liczenie strat PO powodzi

25.05.10, 08:11
ale najpierw mam pytanie z serii zaczepnych

czy liczył ktoś straty po 'potopie szwedzkim'?

a straty w dobytku ludności po IIWŚ?

teraz tego typu straty będą mogly(i będą) policzone w celu ustalenia
odszkodowan w skutek powodzi.
czy nie możnaby tych,już obliczonych strat, wykorzystać do
odszkodowań i rozmów z Niemcami spod znaku Eriki Steinbach?
a także i na wschód od Bugu?
nie chodzi mi o domaganie się zwrotu lub wypłaty odszkodowań.
policzyć jednak mozna i chyba to by nie zaszkodziło.
    • szanuj ...a ile byś zapłaciła Tuskoidom za to obliczanie? 25.05.10, 08:27
      z mej emerytury?
      • hymenios czy nie jestem oburzony na Ciebie? 25.05.10, 08:30
        zbliż swą twarz do ekranu przygaś oświetlenie i wpatrz sie uważnie

        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/4/ri/sg/e7jq/LuTk84tjlJNq9sxmpA.jpg
        • corkazacheusza Re: czy nie jestem oburzony na Ciebie? 25.05.10, 08:44
          hymenios napisał:

          > zbliż swą twarz do ekranu przygaś oświetlenie i wpatrz sie uważnie
          >
          > fotoforum.gazeta.pl/photo/4/ri/sg/e7jq/LuTk84tjlJNq9sxmpA.jpg >" border="0" alt="> fotoforum.gazeta.pl/photo/4/ri/sg/e7jq/LuTk84tjlJNq9sxmpA.jpg >">

          czyja to fotka?
          twoja?
          Hasza?
          skad przypuszczenie,że moglabym kierowac sie w swoich opinach
          dolaczonym zdjeciem?
          to medium ma takie mozliwosci...obrobki zdjec...itd.
      • corkazacheusza Re: ...a ile byś zapłaciła Tuskoidom za to oblicz 25.05.10, 08:41
        szanuj napisała:

        > z mej emerytury?

        z mojej nie dalabym ani złotówki!

        kto zainteresowany niech placi!
    • corkazacheusza Re: liczenie strat PO powodzi 25.05.10, 08:39
      corkazacheusza napisała:

      > ale najpierw mam pytanie z serii zaczepnych
      >
      >

      czy wygnanie Szwedów z POlski i skuteczna obrona Częstochowy były
      wystarczajacą rekompesata dla PPOlakow?
      to celem przemyślenia,czy od Rosjan należą się nam odszkodowania
      poza szczegolnymi przypadkami.
      i pytanie w związku z tym,
      czy Komorowski,który ponoć(jego rodzina) posiadali majątki na Litwie
      takowe odszkodowania dostali?
      a może rekompensatą za utracone mienie,jest polityczna jego kariera?
      • hymenios Re: liczenie strat PO powodzi 25.05.10, 08:47
        edmunddantes.salon24.pl/167105,komorowskiego-nie-wolno-dopuscic-do-prezydentury
        • hymenios a propos 25.05.10, 08:48
          [i]uważa, że ten okres minął bezpowrotnie – jest w błędzie.

          W tekście „FAŁSZ NA MIARĘ TRAGEDII” z 13 kwietnia zwracałem uwagę,
          że od dnia katastrofy prezydenckiego samolotu, główne media III RP
          uczestniczą w kampanii dezinformacji wzorowanej na przekazie
          płynącym ze strony rosyjskich mediów. W sposób świadomy i celowy
          polskie media przyjęły wszystkie kryteria oceny zdarzenia z 10
          kwietnia formułowane przez stronę rosyjską i stały się rzecznikami
          jej interesów.

          Już wówczas było oczywiste, że z zabiegów dezinformacyjnych
          dokonywanych wspólnie przez rosyjskie i polskie media ma wyłonić się
          przekaz, w którym winę za katastrofę będzie ponosić załoga polskiego
          samolotu, a pośrednio – prezydent Kaczyński, mający wywierać presję
          co do miejsca lądowania. Dziś już wiemy, że kierunek ustaleń
          poczynionych przez putinowską komisję badającą przyczyny katastrofy,
          odpowiada tej właśnie koncepcji dezinformacji.

          Wyjawił ją już w dwie godziny po smoleńskiej tragedii
          wiceprzewodniczący Dumy Państwowej Rosji Władimir Żyrinowski, gdy na
          stronie internetowej rosyjskiego dziennika „Kommiersant” w wypowiedź
          dla radia "Kommersant-FM", stwierdził: „pewną rolę w katastrofie
          mógł odegrać upór prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej”. Według
          Żirinowskiego, „Prezydent Kaczyński nie raz określał załodze
          samolotu gdzie ma lądować”. Wypowiedź tego polityka jest o tyle
          istotna, że należy on do grona zadeklarowanych stronników Platformy
          Obywatelskiej. W 2007 roku, po ogłoszeniu wyników wyborów
          parlamentarnych w Polsce, Żyrinowski na konferencji prasowej w
          Petersburgu tryumfalnie orzekł: "Tusk szedł na wybory z polityką
          poprawy stosunków z Rosja, zaś Polacy poparli tę linię".
          Jednocześnie bardzo precyzyjnie objaśnił swój stosunek do braci
          Kaczyńskich, mówiąc: "Bracia sami wszystko popsuli. To był polski
          ekstremizm. Anglia ma futbol i królową, Niemcy - Mercedesa, Ameryka -
          dolara, zaś Polska nie ma nic i dlatego jest zakompleksiona. Na tym
          zagrali bracia Kaczyńscy".

          Obszar inspiracji przekazem rosyjskim, jakiej ulegają polskie media
          i „elity” nie kończy się jednak na dezinformacji dotyczącej
          katastrofy smoleńskiej. Sama idea „pojednania” polsko-rosyjskiego,
          entuzjastycznie przyjęta przez władze III RP została przecież
          wyraźnie sformułowana już 4 dni po tragedii, gdy
          rosyjski "Kommiersant" zauważył: "Wydarzenia ostatnich 10 dni mogą
          odegrać bardzo ważną rolę w relacjach polsko-rosyjskich. Reakcja obu
          stron na tragedię 10 kwietnia radykalnie zmieniła ich klimat" i
          wyjaśnił, że "polscy politycy nie obarczali winą Rosji, a Moskwa
          zrobiła wszystko, by dochodzenie w sprawie katastrofy było otwarte i
          by było prowadzone wspólnie z Polakami". Gazeta poinformowała
          również, że "ci politycy w Polsce, którzy opowiadają się za
          pojednaniem z Rosją, otrzymali taką swobodę manewru, o jakiej
          tydzień temu mogli tylko marzyć" - co można odczytać jako niezgrabną
          (acz zasadną) sugestię, że śmierć polskiego prezydenta przyczyniła
          się do spełnienia marzeń niektórych polskich polityków.

          Przypominałem też o jakże trafnym tytule, jakim w dniu 13
          kwietnia „Niezawisimaja Gazieta” opatrzyła swój artykuł o
          katastrofie prezydenckiego samolotu. Brzmiał on: "Katyńska kość
          niezgody w relacjach Warszawy i Moskwy zostanie pochowana razem z
          prezydentem Lechem Kaczyńskim”.

          Właściwą reakcją na przekaz rosyjski wykazał się natychmiast Andrzej
          Wajda, gdy w wywiadzie dla rosyjskiego „Newsweeka” udzielonym kilka
          dni po tragedii zadeklarował: „po sobotniej katastrofie strona
          rosyjska pozostała wierna duchowi nowych relacji i zachowała się w
          najlepszy sposób. To oczywiście była straszna tragedia i wszyscy ją
          głęboko przeżywamy, ale chciałbym zwrócić uwagę, że zbliżenie
          Polaków i Rosjan które za nią poszło, jest jedynie dowodem tego, że
          znajdujemy się na właściwej drodze. Ale kierunek został nadany na
          spotkaniu dwóch premierów trzy dni przed katastrofą”.

          By nie pozostawić wątpliwości, że symbolem tego „pojednania” nie
          może być prezydent Kaczyński, dziennik „Izwiestia”, nim zakończyła
          się w Polsce żałoba narodowa, instruował:

          „Nie będzie dane Lechowi Kaczyńskiemu stać się symbolem pojednania
          narodu.[...] Trochę żal Polaków. Kilka dni temu demonstrowali wobec
          całego świata imponującą jedność narodu w obliczu wspólnego
          nieszczęścia. I oto - nowe podziały. Minie żałoba narodowa.
          Rozpocznie się kampania wyborcza. Spór o miejsce pochówku znów
          podzieli ludzi. Jedni kandydaci zaczną oskarżać, inni - się
          usprawiedliwiać".

          Warto przypomnieć, że nadzieję na „poprawę stosunków” władze Rosji
          wyrażały natychmiast po zwycięstwie wyborczym Platformy
          Obywatelskiej. Przewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych Rady
          Federacji Rosyjskiej senator Michaił Margielow 23.10. 2007 roku
          oświadczył, że „są nadzieje na normalizacje stosunków między Moskwą
          a Warszawą”. Margiełow wypowiadał się, jak sam przyznał „pod
          wrażeniem wywiadu udzielonego w przeddzień przez Donalda Tuska
          dla "Rossijskiej Gaziety", gdy lider PO zadeklarował, iż "jedno z
          najważniejszych zadań polskiej polityki zagranicznej w najbliższym
          czasie to poprawa relacji pomiędzy Moskwą a Warszawą". I
          dodał: "Gotów jestem zrobić wiele, aby nasze stosunki stały się
          znacznie lepsze niż są dzisiaj". Wiedząc, iż po obu stronach
          przeważają emocje, wierzę, że sygnały o woli poprawy stosunków,
          które Platforma Obywatelska wysyła naszym sąsiadom, zostaną
          prawidłowo zrozumiane". Senator Margiełow skomentował wówczas tę
          wypowiedź: "Tusk zaznaczył, że będzie to trudne. Rzeczywiście,
          problemów w stosunkach rosyjsko-polskich przy Jarosławie Kaczyńskim
          nagromadziło się wiele, a ich likwidacja będzie wymagać czasu”.

          Dziś wiemy, że faktycznie likwidacja problemów wymagała sporo czasu
          i trwała aż do 10 kwietnia 2010 roku.

          Kto chciałby ustalić źródło wielu innych informacji, przekazywanych
          przez główne media i środowiska III RP powinien koniecznie sięgać po
          prasę rosyjską. Prócz dezinformacji w zakresie przyczyn tragedii
          smoleńskiej i nakazów idei „pojednania” znajdzie w niej m.in. opinie
          na temat wyborów prezydenckich oraz oceny dotyczące głównych postaci
          polskiej sceny politycznej. Nie byłoby w tym fakcie nic
          nadzwyczajnego, gdyby nie to, że wszystkie rewelacje prasy
          rosyjskiej są powielane i użytkowane przez środowiska związane z
          kandydatem Platformy Obywatelskiej.

          Nim na dobre rozpoczęła się prezydencka kampania wyborcza, rosyjskie
          media nie kryjące sympatii do kandydata PO orzekły, że „Komorowski
          nie musi nawet robić kampanii. I wygra.”. Tzw. ekspert Witalij
          Portnikow w komentarzu dla "Kommiersanta" prorokował, że „Platforma
          Obywatelska jest skazana na zwycięstwo”.

          22 kwietnia dziennik "Izwiestia" napisał, że odruchy jakie Polacy
          demonstrowali w dniach żałoby narodowej nie wpłynęły mocno na ich
          sympatie polityczne. "Podobnie jak przed tragedią pod Smoleńskiem,
          tak i teraz większość wyborców zamierza poprzeć marszałka
          Komorowskiego" - twierdziła "Izwiestia". Sympatie tej popularnej w
          czasach sowieckich gazety - dziś tuby koncernu gazowego "Gazprom"
          nie są zaskakujące. W 2007 roku, po wygranych przez PO wyborach
          parlamentarnych, korespondentka „Izwiestii” Ksenia Fokin donosiła z
          tryumfem o porażce braci Kaczyńskich tytułując swój
          artykuł: "Blizniec-krig nie udałsja", co miało stanowić przeróbkę
          wojskowego terminu "blitz-krieg" w neologizm "blizniec-krieg" czyli
          wojnę prowadzoną przez bliźniaków. "Porażka PiS ucieszyła nie tylko
          znaczną część Polaków" –pisała z satysfakcją „Izwiestia” - "ale i
          kierownictwo Unii Europejskiej. Przez 15 miesięcy swoich rządów
          bliźniaki zrazili do siebie elektorat, tworząc w kraju atmosfe
          • hymenios Re: a propos 25.05.10, 08:51
            tworząc w kraju atmosferę podejrzliwości, politycznych prześladowań
            oraz skandali".

            W publikacji "Komsomolskiej Prawdy" z 22 kwietnia br. pojawiła się
            natomiast intrygująca wypowiedź politologa Siergieja Markowa
            deputowanego do Dumy Państwowej, który zwrócił uwagę, że Jarosławowi
            Kaczyńskiemu, gdyby zdecydował się kandydować, „pomogłaby fala
            współczucia w związku ze śmiercią brata”. Markow wraził obawę się,
            że „katastrofa pod Smoleńskiem i tragedia katyńska będą wykorzystane
            w kampanii wyborczej, co po raz kolejny nastroi zwykłych Polaków
            przeciwko Rosji i ochłodzi dwustronne relacje”.

            Podobnie jak osiągnięcia nauki radzieckiej, tak i oceny rosyjskich
            politologów muszą być najwyższej próby, bo już w kilka dni później w
            wypowiedziach polityków Platformy pojawiły się zarzuty, jakoby
            prezes PiS chciał wykorzystywać śmierć brata w wyścigu do Pałacu
            Prezydenckiego.

            26 kwietnia poseł PO Adam Szejnfeld, komentując decyzję Kaczyńskiego
            o kandydowaniu ostrzegł, że „jeśli PiS i Jarosław Kaczyński będą
            chcieli wykorzystać dramatyczną, traumatyczną sytuację, to tylko
            zaszkodzą tym swojej kampanii”.Bezbłędnie zareagował również poseł
            Niesiołowski pytając dramatycznie:. - Kto go upoważnił do
            kontynuacji misji ofiar tragedii? Jarosław Kaczyński może mówić, że
            jest kontynuatorem dzieła brata, ale nie może mówić, że jest
            depozytariuszem misji wszystkich ofiar tragedii. To jest
            przywłaszczanie sobie testamentu politycznego ofiar tragedii.
            Obawiam się, że Jarosław Kaczyński będzie grał tą tragedią, to źle
            wróży kampanii wyborczej”.

            Również sam kandydat Komorowski nie omieszkał podzielić się uwagą,
            że jego zdaniem, "druga strona, prowadząc kampanię, umiejętnie
            zagospodarowuje nastrój żałoby. Trzeba bardzo uważać, żeby nie
            tworzyć wrażenia nadużycia nastroju żałobnego” – wyznał Komorowski
            na początku maja.

            W tym samym czasie "Nowyje Izwiestia" komentując pierwsze
            wystąpienie Jarosława Kaczynskiego, doszły do wniosku, że
            posłanie "Do przyjaciół Rosjan” było niespodzianką dla wielu
            Polaków.Gazeta napisała, że „ brat prezydenta który zginął w
            katastrofie pod Smoleńskiem - znany do niedawna jako ideolog
            antyrosyjskiej polityki Warszawy - wezwał do budowy przyjacielskich
            i dobrosąsiedzkich stosunków" .

            Istotę tej „niespodzianki” szybko odkrył poseł PO Andrzej Halicki,
            nazywając przesłanie Kaczyńskiego „elementem kampanii wyborczej,
            wielkim fałszem i nieszczerym przekazem”. Ponownie, refleksem
            wykazał się Stefan Niesiołowski, zarzucając Kaczyńskiemu cynizm.
            Zdaniem posła PO, duży wpływ na pojednawczy i przyjacielski ton
            wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego miała akcja zapalania zniczy na
            cmentarzach żołnierzy radzieckich., a prezes PiS kierował słowa do
            Rosjan tylko i wyłącznie z powodu kampanii wyborczej.

            Kaczyńskiemu nie dała się również omamić "Wremia Nowostiej",
            twierdząc, iż "doradcy Kaczyńskiego od marketingu wymyślili ten
            ruch, aby zdjąć z kandydata etykietkę rusofoba i pokazać, że jego
            zwycięstwo nie doprowadzi do pogorszenia stosunków z Rosją. Jednak
            wielu ekspertów natychmiast przypomniało kilka negatywnych
            wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego na temat Rosji i jej
            kierownictwa" – zauważyła gazeta. Ten sam dziennik
            skonstatował: "polsko-rosyjskie zbliżenie, które zarysowało się w
            ostatnich tygodniach, znalazło odzwierciedlenie również w kampanii
            prezydenckiej". "Jedni wykorzystują je do poważnej poprawy stosunków
            Polski i Rosji, a inni - do kultywowania rusofobii, która zdążyła
            już odejść w cień".

            Trzeba także przypomnieć, że pouczeni przez rosyjskie media,
            politycy Platformy wykazali godną podziwu czujność i obnażyli
            rzeczywiste intencje Kaczyńskiego podczas wywiadu udzielonego dla
            Salonu24., nazywając zdarzenie „nieszczerym zabiegiem marketingowym”.

            - Uważam, że (wywiad) jest nieszczery. Jaki jest PiS, wszyscy wiemy,
            jaki jest Jarosław Kaczyński - też. Za dużo przeżyliśmy i wiemy
            czego można się spodziewać po PiS-ie – ocenił wywiad szef klubu PO
            Grzegorz Schetyna w rozmowie z dziennikarzami, zaś wiceszef PO Rafał
            Grupiński pytany: jak pogodzić zarzuty, że PiS gra tragedią
            smoleńską ze słowami Kaczyńskiego o tym, że chce oddzielić
            katastrofę (i sprawy rodzinne) od kandydowania,
            odparł: "Wystarczająco pracowity jest Jan Pospieszalski i parę
            innych osób. Jarosław Kaczyński nie musi się bezpośrednio do tego
            odwoływać. Jego sztabowcy nieustannie przypominają o żałobie i o
            tragedii smoleńskiej".

            O tym, że temat rusofobii Kaczyńskiego stanie się już wkrótce
            motywem przewodnim przekazu medialnego, powinna przekonywać
            dzisiejsza publikacja dziennika "Wremia Nowostiej”, który w relacji
            z sobotniej inauguracji kampanii wyborczej lidera PiS ostrzega,
            iż „stronnicy Jarosława Kaczyńskiego znów krytykują Rosję”. Gazeta
            zauważyła:

            "Wizerunek nieprzejednanego i konfliktowego Jarosława Kaczyńskiego
            jego sztab w pocie czoła próbuje zmienić, a jako początkową datę
            metamorfozy patrona podaje tragedię 10 kwietnia. Przywódca PiS
            nieoczekiwanie zaczął szukać możliwości współpracy z politycznymi
            przeciwnikami, postanowił porzucić spory o komunistyczną przeszłość
            i zwrócił się z ciepłymi słowami do Rosjan". Jednak w takie zmiany w
            Polsce mało kto wierzy. A niektórzy jego stronnicy takich zmian nie
            chcą"- podkreśla dziennik. Jako dowód krytyki wobec Rosji, „Wremia
            Nowostiej” przytacza fakt, iż „setki osób stały w kolejce po
            rozdawaną bezpłatnie 'Gazetę Warszawską', która informowała na
            czołówce: 'Tusk zajmuje się pojednaniem z Rosjanami i przymyka oczy
            na świadome skłócanie Polaków”.

            Denuncjacje rosyjskiej gazety warto uznać za ważne, mając w pamięci,
            że całkiem niedawno 9 kwietnia to właśnie we "Wriemia Nowostiej"
            Rosjanie przedstawili słuszną interpretację wizyty prezydenta
            Kaczyńskiego w Katyniu. O planowanej wizycie gazeta napisała,
            że „potrzeba zorganizowania powtórnej ceremonii pojawiła się u
            polskiego prezydenta po tym, gdy dowiedział się, że Donald Tusk
            przyjął zaproszenie Władimira Putina do wspólnego odwiedzenia
            Katynia”i pokreśliła że „służby protokolarne musiały się sporo
            napracować, aby znaleźć wyjście z niezręcznej sytuacji, powstałej z
            powodu rywalizacji wewnątrz polskich elit politycznych.”

            W opinii rosyjskiej gazety „sobotnia wizyta szefa państwa polskiego
            została określona jako prywatna - jego spotkania z rosyjskim kolegą
            Dmitrijem Miedwiediewem nie przewidziano”.

            Czy wobec tak precyzyjnej interpretacji – polskie media i „elity”
            III RP mogły pozostać obojętne na głos rosyjskich przyjaciół?

            Myślę, że warto z całą powagą potraktować zdanie, jakie w dniu 12
            maja br. pojawiło się w publikacji wpływowej gazety "Moskowskij
            Komsomolec". Napisano tam:

            „Moskwa powinna teraz maksymalnie wykorzystać czas, który ma do
            dyspozycji, by chociaż spróbować sprawić, aby korzystne zmiany w
            stosunkach z Warszawą stały się nieodwracalne".
            cogito.salon24.pl/
            • corkazacheusza Re: a propos 25.05.10, 09:00
              PO_drabiasz Hasza?
              • gini Re: a propos 25.05.10, 09:44
                www.rp.pl/artykul/2,484682_Miliardy_pod_woda.html
                • corkazacheusza Re: a propos 01.06.10, 20:14
                  gini napisala:

                  www.rp.pl/artykul/2,484682_Miliardy_pod_woda.html
                  a nie propos to co od siebie napiszesz?
                  rp nie czytuje z zasady
        • corkazacheusza Re: liczenie strat PO powodzi 25.05.10, 08:59
          hymenios napisał:

          > edmunddantes.salon24.pl/167105,komorowskiego-nie-wolno-
          dopuscic-do-prezydentury"

          1. Zwycięstwo Komorowskiego przyniosłoby totalną hegemonię
          Platformy Obywatelskiej w polityce i gospodarce
          .

          to są tylko po części uzasadnione obawy.
          sama je podzielam
          napieralskiemu jednak zwyżkuje w sądażach,czyli SLD ma szanse w
          wyborach pozaprezydenckich
          a Olechowski ma nieciekawe poparcie,wiec mysle,iz w pore sie
          zreflektuje i...
    • rycho7 ja "liczylem" 25.05.10, 09:26
      corkazacheusza napisała:

      > czy liczył ktoś straty po 'potopie szwedzkim'?

      Ogolniej liczono straty po Wojnie 30-letniej. Polski jej epizod byl "niewiele"
      stratny.

      Przykladowo pomiedzy Brnem a Bratyslawa (ponad 200 km) pozostala pustka
      osadnicza. To znaczy nikt nie przezyl na tym terytorium. Zgodnie z powiedzeniem,
      jak nie pomor to przemarsz wojsk. W akurat tym przypadku bylo to ze soba
      dokladnie sprzezone. Owczesne wojska byly glownie nastawione na samofinansowanie
      sie. Totez uzywano metody nazywanej Schwedische Trink (napoj szwedzki). Aby
      zmusic chopow i mieszczan do wydania zoldakom ostatniego grosza rozgrzewano
      zawartosc szamba i przez lejek nalewano mu do gardla. Nie dosc, ze bolesne to
      gwarantowalo pozniej zgon w wyniku durow, czerwonek, sraczek. Dziela Szwedow
      dokonczyla cholera i inna dzuma.

      Znacznie pozniej wprowadzono Konwencje Genewska i budowe walow przez walow.

      > policzyć jednak mozna i chyba to by nie zaszkodziło.

      Nie mow hop, sadze, ze jednak zaszkodzi. W naszych czasach przestala obowiazywac
      umowa spoleczna prawa. Nie obowiazuje "pacta sunt servanda". Obowiazuje "kto
      kogo", prawo silniejszego, wojna asymetryczna. Sa "rachunki krzywd" z odsetkami.
      "Krzywdy" to drobiazg, ale te odsetki. Jak Metody od Cyryla.
Pełna wersja