Śmierć prezydenta...

15.08.10, 05:31
Był taki film, Kawalerowicza - ale ja nie o tym. Wszak kulisy i ponadczasową symbolikę tamtej zbrodni rozświetlił nam był kilka lat temu red. Michnik, przyrównując szekspirowski dramat kandydata Cimoszewicza do pechowo krótkiej kadencji Narutowicza.

No tak, ale mieliśmy kilku Prezydentów, którzy zmarli nagłą śmiercią w trakcie pełnienia Służby, a niekiedy już po. Co więcej - o ile dobrze liczę - większość z nich poległa w Związku Socjalistycznych Republik Sowieckich (obecnie chyba Federacyjna Republika Rosji, czy cóś w podobie): Bierut, Kaczorowski, Kaczyński.

Tak się zastanawiam: kilku amerykańskich prezydentów też zakończyło życie dość gwałtownie; ale nie pamiętam, czy któregoś wieziono w trumnie z Kanady czy innego Meksyku?

    • marudna.menda Re: Śmierć prezydenta... 15.08.10, 07:13
      A czy zdarzylo sie jakiemu amerykanskiemu preziowi,zeby za jednym
      ciosem zabil 95 innych osob, w tym wlasna, malzonke? A polskiemu sie
      zdarzylo. Sam widzisz jak jest.
    • ada08 Re: Śmierć prezydenta... 15.08.10, 07:56
      Jenisieju, czy to Ty?
      Jeśli tak, to ściskam Cię i głaskam.
      A jeśli to nie Ty - to nie.
      a.
Pełna wersja