hasz0
14.10.10, 14:30
Tytuł nie mój ale z 1 opinii:
________________________________________________
1 2 3 4 ... 8 następna
~spór oczywisty2010-08-04 07:15
Są prokuratorzy agenci i sa prokuratorzy nieagenci i jest wtedy konflikt.
~agent bolek2010-08-04 07:22
Im gorzej, tym lepiej
Pan premier zauważył nagle ze zdziwieniem, a na ten sygnał ocknęli się zbiorowo jego podwładni z administracji i mediów,
że Rosja w sprawie smoleńskiego śledztwa pogrywa sobie w kulki.
Że bez dokumentów, których nie chce nam przekazać, i wyjaśnień, których odmawia, polskie śledztwo jest zwyczajną fikcją
Jest to doprawdy wzruszające, gdy widzi się takich mocarzy po prawie czterech miesiącach odkrywających w trudzie to, co każdy prostaczek wiedział od razu: że oddanie wszystkiego Putinowi oznaczało, iż katastrofa tupolewa “wyjaśniona” zostanie w tym samym stylu co zatonięcie “Kurska”.
________________________________________________
Spirala animozji nakręciła się już tak mocno, że w sprawie musiał interweniować prokurator generalny Andrzej Seremet. Stara się on uniknąć skandalu, jakim byłaby blokada śledztwa z powodu sporu personalnego.
W lipcu na biurko prokuratora generalnego trafiło pismo wojskowego prokuratora Marka
Pasionka ze skargą na jego szefa – Krzysztofa Parulskiego, naczelnego prokuratora wojskowego. Skarży się w nim na brak przygotowania jego wizyty w Moskwie oraz na nieuprawnioną krytykę ze strony Pakulskiego.
W czerwcu z rozkazu naczelnego prokuratora wojskowego Pasionek wyjechał do Rosji, by brać udział w czynnościach rosyjskiej prokuratury. Na miejscu okazało się jednak, że nikt na niego nie czeka. Rosyjski prokurator, który miał się nim zająć, był na urlopie. A pozostali prokuratorzy cofnęli Pasionkowi zgodę na wgląd w akta. Powód? Z Naczelnej Prokuratury Wojskowej nie dotarło zaświadczenie, że Pasionek jest wojskowym prokuratorem, specjalnie wysłanym do Moskwy.
Ten więc kilka dni bezczynnie siedział w hotelu. Dopiero pod koniec delegacji zaświadczenie dotarło do rosyjskiej prokuratury. Gdy Pasionek wrócił do Polski, zdziwił się, gdy w aktach nadzoru zobaczył krytyczne uwagi pod swoim adresem. Jego szef Krzysztof Parulski stwierdził, że Pasionek nieprawidłowo prowadzi
nadzór. – Między Pasionkiem a Parulskim doszło do karczemnej awantury i wybuchł otwarty
konflikt. Pasionek odwołał się do prokuratora generalnego – twierdzi nasz rozmówca z NPW.