miriamfirst_
15.03.04, 16:08
Pożegnaliśmy dzisiaj na cmentarzu Rakowickim Ojca St. Musiała.
Dlaczego o tym piszę? Bo był naszym Wielkim Przyjacielem, ciepłą, radosną
duszą, ujmującym człowiekiem. Na cmentarzu katolickim zabrzmiał kadysz -
nasza, żydowska modlitwa za zmarłych, oprócz głównych modlitw.
W uroczystościach pożegnalnych uczestniczyło mnóstwo Zydów, w tym
zaprzyjaźnionych trzech rabinów z Jerozolimy.
Informację o Jego śmierci otrzymałam w zeszłym tygodniu.
Nie mogłam pojechać do Krakowa, a jeśli mogłabym - to bym nie pojechała.
Chronicznie nie lubię żegnać.
Ojca zapamiętam z naszego ostatniego, jak się okazało, spotkania w W-wie,
kilka miesięcy temu. Zawsze pozwolił się uściskać. Miał swoja rubrykę w
Tygodniku, zawsze przeze mnie czytaną.
Ojciec Tischner, Ojciec Miecznikowski, Ojciec Musiał.
Wielcy Przyjaciele.
Uporczywie Ich brak.