Gość: zasymilowany
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
11.04.04, 23:05
wiskami i B....Nie będziesz wzywał............
Piszę celowo o zjawiskach niewytłumaczalnych,aby nie być posądzonym o
bluznierstwa lub nawiedzenia.
Jest wiosna,Święta Wielkanocne 1964 lub 1965r. jestem małym chłopcem,który
poszedł zbierać konwalie nad brzeg kanału szerokiego na 10m.,wydaje mi się
dość głębokiego,aby sie utopic,łączył on dwa duże stawy.Wpadłem do wody,nie
umiałem pływać.Na moście stali chłopaki w moim wieku,których znałem,nikt nie
przybiegł,aby mnie ratowac,machając rozpaczliwie rekoma ,widziałem ich
roześmiane twarze.
Do tej pory nie wiem jak udał mi się wyjść,uciekłem do pobiliskiego
parku,bałem sie pójść cały mokry do domu,odszukała mnie siostra z psem
skrytego w muszli koncertowej,gdzie odbywały się koncerty przed wojną.