Elżbieta Radziszewska i geje w szkole katolickiej.

24.09.10, 00:25

Są bardziej absurdalne sytuacje...

Wyobrażacie sobie wykład geja na temat Teorii Ewolucji, bo według tej teorii najważniejszym celem jest rozmnażanie się w celu zachowania gatunku, a selekcja naturalna jest procesem w celu zabezpieczenia ograniczonej ilości zasobów dla przetrwania pozostałych.

    • al-kochol-8 Re: Elżbieta Radziszewska i geje w szkole katolic 24.09.10, 00:52
      W hinduskich i chinskich szkolach geje mogli by sie okazac pozytywnym zjawiskiem. Wielka szkoda ze nie udalo sie tam nigdy zaszczepic chrzescijanstwa. Chrzescijanstwo (najlepiej w wersji protestanckiej) na przestrzeni wiekow zdziesiatkowalo by im ludnosc i nie mieli by dzis problemu z przeludnieniem.
    • jaceq Re: Elżbieta Radziszewska i geje w szkole katolic 24.09.10, 00:54
      > Teorii Ewolucji, bo według tej teorii najważniejszym celem jest rozmnażanie się w celu
      > zachowania gatunku

      To niezupełnie tak jest. Czyli kolejna gòwno-prawda.
      • pro100 pedał koroną stworzenia 24.09.10, 06:26
        jaceq napisał:

        > > Teorii Ewolucji, bo według tej teorii najważniejszym celem jest rozmnażan
        > ie się w celu
        > > zachowania gatunku
        >
        > To niezupełnie tak jest. Czyli kolejna gòwno-prawda.
        >
        bo na nim sie ekspresja genów kończy?
        >
        • al-kochol-8 Re: pedał koroną stworzenia 24.09.10, 06:39
          okreslenie gòwno-prawda dobrze sie kojarzy z gejami. Co do slusznosci okreslenia gej zdania sa rozbiezne. Znany australijski malarz starszego pokolenia glosno niegdys zaprotestowal przeciwko nazywaniu go gejem, wyjasniajac dziennikarce ze nie czyje sie on zadnym gejem, tylko po prostu pedalem.
    • t_ete jest inne pytanie (trudne zreszta) 24.09.10, 09:23
      czy szkola katolicka moze byc 'wylaczona' z obowiazujacego prawa ? (gdyby przyjac ze moze odmowic zatrudnienia z uwagi na orientacje seksualna nauczyciela)

      mozna sie tez zastanawiac nad tym ze odmowa zatrudnienia w tym okreslonym przypadku byc moze jest uzasadniona - nie dochodzi wiec do dyskryminacji ... ale czy rzeczywiscie nauczycielka rysunku majaca inna orientacje seksualna - nie moze w takiej szkole pracowac ??? coz sie tu moze 'poklocic' ?

      mysle wiec ze chodzi po prostu o 'obecnosc TAKIEJ osoby' a nie stanowisko nauczyciela w szkole katolickiej ... dozorca o innej orientacji seksualnej - tez zostalby odrzucony ...

      Ciekawe jak interpretuja prawnicy (nie dziennikarze) odmowe zatrudnienia z uwagi na orientacje seksualna. Czy ktos trafil na takie tekst ?

      tete
      • sz0k Re: jest inne pytanie (trudne zreszta) 24.09.10, 10:18
        > Ciekawe jak interpretuja prawnicy (nie dziennikarze) odmowe zatrudnienia z uwag
        > i na orientacje seksualna. Czy ktos trafil na takie tekst ?

        To bardzo proste, nie jest to żadna odmowa ze względu na "orientację seksualną", tylko na jawne i niemoralne prowadzenie się.
        • t_ete proste ? 24.09.10, 11:29
          sz0k napisał:

          > To bardzo proste, nie jest to żadna odmowa ze względu na "orientację seksualną"
          > , tylko na jawne i niemoralne prowadzenie się.


          A kto decyduje o tym co moralne a co nie ?

          Czy wspolnota bedaca wlascicielem wiekszosci kamienicy moze odmowic sprzedazy mieszkania osobie ktora wg tej wspolnoty 'prowadzi sie niemoralnie' tj. np. zyje w zwiazku nieformalnym ? dotychczasowy wlasciciel mieszkania powinien miec glos decydujacy czy wspolnota ? wydaje sie ze raczej wspolnota niz opuszczajacy mieszkanie - bo to oni przeciez maja byc sasiadami ...

          kuriozalny przyklad prawda ? szczegolnie gdy wyobrazisz sobie - siebie - w roli osoby ktora chce sprzedac mieszkanie lub je kupic wink bo zdecydowanie lepiej byc w tej sytuacji w roli czlonka wspolnoty .... smile



          tete

          • sz0k wręcz elementarne drogi Watsonie 24.09.10, 12:36
            t_ete napisała:

            > sz0k napisał:
            >
            > > To bardzo proste, nie jest to żadna odmowa ze względu na "orientację seks
            > ualną"
            > > , tylko na jawne i niemoralne prowadzenie się.
            >
            >
            > A kto decyduje o tym co moralne a co nie ?

            Właściciel.

            > Czy wspolnota bedaca wlascicielem wiekszosci kamienicy moze odmowic sprzedazy m
            > ieszkania osobie ktora wg tej wspolnoty 'prowadzi sie niemoralnie'

            Tak.
            • t_ete interesujace ;) 24.09.10, 13:11
              Wg. sz0k

              - o tym co moralne a co nie - decyduje wlasciciel - i w konsekwencji (jak rozumiem) moze odmowic przyjecia do pracy czy moze wyrzucic z pracy ...

              A gdy wlasciciel jest prywatno-publiczny ? Ten prywatny uwaza cos za niemoralne - a publiczny za nie podlegajace takowym ocenom ... ? Ktore zdanie przewazy ?

              - wspolnota (wlasciciel) moze nie wyrazic zgody na sprzedaz mieszkania osobie ktora 'prowadzi sie niemoralnie'

              A wlasciciel mieszkania nie ma nic do powiedzenia ?

              tete
              • sz0k Re: interesujace ;) 24.09.10, 13:44
                t_ete napisała:

                > Wg. sz0k
                >
                > - o tym co moralne a co nie - decyduje wlasciciel - i w konsekwencji (jak rozum
                > iem) moze odmowic przyjecia do pracy czy moze wyrzucic z pracy ...

                No to chyba najzupełniej naturalne, że właściciel decyduje kogo przyjmuje sobie do pracy?

                > A gdy wlasciciel jest prywatno-publiczny ? Ten prywatny uwaza cos za niemoralne
                > - a publiczny za nie podlegajace takowym ocenom ... ? Ktore zdanie przewazy ?

                Mają po 50% udziałów? Niech się dogadują.

                > - wspolnota (wlasciciel) moze nie wyrazic zgody na sprzedaz mieszkania osobie k
                > tora 'prowadzi sie niemoralnie'
                >
                > A wlasciciel mieszkania nie ma nic do powiedzenia ?

                Przeczytaj co napisałaś powyżej i zobacz czy to ma sens... Kto jest w końcu tym właścicielem?
                • t_ete Re: interesujace ;) 24.09.10, 18:19
                  sz0k napisał:


                  > No to chyba najzupełniej naturalne, że właściciel decyduje kogo przyjmuje sobie
                  > do pracy?

                  Jesli wlasciciel jest publiczny - kto o tej moralnosci ma decydowac ? Dyrektor w imieniu wlasciciela ( czytaj podatnika) ? Ma sie kierowac 'wlasnym wyczuciem' czy ... czym wlasciwie ?
                  Moze jednak ... obowiazujacym prawem ? smile

                  > Mają po 50% udziałów? Niech się dogadują.

                  A gdy sie nie dogadaja ? Kto na tym traci ?

                  > Przeczytaj co napisałaś powyżej i zobacz czy to ma sens... Kto jest w końcu tym
                  > właścicielem?

                  Wiem co napisalam smile Wspolnota mieszkancow -wlascicieli dysponuje w kamienicy wiekszoscia tzw. udzialow. Jednak kazdy jest wlascicielem swojego mieszkania i moze nim dysponowac.
                  Dalam przyklad kuriozalny a Ty sie 'wkreciles' wink Uznales ze wiekszosc wlascicieli moze zabronic innemu wlascicielowi -sprzedazy mieszkania osobie ktora sie owej wiekszosci 'nie spodoba' ...

                  Skoro jednak sklaniasz sie ku temu by decydowala wiekszosc - najprosciej byloby przyznac ze powinnismy kierowac sie obowiazujacym prawem smile I ono tez obowiazuje wszystkich wlascicieli, i tych prywatnych, i tych publicznych oraz klientow, pracownikow itd. A wspolnota mieszkaniowa moze pewne decyzje podejmowac ale nie sadze by wkraczala w kwestie 'prowadzenia sie' potencjalnych nabywcow mieszkania. I mam nadzieje ze nigdy tak nie bedzie bo swiat w ktorym inni traktowaliby nas 'po uwazaniu' to bylby prawdziwy koszmar ...

                  tete


                  • sz0k koleżanka niepotrzebnie leje wodę 24.09.10, 19:47
                    To nie był kuriozalny przykład, tylko przykład kompletnie zbaczający z tematu, bo wchodzący na stosunki własnościowe.

                    Ja nie uważam, że właściciel decyduje o tym co jest moralne a co nie. Decyduje o tym kogo chce zatrudnić albo nie. Moralność jest czymś znacznie większym i właściciel może kierować się taką, albo inną. W tym wypadku np. katolicką.

                    Chorym jest "prawo", które niszcząc ludzką wolność, nie pozwala człowiekowi decydować o swojej własności, ba nakazuje mu wręcz postępować wbrew jego moralności i przekonaniom.
                    • t_ete a kolega niepotrzebnie sie obraza 24.09.10, 21:04
                      sz0k napisał:

                      > To nie był kuriozalny przykład, tylko przykład kompletnie zbaczający z tematu,
                      > bo wchodzący na stosunki własnościowe.

                      Alez nie. Pokazalam jedynie przyklad 'konfliktu' dwoch wlasnosci na bazie roznego zrozumienia tego co moralne a co nie. Fajnie byc w roli 'decydenta', niefajnie w roli 'decydowanego'.

                      > Ja nie uważam, że właściciel decyduje o tym co jest moralne a co nie. Decyduje
                      > o tym kogo chce zatrudnić albo nie. Moralność jest czymś znacznie większym i wł
                      > aściciel może kierować się taką, albo inną. W tym wypadku np. katolicką.

                      Czy nadal rozmawiamy o wlascicielu - takze publicznym ? Otoz on nie moze kierowac sie 'moralnoscia katolicka' (choc byc moze taka wlasnie posiada). Powinien poruszac sie w granicach obowiazujacego prawa.

                      > Chorym jest "prawo", które niszcząc ludzką wolność, nie pozwala człowiekowi dec
                      > ydować o swojej własności, ba nakazuje mu wręcz postępować wbrew jego moralnośc
                      > i i przekonaniom.

                      Podaj przyklad zniszczenia ludzkiej wolnosci w zwiazku z koniecznoscia respektowania prawa ktore nakazalo mu postepowac wbrew wlasnej moralnosci i przekonaniom a takze odebralo mozliwosc decydowania o jego wlasnosci.

                      Prawo nie jest doskonale ale nie przesadzajmy ze az tak zbrodnicze...

                      tete
                      • sz0k za co mam się obrażać niby? 25.09.10, 10:35
                        Bez przesady smile

                        t_ete napisała:

                        > Czy nadal rozmawiamy o wlascicielu - takze publicznym ? Otoz on nie moze kierow
                        > ac sie 'moralnoscia katolicka' (choc byc moze taka wlasnie posiada). Powinien p
                        > oruszac sie w granicach obowiazujacego prawa.

                        A to jedno z drugim się wyklucza? Nie kradnij i nie zabijaj to też element moralności katolickiej i stanowi jak najbardziej część prawa. Prawo zawsze musi opierać się na jakiejś moralności. Przyjętej i kultywowanej w danej społeczności.
                        Dlatego właśnie obowiązujące w Polsce "prawo" nazywam lewem, bo zawiera takie absurdy jak to z "dyskryminowaniem przy zatrudnianiu".

                        Wracając do właściciela, to jeśli jest nim państwo to oczywiście państwo decyduje kto może być zatrudniany a kto nie. Pani Radziszewska jako jeden z przedstawicieli tego państwa dała odpowiedź, co wywołało niesamowitą burzę. Jak to więc jest? Może decydować, ale tylko po "naszemu"?

                        Napisałem Ci wyraźnie w 1 poście jak można się bronić w sądzie i obejść to kuriozalne prawo. Osoba, która ze swojej strefy intymnej, dotyczącej takich, czy innych sposobów uprawiania sexu, robi sprawę publiczną, wręcz ideologiczną, jest osobą niemoralną i nie ma dla takiej miejsca w szkole w roli nauczyciela. I nie ma znaczenia czy to jest homo, czy hetero. Gdyby taka sama nauczycielka, ale jak najbardziej hetero, rozpowiadała jak to lubi sex grupowy, takie czy siakie pozycje i że należy do lokalnego kółka "miłośników pozycji na jeźdźca" to tak samo by nie została przyjęta do pracy.
                        • t_ete :) 25.09.10, 11:40
                          sz0k napisał:


                          > A to jedno z drugim się wyklucza? Nie kradnij i nie zabijaj to też element mora
                          > lności katolickiej i stanowi jak najbardziej część prawa. Prawo zawsze musi opi
                          > erać się na jakiejś moralności. Przyjętej i kultywowanej w danej społeczności.
                          > Dlatego właśnie obowiązujące w Polsce "prawo" nazywam lewem, bo zawiera takie a
                          > bsurdy jak to z "dyskryminowaniem przy zatrudnianiu".

                          Oczywiscie ze sie nie wyklucza smile ale to przyjete prawo - nazywasz 'lewem' tylko dlatego ze zawiera zapisy ktorych wg. Ciebie byc nie powinno. Widac nie doswiadczyles dyskryminacji, nie dotknelo Cie to osobiscie, nie znasz nikogo kto stalby sie ofiara dyskryminacji, nie rozmawiales z nikim kto mialby choc slad takiego doswiadczenia ... Na problem patrzysz oczami osoby ktora decyduje a nie osoby O KTOREJ sie decyduje ; ja chyba - wrecz przeciwnie wink tzn. 'wchodze' w sytuacje tej 'slabszej' strony ...

                          > Wracając do właściciela, to jeśli jest nim państwo to oczywiście państwo decydu
                          > je kto może być zatrudniany a kto nie. Pani Radziszewska jako jeden z przedstaw
                          > icieli tego państwa dała odpowiedź, co wywołało niesamowitą burzę. Jak to więc
                          > jest? Może decydować, ale tylko po "naszemu"?

                          Pani Radziszewska dala odpowiedz 'skrotem' ; i skompromitowala sie przy okazji ;
                          ja caly czas podkreslam ze 'wlasciciel' powinien poruszac sie w granicach prawa

                          > Napisałem Ci wyraźnie w 1 poście jak można się bronić w sądzie i obejść to kuri
                          > ozalne prawo. Osoba, która ze swojej strefy intymnej, dotyczącej takich, czy in
                          > nych sposobów uprawiania sexu, robi sprawę publiczną, wręcz ideologiczną, jest
                          > osobą niemoralną i nie ma dla takiej miejsca w szkole w roli nauczyciela. I nie
                          > ma znaczenia czy to jest homo, czy hetero. Gdyby taka sama nauczycielka, ale j
                          > ak najbardziej hetero, rozpowiadała jak to lubi sex grupowy, takie czy siakie p
                          > ozycje i że należy do lokalnego kółka "miłośników pozycji na jeźdźca" to tak sa
                          > mo by nie została przyjęta do pracy.

                          Nie kazda osoba homoseksualna robi sprawe publiczna czy ideologiczna ze swojej orientacji. Ale sam fakt ze tego nie ukrywa - powoduje 'sensacyjnosc' sytuacji. Czy to ze ktos 'nie ukrywa' - oznacza ze 'propaguje' ??? Ja tak nie mysle.
                          'Normy' obowiazuja i homo i hetero ; nadmierne, nieskrepowane seksualne 'eksponowanie sie' - budzi moj niesmak niezaleznie od preferencji seksualnych osoby. Ale to kwestia estetyki. I nie wiem czy nie bardziej 'indywidualnej' ... bo mam wrazenie ze spoleczenstwo akceptuje 'pewien poziom' w sytuacjach hetero, zas w homo - zdecydowanie nie.

                          tete

                          • sz0k mówiłaś coś o kuriozalności przykładów 25.09.10, 12:21
                            Szczytem kuriozalności jest właśnie przypadek, w którym jakaś zadeklarowana lesbijka chce pracować w roli nauczyciela koniecznie w katolickiej szkole i robi z tego sensacje w momencie kiedy jej nie przyjmują. Śmierdzi to lewacko-ideologiczną prowokacją na kilometr. Dobre dla idiotów-relatywistów pokroju snajpera, żeby mogli się popodniecać przez miesiąc na forach internetowych, ale nie dla normalnych ludzi.

                            Prawo powinno być tak skonstruowane aby nie dochodziło do tak kuriozalnych sytuacji. "Dyskryminacja" w tym momencie polega bowiem na tym, że ktoś nie może zrealizować swego nienormalnego "chciejstwa", a nie na rzeczywistym dyskryminowaniu. Atole niedługo zaczną protestować, że są dyskryminowani w kościele bo ksiądz nie chce im komunii udzielić. I snajper będzie klaskał uszami z zadowolenia. Do tego prowadzi chorobliwy lewacki relatywizm moralny.
                            • t_ete ton dyskusji 25.09.10, 12:32
                              sz0k napisał:

                              > Szczytem kuriozalności jest właśnie przypadek, w którym jakaś zadeklarowana les
                              > bijka chce pracować w roli nauczyciela koniecznie w katolickiej szkole i robi z
                              > tego sensacje w momencie kiedy jej nie przyjmują. Śmierdzi to lewacko-ideologi
                              > czną prowokacją na kilometr. Dobre dla idiotów-relatywistów pokroju snajpera, ż
                              > eby mogli się popodniecać przez miesiąc na forach internetowych, ale nie dla no
                              > rmalnych ludzi.

                              Poobrazac ludzi ? Po co ?
                              Zycie jest skomplikowane ale oczywiscie mozna 'zaslepnac' i krzyczec o prowokacji.

                              > Prawo powinno być tak skonstruowane aby nie dochodziło do tak kuriozalnych sytu
                              > acji. "Dyskryminacja" w tym momencie polega bowiem na tym, że ktoś nie może zre
                              > alizować swego nienormalnego "chciejstwa", a nie na rzeczywistym dyskryminowani
                              > u.

                              Prawo nigdy nie rozwiazuje wszystkich problemow a jego tworcy nie sa w stanie przewidziec wszystkich sytuacji ktore moga nastapic.
                              'Antydyskryminacyjne' zapisy sa OK. Ale kto wie jaki bylby wyrok sadu w dyskutowanej sprawie ?... Byc moze sad uznalby racje szkoly katolickiej. Zas w innej sprawie sad uznalby racje 'powoda'. Prawo nie jest w stanie ogarnac szczegolow. Nie ma co sie kwasic z gory.

                              Atole niedługo zaczną protestować, że są dyskryminowani w kościele bo ksiądz
                              > nie chce im komunii udzielić. I snajper będzie klaskał uszami z zadowolenia. D
                              > o tego prowadzi chorobliwy lewacki relatywizm moralny.

                              Bez przesady. 'Chorobliwy lewacki relatywizm moralny' widzisz w moich postach ??? Nie wyglupiaj sie smile

                              tete
                              • sz0k co widać w postach tete + mały test 25.09.10, 14:09
                                t_ete napisała:

                                > 'Antydyskryminacyjne' zapisy sa OK.

                                Nie są OK. Ograniczają ludzką wolność w sferze w której ona mu się należy oraz doprowadzają do kuriozalnych przypadków, jak ten tutaj wałkowany.

                                > > Bez przesady. 'Chorobliwy lewacki relatywizm moralny' widzisz w moich postach ?
                                > ?? Nie wyglupiaj sie smile

                                No to co widać w Twoich postach i po co bijemy tą pianę od kilku dni? Upierasz się, że lesbijka powinna móc uczyć w katolickiej szkole w imię przestrzegania "antydyskryminacyjnych zapisów", które wg. Ciebie są OK? Ja to tak widzę.

                                W takim razie dla tete, snajperów i tym podobnych zalecam mały test:

                                David Irwing aplikuje na posadę kustosza Muzeum Holokaustu w USA albo właśnie nowo budowanego Muzeum Historii Żydów Polskich. Nie zostaje przyjęty do pracy ze względu na swoje poglądy. Odwołuje się do sądu, jako powód podając dyskryminowanie przy przyjmowaniu do pracy ze względu na przekonania, kolor skóry, rasę, cokolwiek... Snajper i tete stają w jednym rzędzie w obronie dyskryminowanego Irwinga...
                                • t_ete niezrozumienie 25.09.10, 14:45
                                  sz0k napisał:

                                  > > 'Antydyskryminacyjne' zapisy sa OK.
                                  >
                                  > Nie są OK. Ograniczają ludzką wolność w sferze w której ona mu się należy oraz
                                  > doprowadzają do kuriozalnych przypadków, jak ten tutaj wałkowany.

                                  Nadal widzisz to wylacznie z jednej strony - poniewaz z ta druga nie jestes w stanie sie utozsamic (pewnie z uwagi na dyskutowany przyklad). Ja wiele razy przywolywalam przyklady rozne - nie majace nic wspolnego z orientacja seksualna - w ktorych jednak dochodzi do dyskryminacji. Zapisy wg. Ciebie ograniczaja wolnosc ... ale czyja ? Wylacznie osoby decydujacej. Brak tych zapisow ogranicza wolnosc osob - ktore tym decyzjom podlegaja.

                                  Kto ma mocniejsza decyzje ? Wlasciciel. Zawsze. Nic dziwnego ze wprowadza sie przepisy prawne ktore chronia interes slabszej strony.


                                  > No to co widać w Twoich postach i po co bijemy tą pianę od kilku dni? Upierasz
                                  > się, że lesbijka powinna móc uczyć w katolickiej szkole w imię przestrzegania "
                                  > antydyskryminacyjnych zapisów", które wg. Ciebie są OK? Ja to tak widzę.

                                  Czytasz ze zla wola. Nie upieram sie. Mam watpliwosci czy moznaby odmowic pracy w szkole katolickiej nauczycielce rysunku tylko dlatego ze jest lesbijka lub jest hetero ale zyje w nieformalnym zwiazku lub jest mezatka ale ma kolejnego meza, lub ma slub koscielny ale do kosciola nie chodzi ... itd.itd.
                                  Mam watpliwosci jak daleko i gleboko mozna ingerowac w sprawy intymne - robiac z tego argument na 'nie'. Dotyczy to kazdego wlasciciela firmy (a nie tylko katolickiej szkoly).

                                  > W takim razie dla tete, snajperów i tym podobnych zalecam mały test:
                                  >
                                  > David Irwing aplikuje na posadę kustosza Muzeum Holokaustu w USA albo właśnie n
                                  > owo budowanego Muzeum Historii Żydów Polskich. Nie zostaje przyjęty do pracy ze
                                  > względu na swoje poglądy. Odwołuje się do sądu, jako powód podając dyskryminow
                                  > anie przy przyjmowaniu do pracy ze względu na przekonania, kolor skóry, rasę, c
                                  > okolwiek... Snajper i tete stają w jednym rzędzie w obronie dyskryminowanego Ir
                                  > winga...

                                  Wyjatkowo nietrafne smile Facet skazany za klamstwo oswiecimskie. Dlaczego mialabym go bronic ? Rownie dobrze moglbys przywolac przyklad goscia gloszacego na codzien hasla antysemickie i aspirujacego na stanowisko nauczyciela etyki w szkole. Na miejscu szkoly bylabym przeciw. Oczywiscie ze facet moglby odwolac sie do sadu ale przegralby sprawe.

                                  Na tym to polega. Zapis antydyskryminacyjny nie dziala jak mlotek. Czasem chroni ale nie zawsze.

                                  tete

                                  • sz0k realtywizm w czystej postaci 25.09.10, 15:20
                                    > Kto ma mocniejsza decyzje ? Wlasciciel. Zawsze. Nic dziwnego ze wprowadza sie p
                                    > rzepisy prawne ktore chronia interes slabszej strony.

                                    To są komunistyczne przepisy "prawne", będące lewem. Powodują one, że to ogon wywija psem. Pracownik ma władzę nad pracodawcą. To jest szczyt lewackiej perfidii.

                                    > Czytasz ze zla wola. Nie upieram sie. Mam watpliwosci czy moznaby odmowic prac
                                    > y w szkole katolickiej nauczycielce rysunku tylko dlatego ze jest lesbijka lub
                                    > jest hetero ale zyje w nieformalnym zwiazku lub jest mezatka ale ma kolejnego m
                                    > eza, lub ma slub koscielny ale do kosciola nie chodzi ... itd.itd.
                                    > Mam watpliwosci jak daleko i gleboko mozna ingerowac w sprawy intymne - robiac
                                    > z tego argument na 'nie'. Dotyczy to kazdego wlasciciela firmy (a nie tylko kat
                                    > olickiej szkoly).

                                    Nikt w niczyje sprawy nie ingeruje. Tu chodzi o to jaką postawę zajmuje dana osoba i jaki przykład daje swoim zachowaniem. Jeśli sama z siebie nie będzie okazywać, czy propagować żadnych amoralnych zachowań to kto się w ogóle tym zainteresuje?
                                    Dla katolików zadeklarowany homoseksualizm jest czymś amoralnym i wyjątkowo odrażającym. Katolicka szkoła ma prawo nie zatrudnić więc amoralnej osoby, reprezentującej wartości sprzeczne z poglądami i wartościami, których się w takiej szkole naucza. To jest tak samo naturalne jak nie zatrudnianie w każdej innej szkole alkoholików, czy rozpustników.
                                    Szkoły państwowe niech se zatrudniają kogo tam sobie chcą .

                                    > Rownie dobrze moglbys przywolac przyklad goscia gloszacego na co
                                    > dzien hasla antysemickie i aspirujacego na stanowisko nauczyciela etyki w szkol
                                    > e. Na miejscu szkoly bylabym przeciw.

                                    NO COŚ PIĘKNEGO! Przecież właśnie to jest dokładnie to samo. Antysemita nie może być zatrudniony a antykatolik (no bo kim innym jest zadeklarowany homoś) jak najbardziej tak... Brawo! Osiągnęłaś właśnie wyżyny relatywizmu.

                                    > Na tym to polega. Zapis antydyskryminacyjny nie dziala jak mlotek. Czasem chron
                                    > i ale nie zawsze.

                                    Oszyyyywiiiścieeee. Chroni lewackie grupy ideologiczne, ale dla "nietolerancyjnych" nie ma tolerancji.
                                    • t_ete Re: realtywizm w czystej postaci 25.09.10, 23:54
                                      sz0k napisał:

                                      > To są komunistyczne przepisy "prawne", będące lewem. Powodują one, że to ogon w
                                      > ywija psem. Pracownik ma władzę nad pracodawcą. To jest szczyt lewackiej perfid
                                      > ii.

                                      smile)))))))))))) Przyklad prosze ... tej wladzy pracownika nad pracodawca. Ogromnie jestem ciekawa.


                                      > Nikt w niczyje sprawy nie ingeruje. Tu chodzi o to jaką postawę zajmuje dana os
                                      > oba i jaki przykład daje swoim zachowaniem. Jeśli sama z siebie nie będzie okaz
                                      > ywać, czy propagować żadnych amoralnych zachowań to kto się w ogóle tym zainter
                                      > esuje?

                                      Jasne. Chyba ze beda plotkowac inni. Wiesc sie rozejdzie. I coz ? Zapytac wprost czy prawde ludziska gadaja ? wink

                                      > Dla katolików zadeklarowany homoseksualizm jest czymś amoralnym i wyjątkowo odr
                                      > ażającym. Katolicka szkoła ma prawo nie zatrudnić więc amoralnej osoby, repreze
                                      > ntującej wartości sprzeczne z poglądami i wartościami, których się w takiej szk
                                      > ole naucza. To jest tak samo naturalne jak nie zatrudnianie w każdej innej szko
                                      > le alkoholików, czy rozpustników.

                                      Acha. Pojawil sie alkoholizm jako cos amoralnego ... na jednej polce z rozpusta (definicja rozpusty tez bylaby ciekawa). A kolega nie slyszal ze alkoholizm to uzaleznienie i sie to leczy ?
                                      Z jakimi to wartosciami sprzeczne jest zatrudnienie osoby ktora zmaga sie z choroba ?

                                      > Szkoły państwowe niech se zatrudniają kogo tam sobie chcą .

                                      A szkoly katolickie dotowane z pieniedzy publicznych ?

                                      > NO COŚ PIĘKNEGO! Przecież właśnie to jest dokładnie to samo. Antysemita nie moż
                                      > e być zatrudniony a antykatolik (no bo kim innym jest zadeklarowany homoś) jak
                                      > najbardziej tak... Brawo! Osiągnęłaś właśnie wyżyny relatywizmu.

                                      Ochlon wacpan. Osoba ktora ma odmienna orientacje seksualna jest wykluczona z kosciola ???
                                      Od kiedy ? Pogadaj z jakims ksiedzem.

                                      tete

                                      ps. czy uprzejmosc jest bardzo bolesna ? wink mam wrazenie ze Cie uwiera ...

                                      • sz0k relatywizowania ciąg dalszy 26.09.10, 01:18
                                        t_ete napisała:

                                        > smile)))))))))))) Przyklad prosze ... tej wladzy pracownika nad pracodawca. Ogromn
                                        > ie jestem ciekawa.

                                        Od kilku dni wałkujemy jeden. Inne to np. płaca minimalna, albo niemożność wywalenia na zbity pysk związkowca, choćby całe dnie leżał do góry brzuchem i nic nie robił (co de facto ma miejsce).

                                        > Jasne. Chyba ze beda plotkowac inni. Wiesc sie rozejdzie. I coz ? Zapytac wpros
                                        > t czy prawde ludziska gadaja ? wink

                                        Tak.

                                        > > Dla katolików zadeklarowany homoseksualizm jest czymś amoralnym i wyjątko
                                        > wo odr
                                        > > ażającym. Katolicka szkoła ma prawo nie zatrudnić więc amoralnej osoby, r
                                        > epreze
                                        > > ntującej wartości sprzeczne z poglądami i wartościami, których się w taki
                                        > ej szk
                                        > > ole naucza. To jest tak samo naturalne jak nie zatrudnianie w każdej inne
                                        > j szko
                                        > > le alkoholików, czy rozpustników.
                                        >
                                        > Acha. Pojawil sie alkoholizm jako cos amoralnego ... na jednej polce z rozpusta
                                        > (definicja rozpusty tez bylaby ciekawa). A kolega nie slyszal ze alkoholizm to
                                        > uzaleznienie i sie to leczy ?
                                        > Z jakimi to wartosciami sprzeczne jest zatrudnienie osoby ktora zmaga sie z cho
                                        > roba ?

                                        Mi nie chodzi o chorobę a o prowadzenie się. Zamień sobie na: pijak.

                                        > > Szkoły państwowe niech se zatrudniają kogo tam sobie chcą .
                                        >
                                        > A szkoly katolickie dotowane z pieniedzy publicznych ?

                                        Niech się państwo postawi i w obronie "tolerancji" przestanie dotować.

                                        > > NO COŚ PIĘKNEGO! Przecież właśnie to jest dokładnie to samo. Antysemita n
                                        > ie moż
                                        > > e być zatrudniony a antykatolik (no bo kim innym jest zadeklarowany homoś
                                        > ) jak
                                        > > najbardziej tak... Brawo! Osiągnęłaś właśnie wyżyny relatywizmu.
                                        >
                                        > Ochlon wacpan. Osoba ktora ma odmienna orientacje seksualna jest wykluczona z k
                                        > osciola ???
                                        > Od kiedy ? Pogadaj z jakims ksiedzem.

                                        Każdy kto trwa w grzechu ciężkim wyklucza się ze wspólnoty Kościoła, mimo że formalnie przez chrzest może do niego należeć. Taka osoba może się oczywiście w każdej chwili nawrócić i tym samym powrócić na łono Kościoła, ale póki zatwardziale trwa w grzechu ciężkim i jeszcze go propaguje jako coś normalnego i naturalnego - cóż tym samym staje po przeciwnej stronie barykady.

                                        > ps. czy uprzejmosc jest bardzo bolesna ? wink mam wrazenie ze Cie uwiera ...

                                        Ke? Bolesne to jest użeranie się z tępakami, którzy potrafią się 50 razy skompromitować, wykazać totalną hipokryzją i alogicznością i nadal wygadywać ze stoickim spokojem swoje farmazony.
                                        • t_ete o rozsadku miedzy innymi 26.09.10, 12:54
                                          sz0k napisał:


                                          > Od kilku dni wałkujemy jeden. Inne to np. płaca minimalna, albo niemożność wywa
                                          > lenia na zbity pysk związkowca, choćby całe dnie leżał do góry brzuchem i nic n
                                          > ie robił (co de facto ma miejsce).

                                          Placa minimalna jest norma w cywilizowanym swiecie. Na szczescie.
                                          'Wywalic' zwiazkowca mozesz natychmiast (byle z poszanowaniem regul tzn. okresu wypowiedzenia itd. ale to w koncu normalne) On sie odwola do Sadu Pracy. I oczywiscie to w Sadzie Pracy bedziesz musial przedstawic stosowne argumenty. Wygrasz lub przegrasz. Przegrac mozesz tylko gdy nie dopelniles formalnych procedur wypowiedzenia umowy. Lub gdy Twoje argumenty nt. 'lezenia do gory brzuchem' sa wyssane z palca.

                                          > > Jasne. Chyba ze beda plotkowac inni. Wiesc sie rozejdzie. I coz ? Zapytac
                                          > wpros
                                          > > t czy prawde ludziska gadaja ? wink
                                          >
                                          > Tak.

                                          I tu jest problem. Ja mam watpliwosci czy mozna zadac pytanie dotyczace spraw intymnych komus kto dobrze wywiazuje sie ze swojej pracy, wypelnia obowiazki ... Mam wrazenie ze jest to jednak przekroczenie granic prywatnosci przez pracodawce. Czy nie o lamaniu wolnosci dyskutujemy ?


                                          > Mi nie chodzi o chorobę a o prowadzenie się. Zamień sobie na: pijak.

                                          Czlowiek ktory przestaje panowac nad piciem - jest chory. Nawet gdy ktos przestaje pic -alkoholikiem jest nadal. Gdy ktos twierdzi 'pije bo chce ale moge przestac w kazdej chwili' - prawdopodobnie jest juz uzalezniony. Ktos taki jak wspomniany przez Ciebie 'pijak' - nie istnieje.
                                          Najbardziej humanitarnym rozwiazaniem jest warunek : albo podejmiesz leczenie - albo wylatujesz z pracy. To szansa ze czlek taki podejmie leczenie. Najgorszym z mozliwych : przymykanie oczu ...


                                          > Każdy kto trwa w grzechu ciężkim wyklucza się ze wspólnoty Kościoła, mimo że fo
                                          > rmalnie przez chrzest może do niego należeć. Taka osoba może się oczywiście w k
                                          > ażdej chwili nawrócić i tym samym powrócić na łono Kościoła, ale póki zatwardzi
                                          > ale trwa w grzechu ciężkim i jeszcze go propaguje jako coś normalnego i natural
                                          > nego - cóż tym samym staje po przeciwnej stronie barykady.

                                          Z Katechizmu o homoseksualistach :

                                          "Powinno się traktować te osoby z szacunkiem, współczuciem i delikatnością. Powinno się unikać wobec nich jakichkolwiek oznak niesłusznej dyskryminacji. Osoby te są wezwane do wypełniania woli Bożej w swoim życiu i - jeśli są chrześcijanami - do złączenia z ofiarą krzyża Pana trudności, jakie mogą napotykać z powodu swojej kondycji.

                                          Osoby homoseksualne są wezwane do czystości. Dzięki cnotom panowania nad sobą, które uczą wolności wewnętrznej, niekiedy dzięki wsparciu bezinteresownej przyjaźni, przez modlitwę i łaskę sakramentalną, mogą i powinny przybliżać się one - stopniowo i zdecydowanie - do doskonałości chrześcijańskiej."

                                          Kosciol o malzenstwach niesakramentalnych :

                                          "(...) Wpatrując się w metody pracy Chrystusa musimy dostrzec, że i tych ludzi zamiast wzgardą należy otoczyć miłością, że i oni godni są szacunku i wreszcie duszpastersko jesteśmy za nich odpowiedzialni. Święty Jan Ewangelista umieścił epizod z niewiastą cudzołożną (8, 1-11). Warto zauważyć iż cała sprawa rozegrała się na terenie świątyni. Pomijając problem zasadzki na Jezusa, ujawnia się postawa represyjna faryzeuszy. Jezus stawia problem prawidłowo: "kto z was jest bez grzechu niech pierwszy rzuci na nią kamieniem". Nie pochwala grzechu, ale i nie potępia człowieka, wzywając do porzucenia grzechu.

                                          Zatem konieczny wydaje się kontakt z tymi ludźmi, by otworzyć ich na Boże miłosierdzie, wyrwać ich z płaszczyzny przedmiotowego traktowania praw wiary, gdyż większość z nich dobrze wie czego mu nie wolno i jak należy żyć. Przemiana jest możliwa dzięki spotkaniu z Chrystusem przez pośrednictwo duszpasterza."

                                          Czyli Kosciol ich nie wyklucza. To niektorzy ludzie w imieniu Kosciola wykluczaja ich ze wspolnoty ...

                                          > Ke? Bolesne to jest użeranie się z tępakami, którzy potrafią się 50 razy skompr
                                          > omitować, wykazać totalną hipokryzją i alogicznością i nadal wygadywać ze stoic
                                          > kim spokojem swoje farmazony.

                                          Posty swiadcza o nas. W moim odczuciu - wlasnie polegles wink

                                          tete
                                          • sz0k wracamy do punktu wyjścia 26.09.10, 16:18
                                            t_ete napisała:

                                            > Placa minimalna jest norma w cywilizowanym swiecie. Na szczescie.

                                            Co to ma do rzeczy?

                                            > 'Wywalic' zwiazkowca mozesz natychmiast (byle z poszanowaniem regul tzn. okresu
                                            > wypowiedzenia itd. ale to w koncu normalne)

                                            Taaaak, jaaassssneee...
                                            www.twoja-firma.pl/ekspert/pytanie/727,kiedy-mozna-zwolnic-zwiazkowca.html

                                            > I tu jest problem. Ja mam watpliwosci czy mozna zadac pytanie dotyczace spraw i
                                            > ntymnych komus kto dobrze wywiazuje sie ze swojej pracy, wypelnia obowiazki ...
                                            > Mam wrazenie ze jest to jednak przekroczenie granic prywatnosci przez pracodaw
                                            > ce. Czy nie o lamaniu wolnosci dyskutujemy ?

                                            Koleżanka ciągle nie rozumie o jakiej my sytuacji rozmawiamy. Nikt się nikogo nie pyta na dzień dobry, czy jest homo czy hetero. Mówimy o sytuacji kiedy ktoś się nie kryje ze swoim zboczeniem (czy jakąkolwiek inną ułomnością):
                                            - daje wywiady w gazetach jak to jest dyskryminowany ze względu na orientację
                                            - prowadza się publicznie z partnerem tej samej płci
                                            - głosi publicznie poglądy o normalności swojego zboczenia i że trzeba je "tolerować",
                                            itp. itd.
                                            Taką osobę bierze się na dywanik, pyta czy to prawda i w razie potwierdzenia wywala na zbity pysk. Tak samo jak pijaczynę, którego koledzy z pracy widzieli zarzyganego pod budką z piwem, pana od WF-u, który ponoć wciągał kokę na wycieczce i pana od fizyki, który na przerwach obmacuje uczennice. W szkole nie ma miejsca dla nauczycieli, którzy prowadzą się niemoralnie, bo poza nauczaniem swojej działki, mają oni nieustannie świecić przykładem (w codziennym zachowaniu i to zarówno w jak i po szkole). Szczególnie istotne jest to w szkołach katolickich, czy innych o jasno zdefiniowanych zasadach moralnych.

                                            > > Mi nie chodzi o chorobę a o prowadzenie się. Zamień sobie na: pijak.
                                            >
                                            > Czlowiek ktory przestaje panowac nad piciem - jest chory. Nawet gdy ktos przest
                                            > aje pic -alkoholikiem jest nadal. Gdy ktos twierdzi 'pije bo chce ale moge prz
                                            > estac w kazdej chwili' - prawdopodobnie jest juz uzalezniony. Ktos taki jak wsp
                                            > omniany przez Ciebie 'pijak' - nie istnieje.
                                            > Najbardziej humanitarnym rozwiazaniem jest warunek : albo podejmiesz leczenie -
                                            > albo wylatujesz z pracy. To szansa ze czlek taki podejmie leczenie. Najgorszy
                                            > m z mozliwych : przymykanie oczu ...

                                            Koleżanka z uporem maniaka leje wodę. Zupełnie nie wiem po co? Żeby dalej relatywizować? To naprawdę nie są skomplikowane sprawy. Alkoholikiem jest się do końca życia (a więc będąc np. od 20 lat abstynentem), stąd zamiana słowa na "pijak" - określający osobę, która cały czas i niezmiennie prowadzi taki a nie inny tryb życia. Jeśli koleżanka chce zatrudniać w roli nauczyciela osobę codziennie przychodzącą pijaną do szkoły w ramach jakiejś chorej resocjalizacji, to broń nas Panie Boże przed takimi pracodawcami...

                                            > Czyli Kosciol ich nie wyklucza. To niektorzy ludzie w imieniu Kosciola wykl
                                            > uczaja ich ze wspolnoty ...


                                            Czy koleżanka przeczytała uważnie te fragmenty, czy znowu mamy wracać do punktu wyjścia? Oczywiście, że Kościół nie potępia OSÓB. Jest to zgodne z doktryną św. Augustyna, który mówił, że nie należy potępiać człowieka, a grzech.
                                            I jest to jak najbardziej zgodne z tym co napisałem na samym początku - nikt nie będzie wyrzucał (czy raczej nie przyjmował do pracy) za fakt bycia homo - a za jawnogrzesznictwo i niemoralne prowadzenie się. Niech koleżanka jeszcze raz, uważnie przeczyta to co zacytowała:

                                            "Osoby homoseksualne są wezwane do czystości. Dzięki cnotom panowania nad sobą, które uczą wolności wewnętrznej, niekiedy dzięki wsparciu bezinteresownej przyjaźni, przez modlitwę i łaskę sakramentalną, mogą i powinny przybliżać się one - stopniowo i zdecydowanie - do doskonałości chrześcijańskiej."

                                            Jeśli nie chcą "żyć w czystości" i "przybliżać się do doskonałości chrześcijańskiej", tylko trwać w grzechu i niemoralnie się prowadzić (propagując wręcz ten grzech jako coś normalnego) - to sorry, nie ma dla nich miejsca we wspólnocie Kościoła. Jak dla każdego innego zatwardziałego jawnogrzesznika. Oczywiście do czasu aż postanowi się nawrócić, lub przynajmniej będzie wykazywał chęć nawrócenia się.

                                            > > Ke? Bolesne to jest użeranie się z tępakami, którzy potrafią się 50 razy
                                            > skompr
                                            > > omitować, wykazać totalną hipokryzją i alogicznością i nadal wygadywać ze
                                            > stoic
                                            > > kim spokojem swoje farmazony.
                                            >
                                            > Posty swiadcza o nas. W moim odczuciu - wlasnie polegles wink

                                            Będę musiał jakoś z tym żyć.
                                            • t_ete Re: wracamy do punktu wyjścia 26.09.10, 19:00
                                              sz0k napisał:


                                              > Taaaak, jaaassssneee...

                                              Zwiazkowiec i czlonek zarzadu zwiazku - to dwie rozne sprawy. Pisales o zwiazkowcu - i do tego sie odnioslam. Czlonek zarzadu wskazany imiennie przez ten zarzad - to inna kwestia. Ma szczegolna ochrone.

                                              > Koleżanka ciągle nie rozumie o jakiej my sytuacji rozmawiamy. Nikt się nikogo n
                                              > ie pyta na dzień dobry, czy jest homo czy hetero. Mówimy o sytuacji kiedy ktoś
                                              > się nie kryje ze swoim zboczeniem (czy jakąkolwiek inną ułomnością):
                                              > - daje wywiady w gazetach jak to jest dyskryminowany ze względu na orientację
                                              > - prowadza się publicznie z partnerem tej samej płci
                                              > - głosi publicznie poglądy o normalności swojego zboczenia i że trzeba je "tole
                                              > rować",
                                              > itp. itd.

                                              Chyba nigdy sie nie zrozumiemy. Ludzie homoseksualni maja udawac przed swiatem - ze tacy nie sa ? Co z ich wolnoscia ... ? "Nie kryja sie" - oznacza ze np. mieszkaja razem, "prowadzaja sie publicznie" - oznacza ze spaceruja. Co w tym obscenicznego, wulgarnego, nieprzyzwoitego ? Ze razem robia zakupy ???


                                              > Taką osobę bierze się na dywanik, pyta czy to prawda i w razie potwierdzenia wy
                                              > wala na zbity pysk. Tak samo jak pijaczynę, którego koledzy z pracy widzieli za
                                              > rzyganego pod budką z piwem, pana od WF-u, który ponoć wciągał kokę na wycieczc
                                              > e i pana od fizyki, który na przerwach obmacuje uczennice. W szkole nie ma miej
                                              > sca dla nauczycieli, którzy prowadzą się niemoralnie, bo poza nauczaniem swojej
                                              > działki, mają oni nieustannie świecić przykładem (w codziennym zachowaniu i to
                                              > zarówno w jak i po szkole). Szczególnie istotne jest to w szkołach katolickich
                                              > , czy innych o jasno zdefiniowanych zasadach moralnych.

                                              Ekstremalne. A co z facetem ktory nie 'obmacuje' uczennic ale mieszka 'z taka jedna' ? Co z nauczycielka fizyki ktora wprawdzie nie wciagala koki ale widziano ja jak w niedziele pila piwo w pubie ? Czy to juz 'podpada' czy jeszcze moze byc ? wink Zartuje troche bo oprocz podanych przez Ciebie ekstremalnych przykladow (nie budzacych watpliwosci i w wiekszosci nadajacych sie do skierowania do prokuratury) sa ludzkie zachowania 'w granicach prawa' - dla niektorych ludzi jednak 'nie do przyjecia'. To o tym dyskutowalismy a nie o wykroczeniach czy przestepstwach itd.


                                              > Koleżanka z uporem maniaka leje wodę. Zupełnie nie wiem po co? Żeby dalej relat
                                              > ywizować? To naprawdę nie są skomplikowane sprawy. Alkoholikiem jest się do koń
                                              > ca życia (a więc będąc np. od 20 lat abstynentem), stąd zamiana słowa na "pijak
                                              > " - określający osobę, która cały czas i niezmiennie prowadzi taki a nie inny t
                                              > ryb życia. Jeśli koleżanka chce zatrudniać w roli nauczyciela osobę codziennie
                                              > przychodzącą pijaną do szkoły w ramach jakiejś chorej resocjalizacji, to broń n
                                              > as Panie Boże przed takimi pracodawcami...

                                              Nie. Wyrazilam sie w poprzednim poscie bardzo jasno. Nigdy nie kontynuowalabym zatrudnienia osoby ktora majac problem z piciem - nie podjelaby leczenia. Dla dobra tej osoby, jej rodziny i otoczenia.
                                              Alkoholik po leczeniu z reguly ma swiadomosc problemu, takze - co sie stanie gdy zlamie abstynencje. Dlatego bez obaw zatrudnilabym takiego kogos.


                                              > Czy koleżanka przeczytała uważnie te fragmenty, czy znowu mamy wracać do punktu
                                              > wyjścia? Oczywiście, że Kościół nie potępia OSÓB. Jest to zgodne z doktryną św
                                              > . Augustyna, który mówił, że nie należy potępiać człowieka, a grzech.
                                              > I jest to jak najbardziej zgodne z tym co napisałem na samym początku - nikt ni
                                              > e będzie wyrzucał (czy raczej nie przyjmował do pracy) za fakt bycia homo - a z
                                              > a jawnogrzesznictwo i niemoralne prowadzenie się. Niech koleżanka jeszcze raz,
                                              > uważnie przeczyta to co zacytowała:

                                              Ja przeczytalam. Wyzywanie homoseksualistow od zboczencow i ulomnych z pewnoscia nie jest zgodne z doktryna sw. Augustyna ...

                                              > Jeśli nie chcą "żyć w czystości" i "przybliżać się do doskonałości chrześcijańs
                                              > kiej", tylko trwać w grzechu i niemoralnie się prowadzić (propagując wręcz ten
                                              > grzech jako coś normalnego) - to sorry, nie ma dla nich miejsca we wspólnocie K
                                              > ościoła. Jak dla każdego innego zatwardziałego jawnogrzesznika.

                                              A skad mozesz wiedziec ??? Jestes ksiedzem, spowiednikiem, Bogiem ??? Moze jestes bezgrzeszny - dlatego dajesz sobie prawo do rzucenia kamieniem ?
                                              Ja przyjmuje ze ludzie wierzacy staraja sie 'przyblizyc sie do chrzescijanskiej doskonalosci', roznie im sie udaje (nie dlatego ze sa homoseksualni ale dlatego ze sa niedoskonalymi ludzmi) ale nie mnie oceniac zawartosc ich duszy, czystosc intencji. Jesli chrzescijanska doskonalosc wyraza sie przede wszystkim w milosci blizniego - to wybacz ale ciezko mi czytac Twoje posty, w ktorych az kipi niechec do ludzi, pogarda dla innosci.


                                              > Będę musiał jakoś z tym żyć.

                                              Wszystkiego dobrego. Naprawde smile

                                              tete
                                              • sz0k Re: wracamy do punktu wyjścia 26.09.10, 19:20
                                                t_ete napisała:

                                                > Ludzie homoseksualni maja udawac przed swiatem
                                                > - ze tacy nie sa ? Co z ich wolnoscia ... ? "Nie kryja sie" - oznacza ze np. mi
                                                > eszkaja razem, "prowadzaja sie publicznie" - oznacza ze spaceruja. Co w tym obs
                                                > cenicznego, wulgarnego, nieprzyzwoitego ? Ze razem robia zakupy ???

                                                Nie można być czynnym homoseksualistą i jednocześnie udawać katolika (robić za wzór w katolickiej szkole). To jest sprzeczność. Tydzień temu była ewangelia o tym, że "nie można dwóm panom służyć". Albo, albo. To jest dokładnie tak samo jak z ludźmi, którzy aktywnie popierają aborcję, bądź sami jej wielokrotnie dokonali. W prawie kościelnym jest nawet, że przez ten fakt SAMI NA SIEBIE zaciągają ekskomunikę. To jest najzupełniej oczywiste dla kogoś kto wykaże choć odrobinę woli zrozumienia.

                                                > Ekstremalne.

                                                Dokładnie tak ekstremalne jak zadeklarowana lesba, która upiera się aby uczyć w katolickiej szkole.

                                                > Zartuje troche bo oprocz podanych przez Ciebie ekstremalnych przyklado
                                                > w (nie budzacych watpliwosci i w wiekszosci nadajacych sie do skierowania do p
                                                > rokuratury

                                                Rzeczywiście żartujesz chcąc do prokuratury wysyłać kogoś kto regularnie upija się do nieprzytomności, albo np. szlaja się z prostytutkami.

                                                > Ja przeczytalam. Wyzywanie homoseksualistow od zboczencow i ulomnych z pewnosci
                                                > a nie jest zgodne z doktryna sw. Augustyna ...

                                                Nazywanie zboczenia zboczeniem, zboczeńca zboczeńcem, a grzechu grzechem jest jak najbardziej zgodne z doktryną każdego Ojca Kościoła jak i całego Kościoła.

                                                > A skad mozesz wiedziec ??? Jestes ksiedzem, spowiednikiem, Bogiem ??? Moze jest
                                                > es bezgrzeszny - dlatego dajesz sobie prawo do rzucenia kamieniem ?
                                                > Ja przyjmuje ze ludzie wierzacy staraja sie 'przyblizyc sie do chrzescijanskiej
                                                > doskonalosci', roznie im sie udaje (nie dlatego ze sa homoseksualni ale dlateg
                                                > o ze sa niedoskonalymi ludzmi) ale nie mnie oceniac zawartosc ich duszy, czysto
                                                > sc intencji. Jesli chrzescijanska doskonalosc wyraza sie przede wszystkim w mil
                                                > osci blizniego - to wybacz ale ciezko mi czytac Twoje posty, w ktorych az kipi
                                                > niechec do ludzi, pogarda dla innosci.

                                                Koleżanko ja nie zaglądam w niczyją duszę, ja wyłącznie patrzę na CZYNY. Czy ja naprawdę niewyraźnie piszę, czy koleżanka nie ma zamiaru wykazać ani krzty dobrej woli zrozumienia tego co usilnie staram się przekazać?
                                                • t_ete Re: wracamy do punktu wyjścia 26.09.10, 20:47
                                                  sz0k napisał:


                                                  > Nie można być czynnym homoseksualistą i jednocześnie udawać katolika (robić za
                                                  > wzór w katolickiej szkole). To jest sprzeczność. Tydzień temu była ewangelia o
                                                  > tym, że "nie można dwóm panom służyć". Albo, albo. To jest dokładnie tak samo j
                                                  > ak z ludźmi, którzy aktywnie popierają aborcję, bądź sami jej wielokrotnie doko
                                                  > nali. W prawie kościelnym jest nawet, że przez ten fakt SAMI NA SIEBIE zaciągaj
                                                  > ą ekskomunikę. To jest najzupełniej oczywiste dla kogoś kto wykaże choć odrobin
                                                  > ę woli zrozumienia.

                                                  Pewien ksiadz powiedzial mi kiedys (a bylam wtedy nastolatka) ze caly sens jest w dazeniu do dobra. To ze ktos bladzi, grzeszy nie oznacza ze nie ma szansy na poprawe. I tak rozumiem nauczanie Kosciola. Poki zycia poty nadziei.
                                                  Ale moze ten ksiadz byl 'lagiewnicki' smile


                                                  > Rzeczywiście żartujesz chcąc do prokuratury wysyłać kogoś kto regularnie upija
                                                  > się do nieprzytomności, albo np. szlaja się z prostytutkami.

                                                  Wspomniales o nauczycielu molestujacym uczennice i innym wciagajacym koke przy uczniach. A to jak najbardziej do prokuratury.

                                                  > Koleżanko ja nie zaglądam w niczyją duszę, ja wyłącznie patrzę na CZYNY. Czy ja
                                                  > naprawdę niewyraźnie piszę, czy koleżanka nie ma zamiaru wykazać ani krzty dob
                                                  > rej woli zrozumienia tego co usilnie staram się przekazać?

                                                  Wykazuje nieustannie. Ale ja uwazam z ocena. Przy okazji dyskusji z Toba - upewniam sie ze katolicy z mojego otoczenia - sa jakby bardziej otwarci i przyjazni. Nie wyzywaja mnie od lewaczek w czasie dyskusji. Szczesciara ze mnie smile

                                                  Mamy rozne zdania - pozostanmy przy nich.

                                                  tete
                                                  • sz0k umiejętność czytania to niezwykle ważna cecha 26.09.10, 21:12
                                                    t_ete napisała:

                                                    > To ze ktos bladzi, grzeszy nie oznacza ze nie ma szansy na
                                                    > poprawe. I tak rozumiem nauczanie Kosciola. Poki zycia poty nadziei.

                                                    Czy mi się wydaje, czy ja właśnie to pisałem? Nawet ekskomunikę można zdjąć i to czasem nawet PO śmierci się zdarza.
                                                    Póki grzesznik trwa jednak zatwardziale w grzechu ciężkim to sam przez to traci łączność z Kościołem. Jeśli do tego jawnie propaguje dany grzech jako coś normalnego i godnego uznania - wtedy stawia się w opozycji do tegoż Kościoła.
                                                  • t_ete RPO wyjasnia 27.09.10, 12:41
                                                    "Odnosząc się do wypowiedzi Radziszewskiej w "Gościu Niedzielnym", Lipowicz powiedziała: "jeżeli chodzi o zatrudnianie w szkole katolickiej osoby o orientacji homoseksualnej, to trzeba odróżnić dwie płaszczyzny: orientacji seksualnej i światopoglądu". "Orientacja seksualna to dane wrażliwe, o które pracodawcy nie wolno pytać pracownika pod żadnym pozorem, dotyczy to również nauczycieli". Natomiast jeśli chodzi o światopogląd nauczyciela w szkole prowadzonej przez organizacje wyznaniowe "prawo europejskie dopuszcza wyjątek, w którym osoba głosząca światopogląd zasadniczo sprzeczny z wartościami, tożsamością religijną, wyznaniową lub światopoglądową może zostać niezatrudniona lub może zostać zwolniona" - powiedziała. Wyjaśniła, że zapisy takie zawarto w dyrektywie UE z 2000 r.

                                                    RPO wskazała, że ta "dyrektywa nie narusza prawa kościołów i innych organizacji o etosie religijnym lub wyznaniowym do wymagania od swych pracowników działania
                                                    lojalnego oraz zachowania dobrej wiary w odniesieniu do ich etosu. Każdy przypadek i możliwość skorzystania przez zatrudniającą instytucję z tego wymogu należałoby jednak badać indywidualnie. Wyłącznie niezawisły sąd mógłby ocenić, czy w danym przypadku doszło do dyskryminacyjnego traktowania"."

                                                    I ja to wyjasnienie przyjmuje do wiadomosci. Mysle ze jest tu i odpowiednia wrazliwosc i szacunek dla obydwu stron. Mam nadzieje ze to dobre zamkniecie dyskusji ?

                                                    tete

                                                  • sz0k dobre i to 27.09.10, 17:29
                                                    Że dopiero jak, to samo co ja piszę od kilku dni, powiedziała ci RPO, to coś tam dotarło. Uczestnicy forów już tak mają widocznie...
                                                  • t_ete alez 28.09.10, 13:59
                                                    sz0k napisał:

                                                    > Że dopiero jak, to samo co ja piszę od kilku dni, powiedziała ci RPO, to coś ta
                                                    > m dotarło. Uczestnicy forów już tak mają widocznie...

                                                    Powinienes ponownie przeczytac swoje posty i porownac z wypowiedzia RPO wink

                                                    tete
      • perla tete, a może od razu zmusić szkołę katolicką 24.09.10, 10:41
        do zatrudnienia nauczycielki, która po godzinach dorabia jako prostytutka na rogatkach miasta, oraz jawnie ogłasza się w prasie i necie. A w weekendy leży pijana na ławce w miejskim parku.
        Przy zatrudnianiu nauczyciela nikt go nie pyta o tzw. "orientację seksualną".
        Katolicyzm uznaje propagowanie homoseksualizmu za grzech. Jak więc taka szkoła może zatrudnić nauczycielkę, która propaguje zupełnie coś innego niż idee szkoły? Nauczyciel nie tylko uczy. To szerszy zakres pracy jest.
        A termin "orientacja seksualna" sam w sobie fałszywy jest. To ogłupianie i urabianie ludzi jest. Tylko związek kobiety i mężczyzny może przynieść prokreację, choćby w domyśle. Reszta to zboczenie i zwykłe prymitywne wyżycie się jest właśnie.
        • t_ete Re: tete, a może od razu zmusić szkołę katolicką 24.09.10, 11:12
          perla napisał:

          > do zatrudnienia nauczycielki, która po godzinach dorabia jako prostytutka na ro
          > gatkach miasta, oraz jawnie ogłasza się w prasie i necie. A w weekendy leży pij
          > ana na ławce w miejskim parku.

          Pytanie bylo inne.

          > Przy zatrudnianiu nauczyciela nikt go nie pyta o tzw. "orientację seksualną".

          I nie powinien.

          > Katolicyzm uznaje propagowanie homoseksualizmu za grzech. Jak więc taka szkoła
          > może zatrudnić nauczycielkę, która propaguje zupełnie coś innego niż idee szkoł
          > y? Nauczyciel nie tylko uczy. To szerszy zakres pracy jest.

          Co to znaczy 'propagowanie' ? Nie bardzo rozumiem.

          > A termin "orientacja seksualna" sam w sobie fałszywy jest. To ogłupianie i urab
          > ianie ludzi jest. Tylko związek kobiety i mężczyzny może przynieść prokreację,
          > choćby w domyśle. Reszta to zboczenie i zwykłe prymitywne wyżycie się jest właś
          > nie.

          Nie jest falszywy. I nie jest ani 'swobodnym' wyborem ani choroba (jak sadza niektorzy).

          A w swoim poscie nie wyrazalam wlasnej opinii, jedynie zastanawialam sie nad tym - jak w takiej sytuacji prawnej mozna dyskutowany problem (konkretna sprawe - a nie wydumana) rozwiazac.

          tete



          • polazrski Re: tete, a może od razu zmusić szkołę katolicką 24.09.10, 11:35
            www.mbtrybunalska.pl/aktualnosci/index.php?co=archive&page=9
            Matka Boża Trybunalska w Sejmie

            W grudniu 2008 r ukończono renowację kaplicy sejmowej w Warszawie. Po remoncie umieszczono w niej obraz Matki Bożej Trybunalskiej. Oficjalne przekazanie kopii obrazu dla parlamentu odbyło się w dniu 26 maja 2007 r. na Rynku Trybunalskim. Wówczas w skład delegacji parlamentarzystów weszli: Elżbieta Radziszewska, Marek Jurek i Andrzej Dera. Otwarcie kaplicy sejmowej po renowacji odbyło się bez większej uroczystości.
          • perla Re: tete, a może od razu zmusić szkołę katolicką 24.09.10, 11:41
            t_ete napisała:

            > Co to znaczy 'propagowanie' ? Nie bardzo rozumiem.

            to są wszelkie zachowania mające na celu uznać za normę społeczną publiczne praktyki homoseksualne.

            > Nie jest falszywy.

            jest fałszywy. Orientować to się można w terenie.
            Tu sprawa jasna jest. Albo coś co choćby w domyśle może spowodować prokreację, wyłączywszy przestępstwa, albo to jest zboczeniem.
            Ale jeżeli już tak bardzo chcesz trzymać się tego terminu, to jest tylko jedna orientacji seksualna. Związek kobiety z mężczyzną.

            > A w swoim poscie nie wyrazalam wlasnej opinii, jedynie zastanawialam sie nad ty
            > m - jak w takiej sytuacji prawnej mozna dyskutowany problem (konkretna sprawe -
            > a nie wydumana) rozwiazac.

            to zastanów sie w takim razie nad prawem zwyczajowym.
            prawo zwyczajowe powstaje czasami dziesiątki czy setki lat i jest naturalne.
            Zwykłe prawo można uchwalić w ciągu 10 minut w sejmie. Np., że jako kobieta masz zakaz zakładania ciepłych majtek w zimie. I jak sądzisz? Będziesz się wtedy trzymała takiego prawa właśnie?
            • t_ete Re: tete, a może od razu zmusić szkołę katolicką 24.09.10, 13:27
              perla napisał:

              > to są wszelkie zachowania mające na celu uznać za normę społeczną publiczne pra
              > ktyki homoseksualne.

              Ja nie uwazam ze osoba homoseksualna zyjaca w zwiazku - 'propaguje' cokolwiek, tak jak nie uwazam ze robi to osoba heteroseksualna zyjaca w zwiazku. Nie uwazam tez ze ktos kto zyje w stanie np. kawalerskim - cos 'propaguje'.


              > Ale jeżeli już tak bardzo chcesz trzymać się tego terminu, to jest tylko jedna
              > orientacji seksualna. Związek kobiety z mężczyzną.

              To jest 'swiat wg. Perly' . Nie ma 'jednej orientacji seksualnej'. Stety czy niestety (dla mnie to nieistotne, przyjmuje do wiadomosci) - ale tak jest. I skoro jest - chcialabym by ludzie ktorzy szczesliwi sa w zwiazkach homoseksualnych - mogli w nich byc, zyc...

              > to zastanów sie w takim razie nad prawem zwyczajowym.
              > prawo zwyczajowe powstaje czasami dziesiątki czy setki lat i jest naturalne.

              W XIX wieku zdarzalo sie 'w terenie' karac kobiety podejrzane o czary ... moze nie stosem ale jednak. Kazda innosc byla tepiona, podejrzana. Los chorych psychicznie - bywal tragiczny ... Takze i w wieku XX ...

              Czy aktualne ustawodawstwo jest lepsze czy gorsze ?

              tete


          • wikul Re: tete, a może od razu zmusić szkołę katolicką 24.09.10, 20:51
            t_ete napisała:

            > Co to znaczy 'propagowanie' ? Nie bardzo rozumiem.

            A oni wiedzą i nazwają po imieniu.

            www.rp.pl/artykul/2,320903_Zakaz_promocji_zwiazkow_gejowskich.html
            • t_ete madrzej 24.09.10, 21:08
              wikul napisał:

              > A oni wiedzą i nazwają po imieniu.

              Madrzej byloby zakazac brutalnosci i agresji ... ale to niewykonalne prawda ?

              tete
              • wikul Re: madrzej 24.09.10, 21:26
                t_ete napisała:

                > wikul napisał:
                >
                > > A oni wiedzą i nazwają po imieniu.
                >
                > Madrzej byloby zakazac brutalnosci i agresji ... ale to niewykonalne prawda ?
                >
                > tete

                Prawda.
      • polazrski Re: jest inne pytanie (trudne zreszta) 24.09.10, 11:36
        www.bezuprzedzen.org/doc/zakaz_dyskr_orient_seks.pdf
        • wikul Re: jest inne pytanie (trudne zreszta) 24.09.10, 19:47
          polazrski napisał:

          > rel="nofollow">www.bezuprzedzen.org/doc/zakaz_dyskr_orient_seks.pdf

          Co to jest zakaz dyskryminacji ? Czy kandydat o kiepskim wzroku nie przyjęty do szkoły lotniczej jest dyskryminowany czy nie ?
          Przyjmowałem wielu pracowników i nigdy w życiu nie przyjął bym do pracy kandydata który mi się nie podoba. Ja odpowiadam za pracę, więc ja dobieram załogę.
          Nawet w PRL-u nie było takich idiotycznych nacisków, jakie próbuje się teraz wprowadzać.
          • polazrski Re: jest inne pytanie (trudne zreszta) 24.09.10, 20:00
            Ty jestes dotowany panstwem, Wikul? Czy jej orientacja powoduje trwale kalectwo, np slepote, ktora jej uniemozliwia wykonywanie zawodu? Nie, taka lesba mialaby byc nauczycielka i poniewaz prawo jest takie jakie jest, wiec szkola katolicka nie mialaby prawa odmowic jej zatrudnienia na tej podstawie.
            • wikul Re: jest inne pytanie (trudne zreszta) 24.09.10, 20:28
              polazrski napisał:

              > Ty jestes dotowany panstwem, Wikul? Czy jej orientacja powoduje trwale kalectwo
              > , np slepote, ktora jej uniemozliwia wykonywanie zawodu? Nie, taka lesba mialab
              > y byc nauczycielka i poniewaz prawo jest takie jakie jest, wiec szkola katolick
              > a nie mialaby prawa odmowic jej zatrudnienia na tej podstawie.

              Pracodawca ma prawo dobierać sobie pracowników. I nikt nigdy i nigdzie, pod żadnym pozorem nie powinien mu narzucać kogo ma przyjąć do pracy.
              Zresztą, w konkretnym przypadku nie chodzi o seksualne upodobania kandydatki a o fakt że się tym chełpi. Przyjęcie takiej osoby może doprowadzić do kompletnej dezorganizacji pracy.
              To jakiś absurd. We wszystkich zawodach jest selekcja, w niektórych b.ścisła, a w szkołach mógłby pracowa kto chce.
              • polazrski Re: jest inne pytanie (trudne zreszta) 24.09.10, 20:34
                Nie masz racji Wikule. Ta lesbijka jest jedynie hipotetyczna lesbijka; pani minister odpowiadala na pytanie dziennikarza w rodzaju: co by bylo gdyby bylo. Ale inna sprawa, ze ani ty, ani ona nie macie racji w kwestii zasadniczej, ktora jest zakaz dyskryminacji ze wzgledu na m.in. orientacje seksualna. I nic tu nie wymyslisz, obawiam sie.
                • wikul Re: jest inne pytanie (trudne zreszta) 24.09.10, 20:57
                  polazrski napisał:

                  > Nie masz racji Wikule. Ta lesbijka jest jedynie hipotetyczna lesbijka; pani min
                  > ister odpowiadala na pytanie dziennikarza w rodzaju: co by bylo gdyby bylo. Ale
                  > inna sprawa, ze ani ty, ani ona nie macie racji w kwestii zasadniczej, ktora j
                  > est zakaz dyskryminacji ze wzgledu na m.in. orientacje seksualna. I nic tu nie
                  > wymyslisz, obawiam sie.

                  Ja to prznoszę na realny grunt bo dywagowanie prowadzi w ślepą uliczkę.
                  W praktyce zawsze można znależć pretekst do nieprzyjęcia kandydata. I b.dobrze.
                  • polazrski Re: jest inne pytanie (trudne zreszta) 24.09.10, 21:05
                    Zgadza sie. To komplikuje zycie zarowno pracodawcom (ktorzy moga byc oskarzeni o dyskryminacje niezaleznie od tego jaki pretekst znajda do niezatrudnienia), jak i tym, ktorzy sa heteroinaczej. Byloby wygodniejsze dla obu stron oddzielac sfere pracy od tej prywatnej.
      • xiazeluka Re: jest inne pytanie (trudne zreszta) 24.09.10, 18:47
        czy szkola katolicka moze byc 'wylaczona' z obowiazujacego prawa ? (

        Oto potęga socjalizmu - kwestie istniejące jedynie w nienormalnej rzeczywistości, chociaż umocowane w lewie.

        Do pracy przyjmuje właściciel wedle własnego uważania. Owszem, ostatnio faszyści w ramach walczenia z rzeczywistością nakazali m.in. pisać nie "Potrzebna sekretarka" lecz "Potrzebna osoba do sekretariatu", chociaż firma postanowiła zatrudnić kobietę. W rezultacie naiwni faceci marnują tylko swój czas aplikując tam, gdzie nikt o nich nie prosił.

        A zatem - zatrudnienie kogokolwiek to decyzja właściciela.

        W socjalizmie jednak istnieją szkoły publiczne. Tutaj pojawia się problem, ponieważ zboczeńcy mają prawo do zatrudnienia wbrew opinii zainteresowanych, czyli dyrekcji i rodziców. A w razie odmowy dewiant może uprawiać pieniactwo w sądzie z dużą szansą na sukces.
        Nie pozostaje więc nic innego jak:
        a) dyrekcja szuka kogoś o wyższych kwalifikacjach
        b) rodzice czyhają na najdrobniejszy nawet błąd zboka

        Nienormalna sytuacja zatem pogłebia się.

        Najlepsze jest jednak to, że fachowiec powinien być znany od strony swoich dokonań, a nie mniej lub bardziej ekscentrycznych upodobań seksualnych. Mnie by pedał w szkole nie przeszkadzał, gdyby gwarantował odpowiedni poziom. Tyle, że wówczas i on nie musiałby się swoja dewiacją zasłaniać - nikt po prostu by o niczym nie wiedział.

        Oczywiście pozostaje jeszcze marginalna kwestia, o której wspomnial Perła. Wyobraźmy sobie, że mamy do czynienia z geniuszem dydaktycznym i męską homoprostytutką w jednym. Jak wyważyć proporcje? Obawiam się, że jednak dobro dzieci jest ważniejsze od walorów uczenia się pod batutą Ajnsztajna. Nauka do głowy zawsze wejdzie, niewłaściwe wzorce łatwo się nie zatrą.
        • t_ete Xiazeluka 25.09.10, 12:12
          xiazeluka napisała:


          > Do pracy przyjmuje właściciel wedle własnego uważania. Owszem, ostatnio faszyśc
          > i w ramach walczenia z rzeczywistością nakazali m.in. pisać nie "Potrzebna sekr
          > etarka" lecz "Potrzebna osoba do sekretariatu", chociaż firma postanowiła zatru
          > dnić kobietę. W rezultacie naiwni faceci marnują tylko swój czas aplikując tam,
          > gdzie nikt o nich nie prosił.

          Nawet Salon-24 ma jakis regulamin i jesli dzieje sie tam cos 'wedle wlasnego uznania' wlasciciela - bywa oprotestowywane smile Poprawnosc - bywa zabawna i dla mnie ale 'faszyzmem' nie nazwalabym takich praktyk. 'Wedle wlasnego uznania' - zgoda - ale nie wbrew prawu (nawet jesli nie do konca sie z nim zgadzam).

          >Mnie by pedał w szkole nie przeszkadzał, gdyby gwarantował odpowiedni poziom. Tyle, że wówczas i on nie musiałby się swoja dewiacją zasłaniać - nikt po prostu by o niczym nie wiedział.

          Na pierwszym miejscu - zawsze powinny byc kwalifikacje. Kwestie intymne powinny takimi pozostac. Byloby idealnie. Problem w tym ze jesli ktos nie ukrywa ze 'sie rozni' - sprawa staje sie sensacyjna. Ma ukrywac, klamac, udawac, zawierac fikcyjne malzenstwo ?

          tete

          ps.dobro dziecka ... szkody czynione dzieciom (plci obojga) przez pedofilnych wujkow w pozornie normalnych rodzinach - to dramat sad rzadko wychodza na jaw; zdziwilbys sie jak wiele tych zdarzen ...


          • xiazeluka Chyba nie do końca się rozumiemy 27.09.10, 11:37
            1. Zalon24 to inicjatywa prywatna. Właściciel może więc dowolnie dysponować zabawkami dla blogerów, nawet jeśli ktoś przy okazji zarzuci mu "cenzurę".
            2. Narzucanie metod przyjęcia do pracy to faszyzm. Państwa tryb rekrutacyjny nie powinien obchodzić, o ile rzecz dotyczy prywatnych interesów. Decyduje właśnie "własne uznanie", a nie totalniackie lewo. Jedyną trudnością dla właściciela jest wymyślenie pretekstu do odrzucenia kandydatów, które mu nie pasują. Jaka jest z tego korzyść - to tylko socjaliści wiedzą.
            3. W prywatnym interesie nie muszą decydować kwalifikacje - bo niby dlaczego? Lubię otaczać się brunetkami o zydowskiej urodzie, więc wszystkie aryjskie blondynki i wszelkich facetów nie przyjmę - bo tak. Nawet, jeśli goje wykażą się wyższymi kwalifikacjami. Ot, takie mam dziwactwo. Skoro nie ma przymusu zatrudniania, to dlaczego jest przymus okreslonego trybu rekrytacji???
            4. Jeśli ktoś nie ukrywa, że jest pedofilem - to musi sie liczyć z tym, że nie wszędzie do pracy w szkole go przyjmą.
            A propos - czy należy przyjąć pedofila do pracy w przedszkolu przez wzgląd na "prywatność"?
            • t_ete opadam z sil ;) 27.09.10, 13:04
              xiazeluka napisała:

              > 1. Zalon24 to inicjatywa prywatna. Właściciel może więc dowolnie dysponować zab
              > awkami dla blogerów, nawet jeśli ktoś przy okazji zarzuci mu "cenzurę".

              To byl tylko przyklad. Jest tam jednak jakis regulamin, zasady. Sa rowniez uwarunkowania 'zewnetrzne' wynikajace z przepisow ogolnych. Nie ma totalnej dowolnosci.

              > 2. Narzucanie metod przyjęcia do pracy to faszyzm. Państwa tryb rekrutacyjny ni
              > e powinien obchodzić, o ile rzecz dotyczy prywatnych interesów. Decyduje właśni
              > e "własne uznanie", a nie totalniackie lewo. Jedyną trudnością dla właściciela
              > jest wymyślenie pretekstu do odrzucenia kandydatów, które mu nie pasują. Jaka j
              > est z tego korzyść - to tylko socjaliści wiedzą.

              Ale Ci ten 'faszyzm' lekko z piora splywa wink
              Przyznam ze wizja swiata w ktorym decyduje wylacznie 'wlasne uznanie' wlasciciela wydaje mi sie dosc mroczna. Ale i swiat 'odgornie' zarzadzany, w ktorym wlasciciel nie decyduje - to byloby horrendum. Kompromis jest chyba najlepszym wyjsciem (niedoskonalym).

              > 3. W prywatnym interesie nie muszą decydować kwalifikacje - bo niby dlaczego? L
              > ubię otaczać się brunetkami o zydowskiej urodzie, więc wszystkie aryjskie blond
              > ynki i wszelkich facetów nie przyjmę - bo tak. Nawet, jeśli goje wykażą się wyż
              > szymi kwalifikacjami. Ot, takie mam dziwactwo. Skoro nie ma przymusu zatrudnian
              > ia, to dlaczego jest przymus okreslonego trybu rekrytacji???

              No przeciez tak jest.... Potrzebna jest Ci osoba o okreslonych kwalifikacjach, zglaszaja sie kandydatki - ale to Ty wybierasz sposrod nich. Dlatego ze brunetka ... dlatego ze ma wieksza energie ... dlatego ze wydaje sie bardziej kreatywna ... dlatego ze jest bardziej sympatyczna. Z roznych powodow. Nie demonizuj wink

              > 4. Jeśli ktoś nie ukrywa, że jest pedofilem - to musi sie liczyć z tym, że nie
              > wszędzie do pracy w szkole go przyjmą.

              Pedofilia skutkuje przestepstwem (czynnosci seksualne z dziecmi ; w wiekszosci ofiarami sa male dziewczynki). Pedofile nie powinni wiec pracowac tam gdzie maja kontakt z dziecmi.
              Z reguly - nawet po odbyciu kary - wracaja do czynow przestepczych. Nie sa w stanie pohamowac swoich popedow. 'Kastracja' (chemiczna) jest chyba jedynym wyjsciem.

              Nie mozna mylic homoseksualizmu z pedofilia. Czynnosci seksualne (homoseksualne czy heteroseksualne) z dziecmi - sa przestepstwem. Czynnosci seksualne z osobami doroslymi - nie (oczywiscie wylaczajac gwalt itd.).

              tete




              • xiazeluka A ja nie 27.09.10, 13:14
                Przyznam ze wizja swiata w ktorym decyduje wylacznie 'wlasne uznanie' wlasciciela wydaje mi sie dosc mroczna.

                Interesujące. Czyli kto za Ciebie decyduje "Dzisiaj na obiad będzie..." albo "Oszczędności wydamy na..."? Albo przychodzi dzielnicowy i dysponuje: "Te kwiatki wolno w ogródku sadzić, tych nie".
                To jest jasna wizja świata?

                Nie rozumiesz pojęcia własności. Skoro coś jest MOJE, to tylko ja jestem decydentem tego czegoś. I tylko JA odpowiadam za to coś. Stany pośrednie posiadaniem nie są.

                Pedofilia skutkuje przestepstwem

                Nie rozważamy skutków, lecz stan pierwotny: lesba/pedofil aplikuje o pracę w szkole/przedszkolu. Twierdzenie, że pedofila nie wolno przyjąć do pracy z dziećmi, ponieważ m o ż e coś zrobić, to taka sama "dyskryminacja" jak odmowa przyjęcia dewiantki do szkoły katolickiej.
                • t_ete wiem, jestes niezniszczalny :) 27.09.10, 14:05
                  xiazeluka napisała:

                  > Interesujące. Czyli kto za Ciebie decyduje "Dzisiaj na obiad będzie..." albo "O
                  > szczędności wydamy na..."? Albo przychodzi dzielnicowy i dysponuje: "Te kwiatki
                  > wolno w ogródku sadzić, tych nie".
                  > To jest jasna wizja świata?

                  dziwne te Twoje przyklady ...
                  mocno wkraczaja w prywatnosc ale OK : wspolnota mieszkaniowa moze zdecydowac ze na balkonach 'nie moze powiewac' pranie ; ja nie wieszam - ale sie ciesze bo inni wieszaja a to jest nieestetyczne ; byc moze jakis burak zechce sie buntowac twierdzac 'balkon to moja prywatna sprawa' i bedzie nadal straszyl lopoczacymi galotami na sznurze ...

                  szef moze mi zwrocic uwage ze jestem nieodpowiednio ubrana - a ja sie musze dostosowac bo w firmie jest 'dress code' albo poszukac sobie innego miejsca ;

                  to sa przyklady kompromisu ;


                  > Nie rozumiesz pojęcia własności. Skoro coś jest MOJE, to tylko ja jestem decyde
                  > ntem tego czegoś. I tylko JA odpowiadam za to coś. Stany pośrednie posiadaniem
                  > nie są.

                  Czyli ... wlasciciel balkonu jesli sie uprze - moze przechowywac na nim zardzewialy rower, polamany fotel, wieszac pranie itd. ?
                  Mysle ze rozumiem pojecie wlasnosci. Kazdy ze 'swoja wlasnoscia' jest w okreslonym miejscu, w ktorym oprocz jego widzimisie - istnieja przepisy zewnetrzne do ktorych trzeba sie dostosowac. Mam mieszkanie - ale ono jest w kamienicy, w miescie, w Polsce - a nie na ksiezycu ... I choc moge nim dysponowac jak uwazam - musze przestrzegac prawa. Mam firme - tu, istnieja przepisy ktore to reguluja, nie moge oczekiwac ze 'wylacze' swoja firme z obowiazujacych regul.

                  > Nie rozważamy skutków, lecz stan pierwotny: lesba/pedofil aplikuje o pracę w sz
                  > kole/przedszkolu.

                  Pedofilia nie jest orientacja seksualna.Pedofil (jak juz wczesniej napisalam) osiaga satysfakcje seksualna w kontaktach z dziecmi. Z dziecmi ! To jest przestepstwo. Kontakty homoseksualne - tak jak heteroseksualne z osobami doroslymi - nie sa przestepstwem.

                  Twierdzenie, że pedofila nie wolno przyjąć do pracy z dziećmi
                  > , ponieważ m o ż e coś zrobić, to taka sama "dyskryminacja" jak odmowa przyjęci
                  > a dewiantki do szkoły katolickiej.

                  Nieprawda. Pedofil skazany wczesniej za seksualne czyny z dziecmi to co innego.
                  Podkreslam : pedofil moze byc homoseksualny choc czesciej bywa heteroseksualny. W absolutnej wiekszosci tych czynow dopuszczaja sie mezczyzni i ich ofiarami sa male dziewczynki, rzadziej chlopcy.

                  Osoba homoseksualna 'realizujaca sie' seksualnie z osobami doroslymi jest podobnym zagrozeniem dla dzieci jak osoba heteroseksualna 'realizujaca sie' seksualnie z osobami doroslymi.

                  tete
                  • xiazeluka Re: wiem, jestes niezniszczalny :) 27.09.10, 16:08
                    Na wspólnotach mieszkaniowych się nie znam, na szczęście. Nie wiem zatem, jakie w takim kołchozie ma prawa ktoś, kto ma wykupione mieszkanie. W moim przekonaniu posiadacz mieszkania własnosciowego może trzymać na balonie zardzewiały bicykl.
                    Przykład drugi jest natomiast niewłaściwy - na terenie firmy nie jestem u siebie.

                    Pedofil popełnia przestępstwo dopiero z chwilą dokonania aktu lubieznego. Pedofil zgłaszający się do pracy w przedszkolu w świetle prawa jest niewinny. Odmowa przyjęcia go do pracy to, zgodnie z lewacką logiką, dyskryminacja. Plączesz się, niestety.
                    • t_ete Re: wiem, jestes niezniszczalny :) 27.09.10, 23:48
                      xiazeluka napisała:

                      > Na wspólnotach mieszkaniowych się nie znam, na szczęście. Nie wiem zatem, jakie
                      > w takim kołchozie ma prawa ktoś, kto ma wykupione mieszkanie. W moim przekonan
                      > iu posiadacz mieszkania własnosciowego może trzymać na balonie zardzewiały bicy
                      > kl.

                      Mieszkam w takim smile nie mow ze chcialbys aby ktos kto ma balkon obok Twojego - trzymal tam zardzewiale zelastwo badz hodowal nutrie wink na szczescie nie jestem w takiej sytuacji ale gdybym byla - domagalabym sie aby gosc zaprzestal tych praktyk.
                      Czy sponiewieralabym w ten sposob jego prawa ?

                      > Przykład drugi jest natomiast niewłaściwy - na terenie firmy nie jestem u siebi
                      > e.

                      Owszem. To byl tylko przyklad kompromisu. Prywatna sprawa jaka jest odzienie - musi zostac skorygowana bo w firmie obowiazuje jakis obyczaj.

                      > Pedofil popełnia przestępstwo dopiero z chwilą dokonania aktu lubieznego. Pedof
                      > il zgłaszający się do pracy w przedszkolu w świetle prawa jest niewinny. Odmowa
                      > przyjęcia go do pracy to, zgodnie z lewacką logiką, dyskryminacja. Plączesz si
                      > ę, niestety.

                      Luka, o KARANYM pedofilu pisalam. Pokaz mi tych 'lewakow' ktorzy beda protestowac w imieniu pedofila (juz karanego za takie czyny) domagajacego sie zatrudnienia w przedszkolu. To jak wpuscic wilka do zagrody z owieczkami.

                      Inna rzecz gdyby sie poddal chemicznej kastracji. Ale i wtedy mialabym watpliwosci ... dlaczego akurat w przedszkolu chce pracowac ?

                      tete
                      • xiazeluka Re: wiem, jestes niezniszczalny :) 28.09.10, 10:23
                        nie mow ze chcialbys aby ktos kto ma balkon obok Twojego - trzymal tam zardzewiale zelastwo badz hodowal nutrie

                        Moje chcenie nie ma nic do rzeczy - to cudzy balkon i cudze żelastwo. Rozumiemy się? Ja nie narzucam Ci koloru farby, jaki położysz sobie na ścianach własnego mieszkania, Ty nie czepiasz się mojego roweru.

                        Luka, o KARANYM pedofilu pisalam

                        Ja nie dawałem żadnego zastrzeżenia, więc pisałem o jakimkolwiek. A zatem - jak potraktujesz NIEKARANEGO pedofila?
                        • t_ete Re: wiem, jestes niezniszczalny :) 28.09.10, 14:13
                          xiazeluka napisała:

                          > Moje chcenie nie ma nic do rzeczy - to cudzy balkon i cudze żelastwo. Rozumie
                          > się? Ja nie narzucam Ci koloru farby, jaki położysz sobie na ścianach własnego
                          > mieszkania, Ty nie czepiasz się mojego roweru.

                          Gdyby zrealizowac model takiej wolnosci (kazdy robi co chce 'na swoim kawalku') miasta wygladalyby jak smietniki wink Nie twierdze ze wszyscy sa smieciarzami ale niektorzy niestety ... Wyobrazam sobie tez niekontrolowany zryw architektonicznych gargameli ...
                          Wolnosc wlasna i prawo do dysponowania swoja wlasnoscia nie moze naruszac wolnosci innych.

                          > Ja nie dawałem żadnego zastrzeżenia, więc pisałem o jakimkolwiek. A zatem - jak
                          > potraktujesz NIEKARANEGO pedofila?

                          Skad wiesz zatem ze ktos JEST pedofilem ? Zwierzy sie ze ma takie sklonnosci ale ich jeszcze nie zrealizowal ... ? wink Ze ma mysli lubiezne gdy widzi 5-letnie dziewczynki ... no ale jeszcze nie probowal ... hmmm ...

                          Luka, dyskusja pozeglowala ...

                          tete
              • wikul Re: opadam z sil ;) 27.09.10, 20:51
                t_ete napisała:

                > Nie mozna mylic homoseksualizmu z pedofilia.
                > tete

                No popatrz, a ten Krollop mylił nieustannie. Zresztą, nie on jeden, większość (jeżeli nie wszyscy)homoseksualistów bardzo lubi młodych chłopców (efebofilia). Ale skąd kobieta może o tym wiedzieć ? Przecież jej, homoseksualista nigdy nie napastował w szalecie publicznym.
    • snajper55 Re: Elżbieta Radziszewska i geje w szkole katolic 24.09.10, 10:30
      qwardian napisał:

      >
      > Są bardziej absurdalne sytuacje...
      >
      > Wyobrażacie sobie wykład geja na temat Teorii Ewolucji, bo według tej teorii na
      > jważniejszym celem jest rozmnażanie się w celu zachowania gatunku, a selekcja n
      > aturalna jest procesem w celu zabezpieczenia ograniczonej ilości zasobów dla pr
      > zetrwania pozostałych.

      Ty sobie lepiej wyobraź księdza wykładającego teorię ewolucji. To jest dopiero absurd.

      S.
      • jaceq Re: Elżbieta Radziszewska i geje w szkole katolic 24.09.10, 12:17
        snajper55 napisał:

        > Ty sobie lepiej wyobraź księdza wykładającego teorię ewolucji.

        No, jeśli by miał ją wykładać tak, jak Qwardian, to może lepiej, żeby wykładał co innego, np. w jaki sposób Adam z Ewą oglądali w Edenie światło gwiazd odległych o lata świetlne, za to stworzonych miesiąc temu.
        • wkkr Sprawdź znaczenie słowa alegoria 24.09.10, 19:14
          a potem zacznij snuc rozważania na temat Pisma.
          PS
          Nie nic śmieszniejszego niż ignorant zadufany w poczuci własnej mądrości.
          • jaceq Oo? 24.09.10, 22:49
            Zostałeś kreacjonistą, Abstrakt? Młodej Ziemi czy Starej Ziemi?
            • wkkr Ewolucja jest narzedziem w ręku Boga 25.09.10, 13:48
              Nie ma sprzecznosci pomiędzy ewolucją a kreacją.
              • qwardian Re: Ewolucja jest narzedziem w ręku Boga 25.09.10, 17:34
                wkkr napisał:

                > Ewolucja jest narzedziem w ręku Boga


                Niefortunne wypowiedzi Jana Pawła II niestety znajdują swoich słuchaczy. W porównaniu z ewolucją (a raczej jego mechanizmu, czyli mutacji), nawet motyka w podróży na Słońce jest skuteczniejszym środkiem transportu....
                • wkkr Moim zdaniem jest to optymalne narzedzie 25.09.10, 20:06
                  kreacji życia.
                  • qwardian Re: Moim zdaniem jest to optymalne narzedzie 25.09.10, 20:35
                    O kreacji życia nawet nie ma mowy w Teorii Ewolucji i abiogeneza (ewolucja chemiczna) wychodzi poza ramy tej dyskusji. Co do ewolucji i jego mechanizmu (mutacji), jedyne co z pewnością wiemy o skutkach okreslę w trzech słowach. Choroba. Kalectwo. Śmierć.
    • perla skąd ten obrzydliwy termim "gej" się wziął? 24.09.10, 10:58
      to nie są żadne "geje'.
      Oni się dzielą na homoseksualistów i na pedałów.
      Homoseksualiści nie robią ze swego defektu sprawy publicznej, a za nazwanie ich "gejami" bo się obrazili. To ludzie często szanowani za dzieła swego życia. Dyskretni.
      Pedały zaś dzielą się na panów icw...i. To ich samych określania są. Pan poniewieracw...em, bije go, znęca się nad nim i oczywiście wyżywa seksualnie na nim. Cwel w podzięce za to, służy wiernie swojemu panu, bo jego ekscytuje jak go inny facet poniewiera.
      Gdzie tu miejsce na ten obrzydliwy termin jest właśnie?
    • qwardian Wklejam ponowwnie. 24.09.10, 20:49
      Jacek

      Odsyłam do rozdziału trzeciego "O powstawaniu gatunków" gdzie Karol Darwin pisze wyraźnie o warunkach przetrwania jako cytuję.... ability to create living, healthy, successful offspring.

      xiazeluka

      Przy całej polemice o tolerancji może zapomniano wspomnieć o tolerancji dla wolnego wyboru i podejmowania decyzji, bo chyba o to chodziło Pani Radziszewskiej...

      snajper

      Ksiądz to jednak środowisko kreacjonistów, a geje kojarzą mi się z lewicą, która wyznaje światopogląd darwinistyczny. Ten sam, który w swojej istocie ich eliminuje, bo naturalna selekcja to proces eliminacji nieprzystosowanych...


      Wszystkich przepraszam za dezercję i zwłokę...
      • jaceq Re: Wklejam ponowwnie. 24.09.10, 22:47
        Dzięki Qwardianie, za odesłanie, ale odsyłasz do dzieła Karola D., a nie do teorii ewolucji, o której była wyżej mowa, chyba, że uważasz, że to jedno i to samo?

        > Ksiądz to jednak środowisko kreacjonistów

        No, powiedzmy: obecnie kreacjonistów-ewolucjonistów. Chyba, że masz na myśli jakąś sektę (np. sedewakantystów), jakich teraz wiele.

        > Wszystkich przepraszam za dezercję i zwłokę...

        Nikt (z wyjątkami) nie jest forumowo-całodobowy.
        • qwardian Re: Wklejam ponowwnie. 25.09.10, 17:25
          Formułka Teorii Ewolucji jest krótka i brzmi następujaco:

          Ewolucja to kierunkowy i nieodwracalny proces w wyniku selekcji naturalnej (doboru naturalnego).

          Dogłębnie opisana w dziele "O powstawaniu gatunków" wyjasnia mechanizm ewolucji. Tam między innymi poruszana jest sprawa survival of the fittest (przetrwanie najsilniejszych), czy rozrodczości, znany w neodarwinowskim języku jako gen pool, czyli pula genetyczna. Kierunkowość w ewolucji została podważona i wyeliminowana, dodajmy do tego podważenie modelu tzw. drzewa życia i cała teoria leży w gruzach. Ale czy ktoś tak naprawdę przykłada uwagę...
          • jaceq Re: Wklejam ponowwnie. 27.09.10, 18:50
            Mój Drogi, próbuję Ci uzmysłowić, że dzieło "O powstawaniu gatunków" nie jest współcześnie teorią ewolucji. Niezmienna to jest np. Biblia i np. książka Darwina. Sama teoria ewoluowała i ewoluuje nadal (nomen omen), nie jest zresztą jednolita (jak chociażby Model Standardowy) ani spójna (jak chociażby TOE). Doszło do tego, że niektóre modele TE są akceptowalne dla czynników uznających kreacjonizm, a niektóre z tych czynników zaczynają przebąkiwać o wypracowaniu wspólnego stanowiska, ponieważ widzą, że czysty kreacjonizm sam już się dłużej nie ostoi. A Ty o formułkach i gruzach...
    • benek231 Miejscem kropielnicowej kozy nie ministerstwo :O) 26.09.10, 04:46
      jest lecz kropielnica. W dodatku kozy w randze ministra do spraw rownosci, ktora powinna doskonale wiedziec, ze Konstytucja nie przewiduje dyskryminowania z uwagi na seksualna orientacje, ba zakazuje takowej takze.

      Poniewaz niedawno zdzieralem sobie klawiature nad tym samym problemem, tyle ze w innym watku, wiec teraz pozwole sobie tylko na podanie linku do niego. Chcialbym przy tym zwrocic wasza uwage, Najmilsi, na problem prywatnosci szkoly dofinansowywanej przez panstwo, zakazujace dyskryminacji z uwagi na orientacje seksualna. Bo gdyby taka katolicka szkola rzeczywiscie byla prywatna, czyli samofinansujaca sie, o zadna lesbijka nie roscilaby sobie pretensji do bycia zatrudniona w niej - nie sadzicie(?) A tak, jesli doicie panstwowe/podatnika pieniadze na wasze klerykalne szkoly homofobiczne - szkoly wychowujace kolejne pokolenia tlukow i bigotow - to, mowi sie trudno ale, musicie dac cos w zamian spoleczenstwu. Na przyklad zatrudnienie lesbijek.


      forum.gazeta.pl/forum/w,13,116671525,116699242,Re_kolejny_przyklad_tego_czym_jest_lewo.html?t=1285468436428
      • qwardian Re: Miejscem kropielnicowej kozy nie ministerstwo 26.09.10, 17:59
        David Irving wykładający interpretację Miszny i Gemary w szkole talmudycznej? Uczy tam jakiś katolik? Nawet w New York Times takiego nie uświadczysz...
        • benek231 Re: Miejscem kropielnicowej kozy nie ministerstwo 27.09.10, 04:49
          Czy Ty neofita jestes, Qwardian?

          Co mnie obchodza jakies kretynskie szkoly talmudyczne skoro mowimy tu o kretynskich katolickich szkolach wyznaniowych?

          Zaczne jednak od Twojej kretynskiej sygnaturki, jako ze caly postep ludzkosci (technologiczny, naukowy i duchowy) ktorego doswiadczamy w dniu dzisiejszym, da sie tez podciagnac pod prosta kontynuacje Oswiecenia.
          A Ty zyczylbys sobie powrotu do epoki szkolek parafialnych... Kiedy to juz dawno temu na panstwo nalozono obowiazek edukacji dzieci i mlodziezy - ku tegoz panstwa pozytkowi. To dlatego edukacja finansowana jest z Twoich podatkow. Bo panstwu potrzebni sa fachowcy, ludzie czytaty i pisaty, a nie klepiacy z pamieci wszystkie zdrowaski. To ze Tobie sie to nie podoba dosc malo wazne jest w sumie, gdyz wazne jest ze podoba sie panstwu. A w tym ukladzie panstwo dodatkowo nie zyczy sobie tradycyjnej hodowli bigoteri i tluctwa w szkolach wyznaniowych. Za ktora to szafa hodowli Cie Twoi szanowni rodzice, Qwardianie? surprised)
          • qwardian Re: Miejscem kropielnicowej kozy nie ministerstwo 27.09.10, 15:58
            benek231 napisał:

            > A Ty zyczylbys sobie powrotu do epoki szkolek parafialnych...


            W takich szkółkach zaczynali edukację Kopernik, czy Karol Darwin. Szkoła elementarna Newtona była założona przez tego samego fundatora (Henryk VII Tudor), który założył Oxford i wyobraź sobie, że orginalna nazwa tej uczelni brzmiała Corpus Christi College, Oxford...
    • jola.iza1 Re: Elżbieta Radziszewska i geje w szkole katolic 26.09.10, 19:11
      qwardian napisał:

      >
      > Są bardziej absurdalne sytuacje...
      Ano są, moja córka nauczycielka, ateistka pilnuje dzieciaków na rekolekcjach.
      Tymczasem jej czworo dzieci siedzi w domu bez opieki, bo szkoła nieczynna z uwagi na rekolekcje.smile
      Qwardian, co Ty na to?? Jak Jej sie nie podoba, to nie musi uczyć w publicznej??smile
      • qwardian Re: Elżbieta Radziszewska i geje w szkole katolic 26.09.10, 20:14

        jola.iza1 napisała:

        > Ano są, moja córka nauczycielka, ateistka pilnuje dzieciaków na rekolekcjach.


        Proszę Pani, ja utrzymywanie świeckich szkół z kieszeni katolickiego podatnika uważam za większy absurd niż gej uczący dzieci w tych szkołach...
        • jola.iza1 Re: Elżbieta Radziszewska i geje w szkole katolic 26.09.10, 20:34
          qwardian napisał:
          > Proszę Pani, ja utrzymywanie świeckich szkół z kieszeni katolickiego podatnika
          > uważam za większy absurd niż gej uczący dzieci w tych szkołach...
          >
          Kumam dobrze?? Zamknąć wszystkie szkoły publiczne?? Pan bardzo, żałuje, że w świeckiej szkole się uczył, czegóż Pan się nie dowiedział, o czym dzisiaj wie??
          • qwardian Re: Elżbieta Radziszewska i geje w szkole katolic 26.09.10, 20:59
            jola.iza1 napisała:

            > Zamknąć wszystkie szkoły publiczne??


            Proszę Pani, ja utrzymuję Pani córkę. Nie widzi Pani w tym absurdu? Przecież ja nie jestem Pani mężem...
            • jola.iza1 Re: Elżbieta Radziszewska i geje w szkole katolic 26.09.10, 21:13
              To policzmy, co Panu szkodzi?? Na moją córkę składa się najbliższych osób ..... w tym
              Z pięć, które spokojnie podatek mogłyby przeznaczyć, li tylko na podwójną pensję mej córki, miesiąc w miesiącsmile Jak Pan myśli , na przypadkiem nie katechetów idą nasze podatki,??
              Na katechetów w szkole państwowej,/ czego nawet konkordat nie gwarantuje/, tyle tylko, że ja się nie czepiam, sam Pan zaczął, to niestety będzie Pan musiał pocierpiećsad
              • gini Cos dla Tete 27.09.10, 00:10
                26.09.2010 22:594| notka w lubczasopiśmie: Czerwono-Zieloni
                Dziś robię za taliba, czyli dlaczego Radziszewska miała rację
                Radziszewska musi odejść. Jednak tym razem ma rację.
                Po czym odróżnić normalnego kibica piłkarskiego od człowieka, którego miłość do ukochanej drużyny przybiera już odcień fanatyzmu? Test jest prosty: oto owa ukochana drużyna wygrywa dzięki bramce zdobytej z niesprawiedliwie podyktowanego karnego. Fanatyk cieszy się, że wygrała; człowiek normalny odczuwa jednak lekki niesmak.

                Należę w stopniu chyba nieuleczalnym do tej drugiej kategorii i dotyczy to także dziedzin niezwiązanych ze sportem. A zacząłem od piłki nożnej tylko gwoli komercyjnego podkręcenia tego felietonu. O futbolu bowiem prawie każdy chętnie poczyta. A ja w dalszej części wywodu chcę napisać o kwestii znacznie mniej atrakcyjnej. Mianowicie o umiejętności czytania tekstów: czytania uważnego, uczciwego i ze zrozumieniem.

                Otóż dla środowisk, z którymi się najczęściej utożsamiam, czarnym charakterem minionego tygodnia została minister ds. równości Elżbieta Radziszewska. Zdaniem liberałów i lewicowców, „musi odejść”, gdyż w wywiadzie dla „Gościa Niedzielnego” opowiedziała się za dyskryminacją mniejszości seksualnych. Kto zaś nie dostrzega w inkryminowanej wypowiedzi niczego skandalicznego, należy – zetknąłem się z takim określeniem – do „zjednoczonego frontu talibów”.

                OK, to ja dzisiaj będę robił za taliba. I na dobry początek przypomnę, o co właściwie poszło. Otóż zadane przez dziennikarkę pytanie brzmiało: „Zdeklarowana lesbijka nie dostaje pracy w szkole katolickiej z uwagi na swoje preferencje. Szkoła zostanie pozwana do sądu?”. Minister Radziszewska odpowiedziała zaś: „Oczywiście nie! (...) Szkoły katolickie czy wyznaniowe mogą się kierować własnymi wartościami i zasadami i mają prawo odmówić pracy takiej osobie”. Proszę przeczytać to raz jeszcze, bardzo uważnie. Radziszewska nie powiedziała przecież, że katolickim szkołom nie wolno zatrudniać lesbijek.

                Tylko że wolno ich nie zatrudniać. Nie zasugerowała też w najmniejszym stopniu – choć później jej to zarzucono – że przy naborze pracowników do szkół wolno pytać o orientację seksualną. Dziennikarka użyła sformułowania: „zdeklarowana lesbijka”. „Zdeklarowana”, a więc – jak rozumiem – taka, która o preferencjach seksualnych opowiada sama, niepytana, traktując je nie jako sprawę prywatną, lecz jako część swojego publicznego wizerunku. Przypominają sobie może Państwo głośny francuski film „Plotka”, którego bohater rozpuszcza pogłoski o swym rzekomym homoseksualizmie, by uchronić się przed zwolnieniem z pracy? Nadal uważają Państwo, że wypowiedź minister Radziszewskiej jest dyskryminacyjna?

                No to proszę spojrzeć na to z drugiej strony: naprawdę są Państwo za takimi regulacjami prawnymi, w ramach których państwo nakazuje prywatnemu pracodawcy, kogo musi zatrudnić? Bo ja nie: uważam bowiem „dywersyfikację” – pod względem metod nauczania i preferowanych systemów wartości – systemu edukacji za jedno z ważniejszych osiągnięć polskich ostatniego dwudziestolecia. Jako publicyście, mającemu takie a nie inne poglądy, nie przyszłoby mi do głowy ubiegać się o posadę w „Naszym Dzienniku” czy Telewizji Trwam i – tym bardziej – awanturować się, że mnie tam nie chcą. A gdybym miał na zbyciu dziecko w wieku szkolnym, nigdy nie posłałbym go do szkoły, o której wiedziałbym, że odmówiła zatrudnienia lesbijki. I generalnie – do szkoły wyznaniowej. Gdy po raz ostatni dziecko w takim wieku miałem, zostało zapisane do szkoły prowadzonej przez żydowską fundację.

                Nie tylko po to, by poznało żydowską kulturę i historię, która stanowi część jego tradycji rodzinnej. Także: by nie zetknęło się w szkole z promowaniem zjawisk i wartości, do których czuję niechęć: nachalnej indoktrynacji religijnej, ideologii narodowej, ksenofobii. I bardzo bym się nieprzyjemnie zdziwił, gdybym się dowiedział, że wśród nauczycieli są członkowie Rodziny Radia Maryja czy zwolennicy (aktywnej wówczas) Ligi Polskich Rodzin. Choć ani jednym, ani drugim nie odmawiam pełni praw obywatelskich czy możliwości uczestnictwa w życiu społecznym. Skoro więc sam skorzystałem z możliwości takiego wyboru, nie rozumiem, dlaczego mieliby go być pozbawieni katoliccy tradycjonaliści.

                Wedle dostępnej mi wiedzy Elżbieta Radziszewska jest ministrem bardzo złym. Jej osiągnięcia w likwidowaniu realnych przejawów dyskryminacji ze względu na płeć czy skłonności seksualne są bliskie zeru. Za to umiejętność zrażania sobie środowisk, w imieniu których ma występować – kolosalna, czego tylko skromnym przykładem była jej niedawna homofobiczna wypowiedź w programie „Dzień Dobry w TVN”. Mało tego: ów nieszczęsny wywiad w „Gościu Niedzielnym”, od którego się wszystko zaczęło, niemal w całości utrzymany jest w tonacji ideowej, od której każdemu czytelnikowi o zapatrywaniach liberalnych opadają ręce. Zasadniczo więc zgadzam się, że „Radziszewska musi odejść”. Nie rozumiem tylko, dlaczego akurat za jedną z nielicznych wypowiedzi, w których ma rację.

                Piotr Bratkowski
                • benek231 Czort swoje i pop swoje, czyli po cholere :O) 27.09.10, 04:19
                  wtykasz tu jakiegos Bratkowskiego, ktory nie chwyta roznicy pomiedzy szkola prywatna (finansowana przez jej klientow), a szkola nie_prywatna (finansowana lub dofinansowywana przez panstwo). Ponadto dyskutuje facet z samym soba gdyz kontrowersja "Radziszewska nie powiedziała przecież, że katolickim szkołom nie wolno zatrudniać lesbijek. Tylko że wolno ich nie zatrudniać." zostala wymyslona przez niego samego. Zarzuty pod adresem Radzi caly czas dotycza jej opinii, ze szkoly maja prawo do nie zatrudniania z uwagi na orientacje seksualna. No wiec powiem raz jeszcze: zgodnie z obowiazujacym prawem szkoly wyznaniowe takiego prawa nie maja. A juz szczegolnie gdy w jakims stopniu utrzymywane sa przez podatnika, ktorego interesy chronione sa przez panstwo wlasnie poprzez antydyskryminacyjne prawa. Pana Bratkowskiego nalezy gdzies po nauki wyslac. Takze nauki "umiejętności czytania tekstów: czytania uważnego, uczciwego i ze zrozumieniem."
                  • benek231 Poprawka, Gini :O) 28.09.10, 21:15
                    Dopiero teraz dowiedzialem sie, ze Radzia po prostu referowala wlasnie powstala ustawe. Znaczy, ze to nie byl jej wymysl. Zatem skorygowania wymagato co powiedzialem do tej pory.
                    W mysl wlasnie zmontowanego prawa szkola wyznaniowa ma prawo do niezatrudnienia lesbijki jesli tak tylko uwaza. Fakt sprzecznosci tego prawa z Konstytucja, w punkcie dot. dyskryminacji z uwagi na orientacje seksualna, ustawodawca pozwolil sobie pominac. Tak jak wczesniej fakt niezgodnosci z Konstytucja ustawy o Komisji Majatkowej.
    • dachs Pieprz, kawę, cukier i cynamon 27.09.10, 17:10
      trzyma Pechkranz Salomon.
      Droga Tete,
      gdyby Pechkranz Salomon odmówił zatrudnienia w swoim sklepiku sprawnego ekspedienta Davida Irvinga, tylko z tego powodu, że ów jest antysemitą, onże miałby pełne prawo odwołać się do sądu i sprawę musiałby wygrać. Musiałby, gdyż poglądy na dalszą rodzinę i plemię chlebodawcy nie maja nic wspólnego ze sprawnością w odważaniu pieprzu. Mało prawdopodobne jest także, by sam Salomon Pechkranc, po stwierdzeniu, że david Irving za ladą napędza mu klientów w rodzaju Hasza i haszopodbnych, w ogóle pomyślał o pozbyciu się Irvinga. smile

      Gdyby jednak Salomon Pechkranc, miast trzymać pieprz, kawę, cukier i cynamon, trzymał pamięć o Holokauście i prowadził Muzeum Holokaustu, antysemita Irving nie mógł by znaleźć tam zatrudnienia i sąd pod Twoim przewodnictwem, przyznałby Salomonowi rację. Pod moim też.
      Nie chcę mówić w imieniu Sz0ka, ale myślę, że i on w takim wypadku rozstrzygnąłby na korzyść Salomona.
      Nie ze względu na stosunki własnościowe (choć to też ważna sprawa, ale akurat w tym wypadku całkowiecie nieistotna), ale ze względu na fakt, iż zatrudnienie człowiek negującego Holokaust, narażałoby na niebezpieczeństwo cele pracodawcy.
      Podobnie jest i w tym wypadku. Zatrudnienie osoby propagującej aktywnie homoseksualizm, naraża na niebezpieczeństwo cele pracodawcy, który nie tylko uważa, iż miłość heteroseksualna jest jedynie bezgrzeszna, ale nawet i w jej ramach propaguje wstrzemięźliwość.
      Razdko się zgadzam z Sz0kiem, ale w tym wypadku na 100%.
      • sz0k sądy a kwestia zatrudniania 27.09.10, 17:34
        > Nie chcę mówić w imieniu Sz0ka, ale myślę, że i on w takim wypadku rozstrzygnął
        > by na korzyść Salomona.

        Ja przede wszystkim uważam, że sądy nie powinny zajmować się takimi idiotyzmami jak te, że ktoś sobie ubzdurał, że musi gdzieś koniecznie pracować a nie został tam przyjęty (Z jakiegokolwiek powodu. Musi w ogóle ten powód znać? "Nie bo, nie", "bo masz krzywy zgryz", "bo ci jeeedzieee", cokolwiek...).
        To pracodawca decyduje kogo chce sobie zatrudnić i powinien mieć tu pełną dowolność.
        Sąd wkracza dopiero w momencie kiedy jedna ze stron nie wywiązuje się z zawartej między pracownikiem a pracodawcą umowy. Tyle.
        • dachs Re: sądy a kwestia zatrudniania 27.09.10, 18:00
          sz0k napisał:

          > Sąd wkracza dopiero w momencie kiedy jedna ze stron nie wywiązuje się z zawarte
          > j między pracownikiem a pracodawcą umowy. Tyle.

          No i wtedy, gdy jedna strona zskarży drugą. smile
      • polazrski Re: Pieprz, kawę, cukier i cynamon 27.09.10, 18:42
        Nie wiem co sie z toba dzieje. Jakis pechkranz cie przesladuje? Muzeum Holocaustu i zatrudnienie w nim DI nie ma sie nijak do wypowiedzi p. Radziszewskiej w kwestii hipotetycznej lesbijki chcacej nauczac w katolickiej szkole. Prawo zabrania w Polsce odrzucac kandydata do pracy ze wzgledu na rase, wyznawana religie czy orientacje seksualna. To nie ma nic wspolnego z wyznawanymi pogladami, jak w wypadku DI i Holocaust Museum. Nawiasem, wiesz moze jakie sa kryteria, ktore musi spelnic potencjalny pracownik tego muzeum?
        • dachs Re: Pieprz, kawę, cukier i cynamon 27.09.10, 19:14
          polazrski napisał:

          > Nawiasem, wiesz moze jakie sa kryteria, ktore
          > musi spelnic potencjalny pracownik tego muzeum?

          Nie wiem, ale mogę sobie wyobrazić, że Davida Irvinga by raczej nie przyjęli.
          • polazrski Re: Pieprz, kawę, cukier i cynamon 28.09.10, 04:14
            dachs napisał:

            > polazrski napisał:
            >
            > > Nawiasem, wiesz moze jakie sa kryteria, ktore
            > > musi spelnic potencjalny pracownik tego muzeum?
            >
            > Nie wiem, ale mogę sobie wyobrazić, że Davida Irvinga by raczej nie przyjęli.

            Ale jak sie to ma do analogii z lesbijka? No po prostu nijak, bo muzeum rzadzi sie nie prawem a wlasna opinia, czyli dokladnie tak jak pani minister, ktora powinna byla sie wypowiedziec nie zgodnie ze swoja opinia, a zgodnie z polskim prawem.
            • gini Re: Pieprz, kawę, cukier i cynamon 28.09.10, 04:34
              kataryna.salon24.pl/
              Jako że zapowiada się dłuższy serial pt. "Cała Polska odwołuje Radziszewską", dobrze jest wiedzieć o czym dyskutujemy i spojrzeć na istotę sporu, a nie na to kto jest podpisany pod jakim listem otwartym. Bo czy się to komuś podoba, czy nie, w wywiadzie, który rozpoczął awanturę, to Radziszewska miała rację, i są na to kwity. Zaznaczam, odnoszę się wyłącznie do tego o co toczy się wojna (pierwsza jej bitwa, drugą było "wyoutowanie" Śmiszka, o czym osobno), a nie do całokształtu działalności i wypowiedzi Radziszewskiej. Dzisiaj tylko o tym, za co oberwała zanim powiedziała to, co na reprymendę rzeczywiście zasługiwało. Ale po kolei. Zaczęło się od wypowiedzi dla "Gościa Niedzielnego".

              Gość Niedzielny: A może po prostu Kościołowi nie podobają się Pani wypowiedzi, że najbardziej dyskryminowaną grupą w Polsce są geje i lesbijki?

              Elżbieta Radziszewska:Ale ja tak nigdy nie mówiłam! Największą i najbardziej dyskryminowaną grupą w Polsce są kobiety. Ale oczywiście bywają sytuacje i obszary, w których różne osoby są dyskryminowane, niegodnie traktowane, również osoby homoseksualne. Przykład: wyrzucenie z pracy osoby, która przyzna się do skłonności homoseksualnej.

              Gość Niedzielny: Zdeklarowana lesbijka nie dostaje pracy w szkole katolickiej, z uwagi na swoje preferencje. Szkoła zostanie pozwana do sądu?

              Elżbieta Radziszewska: Oczywiście nie! I właśnie nowa ustawa precyzuje takie sytuacje (wcześniej nie było to uregulowane). Szkoły katolickie czy wyznaniowe mogą się kierować własnymi wartościami i zasadami, i mają prawo odmówić pracy takiej osobie.

              W swojej wypowiedzi, która wywołała takie oburzenie, Radziszewska streszcza zapisy nowej, niedawno przyjętej przez rząd ustawy. To ta ustawa, a nie widzimisię Radziszewskiej, ma gwarantować szkołom katolickim i wyznaniowym prawo do kierowania się własnymi wartościami i zasadami, skutkiem czego będą mogły one odmówić zatrudnienia zdeklarowanej lesbijce (ale także rozwodnikowi, czy osobie w inny sposób sprzeniewierzającej się przyjętym w danej instytucji wartościom). Tak twierdzi Radziszewska, powołując się na przyjętą przez rząd ustawę. Sięgnijmy zatem do wspomnianej ustawy.

              Ustawa przyjęta przez rząd: Ustawy nie stosuje się do (...) ograniczania przez kościoły i inne związki wyznaniowe, a także organizacje, których etyka opiera się na określonym wyznaniu lub światopoglądzie, dostępu do działalności zawodowej oraz jej wykonywania ze względu na wyznanie lub światopogląd, jeżeli rodzaj lub warunki wykonywania takiej działalności powodują, że wyznanie lub światopogląd są rzeczywistym i decydującym wymaganiem zawodowym stawianym danej osobie fizycznej, proporcjonalnym do osiągnięcia zgodnego z prawem celu różnicowania sytuacji tej osoby; dotyczy to również wymagania od zatrudnionych osób fizycznych działania w dobrej wierze i lojalności wobec etyki kościoła, innego związku wyznaniowego oraz organizacji, których etyka opiera się na określonym wyznaniu lub światopoglądzie.

              Czy się to komuś podoba czy nie, Radziszewska miała rację, przyjęta przez rząd ustawa rzeczywiście gwarantuje kościołom, związkom wyznaniowym, a także organizacjom kierującym się konkretnym światopoglądem, prawo do kierowania się w zatrudnieniu dodatkowymi kryteriami, takimi jak to czy pracownik - bez względu na rodzaj wykonywanej przez niego pracy - podziela wartości i etykę na jakiej dany kościół, związek wyznaniowy czy organizacja się opiera. Nie tylko więc szkoła katolicka będzie mogła, powołując się na ten zapis, odmówić zatrudnienia zdeklarowanej lesbijki, ale także, na przykład, Kampania Przeciw Homofobii będzie mogła odmówić zatrudnienia księgowego, nawet jeśli będzie kompetentny, tylko dlatego, że po godzinach, w czasie wolnym, ale publicznie, obnosi się ze swoją homofobią.
      • piq art. 53 p. 3 konstytucki RP:... 27.09.10, 19:12
        ...Rodzice mają prawo do zapewnienia dzieciom wychowania i nauczania moralnego i religijnego zgodnie ze swoimi przekonaniami.

        A zatem rodzice wysyłając dziecię do szkoły wyznaniowej (płatnej zresztą) mają prawo wymagać konkretnych postaw moralnych nauczycieli, w tym przypadku bycie jawną lesbijką dyskwalifikuje w zgodzie z kostytucją. Niech jawna lesbijka uczy w jakiejś innej szkole.
        • gini Re: art. 53 p. 3 konstytucki RP:... 28.09.10, 01:16
          forum.gazeta.pl/forum/w,13,116671525,116697987,Re_Madrych_ministrow_ma_ten_Tusk.html
          Ja napisalam dosadnie, ale wlasciwie na jedno wychodzi)))
Pełna wersja