__________ja bym wynajął rabina na miejscu moherów

23.08.10, 18:48

szybko by POMNIK stanął przed namiestnikiem.
    • hasz0 Re: __________ja bym wynajął rabina na miejscu mo 23.08.10, 18:58

      www.rodaknet.com/rp_pregierz_wprost.htm
      [i]Nieprzypadkowy na tym tle wydaje się fakt, że tak usilnie
      walczący z Kościołem redaktorzy "Wprost" z równą pasją atakowali
      Naród, patriotyzm, polskie tradycje narodowe i polskich bohaterów
      narodowych.

      "Wprost - w poprzek narodowi"
      od 11.08.2007r stoi Pod Pręgierzem - obok "Wybiórczej", "Machiny"
      i "Młodej lewicy"

      Jak "Wprost'' oczerniało Polaków

      Kościół katolicki w Polsce był od stuleci szczególnie silnie, wręcz
      nierozerwalnie związany z Narodem. Parafrazując słowa Juliusza
      Słowackiego, gdy polski okręt tonął, Kościół wraz z nim "szedł pod
      wodę". Po dziś dzień dla polskiego patriotyzmu szczególnie wielkie
      znaczenie ma spuścizna Prymasa Tysiąclecia Stefana Kardynała
      Wyszyńskiego, który po tylekroć stanowczo występował przeciwko
      podważaniu miłości do Ojczyzny i szkalowaniu Polski. Nieprzypadkowy
      na tym tle wydaje się fakt, że tak usilnie walczący z Kościołem
      redaktorzy "Wprost" z równą pasją atakowali Naród, patriotyzm,
      polskie tradycje narodowe i polskich bohaterów narodowych.

      Ciekawym, choć wcale nie zaskakującym faktem w tej sytuacji była
      wyjątkowo wydatna rola odgrywana w polakożerczych atakach przez
      Stanisława Janeckiego, obecnego redaktora naczelnego "Wprost".
      Janecki, jak już wcześniej pisałem, "wyróżniał się" systematycznymi,
      nader agresywnymi napaściami na Kościół, skrajnie deformującymi jego
      obraz (por. np. jego tekst "Kościół niezgody" z 1995 r.). Tenże sam
      red. Janecki wyraźnie aspirował do miana czołowego polakożercy
      we "Wprost" w bardzo silnej rywalizacji ze Stanisławem Jerzym Macem
      i Wiesławem Kotem.
      Opisując prowadzoną na łamach "Wprost" walkę z Narodem, warto
      zwrócić uwagę na charakterystyczną prawidłowość. Początkowo
      redaktorzy "Wprost" skupiali się głównie na całościowym oczernianiu
      Narodu Polskiego, karykaturalnym przedstawianiu polskich cech
      narodowych, dążeniu do maksymalnego zaniżania samooceny Polaków. W
      późniejszych latach, zwłaszcza od początków obecnego stulecia,
      redaktorzy "Wprost" przeszli do kolejnego typu antynarodowych
      ataków. Zaczęli się koncentrować głównie na szkalowaniu konkretnych
      postaci z narodowej przeszłości. Kierowali kolejne salwy oszczerstw
      przeciw najsłynniejszym bohaterom narodowej historii, od króla
      Bolesława Chrobrego poprzez księdza Augustyna Kordeckiego, poprzez
      hetmanów Stefana Czarnieckiego, Karola Chodkiewicza i Stanisława
      Żółkiewskiego do Tadeusza Kościuszki, profesorów UJ w czasie drugiej
      wojny światowej i Władysława Sikorskiego.
      Dość typowe były liczne teksty we "Wprost" przedstawiające
      alarmujący wręcz stopień niechęci do Polaków w różnych stronach
      świata. Na przykład w numerze z 26 marca 1995 r. pisano, że "87
      proc. młodych Niemców ankietowanych przez Emnid-Institut uważa, że
      Polacy jako naród są gorsi od nich. Zdecydowanie lepiej od nas
      wypadają Rosjanie i Turcy. Na skali sympatii Niemców - według
      najnowszych badań Fundacji Friedricha Naumanna i amerykańskiego RAND-
      Institut - Polacy znaleźli się na ostatnim, jedenastym miejscu".
      Autor tego wyliczenia równocześnie starannie zatroszczył się o
      pominięcie krajów, w których Polacy cieszą się dużo lepszymi
      notowaniami, jak i o przyczernienie faktycznego obrazu Polski w
      niektórych z wymienionych przez siebie państw.
      Inny tekst "Wprost", pióra Doroty Modelskiej, już w podtytule
      akcentował: "Dla Czecha Polak jest pokątnym handlarzem, dla Węgra
      leniem, a dla Rosjanina i Niemca nie istnieje wcale" (por. D.
      Modelska: Umowa pierwotna, "Wprost" z 4 lutego 1996 r.). Podobną
      wymowę miały bardzo liczne teksty "Wprost" malujące Polaków z
      użyciem jak najostrzejszej czerni. Przodował pod tym względem
      Stanisław Janecki, który już w tytułach swych artykułów o Polakach
      zapowiadał wszystko, co najgorsze, np. "Czarny charakter Europy.
      Polacy jako nacja biją rekordy niepopularności". Inny swój tekst
      Janecki zatytułował: "Czarne owce. Dlaczego nas nie lubią" ("Wprost"
      z 20 sierpnia 1995 r.). Polacy byli tam przedstawieni w maksymalnie
      negatywnej tonacji jako odstraszający od siebie w różnych krajach
      ilością elementów przestępczych etc. Autor powoływał się m.in. na
      uogólnienia popularnych czasopism niemieckich, według
      których "przybysz znad Wisły i Odry to wprawdzie katolik, ale zaraz
      potem bałaganiarz, złodziej, oszust i hochsztapler". Polemizując z
      uogólnieniami Janeckiego, czytelnik "Janusz K. z Rzymu" stwierdził w
      liście do "Wprost" z 10 września 1995 r.: "Stanisław Janecki pisze w
      artykule 'Czarne owce' (nr 34) o wielu istotnych szczegółach
      zachowań polskiej emigracji, oceniając nas bardzo surowo. Uważam, że
      uwagi te odzwierciedlają realny obraz bardzo wąskiej grupy Polonii,
      ale nie większości (...)".
      Bardzo podobne w tonacji do tekstów Janeckiego były artykuły
      Wiesława Kota, najskrajniejszego w całej redakcji "Wprost"
      tropiciela "polskiego nacjonalizmu" i "antysemityzmu". Na przykład w
      artykule o Boyu-Żeleńskim Kot pisał między innymi: "Na długo przed
      Gombrowiczem zrozumiał, że rodacy mają mózgi impregnowane przez
      matryce romantyczne i obracają się w zamkniętym kręgu schematów
      myślowych (...)" (W. Kot: Pobojowisko, "Wprost" z 2 sierpnia 1992
      r.).
      Trzeba przyznać, że "Wprost" było niebywale konsekwentne w
      obsmarowywaniu Polaków na czarno i nie zaniedbywało żadnych wysiłków
      w tym względzie. Świadczyły o tym kolejno pełne antypolskiej żółci
      artykuły z wiosny 1997 roku. Już na okładce numeru z 6 kwietnia 1997
      r. widzieliśmy skrzydło Orła Białego z wbitymi w nie gwoździami i
      odpowiedni tytuł: "Dlaczego Polacy są mało twórczy". A potem
      znajdujemy w numerze odpowiedni artykuł pod wspomnianym tytułem,
      wychodzący spod pióra omawianego już przyczerniacza polskości
      Stanisława Janeckiego. Autor tekstu wysilił się jak mógł, aby
      dowieść skrajnego braku innowacyjności i kreatywności u Polaków w XX
      w., ich "wtórności", technicznego i organizacyjnego zapóźnienia.
      Kiedy zaś nawet przyznał, że Polak był autorem świetnego
      technicznego rozwiązania, to wnet próbuje to pomniejszać,
      autorytatywnie dowodząc: "Stefan Kudelski, twórca i producent
      najlepszych na świecie profesjonalnych magnetofonów Nagra, należy
      bardziej do kultury technicznej Zachodu niż Polski". Dla Janeckiego
      oczywiście zupełnie nieważny był fakt, że sam Kudelski czuje się
      Polakiem, jest wręcz namiętnym polskim patriotą, w przeciwieństwie
      do różnych krajowych prozachodnich snobów, i stanowczo ostrzegał
      przed wyprzedażą polskiego przemysłu zachodnim przedsiębiorcom
      (por.: Te opinie warto znać, "Tygodnik Solidarność", 31 maja 1991
      r.).
      Tak starannie pomniejszający zdolności twórcze Polaków jako Narodu
      redaktor "Wprost" nie doczytał, jak widać, nawet opublikowanego
      półtora roku wcześniej w jego tygodniku tekstu Olgierda Budrewicza,
      dowodzącego na podstawie faktów rosnącego wkładu osób z Polski w
      różne sfery życia w świecie. Jak pisał Budrewicz we "Wprost" z 23
      lipca 1995 r.: "Stale wydłuża się na świecie lista Polaków
      zajmujących poważną zawodową i społeczną pozycję w państwach
      osiedlenia. Coraz głośniej o wybitnych uczonych, biznesmenach,
      menedżerach, artystach polskiego pochodzenia (...)".

      Poniżanie i zakompleksianie Polaków
      Można "podziwiać" niezwykle pracowite wysiłki redaktorów "Wprost" w
      celu poniżenia i zakompleksienia Polaków. Nader typowy pod tym
      względem był tekst jednego z czołowych stachanowców antypolonizmu
      we "Wprost" Wiesława Kota: "Co to jest polska tożsamość narodowa?
      Duma z niczego". ("Wprost" z 4 maja 1997 r.). Według Kota, Polacy
      nie mają żadnych, ale to żadnych powodów do jakiejkolwiek dumy
      narodowej z polskości. Koronnym argumentem w tekście Kota było
      powołanie się na stwierdzenie socjologa Pawła Śpiewaka (obecnego
      posła Platformy Obywatelskiej), iż: "Połączenie dumy z niczym to
      istota narodowej tożsamości". Przypo
      • hasz0 Re: __________ja bym wynajął rabina na miejscu mo 23.08.10, 19:00
        www.rodaknet.com/rp_pregierz_wprost.htm
        Koronnym argumentem w tekście Kota było powołanie się na
        stwierdzenie socjologa Pawła Śpiewaka (obecnego posła Platformy
        Obywatelskiej), iż: "Połączenie dumy z niczym to istota narodowej
        tożsamości". Przypomnijmy, że P. Śpiewak, znany z eksponowania
        fanatycznych żydowskich racji przeciw Polsce, "wsławił się"
        szkalowaniem największych postaci, m.in. nazywając Romana
        Dmowskiego "łobuzem ideologicznym". Znamienna była data
        opublikowania tekstu Kota próbującego upokorzyć dumnych z polskości
        Polaków. Numer ukazał się z datą 4 maja 1997 r., a więc w okolicach
        tak drogiego nam 3-Majowego święta. Przypomnijmy, że 3 maja 1991
        r. "Wprost" wydrukowało tekst Aleksandry Jakubowskiej wyrażającej
        radość z tego, że takie "przeżytki", jak Naród, Ojczyzna nie
        odrodziły się w Trzeciej Rzeczypospolitej. Warto dodać, że "Wprost"
        z 4 maja 2003 r. zamieściło oczerniający historię narodową tekst
        Jana Wróbla "Mitologia Najpierwszej Rzeczpospolitej". Wróbel
        najpierw starał się podważyć znaczenie Konstytucji 3 Maja, a później
        zabrał się za "odbrązawianie" innych rzekomych polskich mitów, m.in.
        nazwał króla Bolesława Chrobrego "awanturnikiem". Ta dziwna
        skłonność "Wprost" do ataków na patriotyczne tradycje w Polsce przy
        okazji święta 3 Maja nie wydaje się przypadkowa. Uznajmy raczej - w
        tym szaleństwie była metoda!
        Postawę "Wprost" wobec polskości dobrze ilustrują "odpowiednio"
        dobierane tytuły artykułów - np. "Głupi jak Polak?" ("Wprost" z 22
        marca 1992 r.). Trzeba przyznać, że autorzy "Wprost" byli
        konsekwentni w deformowaniu obrazu Polaków. Niecałe 9 lat po
        tekście "Głupi jak Polak?" - we "Wprost" z 26 stycznia 2003 r.
        Maciej Rybiński "poczęstował" nas skrajnie przyczernionym obrazem
        Polaków, godnym najgorszych zagranicznych karykatur antypolskich. W
        podtytule tekstu zatytułowanego "Kolorowe bąbelki" Rybiński
        anonsował: "Polacy wchodzą do Europy w brudnych butach i z bałaganem
        w głowach". Obrazom rzekomych arcysilnych w Polsce skłonności do
        ksenofobii, antysemityzmu i wszelkiego rodzaju ciemnoty towarzyszyło
        upowszechnianie obrazu Polski jako kraju powszechnego złodziejstwa
        (por. eksponowany we "Wprost" z 6 maja 2001 r. już na okładce
        tekst "Nie kradnij" pióra Stanisława Janeckiego i Rafała Pleśniaka.
        Nieznoszący wszystkiego, co patriotyczne redaktorzy "Wprost" zrobili
        również wiele dla zohydzenia przywódców Polonii świata, a nawet
        Wspólnoty Polskiej kierowanej przez prof. Andrzeja Stelmachowskiego,
        tak zasłużonego dla współpracy z Polonią. Niejednokrotnie atakowano
        na łamach "Wprost" prezesa Kongresu Polonii Amerykańskiej Edwarda
        Moskala jako rzekomego "antysemitę". Tomasz Wróblewski zrobił to w
        chamski sposób nawet w czasie wywiadu dla "Wprost" z prezesem E.
        Moskalem. Szczególnie nikczemny atak na przywódców Polonii znalazł
        ujście w tekście Jerzego Sławomira Maca: "Druga Polonia". ("Wprost"
        z 6 maja 2001 r.). Mac najwięcej żółci wylał na postać prezesa E.
        Moskala, oskarżając, że "wszystkie jego publiczne wypowiedzi są
        przepojone antysemityzmem". Szczególnie nikczemne były stwierdzenia
        Maca: "[...] niepotrzebne są zmurszałe kamaryle Edwarda Moskala i
        Jana Kobylańskiego (lidera Polonii w Ameryce Łacińskiej) na
        uchodźstwie oraz prof. Andrzeja Stelmachowskiego, prezesa
        stowarzyszenia Wspólna Polska, w kraju [...] prof. Stelmachowski
        szkodzi również organizacji, którą kieruje od przeszło dziesięciu
        lat".
        Trudno się dziwić, że postkomunistom z "Wprost", podobnie jak i
        innym środowiskom postkomunistycznym ogromnie przeszkadzało
        zacieśnianie więzów między krajem a Polonią. Zbyt dobrze wiedzieli
        bowiem, że ludzie z Polonii są najczęściej dużo bardziej gorliwymi
        katolikami i patriotami, i co najgorsze - antykomunistami, niż
        starannie indoktrynowani przez media III RP przeciętni Polacy w
        kraju. Robili więc wszystko, co tylko było możliwe, by zapobiec
        mocniejszym oddziaływaniom tego typu antykomunistycznej
        polonijnej "zarazy".

        Tropiciele "polskiego antysemityzmu"
        Antypolonizm we "Wprost" ściśle łączył się ze skrajnie tendencyjną
        prożydowskością, patologicznym wręcz filosemityzmem. Redaktor
        naczelny "Wprost" Marek Król z werwą deklarował już w tytule swego
        wstępniaka (nr z 21 kwietnia 2002 r.): "Jestem Izraelczykiem". Dalej
        wyjaśniał, że "wstyd mu za polityków zachodnioeuropejskich,
        grożących Izraelowi sankcjami gospodarczymi", "wstyd mu za Parlament
        Europejski, zajmujący stanowisko propalestyńskie, grożące
        zawieszeniem umowy stowarzyszeniowej z Izraelem". To wszystko według
        M. Króla jest "hipokryzją". A mnie jako Polakowi prawdziwie wstyd za
        naczelnego redaktora wpływowego polskiego (!) tygodnika, który jest
        po stronie ciemiężycieli narodu palestyńskiego. W Polsce, która
        tradycyjnie wyrażała sympatię dla słabszych, dla ofiar napaści,
        trudno pogodzić się z wychwalaniem kraju, który wygnał na tułaczkę
        setki tysięcy Arabów, który wykorzystuje swą ogromną przewagę
        militarną do sprawowania roli brutalnego żandarma Bliskiego Wschodu,
        barbarzyńskich nalotów na ludność cywilną etc. Redaktor M. Król miał
        oczywiście prawo do deklarowania swych sympatii proizraelskich i
        donośnego akcentowania: "Jestem Izraelczykiem". Trudno pogodzić się
        jednak z tym, że jego deklarowana "izraelskość" wyrażała się
        we "Wprost" w ciągłym oczernianiu roli Polaków w stosunkach z
        Żydami, powtarzających się oszczerczych uogólnieniach, jak rzekomo
        odgrywaliśmy wobec Żydów rolę "katów", wyliczaniu różnych
        domniemanych polskich "zbrodni" wobec Żydów.
        Sztandarowym wręcz tekstem "Wprost" tego typu był ogromny
        artykuł "Nasza wina - przepraszamy Żydów i prosimy o przebaczenie"
        pióra Stanisława Janeckiego i Jerzego Sławomira Maca ("Wprost" z 25
        marca 2003 r.). Tekst ten roił się od tak wielkiej ilości potwornych
        oszczerczych oskarżeń pod adresem Polaków, że mogliby się nim
        chlubić nawet najzajadlejsi zagraniczni polakożercy. Artykuł
        zawierał pełen kłamstw i pomówień rejestr polskich "win", a
        nawet "zbrodni" wobec Żydów jakoby popełnionych przez Polaków. W tym
        zafałszowanym bilansie wzajemnych stosunków całkowicie zabrakło
        nawet jednego zdania przypominającego, że to właśnie w Polsce,
        jedynie w Polsce, znaleźli schronienie Żydzi prześladowani we
        wszystkich pozostałych krajach Europy. Nie ma mowy o tym, iż słynny
        żydowski myśliciel, rabin krakowski Mojżesz Isserless, już w XVI w.
        pisał, że gdyby Polska nie istniała, los Żydów byłby nie do
        zniesienia. O tym, że świetny żydowski historyk Burnett Litvinoff
        pisał w wydanej w Londynie w 1988 r. monumentalnej
        książce "Antisemitism and Modern History" (s. 90), że gdyby nie
        schronienie w Polsce, w czasach średniowiecza i odrodzenia, Żydzi
        przestaliby w ogóle istnieć jako naród, zniknęliby z powierzchni
        ziemi. O tym, że dzięki schronieniu w Polsce, kraju wyjątkowej
        tolerancji, Żydzi na ziemiach polskich w XVIII w. stanowili 4/5
        ogółu Żydów świata (jak pisał prof. Norman Davies). O tym, że Polskę
        w dawnych stuleciach dość powszechnie nazywano "paradisus Judeorum"
        (raj dla Żydów); m.in. tak pisano o Polsce w słynnej XVIII-wiecznej
        Wielkiej Encyklopedii Francuskiej. Pominięto we "Wprost" te
        wszystkie fakty, które sprawiły, że Polskę bez reszty pokochały
        takie postaci żydowskiego pochodzenia, jak prof. Szymon Askenazy,
        Marian Hemar, doktor Janusz Korczak czy prof. Ludwik Hirszfeld.
        Prezentując jednostronny paszkwilancki wykaz rzekomych win polskich
        wobec Żydów, Stanisław Janecki i Jerzy Sławomir Mac całkowicie
        pominęli wykaz jakichkolwiek żydowskich win wobec Polaków.
        Całkowicie przemilczeli rolę Żydów w eksploatacji polskich chłopów,
        tak drastycznie opisaną m.in. przez ks. Stanisława Staszica.
        Pominęli jakże liczne niestety przykłady zdradzieckiego wysługiwania
        się niektórych Żydów zaborcom Polski, m.in. fakt wydania
        • rycho7 paranoja zawlaszczen semantycznych 23.08.10, 20:36
          hasz0 napisał:

          > nazwał króla Bolesława Chrobrego "awanturnikiem".

          Macie jakies oblednie pokretne myslenie. Chrobry byl awanturnikiem. I wlasnie
          dlatego byl wybitnym wladca. Mial jeszcze na dodatek nieslychanie wiele
          szczescia. Ale moze wlasnie dlatego mial szczescie, ze umiejetnie ryzykowal.

          Wyglada na to, ze wolno odzywac sie jedynie na kolanach z niezmierna pokora.

          Zycie jest piekne i wielobarwne. Chrobry byl wspanialym przedstawicielem swoich
          czasow.

          > ludzie z Polonii są najczęściej dużo bardziej gorliwymi
          > katolikami i patriotami, i co najgorsze - antykomunistami

          Klamiesz, manipulujesz kwantyfikatorami. Jedynie ci bardziej znani manipulanci
          sa tacy. Wiekszosc to bardzo normalni ludzie.
    • rycho7 musowy pomnik dla Kalkensteina 23.08.10, 20:20
      hasz0 napisał:

      > szybko by POMNIK stanął przed namiestnikiem.

      Bezdyskusyjnie pomnik zydowskiego prezydenta Judeopolonii.

      Wystarczy wyznac prawde, niezglebiona dla wyznawcow Prawdy, nie mowiac o
      czytelnikach Prawdy.
      • hasz0 pomnik Kalkensteina-ale udawał lepiej niż Donaldu 23.08.10, 20:32

        Polaka!
        Bo udawał Greka


        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/bb/vj/vxyk/Pw1sXEshDtPthbnfVX.jpg
Pełna wersja