Gość: Karp
IP: 159.107.90.*
19.02.02, 12:00
Dla tych, którzy nabożnie studiują codzienną prasę:
"Dziennikarstwo jest zawodem ludzi wyspecjalizowanych w tak zwanych środkach
masowego przekazu, a więc w dziennikach, periodykach, telewizji, radiu itp. Jak
sama nazwa wskazuje, zadaniem środków masowego przekazu jest przekazywanie
masom informacji. Stąd dziennikarz jest sprawozdawcą i niczym innym. Jest
specjalistą w zbieraniu, przedstawianiu i podawaniu innym informacji. Jak długo
pozostaje w tej dziedzinie, jego praca jest pożyteczna i nie można mu niczego
zarzucić. Ale w ciagu ostatniego wieku dziennikarze przywłaszczyli sobie inną
funkcję, a mianowicie występują w roli nauczycieli, kaznodziei, mmoralistów.
Nie tylko informują czytelników i słuchaczy o tym, co się stało, ale wydaje się
im, że mają prawo pouczać ich, co powinni myśleć i czynić. A że ich poglądy są
rozpowszechniane masowo, dziennikarze zajmują uprzywilejowane stanowisko, mają
niekiedy istny monopol na pouczanie ludzi, co jest dobre, a co niedobre.
Wiara, że tak ma być, że dziennikarz ma prawo tak się zachowywać, że należy mu
wierzyć, gdy nas poucza, jest jednym z typowych zabobonów współczesnych. Bo
jeśli chodzi o pouczanie nas, dziennikarz nie ma żadnego autorytetu. Nie jest,
jako taki, ani specjalistą w żadnej nauce, ani autorytetem moralnym, ani
przywódcą politycznym. Jest po prostu dobrym obserwatorem i umie pisać,
względnie mówić. Co gorzej, sam zawód dziennikarza jest dla niego samego o tyle
niebezpieczny, że musi pisać o najróżniejszych rzeczach, o których zwykle
niewiele wie, a w każdym razie nie posiada głębszej wiedzy. Dziennikarz jest
więc niemal z konieczności dyletantem. Uważać go za autorytet, pozwalać mu
pouczać innych ludzi, jak to się obecnie stale czyni, jest zabobonem. Kiedy
szukamy przyczyny szerzenia się tego zabobonu, wypada przyznać ze wstydem, że
nie ma chyba innej, niż dziecinne wierzenie, że wszystko co drukowane jest
prawdziwe - a zwłaszcza jeśli jest drukowane pięknymi słowami"
Sto zabobonów, J.M. Bocheński OP