Gość: doku
IP: *.chello.pl
28.01.04, 17:34
50 letnia żona, systematycznie od 20 lat katowana przez męża, nie mogła
znaleźć pomocy ani od sąsiadów ani od państwa. Tylko raz mąż jej dostał wyrok
w zawieszeniu, ale bił ją potem nadal, a policja już nic więcej nie chciała
zrobić. W końcu dwóch mężczyzn z sąsiedniej wsi uratowało męski honor naszego
narodu i pobiło na śmierć damskiego boksera - szkoda tylko, że wzięli za to
1000 zł od wdzięcznej żony. Teraz całej trójce grozi dożywocie.
Takie teraz przyszły czasy, że za honorowy męski czyn grozi dożywocie. Co
ciekawe, uratowana przez mężczyzn ofiara maltretowania także jest zagrożona
więzieniem.
Panowie, uważajcie. Kiedy widzicie, że w parku ktoś gwałci wołającą ratunku
dziewczynę, to pamiętajcie, żeby po uratowaniu jej nie wziąć od niej
pieniędzy. Taki przejaw wdzięczności może spowodować, że jakiś prokurator (w
typie damskiego boksera) uzna, że byliście w zmowie z dziewczyną, która
sprowokowała gwałt, żeby można było pobić faceta, którego dziewczyna cóś nie
lubiła.
Mam nadzieję, że polscy prokuratorzy i sędziowie nie okażą się damskimi
bokserami. Zauważcie, że sąsiedzi ofiary i miejscowi policjanci okazali się
ludźmi bez honoru – każdy powinien napluć im na mordę – taka powinna być kara
dla wspólników damskiego boksera.
Każdy zdrowy mężczyzna, który ma siostrę, dobrze wie i czuje, jakie są jego
naturalne prawa i obowiązki wynikające z tego pokrewieństwa. Kiedy mężczyzna
dowiaduje się, że jego szwagier bije żonę – jego siostrę – to honor nakazuje
mu pobić szwagra (jeśli sam jest zbyt słaby, to wspólnie z innymi członkami
rodziny lub z przyjaciółmi) w taki sposób, aby obrażenie szwagra były
wielokrotnie większe niż obrażenia jego żony. Powinien też ostrzec szwagra,
że jeżeli jeszcze raz ją tknie, to zostanie pobity na śmierć. Taka właśnie
powinna być zwyczajowa śmierć damskiego boksera – nie od noża, nie utopienie
czy powieszenie, ale tradycyjne pobicie i skopanie z skutkiem śmiertelnym,
jako symbol wdeptania w ziemię szmaty, która nie zasługuje na miano człowieka.
Sprawa komplikuje się w państwie prawa, ponieważ brat musi dać czas policji
na wypełnienie swoich obowiązków. Jeżeli jednak policja nie potrafi obronić
jego siostry, musi wziąć sprawy w swoje ręce. Takie działanie brata w
państwie prawa powinno być uznawane jako obrona konieczna. Niezależnie jednak
od faktycznej kwalifikacji jego czynów przez prawo, brat, który nie broni
siostry przed mężem-sadystą, traci honor.
Oczywiste jest, że honorowy mężczyzna broni nie tylko swojej siostry, córki i
matki, ale w razie czego potrafi obronić także obcą kobietę, gdy sytuacja
tego wymaga.
Śmierć damskim bokserom!
Kto czuje prawo, ten rozumie, że to jest obrona konieczna, a więc zabójcy
mogą być ewentualnie skazani tylko za przekroczenie granic obrony koniecznej.
Żona - ofiara damskiego boksera – musi zostać uniewinniona, nawet jeśli
zapłaciła im z góry, gdyż maltretowany człowiek ma prawo się bronić i prosić
o ratunek, szczególnie jeśli policja nie chce mu pomóc.
Śledźmy z uwagą sprawę, gdyż solidarność damskich bokserów – sadystów
bijących bezbronne żony i córki - może okazać się dla prokuratora i sędziego
ważniejsza niż honor Polaków. Nie pozwólmy, aby świat zaczął myśleć, że w
Polsce nawet prokuratorzy i sędziowie katują swoje żony.