"obserwator " na onecie napisal

IP: 217.144.196.* 06.03.04, 16:11
Jest rok 1989. Właśnie zakończyły się rozmowy Okrągłego Stołu, w czerwcu mają
odbyć się częściowo wolne wybory. W kraju de facto komunistycznym nie ma
rynku mediów. Ukazujące się dzienniki są pod kontrolą PZPR. Gazeta kupiona w
Szczecinie jest lustrzanym odbiciem gazety - o innym tytule - kupionej w
Białymstoku, Gdańsku czy Łodzi. Gazety te różnią się jedynie informacjami o
mało istotnych lokalnych zdarzeniach: że gdzieś nie dowieźli mleka na czas, a
gzieś indziej dozorca nie odśnieżył chodnika. Informacje z kraju i ze świata
we wszystkich tych tytułach pochodzą z jednego źródła: serwisu PAP. No i nad
wszystkim czuwa ponura instytucja z ulicy Mysiej: cenzura. Jak bardzo
społeczeństwo było głodne wolej informacji pokazały lata 80 - 81, kiedy
uazywał się "Tygodnik Solidarność". Znikał z kiosków jak świeże bułki. Po
wprowadzeniu stanu wojennego wszystko wróciło do normy. W takiej sytuacji na
wiosnę 1989 roku Grupa Trzymająca Władzę (ci, którzy dogadali się w
magdalence i przy Okrągłym Stole) oddała Michnikowi ten rynek, czyniąc go
monopolistą. Nie trzeba być profesorem ekonomii, żeby dojść do wniosku, że w
ówczesnej sytuacji, sytuacji olbrzymiego społecznego zapotrzebowania na
niezależną informację, braku konkurencji ze strony zagranicznych koncernów
medialnych, był to prezent o wartości kury znoszącej złote jajka. Nie trzeba
być profesorem ekonomii, żeby dojść do wniosku, że ten biznes był skazany na
sukces i trzeba byłoby nieźle starać się, aby on nie wyszedł. Czy Grupa
Trzymająca Władzę w 1989 roku zdawała sobie sprawę z wartości prezentu, jaki
zrobiła Adamowi Michnikowi i jego kumplom ? Jeżeli tak, to jaki był (jest)
namacalny wymiar tego zobowiązania Michnika wobec GTW ? Czy to było fair
wobec społeczeństwa, żeby tak wielki majątek w postaci rynku mediów oddać
prywatnej spółce ? Dlaczego przychody ze sprzedaży Gazety, którą faktycznie
uważaliśmy wówczas za dobro wspólne nie służyły dobru publicznemu ?
Nie wykluczone, że okoliczności poczęcia Gazety należy sobie przypomnieć, aby
zrozumieć tzw aferę Rywina. Wszak Grupa Trzymająca Władzę w 1989 roku i
obecnie to ci sami ludzie (tzw. towarzystwo).

nic dodac nic ujac
    • Gość: wikul Re: "obserwator " na onecie napisal IP: *.acn.waw.pl 06.03.04, 22:08
      Stek bredni . Nie wiem ile masz lat ale jeżeli możesz nie pamiętać to popytaj
      ludzi którzy pamietają jak to było . Tylko nie pytaj nawiedzonych obserwatorów .
      • Gość: kiki Re: "obserwator " na onecie napisal IP: 5.5R3D* / *.cache.pol.co.uk 06.03.04, 23:30
        to moze ty wikul, tak na dobry poczatek, powiedz jak bylo ?
        • Gość: wikul Re: "obserwator " na onecie napisal IP: *.acn.waw.pl 07.03.04, 02:24
          Gość portalu: kiki napisał(a):

          > to moze ty wikul, tak na dobry poczatek, powiedz jak bylo ?


          Myślałem że większą przyjemność sprawiają własne poszukiwania np. w internecie.
          Ale mogę i ja. W skrócie. Na wstępie trochę dat :

          Jest rok 1989.

          6 lutego - rozpoczęły się obrady Okrągłego Stołu. Negocjacje prowadzono w
          trzech zespołach: do spraw gospodarki i polityki społecznej, reform
          politycznych oraz pluralizmu związkowego.

          3 kwietnia - o trzeciej nad ranem zakończyły się decydujące rozmowy w
          Magdalence.

          5 kwietnia - zakończyły się obrady Okrągłego Stołu.

          12 kwietnia - ukazał się ostatni numer "Tygodnika Mazowsze". Redakcja podjęła
          pracę w "Gazecie Wyborczej".

          17 kwietnia - Sąd Wojewódzki w Warszawie wpisał po siedmiu latach, czterech
          miesiącach i czterech dniach ponownie do rejestru związków zawodowych
          NSZZ "Solidarność".

          8 maja - ukazał się pierwszy numer "Gazety Wyborczej". Dziennika "Solidarności"
          który jak sama nazwa wzkazuje miał ukazywać sie tylko do wyborów. Na stanowisko
          redaktora naczelnego Michnika powołał Wałęsa. Przydział papieru gazecie
          (niewystarczający) zapewniły władze.

          2 VI - ukazał się pierwszy numer reaktywowanego "Tygodnika Solidarność".
          Redaktorem naczelnym został ponownie Tadeusz Mazowiecki.

          4 VI - odbyła się pierwsza tura wyborów do Sejmu i Senatu. Kandydaci Komitetu
          Obywatelskiego zdobyli 160 mandatów poselskich (na możliwych do zdobycia 161) i
          92 senatorskie.

          19 VI - w drugiej turze wyborów wszyscy kandydaci "S" - poza jednym - wygrali w
          swych okręgach wybory. Reprezentacja parlamentarna "S" liczyła po obu turach
          wyborów 161 posłów i 99 senatorów, PZPR - 173 posłów, ZSL - 76, SD - 27, PAX -
          10, UChS - 5, PZKS - 5. Frekwencja wyborcza w pierwszej turze wyniosła ok. 62
          proc., a w drugiej ok. 26 proc.

          23 VI - ukonstytuował się Obywatelski Klub Parlamentarny "S". Na
          przewodniczącego wybrano Bronisława Geremka.

          11 lipca - w Krynicy Morskiej zamordowano ks. Sylwestra Zycha.

          9 sierpnia - Lech Wałęsa zaproponował utworzenie rządu złożonego z
          przedstawicieli "S", ZSL i SD.

          24 sierpnia - Sejm powołał Tadeusza Mazowieckiego na urząd Prezesa Rady
          Ministrów.

          6 października - wicepremier Balcerowicz objaśnił założenia reformy
          gospodarczej i zaznaczył, że "nieuniknione będą bankructwa i bezrobocie, na
          najbliższy rok nie możemy składać żadnych łatwych obietnic. Tylko taki program
          daje szansę na wsparcie gospodarcze Zachodu".

          15 listopada - Wałęsa przemawiał w Kongresie Stanów Zjednoczonych, gdzie został
          odznaczony Medalem Wolności. Swoje przemówienie rozpoczął od słów nawiązujących
          do amerykańskiej konstytucji: "My, naród polski..." Przyjęto go z wielkim
          aplauzem.

          28 grudnia - Sejm przyjął po trwającej zaledwie 11 dni pracy dziesięć ustaw
          gospodarczych, które w miejsce realnego socjalizmu wprowadzały podwaliny
          kapitalizmu.

          29 grudnia - Sejm PRL uchwalił zmiany w konstytucji: nowa nazwa kraju -
          Rzeczpospolita Polska; nowy herb - orzeł w koronie; władza zwierzchnia należy
          do narodu a nie do "przewodniej siły".


          W 1990 r. powołano specjalny zespół przetargowy do zagospodarowania praw do
          tytułów prasowych. Poszczególne opcje polityczne otrzymały tytuły za darmo
          pozostałe sprzedano. Większość tytułów się zmarnowała. Rynek ich po prostu
          nie zaakceptował a właściciele nie mieli pojęcia o wydawaniu gazet. Gazeta
          Wyborcza od początku cieszyła sie ogromną popularnością. Ciekawie redagowana,
          niezależna od Wałęsy zyskiwała coraz więcej czytelników.
          4 września 1990 - KK podjęła uchwałę o odebraniu "Gazecie Wyborczej"
          znaku "Solidarność". Lech Wałęsa w oświadczeniu, wydanym dzień później
          napisał: "Kończy się walka pod jednym sztandarem. I choć wszyscy spod niego
          wyszliśmy, to jednak prawo do tego znaku ma jedynie NSZZ ".
          Tak wyglądał mit o monopolu przekazanym Michnikowi.
          Od tamtej pory do dnia dzisiejszego powstało i upadło wiele czasopism.
          • Gość: blq o gomezach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.03.04, 03:31
            takich "gomezow", jak autor tego watku jest w spoleczenstwie bardzo wielu. jest
            to dosc charakterystyczne dla ludzi malo inteligentnych. nie zaufaja ani
            specjalistom, ani ludziom godnym zaufania. tym bardziej - specjalistom godnym
            zaufania. zaufaja przechodniom, przypadkowym napotkanym osobom,
            wspoltowarzyszowi kolejki, jakiejs informacji zaslyszanej w autobusie.

            gomez zobaczyl cos na onecie, jak to w takich przypadkach bywa (proste
            wyjasnienie jest dla "gomezow" najlepszym wyjasnieniem) postanowil podzielic sie
            sensacja na lamach szerszego forum. a jeszcze lepiej, ze sprawa dotyczy "wyborczej"

            w takim przypadku fakt historyczny nie bedzie mial dla gomeza zadnego znaczenia.
            wszak historia pisana jest przez specjalistow, a od specjalistow lepszy jest
            dla "gomeza" byle obserwator


            PS. dla ludzi choc troche interesujacych sie literatura fantasy wiadome jest, ze
            Obserwator (ang. Beholder) to takie wielkie latajace oko znajace sie na magii.
            umie rzucac np "zauroczenie". jak widac na przykladzie gomeza - calkiem calkiem
            skutecznie!

            • Gość: gomez o "bleqotach i wikulach IP: 217.144.196.* 08.03.04, 20:09
              .chronologia wydarzen fakt po fakcie .niemal sie czuje atmosfere tamtych
              dni.wszelako jeden wazny fakt uszedl uwadze .tym faktem byl film nakrecony
              przez kogos w magdalence.i coz widzimy.oto jeden zacny general popija gorzale z
              kwiatem opozycji.powiedz wikul kto i kiedy ten film nakrecil.przeciez
              wiesz .zapomniales pominoles?to do dupy twoja chronologia bo to fakt
              najwazniejszy.ten drobny fakt sprawil ze wszystkie pozniejsze podniosle
              wydarzenia maja ksztalt gowna zawinietego w pozlacany papierek.po latach zeszla
              pozlotka. skup sie belkot natez inteligencje i powiedz co zostalo?????no belkot
              licze na ciebie
              • Gość: blq belkot to uprawia tu gomez. dlatego - nt IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.04, 20:51
                • Gość: gomez Re: belkot to uprawia tu gomez. dlatego - nt IP: 217.144.196.* 08.03.04, 21:23
                  smile
              • Gość: wikul Do gomeza, spienionego chamusia IP: *.acn.waw.pl 09.03.04, 01:36
                Gość portalu: gomez napisał(a):

                > .chronologia wydarzen fakt po fakcie .niemal sie czuje atmosfere tamtych
                > dni.wszelako jeden wazny fakt uszedl uwadze .tym faktem byl film nakrecony
                > przez kogos w magdalence.i coz widzimy.oto jeden zacny general popijagorzale
                > kwiatem opozycji.powiedz wikul kto i kiedy ten film nakrecil.przeciez
                > wiesz .zapomniales pominoles?to do dupy twoja chronologia bo to fakt
                > najwazniejszy.ten drobny fakt sprawil ze wszystkie pozniejsze podniosle
                > wydarzenia maja ksztalt gowna zawinietego w pozlacany papierek.po latach
                zeszla
                > pozlotka. skup sie belkot natez inteligencje i powiedz co zostalo?????no
                belkot
                >
                > licze na ciebie


                A co ma piernik do wiatraka, zapieniony chamusiu ? Jak ktoś z kimś napije sie
                wódy to wg ciebie już sprzedał duszę ? Codziennie na świecie dyplomaci i
                politycy różnych krajów piją ze sobą alkohole i co z tego ? Zdradzają w ten
                sposób swój kraj ? Prezydentci amerykańscy pili z pierwszymi sekretarzami i co
                się stało. Komunizm upadł od tego ? Wszystkie rozmowy kończą się przyjęciami.
                To jest polityczny rytuał. Otrzyj pianę z pyska, weź coś ciężkiego co
                masz pod ręką i walnij się w ten pusty łeb, może otrzeźwiejesz. Innych rad ci
                nie będę udzielał bo jesteś mitomanem a do takiego rozsądne argumenty nie
                trafiają.
                A z obelgami do mnie nie wyskakuj bo mogę potraktować cię mniej grzecznie.
                • Gość: gomez hahaha wikul prostaczku IP: 217.144.196.* 09.03.04, 08:13
                  " Z wolosza zadney rozmowy nie masz bo narod zlodzieysky
                  tedy wszelka gadke zaczynay dawszy wprzody w pysk"

                  Tarcza zolnierza y rycerza ziemi koronney czyli
                  jako z rozne nacyje gadac
                  • Gość: wikul Re: hahaha gomez prostaczku IP: *.acn.waw.pl 10.03.04, 03:37
                    Gość portalu: gomez zmałpował :

                    > " Z wolosza zadney rozmowy nie masz bo narod zlodzieysky
                    > tedy wszelka gadke zaczynay dawszy wprzody w pysk"
                    >
                    > Tarcza zolnierza y rycerza ziemi koronney czyli
                    > jako z rozne nacyje gadac


                    Zmałpowałeś ten tekst (z błędami ale za to bez podania autora) i udajesz
                    mądrego, prymitywie.
          • Gość: Porter Re: "obserwator " na onecie napisal IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.04, 00:56
            Ty napisales, ze GW cieszyla sie ogromna popularnoscia, bo byla niezalezna od
            Walesy. Otoz chyba Ci sie cos pomylilo. Niezalezna zaczela byc, kiedy juz
            Towarzystwo uznalo, ze Walesa nie jest im potrzebny. Ale to bylo pozniej.
            Wczesniej zainteresowanie Gazeta wzbudzilo to, ze wlasnie byla postrzegana jako
            organ prasowy Lecha Walesy. Nie Michnika, Geremka, Kuronia, Mazowieckiego,
            tylko Walesy wlasnie. Tego samego, ktory fotografujac sie z dowolnym
            jegomosciem, gwarantowal mu wybor na posla. GW byla Gazeta Solidarnosci. Jako
            Gazeta Solidarnosci stala sie wlascicielka poteznej infrastruktury, poszly na
            to ogromne pieniadze i - o ile sie nie myle (moge sie mylic, wiec mnie popraw)
            nie byly to pieniadze Michnika, tylko raczej srodki, ktore, jako szef Gazety
            Solidarnosci dostawal Michnik z zagranicy. Potem, co opisal Remuszko, nastapilo
            uwlaszczenie sie Michnika, p. Luczywo i innych na majatku Gazety. I znowu,
            Remuszko mogl nie miec racji, wiec jesli sie mylil, to popraw i napisz, jak
            bylo.
            Potem Towarzystwo zaczelo sie zaciesniac stosunki z czerwonymi, Michnik
            przeszedl na "ty" z Urbanem i Kiszczakiem, oglosil: "odpieprzcie sie od
            generala". A Walese uznalo za wroga nr 1. Wystawili przeciwko Walesie w
            wyborach prezydenckich Mazowieckiego i kompromitacja tego konceptu nic ich nie
            nauczyla. Jednoczesnie bowiem rosly wplywy Michnika w mediach. Te zas, pluly na
            Walese jak mogly (ci by bylo, gdyby tak, jak Walese te same media traktowaly
            obecnego prezydenta?). Okazalo sie, ze Michnik potrafi wykonczyc kazda opcje
            polityczna, ale zbudowac nie potrafil nic. Zniszczyl swoich wrogow (Walese i
            Solidarnosc i przyjaciol (Unie Demokratyczna, Mazowieckiego i Geremka).
            Skorzystali na tym eseldowcy, ktorzy byli po prostu od Michnika cwansi.
            Gazeta ma coraz gorsza opinie, bo Michnik w aferze Rywina pokazal sie jako
            postac zupelnie niewiarygodna (nie dlatego, ze nagrywal, tylko dlatego np., ze
            klamal na temat sledztwa dziennikarskiego). Sprzedaz spada i za dwa lata to co
            zostanie z GW moze kupic Urban i zrobic z tego dodatek do "Nie". Michnik
            zasluzyl, by ten dodatek redagowac.
            • Gość: wikul Re: "obserwator " na onecie napisal IP: *.acn.waw.pl 08.03.04, 02:23
              Gość portalu: Porter napisał(a):

              > Ty napisales, ze GW cieszyla sie ogromna popularnoscia, bo byla niezalezna od
              > Walesy. Otoz chyba Ci sie cos pomylilo. Niezalezna zaczela byc, kiedy juz
              > Towarzystwo uznalo, ze Walesa nie jest im potrzebny. Ale to bylo pozniej.
              > Wczesniej zainteresowanie Gazeta wzbudzilo to, ze wlasnie byla postrzegana
              jako organ prasowy Lecha Walesy. Nie Michnika, Geremka, Kuronia, Mazowieckiego,
              > tylko Walesy wlasnie. Tego samego, ktory fotografujac sie z dowolnym
              > jegomosciem, gwarantowal mu wybor na posla. GW byla Gazeta Solidarnosci. Jako
              > Gazeta Solidarnosci stala sie wlascicielka poteznej infrastruktury, poszly na
              > to ogromne pieniadze i - o ile sie nie myle (moge sie mylic, wiec mnie
              popraw)
              > nie byly to pieniadze Michnika, tylko raczej srodki, ktore, jako szef Gazety
              > Solidarnosci dostawal Michnik z zagranicy. Potem, co opisal Remuszko,
              nastapilo
              > uwlaszczenie sie Michnika, p. Luczywo i innych na majatku Gazety. I znowu,
              > Remuszko mogl nie miec racji, wiec jesli sie mylil, to popraw i napisz, jak
              > bylo.
              > Potem Towarzystwo zaczelo sie zaciesniac stosunki z czerwonymi, Michnik
              > przeszedl na "ty" z Urbanem i Kiszczakiem, oglosil: "odpieprzcie sie od
              > generala". A Walese uznalo za wroga nr 1. Wystawili przeciwko Walesie w
              > wyborach prezydenckich Mazowieckiego i kompromitacja tego konceptu nic ich
              nie
              > nauczyla. Jednoczesnie bowiem rosly wplywy Michnika w mediach. Te zas, pluly
              na
              > Walese jak mogly (ci by bylo, gdyby tak, jak Walese te same media traktowaly
              > obecnego prezydenta?). Okazalo sie, ze Michnik potrafi wykonczyc kazda opcje
              > polityczna, ale zbudowac nie potrafil nic. Zniszczyl swoich wrogow (Walese i
              > Solidarnosc i przyjaciol (Unie Demokratyczna, Mazowieckiego i Geremka).
              > Skorzystali na tym eseldowcy, ktorzy byli po prostu od Michnika cwansi.
              > Gazeta ma coraz gorsza opinie, bo Michnik w aferze Rywina pokazal sie jako
              > postac zupelnie niewiarygodna (nie dlatego, ze nagrywal, tylko dlatego np.,
              ze
              > klamal na temat sledztwa dziennikarskiego). Sprzedaz spada i za dwa lata to
              co
              > zostanie z GW moze kupic Urban i zrobic z tego dodatek do "Nie". Michnik
              > zasluzyl, by ten dodatek redagowac.



              Posiadam chyba wszystkie numery Gazety z roku 1989, więc wiem o czym piszę.
              Gazetę czytało się od deski do deski, od pierwszego numeru nie dlatego że była
              organem Wałęsy a dlatego że była organem Solidarności i pisała o sprawach o
              których centralne dzienniki nie pisały. Nie wiem co nazywasz Towarzystwem ale z
              całą pewnością Gazeta była niezależna i nikt poza redakcją nie wywierał na nią
              nacisków. Stąd jej powodzenie. Wałęsa wówczas był zresztą prawdziwym przywódcą
              związkowym, jeszcze nie nadmuchanym przez swoje niedowartościowane otoczenie.
              Dlatego zresztą zdjęcie z Wałęsą miało takie nobilitujące znaczenie.
              Nie wiem skąd biorą się mity o potężnej infrastruktrze za ogromne pieniądze.
              Plotka jest wszechmocna a prawda brutalna. Redakcja mieściła się na
              Czerniakowie w byłym żłobku przy ul.Iwickiej (niedaleko słynnej knajpy o
              nazwie "Sielanka" o której kiedyś śpiwał Grzesiuk). Znałem wcześniej ten
              budynek i widziałem go po prowizorycznym przystosowaniu do celów redakcyjnych
              więc moja wiedza jest z pierwszej ręki. Nie uwierzysz w jakich warunkach oni
              wtedy tam pracowali. Wątpię by Michnik dostawał wtedy jakieś pieniądze z
              zagranicy bo nie było to takie łatwe (rząd Mazowieckiego powstał dopiero we
              wrześniu). Gazeta nie musiała się uwłaszczać bo od początku było to
              przedsięwzięcie prywatne.
              Dalej nie wiem co ty nazywasz Towarzystwem ale mam wrażenie że ci się coś
              pokręciło. To nie Michnik uznał Wałęsę za wroga nr 1 a odwrotnie, Wałęsa
              rozczarowany faktem że Michnik nie chce pisać jak sobie życzy Wałęsa i Komisja
              Krajowa NSZZ"S" pozbawił Gazetę znaczka Solidarności.
              Mazowieckiego nikt nie wystawiał do wyborów ale on sam uznał że w sytuacji gdy
              Wałęsie zaczyna już uderzać woda sodowa do głowy należy przeciwstawić sie tej
              kandydaturze. Niestety wplątał sie w to Tymiński i skończyło się jak skończyło.
              Prezydentura Wałęsy i późniejsze jego sondaże pokazaly że nie był to wybór
              najlepszy. Wałęsy nie trzeba było opluwać, Walęsa opluwał się sam, wygadując
              bzdury na lewo i prawo.
              Nie specjalnie podobało mi sie bratanie Michnika z czerwonymi i późniejszy
              komercyjny rozwój Gazety. Nie wierzę również w przmożny wpływ Michnika na
              opinię społeczną. Gdyby tak było, władzę w Polsce sprawowali by inni a i
              historia Polski potoczyłaby sie inaczej.
              • Gość: Porter Re: "obserwator " na onecie napisal IP: *.w3cache.pl / *.pl 08.03.04, 10:06
                > Posiadam chyba wszystkie numery Gazety z roku 1989, więc wiem o czym piszę.
                > Gazetę czytało się od deski do deski, od pierwszego numeru nie dlatego że
                była
                > organem Wałęsy a dlatego że była organem Solidarności i pisała o sprawach o
                > których centralne dzienniki nie pisały.

                Wowczas Solidarnosc to byl Walesa. Przypomnij sobie, z kim fotografowali sie
                kandydaci - z Walesa, czy Michnikiem, Kuroniem, czy moze Mazowieckim?

                >Nie wiem co nazywasz Towarzystwem ale z
                >
                > całą pewnością Gazeta była niezależna i nikt poza redakcją nie wywierał na
                nią
                > nacisków.

                Towarzystwo to pozniejsza Unia Demokratyczna, ludzie przyzwoici i eleganccy,
                tacy, jak Michnik, Kuron, Geremek, Mazowiecki et c.


                > Stąd jej powodzenie. Wałęsa wówczas był zresztą prawdziwym przywódcą
                > związkowym, jeszcze nie nadmuchanym przez swoje niedowartościowane otoczenie.
                > Dlatego zresztą zdjęcie z Wałęsą miało takie nobilitujące znaczenie.

                Tu nie chodzi o nobilitujace znaczenie zdjecia. Tu chodzi o prosty komunikat
                kogos, komu ludzie ufaja. Podobnie bylo z Gazeta. Znaczek Solidarnosci i
                powszechne przekonanie, ze jest to gazeta Walesy dal tenze wlasnie prosty
                komunikat: to jest gazeta, ktorej mozecie ufac.

                > Nie wiem skąd biorą się mity o potężnej infrastruktrze za ogromne pieniądze.
                > Plotka jest wszechmocna a prawda brutalna. Redakcja mieściła się na
                > Czerniakowie w byłym żłobku przy ul.Iwickiej (niedaleko słynnej knajpy o
                > nazwie "Sielanka" o której kiedyś śpiwał Grzesiuk). Znałem wcześniej ten
                > budynek i widziałem go po prowizorycznym przystosowaniu do celów redakcyjnych
                > więc moja wiedza jest z pierwszej ręki. Nie uwierzysz w jakich warunkach oni
                > wtedy tam pracowali. Wątpię by Michnik dostawał wtedy jakieś pieniądze z
                > zagranicy bo nie było to takie łatwe (rząd Mazowieckiego powstał dopiero we
                > wrześniu).

                Poczatki byly z pewnoscia trudne, ale wlasnie wowczas Gazeta zostala na rynku
                wypromowana i nie wydala na to ani grosza. Juz wkrotce Gazeta zaczela
                zatrudniac cale kohorty dziennikarzy, dysponowac majatkiem i natychmiast
                uwlaszczyli sie na nim pp. Michnik i Luczywo.

                > Gazeta nie musiała się uwłaszczać bo od początku było to
                > przedsięwzięcie prywatne.

                Moze jednak przeczytaj historie Gazety napisana przez Remuszke. Kto byl
                wlascicielem tytulu od poczatku, a kto nim nagle zostal.

                > Dalej nie wiem co ty nazywasz Towarzystwem ale mam wrażenie że ci się coś
                > pokręciło. To nie Michnik uznał Wałęsę za wroga nr 1 a odwrotnie, Wałęsa
                > rozczarowany faktem że Michnik nie chce pisać jak sobie życzy Wałęsa i
                Komisja
                > Krajowa NSZZ"S" pozbawił Gazetę znaczka Solidarności.

                Mnie sie zdaje, ze Walesa ze zdumieniem stwierdzil, ze facet, ktoremu ufal,
                zaczal go podgryzac. Apogeum tego nastapilo w wyborach prezydenckich 1990
                roku, kiedy Towarzystwo, przekonane o wlasnej nieomylnosci wystawilo przeciw
                Walesie Mazowieckiego. Walesa zaczal byc traktowany brutalnie, jako przeciwnik
                polityczny.

                > Mazowieckiego nikt nie wystawiał do wyborów ale on sam uznał że w sytuacji
                gdy
                > Wałęsie zaczyna już uderzać woda sodowa do głowy należy przeciwstawić sie tej
                > kandydaturze. Niestety wplątał sie w to Tymiński i skończyło się jak
                skończyło.

                Mazowiecki byl reprezentantem Towarzystwa, a twierdzenie, ze to on sam z siebie
                wystartowal w wyborach to nonsens. Tyminski zas w nic sie nie wmieszal: po
                prostu Michnik namieszal w glowach ludziom, przedstawiajac Walese w bardzo zlym
                swietle, potrafil ich do Walesy zniechecic, a do Mazowieckiego zachecic nie
                potrafil. Stad taki, a nie inny wynik wyborow.
                >
                > Prezydentura Wałęsy i późniejsze jego sondaże pokazaly że nie był to wybór
                > najlepszy. Wałęsy nie trzeba było opluwać, Walęsa opluwał się sam, wygadując
                > bzdury na lewo i prawo.

                Pomysl, czy Walesa ma koncie podobne kompromitacje, jak Kwasniewski? Ja sobie
                nie przypominam. A o wyczynach Kwasniewskiego Gazeta milczy. Co wiecej - nie
                mam najmniejszych watpliwosci, ze Walesa byl najlepszym kandydatem na
                prezydenta i - w moim przekonaniu swoje obowiazki pelnil znakomicie, duzo
                lepiej, niz obecny prezydent. Uwazam rowniez, ze wystawienie Mazowieckiego w
                tamtych wyborach pokazalo wszystkim w Polsce, jak nielojalne jest Towarzystwo.
                Takze dlatego Unia Demokratyczna nie miala w Polsce zbyt duzego poparcia i
                skonczyla, jak skonczyla.

                > Nie specjalnie podobało mi sie bratanie Michnika z czerwonymi i późniejszy
                > komercyjny rozwój Gazety. Nie wierzę również w przmożny wpływ Michnika na
                > opinię społeczną. Gdyby tak było, władzę w Polsce sprawowali by inni a i
                > historia Polski potoczyłaby sie inaczej.

                Ale bo tez Michnik nie ma przemoznego wplywu, jako kreator, ma go natomiast,
                jako destruktor.
                • Gość: wikul Do Portera IP: *.acn.waw.pl 09.03.04, 02:02
                  Przeczytałem uważnie twój post i niestety nie mogę sie z nim zgodzić.
                  Zorientowałem sie natomiast z niego że jesteś wiernym zwolennikiem Wałęsy, więc
                  dyskusja między nami nie jest możliwa. Przedstawiasz uproszczoną "wałęsowską"
                  wersję wydarzeń w której Wałęsa jest jedyny i najważniejszy. Nie ma ona wiele
                  wspólnego z prawdą. Jej podstawowym błędem jest eksponowanie wyjątkowej roli
                  Wałęsy w przemianach ustrojowych. Bez ludzi którzy mu doradzali Wałęsa niczego
                  by nie osiągnął. Nawet prostego wystąpienia nie potrafił sobie napisać. Do
                  czego to go doprowadziło, widać wyraźnie po sondażach. W Polsce Wałęsa
                  nieodwracalnie zmarnował i roztrwonił swój autorytet. Tak więc pewnie
                  pozostaniemy przy swoich zdaniach.
                  Pzdr.
                  • Gość: Porter Do Wikula IP: *.ikc.pl / 217.153.99.* 09.03.04, 06:01
                    Ja nie jestem "wiernym zwolennikiem Walesy". Uwazam, ze wowczas byl najlepszym
                    kandydatem na prezydenta, ze jego wybor byl oczywisty dla wszystkich niemal,
                    ktorzy w wyborach 1989 glosowali na kandydatow z fotografii. Uwazam takze, ze
                    byl dobrym prezydentem, bo potrafil swoim autorytetem oslonic przemiany
                    ustrojow - np. reformy Balcerowicza. Sam by ich nie umial przeprowadzic, ale
                    bez niego bylyby niewykonalne. Towarzystwo nie mialo zadnego autorytetu w
                    spoleczenstwie. Uwazasz, ze Mazowieckiego ludzie by posluchali? Ja uwazam, ze
                    nie i mielibysmy nieuchronna Lepperiade w 1991 roku.
                    Co do roli doradcow, to nie mam watpliwosci, ze bez nich Walesa wiele by nie
                    osiagnal. To poza dyskusja i sadze, ze Walesa nie ma w tej kwestii odmiennego
                    zdania. Bralem w 1991 roku udzial w spotkaniu Walesy z szefostwem PKO BP i
                    widac bylo, ze to jest czlowiek, ktory wymaga silnych doradcow i zdaje sobie z
                    tego sprawe. Tyle, ze polityk musi miec do swoich doradcow pelne zaufanie. A
                    jak miec zaufanie do kogos, kto tylko czeka, zeby politykowi kark skrecic? Toz
                    doradcy Walesy z lat osiemdziesiatych uznali nagle, ze teraz waaadza ukochana
                    lezy na ulicy i taki buras i reprezentant tego, czym oni serdecznie pogardzali,
                    czyli polskiego spoleczenstwa, jest im calkiem zbedny. A poniewaz ten glupek
                    nie chce zrozumiec, ze jest za glupi, zeby rzadzic i samemu odsunac sie od
                    stanowiska, to trzeba mu w tym pomoc. No, bo skoro Michnik ma Gazete, Drawicz
                    rzadzi telewizja, to zrobia tak, by lud Tadzia pokochal, a wtedy se wreszcie
                    porzadzimy. To byl straszny blad w ocenie sytuacji. Co gorsza, to byl przejaw
                    pychy, a to zawsze gubi politykow. Walesa tez sie jej nie ustrzegl i tez
                    przegral. No, ale Walesa byl ograniczonym ciemniakiem (naprawde tak uwazam), a
                    Towarzystwo to ludzie oswieceni, wiec chyba powinni byc madrzejsi.
                    Wystawienie Mazowieckiego w wyborach 1990 roku bylo, moim zdaniem, strasznym
                    bledem, ktory mscil sie na srodowisku Unii Demokratycznej przez lata, az do
                    dzis, kiedy spoczywa sobie na Powazkach i robi za folklor. Mazowiecki od
                    poczatku nie mial szans, jego start zostal potraktowany przez spoleczenstwo,
                    jako akt zdrady, zas pogarda dla Walesy, jaka manifestowaly przychylne
                    Mazowieckiemu srodki masowego przekazu, zostala przez tych wszystkich, ktorzy
                    utozsamiali sie z Walesa, wzieta do siebie. Minely lata, ludzie przestali
                    utozsamiac sie z Walesa, ale pamietali, ze Towarzystwo, to ci, ktorzy odnosza
                    sie do NAS z pogarda.
                    Co gorsza, szukajac srodkow do wysadzenia Walesy w powietrze, Towarzystwo
                    skumalo sie z czerwonymi. Zablokowali dekomunizacje, lusztracje i dzieki temu
                    mamy to, co mamy. Takie to bylo madre Towarzystwo. Co do tego, czy byloby
                    lepiej, czy gorzej, gdyby zamiast Walesy rzadzilo Towarzystwo, to ja uwazam, ze
                    najlepiej przyjrzec sie sukcesom, jaki Unia Demokratyczna i jej politycy
                    odnosila w kolejnych latach, mimo poparcia mediow.

                    Teraz na koniec - z jakiegos powodu uwazasz, ze skoro mam na jakas sprawe inny
                    punkt widzenia niz Ty, to dyskusja miedzy nami nie jest mozliwa. Spiesze
                    uspokoic Cie, ze przeciwnie. Gdybysmy mieli na jakas sprawe poglady identyczne,
                    wowczas, istotnie dyskusja nie mialaby sensu. Mam nadzieje, ze udalo mi sie
                    wykazac, ze to, co nasz rozni, to nie tyle moj bezkrytyczny stosunek do Walesy,
                    co Twoj bezkrytyczny stosunek do Towarzystwa. Ja podzielam wiekszosc Twoich
                    zastrzezen, co do Walesy - toz to byl facet po zawodowce, niespecjalnie nawet
                    inteligentny, amedialny, nieobyty, ale majacy naprawde niezly instynkt
                    polityczny i charyzme.
                    Tych dwoch ostatnich cech brakowalo Towarzystwu. Gdyby pogodzili sie z rola
                    doradcow, razem mogli zrobic wiecej dla Polski. Tylko, ze oni nie zdawali sobie
                    sprawy z wlasnych brakow i pozostawac w cieniu nie chcieli. Chcieli wziac
                    wszystko.

                    • Gość: wikul Re: Do Portera IP: *.acn.waw.pl 10.03.04, 04:43
                      Żebyśmy mogli podyskutować, musimy uporządkować nieco chronologię bo mam
                      wrażenie że przeskakujesz przez kilka miesięcy i ustalić co nazywasz
                      Towarzystwem. Ja bym wolał uzywać określenia Obywatelski Klub Parlamentarny
                      (OKP) który powstał po wyborach parlamentarnych w 1989 r.
                      Obywatelski Klub Parlamentarny, OKP, klub polityczny założony w parlamencie w
                      sierpniu 1989 przez posłów i senatorów wybranych 4 czerwca 1989 z listy
                      Komitetu Obywatelskiego przy L. Wałęsie. Liczył 161 posłów i 99 senatorów.
                      Z biegiem czasu uległ podziałowi na partie polityczne, np. Forum Prawicy
                      Demokratycznej (1990), Porozumienie Centrum (1990), Polskie Stronnictwo
                      Ludowe "Solidarność" (1989), Ruch Obywatelski-Akcja Demokratyczna (1990),
                      Zjednoczenie Chrześcijańsko-Narodowe (1989). Przewodniczącym OKP został B.
                      Geremek, a od października 1990 M. Gil.
                      W listopadzie 1990 w drugiej turze wyborów prezydenckich OKP poparł L. Wałęsę.
                      W rezultacie w styczniu 1991 z klubu wystąpiła grupa posłów popierająca w
                      wyborach prezydenckich T. Mazowieckiego (45 posłów i 29 senatorów). Utworzyli
                      oni Klub Parlamentarny Unii Demokratycznej. Po dwóch miesiącach wystąpiła z OKP
                      grupa "Solidarność" Pracy.
                      Klub zakończył działalność w październiku 1991, kiedy to doszło do rozwiązania
                      Sejmu X kadencji.
                      Od początku istnienia OKP, Wałęsa wymagał bezwarunkowego podporzadkowania sie
                      jego członków. Nie wszystkim to się podobało. Najbliżej Wałęsy ulokowalo sie
                      koniukturalne, sfrustrowane i niedowartościowane Porozumienie Centrum na czele
                      z braćmi Kaczyńskimi. Pozostałych próbował dyscyplinować przy pomocy
                      niewybrednych ataków i napastliwych tekstów (słynne ordynarne strofowanie
                      sędziwego red.Turowicza). To wówczas Wałęsa zacząl wymyślać teorie "o budowie
                      pluralizmu", "trzech nogach", "wymianie zderzaków", NATO-bis, itp. bzdury.
                      Zatrudnił w swojej kancelarii obok ambitnych Kaczyńskich kilku beznadziejnych
                      osobników (na czele z Wachowskim) ktorzy pompowli jego balon próżności
                      jednocześnie kompromitując jego i jego otoczenie. Kulminacją tych pomysłów była
                      tzw."wojna na górze". Prymitywny pomysł który odbił mu sie czkawką po latach
                      gdy powtórnie startował w wyborach prezydenckich.
                      Nie jest prawdą że środowisko Mazowieckiego czuło pogardę do Wałęsy. Gdyby tak
                      było to Wałęsa nie byłby prezydentem. Przypomnij sobie albo przeczytaj coś na
                      ten temat. Wałęsa jak to Wałęsa, nigdy nie potrafił powiedzieć że popełniał
                      błędy. Uważa zresztą tak do tej pory.
                      Pzdr.
                      • Gość: Porter Do Wikula IP: *.w3cache.pl / *.pl 11.03.04, 16:48
                        > Żebyśmy mogli podyskutować, musimy uporządkować nieco chronologię bo mam
                        > wrażenie że przeskakujesz przez kilka miesięcy i ustalić co nazywasz
                        > Towarzystwem. Ja bym wolał uzywać określenia Obywatelski Klub Parlamentarny

                        Towarzystwo nie bylo tozsame z OKP, tworza je ludzie zwiazanie pozniej z UD.
                        Ta wlasnie grupa przeprowadzila secesje z OKP, wystawiajac w wyborach
                        prezydenckich Mazowieckiego.
                        Podporzadkowanie, ktorego jakoby zadal Walesa, to mit. Oczywiscie, ze chcial
                        utrzymac jednosc sil posierpniowych, ze soba, jako przywodca (ale to bylo
                        oczywiste), jednak to, co chcial na Towarzystwie wymusic, to nie wystawianie
                        innego kandydata w wyborach prezydenckich.

                        > Najbliżej Wałęsy ulokowalo sie koniukturalne, sfrustrowane i
                        > niedowartościowane Porozumienie Centrum na czele z braćmi Kaczyńskimi.

                        No prosze. Koniunkturalne PC. A ja myslalem, ze koniunkturalni to byli
                        dzialacze ROAD, ktorzy widzac, ze sondaze daja Mazowieckiemu cien szansy,
                        postranowily dorwac sie do upragnionej waaadzy. A nastepnie demonstrowali swoje
                        frustracje w kabaretowy sposob, kiedy okazalo sie, ze wiekszosc Polakow
                        zaglosowala "lepiej nikt, niz Mazowiecki". Pamietam lament Skalskiego w studiu
                        wyborczym.

                        > Pozostałych próbował dyscyplinować przy pomocy
                        > niewybrednych ataków i napastliwych tekstów (słynne ordynarne strofowanie
                        > sędziwego red.Turowicza).

                        Jak kto sedziwy i nie podlega krytyce, to niech sie nie zajmuje polityka. Ja
                        pamietam dokladnie spotkanie, o ktorym piszesz i nie uwazam, by p. Turowicz nie
                        dostal dokladnie tego na co zasluzyl.

                        Calkowicie zgadzam sie z Twoja opinia na temat dlupoty niektorych koncepcji
                        Walesy, ale one wynikaly z braku zaplecza. A brak zaplecza wynikal stad, ze
                        srodowisko, na ktorym Walesa sie opieral, odwrocilo sie od niego, probujac
                        zajmowac sie samemu polityka, do czego nie mialo kwalifikacji.

                        > Nie jest prawdą że środowisko Mazowieckiego czuło pogardę do Wałęsy. Gdyby
                        > tak było to Wałęsa nie byłby prezydentem.

                        Towarzystwo zrobilo wszystko, co moglo, by Walesa nie zostal prezydentem.
                        Najpierw wystawilo do wyborow Mazowieckiego i zaczelo Walese krytykowac, gdzie
                        sie tylko da, a przy powtornych wyborach, Gazeta plula na Walese rownie
                        zajadle, jak "Nie" Michnikowego kolegi - Urbana. Dowiedziawszy sie, jak dalece
                        obaj redaktorzy sa ze soba zaprzyjaznieni, sadze, ze byla to skoordynowana
                        akcja.

                        Uwazam, ze Walesa zrobil dla Polski bardzo duzo. Przede wszystkim potrafil
                        oslonic swoim autorytetem przemiany ustrojowe. Ponadto, doprowadzil do redukcji
                        polskiego zadluzenia. Gdyby nie ambicje Toworzystwa, ktore uparlo sie, ze
                        bedzie dzialac w polityce samodzielnie, byc moze Walesa, majac zaplecze,
                        zdzialalby wiecej. Jednak analizujac pozniejsze osiagniecia dzialaczy UD,
                        dochodze do wniosku, ze nie jest to takie pewne. UD to byla grupa nie majaca
                        zadnego spojnego programu politycznego, ani gospodarczego. To, co Unitow
                        laczylo, to poczucie wiezi, odrebnosci i system wartosci. Tak naprawde, nie
                        mogli wiele wniesc, gdyby nawet trwali przy Walesie. Po prostu nie mieli zadnej
                        koncepcji. Oprocz moze przekonania, by nie rozliczac zbrodni komunistow, ale tu
                        sie trudno dziwic, bo kto lubi krzywdzic rodzine.
                        Oczywiscie, ze Walesa jest smieszny, twierdzac, ze nie popelnil zadnych bledow.
                        Ale zupelnie to samo uwaza Towarzystwo! A Walesa to jednak prosty robotnik
                        jest. A od Towarzystwa, to odrobiny autorefleksji mozna by wymagac. A oni nic.
                        Zawsze winien byl ktos inny. Jak nie Walesa, to spoleczenstwo.
    • Gość: Tak Skandal!! posel Gadzina pracuje na ustawa medialna IP: *.asm.bellsouth.net 07.03.04, 13:24
      Rzecznik SLD Cieślak nie powiedział, kto konkretnie będzie pracował nad
      ustawą medialna. Wymienił jednak Jerzego Wenderlicha, Jana Wyrę, Franciszka
      Wołowicza, Piotra Gadzinowskiego, Barbarę Ciruk i siebie".

      Posel SLdupa Gadzinowski(on PIS nazywa pisuar),ktory kpi sobie caly czas z
      postanowien komisji etyki poselskiej, ktora ukarala posla nagana za uzywanie
      chuligansko-wulgarnego jezyka w jego pseudo-grafomanskiej tworczosci, ktora
      jest niezgodna z etyka dzienikarska i honorem posla, bedzie pracowal nad
      ustawa mediacyjna. To znaczy ze SLdupa osiagnela dno i kpi sobie ze
      spoleczenstwo.
      Wyrafownie i hipokryzja SLdupa osiaga szczyty bezszczelnosci i mianowanie
      posla Gadziny do tej komisji to jest tak jak zatrudnic wilka,zeby pilnowal
      owce.
      orka.sejm.gov.pl/SQL.nsf/poselu?OpenAgent&4&86&EPS
      • Gość: blq Re: Skandal!! posel Gadzina pracuje na ustawa med IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.03.04, 13:54
        ustawa mediacyjna? raczej medialna. to dwie rozne sprawy. jednak jesli to
        wszystko prawda, to faktycznie Skandal. Czerwony prostak (a raczej kreuje sie na
        prostaka) powinien sie trzymac z dala od wszelkiej legislacji.

    • panidanka Re: "obserwator " na onecie napisal 08.03.04, 10:29
      gomez

      manipulujesz

      manipulujesz przeciwko temu co najważniejsze i jeszcze nie zostało do końca
      zmanipulowane przez GTW

      nie tylko Michnik "dostał" (wywalczył) swoje złote jajo

      o kurę już musiał postarać się sam

      nie tak jak inni z tamtego "układu"

      D.
      • Gość: gomez do Danki IP: 217.144.196.* 08.03.04, 20:19
        wiesz co Danka.NIC.po za tym jestes bez watpienia sympatyczna osoba.pozdrowka
        sie zasyla
Pełna wersja