janusz2_
08.04.10, 16:26
Na stronach instytutu Misesa można przeczytać relację o spotkaniu z prezydentem Gruzji Micheilem Saakaszwilim zorganizowanym przez londyński Adam Smith Institute
Link
Możemy tam m.in. przeczytać:
"Od czasów objęcia urzędu Saakaszwili zlikwidował 85% pozwoleń i wymagań licencyjnych. Brak odpowiedzi na podanie o którąś
z zachowanych 15% koncesji w ciągu 30 dni automatycznie oznacza jej przyznanie. Załatwienie formalności i pozwoleń potrzebnych do założenia firmy zajmuje w Gruzji 3 dni (nie, w Polsce nie jest to bynajmniej jedno okienko ani jeden dzień).
Zlikwidowano szesnaście różnych rodzajów podatków i wprowadzono liniowy, 20% podatek od osób fizycznych i 15% CIT. Uproszczono i zlikwidowano większość ceł. Najwyższa stawka celna wynosi 12% (nie odnosi się to niestety do niektórych produktów rolnych). Uproszczenie podatków w roku 2004 podniosło wpływy do budżetu.
Gruzja ma bardzo liberalne podejście do inwestycji zagranicznych i liberalny rynek pracy. Kodeks pracy reguluje jedynie minimalny wiek pracownika (16 lat), godziny pracy (41 tygodniowo), prawo do urlopu wypoczynkowego (24 dni) i macierzyńskiego (4 miesiące) i dość niską płacę minimalną. Pozostałe elementy umowy o pracę są ustalane pomiędzy pracownikiem a pracodawcą.
Redukcja roli państwa w gospodarce i silniejsza walka z korupcją pozwoliły awansować Gruzji z pozycji 113. na pozycję 65. na liście najmniej skorumpowanych państw według Transparency International. Polska jest 49., Wieka Brytania 17.
W konsekwencji reform Gruzja do momentu wojny z Rosją w 2008 roku miała dwucyfrowy wzrost gospodarczy. Kraj awansował w ciągu 4 lat w rankingu łatwości prowadzenia działalności gospodarczej Banku Światowego ze 112. na 11. miejsce na świecie. Dla porównania pierwszy jest Singapur, Wielka Brytania jest piąta, a Polska jest 72."
A my, niestety, możemy im takich rozwiązań gospodarczych tylko pozazdrościć.