Współczesny zabobon: "dziennikarz i jego racje"

IP: 159.107.90.* 19.02.02, 12:00
Dla tych, którzy nabożnie studiują codzienną prasę:
"Dziennikarstwo jest zawodem ludzi wyspecjalizowanych w tak zwanych środkach
masowego przekazu, a więc w dziennikach, periodykach, telewizji, radiu itp. Jak
sama nazwa wskazuje, zadaniem środków masowego przekazu jest przekazywanie
masom informacji. Stąd dziennikarz jest sprawozdawcą i niczym innym. Jest
specjalistą w zbieraniu, przedstawianiu i podawaniu innym informacji. Jak długo
pozostaje w tej dziedzinie, jego praca jest pożyteczna i nie można mu niczego
zarzucić. Ale w ciagu ostatniego wieku dziennikarze przywłaszczyli sobie inną
funkcję, a mianowicie występują w roli nauczycieli, kaznodziei, mmoralistów.
Nie tylko informują czytelników i słuchaczy o tym, co się stało, ale wydaje się
im, że mają prawo pouczać ich, co powinni myśleć i czynić. A że ich poglądy są
rozpowszechniane masowo, dziennikarze zajmują uprzywilejowane stanowisko, mają
niekiedy istny monopol na pouczanie ludzi, co jest dobre, a co niedobre.
Wiara, że tak ma być, że dziennikarz ma prawo tak się zachowywać, że należy mu
wierzyć, gdy nas poucza, jest jednym z typowych zabobonów współczesnych. Bo
jeśli chodzi o pouczanie nas, dziennikarz nie ma żadnego autorytetu. Nie jest,
jako taki, ani specjalistą w żadnej nauce, ani autorytetem moralnym, ani
przywódcą politycznym. Jest po prostu dobrym obserwatorem i umie pisać,
względnie mówić. Co gorzej, sam zawód dziennikarza jest dla niego samego o tyle
niebezpieczny, że musi pisać o najróżniejszych rzeczach, o których zwykle
niewiele wie, a w każdym razie nie posiada głębszej wiedzy. Dziennikarz jest
więc niemal z konieczności dyletantem. Uważać go za autorytet, pozwalać mu
pouczać innych ludzi, jak to się obecnie stale czyni, jest zabobonem. Kiedy
szukamy przyczyny szerzenia się tego zabobonu, wypada przyznać ze wstydem, że
nie ma chyba innej, niż dziecinne wierzenie, że wszystko co drukowane jest
prawdziwe - a zwłaszcza jeśli jest drukowane pięknymi słowami"
Sto zabobonów, J.M. Bocheński OP
    • Gość: # Stad era barbarzynska ! IP: *.wroclaw.tpnet.pl 19.02.02, 12:14

      Myslale, ze sam na to dawno wpadlem
      a tu prosze Bochenski.

      Wielokrotnie zwracalem uwage
      na sluzalczosc mediow, bezwstydnie nie cofajaca sie przed
      zakrzykiwaniem, zmuszaniem do narzucanych, pod teze, pytan,
      seriali na temat FOZZu z uzyciem agentow z "zelaznymi" glejtami.

      Gdzie tu sady, prokuratura ? One uwiarygadnaja duzych przestepcow
      nie bardzo radzac sobie z malymi. Piwnik i Kaucz.
      Piwnik i FOZZ. Piwnik i Lepper. Piwnik i skarga Laudanskiego.
      Piwnik i pozew Kieresa. Piwnik i nominacje dyspozycyjnych dla SLD.
      Nie ma co ... PO dwu wlamaniach do mieszkania -
      wiem ile pieniedzy marnujemy na ochrone przestepcow przez Policje !!!!!

      Komendanci zas arogancko splawiaja poszkodowanych.
      Wladze objeli dziennikarze.
      Lekarze usmiercaja... to umieja pisac, jak ktos pamieta,
      od kilkudziesieciu lat. A nagrodzani sa - sami zobaczcie ktorzy...
      • Gość: Karp Re: Stad era barbarzynska ! IP: 159.107.90.* 19.02.02, 13:28
        Gość portalu: # napisał(a):

        >
        > Myslale, ze sam na to dawno wpadlem
        > a tu prosze Bochenski.
        >
        > Wielokrotnie zwracalem uwage
        > na sluzalczosc mediow, bezwstydnie nie cofajaca sie przed
        > zakrzykiwaniem, zmuszaniem do narzucanych, pod teze, pytan,
        > seriali na temat FOZZu z uzyciem agentow z "zelaznymi" glejtami.
        >
        > Gdzie tu sady, prokuratura ? One uwiarygadnaja duzych przestepcow
        > nie bardzo radzac sobie z malymi. Piwnik i Kaucz.
        > Piwnik i FOZZ. Piwnik i Lepper. Piwnik i skarga Laudanskiego.
        > Piwnik i pozew Kieresa. Piwnik i nominacje dyspozycyjnych dla SLD.
        > Nie ma co ... PO dwu wlamaniach do mieszkania -
        > wiem ile pieniedzy marnujemy na ochrone przestepcow przez Policje !!!!!
        >
        > Komendanci zas arogancko splawiaja poszkodowanych.
        > Wladze objeli dziennikarze.
        > Lekarze usmiercaja... to umieja pisac, jak ktos pamieta,
        > od kilkudziesieciu lat. A nagrodzani sa - sami zobaczcie ktorzy...


        To co napisał kilkanaście już lat temu ojciec Bocheński wydaje się oczywiste a z
        drugiej strony jednak bardzo odkrywcze. A to wszystko przez to, że wszyscy
        jesteśmy zadżumieni tym agresywnym dziennikarstwem, w którym nie ma ani krzty
        pokory a za to powszechne wśród dziennikarzy jest poczucie dziejowej misji
        cywilizacyjnej. Nie daj Boże wchodzić w drogę Czwartej Władzy - to się nie może
        skończyć dobrze.
    • Gość: doku A co z etyką? IP: *.mofnet.gov.pl 19.02.02, 13:12
      Dziennikarz to zawód z tych, które mają swoją tzw. etykę. Lekarz ma swoja etykę
      (przede wszystkim nie szkodzić), ksiądz ma swoją etykę (nigdy nie zdradzić
      tajemnicy spowiedzi), nauczyciel (nie dzielić się własnymi opiniami
      wykraczającymi poza przedmiot nauczania), urzędnik (nie kierować się własną
      oceną, ale tylko obowiązującymi przepisami), polityk (nie dla zysku, ale dla
      dobra publicznego), biznesmen (tylko dla zysku), dziennikarz - nie łączyć
      relacji z własną opinią na temat relacjonowanego zdarzenia.

      Ludzie takich zawodów dzielą się na takich "z powołania" i na "przypadkowych".
      Fachowiec z powołania nigdy nie splami się nieetycznym postępkiem. Dziennikarz
      z powołania nie splami się newsem, że jakiś polityk coś głupiego powiedział,
      ale zwyczajnie zacytuje go bez komentarza. To, że to było głupie, może
      powiedzieć przy innej okazji.

      Pamiętajmy, że w PRL prawie nie było dziennikarzy z powołania, a wszyscy
      postępowali nieetycznie, bo inaczej nie mogli. Teraz czasy się zmieniły. Teraz
      dziennikarz z powołania może utrzymać się w zawodzie bez szwanku na honorze i
      powoli tacy zaczynają się wkręcać w to chore środowisko homo sovieticusów.

      Czyniąc więc taki pesymistyczny rwetes trzeba pamiętać, że niektórzy
      dziennikarze kierują się etyką dziennikarską, tak jak niektórzy lekarze kierują
      się etyką lekarską. I takich ludzi nareszcie zaczęło przybywać dzięki upadkowi
      PRL.
      • Gość: luka Re: A co z etyką złodziei z MinFinu? /no text/ IP: 217.67.196.* 19.02.02, 13:59
        Gość portalu: doku napisał(a):

        > Dziennikarz to zawód z tych, które mają swoją tzw. etykę. Lekarz ma swoja etykę
        >
        > (przede wszystkim nie szkodzić), ksiądz ma swoją etykę (nigdy nie zdradzić
        > tajemnicy spowiedzi), nauczyciel (nie dzielić się własnymi opiniami
        > wykraczającymi poza przedmiot nauczania), urzędnik (nie kierować się własną
        > oceną, ale tylko obowiązującymi przepisami), polityk (nie dla zysku, ale dla
        > dobra publicznego), biznesmen (tylko dla zysku), dziennikarz - nie łączyć
        > relacji z własną opinią na temat relacjonowanego zdarzenia.
        >
        > Ludzie takich zawodów dzielą się na takich "z powołania" i na "przypadkowych".
        > Fachowiec z powołania nigdy nie splami się nieetycznym postępkiem. Dziennikarz
        > z powołania nie splami się newsem, że jakiś polityk coś głupiego powiedział,
        > ale zwyczajnie zacytuje go bez komentarza. To, że to było głupie, może
        > powiedzieć przy innej okazji.
        >
        > Pamiętajmy, że w PRL prawie nie było dziennikarzy z powołania, a wszyscy
        > postępowali nieetycznie, bo inaczej nie mogli. Teraz czasy się zmieniły. Teraz
        > dziennikarz z powołania może utrzymać się w zawodzie bez szwanku na honorze i
        > powoli tacy zaczynają się wkręcać w to chore środowisko homo sovieticusów.
        >
        > Czyniąc więc taki pesymistyczny rwetes trzeba pamiętać, że niektórzy
        > dziennikarze kierują się etyką dziennikarską, tak jak niektórzy lekarze kierują
        >
        > się etyką lekarską. I takich ludzi nareszcie zaczęło przybywać dzięki upadkowi
        > PRL.

    • eliot Re: Współczesny zabobon: 19.02.02, 14:29
      Wy zescie naprawde traktowali ich powaznie!!!!????
      Jak autorytety????

      Eliot
      • Gość: Karp Re: Współczesny zabobon: IP: 159.107.90.* 19.02.02, 15:03
        eliot napisał(a):

        > Wy zescie naprawde traktowali ich powaznie!!!!????
        > Jak autorytety????
        >
        > Eliot

        No tak.
        Zaraz po Irku z Big Brothera najbardziej na mnie wpływa Adam Wybiórczy.


        • Gość: # Re: Współczesny zabobon: IP: *.wroclaw.tpnet.pl 19.02.02, 15:19
          > eliot napisał(a):
          >
          > > Wy zescie naprawde traktowali ich powaznie!!!!????
          > > Jak autorytety????
          > >
          > > Eliot

          Sugerujesz, ze mam ich traktowac jak Lepper Krasko'e (syna),
          B. Czajkowska czy Andrzeja Kwiatkowskiego
          - ku mej nieklamanej uciesze?

          ( jesli nie widziales - zaluj! bylo bez chamstwa a nawet z kwiatami
          dla Panny Basi. Mam jeszcze przed oczami jak przesmiesznie i kompromitujaco
          sie zachowala - Lepper znalazl na nich sposob)
          P.S.
          Nie potrzebuje autorytetow do powaznego traktowania
          - jak bym sie zonie wytlumaczyl!!!!

        • eliot Re: Współczesny zabobon: 20.02.02, 12:48
          Gość portalu: Karp napisał(a):

          >
          > No tak.
          > Zaraz po Irku z Big Brothera najbardziej na mnie wpływa Adam Wybiórczy.
          >
          >
          Pracodawca???? wink
          Eliot

      • Gość: DSD Re: Współczesny zabobon: IP: 212.33.88.* 19.02.02, 15:50
        > Wy zescie naprawde traktowali ich powaznie!!!!????
        > Jak autorytety????

        Tragiczne jest to, ze nie mamy tutaj wyjscia. Jezeli dowiadujemy sie z gazety/TV/radia o aferze w miescie X to wiemy
        tylko to, co nam powiedza/napisza dziennikarze. A na to, co napisza/powiedza dziennikarze wplywaja naciski
        naczelnych, wlascicieli mass-mediow, politykow, brak czasu na dokladniejsze zbadanie sprawy, ignorancja, zla wola,
        wlasne kompleksy, potrzbea zmieszczenia sie z materialem w 3 minutach lub na polowie strony itp. Pol biedy, jezeli
        efektem sa tylko wyzwiska rzucane np. na Forum GW, gorzej, jesli przeradza sie to na tzw. opinie publiczna. Ktos
        moglby powiedziec - trzeba myslec samemu. Ale po pierwsze to potrafi niewiele osob, a po drugie samodzielne
        myslenie potrzebuje jakichs punktow zaczepienia, faktow, ktore poznajemy z gazety/TV/radia... Jedynym wyjsciem
        byloby ograniczenie sie do pilnowania wlasnego grajdolka, ale w demokracji obywatel musi z zasady wypowiadac
        sie na kazdy temat.
        • Gość: Karp Re: Współczesny zabobon: IP: 159.107.90.* 19.02.02, 16:56
          Gość portalu: DSD napisał(a):


          > Tragiczne jest to, ze nie mamy tutaj wyjscia. Jezeli dowiadujemy sie z gazety/T
          > V/radia o aferze w miescie X to wiemy
          > tylko to, co nam powiedza/napisza dziennikarze. A na to, co napisza/powiedza dz
          > iennikarze wplywaja naciski
          > naczelnych, wlascicieli mass-mediow, politykow, brak czasu na dokladniejsze zba
          > danie sprawy, ignorancja, zla wola,
          > wlasne kompleksy, potrzbea zmieszczenia sie z materialem w 3 minutach lub na po
          > lowie strony itp. Pol biedy, jezeli
          > efektem sa tylko wyzwiska rzucane np. na Forum GW, gorzej, jesli przeradza sie
          > to na tzw. opinie publiczna. Ktos
          > moglby powiedziec - trzeba myslec samemu. Ale po pierwsze to potrafi niewiele o
          > sob, a po drugie samodzielne
          > myslenie potrzebuje jakichs punktow zaczepienia, faktow, ktore poznajemy z gaze
          > ty/TV/radia... Jedynym wyjsciem
          > byloby ograniczenie sie do pilnowania wlasnego grajdolka, ale w demokracji obyw
          > atel musi z zasady wypowiadac
          > sie na kazdy temat.

          To wszystko racja.
          dlatego chyba warto:
          1/ zachować zdrowy ( czyli w praktyce znaczny ) dystans do mediów jako takich
          2/ nie szukać w mediach autorytetów ( szkoda czasu ) ale sumiennych, uczciwych i
          inteligentnych dziennikarzy
          3/ unikać tytułów nastawionych głównie na sensacje
          4/ j/w opętanych obsesjami: anty- ( ale i filosemicką ), ksenofobiczną ( ale i
          szydzącą z wiary czy też powszechnie szanowanych przez społeczeństwo wartości )
          5/ nie dać się zwariować ( szkoda zdrowia )
          pozdrawiam
    • nurni dwa przykłady z końca XX wieku 19.02.02, 15:47
      Marszałek Kern
      nieprawdopodobna nagonka na człowieka który
      ośmielił się ratować swoje dziecko
      który z pismaków zająknął się po wszystkim
      który wycofał swoje „wiadomości” ?

      gdzie są ci przedstawiciele tego zawodu
      którzy w noc czerwcową helikoptery nad w-wą
      widzieli i zamach stanu Olszewskiego demaskowali

      ano tam gdzie byli i wtedy
      w swoich redakcjach
      od czasu do czasu dalej
      informują

      nurni
      • Gość: Karp Re: dwa przykłady z końca XX wieku IP: 159.107.90.* 19.02.02, 16:12
        nurni napisał(a):

        > Marszałek Kern
        > nieprawdopodobna nagonka na człowieka który
        > ośmielił się ratować swoje dziecko
        > który z pismaków zająknął się po wszystkim
        > który wycofał swoje „wiadomości” ?

        Ten przypadek jest wyjątkowo ciekawy.
        Temat okazał się atrakcyjny medialnie do tego stopnia, że nasz kultowy reżyser
        Piwowski ( choć znany wyłącznie z jednego filmu Rejs ) przetworzył
        go "artystycznie". Macierzysta partia Kerna pod wpływem mediów wycofała dla niego
        swoje poparcie. Do dzisiaj nie wykazano, iż człowiek ten łamał prawo. Czy ktoś
        słyszał o dziennikarzu, który przeprasza pokrzywdzonego przez niego bohatera
        swoich wypowiedzi ? Chyba tak się dzieje wyłącznie w wyniku przegranego procesu
        sądowego.
        • Gość: # Re: dwa przykłady z końca XX wieku IP: *.wroclaw.tpnet.pl 19.02.02, 17:46
          Gość portalu: Karp napisał(a):

          >Chyba tak się dzieje wyłącznie w wyniku przegranego procesu
          > sądowego.

          Pokaz mni najpierw ten sad !

    • Gość: Miedź Br Re: Współczesny zabobon: IP: 2.2.STABLE* / 10.10.99.* 19.02.02, 17:45
      Sprawa Kerna, żałosna rola odegrana w niej przez dziennikarzy i
      jej "skonkludowanie" filmem Piwowskiego związane są z jeszcze jednym ciekawym
      tematem. Otóż w latach 90. zbiorowym wysiłkiem propagandy komunistycznej i
      gazetowowyborczej udało się wprowadzić do świadomości społecznej przekonanie,
      że panuje, a w każdym razie że na początku lat 90. rozpowszechnione
      było "solidarnościowe kombatanctwo". W myśl tej tezy naturalną reakcją na to
      kombatanctwo ma być po pierwsze zapomnienie o latach 80., a po drugie
      wyśmiewanie owego rzekomego "kombatanctwa", sprzeciw wobec niego. Film
      Piwowskiego był klasycznym wykwitem tego myślenia, działalność ogromnej
      większości mediów - również.

      Otóż mamy tu do czynienia z mitem nie mającym pokrycia w faktach. Bo w Polsce
      lat 90. żadnego "kombatanctwa" nie było! Co to jest kombatanctwo? To sytuacja w
      której powszechnie i natrętnie mówi się - przede wszystkim mówią media - o
      bohaterskiej przeszłości. Świętuje rocznice - z powszechnym a przymusowym
      udziałem ludzi, którzy niekoniecznie sobie tego życzą (apele, akademie, pochody
      itd.). W której powstają w dużej liczbie kiczowate dzieła filmowe i literackie
      na temat kombatanckiej przeszłości, dzieła, w których nachalnie lansowana jest
      jakaś jednostronna tej przeszłości wizja. W której bycie kombatantem jest
      przepustką do kariery politycznej i finansowej.

      Otóż nic takiego nie miało miejsca w Polsce! Czy w szkołach odbywały się
      akademie i wieczornice z udziałem dawnych działaczy podziemia? Czy masowo
      powstawały filmy i powieści na ten temat? Ile w ogóle filmów na temat walki z
      komuną potrafimy wymienić? Czy media były pełne tej tematyki? Guzik! Było jej
      b. mało. A jeśli już się pojawiała, to z reguły wizja tej przeszłości był
      odwrotna - szydercza i podziemnej "S" niechętna, przedstawiająca ją w
      najlepszym razie jako groteskę ("Rozmowy kontrolowane"), częściej jako farsę, a
      jej działaczy jako hipokrytów ("Człowiek z..."), no i będące pretekstem do tych
      rozważań "Uprowadzenie Agaty". Kwitł natomiast inny nurt - naprawdę
      kombatancki, czyli kombatanctwa ubeckiego ("Psy", "Operacja Samun").

      Co do karier politycznych i finansowych - to oczywiście można wymienić
      działaczy dawnej "S" którzy je zrobili, ale o ileż więcej takich karier zrobili
      dawni PZPR-owcy, i o ileż większe były to kariery... Co więcej - czołowi
      działacze dawnej "S" b. szybko i demonstracyjnie zaczęli się od swej
      przeszłości dystansować (sprzedaż legitymacji "Solidarności" przez Bujaka na
      aukcji organizowanej przez Kiszczaka). No i gdzie tu kombatanctwo?

      Nurt szyderstwa (rzekomego "odreagowywania") "solidarnościowego kombatanctwa"
      można by określić jako obrazoburstwo bez uprzedniego kultu obrazów... Wywarł on
      duży wpływ na społeczeństwo. Jedną z przyczyn tego stanu rzeczy jest fakt, że
      społeczeństwo w swej masie nie stawiło oporu w czasie stanu wojennego, mimo że
      przedtem masowo wstępowało do "S" i gardłowało przeciw komunie. Wstydzi się
      tego, a aby pozbyć się wstydu najłatwiej udawać (również przed samym sobą), że
      jak się kiedyś nie protestowało, to wcale nie ze strachu, tylko z przekonania.

      To jeśli chodzi o starszą część społeczeństwa. Natomiast do młodzieży (tej z
      początków lat 90. i obecnej) trafiło jak sądzę coś innego. Młodzież ze swej
      natury nie mogła pamiętać tamtych czasów. A tu zaczęto jej nagle suflować - i
      tu rola mediów byłą fundamentalna - że... jest to powód do dumy! Musiało to
      podziałać, bo młodzież lubi czuć się lepsza od starszej części społeczeństwa.
      Wpływ rodzin (patrz wyżej) dokonał reszty. W tej sytuacji aż dziwne jest, że
      jak wykazują badania socjologiczne właśnie w najmłodszej grupie Polaków
      akceptacja stanu wojennego jest najmniejsza... Może młodzież zaczyna
      dostrzegać, że tak naprawdę - paradoksalnie - w obecnej Polsce brak akceptacji
      wobec Jaruzelskiego to przejaw rzeczywistego, a nie rzekomego (jak "walka z
      solidarnościowym kombatanctwem") nonkonformizmu? To byłoby pocieszające...
      • nurni jedna uwaga 19.02.02, 23:21
        takie akademie ku czci maja jednak od czasu do czasu miejsce
        tyle że dowiadujemy się o bohaterstwie całkiem nieźle
        poustawianych dziś figur
        nie ma nic o prostych ludziach z drugiego szeregu
        którzy nie dla orderów, zaszczytów czy jak dziś widać
        stanowisk
        robili wszystko to co uwazali za słuszne
        nie trzeba nawet górników bohaterskich z pewnej kopalni
        budzić
        byli prości ludzie którzy wiedzieli co zrobic
        wszystko to kosztowało ich wiele
        dziennikarze obiektyw kamery kierują dzis gdzie indziej
        szkoda
        tych ludzi zwłaszcza
      • Gość: Karp Karnawał się skończył IP: 159.107.90.* 20.02.02, 12:11
        Gość portalu: Miedź Br napisał(a):

        > Nurt szyderstwa (rzekomego "odreagowywania") "solidarnościowego kombatanctwa"
        > można by określić jako obrazoburstwo bez uprzedniego kultu obrazów... Wywarł on
        > duży wpływ na społeczeństwo. Jedną z przyczyn tego stanu rzeczy jest fakt, że
        > społeczeństwo w swej masie nie stawiło oporu w czasie stanu wojennego, mimo że
        > przedtem masowo wstępowało do "S" i gardłowało przeciw komunie. Wstydzi się
        > tego, a aby pozbyć się wstydu najłatwiej udawać (również przed samym sobą), że
        > jak się kiedyś nie protestowało, to wcale nie ze strachu, tylko z przekonania.
        > To jeśli chodzi o starszą część społeczeństwa.

        Ktoś już kiedyś powiedział, że wstyd jest się wstydzić czyli że żyjemy w czasach
        gdy ludzie praktycznie wstydzić się przestali. Problem leży więc chyba gdzie
        indziej. Polska w roku 2002 to kraj, w którym powszechne jest poczucie porażki,
        zawiedzionej nadziei a czasem osobistej tragedii. Po krótkim okresie karnawału na
        przełomie 80 i 81 roku ( przynależność do Solidarności przeważnie nie kosztowała
        nic a dawała poczucie uczestnictwa w ważnych historycznych wydarzeniach więc
        poziom adrenaliny we krwi był wysoki ) przyszedł okres postu. Wiele osób ma
        poczucie, że ten właśnie dokuczliwy, wymagający wyrzeczeń czas jeszcze się nie
        zakończył. Skoro tak zatem wypada poszukać winnych takiego stanu rzeczy. I tu
        widzę wielką rolę mediów, które "skutecznie" wskazują lub nawet kreują
        winowajców. A że establishment w mediach w znacznym stopniu został ukształtowany
        w minionej epoce lub też kultywuje tradycje tamtych czasów więc sprawy mają się
        właśnie tak jak choćby w przypadku wspomnianego marszałka.
        Życie nie znosi próżni. Nie mamy w sejmie Kerna ale za to jest Lepper. Ciekawe
        czy o przywódcy Samoobrony ktoś nakręci jakiś zabawny film ?
        • Gość: # Karnawał się skończył i nastal post. IP: *.wroclaw.tpnet.pl 20.02.02, 12:23
          Gość portalu: Karp napisał(a):

          >I tu
          > widzę wielką rolę mediów, które "skutecznie" wskazują lub nawet kreują
          > winowajców. A że establishment w mediach w znacznym stopniu został ukształtowan
          > y w minionej epoce lub też kultywuje tradycje tamtych czasów więc sprawy mają
          >się właśnie tak jak choćby w przypadku wspomnianego marszałka.(Leppera)

          Nasza narodowa tragedia - ze swoja bezmyslnoscia wybieramy ludzi, ktorzy
          szkodza interesom naszej Ojczyzny.
          Ale sami odnosza korzysci. Przykladow napisalem setki !!!!

          A jak kto chce ich sprawdzic - to jest Piwnik, tak suteczna w blokadzie
          ja pokazala ze sprawa FOZZu. Na zawsze.
        • eliot Re: Karnawał się skończył 20.02.02, 12:43
          Gość portalu: Karp napisał(a):
          Nie mamy w sejmie Kerna ale za to jest Lepper. Ciekawe
          > czy o przywódcy Samoobrony ktoś nakręci jakiś zabawny film ?


          Kariera Artura Ui, czy Bigda Idzie.... wink ???
          Eliot
    • Gość: Miedź Br Re: Współczesny zabobon: IP: 2.2.STABLE* / 10.10.99.* 20.02.02, 12:53
      Ad. Karp - to co piszemy nie jest sprzeczne, raczej się uzupełnia. Do
      wszystkich - interesujące, że w Trójmieście, gdzie w l.89-90 radykalniej niż
      gdzie indziej zdekomunizowano lokalne media, wyniki wyborcze ugrupowań solid.
      są lepsze, a czerwonych - gorsze niż gdzie indziej.
      Ale to specyfika polska, a są niestety też paskudne trendy ogólnoświatowe.
      Generalnie pod wpływem koncentracji kapitału (wymagania wydawcy, który od
      swojej gazety czy telewizji chce wspierania innych gałęzi swojego
      przedsiębiorstwa) i zwiększonej konkurencji w warunkach nowych, szybszych
      technologii (internet) spada odpowiedzialność za słowo, rosnie natomiast
      komercja. Erozji w efekcie ulega kontrolna funkcja mediów. Ciekawe, co na to
      zwolennicy wolnorynkowej religii, którzy z reguły uważają, że system wolnej
      konkurencji rozwiąże wszystkie problemy, natomiast sam nic złego nie może z
      definicji spowodować...
      A wracając do Polski - opowiadał mi mój kolega, w pierwszej połowie lat 90.
      dość znany dziennikarz tzw. śledczy, a obecnie właściciel firmy PR, że ze
      swojego punktu widzenia dostrzega przerażające zmiany mentalności
      dziennikarskiej. Mówił, że kiedy chce (z otwartą przyłbicą, jako lobbysta)
      przekazać dziennikarzom różnych mediów jakieś materiały na temat różnych spraw
      kontrowersyjnych, niejednokrotnie spotyka się z reakcją taką, że dziennikarz
      mówi otwarcie: "za to dziękujemy, poruszanie tej sprawy jest sprzeczne z
      interesem naszego wydawcy". Przy czym zachowywali się tak nie tylko redaktorzy
      naczelni (to można by zrozumieć, taka jest ich rola) ale również zwykli
      reporterzy, młode chłopaki, które powinny w myśl dziennikarskiej ideologii
      zrobić wszystko dla zdobycia "newsa" i kłócić się z szefami o możliwość
      opublikowania go! 10 lat temu było - paradoksalnie - lepiej. Media były
      stronnicze politycznie, ale nie były tak silnie jak teraz powiązane z biznesem,
      wchodzące wówczas w życie zawodowe pokolenie dziennikarzy usiłowało mieć jakąś
      własną etykę, jakieś - może pokraczne, ale jednak - poczucie misji publicznej.
      Teraz tego jest coraz mniej, a coraz więcej jest świadomości pt. ja, wyrobnik
      mediów, robię to czego chcą szefowie, i nie zadaję więcej pytań.
      Oczywiście łączy się to też z narastającym procesem głupienia ludzi w ogóle a
      inteligencji w szczególności, ale to już inny temat...
      • Gość: Karp Relacja: Mistrz - uczeń w polskich mediach IP: 159.107.90.* 20.02.02, 16:34
        Raz ordynarny niedźwiedź, kucnąwszy na łące,
        W dość niewybredny sposób podtarł się zającem.
        Zając się potem żonie chwalił przy obiedzie
        - Wiesz stara, nawiązałem współpracę z niedźwiedziem.

        Chyba niestety często jest tak jak w powyższej "bajce" A. Waligórskiego.
        A propos Gdańska. Tak się składa, że legendy Grudnia i Sierpnia powstawały
        głównie właśnie tam. Ludzie wiele widzieli, przeżyli i pamiętają stąd niechęć
        do formacji postkomunistycznej jakkolwiek by się ona dziś nazywała ( i jakich
        haseł by nie głosiła ). Ale jest jeszcze jeden istotny element. Ludność
        kaszubska zamieszkująca okoliczne miasta i wioski poczuła się w ostatnich
        latach bardziej dowartościowana. W telewizji regionalnej są programy w języku
        kaszubskim. Prawie każda miejscowość wydaje też lokalną prasę. Mam koleżankę,
        która co roku w Żukowie pod Gdańskiem organizuje festyny o charakterze
        rozrywkowo-folklorystycznym. Niektóre z tutejszych gmin ( choćby wspomniane
        Żukowo ) należą do najbogatszych w Polsce. Tak więc ludzie narzekają ( jak
        wszędzie ) ale też dostrzegają sporą zmianę jakościową w swoim życiu.
        • Gość: Karp A propos IP: 159.107.90.* 21.02.02, 10:21
          Dziś o 2240 w TV Puls program Studio Otwarte poświęcone mediom właśnie.
          Chyba warto obejrzeć.
          K
Inne wątki na temat:
Pełna wersja