Gość: doku
IP: *.mofnet.gov.pl
13.02.02, 16:19
Taka jest natura. U szympansów i goryli jest tak samo. Mężczyźni to urodzeni
mordercy, kobiety to dawczynie życia.
Zdaję sobie sprawę, że nie każda kobieta była w ciąży, a nie każdy mężczyzna
był w wojsku czy próbował zabić kogoś w cywilu. To są jednak przypadki
patologiczne (chorych nie biorą do wojska), natomiast dla zdrowych ludzi
uogólnienie powyższe jest dobrym przybliżeniem. Dlatego dla ustalenia uwagi i
klarowności dalszego wywodu nie będą używał terminu "kobiata" tylko "dawczyni
życia", a zamiast terminu "mężczyzna" będę pisał "urodzony morderca".
Od razu nasuwa się pytanie, dlaczego urodzeni mordercy próbują pouczać
dawczynie życia w tematyce dawania życia. Przecież dawczynie życia czują temat,
czują życie w sobie, stwarzają je i pielęgnują w swoim ciele. Czego w tym
temacie mogą nauczyć je urodzeni mordercy? Dlaczego urodzeni mordercy twierdzą,
że lepiej znają wartość życia i lepiej wiedzą, kiedy i jak dawać życie?
Dlaczego urodzeni mordercy czasem mówią, że szanują życie bardziej niż
dawczynie życia? Dlaczego urodzeni mordercy nie powiedzą sobie: "dawanie życie
to nie nasza działka, nie rozumiemy i czujemy tego zagadnienia, uczmy się więc
od dawczyń życia"?
Kluczem do wyjaśnienia tego pozornego paradoksu jest zrozumienie, jaką wartość
ma życie dla urodzonego mordercy? A dokładniej, na czym polega korzyść, którą
ma urodzony morderca z życia? Odpowiedź jest prosta: wartość życia dla
urodzonego mordercy polega na tym, że mają kogo mordować.
Urodzeni mordercy nazywają to "poświęcaniem życia" i dlatego określają życie
mianem "swięte". Życie dla urodzonego mordercy ma wartość tylko taką ile jest
warte to, w imię czego można życie poświęcić. Największą wartość dla urodzonych
morderców życie miało w imperium azteckim, gdyż wierzyli oni, że tylko
morderstwo zapewni im przychylność bogów.
Jaką wartość ma dawczyni życia dla urodzonego mordercy? Oczywiście dużą tylko
wtedy, gdy urodzi wiele dzieci, gdy będzie można poświęcić więcej istnień, np.
na wojnie. Życie jest święte dla urodzonych morderców, bo święta jest sprawa
dla której mordują (z reguły chodzi tu o dóbra, które można zabrać przegranym w
wojnie).
Dla dawczyń życia, życie ma naturalną wartość samą w sobie, nie rodzą po to,
aby urodzeni mordercy mogli je "poświęcić" (mordować) dla swojej przyjemności.
Mimo to każda dawczyni życia daje tyle życia ile może, bo taką ma naturę. Jedna
robi to lepiej, druga gorzej, a każda popełnia błędy, bo jest tylko
człowiekiem. A urodzeni mordercy mordują, bo taka jest ich natura, jedni robią
to lepiej, inni gorzej ...
Ale ci mordercy, którzy pouczają dawczynie, jak dawać życie, są szczególnie
perfidnymi złoczyńcami. A ci co dali nabrać się na ich propagandę niech wiedzą,
że najpierw trzeba zaprzestać mordowania, najpierw trzeba pozwolić wszystkim
dzieciom zestarzeć się bez zagrożenia ze strony morderców, a dopiero wtedy
urodzeni mordercy mogą być w stanie zrozumieć, na czym polega wartość życia.
Tylko pomagając dawczyniom i szanując ich decyzje można zrozumieć życie.