manny-jestem
10.08.10, 18:51
"Dla jednych katastrofa smoleńska była zbiegiem okoliczności, za które nie
wiadomo, kto odpowiada i wątpliwe, czy tego dojdziemy. Drudzy widzą w tej
tragedii celowe zaniechania, partyjniacką zaciekłość lub zamach i od początku
wiedzą, kogo winić.
Niezależnie od tego, jakie racje i emocje stoją za poszczególnymi postawami, w
debacie publicznej nie przebija się główna myśl. Oto państwo polskie się
skompromitowało. Stworzyło sytuację zbiorowej nieodpowiedzialności rządu i
jego ministrów za techniczne aspekty wizyty prezydenta w Katyniu. Teraz zaś
znowu nie ma odpowiedzialnych za żenujące wydarzenia. Miejsce, w którym setki
tysięcy, a nawet miliony ludzi łączyły się w bólu po stracie pary
prezydenckiej i setki znakomitych rodaków, nie ma gospodarza, jest bezpańskie.
Władze miasta i państwa okazały się sprawne w organizacji pogrzebów. Ale już
nie – w utrwalaniu w przestrzeni publicznej stolicy tych emocji, które
dzieliły i łączyły nas przed Pałacem Prezydenckim. "
www.rp.pl/artykul/520265_Pekniecie.html