hansgrubber 10.12.09, 23:29 1. www.youtube.com/watch?v=UIVNQRZwRO0 2. Ja wole Grossa. Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
melord Re: Pogrom kielecki - Gross 10.12.09, 23:36 hansgrubber napisał: > 2. Ja wole Grossa. wiadomo...nic nowego autograf POP Grosa masz?? Odpowiedz Link Zgłoś
melord juz sam do siebie piszesz? 10.12.09, 23:56 bywszy1 napisał: > > bo cie krajanie obesr... yudku...sam siebie yudzisz?? leb ci przymarzl do konara...podrap sie ucho moze zmarzlina odpusci zlasowany wczesniej mozg "odtaje"... Odpowiedz Link Zgłoś
bywszy1 Re:nie e do siebie+ 11.12.09, 00:11 przeczez czytasz obesrany.polaczku. I nawet odpowiadasz? Czy komus jeszcze cos odgryzles w trakcie lizania? Odpowiedz Link Zgłoś
bywszy1 Re: ?+ 11.12.09, 00:33 czy ty,polaczkowaty, sie na tym znasz? czy melord ci polizal i cos odgryzl?-tak dziwnie skowyczesz. Odpowiedz Link Zgłoś
bywszy1 Re: juz sam do siebie piszesz?+ 11.12.09, 12:29 folksdojcz polaczkowaty wielojajowy zaszczekal. czy juz wszystkim psom sasiedzkim jaja poodgryzales? Kozernych wieprzy w przyrodzie nie ma. czego cie w szkole uczyli oprocz lizania i gryzienia? Takie zwyczaje byly u SS-opy i SA-omy,przodkow twoich? Odpowiedz Link Zgłoś
haszszachmat _tajny WyROK Andersa na wszystkich Żydach w Polsce 11.12.09, 14:08 .......akurat w DNIU 4 lipca 1946 był KOSZMARNIE ZŁY DZIEŃ dla bolszewików z PPR i KPP, NKWD i UB!!! 1) Pierwszy dzień procesu ________w Norymbedze w sprawie ZBRODNI w Katyniu!!!!!!!!!__________ 2) Święto państwowe USA w ambasadzie USA w Polsce w hotelu Polonia zaproszeni oficjele z wszystkich państw!!!!! dziennikarze! ...... Byłaby katastrofa wizerunkowa..ale cóż KPP w GW patrz Gross, Michnik Humer.."w dniu pogromu Zydow przebywali w Kielcach wysocy przedstawiciele centrali MBP, w tym Adam Humer Dyrektor MBP" ################# Wywiad z KRZYSZTOFEM KĄKOLEWSKIM, autorem "Umarłego cmentarza" - O tym, co zdarzyło się 4 lipca 1946 r. w Kielcach, mówi się: pogrom kielecki. Czy słusznie? - To nie był pogrom, czyli wymordowanie przez mieszkańców Kielc przebywających w tym mieście Żydów, ale pacyfikacja z udziałem sił wojskowo-milicyjnych. - A jaki był udział mieszkańców Kielc w zabiciu 41 lub 43 Żydów i zranieniu około 100? - To była operacja militarna przeprowadzona przez siły podległe komunistom bez udziału ludności cywilnej. - Ale nawet powszechnie szanowani historycy, np. prof. Wojciech Roszkowski, prof. Jerzy Eisler czy prof. Andrzej Paczkowski, piszą, że to mieszkańcy Kielc wymordowali około 40 Żydów. - Tak zwany pogrom kielecki badałem przez kilkanaście lat. O ile wiem, żaden ze wspomnianych historyków nie zajmował się nim. Ich przedstawienie wydarzeń z 4 lipca 1946 r. w żaden sposób nie odbiega od interpretacji, którą jeszcze tego samego dnia, czyli 60 lat temu, komuniści narzucili Polakom i niemal całemu światu. Niestety, rzetelna wiedza o tym, co wydarzyło się wtedy w Kielcach, była i jest nikła. Dotyczy to również zdecydowanej większości historyków czasów najnowszych. Gdy mówi się lub pisze o tzw. pogromie, to błąd goni błąd, a brak elementarnej wiedzy jest przerażający. - Proszę o przykłady. - Zacznę od tego, że zabitymi nie byli rodowici mieszkańcy Kielc żydowskiego pochodzenia (jak wynika z danych Ministerstwa Administracji Publicznej, 13 stycznia 1946 r. ludność żydowska skupiona była w 9 miejscowościach w województwie kieleckim, a w sumie liczyła 1300 osób - red.). Jedynymi kieleckimi Żydami, którzy zginęli 4 lipca, była pani Fischowa i jej dziecko, zabici przez milicjanta Mazura. - To kim byli zamordowani? - Żydami, którzy po wojnie przyjechali do Kielc, głównie ze Związku Sowieckiego, w tym z ziem wschodnich II RP, z zamiarem opuszczenia ich po krótkim pobycie. Większość z nich chciała wyjechać z Polski, przede wszystkim do Palestyny. Mieszkali w domu przy ul. Planty 7. Był to duży budynek, podzielony na dwie części: "lepszą" i "gorszą". W tej pierwszej mieszkał "kwiat" kieleckiego Urzędu Bezpieczeństwa i partii (PPR), w tym wiele osób żydowskiego pochodzenia. W drugiej - Żydzi, dla których pobyt w nim miał charakter przystanku, byli tam po prostu skoszarowani. Na ogół dość dobrze mówili po polsku, trudnili się w większości handlem i rzemiosłem. Część z nich była ortodoksyjnymi Żydami, część kibucnikami, a jeszcze innych określiłbym mianem syjonistów, czyli zwolenników utworzenia państwa żydowskiego. Zauważę, że gdyby doszło do prawdziwego pogromu, to tłum rozprawiłby się z Żydami zarówno z części "lepszej", jak i "gorszej". Tymczasem do walki, bo to była walka, choć bardzo nierówna, doszło jedynie w części "gorszej". - Jak przebiegały wydarzenia? - Należy zacząć od Henia Błaszczyka, który był wtedy niespełna 9- latkiem. Dziecko miało zaginąć 1 lipca i odnaleźć się 3 lipca wieczorem. O jego zaginięciu ojciec Walenty Błaszczyk poinformował milicję dopiero wtedy, gdy syn się odnalazł. Nazajutrz, 4 lipca, po godz. 8 rano pomaszerował z Heniem, swoim sąsiadem Antonim Pasowskim oraz jego szwagrem Dygnarowiczem, do siedziby I komisariatu MO w Kielcach, by poinformować o zaginięciu syna. Ojciec powiedział, że syn został porwany przez Żydów i przebywał w podziemiach kamienicy przy ul. Planty 7. Miano na nim dokonać rytualnego mordu, zakończonego wytoczeniem krwi, która posłużyłaby do wyrobu macy. Chłopcu udało się jednak uciec. Henio potwierdził słowa ojca, agenta UB. Współpracownikami UB byli również Pasowski i Dygnarowicz. Nie zadbali nawet o to, by sprawdzić, czy kamienica przy ul. Planty 7 ma piwnice. A nie ma. - Milicjanci uwierzyli? - Nie wykluczam, że część z nich mogła wierzyć w wersję Henia, ale z pewnością nie komendant komisariatu sierżant Edmund Zagórski, który to stanowisko objął 3 czerwca 1946 r. Z reguły na interwencje milicja wychodziła wówczas w 2- lub 3-osobowym składzie. W tym przypadku było inaczej. Przez miasto ruszyła grupa 14 milicjantów, w mundurach lub po cywilnemu, Henio, jego ojciec, Pasowski oraz Dygnarowicz. Szli ul. Sienkiewicza, główną ulicą Kielc, zatrzymując przechodniów i ogłaszając, że ten oto chłopczyk, wskazując na Henia, uciekł z rąk Żydów, którzy mieli go zabić, a jego krew przeznaczyć na macę. Krzyczano, że 11 innym dzieciom Żydzi wytoczyli już krew. - Jak reagowali mieszkańcy Kielc? - Widząc, że milicja nie tylko zwraca się do nich w normalny sposób, bez gróźb, ale wręcz zachęca do pójścia ze sobą, szli zaskoczeni i zaciekawieni. Przypomnę, że w tamtych czasach gromadzenie się nawet grupy 3 - 5 osób powodowało legitymowanie, rewizję osobistą lub zatrzymanie. Zgromadzenia były surowo karane. Istotne jest też zdanie sobie sprawy z tego, że kielczanie musieli być mocno zdumieni zachowaniem milicjantów. - Dlaczego? - Byli oni bowiem powszechnie uważani za sprzymierzeńców czy raczej sługusów reżimu, na czele którego, jak sądzono, stali ludzie pochodzenia żydowskiego. Ci kielczanie, którzy słyszeli zachęty milicjantów, nie mogli zatem pojąć, dlaczego akurat oni występują przeciwko Żydom, skoro Żydów jest pełno - jak uważano - na czele partii i UB. - Gdzie, zdaniem Pana, przebywał pomiędzy 1 a 3 lipca 1946 r. Henio Błaszczyk? - We własnym domu, gdzie ojciec, Pasowski i Dygnarowicz uczyli go, co ma mówić na komisariacie. - Skoro, jak Pan twierdzi, to nie był pogrom, a operacja wojskowo- milicyjna, to musiała być zaplanowana? - Na długo przedtem, zanim z I komisariatu MO wyszedł pochód milicjantów wraz z Heniem, wojsko i Urząd Bezpieczeństwa byli w stanie gotowości bojowej. Przed gmachem UB przy ul. Focha stanęły oddziały 4. pułku piechoty. Jego żołnierzom powiedziano wtedy, że przy ul. Planty Żydzi przetrzymują i mordują dzieci. - Kto kierował akcją? - Mózgiem całej operacji byli funkcjonariusze NKWD, przede wszystkim mjr Michaił Aleksandrowicz Domin, Dyomin czy Demin, bo występuje w źródłach pod różnymi nazwiskami, z Jewsekcji, komórki NKWD zajmującej się kwestiami żydowskimi. Bezpośrednio akcją - z balkonu - kierował mjr Władysław Spychaj, który zmienił nazwisko na Sobczyński. Był on agentem sowieckim przed wojną, a w czasie okupacji działał zarówno na rzecz Gestapo, jak i NKWD, z tym że najcenniejsze informacje przekazywał Sowietom, był zresztą oficerem NKWD. Sporo do powiedzenia miał też Adam Humer. - Ten sam, który w latach 90. miał głośny proces za zbrodnie komunistyczne i został w nim skazany? - Ten sam, ale dodam, że Humer w ogóle nie był sądzony za zbrodnie w Kielcach. Ja z nim rozmawiałem na początku lat 90., gdy jeszcze jego nazwisko nie było głośne. Oficjalnie Humer został skierowany do Kielc, by nadzorować referendum, które odbyło się 30 czerwca 1946. W czasie tzw. pogromu instruował swoich podwładnych, kogo mają aresztować, by potem skazać na śmierć. - Mjr Dyomin do Kielc przybył na kilka miesięcy przed 4 lipca 1946 r. (wyjechał stamtąd 2 tygodnie później). Jaki był udział Sowietów w zbrodni kieleckiej? - Nie ulega dla mnie wątpliwości, że kluczowy. [b]To Moskwa zaplanowała i przygotowała ten mord. Jej wykonawcami byli Polacy służąc Odpowiedz Link Zgłoś
haszszachmat Gdy naiwny Zachód usłyszał o wyroku na WsZySTkich 11.12.09, 14:13 Żydach w Polsce .............. ...zrozumiał KONIECZNOSC 1) wyroku wykonanym na anstysemickich nacjonalistach polskich w Katyniu 2) okupacji Polski przez czerwoną straż chroniącą ZYDów Odpowiedz Link Zgłoś
haszszachmat ____________i tak to dziś 11.12.09, 14:14 _______ wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Jaruzelski-to-bohater-ktory-uratowal-Polske,wid,11767905,wiadomosc.html Odpowiedz Link Zgłoś
haszszachmat ____________naiwni jak dzieci we mgle 11.12.09, 14:16 www.youtube.com/watch?v=lj2iZPgA0YM&feature=related Odpowiedz Link Zgłoś
hasz0 Re: ____________naiwni jak dzieci we mgle 11.12.09, 18:45 forum.gazeta.pl/forum/w,13,104226864,104238871,_wizerunkowo_pasujecie_do_siebie_jak.html Odpowiedz Link Zgłoś
eres2 Nie tylko w samych Kielcach 11.12.09, 21:37 Pogrom kielecki, w trakcie którego zamordowano 42 osoby, miał swój ciąg dalszy. Licznych masakr dokonywano w pociągach. Oto co pisze o pogromach w pociągach Bożena Szaynok: >>4 lipca 1946 r. miały również miejsce pogromy Żydów w pociągach. Z pociągu relacji Lublin – Wrocław, który ok. godz. 13 przyjechał do Kielc, zostało wyciągniętych na stacji dwóch Żydów. Byli atakowani przez ok. 100-osobowy tłum. Usiłowało ich bronić dwóch milicjantów. Po odjeździe pociągu po wagonach chodzili harcerze i cywile szukając dalszych ofiar. Na kolejnych stacjach Żydzi byli wyciągani z pociągu i mordowani. „Pomiędzy 2 a 3 stacją zatrzymano pociąg w lesie. Znów wywleczono Żyda z wagonu [...]. Żołnierze zastrzelili go”. W sprawozdaniu Komitetu Żydowskiego w Częstochowie do MAP ocenia się, że „[...] zostało zabitych co najmniej 6 osób, które bądź wyrzucono z okien pociągu, bądź zakopywano przy torze”. Na stacji Piekoszów (8 km od Kielc) spotkał się wspomniany pociąg z pociągiem relacji Wrocław – Lublin. jeden z pasażerów tego pociągu, Anszel Pikuszewicz wspomina: „[...] przed naszym odjazdem z tamtego pociągu podniosły się krzyki, gwałtowne nawoływania [...], z naszego pociągu wyszedł żydowski oficer (za nim padły dwa strzały). Zobaczyliśmy, że pada martwy”. Pasażerowie jadący z Kielc opowiadali o zamordowaniu przez Żydów 30 polskich dzieci i polskiego kapitana. „8 Żydów z naszego pociągu próbowało uciec, wśród nich kobieta w wieku 60 lat, złapano ich i od razu na szynach obok wagonów zabito kamieniami i kolbami karabinów [...]. Pociąg został przez dyżurnego kolejowego zatrzymany specjalnie dłużej, aby dać tłumowi możność znalezienia jak najwięcej Żydów”.<< >>Bruman Piątek czekał 4.7. na stacji w Kielcach na żonę, która miała tego dnia wrócić z Wrocławia. „Na peronie znajdowało się sporo mężczyzn [...]. Z chwilą gdy pociąg wjechał na stację, zaczęto z wagonów wypychać ludzi [...], zaczęto ich zabijać [...], tłum był niesamowicie rozwścieczony i histerycznie wykrzykiwał, że Żydzi pomordowali w piwnicach nasze niewinne polskie dzieci, a krew wzięli na macę [...], podczas mordowania widziałem [...] osobników w mundurach polskich formacji wojskowych lub militarnych [...]. Trupów leżących na terenie dworca naliczyłem siedem”. Także w innych pociągach przejeżdżających lub wyjeżdżających z Kielc Żydzi byli atakowani, wyrzucani z pociągu, oddawani w ręce milicjantów lub kolejarzy. O zbrodniach kieleckich pisało zresztą wielu innych historyków i działaczy żydowskich. Polecam zapoznanie się z lapidarną relacją człowieka, który przybył kieleckim Żydom z pomocą – Icchaka Cukiermana - „Antka” w jego książce „Nadmiar pamięci”. Do dziś powtarzany jest mit o odrodzeniu w Polsce życia żydowskiego. Historyk Andrzej Żbikowski pisze: "Trudno mówić o odrodzeniu żydowskiego skupiska w Polsce – Żydzi tu wracali, ale tylko nieliczni potrafili znaleźć dla siebie miejsce; podejmowali więc taką pracę, jaką mieli do zaofiarowania przesiedleńcom ich polityczni przywódcy, współpracujący z władzami politycznymi. [...] Panikę wywoływały wieści o coraz to nowych pogromach – w Krakowie (zdewastowano synagogę), Rzeszowie, Parczewie, Kielcach, o „akcji kolejowej” (w wyniku napadów podziemia zbrojnego na pociągi z repatriantami z Rosji zginęło około 200 Żydów). W sumie po wojnie, w nowej Polsce, straciło życie półtora do dwóch tysięcy Żydów. Jak widać, na życzliwość ogółu Polaków nie można było liczyć, pozostawała władza ludowa, przynajmniej programowo zwalczająca antysemityzm i chętnie zatrudniająca żydowskich inteligentów.” Odpowiedz Link Zgłoś
eres2 Kazanie 11.12.09, 21:42 wygłoszone przez Naczelnego Rabina Wojska Polskiego, ppłk. dra Dawida Kahane, nad grobem ofiar pogromu w Kielcach 8 lipca 1946: >W małych i dużych miastach, po wsiach i miasteczkach, a często i w szczerym polu, stoją rzędem mogiły otoczone sztachetami. Na wiosnę, kiedy pola i lasy napełniają się zielenią, w dzień zaduszny albo w inny jakiś dzień uroczysty, pochyla się nad tymi mogiłami sztandary, czyjaś ręka rzuca na nie kwiaty - spadnie czyjaś łza samotna. Tak bywa na całym świecie. U nas Żydów - inaczej. My, Żydzi polscy znamy inne mogiły, na których nieoczekiwane spotkanie żachnie się przechodzień. Mogiły, rozrzucone po całym świecie, jak polne kamienie [...] Do szeregu tych tragicznych mogił przyłącza się dziś jeszcze jedna, mogiła pomordowanych w Odrodzonej Polsce Żydów kieleckich. Ludzie, którzy cudem ocaleli z rąk mordercy niemieckiego, znaleźli okrutną śmierć z rąk faszystów polskich. Nie jest naszą rzeczą w tej chwili analizować, kto ten ohydny pogrom zorganizował. Ale jedno chciałbym w tej uroczystej chwili, w obliczu ofiar pogromu kieleckiego powiedzieć. Istnieje jedna kategoria ludzi, jeden stan w Polsce, który mógłby temu zaradzić, mógłby przeciwstawić się temu nieszczęściu. Stan duchowny, oficjalne czynniki Kościoła katolickiego w Polsce. Kapłani ludu polskiego! Inteligencjo polska! Ludu polski! Czy możecie z czystym sumieniem, po odejściu stąd mówić: "Nasze ręce nie przelały tej niewinnej krwi, nasze oczy tego nie widziały"? Coście zrobili od czasu uzyskania Niepodległości, celem uświadomienia szerokich mas społeczeństwa, zatrutego pięcioletnim jadem hitleryzmu? Biskupi polscy, gdzież Wasz list pasterski w tej sprawie? Czyżby nie były Wam znane encykliki papieskie, wyraźnie zadające kłam wszelkim bredniom o mordzie rytualnym? Czyżby przykazanie "Nie zabijaj!" nie dotyczyło Żydów? Zwracam się do Was w obliczu tej nowej tragedii, aby Wasze ważkie i pełne dostojeństwa słowa skruszyły skamieniałe serca i przyczyniły się do wspólnej i zgodliwej pracy wszystkich obywateli naszego państwa dla ogólnego dobra i szczęścia wszystkich. ("Opinia", nr 2, Łódź-Warszawa, lipiec 1946r.) Odpowiedz Link Zgłoś