__________To przyjaciele Polski są?

03.12.09, 13:19
Biblioteka Uniwersytetu Wrocławskiego odzyskała bezcenny
piętnastowieczny rękopis mszału zrabowanego w czasie II wojny
światowej przez Niemców. Inkunabuł zidentyfikowali polscy dyplomaci,
gdy wystawiono go na aukcji w nowojorskim domu aukcyjnym Bloomsbury.

    • szach0 _________Mądry po szkodzie czy nie? 03.12.09, 13:20
      Rządząca koalicja nie podziela obaw w związku z negocjowanym
      kontraktem na dostawy gazu i rosnącym uzależnieniem Polski od
      kaprysów rosyjskiej polityki po jego parafowaniu. Wicepremier
      Waldemar Pawlak - ku zaskoczeniu posłów opozycji - takie obawy
      uznaje za mit.

    • dachs Re: __________To przyjaciele Polski są? 03.12.09, 15:14
      szach0 napisał:

      > Biblioteka Uniwersytetu Wrocławskiego odzyskała bezcenny
      > piętnastowieczny rękopis mszału zrabowanego w czasie II wojny
      > światowej przez Niemców.


      Te wredne szkopy, nawet swoje własne miasta rabowały.
      • haszszachmat _________to kwestia "skomplikowanej drogi prawnej" 03.12.09, 19:44
        Naturalnie nie trwało to zbyt długo aby ustalić iż jest to jeden z
        wielu obiektów zrabowanych przez ustępujące wojska niemieckie pod
        koniec drugiej wojny światowej.

        Tropem tego znakomitego iluminowanego rękopisu poszedł zespół ds.
        restytucji dzieł sztuki Ministerstwa Spraw Zagranicznych, który
        zwrócił się do Konsulatu Generalnego w Nowym Jorku z prośba o
        wycofanie obiektu z aukcji. Po dostarczeniu wystarczających
        dowodów prowinencyjnych, Dom Aukcyjny Bloomsbury wycofało mszał z
        aukcji pomimo faktu, ze opis zabytku został już wydrukowany w
        katalogu
        .

        Po nawiązaniu znakomitej komunikacji konsulatu z domem
        aukcyjnym Bloomsbury, zwłaszcza z dyrektorem wykonawczym Bernardem
        Frelatem, wypracowano możliwość kontaktu z dotychczasową
        właścicielką panią Carol Stafford,co doprowadziło po kilku
        miesiącach do szczęśliwego końca.

        W ustaleniu skomplikowanej drogi prawnej pomogła Fundacja
        Kościuszkowska w osobie jej prezesa Alexa Storozynskiego
        , zaś w
        przeprowadzeniu mozolnego przebycia całej drogi życzliwość i
        zaangażowanie Polskiej Fundacji Kulturalnej w Clark a zwłaszcza jej
        prezesa Fredericka Czulady i jego doradcy prawnego mecenasa Marka
        Zawisnego.

        Całostronicowa miniatura sceny ukrzyżowania
        Sądzę że podziękownie należy się także konsulowi generalnemu
        Krzysztofowi Kasprzykowi za zmontowanie wspaniałej ekipy, która
        potrafiła obrobić z powodzeniem ten skomplikowany temat.

        Rękopisy z połowy XV wieku generalnie należą do rzadkich, a do tego
        bogato iluminowane to zupełny rarytas. Koniecznością jest do tego
        dodać, że w Polsce mamy ich zaledwie kilkanaście.

        Jest dekorowany bardzo wysokiej klasy iluminacjami Kodeks Baltazara
        Behema, jest modlitewnik królowej (Bony?) przypisywany znanemu
        miniaturzyście krakowskiemu Stanisławowi Samostrzelnikowi
        ,
        którego ze znanych siedmiu znakomitych dzieł tylko dwa znajdują się
        w polskich kolekcjach.

        Są to prawdziwe białe kruki, ale wszystkie wykonane już po 1500
        roku, więc wcześniejsze tak jak opisywany mszał należy uznać za
        jeszcze większą rzadkość, można powiedzieć to "Biały Kruk w
        koronie".

        Dlatego tak cenną jest inicjatywa i kooperacja zespołu fachowców
        która doprowadziła do odzyskiwania tej pozycji.

        Miniatury tego znakomitego mszału rzymsko-katolickiego układają się
        w tradycyjnym porządku. Jest tam pełnostronicowa scena ukrzyżowania
        i szesnaście inicjałów z ilustracją malarską litery przedstawiającą
        sceny biblijne i postaci świętych. Dekoracje inicjałów wydają się
        być na nieco wyższym poziomie artystycznym niż ogromna
        całostronicowa ilustracja ukrzyżowania, która prawdę mówiąc na ten
        czas nie pozostawia sobą wiele do życzenia. Do tego należy dodać
        osiemnaście pełnostronicowych bordiur praktycznie geometrycznych
        przypominających swoją skromonością te z końca XIV i początku XV
        wieku. Praktycznie wszystkie iluminacje mają fragmenty złocone jak
        to w obyczaju było, których stan jest idealny, nie ma na nich ani
        śladu zniszczeń ani śladów upływu czasu. Kolory pigmentów ze względu
        na minimalną ekspozycję na światło dzienne pozostały świerze
        przejrzyste i jaśniejące pięknem farby jakby wczoraj położonej.
        https://www.dziennik.com/w_files/Image/NYC/22/mszal%20570.jpg
        https://www.dziennik.com/w_files/Image/NYC/22/mszal%20570.jpg
        • pan.scan Można było krócej, Mieciu 03.12.09, 19:49

          www.dziennik.com/news/metropolia/5480
          • haszszachmat nie można było krócej, Mieciu! Moczarkowo moczony 03.12.09, 20:00
            bo Polacy czytają nie rozumiejąc tekstów.

            wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Platforma-stosuje-techniki-Goebbelsa,wid,11745403,wiadomosc_video.html

            wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Kupie-Kopacz-bilet-lotniczy-niech-sie-gdzies-zaszczepi,wid,11745465,wiadomosc_video.html
            wiadomosci.wp.pl/kat,1348,title,Resort-sprawiedliwosci-bardziej-niz-zycie-ceni-majatek,wid,11745339,wiadomosc_video.html
            wiadomosci.wp.pl/kat,89914,title,B-minister-obrony-ujawnia-okolicznosci-swojej-dymisji,wid,11745485,wiadomosc_video.html
            ------
            Szary Mietek (1)
            A pamiętacie kto był jego szefem? Bufon Komorowski, kumpel oficerów
            WSI ... »
            2009-12-03 15:20
            ~Manna Na Szeremietiewa doniósł fałszywie (3)
            kolega Szeremietiewa - niejaki Komorowski, obecny Marszałek Sejmu.
            2009-12-03 16:57
            ~OFICER WP Miałem okazję służyć - pracować w WP jak p Szeremietew
            był (5)
            wiceministrem obrony wlatach 90 tych. Byłem na spotkaniu kadry
            pewnej jednostki ... »
            2009-12-03 19:02
            ~mjr rez oficer-typu sowieckiego?
            Min Szeremietiew był JEDYNYM Politykiem przygotowanym do swojej
            funkcji(b.dobra ... »
            2009-12-03 18:44
            ~wiarus Okoliczności były takie...
            że była kupa szmalu do wydania,minister Bronek też chciał z tego coś
            mieć lody ... »


        • dachs Szczęście, że to Niemcy zrabowali u Niemców 03.12.09, 19:56
          Jak by to ruscy zrabowali u niemców, to by już od nich nikt nie wydostał. smile
          Chyba, że z przyczyn politycznych postanowili by inkunabuł zrócić właścicielom.
          Zgadnij komu?
          • hasz0 _________O tym Scan nie napisze! Jak o "Sąsiadach" 04.12.09, 06:51
            www.ebib.info/2008/99/a.php?lechowski
            Trzeba wyraźnie stwierdzić, że zbiory berlińskie nigdy nie były
            traktowane przez stronę polską jako ekwiwalent za utracone w wyniku
            okupacji niemieckiej własne dobra kultury. Ogrom strat poniesionych
            przez kulturę polską był tak duży, że nie może zostać
            zrekompensowany pojedynczym zbiorem, o stosunkowo niewielkiej
            liczbie poloników. „Berlinka” nie stanowi także ekwiwalentu za
            straty konkretnej biblioteki polskiej. Przechowywana w Bibliotece
            Jagiellońskiej – jako depozyt skarbu państwa – nie jest jej
            własnością, nie została włączona do jej księgozbioru, a z rękopisów
            i książek niemieckich nie usunięto znaków proweniencyjnych.

            Zgoła odmienne losy przechodziła w latach 1940-1944 Biblioteka
            Jagiellońska, zamieniona na Staatsbibliothek Krakau. Jej niemieckie
            kierownictwo, rekrutujące się niemal wyłącznie spośród bibliotekarzy
            berlińskich, starało się zatrzeć polski charakter biblioteki,
            zanegować jej tradycję, historyczną ciągłość i rolę. Biblioteka była
            zamknięta dla Polaków. Wprowadzono zakaz nabywania polskich książek.
            Dotychczasowe pieczątki własnościowe, ekslibrisy i druki
            biblioteczne zastąpiono nowymi. Zastosowano odmienne sposoby
            akcesji, sygnowania i katalogowania. Od początku rozpoczęto
            tworzenie inwentarzy i części katalogów. Obowiązywał nakaz
            stosowania języka niemieckiego przy prowadzeniu dokumentacji
            bibliotecznej. Ze zbiorów biblioteki urządzano propagandowe wystawy
            mające dowodzić przynależności Krakowa do niemieckiego dziedzictwa
            kulturalnego. W wyniku różnych okoliczności związanych z wojną i
            okupacją Biblioteka Jagiellońska utraciła w latach 1939-1945 nie
            mniej niż 221 jednostek zbiorów specjalnych (głównie ryciny, w tym
            iluminowane z XIV w.) oraz ok. 15 tys. druków nowych[6
            ].

            ------
            Mało kto pamięta, że podwaliną Cesarskiej Biblioteki Publicznej
            w Petersburgu, Ermitażu i Arsenału stały się Biblioteka Załuskich,
            zbiory artystyczne Zamku Królewskiego, Łazienek i Wilanowa, Wawelu,
            Puław i Sieniawy, Nieświeża, Podhorców i Mitawy. Na podstawie ukazu
            Katarzyny II z 1795 r. wywieziono z Warszawy Bibliotekę Załuskich
            liczącą prawie 300 tys. dzieł, 10 tys. rękopisów i ogromny zbiór
            rycin. Znaczna jej część została zniszczona wskutek niedbalstwa w
            transporcie i przechowywaniu. Podobny los spotkał zbiory Biblioteki
            Krasińskich, wywiezione w tymże roku na rozkaz carskiego gener

            ała Aleksandra Suworowa. Na osobiste rozkazy carów wywożono
            warszawskie zbiory Gabinetu Rycin i Gabinetu Numizmatycznego, słynne
            arrasy Zygmunta Augusta, sztandary i trofea powstań, pomniki. Nawet
            Thorwaldsenowski pomnik księcia Józefa Poniatowskiego
            nie
            uniknął zesłania do Erewanu. W 1833 r. ze zlikwidowanego Liceum
            Krzemienieckiego przetransportowano do utworzonego właśnie w Kijowie
            rosyjskiego Uniwersytetu św. Włodzimierza wielotysięczny
            księgozbiór, w którego skład wchodziła słynna Bibliothaeca Regia -
            ponad 16 tys. tomów w pięknych oprawach i ponad sto inkunabułów z
            ekslibrisami królewskimi. Przy okazji zawłaszczono też pół miliona
            rubli w złocie i kilka tysięcy czerwonych złotych z pieniędzy
            zebranych na utrzymanie liceum! Zbiory Stanisława Augusta
            Poniatowskiego spoczywają dziś w podziemiach ukraińskiego
            uniwersytetu w Kijowie, a obecni ich posiadacze uważają je za swą
            własność i własne dziedzictwo kultury. Kary nakładane na
            gosudarstwiennych priestupnikow biorących udział w powstaniach i
            konspiracjach powodowały pustoszenie ich historycznych siedzib. Ile
            cennych dzieł wywieziono do Rosji za dziesiątkami tysięcy zesłańców -
            nikt nie dociecze.
            Jedynie niewielka część zbiorów publicznych
            o szczególnym znaczeniu dla kultury polskiej została zwrócona po
            podpisaniu traktatu ryskiego w 1921 r. Były wśród nich: część
            wyposażenia Zamku Królewskiego, insygnia koronacyjne Stanisława
            Augusta, miecz zwany Szczerbcem, 92 arrasy Zygmunta Augusta,
            płaszcz, miecz i kapelusz Orderu Świętego Ducha, nadanego Janowi III
            Sobieskiemu, 24 głowy zdobiące sklepienie sali poselskiej Zamku
            Królewskiego na Wawelu i obraz Jana Matejki "Bitwa pod Grunwaldem".
            O innych można się dowiedzieć z dwutomowego dzieła Edwarda
            Chwalewika "Zbiory polskie. Archiwa, biblioteki, gabinety, galerie,
            muzea i inne zbiory pamiątek przeszłości w Ojczyźnie i na
            obczyźnie". Zdaniem tego autora, "wobec nadzwyczajnej powolności
            (...) i oczywistej nielojalności władz sowieckich względem
            wykonania traktatu ryskiego
            dużo jeszcze wody w Wiśle do Bałtyku
            upłynie, zanim otrzymamy choćby tylko to, co uchwalono wydać".
            Nie wydano nic więcej, a do poprzednich szkód doszły nowe.
Pełna wersja