Tekst uległ zmianie!

19.08.10, 10:46
GW zmeiniła treść atykułu dotyczaczego pana Kaczanowa.
Nie wspominanją nic o tym że doszło do zmiany teksu.
Przypomina mi się rok 1984....
PS
Ałe w łączu do niego dlaje się kompromitują.
katowice.gazeta.pl/katowice/1,35019,8264692,_On_broni_krzyza__a_jego_corka_to_gwiazda_porno_.html
    • gini Re: Tekst uległ zmianie! 19.08.10, 11:04
      Jaka jest GW, kazdy widzi, no moze niekazdy, czesc odbiera to co
      pisza jak prawdy objawione.
    • marudna.menda Re: Tekst uległ zmianie! 19.08.10, 11:24
      No i?
    • snajper55 Re: Tekst uległ zmianie! 19.08.10, 12:23
      wkkr napisał:

      > GW zmeiniła treść atykułu dotyczaczego pana Kaczanowa.
      > Nie wspominanją nic o tym że doszło do zmiany teksu.
      > Przypomina mi się rok 1984....

      Nie rozumiem Twoich pretensji. Artykuły zamieszczane na Gazeta.pl są bardzo
      często zmieniane, uaktualniane. Czasem gdy się googla pokazują się dwie, trzy
      wersje danego artykułu. Dlatego na początku publikowanego tekstu podają nie
      tylko datę, ale także datę artykułu i godzinę ostatniej jego aktualizacji. To
      nie wydanie papierowe, gdzie raz wydrukowany artykuł pozostaje nie zmienny.

      S.
      • wkkr No to może by tak 19.08.10, 12:43
        nam pozwolic na redagowanie własnych wpisów po ich publikacji na
        forum?
    • dachs I bardzo dobrze. A Kaczanow? n/t 19.08.10, 12:24

    • wkkr Przeprosiny 19.08.10, 12:41
      katowice.gazeta.pl/katowice/1,35019,8269060,Ojciec_nie_odpowiada_za_dorosla_corke.html
      • marudna.menda Re: Przeprosiny 19.08.10, 12:57
        Prawde powiedziawszy nie kapuje o co im chodzi. Znaczy ona wciaz
        winna,ale on juz nie?
    • perla nic mnie nie obchodzi to, że niektórzy 19.08.10, 13:37
      wyśmiewali się z tego jak napisałem, że kiedyś przyszedłem do redakcji GW i
      zredagowałem po swojemu artykuł, który mi się nie podobał.
      Obchodzi mnie to, że tak faktycznie było i mam teraz wiedzę jak to działa.
      To było w Białymstoku ze 2 lata temu. Zatrzymałem się w hotelu Gołębiowski i
      wieczorem przeglądałem net. No i na GW trafiłem na artykuł o osobach mi znanych,
      a który zawierał wierutne nieprawdy. Próbowałem się dodzwonić do redakcji ale
      nikt nie odbierał. W końcu wziąłem taksówkę i tam pojechałem. Redakcja jest na
      piętrze i jak zacząłem dobijać się na ostro to w końcu otworzył drzwi redaktor
      dyżurny. W miarę młody i kulturalny, ale zbyt zajęty oglądaniem meczu w C+.
      Wysłuchał moich pretensji, zaczął się tłumaczyć, że on nie wie, że artykuł
      napisała koleżanka, i że zaraz naprawimy sytuację. Wpisał jakieś hasła i
      wyedytował artykuł a następnie oddalił się oglądać mecz. Poprawiłem ci mi się
      nie podobało, on przyszedł i zapisał, i już było to na GW w necie. Jak mnie
      odprowadzał to jeszcze przepraszał za koleżankę. A przecież on w ogóle nie
      sprawdził czy to co ja mówię to jest prawda, nie wylegitymował mnie, ani nie
      zadzwonił do tej redaktorki.
      Ja nikomu nie każę wierzyć w tą historię ale tak było.
      To mi wszystko pokazało media internetowe we właściwym świetle.
      Na forum ludzie często deliberują nad każdym zdaniem w artykule, a prawda taka
      jest, że diabli wiedzą kto to pisał, kto poprawiał, że nie ma kontroli nad tymi
      tekstami, a bezkrytycyzm w przyjmowaniu tych informacji to poważny błąd jest.
      W tym przypadku było pewnie tak, że jakiś redaktor napisał paszkwil i umieścił
      sobie na GW, a nikt tego nie czytał w redakcji. I pewnie by sobie tak zostało
      gdyby nie protesty internautów. Niektórzy traktują te teksty śmiertelnie
      poważnie, jakby nad każdym zdaniem zastanawiało się 12 mędrców. A to jest zwykły
      chaos, kłamstwa i półprawdy, które może sobie napisać byle redaktorek właśnie.
      • marudna.menda Re: No i co z tego 19.08.10, 14:35
        wlasnie? Pokazali zdjecie Kaczanowa, dostali wiadomosc,ze to on
        wlasnie i ze w dodatku ma taka niemoralna corke. Teraz przepraszaja
        jego, ktory stoi pod krzyzem na KP i podgrzewa atmosfere wojny
        religijnej w Polsce, ale wyciaganie niemoralnych wg nich czynow
        naszej koleazanki uwazaja za osiagniecie najwyzszych szczytow
        dziennikarskiej etyki. I to powtarza za nimi absrakt,ktory slal jej
        rozpalone lisciki tu na tym forum i ty, pierdla, najwyzszy korektor
        bledow gw w Bialymstoku.
      • wkkr W takijm razie 19.08.10, 17:12
        teksty piblikowane w GW mają taką samą wartość jak nasze wypociny na
        forum.
        Tylko dlaczego Agora płaci swoim dziennikarzom? przeciez całe stada
        róznych giwi za darmo by odwalało tę robotę....
        • hasz0 Ja sobie wypraszam insynuacje że mógłbym być= r.GW 19.08.10, 17:18

          To Perła i Abstrakt narażali się PiQ-owi
          a ten zakochany dżentelmen paranoicznie wściekłość
          wyładował na jej krytyku (na mnie niby)
          a nie na rywalach-konkurentach co z nim w konkury smalili cholewy
          stając w 1000. kolejce....?
          • dachs Nie mógłbyś być! Chcesz na piśmie? nt. 19.08.10, 17:19

            • hasz0 ________________________________Miałbym tak pisać? 19.08.10, 17:29
              Cytat:
              Gazeta Wyborcza

              Próby zainteresowania sprawą „Gazety Wyborczej” przebiegały w
              dwóch fazach. Początkowo dziennikarz, z którym się skontaktowałem
              był zafascynowany sprawą. Potem temat napotkał na mur niechęci ze
              strony tych, którzy decydowali o "linii pisma". Dowiedzieliśmy się
              wówczas, że ujawnienie tego typu skandali "może być szkodliwe dla
              Polski". Po ukazaniu się artykułu w „Spotkaniach” również „Gazeta
              Wyborcza” czuła się w obowiązku jakoś o sprawie poinformować.
              Opublikowała więc tekst Piotra Pacewicza, którego ogólny wydźwięk
              był bagatelizujący, ale za to, dziwnym trafem, przepisane
              ze „Spotkań” sumy zawieruszonych pieniędzy FOZZ zostały t y s i ą c
              k r o t n i e p o m n i e j s z o n e. Dla przykładu
              zamiast "setek milionów dolarów" pojawiły się "setki tysięcy
              dolarów". Interwencje w redakcji domagające się sprostowania tej
              dezinformacji nie skutkowały.

              Wtedy jeszcze wydawało mi się, że jest to po prostu niechlujstwo
              dziennikarskie. Tymczasem na początku czerwca Stanisław Albinowski,
              który był stałym publicystą „Gazety Wyborczej”, napisał artykuł na
              temat skandalu w FOZZ-ie. Był to tekst bardzo zrównoważony,
              kulturalnie napisany, bez żadnej agresji i bez śladu pomówień.
              Artykuł ten został początkowo przyjęty do druku, ale po
              kilkakrotnych poślizgach z numeru do numeru nie został opublikowany.
              Natomiast „Gazeta Wyborcza” zawsze miała czas na cytowanie poglądów
              (wtedy jeszcze) ministra J. Sawickiego i tych dezinformacji, które
              on rozpowszechniał w obronie swojego stanowiska czy swojej kariery
              na temat FOZZ-u.

              Dwa inne, podobne w wymowie artykuły również nie znalazły łaski
              u redaktorów GW . Stanowisko „Gazety Wyborczej” było bardzo
              konsekwentne. Afera, jeśli była, to była to afera „wokół FOZZ".
              Główny - jak dotąd - oskarżony, były dyrektor generalny FOZZ,
              Grzegorz Żemek, to zdaniem GW- "kozioł ofiarny" (zob.: GW z 19
              września 1991), już następnego dnia pojawia się artykuł (GW z 20
              września 1991) „Prokurator Kalwas prowadzi śledztwo”, z
              podtytułem „Anna Turska o przeszłości prokuratora prowadzącego
              sprawę FOZZ”. Z tekstu wynika, że prokurator Kalwas sam był
              przestępcą znęcającym się w śledztwie nad więźniami, a artykuł
              kończy się dramatycznym apelem: Niech więc Opatrzność ma w swojej
              opiece tych, którzy obecnie znaleźli się pod czułą opieką
              prokuratora Kalwasa. Jest to ta sama Anna Turska, która, jak
              ujawniono później, przyjęła w tym okresie od p. Przywieczerskiego
              200 mln zł, na rzecz Unii Demokratycznej.

              Szczytowym przykładem dezinformacji uprawianej przez „Gazetę
              Wyborczą” były relacje Jacka Kalabińskiego z Nowego Jorku,
              który "zupełnie przypadkiem" odnalazł w jednym z banków nowojorskich
              (DLF Finance) kwotę, jakiej podobno brakowało dyrektorowi FOZZ do
              rozliczenia. Okazało się, że pieniądze te leżą sobie najspokojniej w
              banku, a tylko nie ma ich jak odebrać, bo FOZZ został zlikwidowany,
              a Żemek siedzi w więzieniu! Przy czym, co najzabawniejsze, kwota
              okazała się śmiesznie mała: 1 236 tys. USD. Wyłaniał się więc
              klarowny obraz: tu jacyś frustraci i maniacy wysuwają absurdalne
              oskarżenie o rabunek wielu miliardów dolarów, gdy w rzeczywistości
              chodzi o niewiele więcej niż jeden milion! Na dodatek ten milion nie
              może się doczekać, żeby polska władza go podjęła. Tymczasem władze
              wcale się do tego nie kwapią, i to pomimo monitów nowojorskiego
              banku, natomiast w jakichś tajemniczych celach trzymają w więzieniu
              Bogu ducha winnego Grzegorza Żemka.

              Rewelacje pana Kalabińskiego zajęły dwie strony „Gazety
              Wyborczej”. Protesty i sprostowanie Prokuratury zamieszczone były w
              kąciku, w dwuzdaniowej notce. W dniu 17 grudnia 1991 r. wydawca
              niniejszej książki, Marcin Dybowski, został zatrzymany razem z
              kolegą na 48 godzin i pobity przez policjantów, a z samochodu,
              którym jechali, "zginęły" materiały do niniejszej książki i 50 mln
              zł. Samo auto odjechało w niewiadomym kierunku spod budynku
              komisariatu policji. Sprawa stała się głośnym skandalem, a nawet
              przedmiotem interpelacji poselskiej w Sejmie. „Gazeta Wyborcza”
              zdecydowała się o tym poinformować dopiero po Nowym Roku, tylko w
              lokalnym wydaniu i oczywiście, bez żadnego związku z FOZZ! Wreszcie,
              kiedy się okazało, że rzecz jest ogromnie bulwersująca, a Dybowski i
              Dakowski oblegani przez dziennikarzy zagranicznych - wówczas (7
              stycznia 1992 r.) GW opublikowała „Relację Dybowskiego” dystansując
              się od niej a la longue i zamieszczając obok artykuł Anny Bikont
              (osoby szczególnie zasłużonej w dezinformacji na temat FOZZ) pod
              tytułem „Wizja świata "Nowego Świata", w którym dezawuuje zarówno
              Marcina Dybowskiego i Mirosława Dakowskiego, jak i gazetę „Nowy
              Świat” Piotra Wierzbickiego. Wywody swoje kończy tak:

              Ale nie o logikę tu przecież chodzi, a o stworzenie obrazu
              świata. Musi zostać dowiedzione, że żyjemy w świecie zadziwiającego
              bezprawia i korupcji władzy. Wizja może okazać się bardzo nośna w
              społeczeństwie biednym i sfrustrowanym. Tym bardziej jest
              niebezpieczna.

              Poświęciliśmy tu tyle miejsca manipulacjom „Gazety Wyborczej”,
              gdyż jest to największy i najbardziej wpływowy dziennik w Polsce,
              który nadal jeszcze czerpie swoją wiarygodność z
              okresu "Solidarności". Jest rzeczą istotną żebyśmy wiedzieli kto,
              jakie ruchy polityczne, były za tuszowaniem sprawy oraz czy były
              również ugrupowania, które dążyły do jej ujawnienia.
              Źródło:ABCnet
        • ada08 Re: W takijm razie 19.08.10, 17:53
          wkkr napisał:

          > teksty piblikowane w GW mają taką samą wartość jak nasze wypociny
          na
          > forum.

          No jasne, bo GW jest tabloidem i fora gazeta.pl (w tym ekskluzywny
          Aquanet) też są tabloidami. Czyli: wypociny = wypociny.

          > Tylko dlaczego Agora płaci swoim dziennikarzom?

          No, jakim tam znowu dziennikarzom?! Nie obrażaj uczciwych ludzi
          uczciwie uprawiajacych fach dziennikarski!
          smile
          a.
          • wkkr Re: W takijm razie 19.08.10, 18:02
            ada08 napisała:

            > No jasne, bo GW jest tabloidem i fora gazeta.pl (w tym ekskluzywny
            > Aquanet) też są tabloidami. Czyli: wypociny = wypociny.
            ===========================================================
            Tezę postawiłem warunkowo.
            GW zmierza właśnie w stronę tabloidu.
            ===========================================================
            > No, jakim tam znowu dziennikarzom?! Nie obrażaj uczciwych ludzi
            > uczciwie uprawiajacych fach dziennikarski!
            ===========================================================
            Hmmmmmm.... ja nie wnikam w szczegóły. Jesli ktoś komuś pozwala
            publikowac w gazecie to niech się liczy z konsekwencjami.
            PS
            Nie mam za grosz zaufania do tekstów publikowanych w gazetach.
    • le.man1 kogo to naprawdę obchodzi? 19.08.10, 18:43
Inne wątki na temat:
Pełna wersja