landknecht
02.05.10, 13:50
przez rzecznika rządu
Cytat
Jak powiedział, służby pojawiły się w Rosji, także na miejscu katastrofy, aby zabezpieczyć rzeczy wiązane z bezpieczeństwem państwa. - Cały sprzęt elektroniczny został zabezpieczony, we współpracy ze stroną rosyjska, i jak najszybciej przekazany do Polski. Jest teraz w rękach polskich prokuratorów. Dotyczy to laptopów, telefonów komórkowych. Chciałbym podkreślić, że na pokładzie samolotu, na żadnym nośniku nie było żadnych tajnych informacji dotyczących bezpieczeństwa państwa - powiedział Paweł Graś.
Tekst linka
A pan premier powiedział
Cytat
Premier poinformował, że telefony i laptopy ofiar katastrofy są w Polsce i dysponują nimi służby specjalne i prokuratura. "Chcę uspokoić państwa, jeśli chodzi o tego typu sprzęt, jak laptopy czy telefony komórkowe, nasze służby specjalne, w porozumieniu z Rosjanami i za ich pomocą, są w dyspozycji tego sprzętu. Cały (sprzęt) drogą dyplomatyczną został przez stronę rosyjską przekazany i jest w Polsce także do dyspozycji prokuratury, łącznie z telefonem komórkowym prezydenta" - podkreślił szef rządu.
Tekst linka
Rzecznik i premier mówią to samo? Ja prosty knecht nie wiem.
Ale znalazłem przykład.
Cytat
W czasie pokazów lotniczych Air Show w Radomiu 30 sierpnia 2009 r. rozbił się białoruski samolot wojskowy SU-27. Obaj piloci zginęli. Czytam relację o postępowaniu po wypadku:
„Rejestratory lotu (tzw. czarne skrzynki) zostają natychmiast przejęte przez białoruskie służby specjalne i natychmiast też rozpoczyna pracę polsko-białoruska komisja. Czarna skrzynka zostaje rozplombowana przez białoruskich techników. Odczyt i wszelkie analizy zapisów w czarnej skrzynce wykonują tylko i wyłącznie technicy białoruscy. Polscy specjaliści mają tylko dostęp do wyników pracy specjalistów białoruskich i nie mają absolutnie żadnego wpływu na decyzje dotyczące śledztwa. Jest to oczywiste, gdyż polscy specjaliści zaraz po wypadku nie mogli się nawet zbliżyć do rozbitego samolotu. Wszystkie materiały natychmiast po katastrofie są w wyłącznej dyspozycji strony białoruskiej. Raport komisji, w którym stwierdzono przyczynę wypadku został utajniony przez stronę białoruską. Udział strony polskiej w pracach komisji śledczej powstałej po tym wypadku był udziałem wyłącznie formalnym. Przez cały czas decydującym dysponentem informacji była Białoruś.”
Tekst linka