Dresno to nie Hiroszima

14.02.04, 18:47
Ostatnio często wychodzi sprawa bombardowania Drezna.
Opisane jest to w artykule
www.rense.com/general49/dres.htm



Nie wygląda to bombardowanie zbyt dobrze, ale opis jest niepełny.
Trzeba dodać, że alianci mieli prawo podjąć srodki odwetowe przeciw Niemcom.
Niemcy zrównały z ziemią Warszawę i zabiły 200 tys. cywilów.
Niemcy atakowały na ślepo Londyn swoimi pociskami V1 i V2. Itd.
Drezno to była odpowiedź. Wojna to nie zabawa. Popełniasz zbrodnie takie jak w Warszawie, to za nie płacisz.

Bombardowanie Drezna więc jest czymś zupełnie innym, niż nuklearny holokaust w Hiroszimie i Nagasaki.


A nazywanie Churchilla "monster" w artykule to już przesada. To Churchill był po dobrej stronie, a nie Hitler. Jeżeli już używać takich emocjonalnych określeń jak "monster", to bardziej pasuje ono do Hitlera.
    • Gość: Jan Re: Dresno to nie Hiroszima IP: *.dip.t-dialin.net 15.02.04, 10:38
      oko za oko,zab za zab..?Jestes chrzescianin albo dupa?Co Jesus powiedzial?
      • de_oakville Re: Dresno to nie Hiroszima 15.02.04, 11:10
        Gość portalu: Jan napisał(a):

        > oko za oko,zab za zab..?Jestes chrzescianin albo dupa?Co Jesus powiedzial?

        To, ze Drezno bylo bombardowane podczas II-giej wojny swiatowej nie jest dla nikogo
        tajemnica. Nepotrzebnie zginelo duzo ludzi. Podobnie niepotrzebnie gineli ludzie
        pod Stalingradem (Niemcy i Rosjanie), pod Kurskiem itd. Po prostu wojna byla
        niepotrzebna. Uczcijmy ofiary, cieszmy sie, ze Drezno jest odbudowywane i wroci
        do dawnego blasku. Oby nigdy wiecej nie bylo wojny. Ale nie rozdrapujmy ran, bo
        to nikomu nie sluzy. Po przed II wojna swiatowa pisano w Niemczech o oderwaniu
        Gdanska od Rzeszy przez "obca nikczemnosc" ("fremde Niedertracht"). I to nie w
        pojedynczych artykulach w gazetach tylko w atlasach swiata wydawanych w ogromnym
        nakladzie. Jakie nastawienie psychiczne mogla otrzymac mlodziez wychowywana na takich
        atlasach? Jezeli tego typu artykul o Dreznie ma uczcic pamiec ofiar, to w porzadku,
        ale jesli ma wywolac wrazenie, ze bombardowanie Drezna
        "wola o pomste do nieba", to juz wkrotce caly glob ziemski zamieni sie w jedna wielka
        ruine po III wojnie swiatowej.
    • Gość: S.Poniatowski To historia,nie aktualnosci.Zmien forum IP: 196.28.63.* 15.02.04, 11:08
    • Gość: doku Bombardowanie uchodźców w Dreźnie ... IP: *.chello.pl 15.02.04, 14:22
      ... było bezsensownym ludobójstwem, natomiast zbombardowanie Hiroszimy i
      Nagasai uratowało miliony Japończyków minimalnym kosztem. Amerykanie celowo
      wybrali słabo zaludnione, przemysłowe miasta, chociaż mogli uderzyć np. w
      Tokio - chcieli oszczędzić straty w ludności cywilnej. Natomiast Drezno
      zbombardowano tak, aby zabić jak jak najwięcej ludzi.

      Bomby Amerykańskie rzuciły natychmiast na kolana wielomilionową uzbrojoną po
      zęby i doskonale okopaną armię Japonii. Bomby, które spadły na Drezno ani na
      chwilę nie obniżyły morale armii niemieciej, a być może tylko je podniosły
      poprzez wzniecenie wiekszej nienawiści w żołnierzach i oficerach niemieckich.
      • Gość: polishAM Re: Bombardowanie uchodźców w Dreźnie ... IP: *.nas53.philadelphia1.pa.us.da.qwest.net 15.02.04, 16:57
        Totalny nonsens. O wyborze miast zadecydowały ich uwarunkowania geologiczne i
        warunki pogodowe. Wiadomo, że najlepszy efekt bomba A daje w miastach
        bezwietrznych położonych w niecce. W Nagasaki również mieszkał największy
        odsetek chrześcijan. Ta dzielnica przestała istnieć. Dla cynicznego mordercy
        pokroju doku, to oczywiście nieistotny fakt.
        • Gość: chala kogo doku zamordowal? IP: *.rdu.bellsouth.net 15.02.04, 17:58
          cynicznie oskarzasz , bez dowodow. smieciu antysemicki. do czarnej roboty,
          gdzie twoje miejsce, nieuku.
      • watto Re: Bombardowanie uchodźców w Dreźnie ... 15.02.04, 17:58
        Ciekawe...
        Zabicie 100 tys. cywilów jest dobre, kiedy jest pragmatyczne?
        Podobnie Stalin mógłby sie tłumaczyć. Terror bolszewicki i głód na Ukrainie był konieczny, żeby wystraszyć opozycję... Było to pragmatyczne, wiec dobre.

        Dziwna mentalnosc...
        Masz prawo tylko do odwetu (dzieki temu uczysz wroga, że nie opłaca mu sie popełniać zbrodnie), ale nie do pragmatycznych zbrodni przeciw cywilom.

        Amerykanie zabili setki tysiecy cywilów w Japonii nie po to, żeby chronić swoich cywilów, ale żeby łatwiej wygrać wojnę i zmusić Japonie do całkowitej kapitulacji.
        To jest typowe podejscie dla nazistów, stalinowców i bolszewików.
        Dążenie do całkowitej destrukcji wroga to atawizm, rzadko spotykany nawet w świecie zwierząt.
        • sen.dzia.li Re: Bombardowanie uchodźców w Dreźnie ... 15.02.04, 19:56
          watto napisał:

          > Ciekawe...
          > Zabicie 100 tys. cywilów jest dobre, kiedy jest pragmatyczne?
          > Podobnie Stalin mógłby sie tłumaczyć. Terror bolszewicki i głód na Ukrainie
          był
          > konieczny, żeby wystraszyć opozycję... Było to pragmatyczne, wiec dobre.
          >
          > Dziwna mentalnosc...
          > Masz prawo tylko do odwetu (dzieki temu uczysz wroga, że nie opłaca mu sie
          pope
          > łniać zbrodnie), ale nie do pragmatycznych zbrodni przeciw cywilom.
          >
          > Amerykanie zabili setki tysiecy cywilów w Japonii nie po to, żeby chronić
          swoic
          > h cywilów, ale żeby łatwiej wygrać wojnę i zmusić Japonie do całkowitej
          kapitul
          > acji.
          > To jest typowe podejscie dla nazistów, stalinowców i bolszewików.
          > Dążenie do całkowitej destrukcji wroga to atawizm, rzadko spotykany nawet w
          świ
          > ecie zwierząt.


          Ale doku ma rację. Uderzenia nuklearne były zbawienne. Żadna całkowita
          destrukcja. Bez nich konieczne byłyby konwencjonalne naloty na japonskie
          miasta, które wywołałyby straszliwe pożary. W porównaniu z Niemcami większe
          połacie japonskich miast miały zabudowę drewnianą (włącznie z papierowymi
          ściankami między pomieszczeniami!). Ofiary tych pożarów umierałyby w strasznych
          cierpieniach, ofiary wybuchu atomowego dla kontrastu odparowane w sekundę!
          (oczywiście byli tacy, co byli dalej od centrum i dziesiątki lat leczyli
          chorobę popromienną, nic nie jest proste jak drut, nawet drut po bliższej
          analizie...).

          Pomyśl o mentalności obu narodów. Dość pragmatyczni Niemcy. I Japończycy:
          szaleni Samuraje otwierający sobie brzuchy, kamikadze. A teraz pomyśl o
          skutkach ataków. Walczący do ostatniej ulicy w Berlinie Niemcy i poddajacy
          swoje wyspy oddalonemu o tysiace kilometrów przeciwnikowi Japonczycy. Kto
          podejmuje dobre, racjonalne decyzje, ten ma efekty. W tym wypadku ocalone
          zdrowie i życie atakowanych i atakujących w przypadku konwencjonalnej inwazji i
          pewnego niezwykle zaciętego oporu.

          A ataki bombowe na cywilne budynki, kamienice, mieszkania, cenne zabytki w
          Niemczech niewiele wniosły do rozwoju wydarzeń drugiej wojny swiatowej.

          Okrucieństwo wojny dotknęło j-ków. tylko i wyłącznie z winy ich własnych władz.
          Japonia była AGRESOREM, napadła na WIELE państw. Co - za zgodą japońskiego
          dowodztwa - robiono z Bogu ducha winnymi kobietami!? Koreańskie dziewczyny,
          chińskie dziewczyny obrócono przymusowe prostytutki, w niewolnice! Okazało się
          jednak, że za niezmierzonym Oceanem Spokojnym są ludzie honoru, którzy potrafią
          przywołać do porządku tych damskich bokserów.

          Japończycy bardzo mądrze przyswoili udzieloną im lekcję i przebudowali swoja
          mentalność. Japonia długo była państwem wręcz anty-militarnym. Dziś jest
          normalnym krajem, ma wojsko i pięknie wspiera na przykład akcje USA w sprawie
          Iraku. Przy czym trzeba zauważyć, że jest to wsparcie polityczne, czasem nawet
          ekonomiczne: z mądrą pokorą wobec swojej dawniejszej (słusznie zgniecionej)
          tradycji unikali przysłania oddziałów do stricte wojennej części operacji.

          Zwróć uwagę, że nieprzypadkiem Ameryka osadziła swoją najważniejszą bazę
          wojskową w Japonii na wyspie Okinawa. Która była matecznikiem i kultowym
          centrum japońskich bokserów i karateków. Był to czytelny symbol, że tępa
          przemoc twardych pięści i szybkich kopniaków musi ukorzyć się przed potęgą
          zaawansowanej technologii, przed godnością uosabianą przez moc - pokojowego w
          gruncie rzeczy - rozumu.

          pzdr.


          sen
Pełna wersja