piq
26.09.10, 15:56
Takie pytanie człowiek sobie zadaje, bo poza wszystkim innym to nie jest kompletny debil. Od katastrofy upłynęło pół roku, więc już chyba da się myśleć racjonalnie.
Zatem dlaczego facet robi z dużej partii przetrwalnik jak bakteria; coś takiego, co redukuje sobie funkcje życiowe, otorbia się i nastawia wyłącznie na przeżycie. W wyborach lokalnych oddaje pole walkowerem wystawiając jakieś kurioza w osobach np. Dudy w Krakowie (który znany jest tym, co mają superpamięć, tylko z tego, że odmówił patriotyzmu tym, co sprzeciwiali się pochówkowi wawelskiemu, np. moim teściom, zawziętym zwolennikom PiSu). Wypycha z partii osoby, które mogłyby być jeszcze użyteczne, powalczyłyby np. choćby w tychże wyborach. Zostawia półgłówków w rodzaju Brudzia albo Susła, a szefem klubu i twarzą medialną robi gościa o ekspresji upadłego wikarego w stanie ciężkiej depresji. Praktycznie wycofuje się z bieżącej polityki, buduje ścianę między sobą i swoim ugrupowaniem a ośrodkami władzy, likwiduje sobie ostatecznie jakiekolwiek zdolności koalicyjne i komunikacyjne.
Przyczyna może być tylko jedna: nadciągający dramatyczny kryzys, katastrofa dla Jarosława, coś, co nie utrzymałoby w kupie partii nawet i wodzowskiej, ale otwartej, coś, co może przeżyć tylko zamknięta grupa na kształt tajnego stowarzyszenia, dla ludzi, którzy nie widzą dla siebie życia poza nią.
Jedynym na razie rozwiązaniem choć trochę prawdopodobnym i od biedy przewidywalnym jest chyba wynik śledztwa smoleńskiego. Jarosław konsekwentnie od pierwszego odsłuchania rozmów z kabiny w RBNie izoluje się od śledztwa i ustaleń, być może po to, żeby mógł potem podjąć jakąś akcję typu "fałszerstwo i spisek".
Na razie nic innego nie przychodzi mi do głowy. Myślę, że służby znają fakty, tylko ich nie ujawniają. A skoro znają służby, to zna Donek. Odczyt nagrań przez krakowski instytut zapowiedziano na październik. Ujawnionoby go w terminie, gdyby PiS był wystarczająco mocny przed wyborami i zagrażał platfusom. Gdy PiS będzie słaby, publikację można wstrzymać zasłaniając się dobrem śledztwa. I właśnie może dlatego Jarosław wystawia na prezydentów miast jakieś popłuczyny i poddaje się bez walki.
To nie jest scenariusz do którego jestem stuprocentowo przekonany, ale tylko taki w oparciu o znane fakty tłumaczy akcje Kaczyńskiego.