hasz0
25.05.10, 13:03
Cytat
Kadrę kierowniczą WSI współtworzyli po prostu wychowankowie GRU
(było ich około trzystu).
To oczywiste, że wszelkie ukrywanie faktów, o których mogli wiedzieć
sojusznicy z czasów PRL, stawało się potencjalnym źródłem zagrożenia
bezpieczeństwa nie tylko Polski, ale i państw NATO. Tymczasem, po
przejęciu władzy przez Platformę Obywatelską w listopadzie 2007
roku, debata dotycząca służb została całkowicie podporządkowana
porachunkom partyjnym. Wobec osób piastujących kierownicze
stanowiska w SKW i członków Komisji Weryfikacyjnej zaczęto stosować
środki represyjne przy akompaniamencie części mediów, bardziej
przypominającym nagonki komunistyczne niż argumenty oparte na
rzetelnej informacji.
Co prawda, komentatorzy spod znaku nowej władzy nigdy nie określili
do końca stopnia zagrożenia ze strony zwalczanych poprzedników i ton
nienawiści mieszał się w ich retoryce z tonem
lekceważenia, cel nie pozostawiał jednak wątpliwości:
chodziło o sparaliżowanie działania Komisji przy pomocy wszelkich
dostępnych metod z dezinformowaniem opinii publicznej,
prowokacją i naruszaniem procedur prawnych włącznie. A że
były to początki panowania
nowej ekipy, a więc czas, gdy nagłaśnianie własnych przewag
moralnych i zawodowych powierza się
_________specjalistom od mokrej roboty,____________
którzy potrafią mówić o swoim oddaniu sprawie demokracji głosem
serafinów,
czytelnicy czerpiący wiedzę z „Gazety Wyborczej”
mogli uwierzyć w brednie o przyjmowaniu korzyści majątkowych w
zamian za pozytywną weryfikację żołnierzy i funkcjonariuszy WSI, o
handlowaniu Aneksem do Raportu… Komisji Weryfikacyjnej czy też o
nielegalnym wywożeniu ściśle tajnych dokumentów z siedziby SKW
.
W ramach przeprowadzonych czystek pracę w SKW straciło co najmniej
dziewięcioro członków Komisji. Sześciu osobom z kadry kierowniczej
SKW i dodatkowo trojgu członkom Komisji spoza kręgu kierowniczego
odebrano prawo dostępu do materiałów niejawnych. W mieszkaniach
dwóch członków przeprowadzono rewizje. Z moich osobistych
doświadczeń mogę wnioskować ponadto, że w nielegalnych działaniach
przeciwko osobom zatrudnionym w SKW, wzięli udział niektórzy
przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości.
Obrońcy WSI usiłowali, przekonać opinię publiczną, iż usunięcie ze
służb specjalnych osób z peerelowską przeszłością było w
konsekwencji uderzeniem skierowanym w profesjonalistów i szkodziło
obronności kraju. Rozważanie takiej tezy miałoby sens tylko przy
uwzględnieniu wszystkich faktów; również tych, które świadczyły, iż
służby wojskowe ze względu na swe powiązania pozostawały grupą
wysokiego ryzyka, stanowiącą potencjalne źródło zagrożenia
bezpieczeństwa. Większość materiałów, które należałoby w związku z
tym ujawnić, była wszakże objęta klauzulą tajności. W rezultacie
osoby rzeczywiście zagrożone kompromitacją mogły bezkarnie czerpać z
arsenału półprawd, insynuacji i pomówień pod adresem Komisji,
tudzież przedstawiać jej pierwszego przewodniczącego i Szefa SKW
jako człowieka nieodpowiedzialnego, opętanego nienawiścią do
wszystkiego, co wywodzi się z komunizmu.
W styczniu b.r. rozpoczęło działalność
stowarzyszenie „Sowa”, zrzeszające byłych pracowników WSI (prezesuje
mu uczestnik kursów GRU, gen. Marek Dukaczewski). Osoby, które
powołały do życia tę organizację, najwidoczniej dostrzegły swoją
szansę w fakcie, iż potencjalnym kandydatem na prezydenta RP stał
się zażarty obrońca zlikwidowanych służb, marszałek Sejmu Bronisław
Komorowski.
smolensk-2010.pl/2010-05-21-towarzyszom-z-informacji.html