hasz0
22.08.10, 19:09
gie społeczną na refendum
...........
ludzie zjeżdżali do lokali z całego woj. a tam nie zastawali w
lokalu PC nikogo!!!
#####################
Według europosła, Polska "nie zasłużyła na tak kiepskie rządy, jak
obecne"; ocenił że rząd Donalda Tuska jest "słaby, niekompetentny,
ślamazarny, inercyjny, stagnacyjny i gnuśny". "Ale może taki być,
bowiem nie musi się obawiać opozycji. Nie musi obawiać się
przegranej, bowiem w trzy lata po wygranych przez siebie wyborach
dystans pomiędzy Platformą a nami jest wciąż dokładnie taki sam, jak
w dniu elekcji parlamentarnej w 2007 roku" - zwraca uwagę Migalski.
"Kiedy słyszę, że władze PiS cieszą się, że nam poparcie... nie
spada, to mam wrażenie dyskomfortu, bowiem przy tak słabych rządach,
jak obecnie (co dostrzegają już prawie wszyscy), największa partia
opozycyjna powinna cieszyć się zaufaniem większości Polaków" - uważa
europoseł PiS. Tak jednak nie jest - zaznaczył.
"I jest to, w dużej mierze, Pana wina. To Pan zajmuje w rankingach
braku zaufania do polityków jedne z najwyższych lokat
Marek Migalski To Pan zajmuje w rankingach braku zaufania do
polityków jedne z najwyższych lokat" - pisze do J. Kaczyńskiego
Migalski. Jak zaznaczył "partia, której lider króluje w rankingach
polityków o najniższym zaufaniu społecznym, nie ma szans na
wygraną". "Nie da się zwyciężyć bez swojego lidera, lub wbrew
społecznej opinii o nim" - podkreślił.
Migalski przypomina, że był czas, gdy prezes PiS był politykiem
lubianym i cenionym: było to przed 2005 r. i czas ostatniej
prezydenckiej kampanii wyborczej. Europoseł jest zdania, że PiS
przegrało nie dlatego, że jego kampania była zła.
"Przegraliśmy dlatego, że mieliśmy do odrobienia zbyt wielką stratę.
Startowaliśmy z bardzo niskiego poziomu i nie udało się nam odrobić
30-proc. straty do Bronisława Komorowskiego, z którą mieliśmy do
czynienia na początku kampanii" - zauważa. Pyta, "dlaczego ten
dystans był tak duży" i dlaczego PiS musiało startować z poziomu
około 12 proc. poparcia dla Jarosława Kaczyńskiego. "Czy to nie za
Pana sprawą?" - zastanawia się poseł do Parlamentu Europejskiego.
Jego zdaniem, PiS przegrało wybory prezydenckie nie z Komorowskim,
ale z PO. "Tym bardziej jest to bolesne, bowiem oznacza, że nawet
tak słaby i krytykowany kandydat pokonał pana w wyścigu o najwyższy
urząd w państwie. Czy nie jest to niepokojące? Czy nie powinno to
zaalarmować i zastanowić całej naszej formacji? Co jednak
otrzymujemy w zamian za to? Pana nieprzyjście na zaprzysiężenie
nowej głowy państwa. Pana stwierdzenie, że ten wybór dokonał się
przez nieporozumienie. Pana żądanie przesłuchania prezydenta przez
prokuraturę" - zwraca się do lidera PiS.
W opinii Migalskiego, ogromny kapitał ludzkiego zaufania, który
zgromadził Kaczyński w ciągu ostatnich miesięcy, jest "obecnie
trwoniony", a ci, którzy zagłosowali na PiS po raz
pierwszy, "zastanawiają się, czy dobrze zrobili".
"Zdaję sobie sprawę z tego, że wiele zależy od mediów i że
zdecydowana ich większość sprzyja PO. Ale po pierwsze, można owe
media obchodzić. A po drugie, nie można z nimi wojować" - ocenia.
Zastanawia się, jak PiS ma wygrywać wybory, jeśli lider partii "jest
na stałej wojnie ze światem mediów". "Jak mamy zwyciężać, jeśli
kolejne stacje radiowe i telewizyjne są obiektem naszych ataków? Czy
wyobraża Pan sobie Donalda Tuska rugającego szefów największych
mediów?" - pyta europoseł.
"Niezwykle pana cenię i szanuję, ale nie potrafię przejść obojętnie
wobec faktu, że jest pan zarówno naszym największym kapitałem, jak i
największym obciążeniem. Bez pana nie przetrwamy, z panem nie
wygramy. Doprecyzujmy - z takim panem, jak obecnie. Bo,
przypomnijmy, w czasie ostatniej kampanii wyborczej pokazał pan, że
potrafi zyskiwać dla nas nowych wyborców, potrafi uruchamiać ludzi,
którzy w tym zbożnym dziele mogą być użyteczni, potrafi porozumiewać
się z elektoratem ponad głowami mediów" - napisał Migalski.
Zwraca również uwagę, że ludzie odpowiedzialni za relatywny sukces,
jakim był wynik J. Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich,
są "odsunięci na boczny tor", główną twarzą PiS stał się Antoni
Macierewicz, a głównym przekazem medialnym - wyjaśnienie tragedii
smoleńskiej i walka o krzyż. Jak ocenia europoseł, wyjaśnienie
katastrofy smoleńskiej jednym z "najbardziej priorytetowych wyzwań
stojących przed państwem polskim, ale nie może to być jedyny przekaz
medialny PiS".
Według Migalskiego, Macierewicz "nie przynosi dzisiaj żadnych
zysków" PiS, a "organizowanie przez niego prawie codziennych
konferencji i wskazywanie na nich winnych katastrofy, wzmacnia
wrażenie, iż ta kwestia jest jedyną, na której nam naprawdę zależy
oraz obniża wartość ostatecznego raportu zespołu parlamentarnego,
którym on kieruje".
"Gdyby kwestia katastrofy i krzyża była lepiej prowadzona, gdyby
była uzupełniana o przebijające się do mediów nasze komunikaty o
podwyższaniu podatków przez obecny rząd, o uzależnianiu nas od
rosyjskiego gazu, o mizerii kolejny reformatorskich ustawek -
wówczas dzisiaj nie cieszylibyśmy się, że 'nam nie spada', ale
radowalibyśmy się przewagą sondażową nad PO i perspektywą przejęcia
władzy i wprowadzania naszego programu" - uważa Migalski.
Jak twierdzi, PiS nie może stać się ugrupowaniem zwycięskim, jeśli
ograniczy się jedynie do ekspozycji lidera partii i ludzi
upodabniających się do niego."Musimy być wielobarwni,
wielopłaszczyznowi, wielogłosowi" - podkreśla.
wiadomosci.wp.pl/kat,122354,title,Migalski-oskarza-Kaczynskiego-to-Pana-wina,wid,12592840,wiadomosc.html