hasz0
08.12.09, 09:47
Durniom pokazałem czym się TU STALE kompromitują!
jak mogą dziś czytać doniesienia w gazetach o
KOLJNYCH NIEPOTREZBNYCH ŚMIERCIACH leakrzy w szpitach, pielegniarek,
młodych zdrowych pacjentów, którzy nie mieli wczesniej żądnych
powikłań po przebytych chorobach?
Jak możecie jeszzce mnie atakować by bronić ten rząd obleśnych
usmieszków z obrzydzenia godnym haniebnym, bezczelnym,
tupeciarskim pijarem, tak wrednym i fałszywym, że PRL jawi się mniej
obmierzłym. Przynajmniej nie udawali świętoszków...
Gdy PORÓWNAĆ twarz ministra środowiska
i jego wrednego zastepcy...widziałem jego uśmiech ...potem
obserwowałem na kilku kanałach...chyba mu ktoś z pijarowców zwrócił
uwagę...ale ten który zobaczyłem zapamietam do końca życia!
TAK FAŁSZYWEGO I WREDNEGO UŚMIECHU JAKO ŻYWO NIGDY NIE WIDZIAŁEM
JAK SIE TA MENDA Z WYPISANYM NA TWARZY FAŁSZEM NAZYWA JAKOŚ TAK
NA g
pOZA TYM WSZYSCY JAKOŚ TAK SEPLENIĄ
Wszystkie modele komputerowe podają rozkład
przestrzenny temperatury globu całkowicie
niezgodny z obserwacjami. Wedle nich w rejonie
tropikalnym, w wyniku efektu cieplarnianego
temperatura troposfery winna wzrastać wraz z
wysokością, osiągając na poziomie 10 km wartości 2
- 3 razy wyższe niż na poziomie ziemi. Tymczasem
balonowe pomiary temperatury pokazują zjawisko
odwrotne. Podobnie modele komputerowe przewidują,
że efekt cieplarniany wywołany emisją CO2 przez
człowieka spowoduje największy wzrost temperatury
w rejonach polarnych. Według raportu IPCC z 1990
r., w rejonach tych temperatura powietrza może
wzrosnąć nawet o 12oC. Tymczasem pomiary wskazują,
że od około r. 1930 do końca lat 1990. temperatura
powietrza Arktyki obniżyła się o ponad 2oC
(Przybylak, 2000), a w latach 1961 - 1999 w trzech
stacjach na Antarktydzie od około 2 do 4oC (Daly,
2000). Tak więc politycy nie powinni na podstawie
wyników modelowania komputerowego klimatu
podejmować decyzji wpływających na globalną
ekonomie i los przyszłych pokoleń.
Słoneczny parasol
Wyjaśnienia obecnego ochłodzenia należy szukać
poza Ziemią. Decydują o nim cykliczne zmiany
aktywności Słońca i promieniowanie kosmiczne.
Powiązanie Słońca z klimatem ziemskim jest bez
porównania prostsze i mocniejsze niż terrestrialne
zależności klimatyczne. O decydującej roli tych
zmian w skali Układu Słonecznego świadczą
obserwacje ocieplenia atmosfery Marsa, plutona,
Jowisza, Neptuna i jego księżyca, jakie nastąpiło
wciągu ubiegłych 20 lat (Holt-Gimenez, 2007;
Fenton et al., 2007; Ravilious, 2007; Reddy, 2005;
Wikipedia, 2008). Dlatego astrofizyczne obserwacje
są lepszą podstawą długoterminowego prognozowania
zmian klimatu niż modele nie uwzględniające
czynnika kosmicznego. W 1991 r. duńscy
meteorologowie E. Friis-Christensen i K. Lassen
wykryli, że temperatura powietrza Półkuli
Północnej w latach 1861-1989 ściśle zależała od
aktywności Słońca (Friis-Christensen and Lassen,
1991). Podważało to hipotezę o ogrzewaniu klimatu
przez człowieka. Jednak przyczyna tej zależności
nie była jasna, gdyż w czasie zmian aktywności
Słońca ilość energii docierającej do Ziemi różniła
się zaledwie ok. 0,3 proc. od średniego dopływu,
co było wartością zbyt małą do wyjaśnienia wahań
ziemskiej temperatury.
Dopiero sześć lat później Svensmark i
Friss-Christensen rozwiązali zagadkę: znaleźli
ścisłą zależność pomiędzy wielkością zachmurzenia
a natężeniem promieniowania kosmicznego i
nasłonecznieniem. Głównym mechanizmem okazały się
promienie kosmiczne, których strumień docierający
do Ziemi z głębi Wszechświata regulowany jest
aktywnością Słońca, zmieniającą się cyklicznie co
około 11 lat. W okresie dużej aktywności linie
pola magnetycznego w rejonach tzw. plam
słonecznych przebijają się ponad powierzchnię
naszej gwiazdy, uciekają z wiatrem słonecznym aż
do krańców Układu Słonecznego i odpychają po
drodze nadlatujące ku nam promienie kosmiczne. W
okresach małej aktywności Słońca więcej cząstek
tego promieniowania dociera do troposfery, gdzie
zderzają się z atomami powietrza i tworzą jądra
kondensacji, wokół których skrapla się para wodna.
Powstaje wtedy więcej chmur, które jak parasol
chronią nas przed nadmiarem ciepła i chłodzą
atmosferę. Parasol ten otwiera i przymyka Słońce
(Svensmark and Friis-Christensen, 1997; Svensmark,
2007; Landscheidt, 2003).f
Teraz jesteśmy w takim właśnie okresie małej
aktywności Słońca. Jak oficjalnie ogłosiła NASA,
11 grudnia 2007 r. weszliśmy w 24. cykl słoneczny,
który osiągnie maksimum w latach 2010-2011. W tym
dniu pojawiła się pierwsza plama słoneczna, po
poprzednim cyklu, w którym przez długie okresy
plam nie obserwowano - to było przyczyną obecnego
ochłodzenia. W ciągu kilku ostatnich lat tzw.
wielki pas transmisyjny Słońca, w którym gorąca
plazma krąży wewnątrz naszej gwiazdy, spowolnił
swoją szybkość o połowę. Po około 20 latach odbije
się to na liczbie plam słonecznych (i na innych
wskaźnikach aktywności Słońca). Wtedy wejdziemy w
25. cykl, którego szczyt przypadnie na rok 2022 i
będzie najniższy z dotychczasowych (rys. 4.).
Nowa epoka lodowa?
Przez ponad 100 lat, od roku 1890 do 2000, trwała
faza tzw. współczesnego optimum solarnego. Po niej
weszliśmy w fazę współczesnego minimum solarnego i
od 2002 r. pomiary temperatury globu wskazują
ochłodzenie, a nie ocieplenie. Astronomowie
przewidują, że 25. cykl może stać się początkiem
długotrwałej, znacznie obniżonej aktywności
Słońca, podobnej do okresu Małej Epoki Lodowej (od
około 1350 do 1900). W jej najzimniejszym okresie,
zwanym minimum Maundera, średnia temperatura była
o 2oC niższa niż obecnie(Archibald, 2008). Wtedy
rzeki w Europie i Bałtyk zamarzały całkowicie a
susze, nieurodzaje i głód były zjawiskiem
powszechnym. Lodowce alpejskie wpływały w doliny,
pokrywając domy i pola zwałami lodu i moren. Tak
niska aktywność słoneczna i temperatura jak w
minimum Maundera przewidywana jest około 2200 r.
(Landscheidt, 2003). Ale już wcześniej, w latach
2012-2015 cykl słoneczny nr 24 przyniesie znaczne
ochłodzenie a największe zimno przypadnie na lata
2050-2060 (rys. 5.).
Handel odpustami
W świetle nowych danych przepowiednie IPCC
dotyczące ocieplenia klimatu wywołanego