hasz0
27.06.10, 14:33
CytatJeśli jednak podjęte zostaną
odpowiednie decyzje o zintensyfikowaniu wydobycia gazu z zasobów
krajowych i uruchomieniu na skalę przemysłową znanych od wielu
dziesięcioleci technologii podziemnego zgazyfikowania złóż węgla,
również przy zastosowaniu energii jądrowej oraz racjonalnym
wykorzystaniu potencjału, jaki posiadamy dzięki zasobom energii
geotermalnej, możemy być absolutnie niezależni od importu gazu. Nie
tylko zresztą z kierunku wschodniego. Stosownymi materiałami na
poparcie tej tezy dysponuje redakcja Rurociągów. W tej sytuacji
niezbędna pomoc państwa dla obywateli, pragnących lepiej zaizolować
ściany swoich budynków, może i powinna okazać się doskonałym
biznesem.
Import ropy naftowej, niezależnie od tego, co głoszą
różni „eksperci", często nie posiadający elementarnego techniczno-
ekonomicznego wykształcenia, natomiast bardzo kochający
spadkobierców „drogich radzieckich towarzyszy" rządzi się zupełnie
innymi prawami. Warto tak naprawdę zastanowić się nad tym, co
powiedział, odnosząc się do aktualnych prognoz wydobycia ropy
naftowej na jednym ze spotkań OPEC szejk Ahmed Zaki Jamani: Epoka
kamienia łupanego skończyła się nie dlatego, że kamieni zabrakło.
Jest wysoce prawdopodobnym, że miał rację. Decydenci z krajów, które
obecnie zajmują czołowe miejsce w eksporcie tego surowca wiedzą o
tym i dlatego chcą maksymalnie wykorzystać ostatnie pięć minut.
Należy do nich przede wszystkim elita władzy w Rosji. Dla nich
rzucenie na kolana Białorusi i Ukrainy oraz utrzymanie kolonialnego
statusu Syberii i Kaukazu jest zagadnieniem pierwszorzędnym.
Mieszkańcy Unii Europejskiej powinni sobie raz na zawsze uświadomić,
to, o czym wiedzą od paru wieków mieszkańcy Azji - Rosja jest krajem
kolonialnym. Jej kolonie wprawdzie zajmują obszar ca 12,7 mln km2,
ale w dziejach powszechnych odnotowano przecież, że Brazylia była
kolonią Portugalii, a Kongo Belgii, a Algiera Francji. Kolonialni
suwereni dysponowali terytorium macierzystym nawet w pierwszym
przypadku 92 razy mniejszym niż kraj skolonizowany. Katyń nie był
jedyny. Rosjanie od zrzucenia jarzma mongolskiego z determinacją i
konsekwentnie eksterminują elity narodów znajdujących się na
terytoriach które stawały się celem ich podbojów: To spotykało
Litwinów, Białorusinów, Ukraińców, Polaków, Jakutów, Tatarów,
Czeczeńców. Od wieków władcy Moskwy ludobójstwo, i dla wielu gorszą
od niego rusyfikację, traktują jako art gubernandum.
Dlatego nigdy nie było, nie jest i nie będzie nam z nimi po drodze.
Natomiast z zachodnim sąsiadem przez 7 wieków mieliśmy granice
pokoju. Posiadamy też z nim głęboką świadomość wspólnoty
cywilizacyjnej, bazującej na sięgającym starożytnego Rzymu prawie do
ziemi. Nadciągające z Dalekiego wschodu i centrum Azji Ludy
Wielkiego Stepu też miały swoje prawa.
Rozpatrując problematykę energetyczną całościowo polska racja stanu,
w dziedzinie transportu rurociągowego i bezpieczeństwa
energetycznego, powinna polegać na:
● maksymalnemu ograniczeniu importu gazu z Rosji, na rzecz gazu
kupowanego w Turkmenii lub innych republikach b. ZSRR i odbieranego
na zasadzie swap z istniejących połączeń sieciowych na granicy
wschodniej w rejonie Hołowczyc i Bobrowników;
● doprowadzeniu, w szybkim terminie, do uruchomienia magistrali
przesyłowej kaspijskiej ropy naftowej Odessy via Adamowo-Pock do-
Gdańska i rafinerii na południu;
● ustanowienia nowych, taryf na tranzytowy przesył ropy naftowej i
gazu;
● wybudowaniu podziemnych magazynów gazu i ropy naftowej, o łącznej
pojemności, pozwalających na zgromadzenie zapasów, wystarczających
na 90 dniowe zapotrzebowanie;
● zbudowaniu na Wybrzeżu co najmniej jednego terminalu LNG o
zdolnościach przeładunkowych po regazyfikacji gazu ziemnego
skroplonego do 5 a nawet 7 mld m3;
● maksymalnym wykorzystaniu źródeł energii odnawialnych, w tym
energii geotermalnej oraz wdrożeniu najnowszych technologii
zgazyfikowania węgla;
● uzyskaniu efektywnego połączenia z systemem sieci gazowych krajów
UE.
Aglomeracja berlińska, która pod koniec obecnej dekady może osiągnąć
kilkanaście milionów mieszkańców, jest zainteresowana ofertą na
dostawy LNG, który zregazyfikowany byłby przesyłany tym gazociągiem
do Berlina. Jest mitem, że cena LNG będzie droższa niż gazu
przewodowego, przesłanego z odległości blisko 5000 km, tym bardziej,
że jeszcze za życia tego pokolenia podstawowym medium energetycznym
staną się hydraty i wodór.
Jest jeszcze jeden element rurociągowej kombinatoryki, o którym
warto pamiętać. Na całej, liczącej blisko 5 tys. km trasie, z
Półwyspu Jamał do Niemiec, jest bardzo niewiele obszarów których
budowa geologiczna pozwala na zlokalizowanie podziemnych magazynów
gazu. Praktycznie występują one dopiero na przedgórzu sudeckim, w
zlewisku środkowej Odry. Tam właśnie powinny być zlokalizowane
podziemne magazyny gazu dla krajów UE o łącznej pojemności około 30
mld m3.
Liczącą na naszych ziemiach już przeszło tysiąc lat łacińską
tradycję cywilizacyjną wspiera gwarantowana Konstytucją konieczność
respektowania prawa do prywatnej własności ziemi współobywateli.
Jego podstawowe definicje wywodząca się z starożytnego Rzymu. Ci,
którzy nie słyszeli o zasięgu śródziemnomorskiej cywilizacji oraz
jej wpływu na mentalność polskiego chłopa, a chcą się zajmować
budową rurociągów w III RP, powinni starać się nadrobić edukacyjne
zaległości. Dwujęzyczne kierownictwo SGT Europolgaz uczyniło bardzo
wiele, aby ta inwestycja stała się wręcz podręcznikowym przykładem,
jak nie powinno się budować rurociągów na terytorium III RP. W
krajach Europy Zachodniej z podobnymi problemami uporano się już
blisko półwieku temu, uchwalając różnego rodzaju prawa, które, np. w
Anglii, otrzymały nazwę Pipeline Act (czyli Prawa Rurociągowego).
Jeszcze w 1995 r. roku Polskie Stowarzyszenie Budowniczych
Rurociągów uzyskało w Gaz De France taką procedurę i po
przetłumaczeniu zaproponowało kierownictwu Europolgazu jej
stosowanie. Niestety druga strona wzorowała się raczej na
eksradzieckich wzorach.
W II Rzeczpospolitej, krótko po odzyskaniu niepodległości, bo już w
9 maja 1919 roku w Dzienniku Praw ukazała się USTAWA o wyłącznym
upoważnieniu Państwa do zakładania rurociągów, służących do
prowadzenia gazów ziemnych, regulowania produkcji i zużytkowania
ich. Jej głównym autorem, podobnie jak i o pięć lat późniejszej
ustawy, regulującej sprawy związane z produkcją i wywozem ropy, był
poseł PPS ze Lwowa, dr nauk prawnych Herman Diamand. Pochodził z
niezwykle zasłużonej dla polskiej kultury rodziny żydowskiej. Obie
ustawy w dziejach naszego parlamentaryzmu zostały utrwalone jako Lex
Diamand. Przy ich redagowaniu współpracował jeden z najmłodszych
wówczas sejmowych posłów, członek „Zarzewia", Ryszard Wojdaliński,
brat cioteczny mego ojca. Niestety, jak na razie, żaden z polskich
polityków obecnej doby nie jest w stanie dorównać im obu w
rozumieniu istoty rurociągowej racji stanu kraju nad Wisłą.