Ojciec Stanisław Musiał

15.03.04, 16:08

Pożegnaliśmy dzisiaj na cmentarzu Rakowickim Ojca St. Musiała.
Dlaczego o tym piszę? Bo był naszym Wielkim Przyjacielem, ciepłą, radosną
duszą, ujmującym człowiekiem. Na cmentarzu katolickim zabrzmiał kadysz -
nasza, żydowska modlitwa za zmarłych, oprócz głównych modlitw.
W uroczystościach pożegnalnych uczestniczyło mnóstwo Zydów, w tym
zaprzyjaźnionych trzech rabinów z Jerozolimy.
Informację o Jego śmierci otrzymałam w zeszłym tygodniu.
Nie mogłam pojechać do Krakowa, a jeśli mogłabym - to bym nie pojechała.
Chronicznie nie lubię żegnać.
Ojca zapamiętam z naszego ostatniego, jak się okazało, spotkania w W-wie,
kilka miesięcy temu. Zawsze pozwolił się uściskać. Miał swoja rubrykę w
Tygodniku, zawsze przeze mnie czytaną.
Ojciec Tischner, Ojciec Miecznikowski, Ojciec Musiał.
Wielcy Przyjaciele.
Uporczywie Ich brak.
    • abstrakt2003 Wielka strata, wielka szkoda. 15.03.04, 16:15
      Odchodzą ludzie wybitni,
      kto ich zastąpi...
      P.S.
      Należy żegnać...
      • miriamfirst_ Re: Wielka strata, wielka szkoda. 15.03.04, 16:18
        abstrakt2003 napisał:

        >
        > Należy żegnać...


        Nie! jeżeli cokolwiek należy, to wierzyć, że możliwe jest jeszcze Spotkanie.
        A pewnych ludzi, ze względu na ich charakter, wyjątkowość, ciepło, niezwykłość,
        na ich umiłowanie życia - nie można, nie da się pożegnać.
        • abstrakt2003 Ostanie pożegnanie 15.03.04, 16:25
          to hołd, to więź, to znak pamięci!
          ******************************************
          Co do wiary...
          Bóg jeden wie jak jest naprawdę.
          • miriamfirst_ Re: Ostanie pożegnanie 15.03.04, 16:37
            abstrakt2003 napisał:

            > to hołd, to więź, to znak pamięci!
            > ******************************************
            > Co do wiary...
            > Bóg jeden wie jak jest naprawdę.

            Nie było mnie tam, ale wiem, ale wierzę. Poza tym, czy to naiwnie, że "czucie i
            wiara silniej... niż mędrca..."

            Ja się nie zegnam. "Ostatnie pożegnanie"? Sam napisałeś, że "Bóg jeden wie" -
            po co szafować tym słówkiem "ostatnie"?
        • Gość: zniesmaczony prezentacja IP: *.windsor.k12.vt.us 19.03.04, 07:21
          czytajac twoje listy odnosi sie wrazenie ze nie "zegnasz" a prezentujesz siebie
          a smierc jest tylko ku temu okazja.

          Za duzo egzaltacji proszem pani.Poczytaj sie.
    • miriamfirst_ Re: Ojciec Stanisław Musiał 15.03.04, 16:15
      O. Stanisław Musiał spoczął na Cmentarzu Rakowickim. Pożegnali go ks. kardynał
      Franciszek Macharski, ks. Adam Boniecki w imieniu "Tygodnika Powszechnego",
      członkowie rodziny oraz proboszcz z rodzinnej parafii w Łososinie Górnej.

      Nad grobem zmarłego jezuity rabin Aron Halberstam z Jerozolimy odśpiewał
      modlitwę kadisz za zmarłych. Jak podkreślił rabin, był to prawdopodobnie
      pierwszy przypadek odprawienia modlitwy kadisz na cmentarzu katolickim.
      Halberstam powiedział, że prosił o to ojciec Musiał.

      Info GW Krakow
      • andrzejg Re: Ojciec Stanisław Musiał 15.03.04, 16:18
        nie znałem
        może czytałem
        szkoda każdego człowieka

        A.
      • gini Re: Ojciec Stanisław Musiał 15.03.04, 16:19
        O umarlych podobno dobrze tylko albo wcale, wiec nie napisze nic.
        • andrzejg Re: Ojciec Stanisław Musiał 15.03.04, 16:22
          ależ napisz gini
          bo w tej chwili wykazałaś się wyjątkową obłudą

          A.
          • miriamfirst_ Re: Ojciec Stanisław Musiał 15.03.04, 16:27
            andrzejg napisał:

            > ależ napisz gini
            > bo w tej chwili wykazałaś się wyjątkową obłudą
            >
            > A.

            Przepraszam, wydaje mi się, że nie jest to temat i moment dobry na prowokacje.
            Ciszej.

            Miriam
          • gini Re: Ojciec Stanisław Musiał 15.03.04, 16:27
            andrzejg napisał:

            > ależ napisz gini
            > bo w tej chwili wykazałaś się wyjątkową obłudą
            >
            > A.

            Wiesz Andrzeju naucz sie moze czytac troche, dostrzegac pewne niuanse,
            niedopowiedzenia itd...
            • abstrakt2003 . 15.03.04, 16:30
        • tygrys01 Gini wystawiła sobie świadectwo 16.03.04, 08:06
          gini napisała:

          > O umarlych podobno dobrze tylko albo wcale, wiec nie napisze nic.
          ====================================
          A jednak napisałaś, tym samym sama sobie wystawiłaś świadectwo
        • panidanka Re: Ojciec Stanisław Musiał 16.03.04, 09:46
          gini napisała:

          > O umarlych podobno dobrze tylko albo wcale, wiec nie napisze nic.

          Gini

          nie spodobał ci się, bo był przyjacielem Żydów?

          D.
    • Gość: Drakkar Re: Ojciec Stanisław Musiał IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.04, 16:25
      Prawdę napisałaś . Był WASZYM wielkim przyjacielem .
      • miriamfirst_ Re: Ojciec Stanisław Musiał 15.03.04, 16:34
        Gość portalu: Drakkar napisał(a):

        > Prawdę napisałaś . Był WASZYM wielkim przyjacielem .

        Był NASZYM Przyjacielem. Wszystkich ludzi. Każdego człowieka.
        Nie próbuj wyszukiwać sztucznych podziałów, nie znajdziesz ich.
        Był. Nie ma Go tu i teraz. Jest GDZIE INDZIEJ - miejsca wspólnego, wiem to w
        sobie na pewno, dla wszystkich.

        Miriam
        • gini Re: Miriam 15.03.04, 16:39
          Pisalas cos o prowokacji, po cholere wiec ten watek?Po co dalej dopisujesz?Kogo
          tak konkretnie chcesz dzis sprowokowac?
          Moze ciszej nad ta trumna.
          • miriamfirst_ nie teraz, nie tutaj Gini, prosze ntxt 15.03.04, 16:45
            • gini Re: nie teraz, nie tutaj Gini, prosze ntxt 15.03.04, 16:50
              No to ja tez prosze, ciszej, Miriam, ciszej.
              • kdesw Re: nie teraz, nie tutaj Gini, prosze ntxt 16.03.04, 02:47
                gini napisała:

                > No to ja tez prosze, ciszej, Miriam, ciszej.

                A co Ona takiego zrobiła? złego,że wspomniała prawego człowieka,który odszedł?
                ciełem
        • sas12 Re: Ojciec Stanisław Musiał 15.03.04, 21:41
          Szanowna M. prosze nie narzucać swoich ekspiacyjnych wynurzeń innym,bo to
          nietaktowne.W Polsce bliskich żegna sie z pokorą ,szacunkiem i w spokoju.
          Ks.Musial nie był moim przyjacielem .Pomodlę się za jego duszę.Wybaczę mu jego
          rozważanie o wojnie kórej nie widział,bo szczęściem ominęła jego wioskę.
      • Gość: wikul Re: Ojciec Stanisław Musiał IP: *.acn.waw.pl 16.03.04, 02:17
        Gość portalu: Drakkar napisał(a):

        > Prawdę napisałaś . Był WASZYM wielkim przyjacielem .


        Twoim nie ! Czy ktokolwiek mógłby być twoim przyjacielem ? Na pewno nie .
        Ty nie masz przyjaciół , ty masz interesy .
    • luzer Re: Ojciec Stanisław Musiał 15.03.04, 20:34
      miriamfirst_ napisała:

      > Ojciec Tischner, Ojciec Miecznikowski, Ojciec Musiał.
      > Wielcy Przyjaciele.
      > Uporczywie Ich brak.


      To prawda. Wielki smutek. sad((((
      O śmierci ks. Musiała dowiedziałem się dopiero z Twojego wątku, Miriam.
      Nic nie poradzimy na to, że Bóg tęskni za towarzystwem mądrych, dobrych
      i ciepłych ludzi.
      Bardzo, bardzo mi smutno...

      L.
    • pan.scan Nie jest ważne, czy umrę pięknie czy prozaicznie, 15.03.04, 21:01
      budująco czy też z przerażeniem w oczach, jako grzesznik czy w posiadaniu
      wszelkich biletów do nieba. Byle tylko Chrystus zamknął mi oczy. A moim
      najgłębszym marzeniem - i nie mówię tego gwoli wzruszającej puenty - jest, żeby
      nad moją trumną Żydzi odmówili kadisz.


      tygodnik.onet.pl/1914,6477,1153906,tematy.html
    • Gość: Krzys52 Re: Ojciec Stanisław Musiał IP: *.proxy.aol.com 16.03.04, 04:52
      Ojciec Tischner, Ojciec Miecznikowski, Ojciec Musiał.
      .
      Czytalem jedynie kilka artykulow ks. Musiala. Znacznie lepiej znany mi byl T.
      Tischner - takze z literatury (jakos nie padlo tu niestety jego nazwisko przy
      okazji Pasji i Nikodema - moglo). Cenilem Tischnera i lubilem.
      .
      Osobiscie znalem natomiast ks. Stefana Miecznikowskiego - filigranowego
      staruszka o ogromnym choc golebim sercu (takim go zapamietalem).
      .
      Jesli wiec ks. Musial moze stanac obok Miecznikowskiego, to jedynie moge
      schylic glowe i pozalowac, ze tez odszedl. Czesc jego pamieci.
      .
      K.P.
    • dipis Re: Ojciec Stanisław Musiał 16.03.04, 08:48
      Wspanialy, prawy Czlowiek; jak szybko Oni odchodza...
    • oleg3 Na cmentarzu katolickim zabrzmiał kadysz 16.03.04, 09:12
      Proszę o wybaczenie. Może pytanie jest, w tych okolicznościach, niestosowne.

      Zmarły, ojciec S. Musiał, był bardzo zaangażowany w sprawę symboli
      chrześcijańskich na terenie obozu Auschwitz. Z tego co zapamiętałem, żydzi
      twierdzili, że obecność krzyża przeszkadza im w odmawianiu modlitwy za
      zmarłych. Jak ominięto ten problem na cmentarzu katolickim ?
      • luzer Re: Na cmentarzu katolickim zabrzmiał kadysz 16.03.04, 09:57
        oleg3 napisał:

        > Jak ominięto ten problem na cmentarzu katolickim ?

        Olegu, żyd, podobnie jak i chrześcijanin, niejedno ma imię.

        Pzdr.

        L.
      • pan.scan Re: Na cmentarzu katolickim zabrzmiał kadysz 16.03.04, 12:38
        Ekumenizm to to, o co uporczywie walczy od lat JP II. Dabru Emet - deklaracja
        (2000 rok) rabinów i uczonych żydowskich to potrzeba nowego spojrzenia Żydów na
        chrześcijaństwo. Sądzę, że to odpowiedź.

        Symbolika krzyża ma w tradycji historycznej i religijnej dla Żydów inną wymowę.
        1. tradycyjny, nienawistny symbol zniewolenia i śmierci tysięcy krzyżowanych
        przez Rzymian,
        2. Symbol świętej litery taw/tau, którą czynią znak modlitewny na czole

        Może Miriam powie więcej.
      • miriamfirst_ Re: Na cmentarzu katolickim zabrzmiał kadysz 17.03.04, 21:24
        oleg3 napisał:

        > Proszę o wybaczenie. Może pytanie jest, w tych okolicznościach, niestosowne.
        >
        > Zmarły, ojciec S. Musiał, był bardzo zaangażowany w sprawę symboli
        > chrześcijańskich na terenie obozu Auschwitz. Z tego co zapamiętałem, żydzi
        > twierdzili, że obecność krzyża przeszkadza im w odmawianiu modlitwy za
        > zmarłych. Jak ominięto ten problem na cmentarzu katolickim ?
        >
        >
        Przede wszystkim krzyż nie przeszkadza w odmawianiu modlitw żydowskich.
        Rozumiem ,że w rozważaniach o sprawie Auschwitz-Brzezinka pomijamy idiotyczne
        wydarzenia wywołane przez rabina Weissa który jest po prostu nienormalny, i
        tego drugiego nienormalnego człowieka, którego nazwiska nie pomnę, co krzyży w
        bród ponastawiał, a ja do dzisiaj posiadam z nim foto, ponieważ na tle tych
        krzyży sobie owo z nim zrobiłam.
        Jakże ten człeczyna się nazywał, kto pamięta?

        Żydzi nigdy nie twierdzili, że obecność krzyza przeszkadza w odmawianiu
        modlitw, o czym żywo świadczy fakt odmówienia modlitwy kadysz za zmarłych,
        przez ortodoksyjnych rabinów na cmentarzu katolickim.

        Sugerowano w sprawie - mniej lub bardziej energicznie - aby na terenie, na
        którym zginęło wiele nacji, tak wielu wyznań, nie było ZADNEGO symbolu
        religijnego.
        Ale, jak widać, przestali sugerować, bo do dzisiaj jako jedyny symbol
        religijny, na terenie obozu stoi sobie ten wielki krzyz papieski, i kwestii nie
        ma, Zydzi dali spokój, bo to i tak na nic, modlą się, i nikomu to w niczym nie
        przeszkadza.

        Miriam

        ps. ale jak nazywał się ten człeczyna?!
        • heyyah Re: Na cmentarzu katolickim zabrzmiał kadysz 17.03.04, 21:27
          Świtoń.
        • Gość: Perła Re: Na cmentarzu katolickim zabrzmiał kadysz IP: *.blue-net.com.pl 17.03.04, 21:28
          Kazimierz Świtoń - samotny rewolucjonista z lat 70 i 80 na Śląsku. Właściwie to
          sam przeciw władzy ludowej na Śląsku Górnym był.
          Potem zwariował chyba.

          Perła
          • miriamfirst_ Re: Na cmentarzu katolickim zabrzmiał kadysz 17.03.04, 21:41
            TAK!
            Bardzo miłe miałam z nim spotkanie, wpuścił mnie "za kratę" i zaproponował,
            żebym postawiła jaki krzyżyk. Za trzysta złotych - metrowy. Wyższe krzyże -
            odpowiednio droższe. Podziękowałam. Postałam. Posłuchałam. Uśmiechnęłam się z
            pokorą. Zrobiłam sobie z nim zdjęcie na pamiątkę.
            Ładnie mnie pożegnał. Wróciłam pareset metrów dalej, do wycieczki israelskiej.
            I potem ktoś mówi, że krzyże Zydom przeszkadzają?! W życiu! I niech mi kto
            powie, ze działałam z pobudek cynicznych. Nigdy w życiu! smile

            Miriam
            • kosmatypolita racjonalne uzasadnienie miłośći 19.03.04, 00:05
              miriamfirst_ napisała:

              > Ładnie mnie pożegnał. Wróciłam pareset metrów dalej, do wycieczki israelskiej.
              > I potem ktoś mówi, że krzyże Zydom przeszkadzają?! W życiu!

              Powiem i napiszę że krzyże Żydom przeszkadzają.

              "Krzyż papieski" - czemu trudno się dziwić - ściągnął uwagę międzynarodowych
              organizacji żydowskich. Po licznych protestach i i negocjacjach, w grudniu
              1997 polski minister kultury i Miles Lerman, przewodniczącego Amerykańskiej
              Rady Pamięci Holokaustu (?) podpisali umowę nakazującą usunięcie (skąd z terenu
              obozu, pisze wcześniej, że żwirowisko jest pobliżu obozu.?...) wszystkich
              symboli religijnych, zarówno chrześcijańskich, jak i żydowskich. Po raz
              pierwszy rząd polski podpisał umowę, która - jak się wydawało - rozwiąże spór
              zagrażający modus vivendi między katolikami a Żydami."

              Midrasz

              www.midrasz.home.pl/1999/lip/lip99_1.html
              "Protest przeciwko próbom usunięcia krzyża w Oświęcimiu podpisało 130
              parlamentarzystów. Szef kancelarii premiera, minister Wiesław Walendziak
              powiedział, że “jeśli krzyż – który formalnie rzecz biorąc stoi poza terenem
              obozu – przeszkadza, to niebawem może zacząć się dyskusja czy na terenie miasta
              Oświęcim w ogóle mogą stać kościoły. Oczekuję od przyjaciół Żydów uszanowania
              uczuć religijnych katolików”


              > I niech mi kto
              > powie, ze działałam z pobudek cynicznych. Nigdy w życiu!

              Cyniczna?
              Wyrachowana na pewno.
              Przy okazji masz swojego Musiała i "bluźnierczą zabawę w krzyże".


              - Pan Świtoń ze swoimi krzyżami zniknął ze żwirowiska. Wszyscy cieszą się z
              załatwienia sprawy, tylko ksiądz uważa, że jest ona nierozwiązana i tzw. krzyż
              papieski też powinien zostać stamtąd usunięty.

              - Po głębokim oddechu ulgi, ta bluźniercza zabawa w krzyże zakończyła się,
              wróciliśmy do punktu wyjścia. Bo problem żwirowiska, to problem obecności tam
              wielkiego, 9-metrowego krzyża, postawionego 10 lat temu bez zezwolenia Kościoła
              i czyjegokolwiek. Nie jest to krzyż papieski. to nie wystarcza, że Jan Paweł II
              odprawił przy nim mszę, i to w Brzezince, żeby tak go nazwać. Byłby papieski,
              gdyby papież powiedział, że posyła ten krzyż na żwirowisko. Inaczej wszystkie
              miejsca, które Ojciec Święty odwiedził w świecie, można by nazwać papieskimi,
              co jest absurdem. Nie jestem wrogiem krzyża, jestem wrogiem tego krzyża,
              postawionego tam, by pokazać Żydom, że to my jesteśmy panami miejsca. Ten krzyż
              widoczny jest terenu obozu, z bloku XI, bloku śmierci. To rani Żydów, którzy
              godzą się na obecność na żwirowisku symbolu religijnego, który nie byłby
              demonstracją potęgi i monumentalności.

              i miłość żydówki do księdza Musiała znalazła racjonalne uzasadnienie.


              • kosmatypolita Musiał - wróg TEGO krzyża !!!!!!!!!! 19.03.04, 00:09
                jeszcze link

                www.neutrum.racjonalista.pl/kk.php/s,1562
                Oryginał: www.neutrum.racjonalista.pl/kk.php/s,1562
                - Pan Świtoń ze swoimi krzyżami zniknął ze żwirowiska. Wszyscy cieszą się z
                załatwienia sprawy, tylko ksiądz uważa, że jest ona nierozwiązana i tzw. krzyż
                papieski też powinien zostać stamtąd usunięty.

                - Po głębokim oddechu ulgi, ta bluźniercza zabawa w krzyże zakończyła się,
                wróciliśmy do punktu wyjścia. Bo problem żwirowiska, to problem obecności tam
                wielkiego, 9-metrowego krzyża, postawionego 10 lat temu bez zezwolenia Kościoła
                i czyjegokolwiek. Nie jest to krzyż papieski. to nie wystarcza, że Jan Paweł II
                odprawił przy nim mszę, i to w Brzezince, żeby tak go nazwać. Byłby papieski,
                gdyby papież powiedział, że posyła ten krzyż na żwirowisko. Inaczej wszystkie
                miejsca, które Ojciec Święty odwiedził w świecie, można by nazwać papieskimi,
                co jest absurdem. Nie jestem wrogiem krzyża, jestem wrogiem tego krzyża,
                postawionego tam, by pokazać Żydom, że to my jesteśmy panami miejsca. Ten krzyż
                widoczny jest terenu obozu, z bloku XI, bloku śmierci. To rani Żydów, którzy
                godzą się na obecność na żwirowisku symbolu religijnego, który nie byłby
                demonstracją potęgi i monumentalności.


            • Gość: stan bluzniercza zabawa w krzyze IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 19.03.04, 11:50

              miriamfirst_ napisała:

              > I potem ktoś mówi, że krzyże Zydom przeszkadzają?! W życiu!

              Kosmopolita zacytowal Musiala bredzacego o "bluznierczej zabawie w krzyze".
              Co on z tego mial od was?


        • oleg3 Re: Na cmentarzu katolickim zabrzmiał kadysz 17.03.04, 21:45
          Dziękuję za wyjaśnienie. Wszystkim, którzy odpowiedzieli.

          Pozdrawiam
        • Gość: eres Re: Na cmentarzu katolickim zabrzmiał kadysz IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 18.03.04, 21:28
          Mir.tongue_outrzede wszystkim krzyż nie przeszkadza w odmawianiu modlitw żydowskich.
          Rozumiem ,że w rozważaniach o sprawie Auschwitz-Brzezinka pomijamy idiotyczne
          wydarzenia wywołane przez rabina Weissa który jest po prostu nienormalny, i
          tego drugiego nienormalnego człowieka, którego nazwiska nie pomnę, co krzyży w
          bród ponastawiał, a ja do dzisiaj posiadam z nim foto, ponieważ na tle tych
          krzyży sobie owo z nim zrobiłam. Jakże ten człeczyna się nazywał, kto pamięta?
          Żydzi nigdy nie twierdzili, że obecność krzyza przeszkadza w odmawianiu
          modlitw, o czym żywo świadczy fakt odmówienia modlitwy kadysz za zmarłych,
          przez ortodoksyjnych rabinów na cmentarzu katolickim. Sugerowano w sprawie -
          mniej lub bardziej energicznie - aby na terenie, na którym zginęło wiele nacji,
          tak wielu wyznań, nie było ZADNEGO symbolu religijnego. Ale, jak widać,
          przestali sugerować, bo do dzisiaj jako jedyny symbol religijny, na terenie
          obozu stoi sobie ten wielki krzyz papieski, i kwestii nie ma, Zydzi dali
          spokój, bo to i tak na nic, modlą się, i nikomu to w niczym nie
          przeszkadza. Miriam ps. ale jak nazywał się ten człeczyna?!

          eres: Chodzi zapewne o Kazimierza Świtonia. Tę równie barwną, jak i nie mogącą
          sobie znaleźć miejsca w świecie postać nawiedzonego dziwaka prasa nazwała w
          swoim czasie „strażnikiem krzyża”. A właściwie jednym z kilku „strażników”.
          Głównym „strażnikiem” był esbek Mieczysław Janosz; był on postacią wiodącą w
          owej zadymie oświęcimskiego żwirowiska. Tenże esbek Mieczysław Janosz był w
          czasach peerelowskich jednym z głównych bandziorów osławionej esbeckiej
          akcji „Żelazo”, sprawców trudniących się z polecenia MSW bandyckimi napadami
          na sklepy jubilerskie w RFN, był funkcjonariuszem, tej samej która wszelkimi
          perfidnymi środkami prześladowała polski Kościół katolicki i tej samej
          instytucji, której trzech innych jej funkcjonariuszy zamordowało księdza
          Popiełuszkę.
    • miriamfirst_ Re: Ojciec Stanisław Musiał 17.03.04, 21:50

      No tak. Jakieś drobne, zabawne wspomnienie, na chwilę sobie przypomniane, i
      znowu, znowu, znowu... zawsze i wszędzie ta nić czarna...



      Miriam
      • kdesw Re: Ojciec Stanisław Musiał 17.03.04, 22:11
        miriamfirst_ napisała:

        >
        > No tak. Jakieś drobne, zabawne wspomnienie, na chwilę sobie przypomniane, i
        > znowu, znowu, znowu... zawsze i wszędzie ta nić czarna...
        >
        >
        >

        Świtoń już chyba nie żyje.
        > Miriam
        • Gość: pat elokwentny palnick IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 19.03.04, 22:20
          Gość portalu: Palnick napisał(a):

          > Wyłuskał z ewangelii tylko tę Mateusza w której następuje ukoronowanie
          > antyżydowskiego klimatu opisu procesu Jezusa (widocznego też u innych)?
          > Powyzsza tendencja znajduje swoje zwieńczenie w nastepujacym zaraz po scenie
          > oczyszczenia sie przez Pilata, a wystepujacemu jedynie u Mateusza,
          > samoprzeklenstwu, jakie wypowiedzial narod zydowski, biorac na siebie wine
          > za zamordowanie Jezusa.
          > Mt 27 “crying25) A cały lud (laos) zawołał: Krew Jego na nas i na dzieci nasze
          > .”
          >
          > Używa tu slowa „laos” na okreslenie ludu zydowskiego a przyjelo sie
          > uzywac
          > slowa “laos” dla podkreslenia szczegolnej roli narodu zydowskiego j
          > ako ludu
          > wybranego- uzycie tego slowa oznacza, ze caly Izrael, jako wybrany przez Boga
          > lud, bierze na siebie I na przyszle generacje, wine za smierc Jezusa.
          > I choc to Pilat wydal rozkaz o ukrzyzowaniu Jezusa, to wina spada wylacznie
          > na Zydow, przez co traca oni bezpowrotnie swoja szczegolna, religijna role.
          > Zydzi musza, wg. Mateusza, tej perspektywie przytaknac, poniewaz przekonani o
          > winie Jezusa, wydali na siebie uwarunkowane przeklenstwo. Poniewaz jednak
          > Jezus jest niewinny, musza oni w pelni odpowiedziec za skutki, a krew Jezusa
          > spadnie na nich i na ich potomstwo- zgodnie z przeklenstwem, ktore
          > wypowiedzieli w przekonaniu o winie Jezusa.(wartosc historyczna przekazu
          rowna
          > zero)
          >
          > Zadne inne antyjudaistyczne sformułowanie w Nowym Testamencie nie spowodowalo
          > tyle cierpienia i nedzy, nie bylo powodem tylu zbrodni, co wlasnie to.
          >
          > Dlaczego Mel powtarza właśnie tę skrajną Mateuszową wersję? Przypadkowo?
          >


          www.ekklesia.co.uk/content/article_2004_03_12_gibson.shtml
          ales elpkwentny alos
Pełna wersja