____________________Pamiętacie inwektywy: #=PEDAŁ

06.12.09, 00:36
pogłębi się w nas nieufność.

Mam wciąż w głowie pewne wydarzenie sprzed lat. W Paryżu na jednej
z największych ulic zgubiła się mała dziewczynka. Płakała rzewnie.
Obserwowałem to i przez godzinę nikt do niej nie podszedł.

Pan też nie.

- Słabo znałem francuski, ale w końcu podszedłem. A jak to zrobiłem,
wszyscy patrzyli na mnie jak na pedofila
https://forum.gazeta.pl/forum/w,13,103922121,103975047,_prysly_zmysly_
i_mity.html
________POZNAJECIE SIEBIE jak bezmyślnie powtarzacie zachodnie
mantry
sprzed 40 lat?
    • hasz0 8 Marca 1968 leci własnie w TVP3 Michni i filmy SB 06.12.09, 01:05
      znowu robi wodę z mózgu.....

      A.M:
      - "dziwna sprawa z tymi polskimi nazwiskami......
      Mickiewicz - Litwin....Matejko - Czech........
      "
      i płacze nad losem Brusa, ....przed Marcem 68
      rządził "układ"...szydzi. Ogląda filmy SB z przesłuchań
      O! Basia Toruńczyk! O Szlajfer! O Topolski!...itd.

      A gdzie pytam się masowe protesty i ogólnopolskie strajki
      przeciw zaklamanej propagandzie komunistycznej?


      Gdzie poparcie zakładow pracy? gdzie są Polacy, którzy protest
      wyrażali zbiórkami pomocy dla strajkujacych studentów?

      W świetle najnowszych badań nieprawdziwy wydaje się również mit,
      utrwalony przez Andrzeja Wajdę w „Człowieku z żelaza”, iż w Marcu
      robotnicy nie poparli studentów
      , ci zaś zrewanżowali się pięknym
      za nadobne w Grudniu ’70. W całym kraju odnotowano liczne
      przypadki zbiórek pieniędzy i żywności dla protestujących, próby
      otwartego sprzeciwu wobec antystudenckiej kampanii
      , aczkolwiek
      jej egalitarystyczne wątki z pewnością trafiały do wielu osób.

      "Zgromadzeni palili gazety i skandowali hasło „Prasa kłamie”.
      Wyrażano solidarność ze studentami Warszawy i robotnikami
      Cegielskiego, „Prasa kłamie”, „Wolność dla prasy”, „Solidarność
      studentów Warszawy, Wrocławia i Poznania” i „»Dziady« na
      scenę”.Wznoszono również okrzyki: Precz z pałkami”, „Studenci pod
      pomnik”, „niech żyją studenci czechosłowaccy”, „Precz z Aristowem
      W niektórych zakładach pracy przeprowadzono rozmowy ostrzegawcze z
      robotnikami popierającymi studentów.
      Szydzi: - "dziwna sprawa z tymi polskimi nazwiskami......"

      http://www.pardon.pl/artykul/5827/ukryci_zydzi_rzadza_polska_jest_ich
      _6_milionow


      • hasz0 Re: 8 Marca 1968 leci własnie w TVP3 Michni i fil 06.12.09, 09:58
        forum.gazeta.pl/forum/w,13,103950994,103950994,przestaniecie_w_koncu_kabala_w_katolickiej_Polsce_.html
      • amamit Re: 8 Marca 1968 leci własnie w TVP3 Michni i fil 06.12.09, 10:16
        Wiesław Władyka - Polski kalendarz: Marzec '68, POLITYKA 10 marca 2008
        W polskim historycznym kalendarzu Marzec, jak wiadomo, przypada po Październiku, a poprzedza Grudzień, czyli 1968 r. następuje po 1956 r. i zapowiada 1970 r. Czym były tamte wiosenne wydarzenia, po których nic już nie było takie jak przedtem?

        16 stycznia Decyzja zdjęcia z dniem 1 lutego ze sceny Teatru Narodowego w Warszawie „Dziadów" w reżyserii Kazimierza Dejmka. Ostatni spektakl odbył się 30 stycznia, doszło po nim do demonstracji studentów pod pomnikiem Mickiewicza.

        Między dwiema granicznymi datami, 1956 r. i 1970 r., rozciągnęła się dekada Władysława Gomułki. Czyli Polska siermiężnego socjalizmu, w której się „żyło za te polskie dwa tysiące” (jak to ujęła Agnieszka Osiecka), mieszkało w mieszkaniach ze ślepymi kuchniami, marzyło o szynce i dżinsach, słuchało na tranzystorach Radia Luksemburg, a także Gomułki właśnie, który krzyczał na kardynała Stefana Wyszyńskiego, na Leszka Kołakowskiego i innych rewizjonistów. Nie tylko krzyczał, także wsadzał do więzienia. W ciągu tych 14 lat rządzenia przeszedł długą drogę – od intronizacyjnego przemówienia w październiku 1956 r., gdy jako nowy I sekretarz KC PZPR mówił, że robotnicy, gdy wychodzą na ulice, zawsze mają rację – do grudnia 1970 r., kiedy kazał strzelać do robotników, bo wyszli na ulice. Po drodze był marzec 1968 r., który skupił w sobie zarówno znaki głębokiego kryzysu, w jaki wszedł system polityczny personifikowany przez Gomułkę, jak też zapowiedzi wielu procesów, które już wyłaniały się z przyszłości, tej najbliższej, ale i dalszej, chyba nawet tej dzisiejszej. Nie tylko dlatego, że uczestnicy Marca są nadal obecni w naszym życiu publicznym, ale także dlatego, że wiele fantomów i okrzyków z wiosny 1968 r. ciągle widać i słychać dookoła.

        Marzec ’68 odkrywał głębokie konflikty i rozczarowania społeczne, ujawnił też siłę oporu społecznego i istnienie młodego pokolenia, które zaczęło głośno mówić swoim głosem. Ale przede wszystkim pokazał antysemityzm; on niejako przesłonił wszystkie pozostałe treści Marca.

        Antysemityzm w 1968 r. nie wziął się znikąd. Syndrom antysemicki ma w Polsce długą historię, daleko sięgającą w przeszłość, grubo przed 1939, 1941 i 1946 r., i miał wiele wcieleń, w tym także tragicznych i niezwykle, boleśnie wstydliwych. Dzisiejsza dyskusja wokół książki „Strach” Jana Tomasza Grossa stawia przed Polakami lustro, w którym wszyscy musimy się przejrzeć, nawet jeśli niektórzy twierdzą, że jest to lustro mocno wykrzywione. Ale ono stoi i wiele w nim widać. Nawet jeśli w 1968 r. antysemityzm był cynicznie wykorzystywany do gry politycznej przez część aparatu władzy przede wszystkim przeciwko innej części tego aparatu, to znalazł on wsparcie także w innych środowiskach.

        Pamiętam, jak w maju tamtego roku, jako student II roku historii, w ramach tak zwanego objazdu naukowego, znalazłem się wraz z kolegami w małym miasteczku północno-wschodniej Polski i tam na rynku przywitano nas okrzykiem: O, Żydy przyjechały. A my po prostu wysiedliśmy z autokaru, na którego boku widniał napis: Uniwersytet Warszawski. I pamiętam, jak przedwojenny jeszcze dziennikarz i bojownik narodowy Klaudiusz Hrabyk nagle uaktywnił się w marcowej prasie PAX, szczęśliwy, że oto wreszcie komuniści zrealizowali stary program Romana Dmowskiego. Już razem z Rosją prowadzą politykę antyniemiecką, już zapewnili Polsce panowanie nad kresami zachodnimi i wreszcie przeszli do budowy państwa polskiego całkowicie jednonarodowego. Tak oto – dopowiedzmy – komuniści zrealizowali znane przedwojenne hasło: Żydzi na Madagaskar. Ze stacją przesiadkową w Wiedniu.

        www.polityka.pl/kraj/248021,1,polski-kalendarz-marzec-68.read


        www.marzec1968.pl/dokumenty/zalaczniki/7-12085.jpg
        www.marzec1968.pl/dokumenty/zalaczniki/7-12086.jpg

        > Gdzie poparcie zakładow pracy? gdzie są Polacy, którzy protest
        > wyrażali zbiórkami pomocy dla strajkujacych studentów?


        "Protesty środowisk akademickich zostały stłumione w całym kraju do końca marca 1968 r.
        Nie znalazły one większego poparcia w społeczeństwie. Komunistyczna propaganda, rozbudzając nastroje antyinteligenckie i antysemickie, przedstawiała je jako prowokację i syjonistyczny spisek.

        W całym kraju w zakładach pracy organizowane były tzw. masówki popierające władze
        i potępiające wystąpienia młodzieży akademickiej. Odbywały się one pod hasłami: „Studenci do nauki, literaci do pióra!”, „Ukarać prowodyrów!”, „Syjoniści do Syjamu!” (sic!), czy „Mośki do Izraela!” ."

        www.11listopada1918.pl
        • hasz0 ___Fanka Amamait Post-PZPR-owskiej "Polityki" IQ=? 06.12.09, 10:52

          Bez wstydna żenada ta paranoja etyczna salonu podziwiać
          Kwaśniewskiego, Cimoszewicza, Kiszczaka, Jaruzelskiego
          tego całego post-PZPR mianowanego na "bohaterów" i "ludzi honoru"!


          To wyjaśnia wszystkie fobie, strachy, awersje, uczulenia i
          uprzedzenia beneficjentów (III RP ukształtowanej w większości przez
          TW i PZPR przy Okrągłym Stole) do Polaka, który widzi sprawy w
          Polsce bez tej myślinowo-aksamitnej zasłonki propagandowo-
          wizerunkowej maskujacej PO-upychane "trupy w szafie".

          ______PO-dobnie jest WŁASNIE W TYM MOMENCIE!_!!!

          Okazłąo się w trakcie przesłuchań Kapicy, że Komisja umoczy
          całą Platformę....że nie da się ustalic jak maja zezawać wszyscy
          mali urzędnicy w wianiuszku nowych pytań jaki wyłonia kolejne
          zeznania...ktore dotkną i Schetynę i Tuska.

          ("Jednym z wątków rozmów ujawnionych przez “Rzeczpospolitą” jest
          próba umieszczenia w zarządzie Totalizatora Sportowego (TS) córki
          Ryszarda Sobiesiaka. Warto wiedzieć, że od lutego 2008 r. do czerwca
          2009 r. w radzie nadzorczej państwowego giganta zasiadał Jerzy
          Kubara, dolnośląski wydawca prasy, bliski znajomy Zbigniewa
          Chlebowskiego ze Świdnicy. 30 czerwca 2009 r. jego miejsce w radzie
          przejęła Monika Rolnik, dyrektor generalna w resorcie Mirosława
          Drzewieckiego.

          To nie wszystko. W państwowej spółce huczy od plotek, że to minister
          sportu miał stać za zmianami na stanowisku szefa oddziału TS w
          Łodzi. W maju 2009 r. zastępcą dyrektora placówki, a kilka dni temu
          jej dyrektorem został Jarosław Wojcieszek, członek PO w regionie
          łódzkim, którego wiceprzewodniczącym jest Mirosław Drzewiecki.")
          _________________________________DLA Amait mentorami
          GODNYMI ZAUFANIA SĄ ...nie np. najlepiej zorientowani w aferze
          hazardowej Waserman i Kempa z PiS-u...(proponowali zaostrzenie
          kontroli przez CBA - Waserman i zaostrzenie kar - Kempa


          Nie ja.........uczestnik wydarzeń w Marcu 1968...
          który pamięta staruszkę 80-letnią pod Politechniką,
          przyniosła 8 kotletów shabowych na strajk..
          czy niezliczoną il. delegacji z zakładów pracy Nyskę
          pełną papierosów i gazet z "Ruchu" ciężąrówkę chleba z "Mamuta"

          ale .....propagandę Władyki z Polityki
          -----
          Autorzy PolitykiDaniel Passent
          Jacek Żakowski
          Janina Paradowska
          Mariusz Janicki
          Wiesław Władyka
          Marek Ostrowski
          Zdzisław Pietrasik
          • hasz0 ______________________Bezwstydna Amamit 06.12.09, 10:59

            Marzec ’68 ...przede wszystkim pokazał antysemityzm; on niejako
            przesłonił wszystkie pozostałe treści Marca.


            Gomułki właśnie, który krzyczał na kardynała Stefana Wyszyńskiego
            , na Leszka Kołakowskiego i innych rewizjonistów.
            Nie tylko krzyczał, także wsadzał do więzienia


            __________________IQ=? __Ammamit ?_____________

            Mazowiecki nie tylko krzyzczal żądał KARY ŚMIERCI wiesz dla kogo?

            Antysemityzm NIE NARODU POLSKIEGO JAK twierdzą Kwaśniewski (patrz
            urocz. w Jedwabnym 2001) ale narzędzie uzywane do dzis przez frakcje
            Natolin Puławy z KC PZPR przysłonił takim durniom jak Ty rozsądek
            swoistą paranoją biznes holocaust! Lecz się na IQ!
            • amamit Re: ______________________Bezwstydna Amamit 06.12.09, 11:11
              Fanką to ja jestem, owszem, dobrych tekstów.
              Bez inwektyw nie potrafisz trepie?????
              • rycho7 natura urodzonych w III Rzeszy 06.12.09, 11:34
                amamit napisała:

                > Bez inwektyw nie potrafisz trepie?????

                On to wyssal z czekolady podarowanej przez hitlerowca dla nadzieji Fuerrera,
                Ojczyzny i Narodu. Splaca dlug od 65 lat. Wtedy sie do Ciebie zrazil. Stracil
                cierpliwosc bo go wczesniej stale obrazalas i bylas niekulturalna.
              • hasz0 ___Twoim językiem TRePIE do Ciebie też nie trafię? 06.12.09, 12:14

                ........żenada! Gdy pisałem moim językiem rozpuściłaś JAKO PIERWSZA
                swój...


                Obraża Cię słowo moje SFORMUŁOWANIE >>>______"fanko"________?>>>

                Czy żydowski epitet "trep" jest u Was kulturalnym słowem
                w Platformie Obywatelskiej? Tak sie do siebie nawzajem zwracacie?

                ......PRZYPOMNIEC TWOJE POSTY Z EPITETAMI pod moim adresem
                ...niesprowokowane ciężka hipokrytko-idiotko?
                • amamit Re: ___Twoim językiem TRePIE do Ciebie też nie tr 06.12.09, 16:37
                  Zakręcony jak szpadel w gó...e #... Już ci napisałam, że nie jestem "was"...
                  aliansie mentalny komucha i nazisty...
                  Obrażają mnie inne twoje sformułowania.
                  • hasz0 ____Przypomnij mi Twoje sformułaowania do mnie OK? 06.12.09, 19:34

                    .........nie chce mi się ich szukać!
                    Bo od lat mocniej OBRAŻAJĄ MNIE WIĘKSI od Ciebie intelektualisci...
                    MAM PROPOSE
                    ustawcie się w kolejkę:
                    1
                    2
                    3
                    4
                    i dajcie mi one week osobno na każdego z Was!

                    "Wy" taka mała zemsta za komucha od każdego z Was!
                    Resztę postów od R7 Scana i piq-a sobie dziś w Św. Mikołaja daruję
      • pan.scan Sdiełano w Polszie 06.12.09, 12:59
        Miecio, marcowy "kombatant" napisał:
        Gdzie poparcie zakładow pracy? gdzie są Polacy, którzy protest wyrażali
        zbiórkami pomocy dla strajkujacych studentów?


        Anonim do władz partyjnych, 25 marca 1968 r.
        Pragnę zawiadomić władze partii, że moja sąsiadka zatrudniona w urzędzie
        celnym - poczta, jej mąż w Wojsku Polskim, jest syjonistką, propagującą
        ideologię syjonizmu w miejscu zamieszkania. Nazywa się ona Szymla. Szymla
        jest pochodzenia żydowskiego. Matka jej uciekła z Polski do Austrii, gdzie
        przeciwko naszemu krajowi prowadzi wrogą propagandę. Szymla wstąpiła w
        poczet kandydatów PZPR. Legitymacja partyjna jak się zwierzyła do mojej
        córki ma jej służyć tylko po to, aby walczyć o silne państwo izraelskie.
        Powiedziała te słowa: .. Uważaj, że ja do partii idę bez przekonania. Będę
        miała lepiej, a po drugie wiesz nasz ruch żydowski nakazuje wstępowanie do
        partii. A po co to się chyba domyślasz".
        Szymla dalej zwierzyła się córce, że będzie u nich w pracy organizowała
        wycieczkę do państw kapitalistycznych. Chce skorzystać z okazji i pozostać
        u matki. Powiedziała córce, że jej wycieczkę załatwi koleżanka z
        Centralnego Urzędu Ceł, która jest również zabitą syjonistką. Szymla i jej
        mąż do nas, do sąsiadów mówili, że Izrael ma wielką przyszłość. Musi
        zawojować światem bo teraz liczą trzy miliony ludności. Położą na łopatki
        kraje arabskie. Rodzina Szymlów świętowała zwycięstwo Żydów w wojnie
        czerwcowej. Jestem bezpartyjnym starszym człowiekiem, Polakiem z krwi i
        kości. Byłem za granicą, wszędzie reprezentowałem dobre imię Polski, dziś
        nie mogę się zgodzić, że ci Żydzi. którzy tyle lat pili naszą polską krew
        tak się nam odwdzięczają. Ze względów chyba dla was zrozumiałych nazwiska
        swego ujawnić nie mogę. Jestem przekonany, że [przez] fakt ucieczki matki
        z Polski, szkalowanie naszego kraju Szymla nie może być kandydatem PZPR.
        [nteczytelne słowo] życzy partia [partii]. dobry jest jej kierunek, aby
        oczyściła się z tych zdrajców, którzy nie gorzej
        naszą ojczyznę zaprzedali jak rząd sanacyjny.

        Odpis w MUW 599.d.JI. W nagłówku: nr 31. Na marginesie: tow. Wiśniewskiemu
        do wykorzystania.

        List Józefa Ledwonia do redakcji "Polityki", 8 maja 1968 r.

        Szanowny Panie Redaktorze
        Od pewnego czasu moja córka Małgorzata lat 10, uczennica III kl. szkoły
        podstawowej w Gliwicach przychodzi do domu z płaczem, że dzieci nie chcą
        się z nią bawić, bo jest Żydówką. Faktycznie tak nie jest, ale to jest
        poniżej ludzkiej godności tłumaczyć się komukolwiek. (..) Zwroty w
        rodzaju: "mama zabroniła mi bawić się z Żydówkami" nie pochodzą przecież
        od samych dzieci!
        Jeśli możecie zajmijcie się tą sprawą w szerszym aspekcie, gdyż nie jest
        wykluczone, że mój przypadek nie jest odosobniony. Obrona dzieci,
        niezależnie od ich pochodzenia, musi być moralnym obowiązkiem każdego
        uczciwego człowieka. Nie sprzeciwiam się opublikowaniu mojego listu w
        całości.


        List Beaty Dąbrowskiej do Władysława Gomułki, 23 marca 1968 r.

        Jestem studentką III-ego roku wydziału filozofii. Dnia 20-tego marca br. o
        godz. 20-ej wieczorem zostałam zatrzymana przez funkcjonariuszy Służby
        Bezpieczeństwa MSW na ulicy i przewieziona do Pałacu Mostowskich.
        Zasłyszane wówczas zdania do tego stopnia mną wstrząsnęły, że pragnęłabym
        pokrótce streścić je, a niektóre dokładnie zacytować. I tak usłyszałam:
        1.Jak się pracuje pani między Żydami?
        2.Ilu było Żydów wśród zbierających podpisy w Związku z "Dziadami"?
        3.Paru taka inteligentna i nie zauważyła zalewu żydostwa na katedrach u
        pani na wydziale?
        4.Pani rozumie, że my Polacy musimy wreszcie dojść do głosu, bo tak, długo
        jak Żydzi zajmują wszystkie stanowiska, Polacy wybić się nie mogą. I tak
        np. dla pani może nie wystarczyć miejsca w katedrze.

        A oto, jakie podawano mi przykłady na to, jak "Żydki popierają Żydków":
        a)Żydek Baczko (profesor UW) wylansował Piotra Hoffmana.
        b)Przełęcki (Żydka) Zabludowskiego (pierwszy docent, drugi - doktor).
        c)Chyba Pani zauważyła, jaką reklamę zrobiły Żydki Andrzejowi
        Rapaczyńskiemu i Włodkowi Rabinowiczowi (obaj są bezspornie
        najzdolniejszymi studentami na wydziale).
        5.Pani jest przecież czystej krwi aryjką.
        6.My rozumiemy, że niektóre panie podniecają się do innych ras. I tak np.
        niektóre lubią Murzynów, a inne Żydów,
        7.Czy Paru w dalszym ciągu upiera się przy polskości tego starego żydziska
        Słonimskiego?

        Przy czym okazało się, że przesłuchujący mnie funkcjonariusze traktują
        słowo Żyd jako obelgę. Gdy bowiem, zmuszana do rozróżniania Żydów,
        przyjęłam jako znak rozpoznawczy ciemne włosy, i przesłuchującego mnie
        funkcjonariusza zaliczyłam do Żydów właśnie, usłyszałam: „nie pozwalaj
        sobie za dużo". A przy innej okazji usłyszałam: „zamknij się".
        I tak zapytuję Was, co to znaczy, że w Polsce Ludowej w 24 lata po
        okupacji hitlerowskiej znowu mówi się językiem hitlerowców i ONR-owców?
        Darzę Was Obywatelu l-szy sekretarzu tak dużym szacunkiem, iż wierzę, że
        zajmiecie się tą sprawą i pozwolicie mi odzyskać wiarę w dobre imię Polaka-
        obywatela Polski Ludowej, czy też w człowieku poprostu.
        Dąbrowska Beata

        Do Komitetu Warszawskiego PZPR
        16 marca 1968

        Towarzysze!

        Ja, syn robotnika warszawskiego popieram Wasze stanowisko zajęte w dniach
        zajść w Warszawie rozpętane przez siły działające na szkodę Polski i to
        przez tych, którym Polska Ludowa dała lepsze warunki życia niż ja je
        dostałem. Władza ludowa powierzyła im piastowanie stanowisk państwowych.
        Oni chcieli wykorzystać je do własnych celów godzących w interesy Polski.
        Dlatego ja domagam się od was i władz centralnych o skończenie raz na
        zawsze z sjonistymi i o wypędzenie ich do Izraela. Niech nie mącą nam
        spokojnej pracy, a my byli Warszawiacy żebyśmy mogli otrzymać mieszkania i
        powrót do Warszawy po wypędzonych sjonistach. Bo to oni się rozpanoszyli w
        Warszawie, moim kosztem kształcili swoje dzieci, a dla mnie do dziś jako
        dziewięcioletniego dziecka, który przypadkowo przeżył powstanie
        warszawskie nie ma miejsca w Warszawie. Jeszcze raz zapewniam Was
        towarzysze, możecie liczyć na moje poparcie.
        Sokół Władysław


        Anonim do władz partyjnych, 27 marca 1968 r.
        Wielce Szanowny Towarzyszu Rudolf.
        Kobiety Warszawy - członkinie Ligi Kobiet, solidaryzują się ze
        stanowiskiem Partii i jej Komitetu Centralnego w sprawach ostatnich
        tragicznych zajść w stolicy.
        Równocześnie pragniemy zwrócić uwagę na to aby przy oczyszczaniu stanowisk
        politycznych i społecznych z ludzi nie mających nic wspólnego z budowaniem
        socjalizmu w Polsce nie pominąć wreszcie Zarządu Głównego Ligi Kobiet i
        redakcji pism kobiecych.
        Nie chodzi o to, że tam roi się od Żydówek ale roi się od sjonistek, tj.
        Sobierajska, Aszkenazy, Lutowska, Drum[?-nieczytelne], Koszutska, synowa
        Zambrowskiego O. Aszkenazy itd. W dniach agresji Izraela szalały z radości
        mówiąc "na co my czekamy, bierzmy transparenty i wychodźmy na ulicę". M.
        Aszkenazy po powrocie z Izraela mówi "obozy konc.[entracyjne] mogły być
        tylko w Polsce, bo tu był po temu klimat". To rzekome stanowisko jej
        rodziny w Izraelu - zapewniamy Was Towarzyszu, że to także jej stanowisko.
        Nie może inaczej rozumować teściowa Zambrowskiego.
        Uważamy, że w W[arsza]wie i w kraju jest dostateczna liczba kobiet na
        kierowniczki organizacji i pism kobiecych. Sprawa ta już dawno nurtuje
        kobiety polskie. Czekałyśmy na zmiany na ostatnim zjeździe L[igi] K
        [obiet], [ale Wy] niestety nic nie zmieniliście w obsadzie personalnej.
        Zaufajcie kobietom Polkom oddanym i przygotowanym do pełnienia
        odpowiedzialnych stanowisk. Już dość prowadzenia naszych organizacji i
        naszych pism przez Żydowki-sjonistki. Więcej zaufania do polskich ludzi
        pracy partyjnych i bezpartyjnych. Ciężko okupujemy ten kult Żyda, który u
        nas trwał od 1945 r. Czas na otrzeźwienie. Gdy nie zmienicie rażących
        obsad stanowisk nie będzie zaufania do dalszych posunięć KC PZPR.
        Oczekujemy na widoczn
        • haszszachmat Jaki Ty Miecio jesteś Pan Scan? Ty jesteś zwyczajn 06.12.09, 13:42
          y bezrozumny osioł i pachołek służb tow. Moczara.

          Popieraący inną oślicę Moczara d/s Prawdy w wydaniu Platformy
          Obywatelskiej.

          Te listy PZPR-owców, ktore ty cytujesz zadedykuj włąsnie jej
          Katarasińskiej-Śledzińskiej
          .....palancie, nawet nie
          rozumiesz
          że się kompromitujesz sam bez mojego udziału?
          ___________IQ=?
          ________________
          • pan.scan Dla przypomnienia, Mieciu. 06.12.09, 14:07
            forum.gazeta.pl/forum/w,13,103375545,103379985,Alez_Mieciu_ja_nie_uwazam_ze_wyrzuciles.html
        • amamit Re: 06.12.09, 17:30
          Małgorzata Golicka-Jabłońska - fragmenty Rób swoje. Bądź sobą!, Biblioteka Kroniki tom 2 (2006)

          Józef Śreniowski – jeden z tych, którzy poruszyli lawinę – pisał w 1985 roku w Berlinie Konrad Tatarowski.

          Śreniowski był jedną z najważniejszych i najbardziej zasłużonych postaci łódzkiej opozycji. Gdyby nie on, to pewnie środowisko dysydenckie zawiązałoby się tu z kilkuletnim opóźnieniem – uważa Wojciech Hempel.

          W listopadowe popołudnie 2006 roku, człowiek, do którego odnoszą się te opinie siedzi w fotelu, w moim pokoju i popija gorzką herbatę (bez cytryny i bez cukru – zaznacza). Drobny, szczupły, ubrany w szary, robiony na drutach sweter, z biało-czarną jedwabną apaszką wokół szyi. Mówi powoli, bardziej do swoich myśli, niż do mnie, starannie dobierając słowa. Dramatyczne niekiedy wydarzenia sprzed lat przypomina ze spokojem. Niektóre fakty i osoby przemilcza (musiałbym je ukazać w złym świetle – twierdzi). O sobie mówi skromnie, bardzo zwięźle, jakby nieco nieśmiało

          Józef Śreniowski urodził się 5 lutego 1947 roku w Łodzi. Oboje rodzice: Maria Krystyna z domu Oppenauer i Stanisław pochodzili ze Lwowa – wspomina. Ogromnie Lwów kochali, opłakiwali jego utratę i cierpieli z tego powodu. Po przyjeździe do Łodzi otaczali się więc podobnymi do siebie przybyszami i szukali znajomości z kresowiakami (wychowywany w nostalgicznej atmosferze Józef sam też uważa się za lwowiaka). Rodzice zamieszkali w hotelu “Monopol”, gdzie ulokowano większość przybyłej kadry naukowej. Mój ojciec był historykiem prawa, uczniem Oswalda Balzera i Stanisława Kutrzeby, profesorem na Wydziale Prawa nowo powstałego Uniwersytetu Łódzkiego, mama – wtedy jeszcze magister, historyk historiografii – związała się z Wydziałem Filozoficzno-Historycznym uczelni. Dla nikogo nie było tajemnicą, że przed wojną w “Monopolu” mieścił się dom publiczny. Ta funkcja powróciła wraz z odnalezieniem się właściciela hotelu. Wystarczyło, że lokator wyszedł do pracy, a już właściciel wynajmował jego pokój na godziny. Wkrótce przeprowadziliśmy się do kamienicy przy ulicy Kościuszki 60. Zajęliśmy lokal na czwartym piętrze bez windy i wody. W takich warunkach trudno było mieszkać z małym dzieckiem.
          Po moim urodzeniu rodzice postanowili starać się o większy lokal. Po długich zabiegach otrzymali przydział na mieszkanie przy ulicy Laurowej, na Radogoszczu. Nie przypuszczali wówczas, że nasza rodzina przeżyje w nim aż 40 lat. Radogoszcz to bardzo zróżnicowana dzielnica. Obok zamożnych lekarzy mieszkała tam łódzka biedota, obok Polaków – Niemcy. Na Laurowej miałem wielu kolegów – towarzyszy dzieciństwa i szkoły podstawowej. Do dziś lubię Radogoszcz, czego nie mogę powiedzieć o Łodzi.
          Bardzo wcześnie straciłem ojca. Zmarł w 1957 roku, kiedy miałem zaledwie 10 lat. Ojciec poświęcał sporo czasu mnie i mojej nieco młodszej siostrze Barbarze. Czytał nam książki, zabierał na wycieczki, nauczył kochać przyrodę i góry. Pamiętam, że po śmierci ojca zaczęło odradzać się harcerstwo i mama zgodziła się, żebym się do harcerstwa zapisał. Moja drużyna wchodziła w skład Hufca Promienistych na Bałutach. Harcerstwo tak mnie pochłonęło, że ucierpiała na tym moja nauka w szkole średniej. Chodziłem do słynnego “Kopra”, czyli I Liceum im. Mikołaja Kopernika. Byłem tak zajęty w harcerstwie, że nie miałem czasu się uczyć, spotykać z przyjaciółmi, nie miałem czasu inaczej żyć. Jeździłem na obozy harcerskie w Polsce i za granicę (w 1963 r. spędziłem kilka tygodni na obozie w Jugosławi).
          W harcerstwie obserwowaliśmy różne zmiany. W 1964 roku, ku naszemu zdumieniu, pozwolono, aby władze harcerskie pochodziły z wyboru, a nie z mianowania. W moim hufcu towarzysze z Komendy Chorągwi postanowili, że przeforsują swojego kandydata. Zwołano zebranie, na które przybyli harcmistrz Marian Wdówka i komendantka Chorągwi Anna Rossel-Kicińska. (Młodym drużynowym bardzo nie podobała się ta druhna.) W imieniu starszych i młodszych drużynowych zapytałem wtedy, czy ta forsowana kandydatka będzie pracowała na złoty order czy na uśmiech dziecka. Po zebraniu Anna Rossel-Kicińska poprosiła, żebym ją odprowadził do domu. Mieszkała na Żubardziu. Pamiętam, że odprowadzałem ją do trzeciej w nocy i ta, bez wątpienia piękna kobieta przekonywała mnie, sporo młodszego od niej druha, że propozycja Chorągwi jest słuszna i tak właśnie trzeba postąpić.
          Tak się złożyło, że moja drużyna obsługiwała wybory na kandydata hufca. Okazało się, że nasz kandydat przeszedł, a kandydat partii odpadł. Wiosną 1964 roku zrozumiałem, jak wiele mogą zwykli ludzie, jeśli mają siłę. To była dla mnie i moich kolegów dobra lekcja demokracji. Pytano mnie później: Dlaczego druh nie jest w partii? – Bo się jeszcze nie zdecydowałem – odpowiadałem. – Przecież to poważna sprawa. – To może by druh się zdecydował, inaczej druh nie będzie mógł pracować. – No to nie będę…
          W 1965 roku rozstałem się z harcerstwem. Trzy lat później na konkurs “Polityki” napisałem rozprawkę pt. “Wspomnienia instruktora harcerskiego”, w której rozprawiłem się z biurokratyzacją harcerstwa i odbieraniem mu samodzielności przez interwencje z komitetów partyjnych. Dostałem pierwszą nagrodę. Taki był ostateczny finał mojej harcerskiej przygody.

          Po stronie zysków tych lat druh Śreniowski mógłby zapisać: doświadczenie w pracy z ludźmi, umiejętność radzenia sobie w każdych warunkach, ujawnienie talentu pedagogicznego i znakomitego kontaktu z młodzieżą, przekonanie, że potrafi być w zgodzie ze swoimi poglądami i powiedzieć “nie”, nawet jeśli tych poglądów nie aprobuje większość.

          W roku akademickim 1964/65 Józef Śreniowski zaczął studiować socjologię na Uniwersytecie Łódzkim. Dzisiaj z perspektywy czasu uważa, że nauka szła mu kiepsko, co więcej sądzi, że chyba nie nadawał się na studenta wyższej uczelni, bo im słabiej byłem przygotowany, tym lepsze stopnie dostawałem. Przełom nastąpił dopiero na III roku. Wtedy na dobre rozsmakował się w nauce i związał ze Studenckim Kołem Socjologów na tyle aktywnie, że na jedną kadencję sprawował nawet funkcję prezesa. Tam poznał ciekawe indywidualności. Wspólnie z Pawłem Boskim, Iloną Przybyłowską, Małgorzatą Stefanowską i Tadeuszem Walendowskim organizowali sympozja, jeździli na badania terenowe, pochłaniali stosy książek i dyskutowali, dyskutowali, dyskutowali…
          W 1967 r. Śreniowski pojechał na obóz naukowy do Złoczewa pod Sieradzem. Udając socjologa występowałem w roli historyka – powie dzisiaj. W Złoczewie, na trasie ważnego szlaku handlowego mieszkali przed wojną Żydzi i Polacy. Żyli w zgodzie, szanując wzajemnie sąsiadów. To była historia, choć o dialogu między wyznawcami różnych religii nikt wówczas nie słyszał. Złoczewianie opowiadali Śreniowskiemu, że proboszcz katolickiej parafii i tutejszy rabin spotykali się codziennie na rynku. Jednego dnia pierwszy kłaniał się rabinowi proboszcz, drugiego – rabin proboszczowi. Po wymianie uprzejmości zatrzymywali się na rynku i wiedli półgodzinną dyskusję. Nie dłuższą i nie krótszą. W sam raz. Po czym każdy udawał się w swoją stronę. Wzajemne kontakty mieszkańców miasteczka bardzo interesowały młodego adepta socjologii, chciał więc dociec, w jakich okolicznościach dochodziło do manifestowania wrogich postaw i przykładów antysemityzmu. Pracy na ten temat jednak nie napisał.
          • amamit Re: 06.12.09, 17:30
            Przykładne studiowanie przerwały na IV roku wydarzenia marcowe w 1968 roku. Józef Śreniowski ma 21 lat i studiuje na Uniwersytecie, kiedy na łódzkich murach pojawią się napisy “Literaci do pióra” i transparent “Żydzi na Kołymę” – napisał publicysta ukrywający się pod pseudonimem Jan Frycz w “Biuletynie Łódzkim” w 1985 roku. Nie trzeba wielkiego obycia z historią, aby zrozumieć prymitywny mechanizm kolejnego pogromu inteligencji w tym kraju. Nie trzeba; ale Józef to obycie ma. Jego rodzice są historykami. W pełnym książek domu historia Polski, także ta najnowsza jest jak powietrze. Oddycha się nią… Józef zostaje jednym z przywódców Marca w Łodzi4.
            Podczas zebrania studentów zwołanego przez władze uczelni Śreniowskiego wraz z pięcioma innymi kolegami wybrano delegatem Wydziału Ekonomiczno-Socjologicznego UŁ. Drogo za ten wybór musiał zapłacić. Po spacyfikowaniu strajku został na rok zawieszony na uczelni w prawach studenta. Studia i praca magisterska musiały poczekać. Zaczęła się inwigilacja i zatrzymywanie. Wielokrotnie przebywał wtedy w areszcie przy ulicy Sienkiewicza, ówczesnej siedzibie SB. Życzliwy opozycyjnym studentom prof. Konrad Jażdżewski – dyrektor Muzeum Archeologiczno-Etnograficznego w Łodzi zatrudnił wówczas Śreniowskiego jako laboranta w dziale archeologicznym. Później został asystentem w dziale etnograficznym. Karierę muzealnika przerwał po niespełna dwóch latach. W 1970 r. wrócił na studia, a w 1971 r. uzyskał stopień magistra, za pracę pod tytułem Praktyki socjologiczne trzech pokoleń polskich humanistów, napisaną pod kierunkiem profesora Jana Lutyńskiego. Na moje pytanie, kto z ówczesnych profesorów był dla niego autorytetem, Józef Śreniowski wymienia pięć osób. Byli to prof. Tadeusz Pawłowsk i – logik i filozof, prof. Jan Lutyński – socjolog, dr Hanna Malewska – psycholog, dr Tadeusz Miller – statystyk i prof. Kazimiera Zawistowicz-Adamska – etnograf.
            Z sentymentem słucham, że to od prof. Zawistowicz-Adamskiej, pod kierunkiem której sama studiowałam, Śreniowski uzyskał cenną radę. W latach 1971–74 był stypendystą Studium Doktoranckiego w Instytucie Filozofii i Socjologii PAN w Warszawie. Kiedy zwlekał z wyborem tematu pracy doktorskiej profesor Zawistowicz poradziła mu, aby zostawił miasto i wyjechał w teren, gdzie na pewno znajdzie temat. Stypendysta posłuchał rady doświadczonego badacza, wyjechał na Kujawy, znalazł arcyciekawą wieś, zebrał nawet sporo materiału, ale pracy doktorskiej nie napisał. Może miał za słabą motywację, a może za mały doping i opiekę ze strony promotora? Dziś nie pora to rozstrzygać. Życie przynosi rozwiązania, których się najmniej spodziewamy. Może zresztą Śreniowski – wnikliwy obserwator otaczających zjawisk – tylko sądził, że będzie mógł bez przeszkód i swobodnie badać świadomość chłopską i poznawać społeczność wiejską?
            Tymczasem znów pochłonęły go aktualne wydarzenia polityczne, a zainteresowanie mieszkańcami wsi przeszło na robotników.

            W całej Polsce uniwersytecka młodzież głęboko wstrząśnięta wydarzeniami politycznymi żyje w nieswoim świecie – napisał w marcu 2006 roku Józef Śreniowski. To zupełnie nie był nasz świat – ludzi młodych – a także wielu naszych nauczycieli akademickich czy licealnych, naszych rodziców czy duszpasterzy. Traciliśmy kolegów relegowanych z uczelni czy z pracy, ekspatriowanych z kraju z paszportem w jedną stronę. Niektóre wydziały na uczelni zlikwidowano, wyciągnięto z kapelusza sforę docentów marcowych, wcześniej nieznanych nauce ani dydaktyce, i propagandowe trąby jerychońskie w telewizji, rozmaitych “Trybunach Ludu”, “Walkach Młodych”, “Prawach i Życiach”, zespole filmowym “Profil” i innych aktywach propagandy.
          • hasz0 Ammamit spadaj mi z autorytetami o nterpretacji 68 06.12.09, 19:51
            www.uml.lodz.pl/_plik.php?id=2050
            "Senat Rzeczypospolitej Polskiej uważa, że działania Komitetu Obrony
            Robotników i Komitetu Samoobrony Społecznej KOR dobrze przysłużyły
            się Ojczyźnie.

            Lista członków Komitetu Obrony Robotników i Komitetu Samoobrony
            Społecznej KOR:
            Jerzy Andrzejewski (1909-1983),
            Stanisław Barańczak,
            Konrad Bieliński,
            Seweryn Blumsztajn,
            Bogdan Borusewicz,
            Andrzej Celiński,
            Mirosław Chojecki,
            Ludwik Cohn (1902-1981),
            Jerzy Ficowski (1924-2006),
            Stefan Kaczorowski (1899-1988),
            Ks. Zbigniew Kamiński (1900-1991),
            Wiesław Piotr Kęcik,
            Jan Kielanowski (1910-1989),
            Leszek Kołakowski,

            Anka Kowalska,
            Jacek Kuroń (1934-2004),
            Edward Lipiński (1888-1986),
            Jan Józef Lipski (1926-1991),

            Jan Lityński,

            Antoni Macierewicz,

            Adam Michnik,
            Halina Mikołajska (1925-1989),
            Ewa Milewicz,

            Emil Morgiewicz,
            Piotr Naimski,[...],
            Wojciech Onyszkiewicz,
            Antoni Pajdak (1894-1988),
            Zbigniew Romaszewski,
            Józef Rybicki (1901-1986),
            Aniela Steinsbergowa (1896-1988),
            Adam Szczypiorski (1895-1979),

            Józef Śreniowski,
            Maria Wosiek,

            Henryk Wujec,
            Wacław Zawadzki (1899-1978),
            Ks. Jan Zieja (1897-1991),
            Wojciech Ziembiński (1925-2001).

            Uchwała podlega ogłoszeniu w Dzienniku Urzędowym Rzeczypospolitej
            Polskiej "Monitor Polski".

            Marszałek Senatu

            Bogdan Borusewicz
            ------------
            "Podczas zebrania studentów zwołanego przez władze uczelni
            Śreniowskiego wraz z pięcioma innymi kolegami wybrano delegatem
            Wydziału Ekonomiczno-Socjologicznego UŁ. Drogo za ten wybór musiał
            zapłacić. Po spacyfikowaniu strajku został na rok zawieszony na
            uczelni w prawach studenta. Studia i praca magisterska musiały
            poczekać. Zaczęła się inwigilacja i zatrzymywanie. Wielokrotnie
            przebywał wtedy w areszcie przy ulicy Sienkiewicza, ówczesnej
            siedzibie SB. Życzliwy opozycyjnym studentom prof. Konrad
            Jażdżewski - dyrektor Muzeum Archeologiczno-Etnograficznego w Łodzi
            zatrudnił wówczas Śreniowskiego jako laboranta w dziale
            archeologicznym. Później został asystentem w dziale etnograficznym.
            Karierę muzealnika przerwał po niespełna dwóch latach. W 1970 r.
            wrócił na studia, a w 1971 r. uzyskał stopień magistra, za pracę pod
            tytułem Praktyki socjologiczne trzech pokoleń polskich humanistów,
            napisaną pod kierunkiem profesora Jana Lutyńskiego. Na moje pytanie,
            kto z ówczesnych profesorów był dla niego autorytetem, Józef
            Śreniowski wymienia pięć osób. Byli to prof. Tadeusz Pawłowsk i -
            logik i filozof, prof. Jan Lutyński - socjolog, dr Hanna Malewska -
            psycholog, dr Tadeusz Miller - statystyk i prof. Kazimiera
            Zawistowicz-Adamska - etnograf.

            Z sentymentem słucham, że to od prof. Zawistowicz-Adamskiej,
            pod kierunkiem której sama studiowałam, Śreniowski uzyskał cenną
            radę. W latach 1971-74 był stypendystą Studium Doktoranckiego w
            Instytucie Filozofii i Socjologii PAN w Warszawie. Kiedy zwlekał z
            wyborem tematu pracy doktorskiej profesor Zawistowicz poradziła mu,
            aby zostawił miasto i wyjechał w teren, gdzie na pewno znajdzie
            temat. Stypendysta posłuchał rady doświadczonego badacza, wyjechał
            na Kujawy, znalazł arcyciekawą wieś, zebrał nawet sporo materiału,
            ale pracy doktorskiej nie napisał. Może miał za słabą motywację, a
            może za mały doping i opiekę ze strony promotora? Dziś nie pora to
            rozstrzygać. Życie przynosi rozwiązania, których się najmniej
            spodziewamy. Może zresztą Śreniowski - wnikliwy obserwator
            otaczających zjawisk - tylko sądził, że będzie mógł bez przeszkód i
            swobodnie badać świadomość chłopską i poznawać społeczność wiejską?

            Tymczasem znów pochłonęły go aktualne wydarzenia polityczne, a
            zainteresowanie mieszkańcami wsi przeszło na robotników
            • amamit A jaśniej...??? 06.12.09, 20:04
              Nie wiem o co ci chodzi...
              Mam spadać z Józefem Śreniowskim? Z tekstem, który ochoczo podchwyciłeś? Czy z kim-czym?
              Łałtorytecie od siedmiu boleści.
          • haszszachmat ________PO-szukiwacz antysemityzmu? jak Ty? 07.12.09, 10:50
            który krzyczał na kardynała Stefana Wyszyńskiego, na Leszka
            Kołakowskiego i innych rewizjonistów. Nie tylko krzyczał, także
            wsadzał do więzienia.

            Pytałem a kto żądął kary śmierci dla biskupa?
            Slepa na jedno oko?


            wiele fantomów i okrzyków z wiosny 1968 r. ciągle widać i słychać
            dookoła
            Tak? o tym jakos nie piszecie!
            że
            przedstawiciel diaspory żydowskiej Abraham Foxman gdy
            prokuratura umorzyła dochodzenie w sprawie »afery felietonowej«, ,
            występując wzorem gestapo krytykując decyzję prokuratury zwrócił
            się do samej Unii Europejskiej z wnioskiem o »zamknięcie Radia Maryj
            a dobry znajomy Kuronia, postkomunistyczny aparatczyk
            Olek "Prezio" Kwaśniewski wypowiedział się swego czasu o
            ujawnianiu teczek Służby Bezpieczeństwa i Wojskowych Służb
            Informacyjnych, że jest to "wrzucenie granatu w szambo"
            , bo
            kolejne dokumenty wyprowadzane na światło nie dają jeszcze
            pełnego wizerunku byłego "komandosa" z lat 60., trockisty i osobnika
            biegającego kiedyś, w latach 40 i 50. ubiegłego wieku z naganem po
            warszawskim Żoliborzu, gdzie agitował za nową, narzuconą przez
            okupanta sowieckiego władzą komunistyczną to Kuroń mianował się
            samozwańczo przedstawicielem CAŁEJ opozycji antykomunistycznej,
            dążąc do eliminacji za pomocą służb specjalnych PRL konkurencyjnych
            środowisk do grupy KOR-owskiej. Kiedy Jacek Kuroń
            walczył o
            polską odmianę maoizmu, Tadeusz Mazowiecki, honorowy patron nowej
            lewicy, wprowadzał polską wersję rewolucji kulturalnej na froncie
            walki z niepokornym duchowieństwem, a biskupem Kaczmarkiem w
            szczególności!
            Pytałem kto żądął kary śmierci?


            Marzec ’68 odkrywał głębokie konflikty i rozczarowania społeczne,
            ujawnił też siłę oporu społecznego i istnienie młodego pokolenia,
            które zaczęło głośno mówić swoim głosem. Ale przede wszystkim
            pokazał antysemityzm; on niejako przesłonił wszystkie pozostałe
            treści Marca. Antysemityzm w 1968 r. nie wziął się znikąd. Syndrom
            antysemicki ma w Polsce długą historię, daleko sięgającą w
            przeszłość, grubo przed 1939, 1941 i 1946 r., i miał wiele wcieleń,
            w tym także tragicznych i niezwykle, boleśnie wstydliwych.

            Dzisiejsza dyskusja wokół książki „Strach” Jana Tomasza Grossa
            stawia przed Polakami lustro,
            w którym wszyscy musimy się
            przejrzeć, nawet jeśli niektórzy twierdzą, że jest to lustro mocno
            wykrzywione. Ale ono stoi i wiele w nim widać.

            #########################################################


            Chcesz na te słowa MOJEJ kontry "trepie"?O "nieautorytetu" bo
            nie zniżam sie do oszczerczej załganej proagandy żydokomunistycznej?
            ograniczajac się do konkretnych faktów przeczacych waszym
            pomóieniom wyssanym z palca Kiszczka i Kuronia
            ?
    • rycho7 Re:__________________Pamiętacie inwektywy: #=PEDAŁ 06.12.09, 11:28
      hasz0 napisał:

      > wszyscy patrzyli na mnie jak na pedofila

      Zamiesc ponownie swa fotke "z jezyczkiem". Sprawdzimy to ponownie empirycznie.

      Nie sadze abys pojmowal tresc pojec pedal, pedofil. To przeciez jecestwo
      spowiednika.
      • hasz0 niestety Rychu7 mojefotosy cenzor kauje jako spam 06.12.09, 12:15

        • hasz0 _____fanka i fan dobrych tekstów choć zakłamanych? 06.12.09, 12:19
          Oszczerczych, wulgarnch i podłych?
          Dobre teksty to są te które służą dobru.
          Moja Ty Fanko piczej "dobrej" literatury aquanetowej.
          • rycho7 Jak Kali ukrasc krowe to dobrze, ... 06.12.09, 18:56
            hasz0 napisał:

            > Dobre teksty to są te które służą dobru.

            Hasz ma monopol na dobre teksty, to sa te ktore sluza Haszowi.

            Twoim Haszu problemem jest to, ze nawet nie usilujesz przekonac. Uwazasz, ze
            powinnismy jak marny proch lezec u stop Twego Wiekuistego Autorytetu. Wlasnie
            dlatego nie jestes dla na autorytetem, a wrecz odwrotnie.
    • pis_da_wam_w_nos Re: ____________________Pamiętacie inwektywy: #=P 07.12.09, 17:30
      ło matko nie, a musza
Pełna wersja