hasz0
17.09.10, 12:33
same sukcesy POlıtykı zwalczanıa CHAMOFOBII obserwuje wsrod turystow ı to nıe tylko mlodego pokolenıa.........z braku czasu opısze po powrocıe
slyszalem od kogos starszego ze to PıS
rozpoczal budowe Orlıkow pod ınna nazwa
ale PRowcy z PO zmıenılı ıch nazwe
jakosmısıe to kojarzy z NOwakowymı nowaczynskımı nowackımı ıtp
------------
Historyk przyznaje, że wyrok sądu sprawił mu satysfakcję i pośrednio potwierdził to, co razem z dr. Piotrem Gontarczykiem opublikował w książce „SB a Lech Wałęsa”.
Ponadto Sławomir Cenckiewicz zwraca uwagę, że w trakcie procesu poza nim samym także historyk dr Henryk Kula oraz były esbek Janusz Stachowiak, „otrzymywali pytania tylko na okoliczność tego, czy Lech Wałęsa był agentem SB.
- Wszystkie materiały Służby Bezpieczeństwa o charakterze ewidencyjnym nie pozostawiają żadnej wątpliwości co do tego. Poza tym sam wytwór pracy agenturalnej, czyli donosy wskazują, że „Bolkiem” mógł być tylko Wałęsa. Przypomnę też kwestię okoliczności kradzieży dokumentów związanych z Lechem Wałęsą i TW „Bolkiem” po 1992 r. Czy to nie znamienne, że służby specjalne, MSWiA i prokuratura szukają materiałów dotyczących TW „Bolka” i potem one wszystkie giną. Wyrwano kartki z teczek - to jest udowodnione. Tego nigdy nie badał Sąd Lustracyjny, choć dysponował dokumentacją wewnętrzną dotyczącą kradzieży dokumentów tajnego współpracownika „Bolka”. Osoby, które brały w tym udział, miały postawione zarzuty karne, z których w wyniku nacisków prokuratura się wycofała. - wyjaśnia dr Sławomir Cenckiewicz w wywiadzie dla „Super Expressu”.
Historyk podkreślił także, że już w 1981 roku Anna Walentynowicz publicznie oskarżała Lecha Wałęsę o współpracę z SB, a wyrok sądu w sprawie Wałęsa-Wyszkowski tylko jej oskarżenia potwierdził i wykazał, że już wówczas miała rację.
Komentując wypowiedź Donalda Tuska, który oświadczył, że nie wolno brukać legendy przywódcy „Solidarności”, Sławomir Cenckiewicz odniósł się do wykształcenia premiera, który także jest historykiem i oświadczył, że żaden historyk nie może mówić takich rzeczy, ponieważ w historii najważniejszy jest obiektywizm i dążenie do prawdy bez względu na zapatrywania polityczne.
- Premier i ja jesteśmy wychowankami tego samego profesora - Romana Wapińskiego. Uczył on jego, a później mnie służby dla prawdy historycznej i nieoglądania się na to, co mówią współcześni politycy. Ktoś, kto studiował przez pięć lat historię, nie może wygadywać takich rzeczy jak premier. To jest różnica pomiędzy Polską a krajami zachodnich demokracji. Premier mówi, że czegoś nie wolno robić?! - zauważył dr Sławomir Cenckiewicz w wywiadzie dla „Super Expressu”.