polski_francuz
17.01.10, 09:44
czyli cos dla Cyniola i al Kochola.
Praca Einsteina "O Elektrodynamice Ciał w Ruchu" nie miala ponoc zadnych
cytowan mimo, ze korzystala z innych prac. Korzystanie z innych prac nie jest,
Boze bron, zadnym grzechem. Tylko Bog stworzyl swiat z niczego, ludzie juz
tylko posuwaja wiedze o swiecie do przodu. Wiedze, ktora juz ktos, kiedys
zaczal tworzyc.
Brak cytowan jest powaznym grzechem naukowym. Ba, nawet nieuczciwoscia.
Dlaczego? Ano, bo jedynym, w miare uczciwym, sprawdzianem jakosci naukowca i
jego pracowitosci sa cytowania kolegow i kolezanek. Im wiecej cytowan tym
lepiej, bo tym bardziej wiedza stworzona przez naukowca jest rozpowszechniana.
To znaczy, ze inni uznaja, zes stworzyl cos, co ich zainspirowalo do ich
wlasnych prac.
Oczywiscie jest i tu wiele przekretow. Pierwszy, ze mozna sie samemu cytowac.
Jest to oczywiste bo sie z wlasnych prac korzysta. Ale moze byc przesadne.
Inny przekret to niepisana umowa z kolegami z innego osrodka by sie wzajmnie
cytowac. Tez niepiekne, ale powiedzmy ze stworzenie artykulu i jego akceptacja
do dobrego czasopisma jest juz wystarczajaco trudne by sobie jeszcze takimi
rzeczami zwracac glowe.
No i tu dochodzimy do ostatniego przekretu: niecytowanie prac z ktorych sie
korzysta. To jest powazny grzech, spotykany czesto wsrod konkurentow ktorzy
walcza "leb w leb" o jakis cel. Przykladem takiego celu byla "zimna fuzja"
wodoru w porowatych zeolitach czy odkrycie szczepionki przeciwko AIDS.
I tym, ponoc, zgrzeszyl Eisntaein.
Na jego obrone, dodajmy, ze trudno sie falszerzowi i zlodziejowi prac zapisac
w historii. Naukowcy sa na ogol bezwzgledni w traktowaniu prawdy i bezlitosni
w wyrokowaniu na oszustow. Tak, ze osobiscie nie sadze, ze bylo to oszustwo.
Byc moze nieuczciwosc jedynie. Ktora sie karze tym, ze sie o niej mowi.
Goodday
PF