmentarz isc musi.
        Ja zycie porownuje do wspinaczki na Giewont gdzie idac od strony
        Kuznic wedrujesz wsrod lasow/okres mlodosci/ zachodzac do kolejnych
        schronisk a pozniej droga wiedzie tylko przez kosodrzewine ale
        jeszcze z pieknymi widokami/okres dojrzalych lat/ a pozniej skalki z
        klamrami/starosc/ i dochodzisz do celu Krzyza na Giewoncie.
        I tam z wysoka widzisz u stop Zakopane lub po drugiej stronie masyw
        Kasprowego Wierchu i cieszysz sie ze jest ci dane te piekne widoki
        podziwiac,ale krzyz przypomina ci ze to jest koniec wedrowki na tym
        lez padole.
        • szach0 marność młodości dotrzega się zbyt późno 29.10.09, 21:42
          ją jej nadać dojrzalszy sens.

          Tragedią obecnych trendów jest podporządkowanie starości
          kryetriom kształotowabym przez młodzików!

          Dzisiaj w przychodni zdrowia ......"Pro Vita" ....
          młodzieniec skarżył się na maniery i cele życiowe młodych
          porównujac do nieodległych czasów, priorytetów i zwyczajów
          codziennych starszych od niego.
          • g-48 Re: marność młodości dotrzega się zbyt późno 29.10.09, 21:56
            Tragedią obecnych trendów jest podporządkowanie starości
            > kryetriom kształotowabym przez młodzików!
            Moze masz racje.Czy my bylismy inni?Jak jestes mlody to widzisz ze
            ktos inny jest w kolejce na cmentarz-dziadkowie rodzice itd ale raz
            ogladniesz sie i to wlasnie ty jestes pierwszy w kolejce.Moze ktos
            mlodszy wcisnie sie przed ciebie,ale to jest tylko chwilowe
            przesuniecie czasowe.
            Ale czy smierc jest rzeczywiscie tak straszna?
            • andrewleonard tylko atole zdychają. Katole wiecznie żyją 29.10.09, 22:11
              tak tak
    • euro-pa globmafie szykuja kudzkosci koniec, sobie tez 29.10.09, 22:55


      www.theflucase.com/index.php?option=com_content&view=article&id=1458%3Afive-deaths-in-sweden-after-
      swine-flu-jab-tip-of-the-iceberg&catid=1%3Alatest-news&Itemid=64&lang=pl
      • g-48 Re: globmafie szykuja kudzkosci koniec, sobie tez 31.10.09, 16:59
        smierc dla urodzonych jest sprawa normalna i nikt nie moze przejsc
        kolo tej sprawy obojetnie.Dzisiaj stoimy nad grobami naszych
        bliskich a jutro beda stac nasi bliscy nad naszym grobem.
        • marouder.eu I coz? 31.10.09, 19:17
          Naturalna rzeczy kolej. Wazne moze, by, poki sie zyje, miec dla bliskich
          zmarlych miejsce w sobie. Pamiatac ich a nie tylko o nich.
    • bywszy1 Re:?+ 01.11.09, 00:54
      g-48

      Kiedys/1982 rok/ na kopalni mlodego chlopaka "popiescilo" 500V
      kierowalem wtedy akcja ratunkowa tego 25 letniego ojca rodziny i
      niestety przybyly lekarz stwierdzil tylko smierc.
      <<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<
      Moze dlatego smierc go siegnela,bo to TY go piescil?
      Nie bylo kogo innego do kierowania?



      Co prawda moj syn medyk uspokaja mnie mowiac ze reanimacja tylko w
      20% przynosi ratunek.
      <<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<
      Czy salowy w szpitalu moze byc uwazany za medyka?
      • g-48 Re:1jaja-przepraszam ja placze nad toba 01.11.09, 15:34
        Czy salowy w szpitalu moze byc uwazany za medyka?
        Z pewnoscia nie ale i ten salowy bylby dla ciebie za dobry.
    • amamit Re: Zbliza sie nasz koniec.... 01.11.09, 08:22
      g-48 napisał:
      > Moze ktos napisze tu o smierci bliskiej osoby przy ktorej byl obecny.

      a na co tobie? prosba conajmniej dziwna...
      mnie swiadomosc smiertelnosci ludzi zaczela towarzyszyc w dosc wczesnej mlodosci... ale nie widze powodu, zeby sie dzielic wspomnieniami z kims dla kogo moi bliscy, czy inni ludzie przy ktorych bylam, nie maja zadnego znaczenia...
      • g-48 Re: Zbliza sie nasz koniec.... 01.11.09, 15:32
        mnie swiadomosc smiertelnosci ludzi zaczela towarzyszyc w dosc
        wczesnej mlodosc
        > i... ale nie widze powodu, zeby sie dzielic wspomnieniami z kims
        dla kogo moi b
        > liscy, czy inni ludzie przy ktorych bylam, nie maja zadnego
        znaczenia...
        Smierc uczuc z pewnoscia.Widac amamit ze z twoja emigracja
        wyemigrowalo tez czlowieczenstwo.
        • amamit Re: Zbliza sie nasz koniec.... 01.11.09, 15:56
          a maja moi bliscy dla ciebie jakies znaczenie? nie badz smieszny, bo to nie temet do zartow.
          ludzie umieraja codziennie. rzadko ich smierc obchodzi kogos wiecej niz rodziny i przyjaciol.

          "Widac amamit ze z twoja emigracja wyemigrowalo tez czlowieczenstwo."

          ???

          chyba zes czegos nie doczytal.
          a twoja propozycja traci mnie niezdrowa ciekawoscia...
    • bywszy1 Re: widzisz+ 01.11.09, 19:02

      nie wszyscy ci,g-48, wybaczaja.
      A ja jednak uwazam,ze idiotom wolno sie smiac i plakac bez przyczyn
      roznych pozwolic mozna.

      pozdrowienia dla salowego.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja