hansgrubber
07.06.10, 12:04
Jak określiłby Pan to, co zrobiła armia Izraelska z konwojem z
pomocą humanitarną dla Strefy Gazy?
Była to bezprecedensowa akcja. W tym nieuzasadnionym i niczym
niesprowokowanym ataku na Flotyllę Wolności, grupę statków wiozących
pomoc humanitarną, udział wzięła połowa izraelskiej floty, o czym
zresztą sami Izraelczycy mówili jeszcze przed akcją. Atak zakończył
się masakrą cywilów dokonaną przez wyszkolonych komandosów.
Najsmutniejsze jest to, że skala przemocy wskazuje, że działania
żołnierzy były celowe, nie wynikały z nieporozumienia, mimo że
obiektem ataku był tak jednoznacznie niegroźny obiekt.
Co więcej, atak przeprowadzono z brakiem poszanowania dla
jakichkolwiek międzynarodowych norm. To był po prostu akt piractwa
morskiego, bo wszystko rozegrało się na wodach międzynarodowych, na
których ani Izrael, ani żadne inne państwo nie ma prawa zatrzymywać
nieuzbrojonych i nie zagrażających jego bezpieczeństwu statków.
Można to porównać z piractwem u wybrzeży Somalii, z tym że tam mamy
do czynienia z małymi motorówkami, a tu w roli pirata występuje
jedna z największych armii świata. Jedynie cel był inny, nie
chodziło o uzyskanie okupu, a po prostu o zatrzymanie statku siłą.
www.monde-diplomatique.pl/index.php?id=4_2