palnick
16.07.10, 23:07
Do prokuratury trafiło zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa
poprzez wyczarterowanie przez MON bez przetargu 2 brazylijskich
samolotów Embraer 175.
Nowe samoloty zdążyły się już skompromitować w czasie wylotu do
Afganistanu p.o. prezydenta Bronisława Komorowskiego. Problemy
techniczne spowodowały, że planowany rejs został opóźniony o 2
godziny 18 minut. Po 3 h 20 min. samolot wylądował w Erewaniu w
Armenii, skąd po zatankowaniu paliwa, o 2:20 odleciał do Termezu w
Uzbekistanie, gdzie wylądował o 5:07.
Odległość z Warszawy do Erewania wynosi 2233 km, a z Erewania do
Termezu 2012 km. Tylko takie odległości Embraer 175 zdołał pokonać z
zaledwie 25 osobami na pokładzie... B. Komorowskiemu towarzyszyli
ministrowie Radosław Sikorski i Bogdan Klich, oraz szef BBN
Stanisław Koziej, ochrona i dziennikarze.
Dalej, w rejon działań wojennych cywilny, LOT-owski Embraer 175 nie
mógł już w ogóle lecieć. Z Termezu do Kabulu delegacja miała dotrzeć
niemieckim Transallem, jednak ostatecznie kontynuowała podróż
polskim C295M. Do tego samolotu nie zmieścili się wszyscy.
Dziennikarze musieli przeprowadzić losowanie. Dwóch pechowców
zostało w Termezie... C295M zawiózł wybrańców do Kabulu, skąd do
bazy Ghazni członkowie delegacji dotarli amerykańskimi śmigłowcami.
Powrót był jeszcze ciekawszy. Z Ghazni do Kabulu znowu delegacja
poleciała amerykańskimi śmigłowcami, stamtąd zaś udostępnionym przez
Szwedów Herculesem. Ale tylko do Mazer-e-Shariff, skąd Polaków do
Termezu wiózł niemiecki Transall.
Dopiero tam delegacja przesiadła się do Embraera 175. Samolot
miał wystartować o 16:20, ale z powodu opóźnienia przylotu z
Warszawy, dokąd w międzyczasie pusty poleciał, udało się
odlecieć do Erewania o 19:30.
W stolicy Armenii wylądował dopiero o 22:41. Postój na uzupełnienie
paliwa potrwał 42 minuty. Do Warszawy delegacja wróciła późną nocą,
o 2:25, po trwającym 3 godziny i 2 min. ostatnim przelocie."
www.altair.com.pl/start-4721