____dobry temat na to F_______--

20.08.10, 09:08
Żelazny Krzyż I klasy, który Hitler jak sam twierdził miał dostać za
odwagę, w rzeczywistości otrzymał za służbę w kwaterze pułku z
rekomendacji Żyda Hugo Gutmanna, będącego adiutantem pułku.
Odznaczenie to przyznawano często żołnierzom, mającym wyrobione
stosunki z oficerami wyższych rang.

Antysemityzm w wojsku?

W oparciu o analizę niepublikowanego dziennika żydowskiego weterana
pułku Weber doszedł do wniosku, iż twierdzenia Hitlera o silnym
antysemityzmie wśród niemieckich żołnierzy i żywiołowym
nacjonalizmie, które miały go zainspirować, są nieprawdziwe.

Wielu historyków sądzi, że szowinizm i antysemityzm Hitlera jest
bezpośrednim następstwem jego doświadczeń wyniesionych z walk
frontowych. On sam podtrzymywał to wyobrażenie.

O braku antysemityzmu wśród żołnierzy pułku Lista świadczy m.in. to,
że Gutmannowi aresztowanemu przez Gestapo w 1937 roku jego dawni
towarzysze broni umożliwili przeżycie i wyjazd z Niemiec.

We wrześniu w wydawnictwie Oxford UP ukaże się książka
Webera "Hitler's First War" (Pierwsza Wojna Hitlera).
    • hasz0 ŻydGutman nagrodziłHitlera ŻelaznymKrzyzem I klasy 20.08.10, 14:59
      .....i do dziś wolicie nagradzać Niemców
      i podlizywać się bolszewikom Okazałymi POmnikami Namogilnymi
      z polskiej kieszeni a Polakom ino oszczerstwa,
      małe tablice wieszane po kryjomu.....załaganą oszczerczą literaturę
      Kosińskich, Szczypiorskich, Reichow a nawet noblistów uhonorowanych
      po 1989 jak Miłosz, Symborska.......zliczyć ich nie można padalców
      a na Aquie sami nieudolni nastepcy
      [quote]Owa radość z miłoszowego Nobla nie trwała zbyt długo, bowiem
      stopniowo zaczęły ukazywać się na rynku wydawniczym w kraju
      emigracyjne utwory tego poety, a ich treść wręcz zaszokowała
      polskiego czytelnika, gdyż prawie każda jego książka była brutalnym
      paszkwilem i złośliwą dyskwalifikacją polskiej kultury.
      Okazało się, iż Miłosz nie jest jednym z nas, lecz wynarodowionym
      kosmopolitą, człowiekiem obcym, zewnętrznym i wręcz wrogim całemu
      naszemu dziedzictwu narodowemu, historycznemu i kulturowemu, a pasja
      jego twórczości literackiej stało się obrzucanie Polaków
      inwektywami, utworami pełnymi złowrogiego jadu - cykutą podawaną z
      cynizmem wszystkiemu co polskie.
      W każdej księgarni w Polsce półki zawalone są paszkwilancką
      twórczością noblisty Miłosza, wymierzoną w Polskę.

      "Historia literatury polskiej" autorstwa noblisty stała się
      podręcznikiem zalecanym przez Ministerstwo Edukacji Narodowej jako
      książka pomocnicza do nauki języka polskiego w szkołach
      ponadpodstawowych. Ubolewać należy, iż pracownicy naukowi,
      przygotowujący do polskiego wydania ów podręcznik /Kraków 1993/ nie
      wyeliminowali wielu zawartych partackich spłyceń w ocenach
      twórczości naszych pisarzy." - podaje prof.Jan Majda/"Wisława
      Szymborska, Karol Wojtyła, Czesław Miłosz"/2002 /.
      Warto nadmienić, iż wspomniana publikacja prof.Jana Majdy - w
      całości została sfinansowana przez Instytut Polonistyki Uniwersytetu
      Jagiellońskiego. Opinie naukowców - historyków literatury i krytyków
      literackich w większości są zgodne; przytoczę najistotniejsze z
      nich:
      prof.Bożena Chrząstowska w swojej książce "Poezje Czesława Miłosza"-
      1992 przytacza kilka antypolskich wypowiedzi noblisty by stwierdzić:
      ".laureat Nobla przyjmowany jest w kraju jako pisarz narodowy, a z
      tym pojęciem wiąże się polskość, ze wszystkimi tradycyjnymi
      uwarunkowaniami, jak katolickość, jak wpółodczuwanie wszystkich
      narodowych tragedii, jak obywatelskość i społeczno - polityczne
      zatroskanie o losy narodu. W esejach. "Miłosz jest w ciągłym
      konflikcie z polskością".

      Prof.Aleksander Fiut w książce "Moment wieczny" jak i prof. Bożena
      Chrząstowska cytują Miłosza: "Nie urodziłem się w Polsce, nie
      wychowałem się w Polsce, nie mieszkam w Polsce, ale piszę po
      polsku.przyznaję się: na polskość jestem alergiczny.

      Prof.Jacek Trznadel stwierdza: "W Paryżu, po nastaniu stanu
      wojennego, jak sam słyszałem, Miłosz przedstawiał się w radiu
      francuskim jako Litwin piszący po polsku".
      I dalej prof.Aleksander Fiut stwierdza: "Miłosz. oskarża tyleż
      naród, co jego język. widać u niego sprzeczność pomiędzy miejscem
      urodzenia, a kulturą przynależnościową, językiem i etnicznym
      pochodzeniem." "Miłoszowy spór z narodem, polskością, będzie
      nieustannie i na stałe wplątany w historyczne i literackie
      konteksty.

      Prof.Jacek Trznadel w naukowym studium p.t. "Miłosz - lewy profil"
      omawia niektóre antypolskie wypowiedzi tego noblisty rozsiane w jego
      książkach. Autor tego studium przytacza liczne wypowiedzi Miłosza
      pełne nienawiści do naszej międzywojennej II Rzeczypospolitej, a w
      czasie okupacji do Państwa Podziemnego, AK i polskiego rządu
      londyńskiego. Widać u tego poety niechęć nawet do Polski po 1989
      roku.

      Prokomunistyczne stanowisko ujawnil Miłosz już w Wilnie w latach
      trzydziestych, pisząc lewicowe artykuły, gloryfikujące komunistyczny
      radziecki kraj:
      " Jest pod bokiem najciekawszy kraj świata - ZSRR"- pisał i
      wygłaszał w podobnym duchu pogadanki w wileńskim radiu, za co go
      wydalono z pracy.
      Również prof. Marian Stępień, też w naukowym studium p.t. "Powojenne
      dysharmonie moralne Czesława Miłosza" omawia " komunistyczne
      balansowanie tego poety".

      Oszczerstwem wobec Polaków nazwał prof. Stanisław Trepka wiersz
      Miłosza "Campo di Fiori", w którym ten poeta szydzi z nas, że
      podczas okupacji, gdy Niemcy mordowali Żydów w getcie warszawskim,
      to Polacy beztrosko, przy muzyce bawili się na karuzeli obok getta.
      Trepka podaje fakty i to liczne, że sytuacja wyglądała odwrotnie niż
      podaje Miłosz, bo chociaż karuzela należała do folksdojcza, to w
      czasie walk w getcie była nieczynna, a opór zbrojny getta był
      możliwy dzięki zaopatrzeniu w broń przez polskie podziemie.

      Tysiące Żydów uciekających z getta uratowali Polacy, narażajac życie
      własne i rodzin. Prawdę tę potwierdzaja opracowania naukowe o
      okupacyjnej Warszawia Tomasza Szaroty. "Campo di Fiori" napisał
      Miłosz w Wielkanoc 1943 roku w Warszawie, a więc na początku
      powstania w getcie warszawskim, poświadczył oto nieprawdę,
      szkalującą nasz naród. Czyżby ów wiersz nie dał poczatku
      niewybrednym atakom na Polskę i Polaków?

      Prof. Andrzej Romanowski pisze: " Miłosz nie jest - i nigdy nie
      był "polski. Litwin polskojęzyczny". Podobną opinię wyraża
      prof.Teresa Walas, prof. Elżbieta Morawiec, a nawet dotychczasowy
      gloryfikator Miłosza prof. Jan Błoński.

      Nie tylko historycy literatury posiadają jednoznaczny stosunek do
      antypolskiej twórczości Miłosza, ale również i pisarze. Jan Józef
      Szczepański w opowiadaniu pod znamienitym tytułem "Koniec legendy"
      opisał autentyczną imprezę sylwestrową, która odbyła się w dworku
      Jerzego Turowicza w Goszycach, w czasie której Miłosz stwierdził:
      walka Polaków z ludobójczym hitleryzmem to "nieprawdopodobna wprost
      manifestacja głupoty".
      Melchior Wańkowicz zarzucił Miłoszowi po roku 1946, że praca
      dyplomatyczna to "podpieranie nazwiskiem literackim niewolnictwa
      własnego narodu". Podobnie wyraził się Jan Lechoń.
      Zbigniew Herbert w wywiadzie na łamach tygodnika "Solidarność" w
      1994 roku powiedział o Miłoszu: ". Było to w 1969 roku . Powiedział
      mi Miłosz - na trzeźwo - że trzeba przyłączyć Polskę do ZSRR . Ja na
      to : Czesiu , weźmy lepiej zimny tusz i chodźmy na drinka , myślałem
      że to żart , lub prowokacja . Lecz gdy powtórzył to na kolacji ,
      gdzie byli Amerykanie , wstałem i wygarnąłem : takich rzeczy nie
      można mówić nawet żartem".

      Prof.Jan Majda /Instytut Polonistyki U.J./ podaje:
      ".te wszystkie. Miłosza paszkwilanckie oceny polskości doprowadzały
      go nieraz do patologicznych stanów duchowych, kiedy to marzył o
      totalnym zniszczeniu Polski /Rodzinna Europa/", ". nad tym właśnie
      kawałkiem Europy ciąży przekleństwo , że nie ma żadnej rady . I być
      może gdyby mi dano sposób wysadziłbym ten kraj w powietrze .". To
      zbrodnicze marzenie Czesława Miłosza /Jan Majda "Wisława Szymborska,
      Karol Wojtyła, Czesław Miłosz" - 2002/.

      Oczywiście apologeci Czesława Miłosza będą w dalszym ciągu uprawiali
      i umacniali kult "polskiego" noblisty i zapewne pominą milczeniem
      już całkiem bezpośrednie jego zwierzenia:
      "nieszczęsnych Polaków umiejących myśleć tylko politycznie mam w
      dupie" /"Zaraz po wojnie" 1998/ , a nieco wcześniej /"Rodzinna
      Europa" 1990/ prowadził wewnętrzny dyskurs:
      ". czy Polacy nie są podobni do homoseksualistów? Cechuje Polaków
      lekkomyślność, pijaństwo, brak talentu." a rozmyślania kwituje
      zdaniem, które już kiedyś słyszałem, być może nie po polsku:
      ".Polak musi być świnią, ponieważ się Polakiem urodził." /"Prywatne
      obowiązki" - 1990/ " Chłopi " - Władysława Reymonta to horror , "Quo
      vadis" to płycenie Rzymu - zdaniem noblisty - Sienkiewicz nie był
      pisarzem wysokiej klasy.

      Szydzi Miłosz z polskich pisarzy - ".Tuwim to błazen.", Słowackiego
      utwory są koślawe i nieudolne jak "Lilla Weneda", ".proza
      filozoficzna Słowackiego robi wrażenie majaczeń w gorączce." ,".
      Słowacki dłuższy czas mnie śmieszył." , ". Norwid to
      nacjonalista .", ". brzydzę się romantyzmem." ,".
      • hasz0 Re: ŻydGutman nagrodziłHitlera ŻelaznymKrzyzem I 20.08.10, 15:00
        ..,".romantyzm to zaraza.", ".Wielka Improwizacja - to objaw tak
        dalece posuniętej pychy, że zasługuje na miano
        diabelskiej"., ".mickiewiczowska III część "Dziadów" i "Księgi
        Narodu i Pielgrzymstwa Polskiego" - "to najokropniejsze herezje
        Mesjanizmu", "Pan Tadeusz" - ".żeby go kochać nie zasługuje i jest
        opowieścią z dość głupawą akcją.", ".w całej swojej filozofii
        Mickiewicz przegrał.", historyczne zwycięstwo pod Grunwaldem
        to ".plugawy nonsens.", uchwalenie Konstytucji 3 Maja ".ułożonej
        przez masonów.", ".przecież ten okropny Piłsudski i jego legioniści,
        to był spisek masonów." etc. Nie sposób w krótkiej publikacji
        wyliczyć inne jeszcze lżenia narodu polskiego.

        Miłosz kpi jeszcze z mowy polskiej w wierszu "Moja wierna mowo"
        ". Bo ty jesteś mową upodlonych
        mową nierozumnych i nienawidzących
        siebie bardziej niż innych narodów
        mową konfidentów
        mową pomieszanych
        chorych na własną nienawiść."

        Noblista drwi również z polskiego katolicyzmu i religijnych
        świętości. W "Traktacie teologicznym" /2002/ pisze
        m.inn. .przychodzę z kraju gdzie Twoje sanktuaria służą umacnianiu
        narodowej ułudy i uciekaniu się pod Twoją obronę, pogańskiej bogini,
        przed najazdem nieprzyjaciela." Już we wstępie do owego "Traktatu
        teologicznego" Czesław Miłosz wyznaje iż: "Mój poemat próbuje
        ratować Mickiewicza przed banalizacją która na nim narosła."

        Następnie salonowy red.nacz."Tygodnika Powszechnego" ks.
        AdamBoniecki w "Spokojnych słowach mędrca" odnosi się do religijnej
        arogancji noblisty wręcz w hołdzie, nawiązując w swym wstępie do
        apologetycznego tytułu, ni przypiął ni przyłatał powołując się m.in.
        na Mistrza z Nazaretu i Jego nauki. Rozpędzony w uwielbieniu
        noblisty ksiądz Boniecki już całkiem beztrosko pisze, iż "Miłosz nie
        dba o to jak go osadzą bliżni, czy go zrozumieją, czy się zbudują,
        czy zgorszą.".

        Po czym ks.Boniecki już bezpośrednio domaga się
        zrozumienia "Traktatu.": "ale bez zrozumienia będziemy pisać
        traktaty po łacinie dla wieśniaków w baranich kożuchach. /"Magazyn
        Kulturalny Tygodnika Powszechnego" nr 11/12 Kraków 25 listopada
        2001/
        O naruszeniu kultu maryjnego w Polsce i zbezczeszczeniu przez
        Miłosza Matki Boskiej ks.Adam Boniecki w "Spokojnych słowach mędrca"
        nie wspomniał.
        Ja zrozumiałem, chociaż nie jestem wieśniakiem, nie posiadam
        baraniego kożucha, nie znam łaciny, ale znam nieżle język polski.
        Natomiast ks.Adam Boniecki w "Spokojnych słowach mędrca" nie
        określił precyzyjnie kto jest mędrcem. Wyszło więc na bezbożne
        mędrkowanie.

        Ks.Adam Boniecki jako wieloletni współredaktor "Gazety Wyborczej"
        zasłynął jeszcze z przyznawania różnym osobom szczególnych odznaczeń
        nie posiadając ku temu najmniejszych uprawnień. Oto w 1789 r.
        ustanowiono w Rosji wojskowy Krzyż i Medal Św.Jerzego /4 klasy/.
        W Anglii Order Św.Jerzego ustanowiony został w 1807 r. dla
        polityków, dyplomatów
        i dowodców. Istnieje również prestiżowe brytyjskie Królewskie
        Towarzystwo Św.Jerzego
        z siedzibą w Londynie. Polska takiego odznaczenia nigdy nie
        posiadała i nie posiada.
        W ostatnim czasie "Tygodnik Powszechny" /niskonakładowe pismo
        liberalno-lewicowe ukazujące się w Krakowie/ przyznał Adamowi
        Michnikowi, oraz apb. Józefowi Życińskiemu -Wielkiemu Kanclerzowi
        Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego - Medal Św.Jerzego.
        Ów medal ks.Adam Boniecki przyznał również rozmaitym osobom, kilku
        weteranom lewicy
        i znanym powszechnie "różowym", których pragnął w ten sposób
        uhonorować.
        Wyrożnieni pasowani na "rycerzy", laureaci mieli zasłużyć się m.in.
        w zwalczaniu "ksenofobii, rasizmu i antysemityzmu" /ale nie
        antypolonizmu/ oraz propagowawaniu tolerancji i dialogu.
        I tu powstaje problem. Dlaczego pismo, prezentowane nie wiadomo w
        jakiej intencji jako katolickie, będące de facto organem lewicy
        laickiej podejmuje godny pożałowania wybryk.
        Bowiem dekoracja owa nie zasługuje nawet na przypadkowe utożsamianie
        z tradycją, pamięcią, rangą i znaczeniem autentycznych odznaczeń
        Św.Jerzego.
        Medal Św.Jerzego nie istnieje w prawodawstwie polskim, a więc nie
        uzyskał akceptacji Sejmu i odpowiednich agend rządowych. "Tygodnik
        Powszechny" zapisał się więc precedensem bezprawia ośmieszjącym nasz
        kraj. Zapewne niedługo redaktorzy "Gazety
        Wyborczej", "Polityki", "Nie", lub "Trybuny", będą odznaczać się
        wzajemnie pod znanym hasłem: "Proletariusze wszystkich krajów
        łączcie się".

        Polski Nobel Literacki przyznany Czesławowi Miłoszowi w 1980 roku
        okazał się spektakularnym pociągnięciem politycznym wymierzonym w
        rację stanu Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej i z biegiem czasu
        okazał się pociągnięciem całkowicie chybionym.

        Emigracja Miłosza w 1951 r. nie była jego politycznym azylem -
        takiego nie potrzebował. Była bowiem jego świadomym wyborem
        literackim zmierzającym do sukcesu, o którym w kraju nie mógł nawet
        marzyć. Jest bowiem rzeczą oczywistą, iż jego pióro w kraju nie
        byłoby złotym Watermanem, przy takich gigantach poezji jak Leopold
        Staff, Julian Tuwim, Jan Lechoń, Zbigniew Herbert,Kazimierz
        Wierzyński, Konstanty Ildefons Gałczyński, czy Jarosław
        Iwaszkiewicz. I tymi wlaśnie poetami ".lepiej grodzić płoty." jak
        wyznaje Miłosz wznoszonym w 1949 r. toaście /"Toast"/ z dalekiego
        Waszyngtonu nie opuszczając strof antypolskich:
        ".W Bazylei
        nie lubią Polaków,
        jak mówią złodziei."

        Ten prawnik z wyksztalcenia, autokreowany na profesora literatury,
        ex cathedra, raz w todze prokuratora, raz z pozycji profesora
        literatury, nie znając podstawowych zasad jej wartościowania lży to
        co nam najświętsze.

        Aleksander Szumański
        publikacja "Dziennik Związkowy"
        Chicago 20 - 22 grudnia 2002
        [/quote]
Pełna wersja