markv501
09.12.09, 16:26
To filosem maja przewage w dyskusjach z antysem
W swoich wyjazdach inspekcyjnych do krajow europejskich i am pln
bylem pytany przez tubylcow o “polskim antysem” . W podobnej
sytuacji bylo zapewne wielu forumowiczow. Przekonalem sie takze ze
pytajacym chodzilo nie tyle o ogoly a moje wlasne poglady. Do
zasadniczych pytan moi interkulorzy dochodzli okrezna droga.
Wiec najpierw wyjasnialem co robie i ile klas ukonczylem. Nastepnie
mowilem, ze moj dom ma trzy lazienki i ze w dwoch zainstalowalem
bidety, rzecz nieznana w wiekszosci am domow, dalej przysiegalem ze
to nie mnie przylapano na kradziezy butelki wodki w dzielnicowym
samie. Nastepnie przedstawialem swoja malzonke i dawalem troche
czasu aby rozmowca mogl sie przekonac o braku siniakow na takowej
czyli conajmniej od tygodnia takowa nie byla bita. Te drobne
siniaczki na szyi malzonki sa rezultatem forplay skromnie
wyjasnialem, a zauwazajac zainteresowanie przyjaciolki rozmowcy
dodawalem, ze w jezyku polskim mamy sliczna nazwe dla tych oznak
milosnych igraszek i czy w jezyku angielskim maja podobne. Czesto
w tym momencie zona kopala mnie w noge a moj rozmowca odciagal na
bok swoja przyjaciolke.
Jest calkowicie usprawiedliwione i l o g I c z ne, ze zanim dam sie
w spor z antysemem czekam aby wyjasnil mi sprawy zasadnicze : kiedy
ostatnio sie podmyl, jak czesto bije zone itd, itp.
Czyli sytuacja jest: jakgdyby w szachach gral zawsze bialymi i mogl
zawsze doprowadzic do remisu.
Ciezkie jest zycie antysemow, tak, tak