hasz0
31.10.09, 00:16
www.polish-jewish-heritage.org/Pol/inteligencja_zydowska.htm
Gdy żydzi spokojnie rozrastają się, słyszymy krzyki rozpaczy, że nas
zalewają; gdy tłum chrześcijański przeciw nim wystąpi, brzmi
oburzenie na jego dzikość; gdy izraelici pozostają w swej ciemnocie
i odrębności, źle, bo stanowią żywioł obcy i szkodliwy; gdy się
oświecą i upodobnią, źle, bo wypierają nas ze wszystkich stanowisk".
"Chcemy się wziąć do roli - powiadacie: Żydzi zagarniają nam ziemię;
do medycyny, adwokatury, notariatu - krzyczą: Żydzi wyparowują nas z
wszystkich stanowisk. Ograniczeni do handlu, jeden na tysiąc robimy
w nim majątek obrotnością, ryzykiem i oszczędnością - wołacie: Żydzi
oszukują i wyzyskują. Chcąc się lepiej zrosnąć ze społeczeństwem,
przyjmujemy wasz obyczaj i religię. Czy nas przygarniecie wtedy?
Wyzywacie: przechrzta! - odpadamy od swoich, a nie zyskujemy was.
Nareszcie, kiedy w obywatelskim urzędzie chcemy służyć tej ziemi,
która bądź co bądź wychowała nas i wykarmiła, kiedy chcemy nieść jej
na usługi nasz majątek i pracę, wtedy odpowiadacie: nie chcemy was,
idźcie precz! handlujcie i wyzyskujcie dalej, to jedyne wasze
rzemiosło".
Dwie powyższe wypowiedzi, sformułowane niemal równocześnie na
początku lat osiemdziesiątych XIX w., stanowią dobitny wyraz
przełomu, jaki dokonał się w tym czasie w dziejach Żydów, a
zwłaszcza inteligencji żydowskiej w Polsce. Pierwsza z nich ukazała
się na łamach tygodnika "Prawda" w 1881 r., a jej autorem
jest "papież polskiego pozytywizmu" Aleksander Świętochowski1. Drugi
cytat zaczerpnięty został z utworu dramatopisarza i dziennikarza
warszawskiego, Kazimierza Zalewskiego2. Obie powstały pod wpływem
wydarzenia, które uznać można za symboliczny koniec wieku XIX i
początek następnego, decydującego stulecia w historii Żydów
polskich. W dniu Bożego Narodzenia, 25 XII 1881 roku, stratowano
około dwudziestu osób podczas mszy w kościele Św. Krzyża w
Warszawie. Przez dwa następne dni - w konsekwencji plotki, że panikę
wywołał złapany w kościele żydowski złodziejaszek - tłum demolował
sklepy żydowskie w całym mieście. Podczas zamieszek zginęło dwóch
Żydów, a dwadzieścia cztery osoby zostały ranne. Wypadki te były
oczywistą konsekwencją antysemickiej polityki władz rosyjskich,
które sprowokowały wcześniej liczne pogromy w Rosji i Królestwie
Polskim; jednak sam fakt pogromu w Warszawie okazał się dotkliwym
przeżyciem dla inteligencji - zarówno polskiej, jak i żydowskiej -
która uświadomiła sobie fiasko idei asymilacji. Definitywnie
skończył się sen "dobrych czasów" Polaków i Żydów z okresu powstania
styczniowego3; wkrótce potem koniec ten przypieczętowały pogromy w
Galicji w latach dziewięćdziesiątych XIX i na początku XX w., a
także wypowiedzi polskich i żydowskich działaczy narodowych. Był to
zarazem początek nowego, bodaj najważniejszego etapu w dziejach
inteligencji żydowskiej - i tej pochodzenia żydowskiego - w Polsce.
Żydzi, zwłaszcza lekarze (w tym nadworni medycy królów polskich) i
prawnicy, przez stulecia obecni byli w obrębie tych grup zawodowych,
wśród których poszukuje się korzeni inteligencji w jej współczesnym
rozumieniu. W XVIII w. oddziaływały na nich z jednej strony wpływy
oświeceniowego żydowskiego ruchu Haskali, z drugiej zaś - zjawiska
ogólnokrajowe i ogólnoeuropejskie, w których wyniku u schyłku
przedrozbiorowej Rzeczypospolitej wykształciła się jakościowo nowa
zbiorowość. Jej członkowie nie tylko utrzymywali się dzięki własnemu
wykształceniu i aktywności umysłowej, ale także zyskali świadomość
swej odrębności od innych warstw społeczeństwa. Aż do drugiej połowy
XIX w. nie sposób jednak określić, jak dużą część tej zbiorowości
stanowili Żydzi. Dopiero formalne zrównanie sytuacji prawnej
ludności żydowskiej i nieżydowskiej otworzyło tej pierwszej drogę do
wszystkich zawodów inteligenckich, dając zarazem współczesnym
historykom narzędzia do badania struktury narodowościowej
inteligencji na ziemiach polskich.
Po upadku powstania styczniowego pozytywiści - zarówno myśliciele
polscy, jak i przedstawiciele niektórych środowisk żydowskich -
widzieli przyszłość Żydów polskich w asymilacji, bądź umiarkowanej
(z zachowaniem własnej religii i obyczajów), bądź radykalnej,
rozumianej jako całkowita adaptacja do polskości. Już jednak po
upływie dwóch dziesięcioleci rachuby te okazały się złudne, czego
dobitnym wyrazem był wspomniany na początku pogrom z 1881 roku.
Wypowiedzi nacjonalistów z obu stron jeszcze bardziej utrudniły
proces asymilacji. W rezultacie na początku XX w. inteligencja
żydowska na ziemiach polskich zróżnicowana była pod względem
materialnym, intelektualnym, duchowym i językowym - dzielił ją także
głęboko stosunek do kultury polskiej i polskich aspiracji
niepodległościowych.
Szczególną grupę tworzyli tu najsilniej związani z tradycją
żydowską "uczeni w Talmudzie" - rabini i ich uczniowie, posługujący
się językiem hebrajskim. Niewątpliwe walory intelektualne pozwalają
zaliczyć ją do inteligencji, jednak grupa ta żyła w izolacji w
stosunku już nie tylko do społeczeństwa polskiego, ale także dużej
części środowisk żydowskich. Obok niej na przełomie wieków zyskiwała
na znaczeniu inteligencja żydowska posługująca się językiem jidysz,
czerpiąca z rodzimej tradycji oraz specyfiki polsko-żydowskich
miasteczek. Poczynając od lat dziewięćdziesiątych XIX w. jej
najwybitniejsi przedstawiciele - Szalom Asz, Isaak B. Singer czy
Icyk Manger - podnieśli literaturę w jidysz do poziomu światowego.
Wreszcie znaczącą zbiorowość stanowili przedstawiciele inteligencji
polskiej pochodzenia żydowskiego - pisarze, uczeni, artyści i
wydawcy, znajdujący się na różnych etapach procesu asymilacji i
akulturacji oraz stający przed związanymi z tym procesem wyzwaniami.
Dla jednych (przede wszystkim przedstawicieli zamożnej inteligencji,
powiązanej licznymi kontaktami ze środowiskami polskimi) pełna
asymilacja aż po zmianę wyznania przebiegała w sposób niemal
bezkonfliktowy i nieodwracalny; można tu wymienię zasłużone
warszawskie rodziny Bersohnów, Lewenthalów czy Krausharów. Dla
innych konieczność odejścia od własnej tradycji, ataki polskich
nacjonalistów i żydowskich ortodoksów okazywały się nie do
zniesienia, co prowadziło do zwątpienia i tragedii (jak choćby
samobójstwo wybitnego chemika i działacza społecznego Bolesława
Hirszfelda w 1899 roku). Z myślą o takich właśnie wyborach Wilhelm
Feldman, krakowski krytyk i literat, pisał powieść Żydziak, której
bohater stwierdzał patetycznie: "Nie zaznałem jasności ni uciechy
niezmąconej... Nie wiem, co to swoboda, co śmiech i swawola
młodzieńcza, co uścisk i pieszczota... W wiecznym bólu, w
bezustannym pasowaniu się - z niedostatkiem, z wrogiem, z burzliwym
rozumem... z zaporami jeżącymi się... dni mi spływały"4.
Po 11 listopada 1918 r. zarysowane wcześniej zjawiska jeszcze się
pogłębiły. Data ta stanowiła dla jednych zwieńczenie wieloletnich
starań, podejmowanych wspólnie z Polakami; dla innych przeszła
niezauważona; dla niektórych wreszcie stała się kolejnym
ostrzeżeniem - symboliczne znaczenie ma fakt, że tego właśnie dnia w
Kielcach doszło do pogromu Żydów, który pochłonął 4 ofiary
śmiertelne. Zarazem jednak rok 1918 otworzył okres niesłychanego
rozwoju inteligencji żydowskiej w Polsce, bezprecedensowego skoku
liczbowego i awansu we wszystkich niemal dziedzinach nauki i kultury.
Około roku 1918 Żydzi stanowili mniej więcej 10 procent ludności
zamieszkującej ziemie polskie; ich odsetek był wyższy w dużych
miastach - Warszawie, Łodzi, Lwowie, Krakowie czy Wilnie - gdzie
przekraczał 30 procent. Zarazem jednak - co wykazał pierwszy polski
spis powszechny z roku 1921 - tylko 11 procent spośród wszystkich
czynnych zawodowo Żydów wykonywało zawo