first.kanalia
16.08.10, 00:19
Listy do Rzeczpospolitej - Krzyż zwyciężył
Kornel Morawiecki 15-08-2010, ostatnia aktualizacja 15-08-2010
23:51
Stałem 3 sierpnia 2010 r. w tym niewielkim zgromadzeniu
oddzielonym podwójnym kordonem służb porządkowych od niemal
samotnego, bo otoczonego garsteczką osób, krzyża.
Przyszedłem, by zaprotestować przeciw wymuszonej jego
przeprowadzce, ubranej w małoduszne pozory legalności. Może nie
wszyscy wiedzą, że ten znak stał u zarania naszej wielkiej,
europejskiej cywilizacji i – jak pisał Norwid – „stał się nam
bramą”. Wprowadził nas do współczesnego raju dobrobytu i
nowoczesności.
Czytam, jak w „Rz” Igor Janke pisze, że „zwyciężyła siła tłumu”,
jak Paweł Lisicki straszy nas zapateryzmem, jak nawet Ewa
Stankiewicz twierdzi, że „krzyż powinien zostać zastąpiony czymś
trwałym. Może tablicą wmurowaną w chodnik”. Czytam tytuły w „GW”,
że wszyscy przegrali. I coś się we mnie gotuje.
Dlaczego krzyż, przytomnie postawiony przed Pałacem Prezydenckim
po narodowej katastrofie smoleńskiej, nie może być tam na zawsze?
Komu on przeszkadza? Czy tamuje ruch, czy zasłania architekturę?
W słusznej decyzji szefa Kancelarii Prezydenta Jacka
Michałowskiego, w niepodjęciu krzyża przez kapłanów i harcerzy
dostrzegam nie słabość, lecz siłę naszego państwa i nas, Polaków.
W odstępstwie od złych planów, w uszanowaniu modlących się i
żałobników palących znicze, w pozostawieniu krzyża tam, gdzie on
ze względu na tragizm i wielkość polskich losów powinien stać i
przed 10 kwietnia, proszę, zobaczmy nasze wspólne zwycięstwo.
Wierzących i niewierzących.
My, Polacy, my, Europejczycy, także my współcześni ateiści,
wszyscy się wzięliśmy z tego znaku i ze sprzeciwu wobec tych, co
chcieli go zniszczyć, zawłaszczyć lub zamknąć. Pozwólmy temu
starożytnemu znakowi kaźni i hańby, który nasi wielcy przodkowie
cudownie przemienili w symbol bezinteresownej, odkupieńczej
ofiary, zwyciężać w centrum Polski, przed pałacem, a także w
naszych sercach. Ku chwale ojczyzny. (...)
—Kornel Morawiecki